ocena semestralna

14.01.05, 11:38
Czy jest sposób obliczania oceny semestralnej ? Tz. pytanie dokładnie
brzmi :Czy można wystawić ocenę dobrą jeśli dziecko ma 4 oceny dobre i osiem
lub 9 bardzo dobrych ? Przecież ze średniej wychodzi 4,66 ? Dodam, że jest to
podstawówka i dziecko dodatkowo na lekcjach jest aktywne?
    • Gość: marta Re: ocena semestralna IP: *.amsnet.pl 14.01.05, 14:15
      O, też jestem ciekawa. Moje dziecko ma punktowy system oceniania. Tu nie ma
      miejsca na dowolność. Wszystko wyliczone procentowo i jeśli np. do czwórki
      zabraknie tylko 2% to nie zmiłuj się, jest trója. Niby sprawiedliwy system, ale
      nieubłagany.
    • Gość: Mama Re: ocena semestralna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.05, 14:55
      W szkole mojej córki ważne jest za co są oceny. Jeżeli np. 4 są za sprawdziany
      i np. wypracowania (pisane na lekcji), a 5 z kartkówki, pracy domowej czy
      odpowiedzi ustnej to będzie raczej 4, jeżeli odwrotnie to 5. Pozdrawiam.
      • Gość: N.C. Re: ocena semestralna IP: *.wlb.vectranet.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.01.05, 16:37
        w szkole mojego synkajest podobnie. Liczy się fakt, za co są te oceny, np.
        jeżeli za tzw. wielkie sprawdziany, klasówki, kartkówi i odpowiedzi są czwórki,
        natomiast piątki za np. aktywność, ładne rysunki, wzorowo prowadzony zeszyt i
        inne pomniejsze (chociaż nie mniej ważne sprawy) są piątki, to ocena bliższa
        jest czwórce. Podobne wspomnienia mam również z własnej "kariery szkolnej".
        Ale przecież można pertraktować, pójść do nauczycielki, dowiedzieć się co
        preferuje itp. Jeżeli dziecko jest zdolne, to bym się specjalnie nie martwiła.
        Ocena semestralna mimo wszystko nie jest aż tak ważna jak końcowa - roczna.
        Wtedy bardziej można walczyć o oceny. Bo chociaż mogą się zaraz tu posypać
        gromy, że oceny nie ważne,nie dla ocen dzieci się uczą lecz dla wiedzy itp...
        to jednak dobrze wiemy, że aby zapewnić sobie możliwość wyboru jak najlepszej
        szkoły, niezbędne sąjak najlepsze oceny.
    • Gość: mary Re: ocena semestralna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.05, 19:14
      Ocena klasyfikacyjna nie jest średnią arytmetyczną wszystkich ocen, jakie uczeń zdobył w czasie semestru. Jedne oceny są bardziej - inne mniej ważne. Powinien o tym informować dokument zwany Przedmiotowym Systemem Oceniania. Ocena ma mierzyć poziom wiedzy i umiejętności i pełnić funkcję informującą o tym poziomie, toteż większe znaczenie mają stopnie wystawiane za pracę w klasie - są obiektywne, gdyz uczeń pracuje sam. Jednocześnie ocena pełni funkcję motywacyjną i wychowawczą, toteż stawia się stopnie również za aktywną pracę, zadania domowe czy zeszyt, a nawet wykonanie gazetki przedmiotowej.
      • Gość: marta Re: ocena semestralna IP: *.amsnet.pl 14.01.05, 19:54
        Macie rację, tak jest w istocie. W przypadku wspomnianego przeze mnie systemu
        punktowego, również o wiele więcej punktów zdobywa się za sprawdziany, klasówki
        i inne prace szkolne, za domowe zdecydowanie mniej.
      • roman.gawron Re: ocena semestralna 16.01.05, 14:33
        Gość portalu: mary napisał(a):

        > Powinien o tym informować dokument zwany Przedmiotowym Systemem Oceniania.

