teahousemoon
12.05.08, 19:10
Piszę nowy wątek, bo nikt na Melissowym nie odpowiedział :( a ja się martwię
coraz bardziej i coraz bardziej niepokoję. Złości zresztą też we mnie nie
brakuje. A piszę, bo nieśmiały ze mnie człowiek z natury i liczę, że mi coś
poradzicie, bo chyba kłótnia będzie nieunikniona, jak nie z Melissą, to z pocztą.
Złożyłam zamówienie w Melissie, 14 kwietnia, na kwotę niemałą, bo coś ok.
200zł. Cierpliwie czekałam 3 tygodnie, tak jak mnie poproszono na stronie
głównej. Ale 3 tygodnie minęły, a paczki nie było widać i nie było słychać.
Napisałam do nich maila. Dostałam odpowiedź we wtorek, w zeszłym tygodniu ok.
godziny 9 rano, że paczka poszła tego dnia, podali numer przesyłki i tak
dalej. Już nie wnikam, że żadne przepraszam z ich strony nie padło, choć
wysłali do mnie paczkę ponad 3 tygodnie po złożeniu zamówienia, co było
równoznaczne z czekaniem dłużej niż ten wymieniony na stronie głównej okres.
Ale czekam. I czekam do dziś... Dziś mijają 4 tygodnie, odkąd zamówiłam i
prawie tydzień, odkąd rzekomo poszła do mnie paczka. Priorytetem, jak
zaznaczyli mi w mailu. Dziś był u mnie listonosz, ale nie pomyślałam, żeby go
zapytać, bo u mnie oddzielnie chodzi ten od dużych paczek i oddzielnie
"zwykły" listonosz, który to zazwyczaj przynosił lekkie Melissowe kartoniki.
Ale nie doczekałam się drugiego listonosza i zaczynam się bać, że moją paczkę
ktoś po prostu zwędził...
Radzą mi w rodzinie iść na pocztę, podać numer przesyłki i zapytać co się z
nią dzieje. To prawda, że tak można? Powiedzą mi jaki jest jej "status"? A
jeśli się okaże, że jej nie ma, to czy mam się kłócić? Czy mam żądać jakiegoś
odszkodowania, czy coś? Czy robić burzę Melissie i prosić o zwrot kasy?
Przyznam, że nie spodziewałam się tego i jestem tym trochę przerażona. Dlatego
przepraszam za nowy wątek, ale potrzebuję szybkiej pomocy i porady, a w
400-postowym wątku po prostu trochę się "wtopiłam w tłum".