Dodaj do ulubionych

pytanie od osób udzielających korepetycji, lekcji

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.07.04, 13:41
hej,
mam pytanie, ktore wiaze sie z coraz czestszymi incydentami w moim
doswiadczeniu zawodowym
co robicie, kiedy jestescie umowieni na lekcje, jedziecie na nia, a pod samym
domem okazuje sie ze np ucznia nie ma bo
a) zapomnial o lekcji
b) piec minut przed wyznaczona godzina dzwoni i mowi ze zapomnial odwolac
lekcje, bo musi zostac dluzej w pracy

Czy wtedy bierzecie pieniadze za cala lekcje, ktora sie nie odbyla, czy za
dojazd, czy wogole?

Z gory dzieki za odpowiedzi

Maja Kostecka
Obserwuj wątek
    • Gość: baba Re: pytanie od osób udzielających korepetycji, le IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 14:59

      Udzielalam korepetycji z historii (przygotowanie do matury) i z francuskiego
      przez kilka lat.
      Jedno, co trzeba sobie uswiadomic, ze jest to bardzo niepewny dochod.
      Pieniedzy za niewykorzystana lekcje nie zobaczysz, bo mozliwosc odwolania i
      nieplacenia za niewykorzystana lekcje jest jednym z czynnikow, dla ktorych
      ludzie wola prywatne zajecia od kursow.

      Oczywiscie kazdemu zdarza sie nie moc przyjsc, ale kultura wymaga , zeby tego
      nie naduzywac i uprzedzac.Spora czesc korzystajacych tak robi, ale jest to
      procent coraz mniejszy.
      Ja nigdy nie dojezdzalam, wiec nie jechalam na darmo.Jesli ktos czesto
      opuszczal, to przesuwalam go na niezbyt wziety termin, albo rezygnowalismy ze
      wspolpracy. W przypadku, gdy dojezdzasz na darmo, przeprowadz nieprzyjemna
      rozmowe (tylko pierwsza jest koszmarna) nie zadajac gratyfikaci, ale
      zastrzegajac wyraznie, ze po nastepnym takim numerze nie bedzie dalszych
      kontaktow.
      I trzymaj sie tego.
      W kalkulacji swych dochodow musisz zawsze uwzglednic 20% lekcji nieodbytych
      (tak bylo u mnie).
      Pozdrawiam i powodzenia
      • Gość: Agnieszka Re: pytanie od osób udzielających korepetycji, le IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 27.07.04, 15:44
        A ja udzielałam korepetycji w trakcie studiów i wtedy brałam po prostu za
        liczbę godzin w miesiącu z góry.
        I teraz - zasadniczo - jeśli osoba uprzedziła, że nie przyjdzie przynajmniej
        dzień wcześniej, to przechodziło to na następny miesiąc. Jeżeli natomiast nie
        odwoływała, to uznawałam to za godzinę odbytą.
        Przy tym systemie oczywiście zdarzały się sytuacje, kiedy wypadało
        coś "nagłego" i oczywiście wtedy odstępstwa od zasady były jak najbardziej.
        Zasadniczo jednak to działało i uczniowie byli obecni w domu (bądż przychodzili
        do mnie).
        • Gość: olka a ZUS? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:09
          Jak się rozliczacie? Za odbyte lekcje czy wg zgłoszenia do Urzędu Skarbowego?
          • Gość: as Re: a ZUS? IP: 80.51.242.* 27.07.04, 16:57
            Jest taki sposób, oni tam mają (podatki) takie ryczałtowe tabele. Ale jak
            jeszcze ZUS chcesz sobie płacic, to.... zmuszzona bedziesz brac bardzo drogo za
            swoje lekcje. i wtedy klienci przejda do osób, które robią to samo co ty bez
            płacenia podatków i ZUSu.
            Korki to dobra fucha dla osób na wychowqwczym, bezrobotnych, przy mezu...
          • disno Re: a ZUS? 09.08.04, 20:41
            chyba nikt nie odprowadza zusu od korepetycji??? czy to ze mną jest coś nie
            tak???
            • Gość: olka Re: a ZUS? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 13:02
              Jak to "nikto"? W mojej szkole wszyscy dający korki płacą.

              Się rejestruje działalność, dostaje regon, zgłasza do US, wypełnia co miesiąc
              DRA do ZUS-u...potem w rozliczeniu rocznym odlicza różnicę między podatkiem US
              a zusowskim. I już.
              I nikt ci świni nie podłoży (co zdarza się coraz częściej!).
              • Gość: Kazek Re: a ZUS? IP: *.p-s-inter.net 13.08.04, 20:05
                O rany, powiem szczerze. Nie odprowadzam i nie odprowadzę 1 zł podatku od
                pieniędzy, które zarabiam na korepetycjach. Po prostu uważam, że nasze państwo
                traktuje mnie jako nauczyciela tak beznadziejnie, że po prostu nie odczuwam
                moralnej konieczności. Zacznę to robić, jak dostanę obiecane przez duet
                Handke/Radziwiłł 800 USD pensji.
                Może źle, że to piszę, ale nie mogłem się powstrzymać :-))
    • Gość: Julka Re: pytanie od osób udzielających korepetycji, le IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 15:55
      Udzielam korepetycji z matematyki. rozliczamy sie po kazdej odbytej lekcji i
      tylko raz mialam podobna do opisanej przez Ciebie sytuacji, tyle ze to uczeń
      mial przyjsc do mnie i spoznil sie 2 godziny. Od razu przeprowadzilam ostra
      rozmowe wyjasniajac ze takie rzeczy nie moga sie powtarzac (lekcja odbyla się).
      Uczniowie zawsze moga wyslac sms-ka albo zadzwonić do mnie przynajmniej 3 h
      wczesniej wtedy wszystko jest ok! gdyby sytuacja sie powtarzala zrezygnowalabym
      z tego ucznia!!
    • very_martini Re: pytanie od osób udzielających korepetycji, le 13.08.04, 16:17
      Zależało od moich kontaktów z uczniami (ale uczyłam głównie osoby w moim wieku
      lub starsze). Jeśli się lubiliśmy, to nie robiłam problemów, zresztą żyję na
      wariackich papierach i moje życie jest wielką improwizacją, więc nie był to
      problemu. Było też kilka osób, z którymi spotykałam się miesiącami albo i
      dłużej po 2-3 razy w tygodniu - a stałego klienta się ceni, dba się o niego i
      jeśli dziewczyna odwoływała zajęcia pół godziny przed, bo nagle okazywało się,
      że musiała zostać w pracy, też nie robiłam problemów i sprawa szła w
      zapomnienie.
      W innych przyadkach kasowałam 50%, może i powinnam 100, ale zawsze wisi nade
      mną świadomość, że ja też przecież mogę nawalić w ostatniej chwili. A kasę
      brałam raz w miesiącu za już odbyte lekcje. Uczenie kogoś to też kwestia
      zaufania

      16%VOL
      22%VAT

      Takie tam... Forum homeopatia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka