Dodaj do ulubionych

Oceń sobie profesora

03.10.05, 22:11
Dwie uwagi.
Z jednej strony profesorzy musze lepiej odnosic sie do studentow, a z drugiej
w podoni za lepsza ocena studentow znowu nastapi obnizenie poziomu (tak jest
w USA).

ps. Podobne ankiety robiono kiedy na UJ. Profesorzy o najmniejszych
wymaganiach byli oceniani najlepiej.
Obserwuj wątek
    • robertw18 JAJO MĘDRSZE OD KURY. JAK HUNWEJBINI... 03.10.05, 22:26
      Wiadomo, że student na ogół uznaje się za mądrzejszego/sprytniejszego od
      profesora, a gdy nie zda egzaminu, obwinia (choćby częściowo) profesora.
      Oczywiście uznaje się też najmądrzejszego w ocenie, co powinno być w programie
      i w związku z tym - czego będzie się uczył.
      Może od razu urządzić wiece, na których studenci wystawią sobie stopnie i
      będzie OK. Wszyscy zadowoleni.
      Pozdr.
      • robertw18 PS. ANONIMY - JAKIE TO WSPANIAŁE !!! 03.10.05, 22:29
        "Rewolucja kulturalna" a la "Mao Tse Tung" na całego. Zresztą socjalistyczna UE
        też coś podobnego zaleca.
        Pozdr.
      • nieshka Re: JAJO MĘDRSZE OD KURY. JAK HUNWEJBINI... 04.10.05, 08:47
        bez przesady.
        gdy studiowalam, na wymagajacych ale sprawiedliwych wykladowcow sie narzekalo,
        ale docenialo sie ich poziom wiedzy i umiejetnosci uczenia.
        byla takze spora liczba fachowcow w swojej dziedzinie, ale traktujacych
        studentow jak bezmyslne bydlo. niedostosowane skale ocen, zlosliwosci wobec
        studentow i ich upokarzanie podczas egzaminow- to bylo na porzadku dziennym. i
        takie osoby powinny zaczac sie zastanawiac nad swoimi metodami dydaktycznymi.
        duza wiedza nie usprawiedliwia takich zachowan.

        pzdr,
        • zoldau Re: JAJO MĘDRSZE OD KURY. JAK HUNWEJBINI... 04.10.05, 15:23
          W pelni zagdzam sie z Toba. Tez mialem kilku wymagajacych Profesorow, i nigdy
          nikt na nich kotow nie wieszal. Czesto o ironio to wlasnie Oni pociagali to
          zglebiania wiedzy w danym kierunku i kierowali w ten sposob naszym zyciem.
          Wymagajacy i dobry profesor to skarb. Ale rowniez spotkalem kilku powaznie
          mlotkow na swojej drodze, rowniez robili na koniec ankiety i... pewnie wrzucali
          do kosza, bo po przeczytaniu moim zdaniem nie mieliby odwagi prowadzic wykladow
          dalej. O dziwo wlasnie slyszalem, ze ci awansowali ostatnio. No coz...mierny,
          ale wierny...a co do wypowiedzi Pana ex-rektora Woznickiego. Nie zaskakuje mnie
          Jego zdanie i obawa przed ocena. Wyklady nie nalezaly do blyskotliwych, jesli
          sie w ogole odbywaly, a nie przychodzil doktorant na zastepstwo...
      • czubas Chamstwo profesorow jest typowo polskie.... 04.10.05, 14:10
        Bo na Zachodzie student jest szanowany a nauczyciel jest na tyle inteligentny,
        ze zdaje sobie sprawe za co mu placa. W Polsce jest to postawione na glowie,
        wiec nic dziwnego, ze mamy niski poziom nauczania, bo i kadra jest na bardzo
        niskim poziomie.
    • panna_z_polskiego_dworku To bardzo potrzebny werwis 03.10.05, 22:50
      > Z jednej strony profesorzy musze lepiej odnosic sie do studentow, a z drugiej
      > w podoni za lepsza ocena studentow znowu nastapi obnizenie poziomu (tak jest
      > w USA).

      Czy wiesz cos o szkolnictwie wyzszym w USA? Akurat szkolnictwo wyzsze w USA jest na wysokim poziomie - to uniwersytety amerykanskie sa na pierwszych miejscach rankingow, a nie polskie...I na najlepszych uniwersytetach amerykanskich tez ocenia sie profesorow.

