Gość: Świątuś
IP: *.system / *.internetdsl.tpnet.pl
03.02.06, 22:45
"Piękna miejscowość, mieszkanie w bloku 200m od Wdy
Czwartek, wczesny ranek, za oknem jeszcze ciemno. W pokoju zaledwie 16'C
przez szpary w oknie dmucha wiatr. Za oknem biało, pełno śniegu. Ja pełen
energii i z pozytywnym nastawieniem do życia, przecież dziś piękny dzień
myślę sobie. Mamy sprawdzian z polskiego, a ja dziś siedze w tyle więc będę
mógł ściągać. We wtorki nie mam tej wygody, bo siadam w pierwszej ławce od
nauczycielki. Wkładam wytarte spodnie, poczym sćiągam je.. -Jeszcze kalesony!
Zakłdam kalesony, trochę cianse z dzirką na kolanie.. potem spodnie i
bluzeczke. Zapalam lampę przy stole, wyciągam książke. Sprawdzian ze 120
stron- romantyzm. Poradzę sobie! W 10 minut mam pierwszą ściąge, obklejam
taśmą bezbrawną. Moje spodnie, a zwłaszcza kieszenie idealnie nadają się na
ściąganie. W 40 minut mam gotowe 3 sćiągi, ba oby dwie kieszenie i jedną na
zapas, gdyby któraś się zgubiła.. Wczoraj siedziełem nad polakiem 4 godziny,
mogłem dłużej, ale zabrakło by czasu na geografię. Na zegraku dochodzi 6.30,
szybko pakuje książki i lece po śniadania. Czeka na mnie 6 kanapek z metką z
Violi. Pychota, uwielbiam.. władam kozaki i biegnę na autobus. Na pewno się
nie spóźnię.. Po drodze zjadam 2 kanapki i dobiegam na przystanek. Wyciągnę
książkę, przypomnę sobie usługi z geografii. Wsiadam do autobusu, niestety
żaden ze znajomych nie pomyślał o mnie i muszę stać, ale to nic uczę się
dalej. Kilka minut przed 8 jestem w Świeciu, biegiem z PKS, zostało 5 min, a
ja nic nie umiem. Pod klasą stoi już grupka ludzi, pytam -Uczyliście się?..
churem słyszę odpowiedź.. NIE! Boże ja nic nie umiem, wreszczie przychodzi
polonistka, dostaje kserówkę i notuje.. idzie mi nawet dobrze, ściągi co
chwila się przydają. Koleżanka prosi mnie bym jej pomógł. Myśłe phii.. żebyś
może lepiej napisała niż ja, odpowiadam - Zaraz! Dzwonek, jeszcze chwilkę
piszę. Oddaje! Zaraz pytam klasy jak im poszło, wszyscy zgodnie- słabo.
Odpowiadam- No mi też, kurde nic nie napisałem prawie.. Czwartek reszta dnia
przebiega spokojnie. Całe szczęscie nikt mnie nie przeciągnąl na rozmowę inną
niż o szkole i nauce. Do domu wracam o 13.45..stoje, nikt o mnie nie
pomyślał. Kilka minut po 15 siadam do książek, kończe po 23.. nie mam już
siły, łee nie myję się dziś.. Piątek powtórka z rozrywki, dziś kosi z niemca,
a ja znów nic nie umiem. Niestety wypada na mnie. Staję do odpowiedzi.. boję
się i chwilę potem siadam zawiedzony.. 4+! Prosze Panią, a nie da rady 5tki,
proszę moge jeszcze czas przeszły powiedzieć.. proszę!.. Słyszę tylko
siadaj.. Do domu znów wracam o 13.45, dziś jadę z moją ulubioną koleżanką.
Jestem taki podniecony, pół drogi rozmawiwamy o nauce i szkole. Tryska ze
mnie energia i czasem zdarza mi się coś głośniej powiedzieć, np obgadać jakąś
nauczycielkę.. Ta zouza mogła mi wpisać 5tkę, a nie 4+.. W pewnym momencie
mój wywód przerywa jakiś debil z zespołu.. prosił mnie, żebym był ciszej.
Przestraszyłem się, przecież jest większy.. ale pewnie i głupszy. Dziwi mnie
to tylko, że on zawsze siedzi, zawsze z kimś rozmawia.. a ja mam tylko jedną
koleżankę, która zachwyca mnie swoją więdzą zwłaszcza z obcych przedmiotów..
w ogóle jak on może ciągle mówić o samochodach, imprezach, muzyce o
znajomych.. jeny, a o szkole czasem tylko wspomina.. Wracam do domu, piątek..
przygotuje już temat na polski.. zajmuje mi to 3 godziny. Potem obejrze coś w
Polsacie i idę spać.. sobota i niedziela powtarzam cały czas material na
polak i biolę, 4 godziny zajęła mi fiza.. CDN
Karol.. pewne Liceum"