mooh 24.01.06, 10:31 Nie lubię rozpoczynać dnia od sprzeczki z mężem i prawie mi się to nie zdarza, ale dzisiaj sie zdarzyło. Dzień mam właściwie już spakudzony. Spróbuję sie poratować kawą i czymś słodkim. Któraś z Was chce się przyłączyć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mooh Re: Początek dnia 24.01.06, 10:33 Ze śmietanką i z cukrem, czy raczej małą czarną? Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: Początek dnia 24.01.06, 10:37 Ja poproszę latte. Cóż, nie miałam okazji zacząć dnia od sprzeczki, bo szanowny mój małżonek o świtaniu na samolot popędził, ale wczoraj się lekko pożarliśmy, więc chyba kawka mi sie należy? Bez słodkiego, jesli łaska, bo ostatnio zgubiłam parę kilo i nie tęsknię. Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje Re: Początek dnia 24.01.06, 10:39 ja poprosze bez cukru i slodkosci - za duzo ostatnuio wcinam... a! i bez sprzeczki - chcew sie nacieszyc chwilowym spokojem Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Czy u Was też 24.01.06, 10:46 forum chodzi jakby ktoś je napędzał na korbę? Inne strony wskakują w mig, a Gazeta jakoś się zacina. Denerwujące to trochę. Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje u nas ok 24.01.06, 10:47 moze masz wirusa, czy cos? ale to by reszta tez kipsko chodzila chyba... Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: u nas ok 24.01.06, 10:50 Ja też wpadłam na kawkę, jeśli można. Dziś mam luźniejszy, bezrobotny dzień. Będę zaraz wklejać Srajdzinkowe fotki do jej galerii Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje a ja ciagle w pizamie 24.01.06, 10:51 mlodziez wlasnie przestala protestowac w lozeczku. od jutra/lub czwartku powrot do pracy. ale chyba zaraz sie ubiore, bo mi kopyta zmarzly... Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: a ja ciagle w pizamie 24.01.06, 10:52 załóż ciepłe skarpety z.. owczej wełny Odpowiedz Link Zgłoś
enja11 Ja bym chciała herbaty 24.01.06, 11:01 z cytryną i cukrem, i jakieś ciacho) Ja dla odmiany jestem już chuda jak patyk, wszystko ze mnie leci, policzki mam zapadnięte, przydałyby się jakieś 3 kilo) Jachu zamiast spać to ciągle się na coś wspina, już mam permanentny zawał serca. I znowu dzisiaj ze spaceru nici - jest -13! Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Re: u nas ok 24.01.06, 10:54 Jak wy to robicie, moje panie, że Wasze dzieci na zdjęciach się uśmiechają. Moja może rechotać i uśmiechać się całą buzią, a jak tylko zobaczy obiektyw, zaraz przybiera wyraz dostojeństwa na twarzy i najchętniej zapakowałaby urządzenie do dzioba. Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje Re: u nas ok 24.01.06, 10:55 za mna staje ktos z rodziny i szczerzy zeby - zwykle dziala. ale skubana nauczyla sie zamykac oczyna zielony blysk (prawie jak pies Pawlowa ) i musze ja teraz oszukiwac, albo pstrykac serie kilkunastu zdjec, zeby chociaz na jednym miala je otwarte Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Re: u nas ok 24.01.06, 10:59 Ja robię już bez flesza. Ktoś może się do niej szczerzyć, zabawiać, rozśmieszać a ona i tak zawsze wyczai ukrytą kamerę. Na wszystkich niemalże zdjęciach patrzy prosto w obiektyw i ma taką minę, jakbym jej non stop czytała baśnie braci Grimm Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: u nas ok 24.01.06, 11:01 To były moje ulubione baśnie)) I wcale się nie bałam! Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: u nas ok 24.01.06, 10:58 Srajdzinka szczerzy się niemal non stop, aparat jej nie onieśmiela Ale bardzo lubię jej wszelakie minki więc staram się ją spokojnie obserwować i łapać jej wszystkie naturalne spojrzenia i grymasy, bez ingerencji. najlepiej z zaskoczenia, kiedy nie widzi jak czai się obok niej namolny paparazzi Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: u nas ok 24.01.06, 11:15 u nas tez sprzeczka....a wlasciwie klotnia.I na dodatek maz ma urlop i jest w domu.I jestesmy w stanie poklocenia.I mam go dosc.I chce nowego meza.Albo najlepiej zadnego w ogole!I poprosze duza latte! Odpowiedz Link Zgłoś