      Widze ze polscy profesorowie zaczynaja juz sie trzasc bo chamstwo i pomiatanie studentami nie beda im juz moze uchodzic na sucho.
    • nick.crestone W USA żyję z tym od lat! 04.10.05, 01:01
      Jestem profesorem wyzszej uczelni w USA. Oto, jak robi sie to na mojej uczelni:

      Na ostatnim wykladzie w kazdym semestrze rozdaję studentom anonimowa ankiete z
      pytaniami, jak oceniaja wyklad, wykladowcę (czyli mnie), trudnosc materialu,
      ilosc zadan domowych, moja dostepnosc podczas godzin przyjec i poza nimi, moj
      stosunek do mniejszosci etnicznych i kobiet, po czy opuszczam sale. Studenci
      zakreslaja punkty na komputerowym arkuszu, dopisuja wlasne uwagi, zbieraja to i
      zanosza do dziekanatu. Dane to zostana przetworzone po zakonczeniu semetru i
      wystawieniu ocen, i po kilku miesiacach otrzymam gruba koperte z wynikami
      statystycznymi i komentarzami studentow.

      Jest to wymagane od wszystkich profesorow, a takze od wszystkich asystentow na
      calej uczelni. Wyniki sa umieszczane na uniwersyteckiej witrynie internetowej,
      i ludzie z calego swiata moga przegladac oceny danego wykladowcy, albo porownac
      oceny roznych wykladowcow wykladajacych ten sam przedmiot za ostatnie lata.
      Poniewaz oceny sa odzwierciedleniem opinii setek studentow w ciagu szeregu lat,
      wiec sa dosc miarodajne. W ten sposb studenci wiedza, kto jest dobrym
      wykladowca, a kto fatalnym, i nie ma nic wspolnego z wystawianiem latwych
      stopni, tylko z tym, jak ich traktuje studentow, ktorzy tutaj placa za studia
      ciezkie pieniadze i chca byc serio traktowani.

      Sa tez uczelnie, ktore tego nie robia, i tam studenci sa skazani na okazjonalne
      informacje zamieszczane przez pojedynczych studentow na witrynkach typu
      www.myprofessorsucks.com czy temu podobnych. Jak rozumiem, witrynka www.ocen.pl
      jest taka anonimowa szczekaczka, gdzie mozna znalezc jedna-dwie opinie na temat
      kazdego profesora, czyli statystycznie bezwartosciowa informacje, na ogol
      zamieszczane przez sfrustrowanych studentow i rownowazone wspanialymi opiniami
      zamieszczanymi zapewne przez samych profesorow i ich rodziny.

      Moja rada dla profesorow w kraju - jesli draznia was czesto napastliwe czy
      niesprawiedliwe opinie na www.ocen.pl, to niech wasza uczelnia wprowadzi
      jednolity system oceny wszystkich wykladowcow i co semestr uaktualnia zbiorcze
      wyniki na swojej witrynie internetowej - wtedy nikt nie bedzie wypisywal
      zlosliwosci na www.ocen.pl.

      NC
      • bull_s Re: W USA żyję z tym od lat! 04.10.05, 14:54
        Wiadomo, ze w USA nastepuje dramatyczna inflacja stopni, w tym na Harvard i
        Yale. Jeden z powodow-ocenianie wykladowcow przez studentow. Wiadomo wszystkim,
        ze dobrzy studenci oceniaja w zasadzie dobrze, a zli- w zasadzie zle. Ci
        ostatni maja szczegolna awersje do nauczycieli wymagajacych i stanowia n
        ajwiekszy problem systemu. Anonimy nigdy nie rozwiazywaly problemu-pogarszaly
        go. A nawiasem mowiac, jak sie maja anonimowe oceny do etyki???
        • jaroslaw.borawski Re: W USA żyję z tym od lat! 04.10.05, 16:45
          W USA profesor po co najwyzej 5 latach wykladania na uczelni musi dostac albo
          tzw. "tenure", czyli kontrakt bezterminowy albo musi odejsc z uczelni do innej.
          Jesli profesor jest na "tenure" to praktycznie nie mozna go zwolnic za zle
          oceny studentow. Jedynie w wypadku lamania prawa (np. moplestowanie itp.) lub
          nie wykonywania swoich obowiazkow (nieprzychodzenie na wyklady) uczelnia moze
          sie starac zwolnic takiego profesora.
          Inflacja ocen u takich profesorow nie wystepuje bo ich g... obchodzi co o nich
          mysla studenci. Jedynie asystenci, ktorzy probuja dostac "tenure" z uczelni
          moga sie podlizywac studentom zeby dostac dobre oceny. Wierz mi jednak, ze
          jesli ludzie placa 40K za rok to maja ochote zdobyc troche wiedzy. Jesli taki
          profesorek nic ich nie nauczy to mimo tego, ze dostali A to i tak wystawia mu
          nie najciekawsza ocene.
          • nick.crestone Re: W USA żyję z tym od lat! 04.10.05, 21:02
            jaroslaw.borawski napisał:

            > W USA profesor po co najwyzej 5 latach wykladania na uczelni musi dostac albo
            > tzw. "tenure", czyli kontrakt bezterminowy albo musi odejsc z uczelni do
            innej.
            >
            > Jesli profesor jest na "tenure" to (...)
            > Inflacja ocen u takich profesorow nie wystepuje bo ich g... obchodzi co o
            nich
            > mysla studenci.

