Dodaj do ulubionych

Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2

    • myszka.xww Znowu GK 08.07.08, 19:35
      Jakis stanikowy sklep w Galerii Krakowskiej. Nie pamietam juz,
      ktory.
      Dwie ekspedientki. Pytam o cos na moj biust. Na co pytanie - a jaki
      pani nosi rozmiar. Grzecznie odpowiadam, ze na sobie mam 65K, ale
      jak scisle, to 70JJ. Mam 74 pod biustem, psze pani. Panie nie
      zrazone, zupelnie jakbym mowila wylacznie o obwodzie, podaja mi 70G.
      Kolor - a jakze - dobrze wyczochrany bez. "Pani zmierzy, moze bedzie
      akurat. Bo to trzeba mierzyc". powatpiewam. "Ale pani zmierzy, bo to
      roznie te staniki szyja".
      No dobra. To czekam w kolejce do tej przymierzalni. Z przymierzalni
      wylatuje co chwile szczodrze obdarzona w gornej partii "zona
      gangstera". W bikini. Z zapieciem na szyi i polowa biustu wylazaca z
      misek. Oraz jednaczwarta pod pachami. Panie ekspedientki zachwycone.
      He he.
      Doczekalam sie, zalozylam stanik, uzyskalam cudny efekt
      szesciopiersi i bułmonstersów (dolem, gora i bokami). Poprosilam
      pania do wgladu. Pani obejrzala i z niedowierzaniem rzucila "no co?
      Nie pasuje?!?". No nie pasuje. Dziwne, nie?. Przytachala mi
      zatem .... 75G. Efekt ten sam, tyle, ze obwod pojechal na szyje.
      Pani uznala, ze lepiej, ale przyniesie mi.... 80G. Skapitulowalam.
      • nisiaczek28 Re: Znowu GK 08.07.08, 23:50
        Pewnie FEBE bo 70G to chyba tylko tam można dostać w GK (i to tylko felina).
        Kiedyś poszłam do GK z koleżanką - szukałyśmy dla niej 70E,F i na kilkanaście
        sklepów w GK te rozmiary miały tylko dwa... masakra Nic nie kupiłyśmy :(
    • emka25 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 08.07.08, 20:52
      dawno temu na miejskim bazarku zapytałam o stanik w rozmiarze 75 D ,
      sprzedający pan w wieku ok 30 lat uprzejmie mnie poinformował ,że
      nie ma takich bo mu za dużo miejsca
      zajmują.........................zdębiałam słysząc odpowiedż ;-)
      • monika3411 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 08.07.08, 22:22
        Cud miód i orzeszki :-))) Się krówką zakrztusiłam :-))) (WIEM,
        krówki są zakazane jak się człowiek odchudza...). Śliczny
        argument... bo mu miejsca za dużo zajmują hihihihihihi
      • daslicht Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 08.07.08, 23:54
        No ja też usłyszałam w Białymstoku w Galerii Białej (sklep Sekret,
        kiedyś w tym miejscu mieli Freyę ale ich wygryźli) "my mamy tylko
        małe miski, bo byśmy musieli robić dział na duży biust a to miejsce
        zajmuje"
        odpowiedź: to swiadczy jedynie że brak wam profesjonalizmu a nie
        miejsca :/

        I taka fajna pani ekspedientka tam pracuje (tak tak, 160/40)
        - ja nosze 75Ceee
        - a może spróbuje pani 65 albo 60?
        - 65 jest za ciasne!
        - to trzeba miskę większą wziąć... albo nawet dowolną i zapiąć sam
        obwód bez zakładania miseczek
        - no jak to stanik bez miseczek?!
        - zeby obwód sprawdzić
        - ale mój jest dobry!
        - no dobra... to w ten sposób... weźmie pani 75 ale nie C tylko np
        G. Jeżeli obwód jest dobry to bedzie trzymał na dowolnej misce
        - ale ja nie noszęęę Gieeeee! Gie to wielka micha!
        - Chodzi o sprawdzenie obwodu tylko... zresztą ja nosze Jot
        - pani to wielki biust ma a ja nosze Cee a nie żadne Gieee!

        i gadaj tu z taką :/

        A pani właścicielka powiedziała "my tu wszystkie nosimy Ce i jest
        nam dobrze! żadnego Gie i Jot nie bedzie!"
        • maith Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 09.07.08, 00:31
          To białostoczanki mogą sobie pluć w brodę, że dopuściły do tego, że im fajny
          sklepik wygryzło coś takiego.

          Dziewczyny - jak pojawia się coś lepszego w mieście, to trzeba tym bardziej
          lobbować wśród koleżanek, a nie czekać, aż internet wszystko zrobi. Bo tak to
          dobry sklepik zdechnie i będziecie miały coś takiego, jak w Białymstoku.
    • nunia01 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 09.07.08, 09:36
      Z opowieści siostry więc nie będzie dokładnie. Triumph w centrum handlowym na
      Wileńskim w Warszawie (z którym sama mam na pieńku z czasów przed oświeceniem,
      bo potraktowano tam mnie jak złodzieja tylko dlatego, że po wyjściu z
      przymierzalni skierowałam się magazynu - strony mi się pomyliły).
      Siostra z koleżanką szukają staników z okazji ślubu koleżanki. Koleżanka nosi 75
      C (przyzwoicie dobrane - plecy szerokie), ale siostra chciała żeby zmierzyła
      jakieś 70 D czy DD.
      Sprzedawczyni oznajmiła, że nie poda koleżance 70 bo (UWAGA!) rozciągnie obwód.
      Po lekkiej awanturze siostra z koleżanką opuściły przybytek.
      Zakupy ostatecznie zostały poczynione w Triumphie w Złotych Tarasach (Chantel
      okazał się dobry, ale za drogi).
      • heidowata Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 09.07.08, 12:16
        Rozszyfrowałam już jak to jest z tymi obwodami! One się rozciągają,
        bo my je do tego zmuszamy! Logiczne, że zakładając stanik z obwodem
        65 przy moich 72 cm pod zmuszam go do rozciągnięcia. A jak on już
        zacznie się rozciągać, to nic go nie zatrzyma!
        Tylko jedno mi się w tym nie zgadza - że 75 też mi się rozciągały.
        Chyba się przejdę do tej pani i zapytam, jak to wytłumaczy. Na pewno
        coś wymyśli, przecież pracuje w Triumphie.
    • aadrianka Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 09.07.08, 13:09
      Ekspedientka w Berlinie (nie wiem jaki sklep, ale Freye ponoć mają).
      Moja koleżanka, usiłująca nabyć 70F. Ekspedientka popatrzyła na nią
      dziwnie (koleżanka istota szczupła, wysoka, zgrabna) i spytała, ile
      pod biustem. Koleżanka zeznaje, że 78. Ekspedientka na to z
      oburzeniem, że w życiu nie dałaby jej 70tki, bo jej się stanik
      zniszczy!!
      • ja_joanna Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 12.07.08, 10:08
        O rany, aadrianko proszę dowiedz się, który to sklep i mi powiedz, ok?
        Nie chciałabym tam przypadkiem trafić...
    • m.arta.m miałam kiedyś zapędy do lobbowania... 09.07.08, 18:21
      i na początku swej drogi wchodziłam do każdego bieliźniaka i
      pytałam, pytałam, pytałam... Z uśmiechem, nie zrażając się niczym i
      wychodząc ze zrozumieniem.
      Później pytałam już tylko w tych, które wyglądały na takie, że coś
      mogą mieć.
      Aż w końcu ograniczyłam się tylko do tych, w których WIEM, że wiedzą
      o co chodzi albo przynajmniej mają odpowiednie rozmiary (już ja
      wiedziałam, o co chodzi i aż takiej pomocy nie potrzebowałam) i do
      internetu.
      Ale dzisiaj, będąc na mieście, odwiedziwszy sklep z Freyami i sklep
      z Panachami, postanowiłam wejśc też do sklepu "Bikini", gdzie już
      kiedyś byłam (i mierzyłam przy prawie odsuniętej zasłonce, z dwoma
      paniami w środku i kłócąc się z nimi, że to naprawdę nie jest fajne,
      że piersi mi dołem wypływają). Postanowiłam wejść i sprawdzić, czy
      coś się zmieniło, tym razem próbując przeliczyć brytyjskie G i GG na
      polskie literki.
      Ale najpierw zapytalam o 32G i 30GG. pani tylko sie upewnila, ze to
      75. upewnilam ją, że nie i zapytalam, czy to,co mi oferuje to
      rozmiarowka polska, czy brytyjska. A że dowiedzialam sie, ze Polska,
      to poinformowalam panią, że w takim razie potrzebuję większą
      miseczkę (H? I?). Po zdegustowanym spojrzeniu pani na mój malutki
      biuścik miałam już dosyć.

      Wiem, że jeszcze pół roku temu też bym takim wzrokiem patrzyła. Ale
      ja nie jestem sprzedawcą, od którego/ej wymagam nieco więcej niż od
      wykłej nosicielki staników. Wiem, że grupa uświadomionych kobiet i
      sprzedawczyń to grupa niewielka (chociaż coraz większa). Ale jesli
      przychodzę do sklepu, znając swój rozmiar i o niego proszę, to nie
      chcę słyszeć "nie, na pewno nie ma pani takiego rozmiaru", choćby
      miało to być przekazane tylko wzrokiem. Tak samo jesli chcę w
      sklepie z ciuchami przymierzyć miniówkę w rozmiarze S, w który
      wiadomo, że się nie wbiję, to chcę mieć do tego prawo i nie
      słyszeć/nie widzieć komentarzy na ten temat.

      Tak, wkurzyłam się tam. chociaż może nie tylko się wkurzyłam, co
      zrobiło mi się niemiło, zwłaszcza, że 15 minut wcześniej wyszłam z 6
      Zmysłu po przymierzeniu masy staników w odpowiednim rozmiarze z
      pomocą sprzedawczyni, która choć trochę pojęcia na ten temat miała
    • prawie_jak_artystka jak ocenić rozmiar 11.07.08, 22:49
      Byłam w sklepie stacjonarnym. Takim trochę chińskiego badziewia, trochę
      przyzwoitych ale nie markowych. Oczywisćie, kupowałam tylko majtki, bo na
      przeżywanie dziwnych spojrzeń przy pytaniu o 60G nie mam już cierpliwości.
      Pani około 50-letnia, na moje oko jakieś 75E/F bez mocnego ściskania. Chciała
      80D, dwa białe usztywniane oglądała. Jeden zabrała do przymierzalni, a drugi...
      no cóż, miał warstwę gąbki grubszą i pani sprzedawczyni mówi: "To co prawda jest
      80D, ale pani zobaczy, jak mało miejsca tu jest".
      Wniosek: rozmiar na metce nie mówi o tym, na jaki obwód biustu pasuje stanik,
      tylko jaki ma obwód po założeniu - obwód biustu+grubość gąbki i z różnym biustem
      ten sam rozmiar wychodzi.
    • kuraiko Rzeszów - La Vantil w Realu :( 12.07.08, 00:44
      (proszę o wybaczenie za moje roztrzepanie i usunięcie tej wypowiedzi
      ze starego wątku ;) )


      poprzednio byłam średnio zadowolona z obsługi i oferty.
      ale dzisiaj.... to przebiło wszystko, co mnie spotkało do tej pory,
      chociaż dziewczyny opisywały tutaj większe hardkory :P
      w każdym razie ku przestrodze biuściastym z Rzeszowa...

      Zajrzałam dzisiaj do tego sklepu, bo opisuję na lobby sklepy
      stacjonarne z Rzeszowa i chciałam zobaczyć jakie mają marki.
      Zaczęłam przeglądać Felinę, jaka jest rozmiarówka. Zainteresował
      mnie stanik w rozmiarze 70 F (powinnam nosić 70 E/F). podchodzi
      panienka (szczupła, czarne dłuższe włosy, mocniejszy make-up) i pyta
      w czym pomóc. no to ja się pytam, "na jaki obwód biustu jest ten
      stanik". odp. "na taki jaki pisze, czyli 70". ja: "no tak, ale mi
      chodzi o obwód W BIUŚCIE". ekspedientka: "70". ja: " no tak, obwód
      pod biustem, ale mi chodzi o obwód PRZEZ ŚRODEK BIUSTU".
      laska: "miseczka F". ja: "a nie macie rozmiarówki Feliny?"
      laska: "są różne obwody, 70, 75, 80 no i różne miseczki", ja: "a nie
      macie takiej tabelki z rozmiarami Feliny". odp.: "nie, a to na panią
      ma być stanik". ja: "tak" ekspedientka lustrując mnie wzrokiem i
      lekko się krzywiąc: "nie to na panią za duży, na panią to 85...."
      ja: "O___o" (czy ja się przesłyszałam?!!!!) ekspedientka: "jaką pani
      miseczkę nosi?", ja: "to zależy od obwodu...", laska: "ile ma pani
      pod biustem?" ja: "75" laska: "to 75 (tu chyba podała jakieś literki
      misek ale nie pamiętam)" ja: "nie 75 będzie za duże, teraz mam na
      sobie 70 D Samanty" rozmowa jakoś się zakończyła chyba jeszcze raz
      moim pytaniem o rozmiarówkę Feliny.
      potem lala coś na mnie chyba nagadała drugiej ekspedientce
      (starszej).