        W szkole nie musi być takiego dokumentu.
        • Gość: mary Re: ocena semestralna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.05, 17:32
          Nie musi - ale jest. Wymagany przez dyrekcję.
          Poza tym w sytuacji nauczycieli, wciąż o cos posądzanych przez rodziców, sprecyzowanie takich wymagań jest korzystne.
    • Gość: Zibi Re: największym błędem wielu rodziców i nie tylko IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.01.05, 13:44
      1. Największym błędem wielu rodziców i nie tylko nich jest traktowanie oceny,
      jak towaru w sklepie. To znaczy im większa ocena tym lepiej a ocena niska
      to "bubel". I w tym momencie zaczynają się targi, skargi, szukanie dziury w
      całym. Najlepiej byłoby w jakiś sposób (np. w srodkach masowego przekazu)
      wytłumaczyć rodzicom, że prawidłowo wystawiona ocena mówi im, ile umie ich
      dziecko w znanej skali. I jeżeli ta ocena wydaje im się za niska, to znaczy, że
      dziecko powinno się poprawić. I tu znowu apel do rodziców z ich aspiracjami.
      Jeżeli widzisz, że dziecko w domu robi, co może z danego przedmiotu (uczciwie
      odrabia zadania domowe, uczy się), to nie naciskaj go. Widocznie na więcej go
      nie stać. Może jest celujace z polskiego. Nie moze być omnibusem.
      A dobry "dobry" nie jest zły.
      2. Rodzicom wcale się nie dziwię, gdyż wystarczy spojrzeć na nasze "fachowe"
      władze. Stworzyły mnóstwo instrumentów do "walki o ocenę". Tak, jakby to akurat
      ta cyferka była tym, co dziecko wynosi ze szkoły. Mniej wagi przywiązuje się do
      wiedzy i umiejetności niż do wysokości ocen. Np. instrumenty do podwyższania
      oceny na koniec roku to skandal, gdyż dobrze zapobiegają systematyczności
      uczenia się. Dziecko mysli, że na koniec roku "poprawi", więc po co ma sie
      uczyc na bieżąco. Tylko, że nie wie (bo skąd by miało wiedzieć), że matematyki
      nie wkuje na koniec roku na więcej niż 2.
      • gal100 Re: największym błędem wielu rodziców i nie tylko 17.01.05, 08:11
        Ocena to właśnie jest taki "towar w sklepie". To właśnie od ocen zależy, czy
        dziecko dostanie się do dobrej szkoły. A jeśli chodzi o poprawianie, to nie
        widzę w tym nic złego. Zajrzyj sobie na prywatne forum Romana Gawrona, tam była
        dyskusja na ten temat. Zdania jak wzykle są podzielone, ale są nauczyciele,
        którzy zdecydowanie są "za". Przecież celem szkoły jest - nauczyć a nie
        wystawić ocenę. Jeśli ktoś się nauczy i zaliczy, to w czym problem? Jeszcze raz
        powtarzam - ocena wbrew pozorom jest ważna, zwłaszcza na koniec szkoły i uczeń
        (zakładam, że ambitny) walczy o jak najlepsze świadectwo. Lepiej, żeby
        zaliczył, niż, żeby dostał dobry stopień "na piękne oczy", jak robią (sorry,
        ale tak jest) niektórzy nauczyciele. Poza tym w gimnazjum i liceum to już nie
        są dzieci. Podręczniki są dość obszerne (dla gimnazjalistów po postawówce to
        szok) i ciężko im uczyć się systematycznie wszystkiego jednocześnie. A kazdy
        przedmiot jest dla nauczyciel najważniejszy; bilogia, historia...A gdzie
        fizyka, chemia? Lektury z polskiego, wypracowania...Kochani, spróbujcie wczuć
        się w rolę takiego ucznia, który musi w ciągu jednego tygodnia przygotować się
        do dwóch prac klasowych (bilogia, historia), kartkówek z fizyki i chemii,
        odpytywania z geografii i muzyki (u nas pytają bardzo dokładnie z podręcznika),
        napisać dwa wypracowania, C.V, życiorys na polski, nauczyć się angielskiego,
        niemieckiego i zaliczyć kartkówkę z wf-u (tak u nas było)i odrabiać
        systematycznie wszystkie prace domowe. Życzę powodzenia.
Pełna wersja