Dodaj do ulubionych

Korepetycje psują szkoły

IP: *.wohnheime.ruhr-uni-bochum.de 12.12.04, 20:34
Jak mozna wylozyc podrecznik do fizyki majac 1 h tygodniowo? Przeciez to
kpina. jak ktos chce sie czegos nauczyc to musi kuc po godzinach. mozna
samemu, mozna z nauczycielem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alice Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.c154.petrotel.pl 12.12.04, 20:48
      To samo z innych przedmiotów. Materiału ful, w ostatnich klasach dochodzą
      powtórki z lat poprzednich , przed egzaminem. Przepadają zajęcia z roznych
      powodów- konferencje, rekolekcje 2x w roku. Dlaczego u diabła zabiera się
      godziny przedmiotów ścisłych a świętą krowę religię zostawia nienaruszalną? Jak
      w trzy lata przekazać uczniowi treści , ktore jeszcze do niedawna przekazywano
      rok dłużej? Paranoja!
      • Gość: zz Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.phys.ulg.ac.be 12.12.04, 21:04
        > Dlaczego u diabła zabiera się
        > godziny przedmiotów ścisłych a świętą krowę religię zostawia nienaruszalną?

        Bo Polska jest importerem technologii i eksporterem misjonarzy;
        a zreszta, rzad sam sie wyzywi!
    • Gość: rodzic Korepetycje psują szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 20:50
      Teoria.Czysta teoria.Socjalistyczne myślenie: niech wszyscy umieją po równo
      chociaż mało,bo tak jest sprawiedliwie.Byłoby oczywiście lepiej gdyby w
      klasach nie było po 30 osób a np po 10 ale nas na to nie stac(?).Tak jak
      samorządów nie stać na te popołudniowe lekcje.Jakie jest z tego wyjście -
      zakazać korepetycji!!!Czy to w ogóle możliwe?Kto może zakazać zatrudniac
      indywidualnego korepetytora?MENiS,Sejm,Rząd?Czy te panie z tytulami naukowymi
      coś z życia (które z definicji jest niesprawiedliwe)rozumieją?Coś bąkają o
      szkodliwości ale nie daja propozycji rozwiazania problemu.Bo albo to
      tolerujemy i w ten sposób przerzucamy część kosztów na rodziców i uzyskujemy
      wyższy poziom chociaz częśći uczniów albo znacznie zwiększamy nakłady na
      oświatę w budzecie i tworzymy klasy 10 osobowe i dokształcanie wyrównawcze w
      szkolach.Trzecie wyście :potępianie i zakazywanie korepetycji jest z góry
      skazane na niepowodzenie.Nie trzeba byc profesore,by umiec to dostrzec.Te
      panie uprawiaja typowy dla polskich szkół wyzszych pseudonaukowy bełkot.
    • Gość: zz Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.phys.ulg.ac.be 12.12.04, 21:07
      To w Polsce jeszcze chce sie komus uczyc sie fizyki?
      Toz to takie staroswieckie!
      Moze zamiast tego zrobcie lekcje public relations, marketingu, managementu,
      lobbingu i mobbingu!
    • Gość: logo Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.icpnet.pl 12.12.04, 21:10
      Co wy zasmarkani, papierowi naukowcy wiecie o szkole... Uczyliście chociaż
      ostatnich parę lat w szkole średniej? Tworzycie swoje wypociny pseudonaukowe, a
      o konkretnej pracy z uczniem nie macie pojęcia
      • Gość: Kajetan Re: Absurdalne pomysły IP: *.c.net.pl 12.12.04, 21:50
        Można jeszcze zakazać funkcjonowania szkół językowych, bo przecież języków
        obcych uczy się młodzież w szkołach, można pozamykać prywatne gabinety i
        praktyki lekarskie, bo przecież płaci się składkę na fundusz zdrowia, więc
        leczenie powinno być za darmo. Można jeszcze... No właśnie, jeszcze wiele
        absurdalnych pomysłów można upublicznić lub nawet wprowadzić w życie, ale co to
        zmieni? Czy celem tych działań jest socjalistyczna urawniłowka, wszyscy mają
        mieć równy dostęp do różnych dóbr. Jak ktoś chce mieć własne mieszkanie a go
        nie stać , to dać mu, a jak ktoś woli samochód, to też mu dać, a jak ktoś
        działkę za miastem, to też go nią obdarować, bo wszyscy jesteśmy równi i mamy
        takie same żołądki zgodnie z socjalistyczną logiką.
        Zmuszanie do korepetycji jest bezprawne i moralnie naganne, ale jeśli ktoś za
        własne pieniądze, bez przymusu chce dziecko posyłać do szkoły językowej czy na
        jakieś korepetycje to jego sprawa, trudno, żeby państwo określające się mianem
        demokratycznego i wolnorynkowego decydowało, na co obywatel ma wydawać swe
        pieniądze. Prawo popytu i podaży odnosi się też do rynku usług edukacyjnych czy
        medycznych i to jest normalne.
        Pretensje dotyczące złego stanu oświaty czy służby zdrowia należy kierować do
        polityków, którzy za swą pracę pobierają bardzo wysokie pensje (z pieniędzy
        podatników) a nie do szeregowych lekarzy czy nauczycieli, którzy w praktyce nie
        mają wpływu na stanowione przez polityków prawo, ani kokosów jak oni za swą
        pracę nie otrzymują. Bez sensownych, racjonalnie wykorzystywanych środków
        finansowych nie można oczekiwać usług edukacyjnych czy medycznych na dobrym
        poziomie.
      • Gość: fizyk Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.sdl.vectranet.pl / 195.117.151.* 12.12.04, 22:13
        Zapraszam Szanowne Panie na lekcję w klasie 32 osobowej, gdzie co
        najmniej kilku uczniów czuje się jak w pubie i niczego im nie
        mozna zrobić, bo nie mają 18 lat i inne Panie twierdzą, że muszą oni
        uczyć się właśnie w naszej szkole, bo to im zapewnia Konstytucja. Poza tym
        z różnych powodów przepada co najmniej 10% lekcji w semestrze. Po godzinie
        korepetycji raz w miesiącu większość opanuje przynajmniej podstawy.
    • Gość: MacOk Korepetycje psują szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:29
      Jestem nauczycielem LO. Nie zgadzam się, że korepetycje psują szkoły. Wszystkie te opowieści o roli szkoły w społeczeństwie są fikcją - w szkołach nie ma pieniędzy nawet na porządną kredę, nauczyciele zmuszani są do pracy za darmo a ilość "papierologii" przewysza chyba nawet sterty papieru, które lekarze muszą przygotowywać dla NFZ. W szkole po prostu nie ma czasu na nauczanie młodzieży. Dodatkowo, często to nie zła praca szkoły, a chęć nauczenia się czegoś więcej, niż tylko tego, czego wymagają programy, jest bodźcem do podjęcia dodatkowej nauki. Dodatkowo, nowa matura, "genialny" pomysł (jak to w tym kraju, dobry pomysł, fatalne wykonanie), przyczynia się do wzrostu ilości prywatnych lekcji. W całm tym bałaganie informacyjnym nie należy dziwić się młodzieży, że chce zapewnić sobie jakąś gwarancję przyszłości.
      A tak zupełnie poza powyższymi rozważaniami, "korki" są wciąż poza systeme skarbowym. I chyba to jest największą zmorą włądzy. Tujeszcze są pieniądzę, po które można sięgnąć. I zmarnować je, jak każde inne w tym kraju.
      Poza tym,
      • Gość: Zibi korki nie są poza systemem skarbowym!!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.12.04, 21:08
        Od kilkunastu lat płacę podatki a od kilku lat ZUS od korków. Są odpowiednie
        rubryki dla nauczycieli. Nazywa się to udzielanie lekcji na godziny. Chyba, że
        masz na myśli szarą strefę. Ale ta istnieje wszędzie.
    • Gość: teka Korepetycje ratują szkołę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:45
      Korepetycje są dobrowolne, dają to, czego szkoła nie potrafi dać.
      Równie powszechnym zjawiskiem jest np. chodzenie do prywatnego stomatologa,
      gdyż ten z Kasy Chorych leczy znacznie gorzej. Jakos nie mówimy jednak, że
      prywatne gabinety lekarskie psują działalność szpitali i przychodni Kasy
      Chorych.
    • Gość: Belfer Jaka korupcja? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.04, 21:47
      Brali korepetycje uczniowie przed wojną, dziś biorą i to dużo również na
      Bednarskiej(czesne 1100 miesięcznie) i Amerykańskiej Szkole w Warszawie
      (Konstancin) - czesne 22000$ rocznie.Biorą w USA i Anglii.To po prostu pewien
      stały element szkoły!
      • Gość: opt. Re: Jaka korupcja? IP: *.unregistered.media-com.com.pl 12.12.04, 22:05
        Proponuję pozostawione jeszcze nieliczne godziny matematyki,fizyki i chemii
        zamienić na lekcje religii - korepetycje nie będą potrzebne.
      • Gość: opt. Re: Jaka korupcja? IP: *.unregistered.media-com.com.pl 13.12.04, 18:21
        Szanowni Panowie z wszelkimi tytułami naukowymi,zanim zbadacie zjawisko
        korepetycji w szkołach,to zaglądnijcie wcześniej na swoje uczelniane podwórka.U
        Was korepetycje nie są potrzebne,bo przecież zamiast zdobycia uczciwej wiedzy
        można kupić pracę seminaryjną, czy też magisterską, a podstawianie innych osób
        na egzaminach nie powinno Wam być obce - nie znacie swoich
        studentów,szczególnie w tych uczelniach prywatnych,gdzie dorabiacie, a oni to
        wykorzystują. Takie praktyki to kryminał ,więc wszscy siedzą cicho i udają ,że
        jest dobrze.Kto psuje szkoły wyższe?
    • Gość: Jędrzej Pójdźmy dalej IP: *.chello.pl 12.12.04, 22:02
      Pójdźmy dalej - powiedzmy, że prywatne praktyki lekarskie psują publiczną
      służbę zdrowia. Że to przynajmniej po częsci korupcja, bo przecież prywatnemu
      pacjentowi pana ordynatora łatwiej dostać sie do szpitala. Że to pogłębia
      społeczne nierówności itd... Jaka jest skala prywatnego lecznictwa w Polsce?
      • Gość: Monopolowy Re: Pójdźmy dalej IP: *.chello.pl 12.12.04, 22:53
        Myślę, że matematyki, polskiego i innych przedmiotów powinni uczyć księża,
        przecież oni też muszą z czegoś żyć. Zupełnie nie rozumiem, jak w klasie
        maturalnej gdzie spora część zdaje historię, mamy 2 godziny religii (na których
        NIC nie robimy, katecheta nawet nie pozwala się uczyć innych przedmiotów, a
        lekcje mimo to nie są prowadzone) a historii czy wosu tylko po 1. Religia
        ważniejsza :)
        • Gość: Uczeń Re: Pójdźmy dalej IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.12.04, 23:43
          To nie korepetycje psują szkołę, ale nasi kochani ministrowie oświaty i i
          politycy wymyślając coraz to nowe kretyńskie zarządzenia.
        • Gość: . Re: Pójdźmy dalej IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 13.12.04, 11:59
          wypisz sie z religii, idz do biblioteki i sie ucz WOSu, co za problem ?
    • Gość: buraki co za buracki kraj IP: *.client.comcast.net 13.12.04, 00:49
      ja za komuny nienawidzilem ruskiego jezyka, wiec je..y rusek stawial mi same
      paly. porozmawial z moimi rodzicami i powiedzial ze bez korepetycji nie mam
      szans. kosztowalo to rodzine 10 tys. i kilka godzin spedzonych u tego
      smierdzacego ubeka. oczywiscie zdalem do nastepnej klasy.
    • Gość: korepetytorka udzielam korepetycji z języka! IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 13.12.04, 01:41
      a kiedyś sama chodziłam ;), ale do rzeczy, jak zwykle nasze władze poruszaja
      absurdalne sprawy, a dlaczego nikt się nie zajmie machlojkami i przękrętami
      rektorów, lekarzy, prawników, policjantów, księży i innych, a i jeszcze jedno
      korepetycje na pewno nie szkodzą szkole tak jak ci w/w
      • Gość: rodzic Re: udzielam korepetycji z języka! IP: *.cec.eu.int 13.12.04, 09:27
        Od szkoły się zaczyna (płacenie, rzecz jasna), potem zostaje się politykiem i
        trzeba jakoś odzyskać te "zainwestowane" w nauczycieli pieniądze. A poważnie -
        ja nigdy w życiu na korepetycje nie chodziłem i moje dzieci też ich nie
        potrzebują. Rozumiem zajęcia dodatkowe, rozwijanie zainteresowań kierunkowych,
        ale dokształcanie po lekcjach za pieniądze? Chyba tylko w przypadkach losowych.
    • Gość: włodek co za głupoty, korepetycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:21
      były, sa i będą- słyszałyscie kobitki o wolnym rynku?
      a byłoby ich mniej, gdyby politycy co chwile nie psuli szkoły
      swoimi "reformami"!!!
    • Gość: zorientowana Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.chello.pl 13.12.04, 12:43
      W klasie zwykle jest 25-30 uczniów o bardzo zróżnicowanym poziomie
      intelektualnym i mozliwościach przyswjania wiedzy. I różnych chęciach do
      robienia czegokolwiek! 1 godzina fizyki, 1 chemii, za to 2 religii, a do tego
      sto różnych apeli, uroczystości, pogadanek itp.
      Przerobienie materiału , choćby po łebkach, graniczy z cudem. Wymagania na
      wszelkiego rodzaju egzaminach stale rosną. Nie wszystko uczeń jest wstanie
      zrobić sam lub pod kierunkiem rodziców ( nie wszyscy mają wystarczającą wiedzę
      i czas - o cierpliwości nie wspomnę).
      Pozostają korepetycje lub łopata. Wybór nalezy do rodziców.
      P.S. Nie jestem nauczycielką, mam dziecko w gimnazjum. Jak dotąd obywamy się
      bez korepetycji, ponieważ zdecydowaliśmy się na dobrą ( naprawdę) szkołę
      społeczną.
    • Gość: belfer bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:52
      To, niestety, bzdury.