            To nie calkiem tak. Ja mam oczywsicie tenure i mimo to zalezy mi na tym, by moj
            wyklad byl wysoko ovceniany - i jest! I nie podlizuje sie studentom, tylko
            wymagam, ale tez jestem dostepmy, grzeczny, traktuje wszystkich uporzejmie i
            nie miewam humorow. Podobnie czyni wielu moich kolegow z tenure.

            Sa oczywiscie przypadki ludzi, ktorzy sie nie staraja i maja studentow w nosie.
            Nie mozna ich za to zwolnic, ale chairman i dziekan maja swoje sposoby, by
            pokazac im swoje niezadowolenie - daje sie gorsze wyklady, nizsze podwyzki,
            pomija w nagrodach itd.

            Mlodzi assistant professors (nie "asystenci"), ktorzy staraja sie dopiero o
            tenure sa oceniani nie na podstawie tego, co mysla o nich studenci, ani nawet
            nie na podstawie tego, co publikuja, ale na podstawie tego, ile pieniedzy
            potrafili zdobyc i przyniesc na wydzial w ramach grantow. Nie ma grantow - nie
            ma tenure. Sa granty - jest tenure.

            NC
            • bull_s Re: W USA żyję z tym od lat! 06.10.05, 06:08
              Zdaje sie, ze w tej dyskusji chodzi o Polske, nie o USA. Chodzi tez o to, zeby
              system polski byl madrzejszy od innych. Osobiscie nie chcialbym byc studentem
              uniwersytetu, gdzie eliminuje sie dobrych wykladowcow i badaczy, a promuje
              sprytnych lowcow grantow (np badaniami nad zwiekszeniem zawartosci nikotyny w
              papierosach itp). Opinie studenckie sa wazne, jesli sa prawdziwe. Obecny system
              takiej gwarancji nie daje; problem jest w tym, ze my nawet nie wiemy
              dokladnie,co daje i w jakim stopniu jest rzetelny. Potrzebne sa jakies madre
              podstawy naukowe, ktorych o ile wiem, nie ma. Od tego chyba wypadaloby zaczac w
              takich instytucjach jak uniwersytet. Uzywamy narzedzia, ktorego dzialanie nie
              rozumiemy w calosci. Zdrowy rozsadek tu nie wystarczy, jesli wyrzuca sie
              wykladowcow dobrych i wymagajacych , a zatrzymuje sympatycznych i przecietnych.
              Nie wazne ilu-wazne ze jest to krzywdzace i szkodliwe dla systemu. Wiadomo, ze
              mlody student z pierwszego roku czesto nie zdaje sobie nawet sprawy ze
              znaczenia jego opinii dla kariery mlodych wykladowcow. Podczas gdy student moze
              bezkarnie korzystac z anonomowosci, wykladowca nie ma szansy na obrone przed
              krzywdzacymi opiniami. A to jest niemoralne.
              bs
    • calstop Obnizenie poziomu - niekoniecznie 04.10.05, 02:20
      Niekoniecznie bedzie sie to wiazac z obnizeniem poziomu. Na UAM, na Wydziale
      Matematyki i Informatyki takie ankiety sa juz od dawna. Widzac rankingi
      profesorow, w scislej czolowce sa tez profesorowie o naprawde duzych
      wymaganiach. Jak studiowalem tam, to sam ocenialem pozytywnie profesorow, przy
      ktorych mozna bylo sie czegos nauczyc. (O niektorych poprzednie roczniki mi
      mowily, ze "u niego to napracujesz sie sporo, ale przynajmniej bedziesz
      dokladnie wiedzial, o co chodzi"
    • moherowyberet Pacuła 04.10.05, 09:15
      A PAcuły tam jeszcze nie ma? To błąd buahahahahahaha
    • daglezja4 Re: Oceń sobie profesora -pomysł debila 04.10.05, 11:11
      Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym wprowadziła obowiązek uwzględniania podczas
      oceny nauczyciela akademickiego opinii studentów. - mno to to już musiał
      wymyśleć jakiś debil, żeby uczeń oceniał nauczyciela a student profesora.
      przecież ma być odwrotnie: nauczyciel ma oceniać ucznia , profesor studenta,
      danie studentom jakichkolwiek uprawnień w zakresie oceny wykładowców burzy sens
      nauki. zła ocena wystawiona studentowi moze pociadnać lawinę zarzutów
      studenckich wobec profesora.
      • czubas Typowo socjalistyczne myslenie kol. daglezja.... 04.10.05, 14:13
        Na szczescie w krajach rozwinietych nauczyciele szanuja studentow i musza sie
        liczyc z ich wymaganiami i potrzebami. W Polsce nauczycielem akademickim moze
        zostac kazde zero a mozliwosci oceny jego pracy sa prawie zadne. A
        jednoczesnie, owe zera chetnie wyciagaja lape po panstwowa kase i narzekaja, ze
        za marna place marnie im placa....
    • naels Re: Oceń sobie profesora 04.10.05, 13:10
      "Nie zawsze budzi to entuzjazm na uczelniach. - Jak student może ocenić
      merytoryczne przygotowanie profesora? - pyta prof. Małgorzata Gersdorf,
      prorektor UW ds. nauczania."

      O matko Boska. Sama jestem poczatkujacym nauczycielem akademickim; co prawda do
      rangi profesora to mi jeszcze baaardzo daleko, ale stwierdzenie pani prorektor
      wprawilo mnie w oslupienie. Jak mozna publicznie wyprodukowac taki zlepek
      megalomanii, arogancji i pychy? Rozumiem, ze pani prorektor jest
      wszechwiedzaca, chodzaca encyklopedia multimedialna? Czy, chociazby nieliczni,
      studenci wspanialej pani prorektor nigdy podczas wykladow nie zadaja pytan, nie
      wykazuja zainteresowania przedmiotem, nie prosza o wyjasnienie szczegolow, na
      wlasna reke nie poglebiaja wiedzy i nie zbieraja informacji o nowinkach? Nigdy
      pani niczym nie zaskoczyli? Jezeli tak, to bardzo pani wspolczuje kiepskich
      studentow wybierajacych pani przedmiot (co, nota bene, tez niezbyt dobrze
      swiadczy o profesorze).

      Alternatywne wyjasnienie, jakie przychodzi mi do glowy, to profesorski beton
      pochodzacy z czasow wczesnego Gierka, ktory to beton, po opublikowaniu trzech
      artykulow w jakiejs podrzednej gazetce, przez ostatnie 20 lat niczego sie nie
      nauczyl, niczego nowego nie dowiedzial, nie przeczytal zadnej nowej publikacji
      branzowej i od 20-ty lat wyklada z tych samych pozolklych konspektow uparcie
      ignorujac fakt, ze Ziemia jednak sie kreci. W dziedzinach humanistycznych to
      szczegolnie latwe, ale nawet na mojej uczelni technicznej tacy sie zdarzali. No
      tak, przygotowanie merytoryczne takiego "autorytetu" trudno ocenic; zwlaszcza,
      ze nie pozwala zadawac pytan...
    • czubas Poziom kadry jest beznadziejny.... 04.10.05, 14:08
      Nie dorobimy sie nauczania na srednim poziomie bez wymiany tej kadry. Duza
      czesc nauczycieli akademickich (nie lubia oni tego okreslenia, bo uwazaja
      siebie za "pracownikow naukowych", ale placi sie im glownie za nauczanie)
      prezentuje poziom wrecz zenujacy. Nie tylko w sprawie znajomosci tematu, ale
      takze w sposobie podejscia do wlasnej pracy i studentow. Zwlaszcza ten ostatni
      jest katastrofalny.
    • monikaa13 WWW.OCEN.PL 04.10.05, 14:56
      WWW.OCEN.PL
    • nfa05 Re: Oceń sobie profesora 04.10.05, 16:40
      'Jak student może ocenić merytoryczne przygotowanie profesora? - pyta prof.
      Małgorzata Gersdorf, prorektor UW ds. nauczania. - Opinia studenta jest dla nas
      jedynie kryterium pomocniczym przy ocenie pracownika'
      oczywiście, jak wynika z sytuacji po ocenianiu przez studentó w czasach 1
      Solidarności to kryterium bardzo pomagało w rozprawianiu się z nauczycielami
      akademickmi wysoko ocenianymi przez studentow szczegolnie jeśli byli znacznie
      wyzej oceniani niz ich utytłani przełożeni
      np. www.nfa.pl/articles.php?id=42
      Niestety nowa ustawa o szkolnictwie wyzszym nie wprowadza instrumentow na rzecz
      obrony wysoko ocenianych nauczycieli akademickich przed ich gorzej ocenianymi
      przełozonymi. To jedna z licznych wad tego bubla legislacyjnego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka