WPKiW - krytyka

08.10.05, 02:26
miasta.gazeta.pl/katowice/1,68888,2948745.html
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=423&w=29983741&v=2&s=0

    • palec1 Re: WPKiW - krytyka 10.10.05, 22:04
      Koniec quadów w WPKiW

      Anna Malinowska 09-10-2005, ostatnia aktualizacja 09-10-2005 21:08

      Trzeba było śmiertelnego wypadku konia, protestów ekologów i rozpoczęcia
      śledztwa, by park chorzowski z powrotem stał się oazą ciszy i spokoju. Zarząd
      WPKiW odstąpił od pomysłu wypożyczania hałaśliwych quadów.

      Od kilku miesięcy w parku można było jeździć quadami. Firma ATV miejsce na
      prowadzenie swojej wypożyczalni dostała tuż obok... stadniny koni. Lokalizacja
      to zresztą niejedyna wątpliwość związana z wpuszczeniem pojazdów na teren
      WPKiW. Jak ustaliła policja, zarząd parku podpisał z ATV umowę tylko na lipiec.
      Quady tymczasem można było wynająć jeszcze kilka dni temu. - Chodziło o
      zezwolenie, nie o umowę - wyjaśnia prezes zarządu Andrzej Włoszek. - Zezwolenie
      było co miesiąc przedłużane. Być może, kiedy policja sprawdzała dokumenty, nie
      było jeszcze sporządzonego kolejnego pisma w tej sprawie.

      Prezes Klubu Sportowego "Trial", który zajmuje się stadniną, o całej sprawie
      mówi krótko: - To skandal! Ryk silników quadów przeszkadzał nie tylko
      spacerowiczom, ale i zwierzętom.

      W sierpniu na terenie stadniny doszło do wypadku. Przepłoszony jadącymi
      pojazdami, 14-miesięczny koń staranował ogrodzenie i złamał nogę. Zwierzę
      trzeba było uśpić. Wyjaśnieniem wypadku zajmuje się obecnie prokurator. To
      niejedyny wątek tego śledztwa. Chodzi o nielegalną wycinkę drzew. Na trasie
      wytyczonej dla quadów znaleziono ścięte bez zezwolenia dęby. - Nic nie wiem ani
      o wypadku, ani o wycince - mówi właściciel ATV Adam Twardowski. - Miałem zgodę
      wydziału ochrony środowiska, wozy miały świadectwa homologacji. Wszystko
      zgodnie z prawem. Zainteresowanie było duże i szykował się dobry interes.
      Wszystko skończyło się przez zwykłych pieniaczy.

      Prezes Włoszek w rozmowie z nami podkreślał, że umowy z firmą nie podpisał, bo
      ta nie skompletowała w całości dokumentów. ATV decyzję o wyprowadzce dostał z
      końcem września. - Trudno wszystkim dogodzić - wzdycha prezes. - Niektórzy idą
      do parku, żeby odpocząć. Niektórzy szukają rekreacji. Dlatego też zdecydowałem
      się na wypożyczalnię quadów. Nie wykluczam zresztą, że jeśli pojawi się podobny
      inwestor i będą spełnione wszystkie normy, takie pojazdy pojawią się jeszcze w
      parku.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2959833.html
Pełna wersja