      Po reformie liceum trwa de facto 2,5 roku - matura wszak zaczyna się juz w
      kwietniu, nie ma mowy o trezch latach. Zakres materiału - ten sam lub większy.

      Gimnazjum POWTARZA materiał szkoły podstawowej, nie uczy niczego nowego. Jestem
      nauczycielem w trzecim pokoleniu, mam mnóstwo znajomych nauczycieli we
      wszystkich szczeblach szkół, to co mówię to fakty, a nie gołosłowie.

      Dyscyplina w przeciętnej szkole porównywalna jest z tą przedstawioną na słynnym
      zeszłorocznym filmie z technikum w Toruniu. Możliwości interwencji nauczyciela -
      praktycznie żadne. Zależnie oczywiście od regulaminu szkoły, ale uczeń
      musiałby zrobić coś naprawdę strasznego, żeby można go było relegować ze
      szkoły. A i to nie rozwiązuje sprawy, bo jeśli nie jest pełnoletni, to ma
      OBOWIĄZEK chodzenia do jakiejś szkoły - po co? Czyli problem się po prostu
      przerzuca.

      Nauczyciel w szkole średniej z ponadtrzydziestoletnią praktyką i wyższym
      wykształceniem z przygotowaniem pedagogicznym zarabia na etacie 1000 PLN,
      średno. Zwykle dochodza jeszcze jakieś potrącenia. Szuka możliwości dorobienia -
      a słyszy tylko pustosłowie o misji i etosie.

      To dziwne, że z obecnej szkoły nie jest zadowolony nikt - ani nauczyciel, ani
      uczeń, ani uniwersyteccy specjaliści od pedagogikik, ani finansująca ją władza.
      Ale wszyscu skupiają się na narzekaniu, a nikt nie ma pomysłu na naprawę
      sytuacji.

      Uczenie SIĘ, chodzenie do szkoły, pobieranie jakichkolwiek nauk - to kwestia
      pewnej umowy społecznej. Ci, którzy są zainteresowani jakimkolwiek przedmiotem,
      którzy chcą się czegoś nauczyć, będą szukać możliwości nauczenia się. Jeśli
      szkoła nie umożliwia im tego - czy to swoją strukturą (przeładowane klasy) czy
      układem formalnym zajęć (4 godz. religii, 1 godz. fizyki czy geografii) - będą
      szukać innych możliwości - kółka zainteresowań, korepetycje, etc. Ci, którzy
      uczyć się niechcą, nie lubią, nie umieją, nie widzą sensu takich działań - będą
      rzucać papierami podczas lekcji i zakładać belfrowi kosz na głowę.