mooh mmala 24.01.06, 11:29 Ależ proszę, duża latte dla Mmali, co nie chciała męża. Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Re: mmala 24.01.06, 11:35 Mimo obiekcji Owieczki, jakaś sprzeczka wisi w powietrzu. U nas to jasne, bo mieszkamy z teściową mojego męża, więc po prostu MUSIMY się kłócić z jej powodu. Chociaż przyznam szczerze, że głupszego powodu do kłótni małżeńskiej nie znajduję. Co innego o konkrety, ale o teściową? Jakie są u Was najgłupsze powody sprzeczek, jeśli wolno zapytać? Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje sprzeczki 24.01.06, 11:39 u nas sa same powazne powody!!! ostatnio o zabranie dzicka na impreze, na ktora w ogole nie chcialam jechac, wiec koniec koncow wzielam dziecko ze soba (bo w zasadzie z kim mialam je zostawic???) bylo ostro, ale znow sie kochamy... Odpowiedz Link Zgłoś
izka_74 zimno... 24.01.06, 11:47 Melduję się. W robocie zimno jak cholera a skarpet ciepłych nijak nie ma jak ubrać. Chce mi się do domu. I coastka mi się chce (jestem uzależniona od słodyczy, już się martwię co będzie jak przestanę karmić). Poza tym mam depresję giganta z powodu pracy, braku kasy i perspektyw. Chyba gorzej być już nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Re: zimno... 24.01.06, 11:52 izka_74 napisała: Poza tym mam depresję giganta z powodu pracy, braku kasy i perspektyw. Chyba gorzej być już nie może. > Oj może, może. Z powodu BRAKU pracy, braku kasy i perspektyw. Właściwie na jedno wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
izka_74 Re: zimno... 24.01.06, 11:55 Wiem, że obiektywnie ludzie mają gorzej, ale to mnie zawsze słabo pocieszało. Wolałabym, aby wszyscy mieli dobrze. I to mnie też pognębia. I te 150 osób, które zamarzły od początku zimy. Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: mmala 24.01.06, 11:44 u mnie jest wlasciwie zawsze o to samo, ze np mamy gdzies jechac na konkretna godzine i moj maz ZAWSZE sie spoznia.Dzis np o 11 mialam byc u fryzjera (musimy jechac autem inaczej nie da rady) a moj maz o 10,30 wchodzi do lazienki, bierze prysznic, potem o 10,55 okazuje sie ze samochod zamrazl (kto by sie spodziewal, prawda?), ja wk...na maksa a moj maz ze stoickm spokojem "no i co Ci poradze?", wrrrrr. Albo planujemy ze cos zalatwimy, zrobimy, kupimy, pojedziemmy itp a on w ostatniej chwili stwierdza ze mu sie nie chce/nie dzisiaj/ jednak nie ma czasu/jednak nie ma nastroju/jednak nie ma pieniedzy (wyobierz dowolne).A mnie cholera bierze, bo caly dzien pod to ustawilam tzn np uspilam wczesniej Matka, odwolalam spotaknie z kolezanka, zalatwilam opieka dla Mlodego.... No i jak nie jedno, to drugie. Wlasciwie o nic innego sie nie klocimy. Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Re: mmala 24.01.06, 11:50 U nas też to dość popularny temat kłótni. Albo coś innego: -Słońce, wynieś śmieci (cholera, czy tylko ja widzę to pełne wiadro?) -Dobrze, zaraz! Mijają godziny, bryła podnosi się wreszcie z posad i idzie wynieść śmieci. Przychodzę do kuchni wyrzucić coś do kosza, a kosz pełen -Myślałem, że tylko pieluchy i makulaturę No comments. Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: mmala 24.01.06, 11:55 o tak! jak slysze "zaraz, jutro, pozniej" to wiem ze dana rzecz dluuuuugo nie zostanie zrobiona... Odpowiedz Link Zgłoś