      PO - RAŻ - KA
      teraz jak sobie myślę, to powinnam powiedzieć, że 70 E Samanty, bo
      akurat ten model w 70 D odpowiada innym modelom 70 E. fakt, miałam
      na sobie luźną koszulkę, w której mój biust nie jest podkreślony,
      trudno też określić obwód, mógłby być 70 jak i 80 równie dobrze...
      ale ta rozmowa - szok. laska z uporem powtarzająca "70" na pytanie o
      OBWÓD BIUSTU :/ wydawało mi się, że to oczywiste dla każdej
      kobiety... ona widocznie obwód utożsamiała z rozmiarem miski :/
      kiedyś składałam CV do tego sklepu i mnie nie przyjęli, za to
      przyjmują jakieś kretynki chyba tylko dlatego, że szczupłe i
      atrakcyjne :(((
      za jakiś miesiąc - dwa pójdę tam i na złość tej dziuni będę mierzyć
      70 E i F :P i pewnie nic nie kupię, bo mały wybór :P wolę dać
      zarobić tej pani z Matejki albo jeszcze komu innemu ;)


      jeszcze wtopa ekspedientki ze sklepiku w Leclercu (chyba o tym
      pisałam, nie pamiętam) ja (pytając o 70 D): "ten stanik to na ile
      jest w obwodzie biustu?", ekspedientka: "a to będzie podobna miska
      jak w 75 C". zero zerknięcia w jakąkolwiek tabelkę....

      no tego nie rozumiem, ok - nie wymagam od tych dziewczyn aby znały
      na pamięć rozmiarówkę każdej firmy, ale powinny mieć rozmiarówki
      gdzieś w sklepie, często są na pudełkach. czy to taka wielka fatyga
      sprawdzić? :/
    • dziwna_dziewczyna Kostium sobie kupić chciałam... 14.07.08, 18:09
      ale taką szmatkę zwykłą, do leżenia li tylko. Giełdę ciuchową zwiedzałam i oczom mym ukazał się sklep pokaźnych rozmiarów. Wzorów sto tysięcy. Medeli kolejne ochset. Wiązany dół mi potrzebny był, bo jak biust się górą zakryć dało, to równie dobrze mogłam jej nie brać - majtki robiły by za jednoczęsciowy. Ale pani potwierdziła że są, zapraszam na tył, pani miska? Wie pani, miękki chciałam bo miskowo rozmiaru nie dopasuje, największy jaki jest. No ale pani poooowie miskę. GG, tylko jakie to ma znaczenie? (odgłosy prychania, zdziwienia, lęku, niedowierzenia) a gdzie niby pani to gije gije ma? O.jej z kieszeni nie wyjęłam... Ja mam duże dee a pani wcale nie ma takiego wielkieeego biustu. No oczywiście, to pani tu się zna na bieliźnie, ja mogę metkę pokazać, a swoją drogą to pani duże dee też de nie jest. Przy obwodzie mniejszym pewnie skoczyłoby dwie literki wzwyż. No co też pani, to JA mam dobrze stanik dobrany, a to gije gije to ja miałam jak w ciąży byłam. Nie, nie ja tu dam 38...
      Po założeniu i pokazaniu że ledwo mi te trójkąciki sutki zasłoniły dowiedziałam się że tak właśnie nosi się bikini i to ja się nie znam ani na krojach, ani rozmiarach i w ogóle małe pojęcie o czymkolwiek mam. I jeszcze to te modelki na plakatach mają duże biusty a nieee. I że jak im ładnie leżą, a że mi nie leży . . .
      Cóż było robić, upchałam gije gije do kieszeni spowrotem i dalej poszłam ;)
    • sineira Takie coś nie istnieje! 14.07.08, 20:22
      Powędrowałam sobie dziś ul. Dąbrowskiego w kierunku Rynku Jeżyckiego. Po drodze
      zahaczyłam o mały sklepik z zachęcającym napisem "wyprzedaż kostiumów
      kąpielowych". W tymże sklepiku na pytanie o jednoczęściowy 75F z usztywnianą
      miseczką pani nie okazała zdziwienia, tylko podała to, co miała (kolor mi nie
      odpowiadał, za to cena i owszem) i wskazała, że na Piekarach jest większy wybór.
      Kawałek dalej, na rogu Dąbrowskiego i Kraszewskiego, w sklepie z nalepionymi na
      szybie dalszymi literkami alfabetu, pani podała mi kilka miękkich cosi w jakiejś
      kosmicznej cenie (ponad 300 zł) i w rozmiarze 42 E. E jak Elwira. I tu dialog:
      - Ale to E będzie za małe.
      - Nie będzie, przecież to jest elastyczny materiał!
      - Tym bardziej, spłaszczy mi biust.
      - Ale nie spłaszczy, proszę przymierzyć.
      Przymierzyłam. Żeby tylko spłaszczał! Ciągnął mi ten biust w dół i rozsmarowywał
      go po żebrach. Błeeeeeeeee!
      Na pytanie o F i o usztywniane miseczki sprzedawczyni powiedziała tonem nie
      znoszącym sprzeciwu, że "w TAKICH rozmiarach się usztywnianych w ogóle nie
      produkuje".
      Nie omieszkałam powiedzieć, że 6 minut wcześniej miałam takie w łapkach. Chyba
      nie uwierzyła...
      W tym samym sklepie pani twierdziła, że w TAKICH rozmiarach nie ma innych
      staników niż miękkie. I że mogę liczyć na biały, czarny, ewentualnie brązowy i
      AŻ jeden granatowy, ale miękki ofkoz. Nie wytrzymałam - podniosłam bluzkę i
      pokazałam moją granatową Dalię 75F semi soft. Jeśli jakiś facet szedł akurat
      koło sklepu i spojrzał przez te duże okna wystawowe, miał zapewne ubaw po pachy...

      Rozzuchwalona, w ramach dodatkowej rozrywki udałam się na Rynek Jeżycki. Na
      pytanie o wiadomy kostium pani wyciągnęła kilka sztuk, nawet z usztywnianymi
      miseczkami. Spojrzałam na te miseczki i oświadczyłam, że się nie zmieszczę.
      Oburzona pani wyciągnęła kostiumisko z miseczkami akurat w sam raz - ale
      kostiumisko miało na metce napis "46". Pani rzekła z przekąsem, że "większy
      przecież będzie za duży". Odpowiedziałam, że owszem, za duży, ale miseczki
      byłyby dobre. Na to kobieta zapłonęła świętym oburzeniem, uwiesiło mi tamten
      mniejszy kostium na szyi i przycisnęła do piersi mej białej niedziewiczej. Te
      usztywnione kształtki zakrywały mi sutki i okolicę w promieniu jakichś 3 cm.
      "Dobry będzie!" - zakrzyknęła pani. "Nie będzie dobry, biust mi wyjdzie bokami"
      - odpowiedziałam spokojnie. "Ale co pani mówi, ładnie zbierze z boków!".
      Nie miałam siły na dalszą dyskusję. Podziękowałam i poszłam sobie, zostawiając
      za sobą dyszącą i wściekłą kobietę. Raaany, co to był za beton totalny!
      • klymenystra Miseczka D 14.07.08, 23:24
        Szlam dzis Starowislna, przypomnialo mi sie, ze na Joselewicza jest lumpeks,
        wiec wlazlam w poszukiwaniu stanikow. Same brytyjskie, ale rozmiary to glownie w
        stylu 80c. Grzebie i grzebie, mila ekspedientka nagle podaje mi jakies malenkie
        cudo (Panache to chyba nawet bylo) i pyta czy ten bedzie dobry.
        -Oj, prosze pani, to malutkie jest>
        - Ale przeciez to miseczka D!!
        -No tak, ale to obwod 70, a ja mam FF i to przy obwodzie 65>
        -FF...

        Heh. Ale pani byla bardzo mila, wysluchala mojego wykladu o dobieraniu, mam
        nadzieje, ze tu zajrzy :)
        W sklepie byla tez inna klientka, ktora uslyszawszy owo FF, rzekla 'To tylko
        pozazdroscic biusu.." A grrr, ale tez posluchala, co mowilam, okazalo sie, ze
        nawet w wyborczej cos tam czytala, wiec cos jej chyba swita.
        Ale ja nie rozumiem- jak ona moze mowic, ze pozazdroscic biustu i widzi, ze ten
        moj biust to nie jest gigant? Az mi sie pani z Brastopu przypomina, ktora
        spytana o strapless 28GG, powiedziala, ze az tak duzych nie robia. Oczu nie ma,
        czy jak???
        • martvica Re: Miseczka D 15.07.08, 10:52
          > Ale ja nie rozumiem- jak ona moze mowic, ze pozazdroscic biustu i widzi, ze ten
          > moj biust to nie jest gigant?

          No bo wiesz, to FF. Brzmi na większe od D. Może myślała że masz pilota i
          zmniejszasz jak wychodzisz z domu ;>
          • pierwszalitera Re: Miseczka D 15.07.08, 11:57
            martvica napisała:

            > No bo wiesz, to FF. Brzmi na większe od D. Może myślała że masz pilota i
            > zmniejszasz jak wychodzisz z domu ;>

            A wiesz? To kolejny dowód na to, że ludzie dokładnie nie patrzą. No bo jak coś takiego wyjaśnić? Jak będziesz wystarczająco przekonywująca, założysz kapelusik i zaczniesz gadać kluskowym akcentem, to nawet za angielską królową cię wezmą. ;-)
        • edytaf5 Re: Miseczka D 15.07.08, 16:15
          To jakbym ja sie przyznala kolezankom, ze nosze miseczke DD (a konkretnie 60DD,
          wiec malenstwa mam ;) ) to tez by stwierdzily, ze mam duzy biust? ;) To moze sie
          przyznam i w koncu nie bede uwazana za dziewczyne z duzym biustem ;)
    • nanah Szczecin, sklepik Józefina (rynek na Pogodnie) 20.07.08, 19:02
      Zaczytuję się w Waszym forum od jakiegoś czasu:) Przy okazji uświadamiam wszystkie znajome kobiety w okół i dyskusjom o stanikach nie ma końca:)
      Jako pierwsza dała się przekonać małobiuściasta przyjaciółka, dotychczas nosząca 75B. Chciałyśmy znaleźć jej coś z Samanty, której w Szczecinie za dużo nie ma. Pani właścicielka Józefiny ma już wśród innych znajomych opinię namolnej, obrażalskiej i generalnie trudnej w obyciu, ale nie miałam z nią jeszcze przyjemności.
      W sklepie poprosiłyśmy o centymetr, mierzymy przyjaciółkę i wg tabelki może to być 70D albo nawet 65E. Pani ekspedientka jednak takiej samowoli nie lubi i mówi do nas tak:
      - Skąd się w ogóle panie wzięły? Ja pań nie znam, a mam tyle dobrych klientek, zadowolonych z mojego doradzania. A panie tu się tak mierzą, z fachowej pomocy profesjonalistki nie chcą skorzystać. Bo ja jestem profesjonalistą w każdym calu i się wie panie na stanikach znam od lat.
      - (ja) My się same mierzymy, bo czytałyśmy forum Lobby Biuściastych i wiemy, jak dobrać stanik, pani też polecamy to forum
      - ja już się tyle szkoliłam, że jakieś internetowe mody przychodzą, odchodzą, a stara francuska szkoła działa. I w ogóle panie takie agresywne są, przykro mi się robi, że z pomocy nie chcą skorzystać, ale jak same sobie najlepiej wiedzą to się proszę w ogóle do mnie nie zwracać. I co w ogóle panie w moim sklepie robią, jak panie takie samolubne. Tyle jest innych sklepów to sobie tam proszę chodzić i wymyślać...

      Generalnie pani jest specyficzna:) Oddam jej jednak to, że po jakimś czasie się z nami zgodziła i też poleciła 70D dla przyjaciółki (które zresztą najlepiej leżało). Niemniej mi powiedziała, że przy 78 pod biustem to absolutnie nie 70G, bo mi się będą fiszbiny wrzynać:) I że brzydko się będzie stanik odznaczać pod bluzką.
      • kizombalover Re: Szczecin, sklepik Józefina (rynek na Pogodnie 20.07.08, 23:29
        Rany Julek, toż na tę samą kobietę trafiłam 3 tygodnie temu ;-PPP
        Tekst prawie skopiowany.
        Jak mi przyniosła 80 B (zamiast 70 E), i oznajmiła, że trzeba się na środkową
        haftkę zapinać, zapytałam, dlaczego?
        Odpowiedziała, powalając mnie:
        Bo jak się pozycję zmienia, nie mówiąc już o tym, że można przytyć....
        Mój rechot nie pozwolił jej dokończyć. Obraziła się, ubliżając mi jeszcze, że
        jestem nieuprzejma, i jak tak mogę takiego zachowania uczyć dziecko, z którym
        przyszłam. Też usłyszałam, że mam sobie sama.... coś tam, niewyraźnie było ;-PP
        • maith Nanah, Kizombalover mamy wątek Kiepskie sklepy 21.07.08, 00:30
          Dziewczyny opis tej pani, to jakiś horror.
          Mamy tu wątek kiepskie sklepy. Wygląda, że tam by się dobrze komponowała ;)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=76593558&a=76593558
          Tylko nie zapomnijcie o wpisaniu w tytule miasta i nazwy sklepu.
          • nanah Re: Nanah, Kizombalover mamy wątek Kiepskie sklep 21.07.08, 01:26
            Masz rację - warto na tę panią uważać:) Przekopiowałam wątek do Kiepskich Sklepów. Asortyment ma jednak niezły, bo i 75F można u niej znaleźć.
            Przypomniało mi się coś jeszcze - przyjaciółka mierzy stanik i nie pasuje jej do końca model - u góry widocznie odstaje koronka.
            - Czy może mi pani dać jakiś inny model, ta miseczka jest chyba nie dla mnie
            - Co też pani mówi?! To zupełnie normalne, że koronka odstaje, pokazując ładną linię biustu. Proszę spojrzeć (tu pani odchyla bluzkę, żeby zaprezentować nam swój bardzo ładny, skąd inąd, stanik Samanty, ale jakoś ten jej biust tak smętnie opada i wygląda na zwiędnięty). Koronka pani rzeczywiście odstawała, ale to chyba coś z rozmiarem nie tak?

            Dodam, że pani kreuje się na profesjonalistkę i francuską (ach ta stara francuska szkoła:D) elegantkę. Perły, szpilki...:) Całokształt jest na tyle interesujący, że jeśli któraś z Was ma niezłe nerwy i odpowiednie pokłady asertywności - warto, z ciekawości choćby, taką panią z Józefiny poznać:)
    • myszka.xww Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 21.07.08, 00:20
      Nie pamietam sklepu. Poprosilam o cos na wymiary 75 pod i 115 w. Tak
      na okraglo.
      Pani otwarla usta w piekne kolko, wywalila oczka i powiedziala:
      - O.
      Potem juz nic nie powiedziala.


      Inny sklep, pytanie podobne. Kobieta sila wieku.
      - Pani zartuje?!?
      - a wygladam?


      Ja to sobie lubie czasem masochistycznie polobbowac.



    • ophelia_dark Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 23.07.08, 20:47
      No to ja dziś się dopiero dziwnie poczułam... otóż obudziłam się z tzw. ręką w
      nocniku, potrzebuję stanika bez ramiączek na weekend, noszę 60F... Ale nic to,
      złaziłam sklepy w galerii krakowskiej z nadzieją, że może jakieś ścisłe 70D w
      przystępnej wyprzedażowej cenie się znajdzie, w końcu stanik potrzebny mi tylko
      na jeden wyjazd jak na razie :) A przy okazji pomęczę o 60 :) Niestety posucha
      straszna, nic oczywiście nie ma. Wszystkie panie ekspedientki z niedowierzaniem
      patrzyły mi na biust :)

      Ale w jednym sklepie panie przeszły same siebie :) Pytam zrezygnowana grzecznie
      o jakieś ścisłe czarne 70D bez ramiączek, skoro 60 niet. Pani znalazła mi dwa
      egzemplarze. Patrzę, a jeden ma wyraźnie większą miseczkę, przezornie spoglądam
      na metkę i widzę 75D :D Mówię, że to 75, na co pani - ale może będzie dobre...
      Wzięłam dla świętego spokoju i poszłam do przymierzalni. Zapinam się w te
      staniki i słyszę dialog między ekspedientkami: "Na pewno nie ma D... nie chce mi
      się wierzyć" - "Najwyżej C" - "Mi się wydaje, że 75B byłoby dobre"... no żesz
      mogłyby chyba poczekać z obgadywaniem mnie jak wyjdę ... :)
      Szkoda, że ze mnie taka ciamajda i nie palnęłam jakiejś ciętej riposty :/
      Ponarzekałam tylko na taki wybór i że tak w ogóle to noszę 60tki i jest z tym
      straszny problem i poszłam ech... :) Ale trochę się zdenerwowałam i to może
      dlatego...
    • asiulka80 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 24.07.08, 15:43
      spory (dość znany) sklep bieliźniarski w Warszawie. będąc już nieco
      uświadomioną (niestety przez panią Hanię z Pragi) kupującą staniki,
      przyszłam szukać kostiumu kąpielowego. proszę o 70G - pani robi
      wielkie oczy, patrzy wymownie na mój biust (faktycznie nie wygląda
      na specjalnie duży) i mówi, że ja nie mam tak dużego rozmiaru i
      wciska mi kostium ze stanikiem 70D. w przebieralni ledwo się wpycham
      w ten stanik. piersi wylewają mi się nad stanikiem, pod pachami -
      wyglądam straszliwie. Pani wkracza do przebieralni i
      krzyczy "pięknie!"...;) już nawet tego nie skomentowałam i wyszłam...
    • kuraiko Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 24.07.08, 16:27
      uwaga - idę dzisiaj do LaVantil w Realu, tylko się rozejrzeć,
      popytać o rozmiary... mam nadzieję, że trafię na tę lalunię :P
      jak coś się wydarzy to opiszę :P
      • bell9 Re: Rzgów k/Łodzi, CH Ptak 24.07.08, 17:59
        wchodzę do bieliżniarskiego(wyczytałam że tam mają Biggi).Pytam o rozm.70J/K, Pani(ok.40 lat) na to mierząc mnie wzrokiem:
        - taki duży?Pani to najwyżej nosi G
        -ja: owszem G to teraz i jest za mały
        Dostałam do miary(innych nie mieli- a te może będą pasować) 70G,70I,75G,oczywiście żaden nie pasował-wszystko sie wylało-obwodem 70 mogłam się zapiąć dookoła(rozciągliwiec).
        -Pani: i co?
        -ja:wszystkie za małe
        -pani: niemożliwe
        -ja: a jednak
        przy czym będąc cały czas w przymierzalni słuchałam jej wywody z drugą starszą(matka/teściowa/właścicielka/pomoc) na temat programu:Trinny i Suzana mierzą biusty brytyjskie
        -na koniec pani mówi: że jak potrzebję miski większej to może 75I
        - ja jej na to: że może miska byłaby i większa tylko zapięcie będę miała na łopatkach!
        spytałam jeszcze o obwody poniżej 70, oczywiście:
        -nie ma i nikt nie szyje!
        Kupiłam majtki bo mi się spodobały i wyszłam.
      • kuraiko Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 25.07.08, 01:33
        nooo tym razem nie było tak strasznie... ekspedientka mnie olała,
        mimo że oglądałam prawie wszystko co było wywieszone przez jakieś 15
        minut... w końcu podeszła i zapytała czy pomóc z rozmiarami :P to
        zapytałam o modele Dalii (taa, oczywiście tylko 3 :/) i o to czy
        mają 70-tki z Feliny, na co usłyszałam, że Felina produkuje od 75
        (!!!!!). hehhh
    • czaroffnica24 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 25.07.08, 08:26
      "Pani to sobie chyba wymyśliła" na moje pytanie o 75H Triumph'a
      ręce mi opadły
    • prazanka2 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 /dlugie/ 25.07.08, 23:18
      Nie jest to relacja z autentycznej rozmowy z ekspedientka, ale
      przyczynek do stanikowej dyskusji. Tak mnie zdenerwowal, ze sie
      wysililam i przetlumaczylam /z czeskiego/ prawie w calosci:

      Hej dziewczynki, jestem ekspedientka w sklepie z bielizna i chcialam
      sie z wami podzielic pewnymi moim spostrzezeniami.....Najwazniejszy
      jest rozmiar, ktorego wiekszosc kobiet nie zna. Przychodzi do nas
      wiele kobiet k prosi o rozmiar 75B i odczuwaja duza ulge, kiedy
      przemierza 80A, ktory nigdzie je nie uwiera i maja o wiele wiekszy
      wybor. Jeszcze wspomne o jednej rzeczy, o ktorej nie wolno myslec
      kupujac stanik. Chodzi o atrakcyjne numerki. Niektore klientki nigdy
      by nie przyznaly, ze powinny nosic 85C i zadaja 75E /mniej wiecej te
      same miseczki/, zeby moc szpanowac - jestem szczupla z duzym
      biustem, dlatego zaden stanik mi nie pasuje. Stanik sie wrzyna,
      pasuje tylko ten, ktory jest z bardzo cienkiego materialu, ktory sie
      naciagnie /i szybciej zuzyje/. Same widzicie, jak wazny jest
      wlasciwy rozmiar stanika ... Bardzo waznym momentem przy kupnie
      stanika jest sprzedawczyni, ktora wyslucha, jakiemu celowi ma stanik
      sluzyc, czy klientka chce biust podkreslic, czy schowac.... czy chce
      miec piersi okragle albo zaczepne. To wszystko ekspedientka powinna
      wiedziec. Kupno stanika w sieci to zawsze loteria, i jakosc nie ta
      sama i ceny wyzsze, dlatego nie warto w sieci kupowac, albo
      przymierzac w naziemnym sklepie a potem kupic w necie. Mam nadzieje,
      ze moje przemyslenia wam sie przydadza ...
      cd. wywodow, reakcja na post dziewczyny, ktora pisze, ze spotykaja
      sie 2 poglady /mój/, propagujacy scisle obwody i
      jej /profesjonalistki/
      Przy malych biustach nigdy nie proponuje scislych obwodow. Czasem
      klientki zadaja 70B zamiast 75A /ten sam rozmiar miseczki, tylko
      blizej siebie/ ale na pewno im sie w tyle wrzynaja i uciskaja.
      Mniejszy obwod polecam tylko klientkom z duzymi biustami, na
      przyklad 85E zamiast 90D. Wtedy klientka ma piersi bardziej zblizone
      do siebie i wyglada szczuplej.

