lafere
16.07.08, 22:32
Czyli jak to kiedyś ze stanikami bywało. Tak sobie przypominałam moje pierwsze staniki.Były to zdobycze wyjmowane z szuflady mamy i babci, dobierane na chybił - trafił.Tym sposobem nosiłam np. stanik uszyty z płótna :)W sumie zdrowo i naturalnie, ale tworzył osobliwy kształt piersi.Ale obwód na pewno sie nie rozciągał;)Pamiętam też bardotkę, ufarbowaną własnoręcznie na zielono.Podejrzewam, że była sporo za mała, bo fiszbiny boleśnie wbijały mi się w piersi:/ Zastanawiałam się ostatnio, czemu własciwie mama nie poszła wtedy ze mną do sklepu i nie kupiła czegoś odpowiedniego.I już wiem dla czego - w owych czasach nie można było mierzyć w sklepach staników:)Tak, tak moje drogie - a teraz najlepsze w tej całej opowieści - czas akcji!Wbrew pozorom nie chodzi tu o lata '40 ubiegłego wieku, wszystkie te cuda - wianki miały miejsce kilkanaście lat temu :)Ehh...A Wy macie jakieś dziwne stanikowe wspomnienia?