Gość: what? IP: *.wohnheime.ruhr-uni-bochum.de 12.12.04, 20:34 Jak mozna wylozyc podrecznik do fizyki majac 1 h tygodniowo? Przeciez to kpina. jak ktos chce sie czegos nauczyc to musi kuc po godzinach. mozna samemu, mozna z nauczycielem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Alice Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.c154.petrotel.pl 12.12.04, 20:48 To samo z innych przedmiotów. Materiału ful, w ostatnich klasach dochodzą powtórki z lat poprzednich , przed egzaminem. Przepadają zajęcia z roznych powodów- konferencje, rekolekcje 2x w roku. Dlaczego u diabła zabiera się godziny przedmiotów ścisłych a świętą krowę religię zostawia nienaruszalną? Jak w trzy lata przekazać uczniowi treści , ktore jeszcze do niedawna przekazywano rok dłużej? Paranoja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zz Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.phys.ulg.ac.be 12.12.04, 21:04 > Dlaczego u diabła zabiera się > godziny przedmiotów ścisłych a świętą krowę religię zostawia nienaruszalną? Bo Polska jest importerem technologii i eksporterem misjonarzy; a zreszta, rzad sam sie wyzywi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzic Korepetycje psują szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 20:50 Teoria.Czysta teoria.Socjalistyczne myślenie: niech wszyscy umieją po równo chociaż mało,bo tak jest sprawiedliwie.Byłoby oczywiście lepiej gdyby w klasach nie było po 30 osób a np po 10 ale nas na to nie stac(?).Tak jak samorządów nie stać na te popołudniowe lekcje.Jakie jest z tego wyjście - zakazać korepetycji!!!Czy to w ogóle możliwe?Kto może zakazać zatrudniac indywidualnego korepetytora?MENiS,Sejm,Rząd?Czy te panie z tytulami naukowymi coś z życia (które z definicji jest niesprawiedliwe)rozumieją?Coś bąkają o szkodliwości ale nie daja propozycji rozwiazania problemu.Bo albo to tolerujemy i w ten sposób przerzucamy część kosztów na rodziców i uzyskujemy wyższy poziom chociaz częśći uczniów albo znacznie zwiększamy nakłady na oświatę w budzecie i tworzymy klasy 10 osobowe i dokształcanie wyrównawcze w szkolach.Trzecie wyście :potępianie i zakazywanie korepetycji jest z góry skazane na niepowodzenie.Nie trzeba byc profesore,by umiec to dostrzec.Te panie uprawiaja typowy dla polskich szkół wyzszych pseudonaukowy bełkot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zz Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.phys.ulg.ac.be 12.12.04, 21:07 To w Polsce jeszcze chce sie komus uczyc sie fizyki? Toz to takie staroswieckie! Moze zamiast tego zrobcie lekcje public relations, marketingu, managementu, lobbingu i mobbingu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: logo Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.icpnet.pl 12.12.04, 21:10 Co wy zasmarkani, papierowi naukowcy wiecie o szkole... Uczyliście chociaż ostatnich parę lat w szkole średniej? Tworzycie swoje wypociny pseudonaukowe, a o konkretnej pracy z uczniem nie macie pojęcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kajetan Re: Absurdalne pomysły IP: *.c.net.pl 12.12.04, 21:50 Można jeszcze zakazać funkcjonowania szkół językowych, bo przecież języków obcych uczy się młodzież w szkołach, można pozamykać prywatne gabinety i praktyki lekarskie, bo przecież płaci się składkę na fundusz zdrowia, więc leczenie powinno być za darmo. Można jeszcze... No właśnie, jeszcze wiele absurdalnych pomysłów można upublicznić lub nawet wprowadzić w życie, ale co to zmieni? Czy celem tych działań jest socjalistyczna urawniłowka, wszyscy mają mieć równy dostęp do różnych dóbr. Jak ktoś chce mieć własne mieszkanie a go nie stać , to dać mu, a jak ktoś woli samochód, to też mu dać, a jak ktoś działkę za miastem, to też go nią obdarować, bo wszyscy jesteśmy równi i mamy takie same żołądki zgodnie z socjalistyczną logiką. Zmuszanie do korepetycji jest bezprawne i moralnie naganne, ale jeśli ktoś za własne pieniądze, bez przymusu chce dziecko posyłać do szkoły językowej czy na jakieś korepetycje to jego sprawa, trudno, żeby państwo określające się mianem demokratycznego i wolnorynkowego decydowało, na co obywatel ma wydawać swe pieniądze. Prawo popytu i podaży odnosi się też do rynku usług edukacyjnych czy medycznych i to jest normalne. Pretensje dotyczące złego stanu oświaty czy służby zdrowia należy kierować do polityków, którzy za swą pracę pobierają bardzo wysokie pensje (z pieniędzy podatników) a nie do szeregowych lekarzy czy nauczycieli, którzy w praktyce nie mają wpływu na stanowione przez polityków prawo, ani kokosów jak oni za swą pracę nie otrzymują. Bez sensownych, racjonalnie wykorzystywanych środków finansowych nie można oczekiwać usług edukacyjnych czy medycznych na dobrym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fizyk Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.sdl.vectranet.pl / 195.117.151.* 12.12.04, 22:13 Zapraszam Szanowne Panie na lekcję w klasie 32 osobowej, gdzie co najmniej kilku uczniów czuje się jak w pubie i niczego im nie mozna zrobić, bo nie mają 18 lat i inne Panie twierdzą, że muszą oni uczyć się właśnie w naszej szkole, bo to im zapewnia Konstytucja. Poza tym z różnych powodów przepada co najmniej 10% lekcji w semestrze. Po godzinie korepetycji raz w miesiącu większość opanuje przynajmniej podstawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MacOk Korepetycje psują szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:29 Jestem nauczycielem LO. Nie zgadzam się, że korepetycje psują szkoły. Wszystkie te opowieści o roli szkoły w społeczeństwie są fikcją - w szkołach nie ma pieniędzy nawet na porządną kredę, nauczyciele zmuszani są do pracy za darmo a ilość "papierologii" przewysza chyba nawet sterty papieru, które lekarze muszą przygotowywać dla NFZ. W szkole po prostu nie ma czasu na nauczanie młodzieży. Dodatkowo, często to nie zła praca szkoły, a chęć nauczenia się czegoś więcej, niż tylko tego, czego wymagają programy, jest bodźcem do podjęcia dodatkowej nauki. Dodatkowo, nowa matura, "genialny" pomysł (jak to w tym kraju, dobry pomysł, fatalne wykonanie), przyczynia się do wzrostu ilości prywatnych lekcji. W całm tym bałaganie informacyjnym nie należy dziwić się młodzieży, że chce zapewnić sobie jakąś gwarancję przyszłości. A tak zupełnie poza powyższymi rozważaniami, "korki" są wciąż poza systeme skarbowym. I chyba to jest największą zmorą włądzy. Tujeszcze są pieniądzę, po które można sięgnąć. I zmarnować je, jak każde inne w tym kraju. Poza tym, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zibi korki nie są poza systemem skarbowym!!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.12.04, 21:08 Od kilkunastu lat płacę podatki a od kilku lat ZUS od korków. Są odpowiednie rubryki dla nauczycieli. Nazywa się to udzielanie lekcji na godziny. Chyba, że masz na myśli szarą strefę. Ale ta istnieje wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teka Korepetycje ratują szkołę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:45 Korepetycje są dobrowolne, dają to, czego szkoła nie potrafi dać. Równie powszechnym zjawiskiem jest np. chodzenie do prywatnego stomatologa, gdyż ten z Kasy Chorych leczy znacznie gorzej. Jakos nie mówimy jednak, że prywatne gabinety lekarskie psują działalność szpitali i przychodni Kasy Chorych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belfer Jaka korupcja? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.04, 21:47 Brali korepetycje uczniowie przed wojną, dziś biorą i to dużo również na Bednarskiej(czesne 1100 miesięcznie) i Amerykańskiej Szkole w Warszawie (Konstancin) - czesne 22000$ rocznie.Biorą w USA i Anglii.To po prostu pewien stały element szkoły! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opt. Re: Jaka korupcja? IP: *.unregistered.media-com.com.pl 12.12.04, 22:05 Proponuję pozostawione jeszcze nieliczne godziny matematyki,fizyki i chemii zamienić na lekcje religii - korepetycje nie będą potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opt. Re: Jaka korupcja? IP: *.unregistered.media-com.com.pl 13.12.04, 18:21 Szanowni Panowie z wszelkimi tytułami naukowymi,zanim zbadacie zjawisko korepetycji w szkołach,to zaglądnijcie wcześniej na swoje uczelniane podwórka.U Was korepetycje nie są potrzebne,bo przecież zamiast zdobycia uczciwej wiedzy można kupić pracę seminaryjną, czy też magisterską, a podstawianie innych osób na egzaminach nie powinno Wam być obce - nie znacie swoich studentów,szczególnie w tych uczelniach prywatnych,gdzie dorabiacie, a oni to wykorzystują. Takie praktyki to kryminał ,więc wszscy siedzą cicho i udają ,że jest dobrze.Kto psuje szkoły wyższe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Pójdźmy dalej IP: *.chello.pl 12.12.04, 22:02 Pójdźmy dalej - powiedzmy, że prywatne praktyki lekarskie psują publiczną służbę zdrowia. Że to przynajmniej po częsci korupcja, bo przecież prywatnemu pacjentowi pana ordynatora łatwiej dostać sie do szpitala. Że to pogłębia społeczne nierówności itd... Jaka jest skala prywatnego lecznictwa w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monopolowy Re: Pójdźmy dalej IP: *.chello.pl 12.12.04, 22:53 Myślę, że matematyki, polskiego i innych przedmiotów powinni uczyć księża, przecież oni też muszą z czegoś żyć. Zupełnie nie rozumiem, jak w klasie maturalnej gdzie spora część zdaje historię, mamy 2 godziny religii (na których NIC nie robimy, katecheta nawet nie pozwala się uczyć innych przedmiotów, a lekcje mimo to nie są prowadzone) a historii czy wosu tylko po 1. Religia ważniejsza :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uczeń Re: Pójdźmy dalej IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.12.04, 23:43 To nie korepetycje psują szkołę, ale nasi kochani ministrowie oświaty i i politycy wymyślając coraz to nowe kretyńskie zarządzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Pójdźmy dalej IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 13.12.04, 11:59 wypisz sie z religii, idz do biblioteki i sie ucz WOSu, co za problem ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buraki co za buracki kraj IP: *.client.comcast.net 13.12.04, 00:49 ja za komuny nienawidzilem ruskiego jezyka, wiec je..y rusek stawial mi same paly. porozmawial z moimi rodzicami i powiedzial ze bez korepetycji nie mam szans. kosztowalo to rodzine 10 tys. i kilka godzin spedzonych u tego smierdzacego ubeka. oczywiscie zdalem do nastepnej klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: korepetytorka udzielam korepetycji z języka! IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 13.12.04, 01:41 a kiedyś sama chodziłam ;), ale do rzeczy, jak zwykle nasze władze poruszaja absurdalne sprawy, a dlaczego nikt się nie zajmie machlojkami i przękrętami rektorów, lekarzy, prawników, policjantów, księży i innych, a i jeszcze jedno korepetycje na pewno nie szkodzą szkole tak jak ci w/w Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzic Re: udzielam korepetycji z języka! IP: *.cec.eu.int 13.12.04, 09:27 Od szkoły się zaczyna (płacenie, rzecz jasna), potem zostaje się politykiem i trzeba jakoś odzyskać te "zainwestowane" w nauczycieli pieniądze. A poważnie - ja nigdy w życiu na korepetycje nie chodziłem i moje dzieci też ich nie potrzebują. Rozumiem zajęcia dodatkowe, rozwijanie zainteresowań kierunkowych, ale dokształcanie po lekcjach za pieniądze? Chyba tylko w przypadkach losowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: włodek co za głupoty, korepetycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:21 były, sa i będą- słyszałyscie kobitki o wolnym rynku? a byłoby ich mniej, gdyby politycy co chwile nie psuli szkoły swoimi "reformami"!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorientowana Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.chello.pl 13.12.04, 12:43 W klasie zwykle jest 25-30 uczniów o bardzo zróżnicowanym poziomie intelektualnym i mozliwościach przyswjania wiedzy. I różnych chęciach do robienia czegokolwiek! 1 godzina fizyki, 1 chemii, za to 2 religii, a do tego sto różnych apeli, uroczystości, pogadanek itp. Przerobienie materiału , choćby po łebkach, graniczy z cudem. Wymagania na wszelkiego rodzaju egzaminach stale rosną. Nie wszystko uczeń jest wstanie zrobić sam lub pod kierunkiem rodziców ( nie wszyscy mają wystarczającą wiedzę i czas - o cierpliwości nie wspomnę). Pozostają korepetycje lub łopata. Wybór nalezy do rodziców. P.S. Nie jestem nauczycielką, mam dziecko w gimnazjum. Jak dotąd obywamy się bez korepetycji, ponieważ zdecydowaliśmy się na dobrą ( naprawdę) szkołę społeczną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belfer bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:52 To, niestety, bzdury. Po reformie liceum trwa de facto 2,5 roku - matura wszak zaczyna się juz w kwietniu, nie ma mowy o trezch latach. Zakres materiału - ten sam lub większy. Gimnazjum POWTARZA materiał szkoły podstawowej, nie uczy niczego nowego. Jestem nauczycielem w trzecim pokoleniu, mam mnóstwo znajomych nauczycieli we wszystkich szczeblach szkół, to co mówię to fakty, a nie gołosłowie. Dyscyplina w przeciętnej szkole porównywalna jest z tą przedstawioną na słynnym zeszłorocznym filmie z technikum w Toruniu. Możliwości interwencji nauczyciela - praktycznie żadne. Zależnie oczywiście od regulaminu szkoły, ale uczeń musiałby zrobić coś naprawdę strasznego, żeby można go było relegować ze szkoły. A i to nie rozwiązuje sprawy, bo jeśli nie jest pełnoletni, to ma OBOWIĄZEK chodzenia do jakiejś szkoły - po co? Czyli problem się po prostu przerzuca. Nauczyciel w szkole średniej z ponadtrzydziestoletnią praktyką i wyższym wykształceniem z przygotowaniem pedagogicznym zarabia na etacie 1000 PLN, średno. Zwykle dochodza jeszcze jakieś potrącenia. Szuka możliwości dorobienia - a słyszy tylko pustosłowie o misji i etosie. To dziwne, że z obecnej szkoły nie jest zadowolony nikt - ani nauczyciel, ani uczeń, ani uniwersyteccy specjaliści od pedagogikik, ani finansująca ją władza. Ale wszyscu skupiają się na narzekaniu, a nikt nie ma pomysłu na naprawę sytuacji. Uczenie SIĘ, chodzenie do szkoły, pobieranie jakichkolwiek nauk - to kwestia pewnej umowy społecznej. Ci, którzy są zainteresowani jakimkolwiek przedmiotem, którzy chcą się czegoś nauczyć, będą szukać możliwości nauczenia się. Jeśli szkoła nie umożliwia im tego - czy to swoją strukturą (przeładowane klasy) czy układem formalnym zajęć (4 godz. religii, 1 godz. fizyki czy geografii) - będą szukać innych możliwości - kółka zainteresowań, korepetycje, etc. Ci, którzy uczyć się niechcą, nie lubią, nie umieją, nie widzą sensu takich działań - będą rzucać papierami podczas lekcji i zakładać belfrowi kosz na głowę. Nie jesteśmy równi - mamy in ne potrzeby, inne oczekiwania, dążenia. Po co wszystkim kształcenie się do 18 roku życia? Czy nie wystarczyłoby parę lat szkoły powszechnej, żeby wszyscy umieli czytać, pisać i rachjować, a reszta - wedle woli? A skąd! Wszyscy mają mieć co najmniej maturę, robotnicy fizyczni też, i to za darmo, w dobrej państwowej, bezpłatnej szkole, a po solidnym zamieceniu ulic usiądziemy wspólnie przy herbacie i podyskutujemy o roli koloru czerwonego w obrazach Malczewskiego lub o znaczeniu przymarnego odpowiednika w akwizycji języka drugiego, oczywiście na podstawie nabytych w szkole wiadomości. Do zobaczenia w idealnym świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerber. JA OBECNEJ SYTUACJI W SZKOŁACH NIE ROZUMIEM IP: *.chello.pl 13.12.04, 16:24 Mam 4 wnuków. Jedna skończyła studia w 2000 r. Dwoje studiuje na I i II roku. Jedna w tym roku zdaje maturę. Żadne z nich NIE BRAŁO NIGDY KOREPETYCJI. Teraz w rozmowach ze znajomymi słyszę wszędzie, że ich dzieci lub wnuki nie mogą obyć się bez korepetycji. ŻE NIE MAJĄ SZANS ZDANIA MATURY BEZ KOREPETYCJI. Wytworzyło się jakieś powszechne przekonanie, nawet w niskich klasach podstawówki, że bez korepetycji ani rusz. Kto i co NAKRĘCA TĄ SPIRALĘ BRAKU WIARY WE WŁASNE SIŁY UCZNIA ?? Przecież ci uczniowie mogą wejść w samodzielne życie z przekonaniem, że bez pomocy /protekcji, łapówek i t.p./ nie dadzą sobie rady w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opt. Re: JA OBECNEJ SYTUACJI W SZKOŁACH NIE ROZUMIEM IP: *.unregistered.media-com.com.pl 13.12.04, 16:31 Niech wierzą- po co im w życiu matematyka. Takie czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anty_lingwista Re: JA OBECNEJ SYTUACJI W SZKOŁACH NIE ROZUMIEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:28 Ja też dobrze się uczyłem i korepetycji nie brałem...i dlatego ze miałem w technikum 8 godzin matematyki, a moi koledzy w liceach 18 , ja wylądowałem na podrzędnych studiach ścisłych, a moi koledzy na politechnikach, do dziś nie umiem żadnego języka bo był tandetnie w szkole uczony ( poza rosyjskim:):)), więc sam takiego błędu nie popełnię i swoje dzieci posyłam do najlepszych korepetytorów z języka...O przedmioty ścisłe sam potrafię zadbać:):) Powodzenia na maturze:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matematyczka :) szkoda, ze moi uczniowie nie mają korepetycji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:08 Uczę w słabej szkole, w sumie mamy osoby dwójkowe, trójkowe z gimnazjum. Więc jasne bedą ich osiągnięcia na maturze. Chcę podkreślic, że mamy i liceum profilowane, ogólniak, ale uczniów tylko takich, którzy się do "renomowanych" szkół nie dostali. Ale jakie oni mają szansę na dobre zdanie matury z matmy, mam 3 godziny tygodniowo, czyli z wielkimi uproszczeniami i najłatwiejszymi zadaniami skończę może tylko poziom podstawowy? A co mają robić nieliczne osoby, które chca zdać maturę na poziomie rozszerzonym? Bez korepetycji nawymyslają tylko bzdur, jak na maturze próbnej, bo jaki sens wymagać od osoby rozwiązania logarytmów, skoro ona nawet nie wie co to jest logarytm? Wogóle totalna bzdura, jak można zrobić państwowy egzamin, bo takim bedzie matura z matematyki, który nie jest w większości szkół realizowany? I czemu WAZNIACY dziwią się i mają czelność wydawać sądy o szkołach? Sami do tego doprowadzili!! A ja głupia, siedzę po 3 godziny(tygodniowo) SPOŁECZNIE po lekcjach, najczęściej czekając z 2 godziny, aż dana klasa skończy lekcje, a i tak moi uczniowie napiszą maturę powiedzmy kiepsko, bo nie ma co kryć, że niejednokrotnie, rodzice nie mają pieniedzy i dlatego proszą mnie o pomoc. I podobno pracuję tylko 18 godzin tygodniowo :) śmiechu warte. A codziennie przychodze do domu na 16, a w piątek byłam na 18 - nieżle od 8 rano - ale co tam 18 godzin to 18. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anty_lingwista Re: :) szkoda, ze moi uczniowie nie mają korepet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:33 a ja też siedzę co nieco za darmo , ale zacznę brać pieniadze , bo jakaś ważna osoba z kuratorim dziś w Gazecie wypowiedziała się, że kto się zajmuje społecznie dziećmi to pewnie pedofil...:):) Tak ,tak od dzisiaj zaczynam brać pieniadze..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szkoła nakręca ryn Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.usr.onet.pl / *.usr.onet.pl 13.12.04, 17:20 Coraz częściej łapię się za głowę kiedy widzę jak nauczyciel jest w stanie zepsuć i zniechęcić całkiem dobrego ucznia. Uczę języków i naprawdę nie trzeba się wysilać żeby dany uczeń cokolwiek zaczął kumać. W szkole natomiast często nie podejmuje się nawet wysiłku minimalnego. Są owszem wyjątki, na szczęście coraz czętsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opt Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.unregistered.media-com.com.pl 13.12.04, 18:40 Szanowni Panowie z wszelkimi tytułami naukowymi,zanim zbadacie zjawisko korepetycji w szkołach,to zaglądnijcie najpierw na swoje uczelniane podwórka. U Was korepetycje nie są potrzebne, bo zamiast rzetelnego zdobywania wiedzy można kupić prace seminaryjne i magisterskie,a i podstawianie innch osób na egzminach nie powinno Wam być obce - nie znacie swoich studentów,szczególnie na tych prywatnych uczelniach ,gdzie dorabiacie i nie macie nawet czasu na sprawdzenie tożsamości osoby przystępujacej do egzaminu, a oni to wykorzystują.Kto psuje polskie uczelnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onka Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 18:56 Mam zupełnie inne doświadczenia z mojego liceum (Reytan). Polonista, Marcin Niebuda wszyskim osobom, które chciały zdawać na polonistykę, poświęcał mnóstwo dodatkowego czasu po lekcjach - zupełnie za darmo. Nigdy nie chciał wziąć od uczniów nie tylko żadnych prezentów (także na koniec roku), ale nawet kwiatów, bo uważał to za moralnie dwuznaczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Kto nakręca rynek korepetycji? IP: *.icpnet.pl 13.12.04, 20:35 Kto niszczy wiarę ucznia we własne możliwości? Przede wszystkim nauczyciele bez wiary we własne umiejętności dydaktyczne, a dopiero potem wszystkie tzw. czynniki obiektywne, zapędy reformatorów itp. Na erupcję korepetycji wpłynęło niedostosowanie szkoły do wymagań zreformowanej matury, do szkół ponadgimnazjalnych reforma edukacji nie dotarła, większość uczy po staremu, bo inaczej nie umie. Podstawówki i gimnazja uczą lepiej albo gorzej, ale inaczej, liceum nie zmieniło się przez ostatnie trzydzieści lat, a jeżeli już, to na gorsze. To są moje subiektywne odczucia po kilku miesiącach spędzonych przez moje dziecko w liceum - edukacyjny skansen, w którym na czas przyswaja się wiedzę akademicką z 10 różnych przedmiotów. Nie zapominajmy jednak, że nauczyciel, u którego większość uczniów potrzebuje korepetycji, jest po prostu kiepskim nauczycielem. Jeżeli szkoła nie potrafi nauczyć, mogę wysłać dziecko na korepetycje, ALE PROSZĘ GO WTEDY ZWOLNIĆ Z ZAJĘĆ SZKOLNYCH, NA KTÓRYCH TRACI CZAS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zazik naukowcy z pedagogiki IP: *.smrw.lodz.pl 13.12.04, 21:39 korepetycje to dla mnie żaden problem. Prawdziwy problem to taki,że moja córka - studentka pedagogiki w Łodzi (studia dzienne)cały pierwszy rok miała zajęcia na ul.Rudzkiej, bez stolików, same krzesła, nie dla wszystkich starczało tych krzeseł,3 kierunki w małej sali, raz w tygodniu 8-18. Może tę sytuację należało by przeanalizować z takim zacięciem ????? ps. te krzesła były starego typu-bez blatów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papcio24 Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.sptelek.com.pl 13.12.04, 22:11 Akurat tak się składa, że też jestem pracownikiem naukowym (lecz nie uczelnianym) i jednocześnie biologiem. Po godzinach dorabiam korepetycjami oraz prowadzeniem kursów przygotowujących do matury. Opinie przedstawione w publikacji są conajmniej chybione. Wprowadzono w Polsce tzw. nową maturę, która stała się jednocześnie przepustką na studnia. Przy tym okazało się, że aby dostać się na jakiekolwiek studia przyrodnicze trzeba zdać biologię na poziomie rozszerzonym. Tylko że w wielu szkołach uczniowie w ogóle nie mogli wybrać tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Różnica w programie pomiędzy poziomem podstawowym a rozszrzonym jest duża jak czarna dziura. W takim razie może szanowne Panie powiedzą mi w jaki sposób ci biedni uczniowie maja się przygotować do matury na poziomie rozszerzonym??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Najpierw studia, potem matura IP: *.icpnet.pl 13.12.04, 23:26 Bo w obecnym systemie należy najpierw wybrać kierunek studiów, a dopiero potem myśleć o wyborze profilu klasy w szkole średniej. Tylko nikt z reformatorów nie pomyślał, żeby o tym powiedzieć uczniom czy rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KJ no na tej zasadzie to adwokatura psuje wymiar spra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 22:16 no na tej zasadzie to adwokatura psuje wymiar sprawiedliwosci bo juz samo jej istnienie sprawia ze prokuratura nie pracuje tak jak powinna bo pewnie liczy ze nawet jak "spaprze" to adwokat wybroni a nawet moze "paprać" celowo, zawsze jakis kolega prawnik bedzie miał wiecej pracy i pieniedzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.toya.net.pl 14.12.04, 07:24 Korepetycje były zawsze jak swiat światem i szeroki.Zwykle brali korepetycje słabsi uczniowie ...a teraz i mocni. Jest na to jedna rada ... NORMALNOŚĆ, z która nie może sobie poradzić MEN, RZĄD, Nie moga bo nie wiedza jak to zrobić, bo sami nie sa normalni, a robia to co potrafia.Inaczej mówiąc totalny brak profesionalizmu. A jaka byłaby ta normalnośc??? Zatem niech matura będzie trudna. Niech nauczyciele zarabia tyle, aby nie musieli dorabiać, aby sami chcieli prowadzic dodatkowe zajęcia, niech będa rozliczania ze zdawalnosci matury przez uczniów.Niech program nauczania będzie normalny, a nie 2 godz fizyki, 3 godziny języka obcego etc etc. Niech uczniowie maja jakis wybór w kontekscie wybranych przedmiotów.Trzeba stworzyc atmosfere nauki, a nie chaos.Lekarze mało zarabiają i dorabiają... to chyba normalne, nauczyciele też próbują byc normalni, uczniowie chca byc normalni i birą korepetycje. I jeżeli ktoś zada pytanie kto tu jest nienormalny, to napewno nie lekarze, nauczyciele i uczniowie. Oni próbuja być normalni w nienormalnej sytuacji. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Nie wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu IP: *.icpnet.pl 14.12.04, 19:33 "Elitarne" liceum, przedmiot ścisły (w profilu klasy), poziom rozszerzony: Piątek. Większa część lekcji schodzi na kartkówkę i inne sprawy, potem nauczyciel w pośpiechu tłumaczy nowy PROBLEM. Poniedziałek. Przed inną lekcją, obecna większość klasy. Jeden z uczniów pyta, kto rozumie PROBLEM. Nie ma takiego. Wtorek. Lekcja. Nauczyciel mówi: "PROBLEM już rozumiemy". Część klasy spontanicznie śmieje się, reszta rozgląda się nerwowo. Nauczyciel dodaje: "A jak ktoś jeszcze nie rozumie, to proszę nadrobić zaległości". Z "nadrobieniem zaległości" może być problem, ponieważ opis nie zgadza się z rysunkiem w podręczniku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Wszytko da się wytłumaczyć błędami system:-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 07:37 Poza brakiem czasu system to motywacja - za co i w jaki sposób ten nauczyciel będzie oceniony, jak to wpłynie na jego płacę, nagrody, szanse awansu, pewność utrzymania pracy.Jesli nie ma systemowego(!) związku pomiędzy efektami pracy (wymiernymi!), a wyminionymi czynnikami to bedzie jak jest.I nic tu nie pomoże moralizowanie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 15.12.04, 20:03 Nauczyciel też może mieć motywację, żeby wysłać jak najwięcej uczniów na korepetycje. I to wcale nie korupcyjną. Miejsce akcji: szkoła podstawowa. Czas akcji: właśnie wchodzi w życie reforma oświaty, wiadomo już, że klasy szóste będą pisać test na koniec szkoły, ale jeszcze nie wiadomo, które roczniki. Przedmiot: matematyka. Nauczyciel: uważa, że jedno zadanie może mieć najwyżej jedno rozwiązanie (odpowiedniość wzajemnie jednoznaczna). Wydarzenia: Początek klasy szóstej, na matematyce zaczyna się HORROR, nauczycielka dochodzi do wniosku, że przez dwa lata niczego nie nauczyła, sypią się pały za byle przewinienie ("bo ja nie widzę dziurki po cyrklu", "nie miał prawa policzyć w pamięci, że 25% koła to 90 stopni"). I co? I nic - szkoła w dobrej dzielnicy, w dużym mieście, więc rodzice z obłędem w oczach poszukują korepetytorów. Komentarz: W tej klasie dodatkowych lekcji poza szkołą nie miały jednostki. Połowa chodziła na korepetycje z matematyki, połowa z polskiego, a niektórzy mieli korki z obydwu przedmiotów. Pytanie: kto tu wpadł w przedegzaminacyjną histerię - nauczyciel, czy rodzice? OPRÓCZ błędów systemowych, mamy w tej chwili identyczną sytuację w liceach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 20:37 Przy takim przygotowaniu nauczycieli do wdrażnia egzaminów zewnętrznych, przy takiej karuzeli zmian, przy tak fatalnym stopniu poinformownia nauczycieli, przy informacjach tak spóźnionych, przy, nie czarujmy się,tak niewielkiej liczbie godzin w stosunku do zadań, przy licznych klasach, w których jedni zdają egzamin na jednym poziomie, inni na innym, a jeszcze inni wcale ... ludzie są tylko ludźmi, a (nie)przygotownie ludzi do zmian to też błąd systemu, a nie ich!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 15.12.04, 23:55 Z tym nieprzygotowaniem nauczycieli, zwłaszcza licealnych, do zmian, to może nie przesadzajmy. Nowa matura miała wejść w 2002 roku. Od trzech lat wiadomo było, że w końcu wejdzie i że zmiany w stosunku do poprzedniej wersji będą niewielkie. Informator maturalny na 2005 rok stoi u mnie na półce od roku, we wrześniu można było kupić informatory praktycznie w każdej księgarni - wystarczy przeczytać, żeby wiedzieć czego i jak uczyć. Tylko trzeba chcieć i umieć. Rozumiem, że poloniści buntują się przeciw wymaganiom, ale co innego kontestować wymagania maturalne, a co innego ucznia przygotować do zdawania egzaminu w określonym formacie. Winić trzeba nauczycieli, którzy nie umieją uczyć (tacy, co umieją, też istnieją ;)), dyrektorów, którzy nie wiedzą, co zrobić z godzinami dyrektorskimi i nie umieją sensownie rozplanować siatki godzin. A największym mankamentem systemu jest brak możliwości selekcji nauczycieli, którzy po prostu uczyć nie umieją, albo wręcz nie znają nauczanego przedmiotu. O awansie nauczyciela decyduje wszystko, poza rzeczywistymi umiejętnościami dydaktycznymi. Polecam ankietę wypełnioną przez laureatów olimpiad informatycznych na stronie: www.oi.edu.pl/ (>o olimpiadzie >olimpijczycy >nazwiska) zwłaszcza odpowiedzi na pytania 5.,8.,9.,10. w sposób pośredni mówią wiele o wkładzie szkół w osiągnięcia tych młodych ludzi. A każdy z tych "nieobecnych" nauczycieli wpisał sobie olimpijczyka do osiągnięć zawodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 10:59 1.Typowe urzędnicze myślenie i przerzucanie odpowiedzialności- ci na dole powinni....To zadaniem reformatorów było przygotowanie m.in. nauczycieli do zmian. 2.Zmiany w polskim, matematyce i językach obcych są niewielkie, ale we wszystkich pozostałych przedmiotach ogromne - egzamin z nich miał być tylko z poziomu rozszerzonego(!).Nikt tworząc klasy pierwsze nie wiedział w roku 2001, że uczeń mający w klasie I 3 godziny jakiegoś przedmiotu i już za dwa lata zechce zdawać z niego maturę.Nikt nie wiedział tworząc klasy I(i wybierając je) jakie będą wymagania uczelni - to się stało jasne na niecały rok przed maturą). 3.Co do godzin dyrektorskich - warto policzyć - z pustego i Salomon..., jak mawiał pewien polityk ;-) 4."Polecam ankietę wypełnioną przez laureatów olimpiad informatycznych na stronie: www.oi.edu.pl/ (>o olimpiadzie >olimpijczycy >nazwiska) zwłaszcza odpowiedzi na pytania 5.,8.,9.,10. w sposób pośredni mówią wiele o wkładzie szkół w osiągnięcia tych młodych ludzi. A każdy z tych "nieobecnych" nauczycieli wpisał sobie olimpijczyka do osiągnięć zawodowych." Jest na to prosty sposób stosowany w Olimpiadzie Wiedzy Technicznej - finaliści podają(o ile chcą) konkretną osobę opiekuna.I ta osoba dostaje dyplom, nagrodę etc.A bez dyplomu nie ma udokumentowanego sukcesu!To prosta sprawa do załatwienia - wystarczy chcieć!(Regulaminy olimpiad zatwierdza sponsor czyli MENiS. Tak więc dalej są to błędy systemu, którego nikt nie próbuje poprawiać w ferworze walki z segregacją , encyklopedyzmem i czym tam jeszcze;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszytko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 12:39 > 1.Typowe urzędnicze myślenie i przerzucanie odpowiedzialności Nie jestem urzędnikiem ;) > 2.Zmiany w polskim, matematyce i językach obcych są niewielkie Mea culpa;) > Nikt nie wiedział tworząc klasy I(i wybierając je) > jakie będą wymagania uczelni - to się stało jasne na niecały rok przed > maturą). Przede wszystkim uczelnie same nie wiedziały, jakie będą mieć wymagania, stąd niektóre pomysły dość dziwne - np. na informatykę na politechnice wymagany język polski ;P Tylko z tą niewiedzą to też może nie przesadzajmy - na ogół uczelnie wymagają matury z tych przedmiotów, z których do tej pory były egzaminy wstępne. Jeżeli ktoś jest zainteresowany konkretnym kierunkiem studiów, wystarczy sprawdzać informacje w internecie - dostępne zawsze na stronach uczelni. Jeżeli ktoś chce np. studiować informatykę, to na maturze musi wybrać matematykę, fizykę i informatykę. Wymagania uczelni różnią się, ale w dzisiejszych czasach i tak nikt nie składa papierów tylko i wyłącznie na jeden kierunek na jednej uczelni. To jest wiedza, którą ja dysponuję jako rodzic (i użytkownik googla) - nie-urzędnik i nie-informatyk. > 3.Co do godzin dyrektorskich - warto policzyć - z pustego i Salomon..., jak > mawiał pewien polityk ;-) 14 godzin w cyklu nauczania to mało? A propos godzin dyrektorskich i profili klas, przykład fizyki: -szkoła A, profil mat.-fiz.-inf.: 7 godzin w cyklu nauczania, bez podziału na grupy -szkoła B, profil mat.-inf.-jęz.: 6 godzin w cyklu nauczania, w tym 3 z podziałem na grupy + 3 godziny fakultet. Łącznie dla ucznia: 9. Wniosek? Najlepiej dla ucznia, jeżeli do profilu klasy dodamy język. > 4. Jest na to prosty sposób stosowany w Olimpiadzie Wiedzy Technicznej - > finaliści podają(o ile chcą) konkretną osobę opiekuna.I ta osoba dostaje > dyplom, nagrodę etc Problem jest w zupełnie czym innym. Kilka lat temu był taki przypadek, że uczeń startował w olimpiadzie artystycznej na złość szkole, żeby udowodnić, że umie więcej, niż wynika ze szkolnych ocen. Sprawa była głośna, bo uparł się, że na olimpiadzie będzie reprezentował samego siebie, a nie szkołę. Olimpiadę wygrał, sprawa była opisywana w mediach. Przeszkód prawnych nie ma - jeżeli uczeń nie ma opiekuna, to nic nie wpisuje i już. TYLKO NIECH SPRÓBUJE TO ZROBIĆ SZKOLE!!! A metody są różne (np. rodzic podważa kompetencje nauczyciela matematyki, uczeń ma obniżone sprawowanie - to z własnego doświadczenia). Jeżeli tu jest błąd systemowy, to polega najwyżej na braku efektywnej, pozaszkolnej kontroli przestrzegania praw ucznia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 17:03 1.Czy dyrektorzy którzy źle wykorzystali swoje godziny i ich uczniowie uzyskają kiepskie wyniki poniosą w perspektywie jakieś konsekwencje?A ci którzy to zrobili dobrze na co mogą liczyć? To pytania systemowe!!! 2."Przeszkód prawnych nie ma - jeżeli uczeń nie ma opiekuna, to nic nie wpisuje i już. TYLKO NIECH SPRÓBUJE TO ZROBIĆ SZKOLE!!!"Ogłoszenie wyników finałów olimpiad jest pod koniec kwietnia.Wtedy szkoła naprawdę niewiele może zrobić maturzyście, który akurat z przedmiotu olimpiady ma zagwarantowaną 6.A przy zewnętrznej maturze... W złym systemie nawet najlepszy nauczyciel i dyrektor źle funkcjonuje, dobry wymusza dobre funkcjonowanie nawet od przeciętnych!!! 3."Tylko z tą niewiedzą to też może nie przesadzajmy - na ogół uczelnie wymagają > matury z tych przedmiotów, z których do tej pory były egzaminy wstępne." Właśnie chodzi o to na ogół - dziś na podobne czy takie same kierunki tzreba mieć zdane różne przedmioty na różnym poziomie. 4.Co do podziału godzin - maksymalna ilość fizyki w cyklu nauczania to dziś 9 godzin w cyklu nauczania.W roku 1980 fizyki z astronomią było w klasach mat- fiz 18 godzin.W gimnazjum tej fizyki też ubyło.Ale nawet te 9 godzin wymaga bardzo ostrej specjalizacji - np.matematyka+fizyka+języki.A tymczasem większość uczniów jest niezdecydowana i ich rodzice naciskają na szkołę żeby na wszelki wypadek jeszcze coś rozszerzyć.Np.biologię i chemię.No i wtedy...Lubię uczniów zdecydowanych i wiedzących czego chcą na wejściu do gimnazjum.Oni na ostrym sprofilowaniu wygrają!!!Niestety większość(zdecydowana) nie ma takich jasnych preferencji i planów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 18:29 > "Ogłoszenie wyników finałów olimpiad jest pod koniec kwietnia.Wtedy > szkoła naprawdę niewiele może zrobić maturzyście, który akurat z przedmiotu > olimpiady ma zagwarantowaną 6.A przy zewnętrznej maturze... Ale... Np. w przypadku języków pierwszy etap olimpiady odbywa się w szkole i jest poprawiany przez nauczycieli, którzy w tej szkole uczą! W olimpiadzie biorą udział nie tylko uczniowie ostatnich klas i nie wszyscy uczestnicy docierają do finału. A szkoła wbrew pozorom może zrobić dużo złego - jako przykład podam historyjkę zasłyszaną od koleżanki - nauczycielki LO w małej miejscowości - dyrektor nieraz mówił na radzie pedagogicznej: roszczeniowa matka, proszę surowo oceniać... > W złym systemie nawet najlepszy nauczyciel i dyrektor źle funkcjonuje, dobry > wymusza dobre funkcjonowanie nawet od przeciętnych!!! Dobry dyrektor sprawia, że szkoła dobrze funkcjonuje i dobrze uczy, nawet gdy większość nauczycieli jest przeciętna. Złego nauczyciela do dobrej pracy nic nie zmusi, dobrego nauczyciela zły dyrektor może zniechęcić. System nie jest najlepszy, ale nie jest na tyle zły, żeby nie było możliwości przystosowania - fakultety to jeden z przykładów, że można. > Właśnie chodzi o to na ogół - dziś na podobne czy takie same kierunki tzreba > mieć zdane różne przedmioty na różnym poziomie. Ale od wielu lat już tak jest, że na ten sam kierunek na różnych uczelniach wymagane są różne przedmioty na egzaminie wstępnym. Nowość to poziomy zaawansowania. > A tymczasem większość > uczniów jest niezdecydowana i ich rodzice naciskają na szkołę żeby na wszelki > wypadek jeszcze coś rozszerzyć.Np.biologię i chemię. Siatka godzin: www.menis.gov.pl/prawo/rozp_140/zal_9.htm 10 godzin na nauczanie przedmiotów na poziomie rozszerzonym + 4 do dyspozycji dyrektora. Najlepiej byłoby zrezygnować całkowicie z profili i wszystkie te godziny przeznaczyć na zajęcia fakultatywne w ostatniej klasie. > Lubię uczniów > zdecydowanych i wiedzących czego chcą na wejściu do gimnazjum.Oni na ostrym > sprofilowaniu wygrają!!! Pod warunkiem, że szkoła ma rzeczywiste osiągnięcia dydaktyczne, a nie wielkie pretensje i olimpijczyków przygotowywanych przez "prywatnych konsultantów". Pod warunkiem, że w ostro sprofilowanej klasie nie rozszerza się dodatkowo przedmiotów spoza profilu, "bo to taka dobra klasa". Tych warunków pewnie jest jeszcze dużo więcej, ale przede wszystkim chodzi o to, żeby szkoła była mądra, a nie działała jak maszynka do realizacji programu, na zasadzie im więcej, tym lepiej. Im więcej materiału, im więcej olimpijczyków, im więcej korepetycji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 19:34 1.Funkcjonowanie dyrektora i jego dobór zależy od systemu - od tego za co kąze, a za co nagradza, za co mozna stracić posadę jakie stwarza pole manewru itd. 2." Najlepiej byłoby zrezygnować całkowicie z profili i wszystkie te godziny przeznaczyć na zajęcia fakultatywne w ostatniej klasie." Absurd!!!Najpierw przez dwa lata uczyć razem kandydatki na gospodynie domowe (niech będzie specjalistki od kulturoznawstwa;-) )i kandydatów na inżynierów, a potem w pół roku(!) nauczyć matematyki i fizyki tych, którym ona jest potrzebna.Matematyka i fizyka to umiejętności - nie da się przyspieszyć tempa, tak jak sportowiec realizujący roczny plan treningu w jeden kwartał raczej umrze niż zostanie mistrzem! To może ew. działać w przemiotach humanistycznych czy społecznych.W przypadku ścisłych (matematyka, fizyka) jest zabójcze - albo się pewne rzeczy wprowadza na odpowiednim poziomie ścisłości albo nie, a czasu na powroty raczej nie ma!Co więcej - tzw. poziom podstawowy z np.fizyki to elementy fizyki XX-wiecznej (relatywistyka, kwanty itd) w wersji popularnej dla czytelników publikacji popularno-naukowych, poziom rozszerzony to systematyczny kurs fizyki, którego zwieńczeniem jest fizyka XX wieku. Pani podejście to stawianie sprawy na głowie. Moim zdaniem, a coś niecoś o tym wiem, optymalny jest typowy wariant np.brytyjski, australijski, w jakimś sensie amerykański czy międzynarodowej matury:Uczeń w liceum wybiera do 6 przedmiotów (wszystkich i tak nie da się wcisnąć do szkoły)dobranych według pewnego klucza i własnych planów oraz zainteresowań, a następnie uczy się ich intensywnie (12-20 godzin w cyklu nauczania). 14 godzin dyrektorskich w cyklu trzyletnim to bardzo niewiele!Rocznie poniżej 5 godzin tygodniowo na rozwój zainteresowań i dodatkowe godziny języków!Na dodatek wg.interpretacji MENiS godzin dyrektorskich nie wolno dzielić!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu? IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 20:58 > 1.Funkcjonowanie dyrektora i jego dobór zależy od systemu - od tego za co kąze, > a za co nagradza, za co mozna stracić posadę jakie stwarza pole manewru itd. Przede wszystkim od tego, kto i na podstawie jakich kryteriów powołuje na stanowisko. > 2." Najlepiej byłoby zrezygnować całkowicie z profili i wszystkie te > godziny przeznaczyć na zajęcia fakultatywne w ostatniej klasie." > Absurd!!!Najpierw przez dwa lata uczyć razem kandydatki na gospodynie domowe > (niech będzie specjalistki od kulturoznawstwa;-) )i kandydatów na inżynierów No pięknie to by to nie było. Ale języki obce to też umiejętność, której nie da się tak ot nagle rozwinąć. Tylko jak ktoś nie wie, czego chce, to nie ma sensu na siłę uczyć go wszystkiego na najwyższym naukowym poziomie, bo może akurat w ostatniej klasie przyjdzie mu do głowy spróbować zostać fizykiem czy genetykiem, a może jednak psychologiem?. Raczej powinno się tworzyć klasy ogólne dla niezdecydowanych, z fakultetami pod koniec szkoły (gdzie powiedziane, że muszą być wszystkie w ostatniej klasie?), a klasy profilowane dla tych, którzy wiedzą, czego chcą. Ja nie twierdzę, że nasz zreformowany system jest optymalny, ja nawet nie rozumiem, po co poziomy zaawansowania w przypadku przedmiotów do wyboru. Osobiście system brytyjski bardziej mnie przekonuje. Ja tylko upieram się, że korepetycyjnej gorączki nie da się całkowicie wytłumaczyć błędami systemowymi, bo system tworzą ludzie, czasem bardzo niedoskonali. Znam bardzo dobrze funkcjonującą szkołę (gimnazjum) i jedno z najlepszych liceów w mieście (w rankingach), niestety nie w Warszawie, które budzi dość poważne zastrzeżenia. Mam dziecko w pierwszej klasie w/w szkoły i rozważam następujące opcje: - zatrudnić 1-2 "prywatnych konsultantów" (1. nauczyciel wymaga, ale nie uczy, 2. w drugim przypadku poziom zbyt niski w stosunku do oczekiwań, o żadnej indywidualizacji nauczania nie ma oczywiście mowy - obydwa przedmioty w profilu klasy) - zmienić szkołę - zatrudnić konsultantów i zmienić szkołę. A to wszystko z maturą, nową czy starą, nie ma nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 19:47 "Np. w przypadku języków pierwszy etap olimpiady odbywa się w szkole i jest poprawiany przez nauczycieli, którzy w tej szkole uczą! " Uczeń startujący w etapie szkolnym nie jest jeszcze olimpijczykiem.Ja pisałem o uczniu, który może być potraktowany jako sukces nauczyciela - finaliście zawodów ogólnopolskich.I proponowałem, by mogli oni zadecydować czy i kogo uznać za współautora sukcesu. To jest rozwiązanie sprawiedliwe, bo czasem za sukcesem stoi inny nauczyciel z tej samej szkoły lub ktoś prowadzący koło międzyszkolne, a czasem kilka osób.Do finału ogólnopolskiego , zwłaszcza w tzryletnim liceum wchodzi się najczęściej w ostatniej klasie.I wtedy szkoła, a zwłaszcza "pominięty" nauczyciel niewiele już może absolwentowi zrobić. Co do korepetycji dla olimpijczyka;-)W mieście stołecznym Warszawie dominującym w olimpiadzie w mojej fizyce jest dokładnie 6 szkół i nie więcej niż 10 osób mogących doprowadzić ucznia do finału olimpiady - wystarczy popatrzeć na wieloletnie statystyki.Reszta to raczej układy rodzinne - dzieci zawodowych fizyków!Nie będę ich tu wymieniał bo to nie chodzi o reklamę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 21:14 > Uczeń startujący w etapie szkolnym nie jest jeszcze olimpijczykiem.Ja pisałem o > uczniu, który może być potraktowany jako sukces nauczyciela - finaliście > zawodów ogólnopolskich.I proponowałem, by mogli oni zadecydować czy i kogo > uznać za współautora sukcesu. Na wszystkich znanych mi konkursach nazwisko opiekuna podaje się w momencie przystąpienia do konkursu, już na pierwszym etapie. Proszę przejrzeć listy finalistów olimpiady informatycznej, fizycznej, matematycznej. Te same nazwiska pojawiają się tam kilkakrotnie. To nie są wcale tak rzadkie przypadki - w drugiej klasie finalista, w trzeciej finalista z wyróżnieniem, w czwartej laureat, a przy okazji jeszcze dotarł do finału jednej z dwóch pozostałych olimpiad. > Co do korepetycji dla olimpijczyka;-)W mieście stołecznym Warszawie > dominującym w olimpiadzie w mojej fizyce jest dokładnie 6 szkół i nie więcej > niż 10 osób mogących doprowadzić ucznia do finału olimpiady - wystarczy > popatrzeć na wieloletnie statystyki.Reszta to raczej układy rodzinne - dzieci > zawodowych fizyków!Nie będę ich tu wymieniał bo to nie chodzi o reklamę! To samo widziałam na konkursach gimnazjalnych z innych dziedzin - połowa uczestników z nauczycielami, połowa z rodzicami, nauczyciel albo nie śmiał, albo nie raczył się pojawić (na etapie rejonowym jednak większość była z nauczycielami). Ale rynek dostosowuje się szybko do potrzeb - znalazłam właśnie namiary na spółdzielnię, która udziela korepetycji maturzystom, olimpijczykom, studentom... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 21:43 "Na wszystkich znanych mi konkursach nazwisko opiekuna podaje się w momencie przystąpienia do konkursu, już na pierwszym etapie. Proszę przejrzeć listy finalistów olimpiady informatycznej, fizycznej, matematycznej. " Poproszenie finalistów olimpiady czy konkursu o wpisanie informacji o osobach, które im w tym pomogły nie jest problemem i wyciągnięcie z tego wniosków również.Czym innym jest uzyskanie informacji o szkole - ona musi dostać dokument zaswiadczający o uzyskanych przywilejach ucznia.Byłem parę razy na zakończeniu Olimpiady Wiedzy Technicznej i przy części uczniów odczytano współtwórców sukcesu, a przy sporej części nie, bo ich nie zgłosili.Tak, że to działa, tylko trzeba chcieć...I to chcieć musi MENiS!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 21:56 Bardzo fajny pomysł ;), ale finalista, który jest w pierwszej czy drugiej klasie (a są tacy i to nie tak rzadko) i tak będzie miał przechlapane, a szkoła i tak będzie się reklamować wykorzystując sukces, do którego się nie przyczyniła. Tyle że będzie miał indeks w kieszeni i będzie mógł to olać. Jak będą próbowali go usadzić z jakiegoś przedmiotu, to podejmie studia w trybie wyjątkowym bez matury i skończy szkołę średnią eksternistycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 22:07 "Tyle że będzie miał indeks w kieszeni i będzie mógł to olać. Jak będą próbowali go usadzić z jakiegoś przedmiotu, to podejmie studia w trybie wyjątkowym bez matury i skończy szkołę średnią eksternistycznie." W rankingu "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej" dane o sukcesach są brane od organizatorów. Na maturze zewnętrznej bardzo trudno jest kogoś "usadzić". Przy licznych dziś procedurach odwoławczych naprawdę bardzo trudno zostawić na drugi rok zwykłego ucznia( to na dodatek zakłada, wcale nie typową, niezwykłą solidarność z "pominiętym" nauczycielem - zwykle grona są podzielone ze względu na wiek, godziny itp.itd.), co dopiero młodego finalistę olimpiady.Co więcej - ileś szkół weźmie go "z pocałowaniem ręki" i naprawdę pomoże! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 22:58 > Przy licznych dziś procedurach odwoławczych naprawdę bardzo trudno zostawić na > drugi rok zwykłego ucznia( to na dodatek zakłada, wcale nie typową, niezwykłą > solidarność z "pominiętym" nauczycielem - zwykle grona są podzielone Pewnie tak, ale krwi można napsuć sporo i o to przecież zwykle chodzi. A jeżeli do tego szkoła jawnie lekceważy prawo oświatowe... Schodzimy już dość ostro z tematu, ale rozczarowanie szkołą mojego dziecka i ostatnio ujawnione skandale związane z przyjęciami na studia coraz bardziej przekonują mnie do nowej matury, mimo wszystkich jej wad. A korepetycje? Były zawsze. Jeśli jest ich nagle więcej, to świadczy o niewydolności szkoły. Wydaje mi się, że reforma w szkołach podstawowych i gimnazjach została przeprowadzona według jakiejś koncepcji, a w przypadku liceów albo tej koncepcji zabrakło i skończyło się na skróceniu nauki o rok, albo licea okazały się wybitnie odporne na jakiekolwiek reformy. Szczególnie tłumaczenia, że się nie da, bo system jest zły, bo za mało godzin, bo absolwenci gimnazjum umieją mniej niż absolwenci ośmioklasowej podstawówki, bo nauczyciel nie ma czasu wyjaśnić zagadnienia, którego większość klasy nie zrozumiała są dla mnie jako nauczyciela rozbrajające. Jak większość nie rozumie, to tłumaczę jeszcze raz, bo co z tego, że zrealizuję program, skoro uczniowie nie opanowali materiału? Najwyżej poświęcę mniej czasu później na jakieś inne zagadnienie, albo jakąś łatwiejszą partię materiału polecę przygotować samodzielnie w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Cudów nie ma!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 23:31 " Wydaje mi się, że reforma w szkołac > h > podstawowych i gimnazjach została przeprowadzona według jakiejś koncepcji, a w > przypadku liceów albo tej koncepcji zabrakło i skończyło się na skróceniu nauki > o rok, albo licea okazały się wybitnie odporne na jakiekolwiek reformy. > Szczególnie tłumaczenia, że się nie da, bo system jest zły, bo za mało godzin, > bo absolwenci gimnazjum umieją mniej niż absolwenci ośmioklasowej podstawówki, > bo nauczyciel nie ma czasu wyjaśnić zagadnienia, którego większość klasy nie > zrozumiała są dla mnie jako nauczyciela rozbrajające. Jak większość nie rozumie > , > to tłumaczę jeszcze raz, bo co z tego, że zrealizuję program, skoro uczniowie > nie opanowali materiału? Najwyżej poświęcę mniej czasu później na jakieś inne > zagadnienie, albo jakąś łatwiejszą partię materiału polecę przygotować > samodzielnie w domu." Jednym słowem zrób coś z niczego;-)W podstawówce i gimnazjum poluzowano z wymaganiami, ale uczelnie swoich, i słusznie, nie zmieniły.Tymczasem liceu skrócono do 2,5 roku.Wymagania matury jakie są takie są.Wizytatora nie obchodzi to co Pani pisze jego obchodzi żeby się tematy w dzienniku zgodziły z programem.Wymaga więc Pani od nauczycieli postaw heroicznych;-), na które stać niewielu.To już było i w żargonie socjalizmu nazywało się szturmowszczyzna - skrócić terminy dwukrotnie, cóż że się szybko zawali, zrobić z byle jakich materiałów, które są pod ręką itd.bo innych chwilowo brak.Niestety nie da się efektywnie(!)zrobić w dwie godziny tego, co kiedyś robiono w cztery.I tyle! Warto o tym pamiętać zamiast zakładać, że nauczyciele dokonają cudu i mieć do nich pretensje, że tego nie robią.Oczywiście nie każdy nauczyciel jest aniołem (kto jest!?), ale też "postawy anielskie" nie są nagradzane, a "diabelskie" karane.System jednak robi wszystko żeby zmarnotrawić jego czas i wysiłek.Dla władz oświatowych (kuratoria, MENiS, samorząd) szkoła jest głównie dostarczycielem rosnących stert papieru.Zamiast pomstować na "niewłaściwe postawy" nauczycieli trzeba poprawić system na sprzyjający efektywnej pracy.Tylko tyle i aż tyle!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Cudów nie ma!!! IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 00:31 Wizytatora nie obchodzi > to co Pani pisze jego obchodzi żeby się tematy w dzienniku zgodziły z > programem. Bardzo przepraszam, ale doświadczony nauczyciel chyba wie, które zagadnienia sprawiają uczniom mniej, a które więcej trudności. Jeżeli mam do zrealizowania trudny temat, to nie planuję na ten dzień kartkówki. Jeżeli coś na jednej lekcji można było wytłumaczyć w 10 minut i jeszcze zrobić kartkówkę, to zabranie 10 min z następnej lekcji na ponowne wytłumaczenie tego samego nie zawali realizacji programu!!! System trzeba poprawić, ale w tym konkretnym przypadku postawę nauczyciela odbieram jako zachęcanie uczniów do poszukania sobie korepetytorów i z taką postawą spotykam się nie po raz pierwszy - zapisałam dziecko do ośmioklasowej szkoły podstawowej, a skończyło sześcioklasową!!! Mnie też zmiany zaskakują, bo ministerstwo ma brzydki zwyczaj podejmowania ważnych decyzji pięć minut po dwunastej, ale to nie tłumaczy faktu, że część szkół i część nauczycieli robi wszystko, żeby odpowiedzialność za cokolwiek odsunąć jak najdalej od siebie - zepchnąć niżej, albo wyżej - wszyscy winni, tylko nasza szkoła jest cudowna. Akurat!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Cudów nie ma!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 06:52 "..żeby odpowiedzialność za cokolwiek odsunąć jak najdalej od siebie - zepchnąć niżej, albo wyżej - wszyscy winni, tylko nasza szkoła jest cudowna. Akurat!!!" Nie wiem w jakim zawodzie Pani pracuje, ale chyba przyzna Pani iż oczekiwanie że wszyscy pracownicy dowolnej profesji, tak sami z siebie, będą dawać z siebie w pracy wszystko jest nieco;-) nierealistyczne.Zwłaszcza jesli mieliby to robić wbrew własnym interesom.Szkoły nie są cudne, ale też nic ich nie skłania by takimi były.A nawet wręcz przeciwnie!!!Są nauczyciele, którzy pracują dobrze, są też takie szkoły.I to jest argument, że żadne zmiany systemowe nie są potrzebne.Wystarczy tylko "umoralnić" resztę ;-)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Butelka do połowy pusta czy do połowy pełna? IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 10:59 > Są nauczyciele, którzy pracują dobrze, > są też takie szkoły. Wiem i znam takie szkoły ;-) Proszę mi wierzyć, że są, i to często w tej samej szkole, nauczyciele, którzy zdążą uzupełnić braki z gimnazjum, zrealizować program i jeszcze rozszerzyć wiadomości z podręcznika, są też tacy, którzy najchętniej zepchnęliby realizację całego materiału na korepetytorów. > I to jest argument, że żadne zmiany systemowe nie są > potrzebne. Przecież nie twierdzę, że zmiany sytemowe nie są potrzebne ;-) Z obecnego systemu (matura 2005) nie są zadowolone ani szkoły, ani uczelnie, ani maturzyści/kandydaci na studia i ich rodzice. Szczegółowe wymagania egzaminacyjne nie były konsultowane ani z nauczycielami pod względem możliwości, ani z uczelniami pod względem potrzeb, po prostu ktoś mądry wymyślił szablon testu i wziął za to pieniądze. Szkoła, która usiłuje nauczyć wszystkich wszystkiego na jak najwyższym akademickim poziomie to absurd. Reformę programową realizowano po kawałku, osobno gimnazjum, osobno liceum, osobno matematyka, osobno fizyka, nie troszcząc się o jakąkolwiek spójność między tymi programami. Informacja o planowanych i wprowadzanych zmianach jest kiepska i dociera do zainteresowanych z opóźnieniem. Awans zawodowy nauczycieli jest papierowy, a o jakość dydaktyki najbardziej dbają media, publikując rankingi szkół i wyniki testów. Przykłady można mnożyć, ale to wszystko nie usprawiedliwia spychotechniki uprawianej przez niektóre szkoły i przez niektórych nauczycieli. Przecież im więcej uczniów pójdzie na płatne kursy i korepetycje, tym lepszymi wynikami konkretna szkoła i konkretny nauczyciel będą mogli się pochwalić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Czy mozna zmienić cokolwiek moralizowaniem??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 18:20 "Przykłady można mnożyć, ale to wszystko nie usprawiedliwia spychotechniki uprawianej przez niektóre szkoły i przez niektórych nauczycieli." Fakt, nie usprawiedliwia.I co z tego wynika??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: I co z tego wynika? IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 19:18 Jak w tytule: korepetycje psują szkoły, a raczej ich powszechna dostępność. Korepetycji udzieli student za 20 zł za godzinę lub mniej, są korepetycje dla matołów, są dla uczestników olimpiad przedmiotowych. Szkoła czuje się zwolniona z obowiązku przygotowania ucznia do czegokolwiek, tłumacząc się czynnikami obiektywnymi. Szkoła świadczy usługę edukacyjną, finansowaną z podatków rodzica, ale rodzic nie ma prawa domagać się jakości, bo nie jest odbiorcą tej usługi. Odbiorcą jest dziecko, które staje się zakładnikiem szkoły. Szkół, które pasują do tego opisu jest bardzo dużo. Są szkoły, które zdobywają się na heroiczny wysiłek, mimo skromnych możliwości - to już wyjaśniliśmy, ale są też szkoły, które nie podejmują żadnego wysiłku, mimo ogromnych możliwości. W dobrej szkole nie mówi się o korepetycjach, w złych chodzą na nie prawie wszyscy, ale tego nie odzwierciedla żaden ranking. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 20:07 Rankingi jednak to i owo odzwierciedlają;-), a uczeń przynajmniej w dużym mieście wybiera szkołę, może więc wybrać lepszą!To na marginesie! Korepetycje są też(i to dużo!) w szkołach z czesnym 20tys.$(u nas!) rocznie i więcej.Wiem coś o tym;-)Są w wielu znanych szkołach prywatnych i społecznych z wysokim czesnym (dotowanych też z pieniędzy podatników dokładnie tak (na ucznia!)jak publiczne!Są też w ameykańskich szkołach publicznych(roczne wydatki na ucznia 10tys.$ rocznie!) - byłem, widziałem!Ma Pani rację krytykując wiele szkół i nauczycieli.Ponawiam moje pytanie:"Co z tego, że sobie razem ponarzekamy i pomarudzimy, wynika???" Korepetycje są tylko objawem chorób naszej oświaty i walka z nimi ze strony MENiS zwłaszcza i GW przypomina działanie w stylu "Łapaj złodzieja!".Choroby nie leczy się walcząc z objawami, tym bardziej biadoląc nad nimi;-)!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: I co z tego wynika? IP: *.icpnet.pl 17.12.04, 20:33 > Korepetycje są tylko objawem chorób naszej > oświaty i walka z nimi ze strony MENiS zwłaszcza i GW przypomina działanie w > stylu "Łapaj złodzieja!".Choroby nie leczy się walcząc z objawami Niektóre choroby jednak leczy się objawowo ;-) Myślę, że ta walka z objawami ma jednak trochę sensu - pozwala uświadomić, co jest normalne, a co chore. Zabronić korepetycji nie można, to by było całkowicie pozbawione sensu. Myślę, że warto zwracać uwagę na to, że szkoła, która wysyła uczniów masowo na korepetycje jest po prostu szkołą kiepską - bez względu na wysokość czesnego i miejsce w rankingach ;-) Myślę, że tylko część problemów naszych szkół wynika z reformy oświaty i jej niedociągnięć. Spora ich część wynika ze skostniałości pewnych nawyków i z tego, że przez dziesięciolecia w szkołach nic na dobrą sprawę się nie zmieniało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 19:57 "Dobry dyrektor sprawia, że szkoła dobrze funkcjonuje i dobrze uczy, nawet gdy większość nauczycieli jest przeciętna";-)Oj chyba nie!Dyrektor sam niewielu nauczy!A nauczyciel słaby merytorycznie takim pozostanie niezależnie od dyrektora.Podobnie nauczyciel "nie czujący" uczniów!Jest trafne powiedzenie o skakaniu wyżej własnych 4 liter.Jeśli nauczyciel nie pasuje intelektem do uczniów, których ma uczyć(zwłaszcza w liceum), to żaden dyrektor mu nie pomoże! Dyrektor ma owszem wpływ na to, kogo przyjmuje.Trzeba lat żeby to wywarło wpływ na jakość całego grona.Nawet możliwości nagradzania najlepszych nie ma bo o nagrodach kuratora czy ministra decydują komisje preferujące urzędników (wystarczy objrzeć listy nagrodzonych 14 października!).Natomiast oczywiście zły dyrektor może uniemożliwić efektywną pracą nawet najlepszym nauczycielom, a przede wszystkim pozbawić ich motywacji. " nie działała jak maszynka do realizacji programu, na zasadzie im więcej, tym > lepiej. Im więcej materiału, im więcej olimpijczyków, im więcej korepetycji..." Co do korepetycji i "materiału" zgoda.Co do olimpijczyków - nie.U im wiekszej ilości swoich uczniów szkoła znalazła i rozwinęła talenty prowadząc ich do sukcesu tym lepiej.Zła jest szkoła, która tego nie robi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 21:41 > "Dobry dyrektor sprawia, że szkoła dobrze funkcjonuje i dobrze uczy, nawet gdy > większość nauczycieli jest przeciętna";-)Oj chyba nie!Dyrektor sam niewielu > nauczy! Tu nie chodzi o to, żeby nauczyć, ale żeby zmotywować nauczycieli do lepszej pracy. Nauczyciel jest tylko człowiekiem i nie zawsze mu się chce, zwłaszcza jeżeli nikt go za to nie wynagrodzi, choćby dobrym słowem. A większość zawsze jest przeciętna, w każdym zawodzie. W najlepszych liceach to wygląda trochę inaczej, bo one często zatrudniają nauczycieli, którzy już się sprawdzili w innej szkole. Proszę pośledzić rankingi szkół - z "niewytłumaczalnych" powodów czasami szkoła przeciętna nagle pnie się do góry, czasem jest to po prostu dobry rocznik, ale zdarza się, że jest to proces, który utrzymuje się przez kilka lat - co rok kilka miejsc wyżej. Albo z "niewytłumaczalnych" powodów szkoła spada niżej i niżej - na ogół zaczyna się to kilka lat po zmianie dyrektora. > A nauczyciel słaby merytorycznie takim pozostanie niezależnie od > dyrektora.Podobnie nauczyciel "nie czujący" uczniów! A tacy to są nieprzemakalni na jakiekolwiek działania. > >" nie działała jak maszynka do realizacji programu, na zasadzie im więcej, tym > > lepiej. Im więcej materiału, im więcej olimpijczyków, im więcej > korepetycji..." Co do korepetycji i "materiału" zgoda.Co do olimpijczyków - > nie.U im wiekszej ilości swoich uczniów szkoła znalazła i rozwinęła talenty > prowadząc ich do sukcesu tym lepiej.Zła jest szkoła, która tego nie robi! Co do olimpijczyków, zgodziłabym się z Panem pół roku temu. Jeżeli faktycznie szkoła te talenty znalazła i rozwinęła, to dobrze. Osobiście mam bardzo skromne oczekiwania wobec szkoły - nie musi pomagać, byle by nie przeszkadzała. A niestety przeszkadza. Na szczęście przynajmniej informuje o ciekawych wydarzeniach i konkursach (też nie wszystkich, ale od czego jest internet), ale to cały pożytek. W naszym konkretnym przypadku szkoła ma "renomę" jako najlepsza w mieście w danej konkretnej dziedzinie, więc uzdolnieni kandydaci ciągną, jak do miodu. Ale później rozwijają się we własnym gronie, bez większego udziału i zainteresowania szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 21:47 "Na szczęście przynajmniej informuje o ciekawych wydarzeniach i konkursach (też nie wszystkich, ale od czego jest internet), ale to cały pożytek. W naszym konkretnym przypadku szkoła ma "renomę" jako najlepsza w mieście w danej konkretnej dziedzinie, więc uzdolnieni kandydaci ciągną, jak do miodu. "A skąd się ta renoma bierze?Jeśli to niezbyt duże miasto, to wiedzą sąsiedzi...A może po prostu nie ma lepszej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: age Re: Wszystko da się wytłumaczyć błędami systemu!! IP: *.icpnet.pl 16.12.04, 22:03 Miasto dość duże - trzydzieści kilka liceów. A renoma bierze się stąd, że szkoła chwali się swoimi olimpijczykami przy każdej okazji. Lepsze szkoły są, ale mają olimpijczyków w innych dziedzinach ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GOŚĆ Re: Korepetycje psują szkoły IP: *.rej.edu.pl 15.12.04, 13:56 Te Panie z tytułami chyba nie mają pojęcia, co się w szkole dzieje, a szkołę pamiętają z czasów kiedy do niej same chodziły. Cyt. "Złe strony korepetycji przeważają. Oczywiste jest, że pogłębiają nierówności społeczne, to narzędzie segregacji." A kto powidział, że wszyscy mają mieć po równo? Czyżby powrót do komuny? A i segregacja jest już faktem i to nie za sprawą szkoły tylko pieniądza, który w wielu przypadkach zdobywany jest dzięki przekrętom, a nie dzięki wykształceniu. Cyt. "Szkoła powszechna, która została wymyślona po to, by zapewnić równość szans, jakby o tym zapomniała" To są slogany, o jakie szansy tu chodzi? Szkoła raczej zrównuje poziom i tych najlepszych ciągnie w dół. Ale to nie jest wina dyrektorów czy nauczycieli, tylko polityki oświatowej, w której chodzi tylko o poprawienie swojego wizerunku w Europie, a nie o wszechstronny rozwój dziecka. Cała ta reforma to jeden wielki kant. A z korepetycjami to tak jak z lekarzamami. Nikt nie oburza się (może tylko ja sam) kiedy idę do prywatnej przychodni i płacę dlatego, że w publicznej przychodni wizytę wyznaczają za pół roku. Szkoła rzeczywiście daje równe szanse, tyle że są to tylko szanse. Jeśli rodzic chce aby jego dziecko było kimś innym niż wszyscy i osiągnęło coś więcej to musi sam sie o to postarać i oburzanie się pracowników naukowych nic tu nie pomoże. Pozdrwaim, rodzic. Odpowiedz Link Zgłoś