      Nie jesteśmy równi - mamy in ne potrzeby, inne oczekiwania, dążenia. Po co
      wszystkim kształcenie się do 18 roku życia? Czy nie wystarczyłoby parę lat
      szkoły powszechnej, żeby wszyscy umieli czytać, pisać i rachjować, a reszta -
      wedle woli? A skąd! Wszyscy mają mieć co najmniej maturę, robotnicy fizyczni
      też, i to za darmo, w dobrej państwowej, bezpłatnej szkole, a po solidnym
      zamieceniu ulic usiądziemy wspólnie przy herbacie i podyskutujemy o roli koloru
      czerwonego w obrazach Malczewskiego lub o znaczeniu przymarnego odpowiednika w
      akwizycji języka drugiego, oczywiście na podstawie nabytych w szkole
      wiadomości. Do zobaczenia w idealnym świecie.
      • Gość: jerber. JA OBECNEJ SYTUACJI W SZKOŁACH NIE ROZUMIEM IP: *.chello.pl 13.12.04, 16:24
        Mam 4 wnuków. Jedna skończyła studia w 2000 r. Dwoje studiuje na I i II roku.
        Jedna w tym roku zdaje maturę. Żadne z nich NIE BRAŁO NIGDY KOREPETYCJI. Teraz
        w rozmowach ze znajomymi słyszę wszędzie, że ich dzieci lub wnuki nie mogą obyć
        się bez korepetycji. ŻE NIE MAJĄ SZANS ZDANIA MATURY BEZ KOREPETYCJI. Wytworzyło
        się jakieś powszechne przekonanie, nawet w niskich klasach podstawówki, że bez
        korepetycji ani rusz. Kto i co NAKRĘCA TĄ SPIRALĘ BRAKU WIARY WE WŁASNE SIŁY
        UCZNIA ?? Przecież ci uczniowie mogą wejść w samodzielne życie z przekonaniem,
        że bez pomocy /protekcji, łapówek i t.p./ nie dadzą sobie rady w życiu.
        • Gość: opt. Re: JA OBECNEJ SYTUACJI W SZKOŁACH NIE ROZUMIEM IP: *.unregistered.media-com.com.pl 13.12.04, 16:31
          Niech wierzą- po co im w życiu matematyka. Takie czasy.
        • Gość: anty_lingwista Re: JA OBECNEJ SYTUACJI W SZKOŁACH NIE ROZUMIEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:28
          Ja też dobrze się uczyłem i korepetycji nie brałem...i dlatego ze miałem w
          technikum 8 godzin matematyki, a moi koledzy w liceach 18 , ja wylądowałem na
          podrzędnych studiach ścisłych, a moi koledzy na politechnikach, do dziś nie
          umiem żadnego języka bo był tandetnie w szkole uczony ( poza rosyjskim:):)),
          więc sam takiego błędu nie popełnię i swoje dzieci posyłam do najlepszych
          korepetytorów z języka...O przedmioty ścisłe sam potrafię zadbać:):) Powodzenia
          na maturze:)
    • Gość: matematyczka :) szkoda, ze moi uczniowie nie mają korepetycji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:08
      Uczę w słabej szkole, w sumie mamy osoby dwójkowe, trójkowe z gimnazjum. Więc
      jasne bedą ich osiągnięcia na maturze. Chcę podkreślic, że mamy i liceum
      profilowane, ogólniak, ale uczniów tylko takich, którzy się do "renomowanych"
      szkół nie dostali. Ale jakie oni mają szansę na dobre zdanie matury z matmy,
      mam 3 godziny tygodniowo, czyli z wielkimi uproszczeniami i najłatwiejszymi
      zadaniami skończę może tylko poziom podstawowy? A co mają robić nieliczne
      osoby, które chca zdać maturę na poziomie rozszerzonym? Bez korepetycji
      nawymyslają tylko bzdur, jak na maturze próbnej, bo jaki sens wymagać od osoby
      rozwiązania logarytmów, skoro ona nawet nie wie co to jest logarytm? Wogóle
      totalna bzdura, jak można zrobić państwowy egzamin, bo takim bedzie matura z
      matematyki, który nie jest w większości szkół realizowany? I czemu WAZNIACY
      dziwią się i mają czelność wydawać sądy o szkołach? Sami do tego doprowadzili!!
      A ja głupia, siedzę po 3 godziny(tygodniowo) SPOŁECZNIE po lekcjach,
      najczęściej czekając z 2 godziny, aż dana klasa skończy lekcje, a i tak moi
      uczniowie napiszą maturę powiedzmy kiepsko, bo nie ma co kryć, że
      niejednokrotnie, rodzice nie mają pieniedzy i dlatego proszą mnie o pomoc. I
      podobno pracuję tylko 18 godzin tygodniowo :) śmiechu warte. A codziennie
      przychodze do domu na 16, a w piątek byłam na 18 - nieżle od 8 rano - ale co
      tam 18 godzin to 18.
      • Gość: anty_lingwista Re: :) szkoda, ze moi uczniowie nie mają korepet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:33
        a ja też siedzę co nieco za darmo , ale zacznę brać pieniadze , bo jakaś ważna
        osoba z kuratorim dziś w Gazecie wypowiedziała się, że kto się zajmuje
        społecznie dziećmi to pewnie pedofil...:):) Tak ,tak od dzisiaj zaczynam brać
        pieniadze.....
    • Gość: Szkoła nakręca ryn Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.usr.onet.pl / *.usr.onet.pl 13.12.04, 17:20
      Coraz częściej łapię się za głowę kiedy widzę jak nauczyciel jest w stanie
      zepsuć i zniechęcić całkiem dobrego ucznia. Uczę języków i naprawdę nie trzeba
      się wysilać żeby dany uczeń cokolwiek zaczął kumać. W szkole natomiast często
      nie podejmuje się nawet wysiłku minimalnego. Są owszem wyjątki, na szczęście
      coraz czętsze.
    • Gość: opt Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.unregistered.media-com.com.pl 13.12.04, 18:40
      Szanowni Panowie z wszelkimi tytułami naukowymi,zanim zbadacie zjawisko
      korepetycji w szkołach,to zaglądnijcie najpierw na swoje uczelniane podwórka. U
      Was korepetycje nie są potrzebne, bo zamiast rzetelnego zdobywania wiedzy można
      kupić prace seminaryjne i magisterskie,a i podstawianie innch osób na egzminach
      nie powinno Wam być obce - nie znacie swoich studentów,szczególnie na tych
      prywatnych uczelniach ,gdzie dorabiacie i nie macie nawet czasu na sprawdzenie
      tożsamości osoby przystępujacej do egzaminu, a oni to wykorzystują.Kto psuje
      polskie uczelnie?
    • Gość: Onka Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 18:56
      Mam zupełnie inne doświadczenia z mojego liceum (Reytan). Polonista, Marcin
      Niebuda wszyskim osobom, które chciały zdawać na polonistykę, poświęcał mnóstwo
      dodatkowego czasu po lekcjach - zupełnie za darmo. Nigdy nie chciał wziąć od
      uczniów nie tylko żadnych prezentów (także na koniec roku), ale nawet kwiatów,
      bo uważał to za moralnie dwuznaczne.
    • Gość: age Kto nakręca rynek korepetycji? IP: *.icpnet.pl 13.12.04, 20:35
      Kto niszczy wiarę ucznia we własne możliwości?
      Przede wszystkim nauczyciele bez wiary we własne umiejętności dydaktyczne, a
      dopiero potem wszystkie tzw. czynniki obiektywne, zapędy reformatorów itp.
      Na erupcję korepetycji wpłynęło niedostosowanie szkoły do wymagań zreformowanej
      matury, do szkół ponadgimnazjalnych reforma edukacji nie dotarła, większość uczy
      po staremu, bo inaczej nie umie. Podstawówki i gimnazja uczą lepiej albo gorzej,
      ale inaczej, liceum nie zmieniło się przez ostatnie trzydzieści lat, a jeżeli
      już, to na gorsze. To są moje subiektywne odczucia po kilku miesiącach
      spędzonych przez moje dziecko w liceum - edukacyjny skansen, w którym na czas
      przyswaja się wiedzę akademicką z 10 różnych przedmiotów.
      Nie zapominajmy jednak, że nauczyciel, u którego większość uczniów potrzebuje
      korepetycji, jest po prostu kiepskim nauczycielem. Jeżeli szkoła nie potrafi
      nauczyć, mogę wysłać dziecko na korepetycje, ALE PROSZĘ GO WTEDY ZWOLNIĆ Z ZAJĘĆ
      SZKOLNYCH, NA KTÓRYCH TRACI CZAS.
    • Gość: zazik naukowcy z pedagogiki IP: *.smrw.lodz.pl 13.12.04, 21:39
      korepetycje to dla mnie żaden problem. Prawdziwy problem to taki,że moja córka -
      studentka pedagogiki w Łodzi (studia dzienne)cały pierwszy rok miała zajęcia na
      ul.Rudzkiej, bez stolików, same krzesła, nie dla wszystkich starczało tych
      krzeseł,3 kierunki w małej sali, raz w tygodniu 8-18.
      Może tę sytuację należało by przeanalizować z takim zacięciem ?????
      ps. te krzesła były starego typu-bez blatów
    • Gość: papcio24 Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.sptelek.com.pl 13.12.04, 22:11
      Akurat tak się składa, że też jestem pracownikiem naukowym (lecz nie
      uczelnianym) i jednocześnie biologiem. Po godzinach dorabiam korepetycjami oraz
      prowadzeniem kursów przygotowujących do matury. Opinie przedstawione w
      publikacji są conajmniej chybione. Wprowadzono w Polsce tzw. nową maturę, która
      stała się jednocześnie przepustką na studnia. Przy tym okazało się, że aby
      dostać się na jakiekolwiek studia przyrodnicze trzeba zdać biologię na poziomie
      rozszerzonym. Tylko że w wielu szkołach uczniowie w ogóle nie mogli wybrać tego
      przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Różnica w programie pomiędzy poziomem
      podstawowym a rozszrzonym jest duża jak czarna dziura. W takim razie może
      szanowne Panie powiedzą mi w jaki sposób ci biedni uczniowie maja się
      przygotować do matury na poziomie rozszerzonym???
      • Gość: age Najpierw studia, potem matura IP: *.icpnet.pl 13.12.04, 23:26
        Bo w obecnym systemie należy najpierw wybrać kierunek studiów, a dopiero potem
        myśleć o wyborze profilu klasy w szkole średniej. Tylko nikt z reformatorów nie
        pomyślał, żeby o tym powiedzieć uczniom czy rodzicom.
    • Gość: KJ no na tej zasadzie to adwokatura psuje wymiar spra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 22:16
      no na tej zasadzie to adwokatura psuje wymiar sprawiedliwosci bo juz samo jej
      istnienie sprawia ze prokuratura nie pracuje tak jak powinna bo pewnie liczy ze
      nawet jak "spaprze" to adwokat wybroni a nawet moze "paprać" celowo, zawsze
      jakis kolega prawnik bedzie miał wiecej pracy i pieniedzy
    • Gość: Monika Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.toya.net.pl 14.12.04, 07:24
      Korepetycje były zawsze jak swiat światem i szeroki.Zwykle brali korepetycje
      słabsi uczniowie ...a teraz i mocni. Jest na to jedna rada ... NORMALNOŚĆ, z
      która nie może sobie poradzić MEN, RZĄD, Nie moga bo nie wiedza jak to zrobić,
      bo sami nie sa normalni, a robia to co potrafia.Inaczej mówiąc totalny brak
      profesionalizmu. A jaka byłaby ta normalnośc??? Zatem niech matura będzie
      trudna. Niech nauczyciele zarabia tyle, aby nie musieli dorabiać, aby sami
      chcieli prowadzic dodatkowe zajęcia, niech będa rozliczania ze zdawalnosci
      matury przez uczniów.Niech program nauczania będzie normalny, a nie 2 godz
      fizyki, 3 godziny języka obcego etc etc. Niech uczniowie maja jakis wybór w
      kontekscie wybranych przedmiotów.Trzeba stworzyc atmosfere nauki, a nie
      chaos.Lekarze mało zarabiają i dorabiają... to chyba normalne, nauczyciele też
      próbują byc normalni, uczniowie chca byc normalni i birą korepetycje. I jeżeli
      ktoś zada pytanie kto tu jest nienormalny, to napewno nie lekarze, nauczyciele
      i uczniowie. Oni próbuja być normalni w nienormalnej sytuacji. Pozdrowienia.
      • Gość: age Nie wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu IP: *.icpnet.pl 14.12.04, 19:33
        "Elitarne" liceum, przedmiot ścisły (w profilu klasy), poziom rozszerzony:

        Piątek. Większa część lekcji schodzi na kartkówkę i inne sprawy, potem
        nauczyciel w pośpiechu tłumaczy nowy PROBLEM.

        Poniedziałek. Przed inną lekcją, obecna większość klasy. Jeden z uczniów pyta,
        kto rozumie PROBLEM. Nie ma takiego.

        Wtorek. Lekcja. Nauczyciel mówi: "PROBLEM już rozumiemy". Część klasy
        spontanicznie śmieje się, reszta rozgląda się nerwowo. Nauczyciel dodaje: "A jak
        ktoś jeszcze nie rozumie, to proszę nadrobić zaległości". Z "nadrobieniem
        zaległości" może być problem, ponieważ opis nie zgadza się z rysunkiem w
        podręczniku.
        • Gość: Zielicz Wszytko da się wytłumaczyć błędami system:-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 07:37
          Poza brakiem czasu system to motywacja - za co i w jaki sposób ten nauczyciel
          będzie oceniony, jak to wpłynie na jego płacę, nagrody, szanse awansu, pewność
          utrzymania pracy.Jesli nie ma systemowego(!) związku pomiędzy efektami pracy
          (wymiernymi!), a wyminionymi czynnikami to bedzie jak jest.I nic tu nie pomoże
          moralizowanie!!!!
          • Gość: age Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 15.12.04, 20:03
            Nauczyciel też może mieć motywację, żeby wysłać jak najwięcej uczniów na
            korepetycje. I to wcale nie korupcyjną.

            Miejsce akcji: szkoła podstawowa.
            Czas akcji: właśnie wchodzi w życie reforma oświaty, wiadomo już, że klasy
            szóste będą pisać test na koniec szkoły, ale jeszcze nie wiadomo, które roczniki.
            Przedmiot: matematyka.
            Nauczyciel: uważa, że jedno zadanie może mieć najwyżej jedno rozwiązanie
            (odpowiedniość wzajemnie jednoznaczna).
            Wydarzenia:
            Początek klasy szóstej, na matematyce zaczyna się HORROR, nauczycielka dochodzi
            do wniosku, że przez dwa lata niczego nie nauczyła, sypią się pały za byle
            przewinienie ("bo ja nie widzę dziurki po cyrklu", "nie miał prawa policzyć w
            pamięci, że 25% koła to 90 stopni"). I co? I nic - szkoła w dobrej dzielnicy, w
            dużym mieście, więc rodzice z obłędem w oczach poszukują korepetytorów.

            Komentarz:
            W tej klasie dodatkowych lekcji poza szkołą nie miały jednostki. Połowa chodziła
            na korepetycje z matematyki, połowa z polskiego, a niektórzy mieli korki z
            obydwu przedmiotów.

            Pytanie: kto tu wpadł w przedegzaminacyjną histerię - nauczyciel, czy rodzice?
            OPRÓCZ błędów systemowych, mamy w tej chwili identyczną sytuację w liceach.
            • Gość: Zielicz Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 20:37
              Przy takim przygotowaniu nauczycieli do wdrażnia egzaminów zewnętrznych, przy
              takiej karuzeli zmian, przy tak fatalnym stopniu poinformownia nauczycieli,
              przy informacjach tak spóźnionych, przy, nie czarujmy się,tak niewielkiej
              liczbie godzin w stosunku do zadań, przy licznych klasach, w których jedni
              zdają egzamin na jednym poziomie, inni na innym, a jeszcze inni wcale ...
              ludzie są tylko ludźmi, a (nie)przygotownie ludzi do zmian to też błąd systemu,
              a nie ich!!!!
              • Gość: age Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 15.12.04, 23:55
                Z tym nieprzygotowaniem nauczycieli, zwłaszcza licealnych, do zmian, to może nie
                przesadzajmy. Nowa matura miała wejść w 2002 roku. Od trzech lat wiadomo było,
                że w końcu wejdzie i że zmiany w stosunku do poprzedniej wersji będą niewielkie.
                Informator maturalny na 2005 rok stoi u mnie na półce od roku, we wrześniu można
                było kupić informatory praktycznie w każdej księgarni - wystarczy przeczytać,
                żeby wiedzieć czego i jak uczyć. Tylko trzeba chcieć i umieć. Rozumiem, że
                poloniści buntują się przeciw wymaganiom, ale co innego kontestować wymagania
                maturalne, a co innego ucznia przygotować do zdawania egzaminu w określonym
                formacie. Winić trzeba nauczycieli, którzy nie umieją uczyć (tacy, co umieją,
                też istnieją ;)), dyrektorów, którzy nie wiedzą, co zrobić z godzinami
                dyrektorskimi i nie umieją sensownie rozplanować siatki godzin. A największym
                mankamentem systemu jest brak możliwości selekcji nauczycieli, którzy po prostu
                uczyć nie umieją, albo wręcz nie znają nauczanego przedmiotu. O awansie
                nauczyciela decyduje wszystko, poza rzeczywistymi umiejętnościami dydaktycznymi.
                Polecam ankietę wypełnioną przez laureatów olimpiad informatycznych na stronie:
                www.oi.edu.pl/
                (>o olimpiadzie >olimpijczycy >nazwiska)
                zwłaszcza odpowiedzi na pytania 5.,8.,9.,10. w sposób pośredni mówią wiele o
                wkładzie szkół w osiągnięcia tych młodych ludzi. A każdy z tych "nieobecnych"
                nauczycieli wpisał sobie olimpijczyka do osiągnięć zawodowych.
                • Gość: Zielicz Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 10:59
                  1.Typowe urzędnicze myślenie i przerzucanie odpowiedzialności- ci na dole
                  powinni....To zadaniem reformatorów było przygotowanie m.in. nauczycieli do
                  zmian.
                  2.Zmiany w polskim, matematyce i językach obcych są niewielkie, ale we
                  wszystkich pozostałych przedmiotach ogromne - egzamin z nich miał być tylko z
                  poziomu rozszerzonego(!).Nikt tworząc klasy pierwsze nie wiedział w roku 2001,
                  że uczeń mający w klasie I 3 godziny jakiegoś przedmiotu i już za dwa lata
                  zechce zdawać z niego maturę.Nikt nie wiedział tworząc klasy I(i wybierając je)
                  jakie będą wymagania uczelni - to się stało jasne na niecały rok przed maturą).
                  3.Co do godzin dyrektorskich - warto policzyć - z pustego i Salomon..., jak
                  mawiał pewien polityk ;-)
                  4."Polecam ankietę wypełnioną przez laureatów olimpiad informatycznych na
                  stronie:
                  www.oi.edu.pl/
                  (>o olimpiadzie >olimpijczycy >nazwiska)
                  zwłaszcza odpowiedzi na pytania 5.,8.,9.,10. w sposób pośredni mówią wiele o
                  wkładzie szkół w osiągnięcia tych młodych ludzi. A każdy z tych "nieobecnych"
                  nauczycieli wpisał sobie olimpijczyka do osiągnięć zawodowych."
                  Jest na to prosty sposób stosowany w Olimpiadzie Wiedzy Technicznej - finaliści
                  podają(o ile chcą) konkretną osobę opiekuna.I ta osoba dostaje dyplom, nagrodę
                  etc.A bez dyplomu nie ma udokumentowanego sukcesu!To prosta sprawa do
                  załatwienia - wystarczy chcieć!(Regulaminy olimpiad zatwierdza sponsor czyli
                  MENiS.
                  Tak więc dalej są to błędy systemu, którego nikt nie próbuje poprawiać w
                  ferworze walki z segregacją , encyklopedyzmem i czym tam jeszcze;-)


                  • Gość: age Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 12:39
                    > 1.Typowe urzędnicze myślenie i przerzucanie odpowiedzialności
                    Nie jestem urzędnikiem ;)

                    > 2.Zmiany w polskim, matematyce i językach obcych są niewielkie
                    Mea culpa;)

                    > Nikt nie wiedział tworząc klasy I(i wybierając je)
                    > jakie będą wymagania uczelni - to się stało jasne na niecały rok przed
                    > maturą).
                    Przede wszystkim uczelnie same nie wiedziały, jakie będą mieć wymagania, stąd
                    niektóre pomysły dość dziwne - np. na informatykę na politechnice wymagany język
                    polski ;P
                    Tylko z tą niewiedzą to też może nie przesadzajmy - na ogół uczelnie wymagają
                    matury z tych przedmiotów, z których do tej pory były egzaminy wstępne. Jeżeli
                    ktoś jest zainteresowany konkretnym kierunkiem studiów, wystarczy sprawdzać
                    informacje w internecie - dostępne zawsze na stronach uczelni. Jeżeli ktoś chce
                    np. studiować informatykę, to na maturze musi wybrać matematykę, fizykę i
                    informatykę. Wymagania uczelni różnią się, ale w dzisiejszych czasach i tak nikt
                    nie składa papierów tylko i wyłącznie na jeden kierunek na jednej uczelni.
                    To jest wiedza, którą ja dysponuję jako rodzic (i użytkownik googla) -
                    nie-urzędnik i nie-informatyk.

                    > 3.Co do godzin dyrektorskich - warto policzyć - z pustego i Salomon..., jak
                    > mawiał pewien polityk ;-)
                    14 godzin w cyklu nauczania to mało?
                    A propos godzin dyrektorskich i profili klas, przykład fizyki:
                    -szkoła A, profil mat.-fiz.-inf.: 7 godzin w cyklu nauczania, bez podziału na grupy
                    -szkoła B, profil mat.-inf.-jęz.: 6 godzin w cyklu nauczania, w tym 3 z
                    podziałem na grupy + 3 godziny fakultet. Łącznie dla ucznia: 9.
                    Wniosek? Najlepiej dla ucznia, jeżeli do profilu klasy dodamy język.

                    > 4. Jest na to prosty sposób stosowany w Olimpiadzie Wiedzy Technicznej -
                    > finaliści podają(o ile chcą) konkretną osobę opiekuna.I ta osoba dostaje
                    > dyplom, nagrodę etc
                    Problem jest w zupełnie czym innym. Kilka lat temu był taki przypadek, że uczeń
                    startował w olimpiadzie artystycznej na złość szkole, żeby udowodnić, że umie
                    więcej, niż wynika ze szkolnych ocen. Sprawa była głośna, bo uparł się, że na
                    olimpiadzie będzie reprezentował samego siebie, a nie szkołę. Olimpiadę wygrał,
                    sprawa była opisywana w mediach. Przeszkód prawnych nie ma - jeżeli uczeń nie ma
                    opiekuna, to nic nie wpisuje i już. TYLKO NIECH SPRÓBUJE TO ZROBIĆ SZKOLE!!! A
                    metody są różne (np. rodzic podważa kompetencje nauczyciela matematyki, uczeń ma
                    obniżone sprawowanie - to z własnego doświadczenia). Jeżeli tu jest błąd
                    systemowy, to polega najwyżej na braku efektywnej, pozaszkolnej kontroli
                    przestrzegania praw ucznia.
                    • Gość: Zielicz Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 17:03
                      1.Czy dyrektorzy którzy źle wykorzystali swoje godziny i ich uczniowie uzyskają
                      kiepskie wyniki poniosą w perspektywie jakieś konsekwencje?A ci którzy to
                      zrobili dobrze na co mogą liczyć? To pytania systemowe!!!
                      2."Przeszkód prawnych nie ma - jeżeli uczeń nie ma
                      opiekuna, to nic nie wpisuje i już. TYLKO NIECH SPRÓBUJE TO ZROBIĆ
                      SZKOLE!!!"Ogłoszenie wyników finałów olimpiad jest pod koniec kwietnia.Wtedy
                      szkoła naprawdę niewiele może zrobić maturzyście, który akurat z przedmiotu
                      olimpiady ma zagwarantowaną 6.A przy zewnętrznej maturze...
                      W złym systemie nawet najlepszy nauczyciel i dyrektor źle funkcjonuje, dobry
                      wymusza dobre funkcjonowanie nawet od przeciętnych!!!
                      3."Tylko z tą niewiedzą to też może nie przesadzajmy - na ogół uczelnie wymagają
                      > matury z tych przedmiotów, z których do tej pory były egzaminy wstępne."
                      Właśnie chodzi o to na ogół - dziś na podobne czy takie same kierunki tzreba
                      mieć zdane różne przedmioty na różnym poziomie.
                      4.Co do podziału godzin - maksymalna ilość fizyki w cyklu nauczania to dziś
                      9 godzin w cyklu nauczania.W roku 1980 fizyki z astronomią było w klasach mat-
                      fiz 18 godzin.W gimnazjum tej fizyki też ubyło.Ale nawet te 9 godzin wymaga
                      bardzo ostrej specjalizacji - np.matematyka+fizyka+języki.A tymczasem większość
                      uczniów jest niezdecydowana i ich rodzice naciskają na szkołę żeby na wszelki
                      wypadek jeszcze coś rozszerzyć.Np.biologię i chemię.No i wtedy...Lubię uczniów
                      zdecydowanych i wiedzących czego chcą na wejściu do gimnazjum.Oni na ostrym
                      sprofilowaniu wygrają!!!Niestety większość(zdecydowana) nie ma takich jasnych
                      preferencji i planów!!!
                      • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 18:29
                        > "Ogłoszenie wyników finałów olimpiad jest pod koniec kwietnia.Wtedy
                        > szkoła naprawdę niewiele może zrobić maturzyście, który akurat z przedmiotu
                        > olimpiady ma zagwarantowaną 6.A przy zewnętrznej maturze...
                        Ale... Np. w przypadku języków pierwszy etap olimpiady odbywa się w szkole i
                        jest poprawiany przez nauczycieli, którzy w tej szkole uczą! W olimpiadzie biorą
                        udział nie tylko uczniowie ostatnich klas i nie wszyscy uczestnicy docierają do
                        finału. A szkoła wbrew pozorom może zrobić dużo złego - jako przykład podam
                        historyjkę zasłyszaną od koleżanki - nauczycielki LO w małej miejscowości -
                        dyrektor nieraz mówił na radzie pedagogicznej: roszczeniowa matka, proszę surowo
                        oceniać...

                        > W złym systemie nawet najlepszy nauczyciel i dyrektor źle funkcjonuje, dobry
                        > wymusza dobre funkcjonowanie nawet od przeciętnych!!!
                        Dobry dyrektor sprawia, że szkoła dobrze funkcjonuje i dobrze uczy, nawet gdy
                        większość nauczycieli jest przeciętna. Złego nauczyciela do dobrej pracy nic nie
                        zmusi, dobrego nauczyciela zły dyrektor może zniechęcić. System nie jest
                        najlepszy, ale nie jest na tyle zły, żeby nie było możliwości przystosowania -
                        fakultety to jeden z przykładów, że można.

                        > Właśnie chodzi o to na ogół - dziś na podobne czy takie same kierunki tzreba
                        > mieć zdane różne przedmioty na różnym poziomie.
                        Ale od wielu lat już tak jest, że na ten sam kierunek na różnych uczelniach
                        wymagane są różne przedmioty na egzaminie wstępnym. Nowość to poziomy zaawansowania.

                        > A tymczasem większość
                        > uczniów jest niezdecydowana i ich rodzice naciskają na szkołę żeby na wszelki
                        > wypadek jeszcze coś rozszerzyć.Np.biologię i chemię.
                        Siatka godzin:
                        www.menis.gov.pl/prawo/rozp_140/zal_9.htm
                        10 godzin na nauczanie przedmiotów na poziomie rozszerzonym + 4 do dyspozycji
                        dyrektora. Najlepiej byłoby zrezygnować całkowicie z profili i wszystkie te
                        godziny przeznaczyć na zajęcia fakultatywne w ostatniej klasie.

                        > Lubię uczniów
                        > zdecydowanych i wiedzących czego chcą na wejściu do gimnazjum.Oni na ostrym
                        > sprofilowaniu wygrają!!!
                        Pod warunkiem, że szkoła ma rzeczywiste osiągnięcia dydaktyczne, a nie wielkie
                        pretensje i olimpijczyków przygotowywanych przez "prywatnych konsultantów". Pod
                        warunkiem, że w ostro sprofilowanej klasie nie rozszerza się dodatkowo
                        przedmiotów spoza profilu, "bo to taka dobra klasa". Tych warunków pewnie jest
                        jeszcze dużo więcej, ale przede wszystkim chodzi o to, żeby szkoła była mądra, a
                        nie działała jak maszynka do realizacji programu, na zasadzie im więcej, tym
                        lepiej. Im więcej materiału, im więcej olimpijczyków, im więcej korepetycji...
                        • Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 19:34
                          1.Funkcjonowanie dyrektora i jego dobór zależy od systemu - od tego za co kąze,
                          a za co nagradza, za co mozna stracić posadę jakie stwarza pole manewru itd.
                          2." Najlepiej byłoby zrezygnować całkowicie z profili i wszystkie te
                          godziny przeznaczyć na zajęcia fakultatywne w ostatniej klasie."
                          Absurd!!!Najpierw przez dwa lata uczyć razem kandydatki na gospodynie domowe
                          (niech będzie specjalistki od kulturoznawstwa;-) )i kandydatów na inżynierów, a
                          potem w pół roku(!) nauczyć matematyki i fizyki tych, którym ona jest
                          potrzebna.Matematyka i fizyka to umiejętności - nie da się przyspieszyć tempa,
                          tak jak sportowiec realizujący roczny plan treningu w jeden kwartał raczej
                          umrze niż zostanie mistrzem!
                          To może ew. działać w przemiotach humanistycznych czy społecznych.W przypadku
                          ścisłych (matematyka, fizyka) jest zabójcze - albo się pewne rzeczy wprowadza
                          na odpowiednim poziomie ścisłości albo nie, a czasu na powroty raczej nie ma!Co
                          więcej - tzw. poziom podstawowy z np.fizyki to elementy fizyki XX-wiecznej
                          (relatywistyka, kwanty itd) w wersji popularnej dla czytelników publikacji
                          popularno-naukowych, poziom rozszerzony to systematyczny kurs fizyki, którego
                          zwieńczeniem jest fizyka XX wieku. Pani podejście to stawianie sprawy na głowie.
                          Moim zdaniem, a coś niecoś o tym wiem, optymalny jest typowy wariant
                          np.brytyjski, australijski, w jakimś sensie amerykański czy międzynarodowej
                          matury:Uczeń w liceum wybiera do 6 przedmiotów (wszystkich i tak nie da się
                          wcisnąć do szkoły)dobranych według pewnego klucza i własnych planów oraz
                          zainteresowań, a następnie uczy się ich intensywnie (12-20 godzin w cyklu
                          nauczania).
                          14 godzin dyrektorskich w cyklu trzyletnim to bardzo niewiele!Rocznie poniżej 5
                          godzin tygodniowo na rozwój zainteresowań i dodatkowe godziny języków!Na
                          dodatek wg.interpretacji MENiS godzin dyrektorskich nie wolno dzielić!!!

                          • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 20:58
                            > 1.Funkcjonowanie dyrektora i jego dobór zależy od systemu - od tego za co kąze,
                            > a za co nagradza, za co mozna stracić posadę jakie stwarza pole manewru itd.
                            Przede wszystkim od tego, kto i na podstawie jakich kryteriów powołuje na
                            stanowisko.