izka_74 Re: mmala 24.01.06, 11:56 mmala a może Ty masz bliźniaka mojego meża? a może oni to mają w genach? Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: mmala 24.01.06, 11:59 ja mysle, ze to jednak inny gatunek i trzeba w koncu przyjac to do wiadomosci, nie udawac,ze naleza do tego zaszczytnego gatunku LUDZKIEGO z planety ZIEMIA jak my.... Odpowiedz Link Zgłoś
izka_74 Re: mmala 24.01.06, 12:31 Coś jest na rzeczy w tym co mówisz. Chociaż jak popatrze na przykład na pokolenie moich rodziców, czy jeszcze bardziej dziadków, to teraz te różnice międzygatunkowe trochę się zacierają. Pamiętam jak moja babcia opowiadała, że dziadek na spacerze nigdy nie prowadził wózka, bo to było zajęcie uwłaczające podobno mężczyźnie. Mój ojciec nigdy nie przewijał swoich dzieci. Więc może się chłopaki ucywilizują wreszcie? Odpowiedz Link Zgłoś
guruburu he he... 24.01.06, 12:31 a ostatnio któraś pani wymyśliła jakie to fuksiarskie forum )) I ze mężowie wszyscy cudowni )) I proszę, udzerz w stół )) A mój wczoraj wieczorem, jak wreszcie po całym dniu z małą na wyłączność, układałam ją do łóżka, stwierdził, że zajmowanie się dzieckiem to takie czasochłonne )) Ale odkrycie... A w nocy naturalnie było od cholery pobudek (czemu????) i naturalnie to ja się zawszę budzę a on chrapie :] No, nie mogę narzekać bo cały weekend pucował chałupę ale jak mu zasugerowałam, że może ja to zrobię (a on się zajmie dzieckiem - w domyśle) to stwierdził, ze potrzebuje trochę pracy fizycznej :0. Po prostu mnie tym rozczulił na amen. Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: he he... 24.01.06, 12:42 mezowie sa cudowni....generalnieale jednak czasem nie sa. Izka, moja babcia (mama ojca) byla zniesmaczona jak widziala,ze ten pierze w wannie pieluchy mojego brata.Jak to? on? pracuje i zarabia na dom i jeszcze musi pieluchy prac?Ale ona z kolei, miala 5 dzieci i meza-6ste dziecko i robila wszystko SAMA, dziadek byl swieta krowa. Moj tato przez wiekszosc zycia malzenskiego byl troche swieta krowa a troche partnerem ale to dzieki mojej mamie i mnie, kiedy to w okresie buntu mlodzienczego powiedzialam, ze nie pasuje mi taki model rodziny, gdzie facet nic nie robi a kobieta wszystko i praca, i gotowanie,i sprzatanie, i prasowanie, i wywiadowki, i odrabianie z dziecmi lekcji.Moja mama po czasie przyznala mi racje i nauczyla ojca zmywac po obiedzie, sprzatac w domu i gotowac co nie co (tzn on umial ale mu sie nie chcialo Moj maz robi w domu wszystko, lacznie z przewijaniem Matka, co oczywiscie nie podoba sie tesciowej, no bo jak to tak, zeby on po pracy jeszcze sie musial dzieckiem zajmowac?! Co nie zmienia faktu, ze mnie czasem wkurza do czerwonosci!! Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: mmala 24.01.06, 12:36 Kurczę, to ja mam chyba chodzący ideał w domu... Pracuje, sprząta, gotuje, Srajdzinkę pielęgnuje, dogadza mi na wszelakie sposoby i do tego ma niebywałe poczucie humoru. Rzadko kiedy mam powód, żeby się do niego przyczepić. Chciałam nawet teraz przytoczyć jakis sensowny przykład, żeby nie zostać czarną owacą tego forum, ale, cholera, nic mi teraz do głowy nie przychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
guruburu Re: duram 24.01.06, 12:42 No więc mój też pracuje i gotuje a dziecko jest mu bardzo drogie, ale ma chyba problemy ciągle z przystosowaniem się do 'życia z dzieckiem'. - zresztą o narodzinach ojca juz tu było. Ja muszę chyba po prostu przeczekać, aż mała nie będzie już taka mała, zeby można było ją zatkać smokiem i machać zabawką przed nosem a samemu czytać/internetować itp. )) Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: mmala 24.01.06, 12:43 poczekamy....mnie wczoraj tez by pewnie nic do glowy nie przyszlo, a dzis prosze!przykladami jak z rekawa moge sypac! Odpowiedz Link Zgłoś
mooh Re: mmala 24.01.06, 12:50 Właśnie. Ja wczoraj też bym sypała z rękawa samymi budującymi historiami, jaki to dobry, wspaniały, itp. itd. Ale dzisiaj dokładam łyżeczkę dziegciu do beczki miodu. Co nie zmienia faktu, że bardzo go kocham i nawet, jeśli jestem czasem niezadowolona, to przecież jestem szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: mmala 24.01.06, 12:51 eee tam.Ja swojego dzisiaj nie kocham.Siedzi nabzydczony w drugim pokoju, czy raczej spi i nawet nie mam ochoty go ogladac! Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Mmala 24.01.06, 13:04 A Ty to nie jestesśnabzdyczona, co??? Przynajmniej się wyżywasz, pisząc nam o swoich żalach na forum, a on, co? Samotny... Poszłabyś mu herbaty zrobić A mówiąc całkiem serio - potwornie nie lubię takich cichych dni. Na szczęście nauczyliśmy się bardzo szybko zamieniać takie dni w godziny, czasem nawet minuty. Wiemy co na kogo działa i jak szybko rozładować napięcie. Może to kwestia hmm.. wieku? Stare z nas pryki i czasem to po prostu nie chce nam sie kłócić... To teraz idx do mężusia i opowiedz mu historyjke o dwojgu nabzdyczonych ludzi, którzy sie wcale, ale to wcale nie kochają... Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: Mmala 24.01.06, 13:08 Duram, u nas to tez sa godziny czasem minutyJeszcze do niego nie pojde, bo mi nie przeszlo.Poza tym...taka sama droga!a ja bym sie herbaty tez chetnie napila!o! Ja na forum a on za to poszedl zapalic.A juz rzucil i nie palil ponad tydzien.I teraz oczywiscie bedzie na mnie, ze to ja go wkurzylam.Eh, nie kocham go i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: Mmala 24.01.06, 13:17 No tak. W konsekwencji takiego myślenia, każde z Was będzie sobie siedziało marząc o herbacie podanej przez "to drugie, łobrażone". No to sobie tak siedźcie i czekajcie... do wiosny Pancerniczku, no jakoś tak zawsze czułam, że z Was para starych, fajnych pryków Odpowiedz Link Zgłoś
xemm1 Re: Mmala 24.01.06, 13:31 Mmala przywiozę Wam tą herbatę co??? tak na poprawę Waszych stosunków małżeńskich ))) Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: Mmala 24.01.06, 13:32 maz obrazony wstal....i cos grzebie w papierach zerkajac na mnie spod oka.... Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: Mmala 24.01.06, 13:51 Niech Ci tylko do głowy nie przyjdzie, żeby Mu owe oko podbić, dobrze? A w ogóle to napilibyście się wieczorkiem "wina pokoju" i sprawa rozeszłaby sie po kościch w przyjemny sposób Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: Mmala 24.01.06, 13:54 juz przyszedl i przeprosil! wiedzialam ze tak bedzie, bo tak zawsze jest.Do wieczora nie bedzie sladu klotni.Ale fryzjera mu nie daruje, bo wygladam okropnie!! Odpowiedz Link Zgłoś
pancerniczek ja też się naraże ;-) 24.01.06, 13:09 ale co tam, Wy mnie drażnicie wątkami o wyspaniu, to ja coś o mężu ))) Tak jak Duramgamie jej, tak mi mój mąż wydaje się być ideałem.... Ale on chyba po prostu jest dorosły. Kłócimy się bardzo rzadko, ciężko mi sobie teraz przypomnieć o co i kiedy ostatnio była zadyma. (ale ja ZzŻSD jestem )) ...jak się tak zastanawiam dłużej to nie wiem - czy lepiej być niewyspanym i się nie kłóćić, czy wyspanym i dymić....hmmmmm. jeszcze to przemyślę. Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: ja też się naraże ;-) 24.01.06, 13:11 a co jak ktos jest niewyspany i poklocony?hmm?? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_olka Re: ja też się naraże ;-) 24.01.06, 13:35 ja na tate_olka nic nie moge powiedziec! Zwlaszcza na tym forum On jest z takich co by w calosci wykorzystali urlop rodzicielski (zwlaszcza ze jako informatyk moglby pracowac w domu). Zajmuje sie dzieckiem, sprzata regularnie, gotuje co najmniej tyle co ja (ja - niewiele). Ma to swoje zle strony. Olek na pytanie gdzie jest tata pokazuje tate a na pytanie gdzie jest mama - po chwili namyslu tez pokazuje tate Odpowiedz Link Zgłoś
izka_74 duramgamo 24.01.06, 13:06 Mój też jest "prawie idealny". Tylko z tym spóźnianiem ma problem - zawsze na wszystko ma czas, ale to pewnie wynika z tego, że ja zawsze wolę wyjść 5 minut szybciej, a on 5 minut później. Ot róznica charakterów. Co zaś do czynności domowych, to dla mnie to, że małżonek sprząta i gotuje, a i herbatę zrobi, to norma, a nie ideał W końcu ja dla niego robię dokładnie to samo. Niemniej pewnymi czynnościami się dzielimy - np. ja nie naprawiam sprzętów domowych a on nie prasuje. A w ogóle to my się wcale nie kłócimy, bo to jest przeciwko naszym temperamentom. Mamy czasem ciche dni. Niestety np. z punktu widzenia wychowania to nie jest dobre - starszy syn strasznie źle reaguje np. jak spotka choleryka w akcji. Nieprzyzwyczajony chłopak jest do krzyku i strasznie to przeżywa. Czyli pewna dawka konfliktu uzewnętrznionego w rodzinie jest jak najbardziej rozwojowa. Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: duramgamo 24.01.06, 14:09 No przestancie juz, co to za ZADOWOLONE stare dupy, co tak marudza... Pogodzic sie i to od razu. A ja tak sobie mysle, ze moj maz jest swietny. Minely moje poczatkowe watpliwosci, ze spedza zbyt malo czasu z Malgolem, bo im jest wieksza, tym łatwiej mu z nią wyjsc na spacer czy pojechac beze mnie na zakupy, albo spedzic w domu miłą godzine czy tez dwie. A ze smieciami to mamy podobnie, jak Wy pisalyscie, ale chwilowo mnie to nie wkurza, hehe. W ogole nic mnie chwilowo nie wkurza, bo sie wyspalam teraz. Ale Mmala ma racje, bywaja momenty, ze znalala bym 100 powodow, ze moj maz jest straszny. Co do cichych dni to preferujemy metode Duram i skracamy je do chwil. Odpowiedz Link Zgłoś
xemm1 Re: Początek dnia 24.01.06, 13:55 Hmmm... znowu spóźniłam się na kawkę, ale z moim dzisiejszym refleksem szachisty to nic dziwnego.... CHCE MI SIĘ SPAĆ!!!! Szymuś od godziny 2 do 4 w nocy pracował nad kupką , a o czwartej miał świetny humorek i próbował zachęcić nas do zabawy... Ależ się dyskusja wywiązała na tematy małżeńsko - kłótliwe... Otóż muszę powiedzieć, że mój mąż też z tych ideałów ), ....co nie stoi na przeszkodzie, żeby czasami się pokłócić najczęściej o spóźnianie (mojego męża oczywiście), ja jestem z tych punktualnych, a on ma zaaawsze czas... pamiętam okres tuż po narodzinach Szymusia, kiedy było trochę lekarzy do zaliczenia, a jeździliśmy zazwyczaj w trójkę, dochodziło do tego, że gdy wizyta miała być na godzinę 13, ja mówiłam że jest na 12:45, no i cudem udało nam się przebić przez korki na 13 oczywiście....zazwyczaj wchodziliśmy do gabinetu obrażeni na siebie Ale cichych dni, nawet godzin nie było nigdy ale na szczęscie jestem z tych wyrozumiałych (TERAZ!) i wiem, ze to spóźnienie najczęściej wynika z faktu, ze mój mąż jet bardzo zapracowanym człowiekiem... A propos kłótni, pamiętam jak chodziliśmy na nauki przedmałżeńskie do świetnych wrocławskich dominikanów, (jak nie lubię takich imprez, to tą byłam zachwycona), jeden z nich na rozpoczęcie pierwszych zajęc zapytał, proszę państwa kto z was w okresie "chodzenia ze sobą", w okresie narzeczeństwa nie pokłócił się między sobą.... ze trzy parki podniosło dumnie rączki do góry.... a Dominikanin rzekł... no i według mnie nie jesteście jeszcze gotowi do zawarcia małżeństwa, bowiem kłótnia to też pewnego rodzaju dialog, a godzenie się ze sobą jest trudną sztuką kompromisu, którą trzeba opanować... etc No i święta prawda, spotykają się dwie charakterne osobowości i rzadkością jest, zeby nie powstał jakiś zgrzyt.... drobny bo drobny... ale zgrzyt My to trudną sztukę kompromisu opanowywujemy już 7,5 roku, a Wy ile jesteście lat po ślubie?? Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje a ja nie wierze w idealy :) 24.01.06, 14:18 bo kazdy ma czasem gorszy dzien w ktoryms watku pisalam juz o tym, ze tata-Glizdeczki robi moim zdaniem bardzo duzo w domu i dzieckiem sie zajmuje i kocha mnie chociaz jako pani domu jestem kiepska, a po karmieniu cycki mi wisza do kolan. a jednak czasem nam sie zdarza awantura. na szczescie juz nie o glupoty, nie tak jak kiedys w kazdym razie. no ale ja mam faceta, ktory (jak to prawdziwy facet) porozmawia o wsyzstkim, tylko nie o tym, co go gryzie... kto wie, co by bylo, gdybym nie studiowala psychologii? a tak juz wiem, na co wydalam te ciezkie tysiace... ))) Odpowiedz Link Zgłoś
xemm1 Re: a ja nie wierze w idealy :) 24.01.06, 14:23 kurcze a kiedyś miałam myśl, zeby iśc na psychologię, ale świat biznesu zaczął mnie kręcić ) a na dzień dzisiejszy to przydałyby się dwa fakultety: psychologia no i medycyna, specjalizacja: pediatria, ofkors! (w ciąży bliższe mi były ginekologia i położnicywo )) ) Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje no to ja mam nie tak zle 24.01.06, 14:25 bo te szkole pielegniarska sie skonczylo szkoda tylko, ze praktyki brak Odpowiedz Link Zgłoś
xemm1 Re: no to ja mam nie tak zle 24.01.06, 14:26 to się Owieczko ustawiłaś ) nad praktyką to się popracuje, a ważne podstawy teoretyczne SĄ! Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Xemm 24.01.06, 14:33 Moim skromnym zdaniem nie masz czego żałować. Mam nadzieję, że Owieczka się nie obrazi 9a może co nieco wyjaśni?), ale widziałam czego uczą się na w/w kierunku (mam znajomą, która miała przyjemność tam studiować) i przyznam, że się srogo rozczarowałam. Męczyli się nad statystyka, a Junga przelatywali pobieżnie (był w lekturach nadobowiązkowych -dla mnie skandal!)), o Mindellu czy Stanisławie Grofie nie wspominał im nikt. To ja osobiście dziekuję za takie zajęcia... Zdecydowanie bardziej wolę w tej dziedzinie dokształcać się na swoim własnym domowym uniwersytecie Odpowiedz Link Zgłoś
xemm1 Re: Xemm 24.01.06, 14:48 Duram i w ten właśnie sposób staram się dokształcać w dziedzinie tej mojej (kiedyś) wymarzonej psychologii Chociaż teraz ubolewam, ale z braku czasu zaniedbałam tą sferę, ale dobre czasy jeszcze nadejdą... Mówiąc szczerze trochę się bałam psychologii (studiów), a to z uwagi, że jednak mam umysł ścisły, zawsze memu sercu były bliższe przedmioty matematyczno - fizyczne i pokrewne... A psychologia to było wielkie hobby, ale to też wybrane działy... Odpowiedz Link Zgłoś
enja11 Dokształcanie 24.01.06, 15:18 Boszszsz, dziewczyny nie dobijajcie mnie! Już i tak mam doła, bo angielski mi się zapomniał deczko, a ze studiów to ledwo co pamiętam. Na razie ledwo znajduję czas na przeczytanie paru zdań wieczorem, czy odcinek Twin Peaks, a co tu mówić o dokształcaniu! Zgroza, cofam się, cofam! A co do męża to mój generalnie jest w porządku. Też uważam, że jak zajmuje się dzieckiem (po pracy) i czasem zrobi jakiś obiad, to nie należy się nad tym zachwycać strasznie, bo jakoś nade mną nikt się nie zachwyca jak wyprasuję górę szmat, ale jak czasem słyszę o tych potworach, co kasę wydzielają, tudzież wciąż czegoś oczekują (żarcia/czystych gaci/wyprasowanych koszul/radosnego seksu) to patrzę z taką życzliwością i chyba trochę wdzięcznością na tego mojego Pana Męża) Odpowiedz Link Zgłoś
schaapje psycho 24.01.06, 15:27 a kto to byl ten Mindell i Grof??? moze nie powinnam pytac, bo wyjde na ignorantke... ja studiuje psychologie spoleczna i o Jungu czy Freudzie tez mialam niewiele. i ciesze sie, bo az tak mnie to nie pociaga. podstawy oczywiscie potrzebne, ale wlasnie po to, zeby zajac sie tym, co mnie osobiscie interesowalo w psychoologii najbardziej - czyli przyczyny ludzkich zachowan. nie psychoterapia, nie psychoanaliza, ale czlowiek i jego umysl/zachowanie. dlaczego jest tak, ze kilkanascie osob widzi, jak topia sie mali chlopcy, a nikt nie ruszy im na pomoc? dlaczego matka wychodzi ze szpiatala i porzuca dziecko na smietniku? dlaczego, chociaz sondaze mowily co innego, wybory wygral Kaczynski? ja juz nawet nie potrafie powiedziec 'bo to zla kobieta byla', bo po tych 5 latach studiowania kompletnie mi sie zmienil sposob myslenia. (w tym miejscu z sarkazmem powtorze - 5 lat zycia i kupa kasy nie poszly na marne) . a psychologia spoleczna ma to do siebie, ze spokojnie mozna sie jej uczyc samemu (jest kilka swietnych ksiazek). no i w pracy swietnie sie przydaje, w kazdym razie w mojej... a tak w ogole to Mmala moze tez sie wypowiesz, co? Odpowiedz Link Zgłoś
mmala6 Re: psycho 24.01.06, 16:41 a tak w ogole to Mmala moze tez sie wypowiesz, co? > jakos mi sie nie chce.... Ja mialam wszystko na studiach, statystyke i metodologie tez, bo specjalizacje mielismy od IV tego roku.I polecam psy wszystkim zainteresowanym; studia blisko czlowieka, przyjemne, zyciowe,wieeeele sie mozna nauczyc, odkryc, przekonac, doswiadczyc. Na kazdych studiach sa jakies bezsensowne przedmioty, tak i tutaj. Owieczko, moj maz troche podobny do Twojego nie-meza, tez wolami trzeba wyciagac co mu tam naprawde w duszy gra Nasze Szczęście-Mateusz Aleksander ur.30.01.2005,godz.14.00 Fotki Matusia Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Mmala 25.01.06, 16:29 Wiem, że jakoś nie masz ochoty poruszać tematu studiów (w ogóle czy w tym kontekście?), ale pozwól, że spytam: jaką robiłaś specjalizację i jaki był temat twojej pracy mgr? Bo zżera mnie ciekawość A nuż jest to coś, co mnie interesuje i mogłabyś podesłać mi jakieś ciekawe materiały? Przyznasz się? Odpowiedz Link Zgłoś
duramgama Re: psycho 25.01.06, 16:09 Cóż Schaapje...myślę, że jesli naprawdę interesuje Cię człowiek i jego zachowanie to Junga nie da się tutaj pominąć (takie jest moje zdanie "lajkonika") A coż jeśli nie psychoterapia wyjaśnia nam motywy postępowania? Mindella (twórca Psychologii zorientowanej na Proces) z całego serca polecam "Śniące ciało" -bezcenna wiedza dla psychologów, jak sądzę. Grofa zresztą również, szczególnie książkę "Poza mózg", jeśli lubisz dokształcać się poza szkołą. Swoją drogą w rzeczywistości, najciekawsze, najbardziej inspirujące książki w życiu przeczytałam poza szkołą/studiami. Odpowiedz Link Zgłoś