      Dyskusja dotyczyla push-upow, jestem na tym forum bardzo krotko,
      wiec z znaczna niesmialoscia probowalam tym dziewczynom przekazac
      troche stanikowej wiedzy, ale takich konkursowych bzdur chyba
      jeszcze nigdy na oczy nie widzialam, wiec odpowiedzialam grzecznie,
      ale jednak troche mniej, niz zwykle, ze z niczym z tych wywodow nie
      mozna sie zgodzic, ze proponowane zamienniki nijak sie nie maja do
      rozmiarow wynikajacych z tabelek i pewnie dlatego nie pasuja, na co
      zostalam nazwana lobbystka /za dobre staniki, hi, hi/, klamczucha i
      poproszona, zebym sie juz do pani nigdy wiecej nie odzywala ...
      • armyofme Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 25.07.08, 23:20
        Ostatnio mojej znajomej, kupującej pierwszy dobry stanik ekspedientka wypaliła
        że kobiety naczytają się w internecie bzdur i myślą że mają cycki z końca
        alfabetu. Dobrze że koleżanka była dość świadoma, bo biedną zbłąkaną owieczkę
        mogłaby odstraszyć i wręczyć jej 75 B :D
      • maith Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 /dlugie/ 26.07.08, 00:02
        No cóż, Ty w odróżnieniu od sprzedawczyni nie masz powodu wciskać dziewczynom
        rzeczy zalegających w sklepie ;)
        Najlepiej, żebyście miały w jednym miejscu opisane z rysunkami/zdjęciami
        faktyczne problemy, z jakimi męczą się dziewczyny, jak stanik jest za szeroki
        pod biustem. Przy dużym biuście, że ramiączka się wrzynają, że biust wpada w
        przechył, a obwód podjeżdża do góry, że zdarza się nawet, że dziewczyny
        podbiegając do autobusu trzymają się za piersi. To są efekty działań kobiet z
        bieliźniaków, wciskających to, co by im inaczej zostało. Bieliźniaki biorąc dany
        model muszą go często brać w tzw. pełnej rozmiarówce. Czyli wszystkich modeli po
        równo. O to oznacza, że muszą komuś wcisnąć te nadmiarowe 85-tki.

        A objawy u dziewczyn z małym biustem? Proszę bardzo - stanik nie podjeżdża im z
        tyłu, on im jeszcze szybciej podjeżdża z przodu. Trochę się ruszą, potańczą,
        sięgną po coś i już im fiszbina kroi pierś na pół. Nasze też podjeżdżają, ale
        efekt odkrajania piersi po kawałku nie jest tak spektakularny.
        • prazanka2 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 /dlugie/ 26.07.08, 00:16
          Maith, ja to wszystko oczywiscie wiem, odsylam zainteresowane
          dziewczyny do bloga /bardzo fajnego zreszta/, ktory zalozyla sobie
          staro, w ktorym wykorzystala m. in. obrazkowy kurs besame.mucho, ale
          glupota tej pani mnie po prostu powalila.
          • polta Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 /dlugie/ 26.07.08, 01:12
            Najgorzej wspominam poszukiwania kostiumu na początku tego sezonu.
            Nieuświadomiona do końca byłam pewna, że mam 80E lub DD (obecnie 70G). Weszłam
            do sklepu i zapytałam o rozmiar 80D. Dostałam kostium z rozmiarem 44.
            Przymierzyłam i oczywiste było, że pół (jak nie więcej) biustu wyłazi górą, a
            obwodem mogłabym ze dwie osoby okręcić. Pani weszła do przebieralni i słyszę:
            "Śliczny, a jak ponętnie wygląda". Szlag mnie wtedy trafił. Nie wspomnę o dole
            od kostiumu, który sobie wisiał radośnie na biodrach...
        • plica Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 /dlugie/ 26.07.08, 11:14
          > A objawy u dziewczyn z małym biustem? Proszę bardzo - stanik nie podjeżdża im z
          > tyłu, on im jeszcze szybciej podjeżdża z przodu. Trochę się ruszą, potańczą,
          > sięgną po coś i już im fiszbina kroi pierś na pół. Nasze też podjeżdżają, ale
          > efekt odkrajania piersi po kawałku nie jest tak spektakularny.

          cudnie zobrazowane przez jedna z forumek z LMB w galerii. kto ma dostep - zapraszamy :)
    • smallfemme Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 02.08.08, 22:09
      sklep z ciuchami, szukam sobie bluzki. mam na sobie jeszcze całkowicie niedobrany stanik który rozsmarowuje mi biust po żebrach i trzyma się jedynie na wżynających się na całej długości ramiączkach, ale spodobała mi się bluzka i usiłuję mierzyć. bluzka w rozmiarze L-obwód w biuście 92.,... trochę załamana bo wymierzyłam się na conajmniej 95 i czuję, że się nie zmieszczę, jednak spróbowałam się w nią ubrać. Oczywiście po założeniu praktycznie przestałam oddychać. Wychodzę z przymierzalni i mówię mamuśce, że ewentualnie możemy poszukać XL, bo w tym się nie mieszczę. Pani sklepowa przytomnie stwierdziła, że XL będzie za szeroki w ramionach, ale......jak pani sobie skróci z połowę te ramiączka to się pani zmieści xD
      zastanawiam się tylko z czego miałam je skracać, nie wierzę, że nie widziała obwodu na karku... (;
    • zmiija Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 05.08.08, 16:49
      Czasami zagladam na to forum. I przypomnial mi sie tekst jaki uslyszala moja
      matka w sklepie, kiedy poprosila o pomoc w doborze stanika. No wie Pani co,
      kazdy chcialby miec dobrze dobrany stanik. Normalnie myslalam ze padne, zupelnie
      nie wiem po co kobieta byla w tym sklepie . chyba robila jako ozdoba .
    • aleksandralm Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 08.08.08, 20:39
      Tak sobie czytam i wpadam w coraz bardziej bojowy nastroj. Chyba sie
      wybiore robic dym w Victoria's Secret...;) Ewentualnie w jakichs
      ekskluzywnych centrach handlowych co mysla ze maja
      rozmiarowke...www.cosgan.de/images/smilie/teufel/d010.gif
    • hexe131 Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 09.08.08, 11:11
      no to ja opisze cudną historie z Pania sprzedawczynia na targu
      jest to znajoma mojej mamy i przed uświadomieniem i ciążą kupowałam u niej staniki bo jak poszłam do bielizniaka na literę T to wyglądałam gorzej niż w tych z targu wiec bardziej mi się to opłacało. Od razu po ciąży nie chciałam, inwestować w stanik za 200zł wiec kupiłam na targu fajny miękki stanik 90f i mama mi go zmniejszyła pod biustem. Przez to ze karmiłam w tym staniku i robiłam właściwie wszystko to szybko się rozciągną (też jakość była odpowiednia do ceny – bo teraz mam jedną arabelke i noszę ją ciągle już 3 miesiące i tez ciągle karmie a jest super).
      No i rozmawiam właśnie z tą panią
      Ja: no wie pani musze poszukać czegoś na siebie bo mam ten jeden tylko dobry a porozciągał mi się bo ciągle tą pierś górą wyciągam do karmienia no i się rozflaczył już
      Pani: no tak. A może byś do karmienia pierś wyciągała dołem?

      Ja SZOK – dobrze że już byłam uświadomiona bo Pani pewnie gotowa była mi wcisnąć na moje 76/110 stanik 110A żebym cycek do karmienia se dołem wyciągnęła

      • ksiezna_pani Doświadczona gorseciarka - Poznań 12.09.08, 12:49
        Mam potrzebę uszycia wieczorowego gorsetu, a że, jak wiadomo, duże
        biusty bardzo się z gorsetami lubią, to nie przewidywałam problemu.
        Tak więc zadzwoniłam do pewnej poznańskiej pracowni gorseciarskiej i
        miłej - na ucho starszej pani, właścicielce - klaruję, w czym rzecz.
        Wreszcie kobieta pyta - a jaki rozmiar pani nosi? No to mówię -
        między 75H a 80G. Na to odparła ze zgrozą - Proszę pani, musi mieć
        pani świadomość, że TAKIEGO biustu to żaden gorset nie utrzyma! Ja
        się nie podejmuję.
        Na moją uwagę, że posiadam takiż gorset i trzyma bez problemu
        zareagowała wyraźnym niedowierzaniem.
    • nesene Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 12.09.08, 13:33
      To ja az przekopiuje posta z innego wątku bo dalej to przezywam :P

      --

      Wpadłam ostanikowac rodzicielkę (niespecjalnie zapaloną do mierzenia staników) i
      grzecznie zaczynam, miła i usmiechnięta, ze chciałabym jakąs freye 65D na
      początek tutaj dla mamy i ze coś bym potestowała, plaplapla. A pani na to, z
      drwina w głosie zapytała "skad pani PRZYSZEDL DO GLOWY ten rozmiar?!". Musze
      przyznać, ze oniemiałam. Zaczełam tłumaczyc ze o ile się nie mylę wiekszosc
      freyi zaczyna się od D i mam taką fantazję zeby zobaczyć ten stanik na mojej
      mamie. A ta dalej swoje - jak ja to sobie wymyslilam, ze co to za pomysł, ze
      jakie 65 i ze skad mi to do głowy przyszło. Juz mi się cisneło na usta ze za
      przeproszeniem "z dupy" i zeby mi go dała zanim dostanę szału.
      Pani wyskoczyła do mojej rodzicielki z miarką (koochaam too...) i zaczyna swoje
      ze tu zadne 65 ze mama ma 67 i ze musi miec 70 i ze ja to sobie moge nosic bo
      jestem od niej wezsza (a jest mnie kilka cm wiecej) a pozatym to: (i tu dalej
      glosem wielce oswieconej) ze ona nie wie kto to wymyslil i kto mi nawbijał do
      głowy z obwodami ze mają byc ciasne i to jakis szczyt głupoty i ze w ogole mrok,
      zło, zniszczenie i wroga internetowa propaganda.
      Rodzicielka zaczeła sie wycofywać, ze te fiszbiny coś tam i ze miska za wielka i
      ze ona musi miec szerokie fiszbiny i ze miska jakas tam i czeka nas koniec
      swiata. Pani natychmiast podchwyciła i zaczeła swoje magiczne ze tak! ze te
      brytyjskie staniki to w ogole cos dziwnego i z nimi nigdy nie wiadomo i ze na
      moja mamę to 70B albo 75A i bedzie super ale mi to daje jakies 70D. Agresor
      wypłynał mi uszami i chciałam przegryzc tej pani tętnice.
      Rozumiem ze chce się wykazać wiedzą - ale skoro prosze ją o konkretny cyckonosz
      to niech mi go da w łapę i nie obsmiewa moich stanikowych teorii. Mama jest
      szerokie fiszbiny friendly - ale miałam fantazję zeby zmierzyla przy mnie Freye
      (nie mieszkamy w tym samym miescie) i kropka. Mogłabysmy ten stanik kupić zeby
      go przeszyć, porozciagac fiszbiny traktorem, zespawać je na nowo, nosić jako
      pasek do spodni albo zalozyc na oczy bawiąc sie w człowieka muchę. Za to pani
      natychmiast rzuciła się do wieszaków z samantą 70 i 75whatever. Wwrr! Mamę
      wepchnełam do przymierzalni, Cassie jej się nie spodobała, kobiecina znów
      podchwyciła i zaczeła marudzić o tych złych obwodach i dziwnych miseczkach JJ i
      o tych głupich pomysłach ze stanikami ktore sie rozciagają (HaHa!).
      Niestety zatrzymała mnie permanentna chcica na Cassie i musiałam ją zmierzyć :P
      Mówię pani ze zobaczyłabym 65ff. Pani foch ze to bedzie za duze. Zalozylam,
      lekko bułkowało (a nie zdazyłam wygarnąc biustu z pleców) poprosiłam jeszcze o
      G. Ona znowu jęk ze to bedzie za duze i ze on jest dobry i czy moze pomacac. Coś
      tam pogmyrała, ten kawałek biustu z ktorym walczę o powrot z pach na klatę
      wpełzł spowrotem do podpachowej krainy i takim o to magicznym sposobem stanik
      okazał sie IDEALNY ;>
      Pani jeszcze wpadła na pomysł zebym załozyla bluzke i postanowila sprawdzic czy
      aby moj biust nie jest za wysoko (hy) i ze ma taki magiczny punkt na ktorym
      sprawdza czy aby cyc jest proporcjonalny do sylwetki...
      Potem zaprezentowała u siebie jakby to było gdyby ona miala biust tak wysoko -
      powstrzymałam się od komentarzy ze lepiej wygląda niz w polowie drogi do pępka.

      Cos tam jeszcze kurtuazyjnie popeplałysmy: zdazyla jeszcze pochwalic Arabelkę za
      taki wspaniały nierozciągliwy materiał (hrhr) i wyraziła zdziwienie ze ani Zeta
      ani Arabella nigdzie mi się nie wzyna.

      Na odchodnym jeszcze nie chciała dac mojej mamie kostiumowych majtek S - uznała
      ze beda na nia za duze bo taka głupia ta brytyjska rozmiarówka.

      Ogolnie: NIE POLECAM.
      Niby coś tam wie (i zna ponoc freye juz od pieciu lat...) ale w kwestii
      odpowiedniego biustonosza bym jej nie zaufała...
      I te ceny...

      Przepraszam za flooda :D
      • kuraiko Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 13.09.08, 03:52
        omg, żeby na 67cm pod biustem proponować 70 Samanty to... nie powiem
        co trzeba mieć z głową ;) zwłaszcza, że 65-tki były w tym sklepie,
        więc o co kaman tej babce :/
    • aadrianka Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 13.09.08, 11:19
      Trudno nazwać to tekstem, ale dzieło ewidentnie obsługi sklepu. Przy
      Węglarskiej w Gdańsku, gdzie dotąd niepodzielnie królowały triumPHy,
      jest teraz Freya (wspominane już w wątkach sklepowych). Na razie
      tylko białe Rio, ale mają być "nowości" - pani coś wspominała o
      zieleni z amarantem, zakładam że chodzi o Cassie (kolekcja
      wiosna/lato, więc umiarkowana nowość, no ale już się nie czepiam).
      Byłyśmy tam niedawno z Ja_joanną i urzekło nas oznaczenie stanika.
      Wisiało sobie 30FF, na wieszaczek zaś przyklejona została metka z
      tajemniczym sformułowaniem "65F-G" :) Chwilę porozmawiałyśmy z
      ekspedientką, usiłując ustalić, o co właściwie biega, ale też
      pojęcia nie miała. Prawdopodobnie "FF" uznane zostało za "połówkę".
      Na ścianie koło przymierzalnie dumnie prezentują sie cerfyfikaty
      Indywidualnego Doboru Bielizny, wystawione przez Samanthę:)
      • martulka_s Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 13.09.08, 16:08
        To już lepiej niech panie zostawią 65F, to gigantyczne G tylko będzie klientki
        odstraszać ; )))
    • sbarazzina Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 13.09.08, 22:16
      Fantastyczny wątek, od razu mi się humor poprawił. Toż to lepsze niż
      kabaret!
      Szczególne podziękowania dla Charm :)

      Nas, dziewczyny z LMB, ekspedientki traktują chyba trochę inaczej,
      co nie znaczy, że lepiej.
      No bo gdzie F na 92 w biuście. Śmiech na sali. I chyba trudniej jest
      nam udowodnić rację, bo zazwyczaj niedopasowanie nie wygląda jakoś
      spektakularnie.

      Ostatnio pytałam o obwody 60 i 65 (miseczki w ogóle sobie darowałam)
      w pięknym, eleganckim sklepie w Wiedniu.
      Pani espedientka, odpowiedziała, że takie obwody NIE ISTNIEJĄ!!!
      Ja jej na to, że owszem istnieją, ale nie w jej sklepie! A o
      istnieniu takowych ona widocznie nie wie.
      Uprzejmie się pożegnałam i wyszłam.

      Europejska stolica i taka stanikowa pustynia ;(((
    • fraylla AVOCADO i inne 14.09.08, 01:14
      Jakieś 2 lata temu. Poprosiłam 70D, taki rozmiar wtedy nosiłam. Młoda ekspedientka rzuciła na mnie "fachowym" okiem i próbowała sama ocenić (miałam na sobie sweter i kurtkę). Nie pamiętam, co wymyśliła, ale nie trafiła. I nie chciała mi podać tej nieszczęsnej siedemdziesiątki O_O. Wrzuciła za to do przymierzalni jakąś 65D, koszmar, ledwo się dopięłam, na bezdechu kompletnym. Miseczki oczywiście za małe, miałam ze 4 piersi. Potem podała jeszcze kilka równie chybionych rozmiarów. W końcu dała mi 70D, ale z góry stwierdziła, że na pewno nie będzie pasować. To była Kika, o ile dobrze pamiętam, czarna w kropeczki. Leżała wprost idealnie. Naprawdę byłam gotowa ją kupić. Ale wtedy do akcji wkroczyła (czytaj: wtargnęła do przymierzalni) ekspedientka. Popatrzyła na mój biust i z dziką satysfakcją i dużą dozą agresji stwierdziła: "ZA DUŻY!" Szczęka mi opadła i z hukiem odbiła się od podłogi. Biustonosz zapięty na najluźniejszą haftkę, miseczki idealnie trzymają biust, nic się nie zwija, nic nie odstaje... Więc ją pytam: "Jak to "za duży"??? Dobrze leży, nie odstaje itd." A ona na to: "Bo teraz stoi pani wyprostowana, to leży dobrze, ale jak się pani zgarbi, to będzie odstawał." Byłam w sklepie z rodziną, więc ze względu na nich nic nie powiedziałam. Stanika oczywiście nie kupiłam. Za to w małym sklepiku kilka kilometrów dalej kupiłam Konrada i Avę, w sumie zapłaciłam dużo mniej niż zostawiłabym w Avocado ;).

      Jakiś czas potem ubyło mi w obwodzie, kilka miesięcy później przybyło w biuście, i tak noszę 30F/FF. Jak wchodzę do sklepu sytacjonarnego, to pytam od progu, czy mają 65. Jak nie mają, to z reguły od razu wychodzę. Jak zostaję, to kończy się mniej więcej tak samo: takich duży się nie produkuje/ nieeee nooo, taaakich to my nie prowadzimy, ależ pani z pewnością nie ma takiego dużego biustu, nie 65 nie mamy, ale dam pani ZAMIENNIK (uwielbiam słowo zamiennik, zawsze wtedy przychodzi mi na myśl cud pożerany przez dzieci za poprzedniego ustroju - wyrób czekoladopodobny) proszę przymierzyć 70/ proszę przymierzyć 75.

      Ostatnio poszłam do sklepu (Galeria Krakowska) z koleżanką> Koleżanka wymaga nawrócenia ;), ale nie było czasu, w sklepie byłyśmy późnym wieczorem, a stanik był potrzebny na następny dzień rano. Wypatrzyłyśmy fajny model Triumpha, czarna koronka na złotym tle. Wzięła 70B, zamarłam. Od razu wiedziałam, że miseczka za mała, a obwód za duży. I za chwilę krzyk z przymierzalni: nie, ten fason nie jest dobry. Zapytałam ekspedientkę, czy mają C. Nie mieli, ale ta miła pani chciała nam dać... 75B! Bo na pewno będzie dobre. Wrzasnęłam "nie", zerwałam z wieszaka inny fason 70C i wrzuciłam do przymierzalni. Moja koleżanka przymierzyła, odchyliła kotarę i z szerokim uśmiechem oznajmiła: zobacz, ten fason jest lepszy. Ja na to: wiedziałam, że miseczka C będzie lepiej leżała. Zrobiła oczy jak spodeczki: "CEEE?!"
      Przy kasie panie patrzyły na mnie zdecydowanie mało przyjaznym wzrokiem, ośmieliłam się podważyć ich kompetencje ;).
    • morgen_stern Re: Najgłupsze teksty ekspedientek cz. 2 15.09.08, 13:32
      Mam za sobą wizytę w stacjonarnym Brastopie w Londku Zdroju ;-)
      Zaciągnęłam tam przyjaciółkę mieszkającą w Londynie. Kiedy zobaczyłam, jak
      sprzedawczyni mierzy moją koleżankę przez ubranie, to już wiedziałam, że będzie
      źle ;-)
      Nie chciała podać węższych obwodów, nawet do sprawdzenia ("bo będzie się
      wrzynało i nie można nosić za ciasnych"), a kiedy jej paluszkiem pokazywałam
      buły oznajmiła, że tak ma być i to jest absolutnie normalne i naturalne.
      Koleżanka poprosiła mnie wzrokiem, żebym sobie dała spokój ;-) i koniec końców
      kupiła jeden stanik, nie idealny, ale i tak lepszy, niż te 80 C, które do tej
      pory nosiła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka