Dodaj do ulubionych

pomysł na zmniejszenie biustu :)

24.11.07, 21:58
słyszałam kiedyś o przypadkach, w których lekarze musieli amputować zdrowe
kończyny, bo w wyniku choroby psychicznej pacjent miał urojenia (że np. jego
ręka robi coś złego, albo gnije) i nie dało się w żaden sposób tego wyleczyć,
więc amputacja była jedyną możliwością ulżenia cierpieniom pacjenta
zastanawiam się czy jakbym poszła do psychiatry i powiedziała, że np. żyję w
ciągłym strachu, że moje piersi eksplodują, to czy dostałabym skierowanie na
darmową operację zmniejszenia piersi :)
i drugie pytanie, czy to na prawdę byłaby ściema, bo o operacji myślę
właściwie obsesyjnie (nie ma dnia, niemal godziny, bez tej myśli, bo w końcu
codziennie widzę się w lustrze), więc to w pewnym sensie jest już choroba
psychiczna :/
Obserwuj wątek
    • kumakk Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 24.11.07, 22:06
      matko, dziewczyno, co Ty opowiadasz? Jakie zmniejszanie???? Sliczna
      pastelowa blondynka, apetyczna i subtelna - wiem co mowie, widzialam
      Cie!!! - i gada o zmniejszaniu???? Chyba Cie przedwiosnie
      przedwczesnie dopadlo!!!!! Wez no Sobie wypij drinka i nie gadaj
      glupot, co?
      • chaje_shukarije Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 24.11.07, 22:08
        szkoda, że żaden facet nie podziela Twojej opinii :(
        • kasiamat00 Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 24.11.07, 23:17
          > szkoda, że żaden facet nie podziela Twojej opinii :(

          No i wyszło szydło z worka... Ale na to operacja nie pomoże.
      • yaga7 Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 24.11.07, 23:24
        Zgadzam się z kumakk, też Cię widziałam przecież. ;)))

        A co do facetów - spokojnie, znajdziesz :)
        Masz jeszcze mnooostwo czasu.
        Ja też miałam taką fazę zakompleksioną - miałam wrażenie, że jedyni faceci,
        którzy się mną interesują i lubią duży biust, to panowie spod budki z piwem,
        podtatusiali osobnicy czy panowie na budowie ;))
        Po czym oczywiście sie okazalo, że wcale tak nie jest.
        I zobaczysz, będzie dobrze - trzymam kciuki :))
    • mary_lu Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 24.11.07, 22:08
      Chyba lepiej zapisać się na casting do "Jak dobrze wyglądać nago" :D

      Wiesz, jakoś nie wierzę w to, że można tak po prostu nienawidzić
      jakąś część swojego ciała (chyba, że jest zniekształcona przez
      wypadek lub chorobę). Myślę, że to bardziej złożony problem.

      Nie słyszałam o takich amputacjach, o jakich piszesz (akurat ta
      sprawa z atakującą reką to efekt uszkodzenia mózgu), ale z pewnością
      dzisiaj leczy się to środkami farmakologicznymi (w nasilonych
      przypadkach), oraz psychoterapią.
    • maheda Jesteś może z Krakowa albo okolic? 24.11.07, 23:25
      Jeśli tak, to się umawiamy na mieście.
      I to zaraz, jak wyjdę z antybiotyków.
      Co Ty na to?
      • chaje_shukarije Re: Jesteś może z Krakowa albo okolic? 24.11.07, 23:56
        z Krakowa :)
        a spotkanie, hmmm... bardzo chętnie :))
        • maheda Re: Jesteś może z Krakowa albo okolic? 25.11.07, 01:16
          NO!
          Bo mi tu defetyzmy siejesz!
          Czuj się pogrożona palcem ;)
    • maith Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 24.11.07, 23:40
      Jeszcze się dotąd nie spotkałam z teorią, że duży biust to przyczyna, dla której
      faceci będą Cię omijać szerokim łukiem ;))
      Natomiast facet (jak już się ten właściwy pojawi) raczej chyba wolałby Cię
      zobaczyć bez blizn...

      Ps. Lekarze w dzisiejszych czasach nie amputują kończyn, bo pacjent myśli, że mu
      gniją. Może w XIX wieku, ale na pewno nie teraz - chorobę psychiczną leczy
      psychiatra, a nie chirurg :)
      Ps2. Istnieją też ludzie odczuwający silne bóle wończynach już amputowanych.
      • zazulla Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 00:17
        maith napisała:

        > Ps2. Istnieją też ludzie odczuwający silne bóle wończynach już amputowanych.

        Bole fantomowe dotycza tez piersi. Moja Amazonka wczoraj mi wlasnie mowila, ze
        czuje czasem jak ja kluje amputowana piers, w dodatku czuje to jakby w brodawce,
        ktorej nie ma.
    • magdalaena1977 Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 02:32
      1. Z innych Twoich postów wynika, że masz wymiary 75/114. Polskich producentów
      chyba w ogóle możesz sobie odpuścić (hipotetyczne 65T nie występuje w naturze),
      ale brytyjskie 32JJ jest całkiem realne . Trzeba tylko pozamawiać i
      poprzymierzać. Np. Fantasie Belle, skoro Panache Ci nie leży.
      To mało zabawny etap i kosztowny, ale w porównaniu z operacją wydaje się lekki
      łatwy i przyjemny.

      2.
      > zastanawiam się czy jakbym poszła do psychiatry i powiedziała, że np. żyję w
      > ciągłym strachu, że moje piersi eksplodują, to czy dostałabym skierowanie na
      > darmową operację zmniejszenia piersi :)
      Zastanów się, czy ten pomysł jest naprawdę tak absurdalny.
      To co opisujesz, na moje średniobiuściaste oko wydaje się zbyt dramatyczną
      reakcją na wielkość biustu. Może naprawdę przydałaby Ci się pomoc specjalisty
      np. psychologa czy psychoterapeuty ?
      Bo może się okazać, że fizycznie mniejszy biust wcale nie poprawi Twojej samooceny.
      • maith Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 03:20
        Ja myślę, że warto, jak radzi Zazu w innym wątku, jeszcze raz na spokojnie
        przyjrzeć się Melissie. Tam jest trochę różnych typów (rozróżnia się je po
        innych opisach), bo w jednym typie występuje kilka modeli. Warto im się na
        spokojnie przyjrzeć i skorzystać z faktu, że nie rozpychają biustu na boki,
        fiszbiny kończą się wcześniej łagodnie i mają ścisłe obwody. Ewentualnie, jak
        już zwężać, to lepiej coś, czemu fiszbiny nie zaczną od tego kończyć się na
        łopatkach...
        Swoją drogą skoro 75K wydał Ci się duży, to może warto sprawdzić też 70L -
        będzie ściślejszy i może lepiej leżeć.
      • chaje_shukarije Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 10:56
        > 1. Z innych Twoich postów wynika, że masz wymiary 75/114.

        to się buja w takich okolicach w zależności od dnia cyklu i aktualnej wagi, ale
        ok. 75-77/111-114

        >>...np. żyję w ciągłym strachu, że moje piersi eksplodują...
        >Może naprawdę przydałaby Ci się pomoc specjalisty np. psychologa czy
        >psychoterapeuty ?

        tą eksplozję to wymyśliłam tylko na potrzeby tego eksperymentu myślowego ;)
        chociaż przed okresem to nie aż taka ściema, bo faktycznie tak się czuję :)),
        ale konsultowałam to z mało i średniobiuściastymi koleżankami i niektóre mają
        tak samo, ale to już inny temat
        a że potrzebna mi pomoc psychoterapeuty w to nie wątpię :)))
      • chaje_shukarije Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 11:35
        i to na prawdę nie jest tylko kwestia doboru odpowiedniego biustonosza - dzięki
        forum odkryłam Freyę i inne wynalazki, więc od niedawna jestem posiadaczką Margo
        65J (i cdn) i od tego czasu moje życie wkroczyło w inny etap :)) ale nie zmienia
        to faktu, że nadal myślę o operacji, bo dobry biustonosz wszystkiego nie załatwi

        i to też nie jest do końca problem facetów, jak sugerowały niektóre dziewczyny,
        chociaż po części na pewno, bo nie znam osobnika spoza kategorii zdefiniowanej
        cudnie przez yagę7 jako "panowie spod budki z piwem, podtatusiali osobnicy czy
        panowie na budowie", który byłby w stanie zaakceptować moje gabaryty

        rzecz w tym, że biust przeszkadza mi w normalnym, codziennym życiu:
        - mam problem z kupieniem bluzki, żakietu czy kurtki
        - mam problem z uprawianiem sportów (wiem, wiem, są shockabsorbery, nabędę jak
        tylko otrzymam w końcu ekartę)
        - plaża odpada, w ogóle lato to koszmar
        - muszę znosić głupie teksty na ulicy
        - nie wyobrażam sobie mojego biustu podczas ciąży (wtedy to z pewnością by
        eksplodował ;)
        i nadal po prostu źle się czuję w swoim ciele :/
        • mauzonka Ale jesteś goopia;) 25.11.07, 12:39
          Dżizas, chaje_shukarije, pieścisz się tylko dla poprawy poczucia humoru, czy rzeczywiście myślisz w taki idiotyczny sposób? Że biust przeszkadza w normalnym życiu? Mam nadzieję, że się pieścisz...
          Bejbi, po kolei:
          - nie ty jedna masz problem z zakupem bluzek i żakietów, wszystkie tutaj mamy coś takiego. Dlatego trzeba kupować ciuchy w bravissimo, albo polować na dobre rozmiary albo szyć u krawcowej - a nie zwężać cycki!
          - uprawianie sportów... wybierz sobie taki sport, w którym biust jest atutem. Od kilku miesięcy chodzę na zajęcia z tańca brzucha. Doskonały sport dla biuściastych - ćwiczy wyprostowaną postawę, nie zawiera elementów podskokowych, wymaga od tancerki szeroko pojętej "puchatości". Zacznij jeździć na nartach - cycki w nartach nie przeszkadzają. Popływaj żabką - nie musisz przecież eksponować biustu pływając na plecach. I proszę CIę, nie mów, że biust przeszkadza w sporcie! Raczej lenistwo przeszkadza - wiem, bo tez tak miałam:)
          - Plaża odpada? Bo co? Ku porządny strrój kąpielowy, zabudowany, jeśli nie chcesz eksponować piersi, np. tankini albo jednoczęściowy. Jak się sobie nie podobasz, to porpacuj nad budową ciała - na siłownię z biustem też można chodzić, brzuszki można w domu robić.
          - Głupie teksty na ulicy - jak ktoś Ci mówi "ale cyc" (zdarza się każdej, niezależnie od budowy ciała, są jeszcze "ale dupy" i "ale nogi"), powiedz mu "ale kutas" i daj sobie spokój. Czy myślisz, że tylko a Ciebie gapią się na ulicy ziomy spod bloku?
          - Wreszcie faceci - dużo nas tutaj ma swoich wybranków serc, facetów na poziomie, wcale nie żadnych zboczuchów - cycofetyszystów. Nie jest wcale tak, że tylko prymityw jest w stanie zaakceptować duży biust. Poczekaj, poszukaj, i nie skupiaj się tak strasznie na definiowanie swojej tożsamości biustem:)

          Powodzenia!
          • chaje_shukarije Re: Ale jesteś goopia;) 25.11.07, 16:03
            nie przeczę ;))

            ale do rzeczy - lata życia z balastem wyrobiły we mnie specyficzny instynkt
            samozachowawczy i nie pcham się już do sklepów, w których nigdy się w niczym nie
            dopięłam, zajęcia w klubie fitness wybieram najmniejpodskokowe jak się da, a
            dzięki forum stawiam pierwsze kroki w świecie dobrze ostanikowanych
            tylko, że te wszystkie działania nie likwidują głównego problemu :(
            doskonale wiem, że inni ludzie moją dużo większe problemy i chętnie by się nawet
            wymienili na moje (pewnie sporo dziewczyn po amputacji bez mrugnięcia okiem),
            ale skoro dzisiejsza medycyna daje mi pewne możliwości to czemu mam z nich nie
            korzystać?
            Podobnie z soczewkami - od kilku lat jestem szczęśliwym kontaktowcem. Nawet nie
            dlatego, że strasznie cierpiałam z powodu okularów (bo nawet całkiem fajnie w
            okularach wyglądam), ale soczewki są po prostu wygodniejsze - nie parują zimą
            przy wejściu do pomieszczenia, nie odparzają na nosie latem i dają znacznie
            większy komfort widzenia. Mimo tego myślę, ze za kilka lat zrobię sobie laserową
            korekcję wzroku, bo to już nie jest takie drogie jak kiedyś, więc po kilku
            latach się zwróci (w sensie, że będzie tańsze niż kupowanie soczewek), a będzie
            wygodniejsze i oczy wreszcie odetchną (soczewki kupuję dobre, ale nie są
            przecież obojętne dla oka)
            Bardzo podobnie myślę o operacji zmniejszenia biustu - jasne, że w dobrych
            stanikach jest duuuuużo lepiej niż za czasów niebłogiej stanikowej
            nieświadomści, ale nie zmienia to faktu, że życie z 65F/G byłoby łatwiejsze
            niż z 65J :)
            Na razie póki co nie mam pieniędzy na operację (a zburzyłyście mi mój misterny
            plan z darmową operacją ze skierowaniem od psychiatry ;)
            Proponuję zatem wszystkim zaangażowanym w ten watek forumkom tymczasowy pakt o
            nieagresji i formę zakładu : szacuję, ze za jakieś 3 lata uzbieram te 10 tys. na
            operację, spotkamy się wtedy w Intimo (np. na kolejnym biusten party) czy innym
            biustoprzyjaznym miejscu i jeśli okaże się, że mi się w tym czasie odmieniło i
            nie chcę operacji (nie ważne czy mi się biust zmniejszy, czy nagle zapałam do
            niego wielką miłością) to stawiam szampana (ale otwieramy na zewnątrz ;) i za te
            10 tys. nakupię sobie staników :)))), a jeśli nadal będę zdeterminowana i
            przekonana do operacji to nadal będę mogła być forumką tylko w rozmiarze 65F/G :)
            co wy na to?
            • turzyca Re: Ale jesteś goopia;) 25.11.07, 16:12
              ja Ci tylko napisze, ze z moim rozmiarem 65G i tak mam problemy z kupieniem
              bluzek i zakietow. To tak zeby Cie ucieszyc, ze zeby dopasowac sie do pomyslow
              projektantow ubran powinnas w zasadzie sobie same sutki zostawic. :D
            • maheda Re: Ale jesteś goopia;) 25.11.07, 16:15
              Myślę, że nie masz problemów. I dlatego przejmujesz się problemem, który nie
              istnieje.
              Albo odwrotnie - masz wielkie problemy, że aby o nich nie myślisz - stwarzasz
              sobie jakiś inny problem, który rozdmuchujesz do absurdalnych rozmiarów.

              Różnica między soczewkami a laserową korekcją wzroku tudzież zmniejszeniem
              biustu jest taka, że soczewki - jeśli uczulają - to po prostu wyrzucasz i nie
              zakładasz ich znowu.
              Przy laserowej korekcji wzroku można wzrok stracić i m.in. dlatego nie robi się
              tej korekcji dla obojga oczu naraz.
              Znam kilka osób, które się na taką korekcję zdecydowały i faktycznie - większość
              z nich jest zachwycona.
              Ale jedna kobieta straciła wzrok na jednym z operowanych oczu, więc na operację
              na drugim oku się nie zdecydowała.
              To samo jest z operacjami piersi - większość osób nie ma problemów (no, chyba,
              że będziesz robiła straszny problem p.t. mam takie blizny, że wstydzę się
              rozebrać przed facetem, nigdy sobie nikogo nie znajdę), ale są osoby, które w
              trakcie takiej operacji umierają, albo mają po niej problemy zdrowotne
              (opisywany na forum przypadek martwicy brodawki).
              Jest po prostu bardzo różnie.
              Oczywiście - wolno Ci ryzykować zdrowiem, urodą i życiem dla rozwiązywania
              błahych, w gruncie rzeczy, problemów.
              Nie lepiej jednak udać się do psychiatry/psychoterapeuty po to, żeby Twój biust
              przestał być dla Ciebie problemem?
              Wg mnie właśnie to jest warte zachodu i właśnie to powinnaś zrobić.
              • mauzonka Posłuchaj mahedy 25.11.07, 16:27
                Podpisuję się pod Mahedą każdą ręką i stopą - nie masz żasnych problemów biustogennych i ubzdurałaś sobie, że jakbys miała 65G, Twoje życie byłoby łatwiejsze... Wiesz co, ja mam 65J, moja siostra 65G - stopień naszego zadowolenia/niezadowolenia z życia mamy identyczny. To nie jest, niunia, kwestia biustu: life is harsh, i tyle. I magik chirurg nie pomoże.
                Zresztą, widziałaś może zdjęcia jednej z forumek po operacji zmniejszania? Może powinnaś.
            • maith Re: Ale jesteś goopia;) 25.11.07, 17:15
              To się nie opłaca. Bo jak bez operacji miałabyś za te 10 tysięcy nakupić naraz
              staników, to byłby to argument za operacją, skoro tak czy siak bez sensu tę kasę
              przepuścisz. Niech zatem stanie na szampanie :)
        • turzyca Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 12:39
          Mysle, ze nadchodzace lato bedzie zupelnie innym latem niz dotychczasowe w Twoim
          zyciu. Zima efekt lepszego ostanikowania jest widoczny, ale nie az tak jak
          latem, gdy idziesz w leciutkiej bluzeczce, biust Ci nie skacze, wiec durnych
          komentarzy brak, do tego jest dobrze podtrzymany, wiec Ci sie nic nie zapaca i
          nie odparza - nowa jakosc po prostu. A jeszcze topik z wbudowanym stanikiem i
          zyc nie umierac. :D

          Co do facetow - uwierz, ze zadna czesc ciala nie przesadza ostatecznie o szansie
          na dobry trwaly zwiazek. Zadna oprocz mozgu. ;] Daj sobie czas, wykorzystuj
          nadarzajace sie okazje, ale nie szukaj ich rozpaczliwie i na pewno w ktoryms
          momencie trafisz na wlasciwa osobe.


          A problem z kupnem bluzki/zakietu/kurtki ma prawie kazda z nas, bo ubrania wcale
          nie sa szyte na kobiety o ksztalcie uczciwej klepsydry. Trzeba szukac, szukac,
          szukac, dzielic sie doswiadczeniami, a w razie czego korzystac z oferty
          skierowanej wlasnie do nas:
          www.bravissimo.com/products/clothing
          Prosze nie popadac w jesienne zwatpienie! ;)
          • maith Mężczyźni 25.11.07, 17:33
            Moje doświadczenie mi podpowiada, że im bardziej na poziomie facet, tym lepiej
            podchodzi do dużego biustu.
            Ja na codzień obracam się w bardzo dobrym towarzystwie i biust nigdy mi nie tu
            przeszkadzał.
            Problem pojawia się dopiero, kiedy wyjątkowo trafiam gdzieś, gdzie średni poziom
            inteligencji jest tak niski, że ludzie kierują się tam najdurniejszymi
            stereotypami, bo ich mózgi nie są w stanie ich zweryfikować. Ale przecież w
            życiu nie szukałabym w takim prymitywnym środowisku faceta! ;))))
            Bo facet na poziomie rozumie, że biust jest takim samym naturalnym i niezależnym
            od Ciebie elementem, jak długość nosa, czy kształt ust. Tylko głupek wyobraża
            sobie, że jak masz duży biust, to znaczy, że celowo chcesz cokolwiek eksponować.
            Facet na poziomie nigdy tak nie pomyśli, bo jest na to wystarczająco inteligentny.
            I co najważniejsze - facet na poziomie potrafi otwarcie przyznać, że podobają mu
            się duże biusty, bo nie boi się, że ktoś uzna go za prymitywa czy głupka. Takie
            myślenie zdarza się bowiem tylko wśród głupków i prymitywów, którzy poprawiają
            sobie samopoczucie tego typu teoryjkami.
            Inteligentny facet wie, że różnym ludziom podobają się różne cechy w płci
            przeciwnej i skłonność do dużych piersi nie jest ani lepsza ani gorsza od
            skłonności do dłoni z długimi palcami.

            Zatem nie żałuj prymitywów pozujących na inteligentów.
            Tylko daj szansę naprawdę inteligentnemu facetowi, jak już się pojawi :)
            Zresztą pewnie swoimi dotychczasowymi reakcjami już paru przepłoszyłaś.

            A dodatkowo nasze doświadczenie podpowiada, że Ci prymitywni faceci od durnych
            komentarzy, to oglądają się głównie za kobietami-jojo. Jak Ci biust przestanie
            podskakiwać, to zaczniesz wyglądać całkiem inaczej.
        • mary_lu Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 20:23
          No błagam, takie teksty o tym, że tylko pijak i prostak lubi duże
          biusty, to raczej pasują do komentarzy na Onecie... Biust jest miłym
          dodatkiem do kobiety :) Duży biust jest dużym miłym dodatkiem...
          Wyobrażasz sobie sytuację, że fajny facet nie zainteresuje się
          kobietą jakby stworzoną dla niego, tylko dlatego, że ma ona bardzo
          duży lub bardzo mały biust? Masz wśród znajomych lub rodziny
          jakąkolwiek udaną parę skojarzoną właśnie z powodu idealnego biustu?

          Na gimnastykę zdarzało mi się chodzić z paniami mającymi problem z
          trzymaniem moczu moczu, albo z tak pulchnymi, że nie dawały rady
          wykonać większości ćwiczeń. Jakoś znajdowały w sobie tyle siły, żeby
          ćwiczyć dalej, i tyle poczucia humoru, żeby śmiać sie głośno ze
          swoich przypadłości i nie dawać się im przytłoczyć. A Ty masz
          problem z dużym biustem? Czyli z tym, o co się teraz modli wiekszość
          nastolatek?

          Już widzę, jak Ci się będą podobały Twoje piersi po operacji.
          Będziesz miała do końca życia powód do marudzenia...
    • magdalaena1977 Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 17:51
      Skoro zamierzasz oszczędzać trzy lata na operację plastyczną, to może na razie
      wydaj te 100 zł (czy ile biorą) i idź do chirurga plastycznego porozmawiać o
      swoich planach. Wybierz jakiegoś sensownego, który nie uważa, że 75E to przerost
      biustu i dowiedz się jak operacja będzie możliwa, ile naprawdę kosztuje, o ile
      mogą Ci biust zmniejszyć ...
    • kasia_mm Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 19:10
      chcialabym napisac do Ciebie na priva - mozesz podac maila?
      probowalam wyslac na chaje_shukarije@gazeta.pl ale nie udaje sie:(

      pozdrawiam:)
      • chaje_shukarije Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 19:33
        nie miałam do tej pory konta pocztowego z chaje_shukarije, ale właśnie przed
        chwila aktywowałam i przetestowałam, więc już działa :)

        możesz pisać na chaje_shukarije@gazeta.pl
        • kasia_mm Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 19:37
          napisalam:)
    • katinkova Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 20:09
      Operacja zmniejszenia biustu?
      Pomysł podobny jak zabieg przerzedzenia włosów czy skracania nóg ;)

      Zamów sobie proponowane przez dziewczyny biustonosze, w ostateczności -
      widziałam gdzieś jakaś dziewczyna pisała - uszyj na zamówienie u gorseciarki.
      Wiem, że drogie, ale tańsze i łatwiejsze niż operacja...

      I na poważniej, pomyśl sobie że są ludzie którzy mają większe problemy. Nie mają
      ręki albo nogi, jeżdżą na wózkach inwalidzkich, mają 1m wzrostu... Co oni mają
      powiedzieć? Nie sądzisz, że niewdzięcznością wobec Boga lub losu jest narzekanie
      i dołowanie się niewielkimi problemami, zamiast cieszyć się, że jesteś młoda i
      zdrowa?

      Jesteś szczupła, może np. mogłabyś wykorzystać swoje atuty i zostać fotomodelką
      firm produkujących bieliznę?
      • martvica Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 21:07
        katinkova napisała:
        > Jesteś szczupła, może np. mogłabyś wykorzystać swoje atuty i zostać fotomodelką
        > firm produkujących bieliznę?

        O, na przykład do Melissy się zgłoś i powiedz że chcesz honorarium w naturze,
        znaczy towarze ;)
        • katinkova Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 26.11.07, 01:27
          Śmiejesz się, ale ja piszę serio.

          Dziewczyna mogłaby się zgłosić do agencji modelek/fotomodelek - tylko jakiejś
          porządnej, nie jakicheś naciągaczy itp. - oni zajmują się pośrednictwem modelek
          i modeli dla klientów o określonych potrzebach. Może okazałoby się, że ma
          ciekawą i fotogeniczną urodę nie tylko do reklam bielizny.
      • magdalaena1977 Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 21:57
        katinkova napisała:

        > w ostateczności uszyj na zamówienie u gorseciarki.
        > Wiem, że drogie, ale tańsze i łatwiejsze niż operacja...
        Forum nie wykryło na razie istnienia sensownej gorseciarki i żadnej nie poleca.
        Któraś z forumek o Naprawdę Dużym Biuście pisała, że gorseciarka szyła jej 70D a
        resztę kazała upychać pod pachami, żeby nie wystawały.
        • chaje_shukarije Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 22:20
          > Któraś z forumek o Naprawdę Dużym Biuście pisała, że gorseciarka >szyła jej
          70D a resztę kazała upychać pod pachami, żeby nie wystawały.

          ja to bym mogła sobie zarzucić przez ramiona na plecy, ewentualnie okręcić wokół
          szyi ;)))))))

          ale tak serio to marzy mi się gorset z prawdziwego zdarzenia do zastosowań
          balowych, taki na maksa sztywny, trzymający w ryzach całe to towarzystwo... i
          żeby jeszcze był obrzydliwie piękny i nie kosztował mnie fortunę...
          ech, marzenia nie kosztują ;)
          • kocio-kocio przepraszam, ale jesteś zdrowo walnięta ;o) 25.11.07, 22:29
            Co w takim razie mam powiedzieć ja?
            Mam 33 lata, za sobą ciążę, karmienie, przytycie 35 kilo i wrzucenie 25 kg.
            Dodatkowo do 20 roku życia nie nosiłam stanika, bo miałam "takie piękne piersi,
            że nie muszę".
            Wtedy wydawało mi się, że jeśli już stanik to 75D (teraz noszę 70HH/J).
            Mam piersi w fatalnym stanie. Wiotkie i bezkształtne.
            Jak je widzę, chce mi się płakać czasami.
            Gdybym funkcjonowała na Twoich zasadach, pewnie już dawno leżałabym na torach i
            czekała na pociąg.
            Tymczasem mam kochającego męża, któremu podobają się moje piersi, mimo że są
            wielkie i przypominają uszy spaniela.
            Mam cudnego synka, przez którego te moje cyce porządnie ucierpiały, ale było
            warto :o)
            Wyluzuj, dziewczyno, bo jak Cię czytam, mam ochotę powiedzieć, jak moja mama do
            mnie, kiedy byłam małą dziewczynką (a całe życie sobie obiecuję, że nigdy nikomu
            tak nie powiem): żebyś Ty tylko takie problemy w życiu miała...
          • magdalaena1977 Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 25.11.07, 22:46
            chaje_shukarije napisała:
            > ale tak serio to marzy mi się gorset z prawdziwego zdarzenia do zastosowań
            > balowych, taki na maksa sztywny, trzymający w ryzach całe to towarzystwo... i
            > żeby jeszcze był obrzydliwie piękny i nie kosztował mnie fortunę...
            > ech, marzenia nie kosztują ;)
            Mnie też się taki marzy: u góry stanik z fiszbinami tak sztywny, że nie trzeba
            ramiączek (ew. są dopinane), niżej porządne pionowe fiszbiny wyszczuplające
            talię. Całość sięgająca poniżej bioder i kończąca się paskami do pończoch.
            Rozmiar dostosowany do mnie - tj. odpowiednio mały obwód pod biustem i duża talia.
            Czarny i koronkowy. Na tyle seksowny, żebym nie czuła się jak Bridget Jones w
            obciskających majtkach, a jednocześnie na tyle elegancki, że można włożyć go pod
            suknię wieczorową, a nie tylko na do sypialni.
            Nie widziałam takiego na żywo, a i w internecie, jakoś też nie bardzo.
            • charm Re: pomysł na zmniejszenie biustu :) 26.11.07, 09:18
              Też mi się taki marzy.. ale raczej mało realne...
              mam jeden, ale cały z pionowymi fiżbinami... ale może doszyję kiedyś sama do
              niego "górę" (gdy był szyty miałam 70E-F).
              Teraz chętnie zapłaciłabym za uszycie gorsetu, ale nie jest to takie proste -
              jestem dość kłopotliwym "modelem" - różnica między obwodami talii i biustu ~45cm...
    • chaje_shukarije taniec brzucha :) 26.11.07, 16:01
      strasznie spodobała mi się sugestia mauzonki żeby zapisać sie na taniec brzucha
      (zwłaszcza, że fitness trochę mi się znudził) :)))
      poszperałam w necie i środę mam pierwsze zajęcia :)
      dla dziewczyn z Krakowa:
      jest (a przynajmniej przed chwilą było) jeszcze kilka miejsc na te zajęcia w
      Szkole Tańca Nova przy Grabowskiego 11 (to jest w okolicach Karmelickiej, bliżej
      Alei i parku Krakowskiego)
      • bruxelka11 Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 16:19
        He, he! :))) Ja też chodzę na taniec brzucha :) Polecam, bo to
        bardzo kobiecy taniec i bardzo pasuje do dużego biustu :) PolecaM
        też flamenco - andaluzyjskie cyganki dobrze wiedzą jak spozytkować
        duży biust i inne tłuszczyki ;)
        A tak wogóle jakbym już uzbierała 10 000 , to szkoda by mi było
        wydać to na obcinanie se cycków. Włożyłabym częś na lokate a częśc
        wydała np. na wyjazd do Indii, albo do Turcji, albo na Bałkany... :)
        • maith Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 20:14
          Ja kiedyś też spróbowałam, ale tylko na warsztatach.
          Zero facetów, więc mogłam moje Grand Prix potraktować jako topik :)
          • chaje_shukarije Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 20:25
            szkoda, że Grand Prix jest na mnie za mały (w miskach, bo obwód luźny jak
            pierwszy dzień wiosny w szkole ;)

            a gdzie można dorwać taką chustę/pas/whatever, która brząkałaby z każdym
            machnięciem zadkiem?
            • ankh_morkpork Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 20:34
              Ja kiedyś też chodziłam na taniec brzucha :-) Chustę kupiłam sobie na aukcji Allegro :D Wpisz w wyszukiwanie "belly dance" albo "taniec brzucha". Miłej zabawy!
            • maith Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 20:40
              W Wawie to w KDT jest stoisko z oryginalnymi arabskimi chustami, a w Kraku to
              nie wiem. Ale pewnie wystarczy zapytać na zajęciach, prowadząca na pewno
              wszystko wie :)
        • chaje_shukarije Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 23:08
          > PolecaM
          > też flamenco - andaluzyjskie cyganki dobrze wiedzą jak spozytkować
          > duży biust i inne tłuszczyki ;)

          no tak, jak już będę zarzucała biodrami jak Shakira to zapisuję się na flamenco,
          w końcu nick chaje_shukarije zobowiązuje do kultywowania cygańskich tradycji;)
          ale biorąc pod uwagę mój typ urody powinnam się rozejrzeć za jakimś słowiańskim
          pląsaniem ;)))

          > A tak wogóle jakbym już uzbierała 10 000 , to szkoda by mi było
          > wydać to na obcinanie se cycków. Włożyłabym częś na lokate a częśc
          > wydała np. na wyjazd do Indii, albo do Turcji, albo na Bałkany...

          eksplorację Bałkanów mam w planach niezależnie od tego czy utnę cycki czy nie
          :))) to samo z byłymi republikami radzieckimi :)
      • yaga7 Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 21:14
        daj znać po zajęciach jak było :)
        Ja z jednej strony chętnie bym się zapisała, ale z drugiej strony moje chore
        biodra mogą tego nie wytrzymać ;)))
        • catsumi Re: taniec brzucha :) 26.11.07, 22:13
          chaje_shukarije a ja polecam zajęcia u Rashy:
          www.rasha.hostingpro.pl/
          ja chodziłam 6 miesięcy i teraz po małej przerwie znowu będę
          chodzić :) Naprawdę super!
      • mauzonka Re: taniec brzucha :) 27.11.07, 00:58
        :) Cieszę się bardzo, że chociaż na coś się przydałam tym swoim najazdem na Ciebie:)
        Myślę, że żadna biuściasta się tańcem brzucha nie zawiedzie. A brzuszek, triceps, pupa i uda naprawdę robią się bardziej lukśne:) Szczupleją ramiona, robi się prosta postawa... i jeszcze koordynacja rąk z biodrami dobrze robi na koncentrację... no same plusy:)
        • bruxelka11 Re: taniec brzucha :) 27.11.07, 09:23
          Co do chust do tanca brzucha to widziałam je w kilku
          warszawskich "indiashopach" min. przy Starym Mieście, na Chmielnej i
          na Solcu więc jak ktoś wybiera się po zakupy do Avocado czy
          do "Rudej" to może podrodze nabyć też chuste ;)Z ciekawostek
          widziałam ogłoszenie o zajęciach tańca brzucha dla kobiet w ciązy :)
          Skoro wielkie brzuszki mogą tańczyć to i wielkie cycuszki też dadzą
          rade ;P
          Skoro lubisz tńce słowiańskie to polecam polskie tańce ludowe i
          węgierskie :))) Sama to tańcze z lubością. Jedyny mankament, że
          tańczy się je w parach...a do tańców naprawde trudno przekonać
          faceta :( Daletego lubie taniec brzuca i flamenco, bo nie muszą się
          na nikogo oglądac. Chcę to idę na zajęcia! :)
          Jeśli chodzi o sport, to oprócz tańców dobre jest też chodzenie po
          górach ;) Biust to świetna przeciwwaga dla plecaka ;)
    • chaje_shukarije taniec brzucha - relacja :) 29.11.07, 19:55
      obiecałam relację jak było, więc niniejszym donoszę: ZAJEBONGO :)

      nastrojowa arabska muzyczka, półmrok i ta świadomość własnej miednicy ;)
      nie wiem kiedy mi minęła ta godzina (na fitnessie zawsze mi się czas ślimaczył)
      najfajniejsze jest to, że dzięki takiemu machaniu biodrami może uda mi się
      stracić kilka centymetrów w najbardziej problematycznym miejscu czyli w tzw.
      boczkach, czy jakby to anglicy nazwali trzymadełkach miłości ;)
      ech. szkoda, że nie można w tak przyjemny sposób zgubić ze dwóch rozmiarów
      miseczek kręcąc cyckami :D
    • chaje_shukarije jak z 65J zrobić 65G i gratis :))) 03.12.07, 23:59
      nie chcę się chełpić, ale mam nowy nowy genialny pomysł na zmniejszenie biustu :)
      zainspirowana waszymi radami dla dobrze ostanikowanych neofitek oraz
      moimi problemami z chudnięciem w strategicznych miejscach (patrz wątek "gdy
      kończy się tabela...) wpadłam na genialny tym razem pomysł pozbycia się,
      przynajmniej części, znienawidzonego balastu -
      jeśli dobry stanik i systematyczne masaże pomagają piersi wrócić gdzie ich
      miejsce z wycieczek pod pachy, to czy zły stanik i przeganianie tłuszczyku w
      drugą stronę pozwoli rozsmarować pierś w bardziej strategiczne miejsca?
      ha, zmyślniejsze lobbystki już domyślają sią co knuję ;)
      skoro da się zachęcić pierś do powrotu do stanikowej miseczki, to może da się
      też ją zaprosić w inne rejony - np. takie, w których szybciej chudnę, albo
      takie, w których ta odrobinka tłuszczyku bardzo mi nie zaszkodzi (a wręcz
      pomoże) :))))
      czy myślicie, że jak się się będę odpowiednio długo i żarliwie masować to uda mi
      się z części biustu uformować zgrabny tyłeczek? ;)
      • bruxelka11 Re: jak z 65J zrobić 65G i gratis :))) 04.12.07, 09:13
        Złośliwa bestia ;P
      • szarsz Re: jak z 65J zrobić 65G i gratis :))) 04.12.07, 10:20
        chaje_shukarije napisała:

        > czy myślicie, że jak się się będę odpowiednio długo i żarliwie
        > masować to uda mi się z części biustu uformować zgrabny
        > tyłeczek? ;)

        hyhy, ale zgrabny tyłeczek to nie od tłuszczu i tkanki gruczołowej
        tylko od mięśni :)

        btw, przypomniało mi się, tylko nie umiem znaleźć tego posta, jak
        któraś z dziewczyn pisała, że się niemal o raka podejrzewała, bo ją
        bolało pod pachami... A to biust rozsmarowany nie tam gdzie trzeba
        bolał przed @
      • mary_lu Re: jak z 65J zrobić 65G i gratis :))) 07.12.07, 13:36
        Pewnie, że się da przenieść część biustu z miseczek w inne miejsca:
        na brzuch, pod pachy i w obwód stanika, a nawet na środek dekoltu,
        pod szyję. Przecież większość Polek tak czyni, a jak chcesz, to mogę
        Cię zapisać na warsztaty do rekordzistki rozsmarowywania, babci
        mojego męża. Będziesz za kilka lat wygladać jak nieco sflaczała
        maskotka Michellin, ale skoro naprawdę Ci zależy :)

        Dobre efekty przynosi też chodzenie bez stanika, biust po pewnym
        czasie przestaje obrzydliwie sterczeć i można go ujarzmić za paskiem
        spodni lub spódnicy :D
    • kumakk Krakow - taniec brzucha 04.12.07, 11:23
      I co, polecacie Rashe? Bo mam okropna ochote sie zapisac :)
      • joankb Re: Krakow - taniec brzucha 07.12.07, 13:18
        Postanowiłam spróbować. Strasznie brakuje mi ruchu, jestem w ogóle mało
        "skoordynowana" ruchowo. Są zapisy na styczeń - różne grupy. Mnie oczywiście
        dotyczy "początkujący".
        • catsumi Re: Krakow - taniec brzucha 07.12.07, 14:17
          Ja idę od stycznia na drugi poziom i bardzo polecam :)
      • turzyca Re: Krakow - taniec brzucha 07.12.07, 14:42
        Chcialam powiedziec, ze przez Was wydam 50 euro. Tyle kosztuje semestr kursu
        tanca brzucha na uniwerku. Ale piszecie tak zachecajaco, ze nie moge sobie
        pomyslu wybic z glowy. ;]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka