Dodaj do ulubionych

SZKOLNY SAVOIR VIVRE

IP: *.chello.pl 28.07.04, 15:56
Przyznam, że od dawna miałam zamiar napisać na ten temat , ale natchnął mnie
atrykuł w dzisiejszej Polityce poświęcony zasadom wychowania.
Jestem matka dwojga dzieci w wieku szkolnym ( świeżo upieczony gimnazjalista
i tegoroczna maturzystka). Ponadto z racji wykonywanego zawodu dość często
obserwuję ludzi w sytuacjach niecodziennych, stresowych. Od dawna opadają mi
ręce- młodzi ludzie (i niestety nie tylko młodzi) nie potrafią zachować się
praktycznie w żadnej sytuacji.
Krzyk ( i oby tylko krzyk) jest podstawową formą rozładowywania napięcia,
niepewności i strachu. Wszechobecna agresja wyładowywania na słabszych lub
podległych sobie ( albo takich w mniemaniu agresorów). Przeklinanie ponad
jakąkolwiek miarę,k.., ch.., p..ć stały się popularnymi przerywnikami, prawie
zastępującymi przecinek.
O zachowaniu się przy stole nie powinnam nawet wspominać. Nóż i widelec - to
zbędne "instrumenty", napoje pochałaniane z butelek, siorpanie. Nikogo nie
razi gazeta na stole- albo czytana albo pełniąca rolę serwetki.
Nieśmiało napomknę o ubieraniu sie nieadekwatnym do sytuacji ,
nieumiejętności wiązania krawatu...
Ale ad rem. Nie wszyscy mieli okazje i szczęście, aby dobre maniery wynieść z
domu. Nie jest to niczyja wina, nikt nie wybiera sobie ani rodziców ani
środowiska. Pauperyzacja społeczeństwa w ciągu ponad 40 lat spowodowała to co
mamy dziś, ale czy musimy sie z tym godzić? Czy mamy dawać przyzwolenie na
wszechobecne chamstwo, prostactwo czy po prostu brak elementarnych zasad
dobrego wychowania ? Moim zdaniem nie.
I dlatego proponowałabym , aby w szkołach pojawiły się, chocby w ramach
godziny wychowawczej, zajęcia savoir vivru. Na początek może tego szkolnego.
- Jak zachować się gdy coś nie wyjdzie?
- Jak godnie przyjąć sukces kolegi?
- Jak zrozumieć, że zyją wśród nas i mniej zdolni i kaleki i mniej zamożni i
gorzej wykształceni - i im także nalezy się szacunek.
- Jak panować nad stresem, jak walczyć z chamstwem?
Na potem proponuję lekcje z zakresu zachowania przy stole, w miejscach
publicznych .
Może znajomośc zasad i stosowanie ich sprawi, że w tych stresujących czasach
będzie nam się żyło lżej.
P.S. Mój młodszy syn chodził do niepublicznej szkoły podstawowej. Takiej, do
której zapisuje się dzieci jeszcze w łonie matki. Myslałam, że chociaż tam
będzie mniej grubiaństwa i złego wychowania. Omyliłam sie, a przypieczętował
to syn właściciela owej placówki, młodzieniec o pokaźnej masie, uczeń
rzeczonej szkoły, gdy rozpychając się w drzwiach łokciami torował sobie drogę
do wyjścia . Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • Gość: as Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: 80.51.242.* 28.07.04, 16:27
      to się ciesz, bo u nas uczen wychodzac(wybiegając) z egazminu przewrócił
      nauczycielkę, powiedział "o kurwa" i tyle go widziano.
      • Gość: Erb Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.chello.pl 28.07.04, 16:54
        To chyba tylko woda na mój młyn. Spróbujmy, bo za kilka lat będziemy
        najdzikszymi wśród dzikich. Ponawiam zaproszenie do dyskusji.
    • Gość: Majka Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 18:17
      Witam serdecznie!

      Masz barzdo dużo racji w tym, co napisałaś. jestem nauczycielem i mam
      przyjemność pracować obecnie z inteligentnymi licealistami. Wcześniej, w
      gimnazjum, było koszmarnie. Wyzwiska, przeklinaie było na porządku dziennym,
      kadra czeto była opluwana, a na pzrerwie xczłowiek bał się stanąć na
      dyżurze....oczywiście powinno paść pytanie :skąd takie zachowanie? Środowisko
      to jedna rzecz, ale działania szkoły to druga. W owym gimnazjum dyrektor wolał
      wsadzać głowę w piasek i udawać, że nic się nie stało - co to za problem, ze
      dwóch gimnazjalistów upiło się na wF w szatni- to nie jest problem i żeby nic
      nie mówić. Pedagog miał kilka lat do emerytury i prwaktycznie nie nadawał sie
      od pełnionych funkcji. każde działania nauczycieli były krytykowane. Kiedyś
      zrobiłam (były problemy w kalsie) dodatkowe spotkanie z rodzicami, to zmyto mi
      za to głowę......Dzieci zwracały się tam do nauczyciela" Pani - napiszcie to na
      tablicy" itp. nie dałam rady i zmieniłam szkołe, bo bierność dyrekcji w wielu
      sprawach była załamująca. Nauczyciel wysyłął ucznia na dywanik do szefa, a
      uczeń sie cieszył, "bo se pogodo z dyrektorem".....
      Na godzianach wychowawczych - tak jak piszesz - powinno zajmować sie takimi
      teamatami i ja to robię,a le wielu moich kolegó i koleżanek woli w tym czasie
      liczyć frekwencję.....staram się wpoić pozytywne zachowania, wiekszosć z nich
      działa w wolontariatach.....Lubię moja klase i myślę, że to dobrzy ludzie
      myślę, ze w wychowywaniu młodziezy w szkole wazna jest postawa dyrekcji....
      jeden z naszych uczniów powiedział k... w obecności dyrekcji - został
      zawieszony i ciężko było naprawić swój wybryk..
      Pozdrawiam \majka
    • gilus19 Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE 28.07.04, 23:44
      > nieumiejętności wiązania krawatu...

      oj to juz powazny problem postuluje za dodatkowa godzina w szkole

      > razi gazeta na stole- albo czytana albo pełniąca rolę serwetki.

      powiem szczerze ze gdy sie czyta to jedzenie lepiej samkuje

      > Ale ad rem

      no prosze nawet lacina niesamowite

      >Omyliłam sie
      i jezyk gwarowy - wspaniale jest dbac o tradycje (tylko nie wiem jaki region bo
      w lowickim byloby "łomyliłam "- czlowiek cale zycie sie uczy

      > I dlatego proponowałabym , aby w szkołach pojawiły się, chocby w ramach
      > godziny wychowawczej, zajęcia savoir vivru. Na początek może tego szkolnego.
      > - Jak zachować się gdy coś nie wyjdzie?
      > - Jak godnie przyjąć sukces kolegi?
      > - Jak zrozumieć, że zyją wśród nas i mniej zdolni i kaleki i mniej zamożni i
      > gorzej wykształceni - i im także nalezy się szacunek.
      > - Jak panować nad stresem, jak walczyć z chamstwem?

      piekne postulaty ale tego mozna nauczyc sie tylko w domu - niestety

      >Czy mamy dawać przyzwolenie na
      > wszechobecne chamstwo, prostactwo czy po prostu brak elementarnych zasad
      > dobrego wychowania ? Moim zdaniem nie.
      i dlatego wysylam dziecko do niepublicznej szkoly ??? hmm ciekawe
      > to syn właściciela owej placówki, młodzieniec o pokaźnej masie, uczeń
      > rzeczonej szkoły, gdy rozpychając się w drzwiach łokciami torował sobie drogę
      > do wyjścia
      latwe do wytlumaczenia jako ze jest gruby jest takze najglodniejszy a im
      szybciej znajdzie sie w domu\stolowce tym szybciej zaspokoi glod (moze to wina
      syna poniewaz nie dzieli sie z nim kanapkami - pomyslala pani o tym???)
      > Na potem proponuję lekcje z zakresu zachowania przy stole, w miejscach
      > publicznych .
      > Może znajomośc zasad i stosowanie ich sprawi, że w tych stresujących czasach
      > będzie nam się żyło lżej.

      tak glownym problemem wspolczesnej polski jest nieumiejetnosc dobrania
      odpowiedniego sztucca do potrawy (jest maly problem trza miec kase na
      restauracje)
      > Krzyk ( i oby tylko krzyk) jest podstawową formą rozładowywania napięcia,
      > niepewności i strachu

      krzyk jest zdrowy poniewaz rozwija pluca (mysli pani ze dlaczego personel
      medyczny zmusza dziecko do krzyczenia zaraz po urodzeniu?? po prostu mamy to w
      genach)
      >Przeklinanie ponad
      > jakąkolwiek miarę,k.., ch.., p..ć stały się popularnymi przerywnikami, prawie
      > zastępującymi przecinek.

      tak to jest zdecydowanie najgorsze skoro juz zastepuja przecinek to slowa te
      powinny chociaz pojawiac sie w odpowiednim miejscu!!!!!!!!!
      > O zachowaniu się przy stole nie powinnam nawet wspominać

      no to na pewno wspomnial o tym juz niejaki Slota wieeeeki temu
      >Nóż i widelec - to
      > zbędne "instrumenty
      a pewnie ze zbedne po kiego mamy raczki he?????? wszak nie po to by sobie zycie
      komplikowac uzywaniem jakichs metali
      > napoje pochałaniane z butelek

      eeee amerykanscy naukowcy udowodnili ze tak lepiej "wchodzi"
      >Wszechobecna agresja wyładowywania na słabszych lub
      > podległych sobie ( albo takich w mniemaniu agresorów).
      jesli ktos jest slabszy tylko w mniemaniu agresorow a mimo to daje sie zlac to
      moze jednak na to zasluzyl????!!!! hehe

      > środowiska. Pauperyzacja społeczeństwa w ciągu ponad 40 lat spowodowała to co
      > mamy dziś, ale czy musimy sie z tym godzić?
      ladnie tak wszystko zganiac na komuchow ??? a feudalizm ??? a wojny??? a
      zabory?? (poza tym niektorzy twierdza ze bylo to 40 lat dobrobytu i tesknia -
      tych zapraszam na bialorus)

      mimo paru zlosliwych i tendencyjnych uwag serdecznie pozdrawiam
      Pawel
      (mlody, pijacy z butelki, czytajacy gazete przy stole, czesto krzyczacy, czesto
      uzywajacy palcow zamiast noza i widelca, z rodziny pauperyzowanej przez 3
      ostatnie stulecia, nie umiejacy zawiazac krawatu - obiecuje ze sie naucze -
      student prawa)

      • roman.gawron Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE 29.07.04, 00:16
        gilus19 napisał:

        > mimo paru zlosliwych i tendencyjnych uwag

        A jakaś teza z tych złośliwych, tendencyjnych i chaotycznych uwag ma wynikać?
        • Gość: ;-P Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.acn.pl 29.07.04, 01:15
          Że ktoś, poza kilkoma, o tyleż ważnymi, co oczywistymi stwierdzeniami, się czepia?
      • Gość: starszy "Stach, za dużo mordę drzesz, za mało wiesz" IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.04, 00:03
        Gilusie19,
        swoją wypowiedzią potwierdzasz tezę Autora Tego Wątku, że chamstwo - zwłaszcza
        wśród młodzieży - jest wszechobecne.
        Dowiedz się poza tym, że:
        1. postuluje się coś, a nie "za czymś";
        2. "omylić się" jest formą standardową (literacką), a nie gwarową, które to
        mylne przeświadczenie może wynikać z ubóstwa Twojego słownictwa (postuluję
        zajrzenie do słownika w celu nabrania przekonania, że faktycznie tak jest, jak
        piszę).
        Pozdrawiam Czytelników Forum.
        Już nie (i jeszcze nie) student.
        • Gość: ;-P Re: "Stach, za dużo mordę drzesz, za mało wiesz" IP: *.acn.pl 31.07.04, 11:51
          Starszy,

          swoją wypowiedzią potwierdzasz moją, nie wyrażoną explicite tezę, że głupota,
          zwłaszcza w tym narodzie jest wszechobecna.

          Dowiedz się, że:

          1. Gilus19 wyśmiał typowe czepiactwo i narzekactwo naszego kochanego narodu,
          który w narzekaniu jak to źle, a niedobrze jest mistrzem świata, a działaniami
          konstruktywnymi idzie mu już znacznie gorzej.
          2. Wypisywanie tego typu przykładów i ujmowanie ich jako generalną prawidłowość
          można uznać za formę ograniczenia umysłowego, polegającego na uznawaniu swoich
          tierdzeń bez poparcia obiektywnymi danymi za najlepszy sposób ujęcia rzeczywistości.

          Bez pozdrowień, bom cham wielki (a wymiany nic nie znaczących głasków w
          Internecie zwyczajnie w świecie nie lubię).

          ;-P
          Student, przyszła elita narodu.
          • Gość: starszy Re: "Stach, za dużo mordę drzesz, za mało wiesz" IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.04, 15:24
            Gościu ;-P,
            spróbuję ustosunkować się do Twoich, hmmm, przemyśleń.
            Ad. 1. W wypowiedzi, o której piszesz, nie było nic konstruktywnego. Było
            natomiast dużo chamstwa; o tym pisałem.
            Ad. 2. Formą ograniczenia umysłowego jest nieumiejętność poprawnego
            wypowiedzenia się w ojczystym języku. Formą znacznego ograniczenia umysłowego
            jest połączenie powyższego z niekulturalnym i napastliwym wytykaniem tego w
            wypowiedziach innych osób. Śmiem twierdzić, iż jest to (być może zresztą nie
            jedyna) Twoja i Gilusa cecha wspólna.
            Podpisu komentował nie będę; jest (nie po łacinie, za to po angielsku) self-
            evident.
            Były i przyszły student
            • maly_czarny Re: "Stach, za dużo mordę drzesz, za mało wiesz" 07.08.04, 16:43
              To było nawet zabawne...

              Hmmm, to na czym polega moja nieumiejętność poprawnego wypowiedzenia się w
              ojczystym języku (z Twojego posta wynika, że mnie również to dotyczy). Czy może
              na dwóch literówkach?

              >Ad. 1. W wypowiedzi, o której piszesz, nie było nic konstruktywnego. Było
              >natomiast dużo chamstwa; o tym pisałem.

              A czemuż to miała być konstruktwna? Co więcej, była równie konstruktywna, jak
              komentowany przez nią post... Cóż, z pewnością narzekactwo (och, czyżby mój mały
              neologizm tak Cię wzburzył?) konstruktywne nie jest...

              > Ad. 2. Formą ograniczenia umysłowego jest nieumiejętność poprawnego
              > wypowiedzenia się w ojczystym języku. Formą znacznego ograniczenia umysłowego
              > jest połączenie powyższego z niekulturalnym i napastliwym wytykaniem tego w
              > wypowiedziach innych osób. Śmiem twierdzić, iż jest to (być może zresztą nie
              > jedyna) Twoja i Gilusa cecha wspólna.

              Zastanawiam się, do czego mam mógłbym się ustosunkować, ale razcej nic nie
              znajduję... Ot, coś o niekulturalności i napastliwości. Napastliwy to był
              pierwszy autor i o tym pisałem. Widać masz problemy z czytaniem ironii mojej i
              gilusa. Cóż, to też jest symptomatyczne dla pewnego rodzaju ludzi (nie napiszę
              jakiego, bo nie chcę być "napastliwy" - aczkolwiek kiepsko Ci idzie uzasadnianie
              mojej domniemanej napastliwości).

              Zwykłem komentować głupotę ludzką i nic na to nie poradzę, że głupota tego nie
              lubi...

              Podpisu też nie zrozumiałeś... Zrozumiałe...

              Mały Czarny, znany także jako ;-P
    • Gość: bronek a kto ma tego uczyć? IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 29.07.04, 10:40
      bo chyba nie obecni nauczyciele.
      przykłady ich chamstwa można mnożyć zaczynając od braku zwykłego "proszę
      dziękuję przepraszam".
      I nie ma co się dziwić takiej sytuacji, jeżeli wszelkie zmiany w szkolnictwie w
      ciągu ostatnich 15 lat sprowadzały się do tworzenia nowych (często dobrze
      płatnych stanowisk), a "zwykły" nauczyciel ma dobrze pracować z klasami 30
      osobowymi 1200? Kogo taki system "przyciąga" do zawodu - tylko takich co nie
      mogą sobie poradzić gdzie indziej (z wyłączeniem niewielkiej garstki
      nauczycieli "z powołania").
      I czy w sytuacji gdy większość nauczycieli nie wywodzi się z elit
      intelektualnych ale z "dolin społecznych"* (by nie powiedzieć z marginesu, co
      czasami niestety jest prawdą), może nas dziwić brak obycia, kultury, i
      wykształcenia, czyli ogólne chamstwo, nie tylko młodzieży ale całego
      społeczeństwa.
      Zresztą na "dzisiejszą młodzież" narzeka się już od tysiącleci, ale skąd oni
      czerpią wzorce?
      To my dorośli pokazujemy im jak się w określonych sytuacjach należy zachować.
      Obserwując nas oceniają czy dane zachowanie jest skuteczne, i czy warto tak się
      zachowywać. Młodzi ludzie nie są głupi, i są pilnymi obserwatorami życia,
      dlatego jeśli stawia się im za „życiowych przewodników” gamoni to tego „nie
      kupują”
      Tak więc dopóki nie przeprowadzi się reformy szkolnictwa z prawdziwego
      zdarzenia dopóty będziemy mieli do czynienia z chamstwem, głupotą, wszechobecną
      niekompetencją.

      --------
      * - ilu z nich może się pochwalić "trzema dyplomami" lub pochodzi przynajmniej
      z rodzin w których oboje rodziców miało wykształcenie wyższe, ilu z nich zna i
      stosuje zasady savoir vivru, ilu z nich zna na tyle język obcy aby czytać
      książki w oryginale, czy swobodnie się nim porozumiewać w podróży, ilu z nich
      odbyło podróże zagraniczne (takie z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko wczasy,
      zakupy, ewentualnie praca gdzieś na czarno) ilu z nich...
      Wiem że to nie są wyznaczniki kultury, bo tak naprawdę kultury osobistej można
      się tez nauczyć w małym miasteczku, ale myślę że są to dobre „wyznaczniki
      statystyczne oceny kultury danej populacji”.
      • myslak razem: dom i szkoła 29.07.04, 11:13
        Bronek pisze:
        "To my dorośli pokazujemy im jak się w określonych sytuacjach należy zachować.
        Obserwując nas oceniają czy dane zachowanie jest skuteczne, i czy warto tak się
        zachowywać. Młodzi ludzie nie są głupi, i są pilnymi obserwatorami życia,
        dlatego jeśli stawia się im za „życiowych przewodników” gamoni to tego „nie
        kupują""

        I to jest pełna diagnoza....
        Dzieci (małe) całymi godzinami tkwią przed telewizorem. Kto je uczy (i kiedy)
        form grzecznościowych? Nianie? W japońskich bajkach, potem grach komputerowych
        bohaterowie nie mówią "proszę" i "przepraszam".

        W domach coraz rzadziej jada się wspólnie, coraz rzadziej matki mówią: nie garb
        się, nie trzymaj łokci na stole ;) Kiedy wracają z pracy, dziecina już tkwi nad
        lekcjami lub przed monitorem!

        Kiedy rozmawiam z młodzieżą w liceum, dziwię się starożytnie, że chłopcy nie
        słyszeli nigdy (!) o tym, że nie nalezy trzymać rąk w kieszeniach w trakcie
        rozmowy czy mówienia "dzień dobry". Oczywiście, to proste przykłady, ale
        pokazują stan zaniedbań domowych, rodzinnych...
        Można w szkole uczyć dobrych obyczajów, w wielu to się robi. Problem jest inny:
        uczniowie i tak nie chcą uwierzyć, że takie "niemodne" i "starożytne"
        zachowania obowiązuja poza szkołą :))
        Nawet jeśli dają się przekonać, że wstaje się, gdy wchodzi gość, jeśli nauczą
        się wyłączać komórki na czas lekcji, itp. - czy to zaowocuje "na zewnątrz" ?
        Zrobią to dla świętego spokoju w szkole....

        Może coś zmienić tylko WSPÓLNY WYSIŁEK domu i szkoły.
        • Gość: bronek nie tylko: dom i szkoła - ale wszedzie! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 29.07.04, 12:02
          Ale to tylko ideał!
          I nie przeceniał bym mozliwosci wychowania w domu aczkolwiek w pełni sie
          zgasdzam z tym,że to właśnie z domu młody człowiek powinien wynosic podstawy
          obycia, kultury i pozytywny stosunek do rozwoju intelektualnego itp. Jednak w
          szkole spedza on więcej czasu a dom jest raczej miejscem gdzie sie śpi, je
          śniadamie i kolację, odrabia lekcje i niestety ogląda "ogłupiacza".

          Poza tym "nauka" savoir vivru sprowadza sie często do nauki jedzenia "widelcem
          i nożem" mówienia "dzień dobry" i tyle.
          A jest to wiedza jak się zachowac w trudnych, często konfliktowych sytuacjach,
          jak dobrać ubiór do sytuacji (nie tylko jak wiązać krawat, ale też że nie
          zakłada się go do prac fizycznych, zwłaszcza przy maszynie, uprawiania sportów
          itp.), jak organizowac przyjęcia i spotkania (i to nie tylko te oficjalne). I
          nie jest jakiś to idealizm ale jest to czysto praktyczne podejście, dzięki
          czemu można uniknąć wielu konfliktów i nieporozumień.
      • Gość: Majka Re: a kto ma tego uczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 19:32
        Witam!

        Przykro jest przeczytać słowa, że kultury nie mogą (nie chcą, nie potrafią, nie
        umieją)uczyć obecni nauczyciele........
        Nie jest miło słyszeć, ze nie potrafię mówić podstawowych słów, ale Broneczku
        rozczaruje Cię, potrafię jeszcze powiedzieć po lekcji: dziękuję za uwagę, życzę
        miłego dnia, miłego weekendu itp.
        Kochany Broneczku - jesteś niedoinformowany, klasy teraz są jeszce liczniejsze -
        36 osób, a wynagrodzenie jest dla nauczyciela (stażysty i kontraktowego)
        jeszcze niższe.
        Zniosłabym cierpliwie wszystko, ale nie to, ze "system przyciąga do zawodu
        tych, którzy nie mogą poradzić sobie, gdzie indziej!!!!" Broneczku - skończyłam
        2 kierunki studiów (oba dziennie)i to z wysokimi średnimi, byłam na stypendium
        zagranica, biegle mówie po niemiecku (certyfikaty i czytam literaturę w
        orginale), jestem na 3 roku studiów doktoranckich (otwarłam przewód)i wierz
        mi,ze radzę sobie znakomicie. Miałam konfortową sytuację:mogłam pracować w
        Urzedzie Marszałkowskim (zaproponowano mi pracę po praktykach), na uczelni, w
        urzedzie mojego miasta lub w szkole.
        Jak myślisz, co zrobiłam??? Nie radziałm sobie i pracuje w szkole i na
        uczelni....
        Uwielbiam prace i młodzież, przychozdę tam z największą przyjemnoscia, po roku
        pracy mam olimpijczyka, tylko znajomi stukają sie w głowe i do struktur
        unijnych mnie chcą wysłać...
        Co rozumiesz pod pojęciem elita? CZy mówisz o elicie w ujęciu systemowym,
        funkcjonalnym, czy tez jeszce inaczej definiujesz to pojęcie...
        Cenie ludzi dobrych i uczciwych i wierz mi, ze nawet osoby z "dolin
        społecznych" (moi rozdice skończyli studia na Politechnice)mogą być kulturalni,
        obyci, wykształceni....Gdybym miałą stosować Twoje kryterium i przez pryzmat
        pochodzenia i rodziców oceniać moich wychowanków zrobiłabym im straszna
        krzywde. Doceń to, ze rodzice chcą wykształcić swoje dzieci, moze sami nie
        mieli takiej szanasy??
        Oburzyły mnie Twoje sołwa: "stawiać za pzrewodników zyciowych gamoni"!!!!!!!
        Jakich gamoni ??? Uczniowie i rozdzice (na dywaniku u dyrekcji)wypowiadają sie
        na mój temat inaczej, używają słów: charyzma, madrosć, intelekt, oczytanie,
        obycie, takt, zaufanie.....
        Paradoksem jest, ze ja na drugiej godzinie wychowawczej w klasie pierwszej
        nauczyłam wszystkich wiazać krawaty - panów i panie i wcale nie uważałam a
        priori, ze jesli ktoś jest uczniem LO musi posiadać taką umiejętnosć....Moja
        klasa potrafi wizac krawaty i jestem z nich dumna!!!!
        Bronku - waż słowa, bo mnie one uraziły.
        Pozdrawiam
        Majka
        • Gość: Erb Re: a kto ma tego uczyć? IP: *.chello.pl 30.07.04, 13:11
          Podobnie jak Ty, z przykrością przeczytałam słowa Bronka. W KAŻDYM, zawodzie i
          środowisku spotyka się ludzi kulturalnych, dobrze wychowanych i obytych oraz
          ich przeciwieństwa. Dotyczy to w takim samym stopniu nauczycieli jak i
          przedstawicieli dowolnej profesji.
          Zetknęłam się z nauczycielami, którzy bez problemu mogliby pracować gdzie
          indziej za dużo wyższe pieniądze( mają ku temu pełne kwalifikacje ze
          znajomością języków obcych włącznie) i takich, z którymi kontaktów się
          zwyczajnie wstydzę.
          To samo mogę powiedzieć o notariuszach, inżynierach, lekarzach i wielu , wielu
          innych.
          Fakt, że są wśród nas ludzie niekulturalni, że siedzimy biurko w biurko z
          prostakiem, nie zwalnia nas ze starań, aby młodzież była wychowywana. Jeśli nie
          zaczniemy walczyć o kulturę i obycie wokół nas, w szkole, nie będziemy
          piętnować chamskich zachowań i nie akceptować ich grozi nam, że za 5-10 lat
          rzeczywiście będą nas uczyć( leczyć, sądzić, .........................) osoby o
          kulturze jaskiniowców.
          Pozdrawiam sedecznie.
          • Gość: bronek Przepraszam jeśli kogoś uraziłem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 16:08
            Ale moja wypowiedź nie odnosiła się do wszystkich nauczycieli!
            Wiem że klasy mogą być liczniejsze a pensje niższe, wiem że wielu nauczycieli
            ze swoimi kwalifikacjami powinno zarabiać 2-5 tyś a może i więcej, a szkoła
            powinna stwarzać im i uczniom lepsze warunki pracy.
            I właśnie tu tkwi problem.
            Niestety obecny system nie zachęca ludzi zdolnych do pracy w szkolnictwie a
            wręcz przeciwnie wielu (zbyt wielu) jest takich, którzy nie powinni tam
            pracować, a i wymagania wobec nauczycieli są niskie.
            Może moja ocena jest bardzo surowa, ale odnośi się do ogółu (a w zasadzie do
            systemu) a nie do pojedynczych osób.

            Gość portalu: Majka napisał(a):

            > Cenie ludzi dobrych i uczciwych i wierz mi, ze nawet osoby z "dolin
            > społecznych" (moi rozdice skończyli studia na Politechnice)mogą być
            > kulturalni, obyci, wykształceni....Gdybym miałą stosować Twoje kryterium i
            >przez pryzmat pochodzenia i rodziców oceniać moich wychowanków zrobiłabym im
            >straszna krzywde. Doceń to, ze rodzice chcą wykształcić swoje dzieci, moze
            >sami nie mieli takiej szanasy??

            napisałem:
            > ilu z nich może się pochwalić "trzema dyplomami" lub pochodzi przynajmniej
            z rodzin w których oboje rodziców miało wykształcenie wyższe, ilu z nich zna i
            stosuje zasady savoir vivru, ilu z nich zna na tyle język obcy aby czytać
            książki w oryginale, czy swobodnie się nim porozumiewać w podróży, ilu z nich
            odbyło podróże zagraniczne (takie z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko wczasy,
            zakupy, ewentualnie praca gdzieś na czarno) ilu z nich...
            Wiem że to nie są wyznaczniki kultury, bo tak naprawdę kultury osobistej można
            się tez nauczyć w małym miasteczku, ale myślę że są to dobre „wyznaczniki
            statystyczne oceny kultury danej populacji”.

            To nie jest ocena człowieka, to jest "ocena statystyczna populacji" tak samo
            oceniasz poziom wykształcenia społeczeństwa - liczysz ile jest osób z wyższym
            wykształceniem, ale przecież nie oceniasz poziomu tego wyksztalłcenia, ani też
            z góry nie zakładasz że Polak z którym rozmawiasz ma wykształcenie zawodowe lub
            średnie.

            pozdrawiam

            ps
            Elita to grupa ludzi posiadająca unikalne zdolności, wiedzę bądź umiejętności.
      • Gość: Erb Re: a kto ma tego uczyć? IP: *.chello.pl 29.07.04, 19:38
        Nie wszyscy nauczyciele pochodzą z nizin społecznych i nie wszyscy zachowują
        się jak jaskiniowcy. Wiele zależy, jak słusznie zauważyła Majka, od dyrektora,
        jego kultury osobistej, obycia, podejścia i do uczniów i rodziców i kolegów.
        Wykształcenie - nie tylko nauczycieli- nie idzie w parą, niestety, ani z ogładą
        ani z kulturą osobistą. Można mieć 5 dyplomów i nie mieć za grosz dobrego
        wychowania i, rzadziej zresztą, odwrotnie.
        Czy dom i, często sami niewychowani rodzice, mogą nauczyć zasad dobrego
        wychowania dzieci - wątpię. Ten obowiązek winien jednak spocząć na szkole.
        Dom jako taki od dawna stał się sypialnią i miejscem, w którym nie ma czasu na
        rozmowy tylko przekazywanie informacji. Rodzice, zabiegani i zajęci zarabianiem
        pieniędzy lub tylko utrzymaniem sie w pracy, nie tylko nie wychowują ale także
        nie mają pojęcia jakie tak naprawdę są ich dzieci, z kim się przyjaźnią, co
        czytają( jeśli czytają cokolwiek).
        Jestem zdania, że w ramach godzin wychowawczych, ścieżek międzyprzedmiotowych,
        etyki, szkolnych wyjść i wycieczek dobrzy(!) nauczyciele winni wprowadzać
        zasady dobrego wychowania. Piętnować obszmatławione ubranie w teatrze,
        bezwzględnie obniżać ocenę ze sprawowania za jakiekolwiek przejawy chamstwa.
        Ludzi źle wychowanych częściej niż innych "ponosi", nie potrafią panować nad
        emocjami, zwłaszcza w konfliktowych sytuacjach, których nie brakuje w
        codziennym życiu.
        Może jednak nie wszystko stracone?
    • Gość: Harper Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.acn.waw.pl 30.07.04, 15:37
      Droga Erb, przyznaje, ze z niejakim zdziwieniem przeczytalem Twoj post. Bo czegoz on w istocie rzeczy dotyczy? Nie bardzo rozumiem Twoje intencje. Nie chodzi chyba o to, zeby szkola uczyla dzieciaki, ze sie rak w kieszeni nie trzyma, zas jesli juz chodzi o trzymanie, to noz tylko w prawej rece? Nie chodzi chyba o to, ze szkola ma wpajac PODSTAWOWE zasady wychowania tylko dlatego, ze Ty nie jestes w stanie zniesc widoku mlodego czlowieka w niestarannie zawiazanym krawacie? I czy na prawde myslisz, ze mlodziez nie wie, ze uzywanie "kurew", pardon - "wyrazow na k" jest nie eleganckie?

      Otorz mlodziez wie; mlodziez tylko o to nie dba. Tak po prostu. A jak nie dba, to szkola na nich tej dbalosci nie wymusi. Co wiecej, bylbym pierwszym, ktory by sie w czolo pukal, gdyby chciala to robic. Bo musisz miec swiadomosc, droga Erb, ze ZAWSZE i WSZEDZIE byly dobrze wychowane elity i gmin, subtelna inteligencja i prostactwo, ludzie honoru i ci, co do ktorych kodeks honorowy zastosowania nie mial. Bez wzgledu na czasy, bez wzgledu na geografie. Zle wychowanie niesie ze soba ten walor, ze latwo mozesz poznac z kim masz do czynienia. Nie martw sie az tak bardzo zalewem chamstwa, potop nam nie grozi. Rozejzyj sie wokol siebie; na prawde nie widzisz normalnych ludzi na poziomie? Bo cos wierzyc mi sie nie chce...
      • roman.gawron Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE 30.07.04, 16:18
        Gość portalu: Harper napisał(a):

        > Nie chodzi chyba o to, zeby szkola uczyla dzieciaki, ze sie rąk w kieszeni
        > nie trzyma

        A czemu nie?

        > Nie chodzi chyba o to, ze szkola ma wpajac PODSTAWOWE zasady wychowania

        A czemu nie?

        > I czy na prawde myslisz, ze mlodziez nie wie, ze uzywanie(...) "wyrazow na k"
        > jest nieeleganckie?
        > Otóż mlodziez wie; mlodziez tylko o to nie dba. Tak po prostu. A jak nie dba,
        > to szkola na nich tej dbalosci nie wymusi.

        A czemu nie?

        > ZAWSZE i WSZEDZIE byly dobrze wychowane elity i gmin

        Jednym z głównych zadań systemu edukacji jest sprawić, aby rozwarstwienie
        społeczeństwa było jak najmniejsze, aby każdy miał szansę zostać elitą
        intelektualną i znał choćby podstawowe zasady dobrego wychowania.
      • Gość: Erb Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.chello.pl 30.07.04, 16:26
        Ano widzę wokół siebie i dobrze i źle wychowanych ludzi w różnym wieku. Jednak
        z przykrością stwierdzam, że tych ostatnich jest zdecydowanie więcej. I nie o
        krawat tu chodzi - jest on symbolem.
        Dom ma, niestety, coraz mniejszy wpływ na wychowanie dzieci. Rodzice pracują do
        późnych godzin wieczornych, o wspólnych posiłkach i rozmowach nie ma mowy.
        Soboty i niedziele są do odsypiania, odrabiania zobowiązań towarzyskich i
        zaległości domowych. Nikt nie zwraca uwagi ani na zachowanie, ani na sposób
        ubierania się ( strój nie musi być adekwatny do sytuacji wystarczy, żeby był
        odpowiedni do....pogody), ani wyrażania. Młody człowiek traktuje wszystkie
        osoby, z którymi sie styka jak kolegów.
        Nikt też nie uczy, że w przypadku sytuacji stresowej nie należy dawać upustu
        nerwom poprzez przekleństwa czy, co gorzej, rękoczyny.
        Nikt nie uczy szacunku do innych ludzi i podstawowych zasad savoir vivru ( kto
        pierwszy do kogo wyciąga rękę, jak przedstawić 2 osoby, jak kogo posadzić przy
        stole itp.
        Stara zasada, że obucie ułatwia życie nie przestała być aktualna. Skoro nie
        robi tego dom - to może szkoła?
        Dawne pensje dla panien, na których uczono jak prowadzić rozmowę, jak zachować
        sie w określonej sytuacji co jest dopuszczalne a co nie, nie były takie
        pozbawione sensu.
        Razi mnie chamstwo. Irytuje prostactwo.Śmieszy brak ogłady, szczególnie gdy
        dotyczy osób z tzw, wierchuszki.
        Na wyrzucanie z siebie inwektwy, ordynarne wyrażanie się dajemy pozwolenie.
        Człowiek , który widzi, że jego zachowanie nie jest powszechnie akceptowane -
        zmienia je.Słusznie zauważyłeś, że młodzież nie dba o , chocby poprawne
        zachowanie. Nie jest natomiast prawdą, że nie mozna wymusić tych norm - choćby
        na szkolnym korytarzu. A potem miejmy nadzieję, że choćby części wejdzie ona w
        krew.
        Również polemizowałabym z twierdzeniem, że zawsze i wszędzie były elity i
        prostactwo. Były, ale w jakich proporcjach? I czy aby choć część owych
        prostaków nie mitygowała się na zewnątrz, nie hamowała chamskich zachowań?
        • Gość: kl Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.plonsk.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 14:38
          Nie wydaje mi się aby to był temat dla nauczycieli. Chodziłam do szkół w
          komuniźmie i na szczęście nie zajmowały się one wychowaniem. Obecnie - mając
          dziecko szkolne - też wolę wychowywać je w domu. Żenujące są na forum Gazety
          powiedzonka małych dzieci z brzydkimi wyrazami. Może dzieci przynoszą brzydkie
          wyrazy ze szkoły czy przedszkola, ale utrwalają je w domu. Na 1 godzinie
          wychowawczej tygodniowo w szkole nauczyciel, poza dodatkową umiejętnością
          wiązania krawatu, za dużo nie zdziała, bo to nie to miejsce. Przy dzisiejszym
          systemie oświaty zmieniającym nauczycieli co 3 lata o konsekwencji nie ma co
          mówić. Podobno akcja "Cała polska czyta dzieciom" przyniosła efekty - może
          teraz powinna rozpocząć się akcja "Rodzice wychowują swoje dzieci". Nie szkoła.
          Szkoła może tylko wspomagać.
          NIestety całe moje pokolenie to pokolenie wychowane w komunistycznej Polsce,
          gdzie dobre maniery były poniżane, a za pochodzenie "odpowiednie" dostawało sie
          punkty na studiach.
          I jeszcze jeden problem dopóki nauczyciele będą mianowani nie będzie żadnej
          potrzeby dbania wśród nauczycieli o dobrą reputację, bo teraz - po mianowaniu -
          mają zagwarantowaną pracę do emerytury, niezależnie od wyników i starań.
          • Gość: calder Re: SZKOLNY SAVOIR VIVRE IP: *.kim.pl 02.08.04, 17:48
            Oczywiście, że szkoła powinna uczyć zasad dobrego wychowania. To nie jest coś,
            nad czym nie można się zastanawiać. Oczywistą sprawą jest też to, że nauczyciel
            powinien być jakimś wzorcem dla ucznia- i tego też nie da się skrytykować. Ja
            mogę powiedzieć to samo, co wcześniej Majka. Słowo dzień dobry, miłego dnia,
            itd. powinny być stałym elementem zajęć. Czasami jedno dobre słowo może
            spowodować zmianę zachowania ucznia. Ale... Nie zgodzę się z tym, że winą za
            złe zachowanie dzieci obarcza się tylko nauczyciela. Dom jest podstawą
            zachowania. To z domu wynosi się pewne zwyczaje. Tylko idealna współpraca
            między rodzicami a nauczycielem może dać pozytywne efekty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka