mr.superlatywny
13.06.06, 01:45
Po ostatnim zgonie wypiłem duszkiem butelkę koniaku
Aleksandra Klich 12-06-2006, ostatnia aktualizacja 12-06-2006 19:04
W świecie, który wstydzi się śmierci, zbywa ją milczeniem i chyłkiem omija,
trzeba niemałej odwagi, by napisać taką książkę jak "Dobry zawód"
Dobry zawód
Z lekarzami rozmawiają Krystyna Bochenek i Dariusz Kortko
Znak, Kraków
Jesteśmy nieśmiertelni, ty też możesz - wołają z reklam, telewizji, gazet
młodzi, piękni i zdrowi. W świecie, który nie umiera, nie mówi się o bólu i
starości. Nie wypada zadawać pytań o granice cierpienia, przemijanie,
bezsilność wobec odchodzenia. Bo to niemedialne, nie przekłada się na target,
nie pozwoli zwiększyć nakładu ani oglądalności.
Przez siedem lat Krystyna Bochenek, dziennikarka radiowa, i Dariusz Kortko,
reporter "Gazety Wyborczej", rozmawiali z lekarzami. Chirurgów, kardiologów,
internistów, nawet farmakologa i psychoterapeutę pytali, czym jest strach,
śmierć, cierpienie, gdzie są granice poświęcenia. Efektem ich pracy jest 21
niezwykłych, trzymających za gardło wywiadów. Mocni mężczyźni o stalowych
nerwach, wybitni naukowcy o ogromnych osiągnięciach, bohaterowie historii
medycyny XX wieku opowiadają o swojej rozpaczy, samotności, łzach.
- Czego się pan profesor boi? - zapytali dziennikarze prof. Jerzego
Hołowieckiego, wybitnego hematologa leczącego ludzi z białaczką. - Chorych,
którzy przychodzą do nas z przekonaniem, że dzisiaj już wszystko da się
wyleczyć.
Żyjąc, tracimy życie - nikt nie wie o tym lepiej niż lekarze. Wybitny
internista Kornel Gibiński, rocznik 1915: - Złuda, że człowiek może żyć
wiecznie, jest bez sensu. Chodzi o to, by człowiek godnie żył i godnie
umierał.
Lekarz to świadek naszego wstydu. Wie o nas i naszych grzechach zbyt wiele:
co jemy, jak odpoczywamy, co nas dręczy. Ma świadomość, jak lekceważymy
zdrowie. I widzi, jak potem, gdy przychodzi choroba, drżymy. I jak wpadamy w
histerię, gdy nadciąga śmierć. Historia każdego z nas pozostawia niezatarte
piętno na ich życiu. - Zachowuję w pamięci poszczególne rytmy serca chorych,
dodatkowe tony, zmienne akcentacje. Noszę w sobie muzykę serca pacjentów -
mówi prof. Andrzej Szczeklik, specjalista chorób serca i płuc.
Ta wiedza obciąża. Lekarze bywają nieznośni, uparci, introwertyczni,
pedantyczni, cierpią z powodu swych dziwactw i obsesji. Rozwodzą się, nie
sypiają, ratują się alkoholem. Kardiochirurg Zbigniew Religa opowiada o
jedenastu chorych, którzy mu zmarli: - Po ostatnim zgonie wypiłem duszkiem
butelkę koniaku.
Nie jest łatwo rozmawiać z lekarzami. Bywa, że odmawiają odpowiedzi, milkną.
Czasem autorzy książki świadomie rezygnują z drążenia problemu, czasem
uciekają się do wybiegów: psychoterapeucie Bogdanowi de Barbaro robią test
psychologiczny, a Religę pytają o skojarzenia z grzechami. Janusz Sirek,
specjalista chirurgii plastycznej, i chirurg Paweł Lampe z dystansem
opowiadają o swoich nieznośnych pacjentach, którzy nie słuchają zaleceń, za
to wymagają od lekarzy cudów.
"Dobry zawód" to książka niezwykła. Z jednej strony pełna anegdot, wartkich
opowieści o przełomowych eksperymentach, operacjach, z drugiej strony -
niełatwa, bo trzymająca w napięciu, które towarzyszy sytuacjom granicznym.
Przerwać milczenie wokół cierpienia i śmierci to zadanie karkołomne. Zadaniem
prawie niewykonalnym wydaje się nadanie sensu życiu przez mówienie o
cierpieniu.
Bohaterom "Dobrego zawodu" to się udaje. Ich wyznania sprawiają, że w postaci
w białym kitlu widzimy kogoś więcej niż rzemieślnika, któremu oddajemy ciało
do naprawy. Strażnika ludzkiej godności.
Czy to nie złudne w czasach, gdy lekarz kojarzy się wyłącznie z człowiekiem,
który bierze łapówki i strajkuje, bo mało zarabia? Który jest obojętny na
ból, nie poda tabletki uśmierzającej ból cierpiącemu, bo szpital ma długi i
musi oszczędzać. Czy czas wielkich lekarzy minął?
Nadzieję przywraca rozmowa z Piotrem Wojcieszkiem (lat 25), stażystą ze
szpitala w Zabrzu. Przerażony, niepewny, ale przekonany, że istota zawodu
zasadza się na rozmowie z pacjentem: - Układam sobie wszystko na nowo, buduję
cegiełka po cegiełce. Wierzę, że kiedyś ta zaprawa między cegłami zacznie
tężeć i poczuję solidny fundament pod stopami, stanę się w pełni lekarzem.
Jestem pewna, że dr Wojcieszek poda tabletkę przeciwbólową każdemu
potrzebującemu. Bo będzie miał w pamięci słowa prof. Franciszka Kokota,
nefrologa (rocznik 1929): - Przyglądanie się śmierci to straszne
doświadczenie, które skraca życie.