wiedzma30
18.09.07, 23:10
Bylam dzis w jednym z tych sklepow w Toronto, ze och i ach i pisza i
pokazuja... Jestem zdegustowana...
Poprosilam 32E (moje wymiary 86/100), przymierzylam, byl ok, ale nie moj fason
i zle sie w nim czulam. Srzedawczyni przyniosla inny fason, ale to byl tzw.
"scislak" i nie zapielam sie w 32. Pani zapytala dlaczego ja w ogole chce 32?
Zrobilam oczy <OO> Mowie, ze nosilam 36B i mi podjezdza. A ona mowi ze
powinnam wlasnie 36B... To juz szczena mi opadla totalnie... Przyniosla mi
laskawie 34E na 3 haftki. Zapielam sie i w sumie bylo ok, ale caly urok firmy
"zwiadl"... Napewno wiecej juz tam nie pojde na zakupy. A ceny... 2x tyle co w
necie...
To tak chcialam sie podzielic...