                            > 2." Najlepiej byłoby zrezygnować całkowicie z profili i wszystkie te
                            > godziny przeznaczyć na zajęcia fakultatywne w ostatniej klasie."
                            > Absurd!!!Najpierw przez dwa lata uczyć razem kandydatki na gospodynie domowe
                            > (niech będzie specjalistki od kulturoznawstwa;-) )i kandydatów na inżynierów
                            No pięknie to by to nie było. Ale języki obce to też umiejętność, której nie da
                            się tak ot nagle rozwinąć. Tylko jak ktoś nie wie, czego chce, to nie ma sensu
                            na siłę uczyć go wszystkiego na najwyższym naukowym poziomie, bo może akurat w
                            ostatniej klasie przyjdzie mu do głowy spróbować zostać fizykiem czy genetykiem,
                            a może jednak psychologiem?. Raczej powinno się tworzyć klasy ogólne dla
                            niezdecydowanych, z fakultetami pod koniec szkoły (gdzie powiedziane, że muszą
                            być wszystkie w ostatniej klasie?), a klasy profilowane dla tych, którzy wiedzą,
                            czego chcą.

                            Ja nie twierdzę, że nasz zreformowany system jest optymalny, ja nawet nie
                            rozumiem, po co poziomy zaawansowania w przypadku przedmiotów do wyboru.
                            Osobiście system brytyjski bardziej mnie przekonuje. Ja tylko upieram się, że
                            korepetycyjnej gorączki nie da się całkowicie wytłumaczyć błędami systemowymi,
                            bo system tworzą ludzie, czasem bardzo niedoskonali. Znam bardzo dobrze
                            funkcjonującą szkołę (gimnazjum) i jedno z najlepszych liceów w mieście (w
                            rankingach), niestety nie w Warszawie, które budzi dość poważne zastrzeżenia.
                            Mam dziecko w pierwszej klasie w/w szkoły i rozważam następujące opcje:
                            - zatrudnić 1-2 "prywatnych konsultantów" (1. nauczyciel wymaga, ale nie uczy,
                            2. w drugim przypadku poziom zbyt niski w stosunku do oczekiwań, o żadnej
                            indywidualizacji nauczania nie ma oczywiście mowy - obydwa przedmioty w profilu
                            klasy)
                            - zmienić szkołę
                            - zatrudnić konsultantów i zmienić szkołę.
                            A to wszystko z maturą, nową czy starą, nie ma nic wspólnego.
                        • Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 19:47
                          "Np. w przypadku języków pierwszy etap olimpiady odbywa się w szkole i
                          jest poprawiany przez nauczycieli, którzy w tej szkole uczą! "
                          Uczeń startujący w etapie szkolnym nie jest jeszcze olimpijczykiem.Ja pisałem o
                          uczniu, który może być potraktowany jako sukces nauczyciela - finaliście
                          zawodów ogólnopolskich.I proponowałem, by mogli oni zadecydować czy i kogo
                          uznać za współautora sukcesu. To jest rozwiązanie sprawiedliwe, bo czasem za
                          sukcesem stoi inny nauczyciel z tej samej szkoły lub ktoś prowadzący koło
                          międzyszkolne, a czasem kilka osób.Do finału ogólnopolskiego , zwłaszcza w
                          tzryletnim liceum wchodzi się najczęściej w ostatniej klasie.I wtedy szkoła, a
                          zwłaszcza "pominięty" nauczyciel niewiele już może absolwentowi zrobić.
                          Co do korepetycji dla olimpijczyka;-)W mieście stołecznym Warszawie
                          dominującym w olimpiadzie w mojej fizyce jest dokładnie 6 szkół i nie więcej
                          niż 10 osób mogących doprowadzić ucznia do finału olimpiady - wystarczy
                          popatrzeć na wieloletnie statystyki.Reszta to raczej układy rodzinne - dzieci
                          zawodowych fizyków!Nie będę ich tu wymieniał bo to nie chodzi o reklamę!
                          • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 21:14
                            > Uczeń startujący w etapie szkolnym nie jest jeszcze olimpijczykiem.Ja pisałem o
                            > uczniu, który może być potraktowany jako sukces nauczyciela - finaliście
                            > zawodów ogólnopolskich.I proponowałem, by mogli oni zadecydować czy i kogo
                            > uznać za współautora sukcesu.
                            Na wszystkich znanych mi konkursach nazwisko opiekuna podaje się w momencie
                            przystąpienia do konkursu, już na pierwszym etapie. Proszę przejrzeć listy
                            finalistów olimpiady informatycznej, fizycznej, matematycznej. Te same nazwiska
                            pojawiają się tam kilkakrotnie. To nie są wcale tak rzadkie przypadki - w
                            drugiej klasie finalista, w trzeciej finalista z wyróżnieniem, w czwartej
                            laureat, a przy okazji jeszcze dotarł do finału jednej z dwóch pozostałych olimpiad.

                            > Co do korepetycji dla olimpijczyka;-)W mieście stołecznym Warszawie
                            > dominującym w olimpiadzie w mojej fizyce jest dokładnie 6 szkół i nie więcej
                            > niż 10 osób mogących doprowadzić ucznia do finału olimpiady - wystarczy
                            > popatrzeć na wieloletnie statystyki.Reszta to raczej układy rodzinne - dzieci
                            > zawodowych fizyków!Nie będę ich tu wymieniał bo to nie chodzi o reklamę!
                            To samo widziałam na konkursach gimnazjalnych z innych dziedzin - połowa
                            uczestników z nauczycielami, połowa z rodzicami, nauczyciel albo nie śmiał, albo
                            nie raczył się pojawić (na etapie rejonowym jednak większość była z
                            nauczycielami). Ale rynek dostosowuje się szybko do potrzeb - znalazłam właśnie
                            namiary na spółdzielnię, która udziela korepetycji maturzystom, olimpijczykom,
                            studentom...
                            • Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 21:43
                              "Na wszystkich znanych mi konkursach nazwisko opiekuna podaje się w momencie
                              przystąpienia do konkursu, już na pierwszym etapie. Proszę przejrzeć listy
                              finalistów olimpiady informatycznej, fizycznej, matematycznej. "
                              Poproszenie finalistów olimpiady czy konkursu o wpisanie informacji o osobach,
                              które im w tym pomogły nie jest problemem i wyciągnięcie z tego wniosków
                              również.Czym innym jest uzyskanie informacji o szkole - ona musi dostać
                              dokument zaswiadczający o uzyskanych przywilejach ucznia.Byłem parę razy na
                              zakończeniu Olimpiady Wiedzy Technicznej i przy części uczniów odczytano
                              współtwórców sukcesu, a przy sporej części nie, bo ich nie zgłosili.Tak, że to
                              działa, tylko trzeba chcieć...I to chcieć musi MENiS!!!
                              • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 21:56
                                Bardzo fajny pomysł ;), ale finalista, który jest w pierwszej czy drugiej klasie
                                (a są tacy i to nie tak rzadko) i tak będzie miał przechlapane, a szkoła i tak
                                będzie się reklamować wykorzystując sukces, do którego się nie przyczyniła. Tyle
                                że będzie miał indeks w kieszeni i będzie mógł to olać. Jak będą próbowali go
                                usadzić z jakiegoś przedmiotu, to podejmie studia w trybie wyjątkowym bez matury
                                i skończy szkołę średnią eksternistycznie.
                                • Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 22:07
                                  "Tyle
                                  że będzie miał indeks w kieszeni i będzie mógł to olać. Jak będą próbowali go
                                  usadzić z jakiegoś przedmiotu, to podejmie studia w trybie wyjątkowym bez matury
                                  i skończy szkołę średnią eksternistycznie."
                                  W rankingu "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej" dane o sukcesach są brane od
                                  organizatorów.
                                  Na maturze zewnętrznej bardzo trudno jest kogoś "usadzić".
                                  Przy licznych dziś procedurach odwoławczych naprawdę bardzo trudno zostawić na
                                  drugi rok zwykłego ucznia( to na dodatek zakłada, wcale nie typową, niezwykłą
                                  solidarność z "pominiętym" nauczycielem - zwykle grona są podzielone ze względu
                                  na wiek, godziny itp.itd.), co dopiero młodego finalistę olimpiady.Co więcej -
                                  ileś szkół weźmie go "z pocałowaniem ręki" i naprawdę pomoże!
                                  • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 22:58
                                    > Przy licznych dziś procedurach odwoławczych naprawdę bardzo trudno zostawić na
                                    > drugi rok zwykłego ucznia( to na dodatek zakłada, wcale nie typową, niezwykłą
                                    > solidarność z "pominiętym" nauczycielem - zwykle grona są podzielone
                                    Pewnie tak, ale krwi można napsuć sporo i o to przecież zwykle chodzi. A jeżeli
                                    do tego szkoła jawnie lekceważy prawo oświatowe... Schodzimy już dość ostro z
                                    tematu, ale rozczarowanie szkołą mojego dziecka i ostatnio ujawnione skandale
                                    związane z przyjęciami na studia coraz bardziej przekonują mnie do nowej matury,
                                    mimo wszystkich jej wad. A korepetycje? Były zawsze. Jeśli jest ich nagle
                                    więcej, to świadczy o niewydolności szkoły. Wydaje mi się, że reforma w szkołach
                                    podstawowych i gimnazjach została przeprowadzona według jakiejś koncepcji, a w
                                    przypadku liceów albo tej koncepcji zabrakło i skończyło się na skróceniu nauki
                                    o rok, albo licea okazały się wybitnie odporne na jakiekolwiek reformy.
                                    Szczególnie tłumaczenia, że się nie da, bo system jest zły, bo za mało godzin,
                                    bo absolwenci gimnazjum umieją mniej niż absolwenci ośmioklasowej podstawówki,
                                    bo nauczyciel nie ma czasu wyjaśnić zagadnienia, którego większość klasy nie
                                    zrozumiała są dla mnie jako nauczyciela rozbrajające. Jak większość nie rozumie,
                                    to tłumaczę jeszcze raz, bo co z tego, że zrealizuję program, skoro uczniowie
                                    nie opanowali materiału? Najwyżej poświęcę mniej czasu później na jakieś inne
                                    zagadnienie, albo jakąś łatwiejszą partię materiału polecę przygotować
                                    samodzielnie w domu.
                                    • Gość: Zielicz Cudów nie ma!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 23:31
                                      " Wydaje mi się, że reforma w szkołac
                                      > h
                                      > podstawowych i gimnazjach została przeprowadzona według jakiejś koncepcji, a w
                                      > przypadku liceów albo tej koncepcji zabrakło i skończyło się na skróceniu
                                      nauki
                                      > o rok, albo licea okazały się wybitnie odporne na jakiekolwiek reformy.
                                      > Szczególnie tłumaczenia, że się nie da, bo system jest zły, bo za mało godzin,
                                      > bo absolwenci gimnazjum umieją mniej niż absolwenci ośmioklasowej podstawówki,
                                      > bo nauczyciel nie ma czasu wyjaśnić zagadnienia, którego większość klasy nie
                                      > zrozumiała są dla mnie jako nauczyciela rozbrajające. Jak większość nie
                                      rozumie
                                      > ,
                                      > to tłumaczę jeszcze raz, bo co z tego, że zrealizuję program, skoro uczniowie
                                      > nie opanowali materiału? Najwyżej poświęcę mniej czasu później na jakieś inne
                                      > zagadnienie, albo jakąś łatwiejszą partię materiału polecę przygotować
                                      > samodzielnie w domu."
                                      Jednym słowem zrób coś z niczego;-)W podstawówce i gimnazjum poluzowano z
                                      wymaganiami, ale uczelnie swoich, i słusznie, nie zmieniły.Tymczasem liceu
                                      skrócono do 2,5 roku.Wymagania matury jakie są takie są.Wizytatora nie obchodzi
                                      to co Pani pisze jego obchodzi żeby się tematy w dzienniku zgodziły z
                                      programem.Wymaga więc Pani od nauczycieli postaw heroicznych;-), na które stać
                                      niewielu.To już było i w żargonie socjalizmu nazywało się szturmowszczyzna -
                                      skrócić terminy dwukrotnie, cóż że się szybko zawali, zrobić z byle jakich
                                      materiałów, które są pod ręką itd.bo innych chwilowo brak.Niestety nie da się
                                      efektywnie(!)zrobić w dwie godziny tego, co kiedyś robiono w cztery.I tyle!
                                      Warto o tym pamiętać zamiast zakładać, że nauczyciele dokonają cudu i mieć do
                                      nich pretensje, że tego nie robią.Oczywiście nie każdy nauczyciel jest aniołem
                                      (kto jest!?), ale też "postawy anielskie" nie są nagradzane, a "diabelskie"
                                      karane.System jednak robi wszystko żeby zmarnotrawić jego czas i wysiłek.Dla
                                      władz oświatowych (kuratoria, MENiS, samorząd) szkoła jest głównie
                                      dostarczycielem rosnących stert papieru.Zamiast pomstować na "niewłaściwe
                                      postawy" nauczycieli trzeba poprawić system na sprzyjający efektywnej
                                      pracy.Tylko tyle i aż tyle!!!!



                                      • Gość: age Re: Cudów nie ma!!! IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 00:31
                                        Wizytatora nie obchodzi
                                        > to co Pani pisze jego obchodzi żeby się tematy w dzienniku zgodziły z
                                        > programem.
                                        Bardzo przepraszam, ale doświadczony nauczyciel chyba wie, które zagadnienia
                                        sprawiają uczniom mniej, a które więcej trudności. Jeżeli mam do zrealizowania
                                        trudny temat, to nie planuję na ten dzień kartkówki. Jeżeli coś na jednej lekcji
                                        można było wytłumaczyć w 10 minut i jeszcze zrobić kartkówkę, to zabranie 10 min
                                        z następnej lekcji na ponowne wytłumaczenie tego samego nie zawali realizacji
                                        programu!!! System trzeba poprawić, ale w tym konkretnym przypadku postawę
                                        nauczyciela odbieram jako zachęcanie uczniów do poszukania sobie korepetytorów i
                                        z taką postawą spotykam się nie po raz pierwszy - zapisałam dziecko do
                                        ośmioklasowej szkoły podstawowej, a skończyło sześcioklasową!!! Mnie też zmiany
                                        zaskakują, bo ministerstwo ma brzydki zwyczaj podejmowania ważnych decyzji pięć
                                        minut po dwunastej, ale to nie tłumaczy faktu, że część szkół i część
                                        nauczycieli robi wszystko, żeby odpowiedzialność za cokolwiek odsunąć jak
                                        najdalej od siebie - zepchnąć niżej, albo wyżej - wszyscy winni, tylko nasza
                                        szkoła jest cudowna. Akurat!!!
                                        • Gość: Zielicz Re: Cudów nie ma!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 06:52
                                          "..żeby odpowiedzialność za cokolwiek odsunąć jak
                                          najdalej od siebie - zepchnąć niżej, albo wyżej - wszyscy winni, tylko nasza
                                          szkoła jest cudowna. Akurat!!!"
                                          Nie wiem w jakim zawodzie Pani pracuje, ale chyba przyzna Pani iż oczekiwanie
                                          że wszyscy pracownicy dowolnej profesji, tak sami z siebie, będą dawać z siebie
                                          w pracy wszystko jest nieco;-) nierealistyczne.Zwłaszcza jesli mieliby to robić
                                          wbrew własnym interesom.Szkoły nie są cudne, ale też nic ich nie skłania by
                                          takimi były.A nawet wręcz przeciwnie!!!Są nauczyciele, którzy pracują dobrze,
                                          są też takie szkoły.I to jest argument, że żadne zmiany systemowe nie są
                                          potrzebne.Wystarczy tylko "umoralnić" resztę ;-)...


                                          • Gość: age Butelka do połowy pusta czy do połowy pełna? IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 10:59
                                            > Są nauczyciele, którzy pracują dobrze,
                                            > są też takie szkoły.
                                            Wiem i znam takie szkoły ;-) Proszę mi wierzyć, że są, i to często w tej samej
                                            szkole, nauczyciele, którzy zdążą uzupełnić braki z gimnazjum, zrealizować
                                            program i jeszcze rozszerzyć wiadomości z podręcznika, są też tacy, którzy
                                            najchętniej zepchnęliby realizację całego materiału na korepetytorów.

                                            > I to jest argument, że żadne zmiany systemowe nie są
                                            > potrzebne.
                                            Przecież nie twierdzę, że zmiany sytemowe nie są potrzebne ;-)
                                            Z obecnego systemu (matura 2005) nie są zadowolone ani szkoły, ani uczelnie, ani
                                            maturzyści/kandydaci na studia i ich rodzice. Szczegółowe wymagania
                                            egzaminacyjne nie były konsultowane ani z nauczycielami pod względem możliwości,
                                            ani z uczelniami pod względem potrzeb, po prostu ktoś mądry wymyślił szablon
                                            testu i wziął za to pieniądze. Szkoła, która usiłuje nauczyć wszystkich
                                            wszystkiego na jak najwyższym akademickim poziomie to absurd. Reformę programową
                                            realizowano po kawałku, osobno gimnazjum, osobno liceum, osobno matematyka,
                                            osobno fizyka, nie troszcząc się o jakąkolwiek spójność między tymi programami.
                                            Informacja o planowanych i wprowadzanych zmianach jest kiepska i dociera do
                                            zainteresowanych z opóźnieniem. Awans zawodowy nauczycieli jest papierowy, a o
                                            jakość dydaktyki najbardziej dbają media, publikując rankingi szkół i wyniki
                                            testów. Przykłady można mnożyć, ale to wszystko nie usprawiedliwia
                                            spychotechniki uprawianej przez niektóre szkoły i przez niektórych nauczycieli.
                                            Przecież im więcej uczniów pójdzie na płatne kursy i korepetycje, tym lepszymi
                                            wynikami konkretna szkoła i konkretny nauczyciel będą mogli się pochwalić.
                                            • Gość: Zielicz Czy mozna zmienić cokolwiek moralizowaniem??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 18:20
                                              "Przykłady można mnożyć, ale to wszystko nie usprawiedliwia
                                              spychotechniki uprawianej przez niektóre szkoły i przez niektórych nauczycieli."
                                              Fakt, nie usprawiedliwia.I co z tego wynika???
                                              • Gość: age Re: I co z tego wynika? IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 19:18
                                                Jak w tytule: korepetycje psują szkoły, a raczej ich powszechna dostępność.
                                                Korepetycji udzieli student za 20 zł za godzinę lub mniej, są korepetycje dla
                                                matołów, są dla uczestników olimpiad przedmiotowych. Szkoła czuje się zwolniona
                                                z obowiązku przygotowania ucznia do czegokolwiek, tłumacząc się czynnikami
                                                obiektywnymi. Szkoła świadczy usługę edukacyjną, finansowaną z podatków rodzica,
                                                ale rodzic nie ma prawa domagać się jakości, bo nie jest odbiorcą tej usługi.
                                                Odbiorcą jest dziecko, które staje się zakładnikiem szkoły.

                                                Szkół, które pasują do tego opisu jest bardzo dużo. Są szkoły, które zdobywają
                                                się na heroiczny wysiłek, mimo skromnych możliwości - to już wyjaśniliśmy, ale
                                                są też szkoły, które nie podejmują żadnego wysiłku, mimo ogromnych możliwości. W
                                                dobrej szkole nie mówi się o korepetycjach, w złych chodzą na nie prawie
                                                wszyscy, ale tego nie odzwierciedla żaden ranking.
                                                • Gość: Zielicz Re: I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 20:07
                                                  Rankingi jednak to i owo odzwierciedlają;-), a uczeń przynajmniej w dużym
                                                  mieście wybiera szkołę, może więc wybrać lepszą!To na marginesie!
                                                  Korepetycje są też(i to dużo!) w szkołach z czesnym 20tys.$(u nas!) rocznie i
                                                  więcej.Wiem coś o tym;-)Są w wielu znanych szkołach prywatnych i społecznych z
                                                  wysokim czesnym (dotowanych też z pieniędzy podatników dokładnie tak (na
                                                  ucznia!)jak publiczne!Są też w ameykańskich szkołach publicznych(roczne wydatki
                                                  na ucznia 10tys.$ rocznie!) - byłem, widziałem!Ma Pani rację krytykując wiele
                                                  szkół i nauczycieli.Ponawiam moje pytanie:"Co z tego, że sobie razem
                                                  ponarzekamy i pomarudzimy, wynika???" Korepetycje są tylko objawem chorób naszej
                                                  oświaty i walka z nimi ze strony MENiS zwłaszcza i GW przypomina działanie w
                                                  stylu "Łapaj złodzieja!".Choroby nie leczy się walcząc z objawami, tym bardziej
                                                  biadoląc nad nimi;-)!!!
                                                  • Gość: age Re: I co z tego wynika? IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 20:33
                                                    > Korepetycje są tylko objawem chorób naszej
                                                    > oświaty i walka z nimi ze strony MENiS zwłaszcza i GW przypomina działanie w
                                                    > stylu "Łapaj złodzieja!".Choroby nie leczy się walcząc z objawami

                                                    Niektóre choroby jednak leczy się objawowo ;-)
                                                    Myślę, że ta walka z objawami ma jednak trochę sensu - pozwala uświadomić, co
                                                    jest normalne, a co chore. Zabronić korepetycji nie można, to by było całkowicie
                                                    pozbawione sensu. Myślę, że warto zwracać uwagę na to, że szkoła, która wysyła
                                                    uczniów masowo na korepetycje jest po prostu szkołą kiepską - bez względu na
                                                    wysokość czesnego i miejsce w rankingach ;-)
                                                    Myślę, że tylko część problemów naszych szkół wynika z reformy oświaty i jej
                                                    niedociągnięć. Spora ich część wynika ze skostniałości pewnych nawyków i z tego,
                                                    że przez dziesięciolecia w szkołach nic na dobrą sprawę się nie zmieniało.
                        • Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 19:57
                          "Dobry dyrektor sprawia, że szkoła dobrze funkcjonuje i dobrze uczy, nawet gdy
                          większość nauczycieli jest przeciętna";-)Oj chyba nie!Dyrektor sam niewielu
                          nauczy!A nauczyciel słaby merytorycznie takim pozostanie niezależnie od
                          dyrektora.Podobnie nauczyciel "nie czujący" uczniów!Jest trafne powiedzenie o
                          skakaniu wyżej własnych 4 liter.Jeśli nauczyciel nie pasuje intelektem do
                          uczniów, których ma uczyć(zwłaszcza w liceum), to żaden dyrektor mu nie pomoże!
                          Dyrektor ma owszem wpływ na to, kogo przyjmuje.Trzeba lat żeby to wywarło wpływ
                          na jakość całego grona.Nawet możliwości nagradzania najlepszych nie ma bo o
                          nagrodach kuratora czy ministra decydują komisje preferujące urzędników
                          (wystarczy objrzeć listy nagrodzonych 14 października!).Natomiast oczywiście
                          zły dyrektor może uniemożliwić efektywną pracą nawet najlepszym nauczycielom, a
                          przede wszystkim pozbawić ich motywacji.
                          " nie działała jak maszynka do realizacji programu, na zasadzie im więcej, tym
                          > lepiej. Im więcej materiału, im więcej olimpijczyków, im więcej
                          korepetycji..." Co do korepetycji i "materiału" zgoda.Co do olimpijczyków -
                          nie.U im wiekszej ilości swoich uczniów szkoła znalazła i rozwinęła talenty
                          prowadząc ich do sukcesu tym lepiej.Zła jest szkoła, która tego nie robi!
                          • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 21:41
                            > "Dobry dyrektor sprawia, że szkoła dobrze funkcjonuje i dobrze uczy, nawet gdy
                            > większość nauczycieli jest przeciętna";-)Oj chyba nie!Dyrektor sam niewielu
                            > nauczy!
                            Tu nie chodzi o to, żeby nauczyć, ale żeby zmotywować nauczycieli do lepszej
                            pracy. Nauczyciel jest tylko człowiekiem i nie zawsze mu się chce, zwłaszcza
                            jeżeli nikt go za to nie wynagrodzi, choćby dobrym słowem. A większość zawsze
                            jest przeciętna, w każdym zawodzie. W najlepszych liceach to wygląda trochę
                            inaczej, bo one często zatrudniają nauczycieli, którzy już się sprawdzili w
                            innej szkole. Proszę pośledzić rankingi szkół - z "niewytłumaczalnych" powodów
                            czasami szkoła przeciętna nagle pnie się do góry, czasem jest to po prostu dobry
                            rocznik, ale zdarza się, że jest to proces, który utrzymuje się przez kilka lat
                            - co rok kilka miejsc wyżej. Albo z "niewytłumaczalnych" powodów szkoła spada
                            niżej i niżej - na ogół zaczyna się to kilka lat po zmianie dyrektora.

                            > A nauczyciel słaby merytorycznie takim pozostanie niezależnie od
                            > dyrektora.Podobnie nauczyciel "nie czujący" uczniów!
                            A tacy to są nieprzemakalni na jakiekolwiek działania.

                            > >" nie działała jak maszynka do realizacji programu, na zasadzie im więcej, tym
                            > > lepiej. Im więcej materiału, im więcej olimpijczyków, im więcej
                            > korepetycji..." Co do korepetycji i "materiału" zgoda.Co do olimpijczyków -
                            > nie.U im wiekszej ilości swoich uczniów szkoła znalazła i rozwinęła talenty
                            > prowadząc ich do sukcesu tym lepiej.Zła jest szkoła, która tego nie robi!
                            Co do olimpijczyków, zgodziłabym się z Panem pół roku temu. Jeżeli faktycznie
                            szkoła te talenty znalazła i rozwinęła, to dobrze. Osobiście mam bardzo skromne
                            oczekiwania wobec szkoły - nie musi pomagać, byle by nie przeszkadzała. A
                            niestety przeszkadza. Na szczęście przynajmniej informuje o ciekawych
                            wydarzeniach i konkursach (też nie wszystkich, ale od czego jest internet), ale
                            to cały pożytek. W naszym konkretnym przypadku szkoła ma "renomę" jako najlepsza
                            w mieście w danej konkretnej dziedzinie, więc uzdolnieni kandydaci ciągną, jak
                            do miodu. Ale później rozwijają się we własnym gronie, bez większego udziału i
                            zainteresowania szkoły.
                            • Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 21:47
                              "Na szczęście przynajmniej informuje o ciekawych
                              wydarzeniach i konkursach (też nie wszystkich, ale od czego jest internet), ale
                              to cały pożytek. W naszym konkretnym przypadku szkoła ma "renomę" jako najlepsza
                              w mieście w danej konkretnej dziedzinie, więc uzdolnieni kandydaci ciągną, jak
                              do miodu. "A skąd się ta renoma bierze?Jeśli to niezbyt duże miasto, to wiedzą
                              sąsiedzi...A może po prostu nie ma lepszej?
                              • Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 22:03
                                Miasto dość duże - trzydzieści kilka liceów. A renoma bierze się stąd, że szkoła
                                chwali się swoimi olimpijczykami przy każdej okazji. Lepsze szkoły są, ale mają
                                olimpijczyków w innych dziedzinach ;(
    • Gość: GOŚĆ Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.rej.edu.pl 15.12.04, 13:56
      Te Panie z tytułami chyba nie mają pojęcia, co się w szkole dzieje, a szkołę
      pamiętają z czasów kiedy do niej same chodziły.
      Cyt. "Złe strony korepetycji przeważają. Oczywiste jest, że pogłębiają
      nierówności społeczne, to narzędzie segregacji." A kto powidział, że wszyscy
      mają mieć po równo? Czyżby powrót do komuny? A i segregacja jest już faktem i
      to nie za sprawą szkoły tylko pieniądza, który w wielu przypadkach zdobywany
      jest dzięki przekrętom, a nie dzięki wykształceniu.
      Cyt. "Szkoła powszechna, która została wymyślona po to, by zapewnić równość
      szans, jakby o tym zapomniała" To są slogany, o jakie szansy tu chodzi? Szkoła
      raczej zrównuje poziom i tych najlepszych ciągnie w dół. Ale to nie jest wina
      dyrektorów czy nauczycieli, tylko polityki oświatowej, w której chodzi tylko o
      poprawienie swojego wizerunku w Europie, a nie o wszechstronny rozwój dziecka.
      Cała ta reforma to jeden wielki kant. A z korepetycjami to tak jak z
      lekarzamami. Nikt nie oburza się (może tylko ja sam) kiedy idę do prywatnej
      przychodni i płacę dlatego, że w publicznej przychodni wizytę wyznaczają za pół
      roku. Szkoła rzeczywiście daje równe szanse, tyle że są to tylko szanse. Jeśli
      rodzic chce aby jego dziecko było kimś innym niż wszyscy i osiągnęło coś więcej
      to musi sam sie o to postarać i oburzanie się pracowników naukowych nic tu nie
      pomoże. Pozdrwaim, rodzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka