Dodaj do ulubionych

jak osiągnąć sukces w nauce

17.09.06, 11:04
proponuję dyskusję , w której nauczyciele , uczniowie i rodzice
podzieliliby się swoimi uwagami i doświadczeniami z innymi , jak
osiągnąć sukces w nauce .

ja mam pewne doświadczenia z matematyki , fizyki , języka angielskiego
i kształcenia słuchu - chętnie się nimi podzielę :))


mam nadzieję , że ta dyskusja pomoże uczniom , rodzicom i nauczycielom
w osiągnięciu lepszych wyników w procesie kształcenia :)
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 higiena myślenia 17.09.06, 12:12
      jednym z ważnych elementów skutecznego uczenia nazwałbym higieną myślenia -
      coś co jest wyuczone , sprawia przyjemność i staje się koniecznością
      wykonywania tej czynności systematycznie .

      musi istnieć jakiś porządek i rygor wykonywanych czynności jak i wynik
      sprawiający satysfakcję . czynności tej higieny muszą łaczyć się w całość
      doprowadzając do zamierzonego rezultatu .
      • unsatisfied6 poniżej powyższego proszę nie czytać 20.09.06, 23:25
        poniżej powyższego proszę nie czytać . przykro mi , że zrobił się z tego wątku
        śmieć .
        • dziama3 Re: poniżej powyższego proszę nie czytać 22.09.06, 13:02
          Boże, czy ten temat jest aż tak kontrowersyjny, że musiało się skończyć na
          bluzgach i obrażaniu się nawzajem??? Czy nie stać nas na merytoryczną
          dyskusję???
          • unsatisfied6 chciałbym 24.09.06, 10:14
            dziama3 napisała:

            > Boże, czy ten temat jest aż tak kontrowersyjny, że musiało się skończyć na
            > bluzgach i obrażaniu się nawzajem??? Czy nie stać nas na merytoryczną
            > dyskusję???

            chciałbym - próbowałem taką zainicjować :))
            • dziama3 Wiem, że chciałeś 25.09.06, 11:08
              Dzięki za chęci. Myślałam że skorzystam z dyskusji, porozmawiam z uczniami, a
              tu niemiła siurpryza...
    • playadelsol Re: jak osiągnąć sukces w nauce 17.09.06, 14:15
      łeb! sprawny łeb! i czeguż chciec więcej? i czego więcej potrzeba?
      • unsatisfied6 sprawny łeb to zdecydowanie za mało 17.09.06, 16:40
        playadelsol napisała:

        > łeb! sprawny łeb! i czeguż chciec więcej? i czego więcej potrzeba?

        kształcenie potrzebuje wiele - wiedza jak uroda potrzebuje pielęgnacji i
        higieny . zadbana jest miła i przyjemna dla otoczenia , zaniedbana nie stanowi
        żadnych większych walorów dla otoczenia .

        "sprawny łeb" wykształcony w środowisku patologicznym będzie patologicznie
        myślał .
        • playadelsol Re: sprawny łeb to zdecydowanie za mało 17.09.06, 21:16
          jeżeli ten "sprawny łeb" jest naprawde sprawny, to bedzie myslał po swojemu, niezaleznie od srodowiska, a czy patologicznie czy nie to juz cecha osobnicza a nie środowiskowa
          chyba ze mówiąc "sprawny łeb" mamy na mysli znacznie rózniące się od siebie poziomy sprawności, ale dla mnie "sprawny łeb" oznacza naprawde ekstraklasę i szczerze powiedziawszy niewiele znam takich osób :) za to jak przyjemnie patrzy sie wtedy w lusto :)
          • unsatisfied6 to nie wiem czego szukasz na tym forum 17.09.06, 23:00
            playadelsol napisała:

            > jeżeli ten "sprawny łeb" jest naprawde sprawny, to bedzie myslał po swojemu,
            ni
            > ezaleznie od srodowiska, a czy patologicznie czy nie to juz cecha osobnicza a
            n
            > ie środowiskowa
            > chyba ze mówiąc "sprawny łeb" mamy na mysli znacznie rózniące się od siebie
            poz
            > iomy sprawności, ale dla mnie "sprawny łeb" oznacza naprawde ekstraklasę i
            szcz
            > erze powiedziawszy niewiele znam takich osób :) za to jak przyjemnie patrzy
            sie
            > wtedy w lusto :)

            to nie wiem czego szukasz na tym forum skoro wg ciebie "wystarczy sprawny łeb"?

            wątpię byś opierał swoje stwierdzenie na doświadczeniach dydaktycznych .
            słusznie niegdyś ajala1 zauważyła , że szkoła zrobi z ciebie co chce , a ty
            tego nie zauważysz . możesz mieć "sprawny łeb" a szkoła zepchnie ciebie na
            margines , możesz być mniej niż przeciętny a szkoła zrobi z ciebie eksperta .
            możesz mieć fantastyczny potencjał do nauki języków a szkoła może ucząc
            ciebie trzech nie nauczyć żadnego .
            • playadelsol Re: to nie wiem czego szukasz na tym forum 18.09.06, 21:40
              a) jakbyś nie zauważyl jestem kobietą :)
              b)ze szkołą nie mam nic wspólnego
              c)szkoła nigdzie cie nie zepchnie jeśli masz naprawde "sprawny łeb"
              d)szkoła nic z ciebie nie zrobi jeśli jesteś kiepski
              e)mamy chyba rózne wyobrazenie o tym czym jest nauka
              f)czy dla ciebie ekspert to ktoś kto ma odpowiedni papierek? czy ktos co się na czyms zna? bo sądzac po twojej wypowiedzi to jednak to pierwsze...

              i jeszcze w kwestii języków; tego mozna nauczyc się tylko samemu, jesli wierzysz ze nauczy cię szkoła, to powodzenia :)
              a jesli masz potencjał do języków i chęc do ich nauki, nikt ani nic nie statnie ci na przeszkodzie...
              widzę natomiast ze Ty zyjesz w swiecie który mozna by nazwac administracyjno-biurokratycznym w którym liczy się papierek, pewnie więc nigdy nie osiągnąłes spektakularnych sukcesów w nauce rozumianej po mojemu, za to pewnie miałes same piątki z góry na dół, bo to jest własnie nauka po Twojemu....
              • unsatisfied6 hm 18.09.06, 22:09
                playadelsol napisała:

                > a) jakbyś nie zauważyl jestem kobietą :)
                > b)ze szkołą nie mam nic wspólnego
                > c)szkoła nigdzie cie nie zepchnie jeśli masz naprawde "sprawny łeb"
                > d)szkoła nic z ciebie nie zrobi jeśli jesteś kiepski
                > e)mamy chyba rózne wyobrazenie o tym czym jest nauka
                > f)czy dla ciebie ekspert to ktoś kto ma odpowiedni papierek? czy ktos co się
                na
                > czyms zna? bo sądzac po twojej wypowiedzi to jednak to pierwsze...
                >
                > i jeszcze w kwestii języków; tego mozna nauczyc się tylko samemu, jesli
                wierzys
                > z ze nauczy cię szkoła, to powodzenia :)
                > a jesli masz potencjał do języków i chęc do ich nauki, nikt ani nic nie
                statnie
                > ci na przeszkodzie...



                > widzę natomiast ze Ty zyjesz w swiecie który mozna by nazwac administracyjno-
                bi
                > urokratycznym w którym liczy się papierek,

                mój papierek akurat się wogóle w Polsce nie liczy - nie liczy się żaden
                dyplom najlepszych uniwersytetów świata z wyjątkiem może moskiewskiego
                ( ten chyba znajduje się w pierwszej pięćdziesiątce najlpeszych w świecie) .


                > pewnie więc nigdy nie osiągnąłes spe
                > ktakularnych sukcesów w nauce rozumianej po mojemu, za to pewnie miałes same
                pi
                > ątki z góry na dół, bo to jest własnie nauka po Twojemu....

                ty masz łeb a ja załóżmy mam szkołę , w której będę kształcić twój łeb .
                dam ci 8 godzin ślęczenia w szkole - wrócisz do domu lekko przymulony
                i zmęczony . chwila odpoczynku zapewne przed tym , jak siądziesz do
                odrabiania pracy domowej . obiad , kolacja - trochę czasu na życie
                towarzyskie i ile zostało tobie na to byś uczył się inaczej niż
                ja ci narzuciłem programem swojej szkoły ?
                • daktylek Re: hm 18.09.06, 22:14
                  Moskiewski na dzień dzisiejszy też trzeba nostryfikować
                  • unsatisfied6 no to ładnie 18.09.06, 22:17
                    daktylek napisał:

                    > Moskiewski na dzień dzisiejszy też trzeba nostryfikować

                    no to ładnie - zatem najprwadopodoniej żaden dyplom 100 najlpeszych
                    uniewrków świata nie jest w Polsce uzanwany - intelektualne getto .
                    • daktylek Re: no to ładnie 18.09.06, 22:30
                      Wcale nie, w większości krajów uznwalność wykształcenia reguluja przepisy
                      wewnetrzne. W Stanach też automatem nie są uznawane polskie dyplomy.
                      • unsatisfied6 co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 22:53
                        daktylek napisał:

                        > Wcale nie, w większości krajów uznwalność wykształcenia reguluja przepisy
                        > wewnetrzne. W Stanach też automatem nie są uznawane polskie dyplomy.

                        a co ma piernik do wiatraka - USA przyjmie i uzna bez wachania każde wysokie
                        kwalifiakacje niezależnie od pochodzenia . uzna każdy dyplom spośród
                        najlepszych uniwerków świata - to darmowy potencjał twórczy dla ich gospodarki .

                        mogą mieć pewne obiekcje z uznaniem polskiej uczelni , bo wiedzą jak
                        nieuczciwie można uczelnię w Polsce zaliczać pomijając juz samą sprawę
                        plagiatów . trudno zaliczyć w USA dyplomy uczelni medycznych ze wględu
                        na zupełnie inny dłuższy cykl kształcenia w tym zawodzie .

                        jeżeli masz list rekomendacyjny od profesora uczelni ,któremu wg nich można
                        zawierzyć , masz zaliczone to co on w liście napisze - możesz kontynuwać naukę
                        nawet na Harvard , bez żadnych dodatkowych egzaminów ( z wyjątkiem Toefl i to
                        niekoniecznie ) .
                        • playadelsol Re: co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 22:54
                          dobre usa zła polska? hehe, niezłe :)
                          • unsatisfied6 gdybyś nie wiedział kolego , to wyjaśnie 18.09.06, 23:07
                            playadelsol napisała:

                            > dobre usa zła polska? hehe, niezłe :)

                            jakbyś nie wiedział kolego , srawa wygląda tak - jeżeli jesteś obywtelem innego
                            kraju ( np USA ) można ciebie w Polsce zatrudnić na podstawie twoich
                            kwalifikacji zdobytych poza granicami naszego kraju (np w USA )- może ci nawet
                            przysługować znacznie wyższa pensja od Polaków wykonujących te same obowiązki .
                            natomiast jeżeli masz obywatelstow polskie , twoje kwalifikacje zdobyte w USA
                            są w naszym kraju nic nie warte .
                            • playadelsol Re: gdybyś nie wiedział kolego , to wyjaśnie 18.09.06, 23:31
                              kolego? a to interesujące..zacznij czytac..bedziesz wiedział z kim piszesz...

                              moim skromnym zdaniem kwalifikacje zdobyte w usa sa w ogóle nic nie warte, ale wiem ze sa tacy co idolizuja wszystko z usa

                              ale juz pomijając tą kwestię, mając takie wykształcenie, takie papiery, nie chciała Cię zatrudnić zadna firma?? Na pewno dostałbys grube pieniądze, porównywalne z tymi jakie zrabiają obcokrajowcy za to samo
                          • unsatisfied6 tego nie napisałem 18.09.06, 23:09
                            playadelsol napisała:

                            > dobre usa zła polska? hehe, niezłe :)

                            i nie przekręcaj moich słów .
                            • playadelsol Re: tego nie napisałem 18.09.06, 23:33
                              a czyz nie to z Twoich słów wynika?
                              • unsatisfied6 Re: tego nie napisałem 18.09.06, 23:36
                                playadelsol napisała:

                                > a czyz nie to z Twoich słów wynika?

                                nie
                                • playadelsol Re: tego nie napisałem 19.09.06, 11:57
                                  unsatisfied6 napisał:

                                  > playadelsol napisała:
                                  >
                                  > > a czyz nie to z Twoich słów wynika?
                                  >
                                  > nie
                                  >

                                  to zacznij moze inaczej słowa dobierać, bo przekazujesz chyba nie to co chcesz przekazać w takim razie....
                                  >
                        • daktylek Re: co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 23:29
                          Tak? A np. architektem można zostać bez problemu albo prawnikiem?

                          Gdybyż to wszystko było takie proste, to któregoś dnia wszystkie kraje
                          stwierdziłyby: uznajemy sobie bez problemu wykształcenie, wszystkie dyplomy
                          zarówno te służące dalszej nauce, jak i te służące wykonywaniu zawodu. Ale tak
                          nie jest i jeszcze długo nie będzie. Nawet w krajach Unii nie masz takiego
                          automatyzmu.
                          • playadelsol Re: co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 23:33
                            niektóre zawody wymagają swietnej znajomości języka danego kraju, i to jest przeszkoad nr jeden

                            poza tym procedury i standardy tez się róznia w zależnosci od kraju

                            więc to nie takie proste i oczywiste by uzyskać kwalifikacje na podstawie uprwanień zdobytych w inym kraju
                            • daktylek Re: co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 23:36
                              Właśnie o to chodzi, że nie sam dyplom, nawet najlepszej na świecie uczelni,
                              umożliwia pracę, lecz liczne inne uwarunkowania wewnetrzne kraju.
                              • unsatisfied6 Re: co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 23:42
                                daktylek napisał:

                                > Właśnie o to chodzi, że nie sam dyplom, nawet najlepszej na świecie uczelni,
                                > umożliwia pracę, lecz liczne inne uwarunkowania wewnetrzne kraju.

                                propagnadę siejecie albo sami jesteście tą propagnadą nasiąknięci .

                                zatrudnianie kwalifikacjji zdobytych poza granicami kraju to darmowy potencjał
                                ludzki- każdy wie , że zatrudniają nie stwarzając takich barier jakie tworzy
                                Polska .
                                • playadelsol Re: co ma piernik do wiatraka? 18.09.06, 23:53
                                  kwalifikacje trzeba najp;ierw zweryfikować: czy zatrudniłbys np farmaceutę z Togo tylko na podstawie dyplomu ukończenia jakiejś tamtejszej szkoly wyższej?
                                  • daktylek Re: co ma piernik do wiatraka? 19.09.06, 07:39
                                    I temu wlasnie służy konieczność nostryfikacji dyplomu, nawet najlepszej na
                                    świecie uczelni
                • playadelsol Re: hm 18.09.06, 22:42
                  a) w wieku w którym sie chodzi do szkoły i tak praktycznie nikt nie mysli o nauce
                  b) zadna szkoła nie trwa 8 godzin
                  c) nawet chodząc do szkoły nikt cie nie zmusi do tego zeby sie tam uczyć, a juz tym bardziej by odrabiac lekcje, więc nawet przyjmujac Twój scenariusz: w szkole odespisz swoje, albo pójdziesz na wagary, a co ci potrzeba nauczysz się sam
                  d) hm, punktu d juz chyba nie będzie, moze poza tym ze cóz to za róznica jaki masz papierek....dla mnie to i tak nie ma żadnego znaczenia, a jesli dla Ciebie liczy się papierek i tym się chwalisz, to współczuje :)
                  • unsatisfied6 ja się nie chwalę i nie oczekuję współczucia 18.09.06, 23:16
                    playadelsol napisała:

                    > d) hm, punktu d juz chyba nie będzie, moze poza tym ze cóz to za róznica jaki
                    m
                    > asz papierek....dla mnie to i tak nie ma żadnego znaczenia, a jesli dla
                    Ciebie
                    > liczy się papierek i tym się chwalisz, to współczuje :)

                    ja się nie chwalę i nie oczekuję współczucia ale odrobiny rozsądku w polityce
                    zatrudnienia - matematyk obywatelstwa polskiego po anglojęzycznej uczelni wg
                    przepisów i regulaminów polskiej szkoły nie ma odwpowiednich kwalifikacji do
                    naczuczania w szkole . nie może nauczać matematyki po angielsku w publicznej
                    szkole językowej - obcokrajowiec może ale nie Polak . wymagane umiejętonści
                    językowe do naucznia np. matematyki w języku angielskim to poziom angielskiego
                    zatwierdzony egazminem FCE .
                    • playadelsol Re: ja się nie chwalę i nie oczekuję współczucia 18.09.06, 23:29
                      no to wyłóz te kilkaset złotych i zdaj sobie fce, dla Ciebie to chyba no problem

                      a tak poza tym, jeśli jesteś matematykiem po czołowej amerykańskiej uczelni (jak by to wynikało z tego co piszesz), i chcesz uczyć w polskiej szkole, czy choćby w ogóle w szkole, no to ja czegoś tu nie rozumiem..z Towimi kwalifikacjami powinieneś bez trudu znaleźć pracę w jakies dobrej firmie komputerowej w kraju zwanym usa, czy gdziekolwiek na świecie, a Ty przyjeżdzasz do polski w szkole uczyc...interesujące..jestes nową siłaczką? jesli tak to powinieneś wiedziec ze nie tędy droga, jeśli nie to już sama nie wiem, alboi bardzo kiepskim studentem byłes (mając np stypendium sportowe) albo nie pasujesz do społeczeństwa..nie wiem, nie chce spekulowac, ale dziwną droge życiową obrałes...
                      • unsatisfied6 dlaczego nie odniesiesz się krytycznie 18.09.06, 23:35
                        playadelsol napisała:

                        > no to wyłóz te kilkaset złotych i zdaj sobie fce, dla Ciebie to chyba no
                        proble
                        > m
                        >
                        > a tak poza tym, jeśli jesteś matematykiem po czołowej amerykańskiej uczelni
                        (ja
                        > k by to wynikało z tego co piszesz), i chcesz uczyć w polskiej szkole, czy
                        choć
                        > by w ogóle w szkole, no to ja czegoś tu nie rozumiem..z Towimi kwalifikacjami
                        p
                        > owinieneś bez trudu znaleźć pracę w jakies dobrej firmie komputerowej w kraju
                        z
                        > wanym usa, czy gdziekolwiek na świecie, a Ty przyjeżdzasz do polski w szkole
                        uc
                        > zyc...interesujące..jestes nową siłaczką? jesli tak to powinieneś wiedziec ze
                        n
                        > ie tędy droga, jeśli nie to już sama nie wiem, alboi bardzo kiepskim
                        studentem
                        > byłes (mając np stypendium sportowe) albo nie pasujesz do społeczeństwa..nie
                        wi
                        > em, nie chce spekulowac, ale dziwną droge życiową obrałes...

                        słuchaj - nie znasz mnie i prawdopodobnie nigdy się nie spotkamy .
                        nie jesteś w stanie mnie ocenić ale może ocenić fakty o których
                        piszę .

                        dlaczego nie odniesiesz się krytycznie do faktów o których piszę a
                        krytykujesz moją osobę - co ci się nie podoba w tym , że wybrałem
                        Polskę do zamieszkania . może i żałuję , ale powiedz mi jaki twój
                        interes w tym , by w polskiej szkole nie uczył absolwent matematyki
                        uczelni anglojęzycznej .

                        ps.
                        w moim przypadku samo FCE nie wystarcza bym nabył te "kwalifikacje" .
                        • playadelsol Re: dlaczego nie odniesiesz się krytycznie 18.09.06, 23:38
                          bo uczelnie anglojęzyczne sa ostro przereklamowane.....
                          • unsatisfied6 jakie jest prawdopodobieństwo ? 18.09.06, 23:44
                            playadelsol napisała:

                            > bo uczelnie anglojęzyczne sa ostro przereklamowane.....

                            miałem okazję uczyć przez rok - pierwsze klasy czteroletniego
                            liceum . po roku uczniowie tych klas najlepiej radzili sobie
                            w szkole z językiem angielskim - dyrekcja uznała że trafiłem
                            na wyjątkowo zdolną językowo młodzież ( jakie praowdopodobieństwo ,
                            że dostałem 120 uczniów wyjątkowo zdolnych ?)
                            • playadelsol Re: jakie jest prawdopodobieństwo ? 18.09.06, 23:51
                              to czego Ty w szkole uczyłeś? matematyki czy angielskiego?
                        • playadelsol Re: dlaczego nie odniesiesz się krytycznie 18.09.06, 23:44
                          to co w zyciu wybrałes to Twoja sprawa, zreszta to jednak wynika z mojego postu....
                          wybór Polski nie jest w tym wszystkim jeszcze taki dziwny, to bardizej wybor proesji, przy takich kwalifikacjach, budzi moje zdziwienie
                    • daktylek Re: ja się nie chwalę i nie oczekuję współczucia 18.09.06, 23:35
                      Niezupełnie jest tak, że każdy obcokrajowiec może. Nie zapominaj o jednym:
                      zawód nauczyciela to zawód regulowany i kieruje się własnymi przepisami. W
                      żadnym kraju nie wpuści się do szkoły osoby bez sprawdzonych kwalifikacji.
                      • unsatisfied6 ale ja już pracowałem 18.09.06, 23:47
                        daktylek napisał:

                        > Niezupełnie jest tak, że każdy obcokrajowiec może. Nie zapominaj o jednym:
                        > zawód nauczyciela to zawód regulowany i kieruje się własnymi przepisami. W
                        > żadnym kraju nie wpuści się do szkoły osoby bez sprawdzonych kwalifikacji.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=48746790&a=48840049
                        mogę ci podać przykłady innych dobrych belfrów , których wyeliminowano z grona
                        nauczycielskiego .
                        • playadelsol Re: ale ja już pracowałem 18.09.06, 23:55
                          no ale chyba dostałeś mozliwość uzupełnienia kwalifikacji zgodnie z polskimi standardami?
                        • daktylek Re: ale ja już pracowałem 19.09.06, 07:54
                          Kwalifikacje do nauczania języków obcych i innych przedmiotów wykładanych w
                          języku obcym posiada osoba legitymująca się dyplomem ukończenia studiów
                          magisterskich lub wyższych zawodowych ukończonych w kraju, w którym językiem
                          urzędowym jest dany język obcy i posiada przygotowanie pedagogiczne.

                          Masz takie kwalifikacje?

                          • unsatisfied6 między innymi dlatego przyjechałem 19.09.06, 08:24
                            daktylek napisał:

                            > Kwalifikacje do nauczania języków obcych i innych przedmiotów wykładanych w
                            > języku obcym posiada osoba legitymująca się dyplomem ukończenia studiów
                            > magisterskich lub wyższych zawodowych ukończonych w kraju, w którym językiem
                            > urzędowym jest dany język obcy i posiada przygotowanie pedagogiczne.
                            >
                            > Masz takie kwalifikacje?

                            między innymi dlatego przyjechałem , bo poinformowano mnie na mojej uczelni
                            że mam prawo do nauczania w krajach Europy - sprawiłem w kilku szkołach
                            niemieckich anglojęzycznych i okazuje się że nie mają obiekcji z powodu
                            braku wykształcenia pedagogiczengo - w USA nie ma po prostu takiego ,
                            są warsztaty dla przyszłych nauczycieli ( około 2 godzin w tygodniu
                            przez o ile pamiętam jeden rok albo krócej i staż ) .

                            nie będę się spierał czy mam czy nie mam kwalifikacji ( jak to
                            pleyadelol zauważyła nazywając to papierkiem a teraz dowodząc
                            mi że brak mi kwalifikacji , bo tego papierka nie mam ) - nie mam
                            ani zamiaru ani chęci "dokształcać się" czy "uzupełniać wykształcenie
                            które już zdobyłem .

                            niech tak zostanie , że brak mi tych kwalifikacji i że faktycznie
                            słusznym jest masa "dokształceń" i pomysłów na kwalifikacje nauczycieli
                            w polskiej szkole - znajomość dwóch przedmiotów , dobrej obsługi komputera
                            ( poświadczonego oczywiście papierkiem , bo ja pracowałem jako programista
                            w ABB i żadnego papierka potwierdzającego tę umiejętność nie mam ) i biegłej
                            znajomosci języka obcego + wykształcenie pedagogiczne oparte na tradycjach
                            szkoły Niemierki i jego pomiaru dydaktycznego .

                            wasze argumnenty są żałosne - wystarczy jeden telefon do szkoły niemieckiej
                            ( trzeba mówić z nimi po angielsku przez telefon ) i jeden telefon do szkoły
                            polskiej by porównać niedorzeczność jaka występuje w podanym przeze mnie
                            przykładzie - ale skoro wydaje wam się , że jej nie ma , niech tak zostanie .
                            • playadelsol Re: między innymi dlatego przyjechałem 19.09.06, 12:04
                              no to dzwoń do tej niemieckiej szkoły, skoro w polsce i tak Cie nie chcą...w ogóle Cie nie rozumiem jako człowieka, prawdę mówiąc zawsze tak mam gdy trafiam na dziwaka, ale mniejsza z tym...dlaczego nie pracujesz juz w abb? angielskiego mozesz uczyc na kursach np, czy korepetycjach, jesli chcesz sie więc realizowac jako nauczyciel, są możliwości....matematyki na korepetycjach tez mozesz uczyc...no a przygotowanie pedagogiczne coś jednak daje więc nie krytykuj tej kwestii tak bardzo, to ze ktos sie zna np na matematyce, to jeszcze nie znaczy ze potrafi swoja wiedze przekazać....jesli juz natomiast nabyłes doswiadczenie, ewentualne studia uzupełniające powinny byc dla CIebie tylko formalnością...
                              • unsatisfied6 nie jest to "tylko formalność" . 19.09.06, 13:43
                                playadelsol napisała:

                                > no to dzwoń do tej niemieckiej szkoły, skoro w polsce i tak Cie nie chcą...w
                                og
                                > óle Cie nie rozumiem jako człowieka, prawdę mówiąc zawsze tak mam gdy trafiam
                                n
                                > a dziwaka, ale mniejsza z tym...dlaczego nie pracujesz juz w abb?
                                angielskiego
                                > mozesz uczyc na kursach np, czy korepetycjach, jesli chcesz sie więc
                                realizowac
                                > jako nauczyciel, są możliwości....matematyki na korepetycjach tez mozesz
                                uczyc
                                > ...no a przygotowanie pedagogiczne coś jednak daje więc nie krytykuj tej
                                kwesti
                                > i tak bardzo, to ze ktos sie zna np na matematyce, to jeszcze nie znaczy ze
                                pot
                                > rafi swoja wiedze przekazać....jesli juz natomiast nabyłes doswiadczenie,
                                ewent
                                > ualne studia uzupełniające powinny byc dla CIebie tylko formalnością...

                                nie są "tylko formalnością" - ja mam wstręt do nauczania autoryternego .
                                nie poszedłem na uniwerek w USA dla papierka - faktycznie miałem już
                                po dziurki w nosie edukacji , bo kojarzyłem ją z doświadczeniami w Polsce .

                                nie znoszę gdy nie mogę powiedzieć na lekcji to co ja myślę a mam klepać
                                wyuczone regułki na temat "co inni na ten temat myślą" - dlatego może
                                polubiłem matematykę ( chociaż mało w niej do mówienia , można przynajmniej
                                od czasu do czasu powiedzieć co się myśli ) .

                                przypadek sprawił , że znalazłem się w szkole amerykańskiej - to zupełnie
                                zmieniło mój pogląd na edukację - coś co polubiłem i czego nigdy nie będę
                                miał "po dziurki w nosie" . nie miałem nawet większego pojęcia , że uniwerek
                                na którym studiuję jest jednym z lepszych w świecie . mało mnie to obchodziło -
                                po prostu mi się tam podobało a na studiach w Polsce miałem tego po prostu
                                dosyć gdzie jak hieny jeden ściągał od drugiego dla "wiedzy" ablbo kuł z
                                parszywych skrypcików by dostać piąteczkę albo pisał sprawozdanie z laborki
                                wpisując dane wyssane z palca dla piąteczki , bo jak napisał co faktycznie
                                wychodziło , kończyło się to mienrą oceną .
                                • playadelsol Re: nie jest to "tylko formalność" . 19.09.06, 20:22
                                  no tak tylko jeszcze pytanie co Ty myslisz? wszystko by było fajnie, tyle ze mówiąc to co chcesz mógłbys zacząć wygadywac bzdury, stąd zatem potrzeba pewnej uniformizacji i ujednolicenia wiedzy którą przekazuje się dzieciom w szkole. Wyobraźmy sobie np geografa który zaczyna mówic ze ziemia jest płaska, bo on akurat tak uwaza...w domu, wsród przyjaciól, czy w necie, mozna mówic co się komu podoba, w szkole muszą obowiązywać pewne standardy...
                            • daktylek Re: między innymi dlatego przyjechałem 19.09.06, 22:44
                              Po pierwsze - niekompetentnie poinformowano Cię w Stanach. Po drugie - wcale
                              nie jest to takie proste w Niemczech. No chyba, że są to szkoły amerykańskie
                              lub tzw. szkoły międzynarodowe, ale z pewnością nie publiczna szkoła niemiecka.
                              Po trzecie - jak sam napisałeś - w szkolach amerykańskich też jest wymóg
                              przygotowania pedagogicznego. To dlaczego uważasz, że w Polsce nie powinno go
                              być i mamy przyjmować do pracy w szkole każdego, tylko dlatego, że zna obcy
                              język?
                              Ale nie tylko amerykańskiego nauczycielka dotyczą takie wymogi. Zawód
                              nauczyciela w UE jest także zawodem regulowanym, a uznawanie kwalifikacji
                              odbywa się w oparciu o przyjęte dyrektywy ogólne, wdrażające systemy uznawania
                              dyplomów wymaganych do wykonywania zawodów regulowanych na obszarze Unii
                              Europejskiej. Szczegółowe regulacje polskie są zawarte w Rozporządzeniu
                              Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 6 kwietnia 2004r. w sprawie stażu
                              adaptacyjnego i testu umiejętności w toku postępowania o uznanie nabytych w
                              państwach członkowskich Unii Europejskiej kwalifikacji do wykonywania zawodu
                              nauczyciela.
                              • playadelsol Re: między innymi dlatego przyjechałem 20.09.06, 11:56
                                Niekompetentnie? w stanach? jakze to moze tak być? :D:D:D:D

                                aha, a czy to nie o ten kraj chodzi który zbombardował ambasade chin w belgradzie bo miał nieaktualne mapy? i czy to moze nie ten sam kraj który zaatakował irak bo myslał ze ciągle jest tam jeszcze bron chemiczna którą wczesniej mu sprzedał? :D:D:D:D
                                • unsatisfied6 co to ma wspólnego z dyskują ? 20.09.06, 12:40
                                  playadelsol napisała:

                                  > Niekompetentnie? w stanach? jakze to moze tak być? :D:D:D:D
                                  >
                                  > aha, a czy to nie o ten kraj chodzi który zbombardował ambasade chin w
                                  belgradz
                                  > ie bo miał nieaktualne mapy? i czy to moze nie ten sam kraj który zaatakował
                                  ir
                                  > ak bo myslał ze ciągle jest tam jeszcze bron chemiczna którą wczesniej mu
                                  sprze
                                  > dał? :D:D:D:D

                                  niemiecka edukacja też jest zła bo Niemcy wywołali II wojnę światową ?
                                  rosyjska jest zła , bo rządzili tam komuniniści ?

                                  zapomniałaś dodać bardzo ważny argument trzęsienia ziemi , tajfunów i
                                  bicia Murzynów w USA .

                                  co mam ci odpowiedzieć na twój "rzeczowy argument" ?

                                  nie wierzę w twoją głupotę raczej uważam że dobierasz argumenty bardzo
                                  stronniczo na papracie tez propagandy dobrej jakości polskiej edukacji .
                                  • playadelsol Re: co to ma wspólnego z dyskują ? 20.09.06, 20:52
                                    podaje Ci inne przykłady niekompetencji urzędów i instytucji amerykańskich
                                    chyba ze to przykład kompetencji Twoim zdaniem? i co to ma wspólnego z biciem murzynów?

                                    aha, i gdzie ja pisałam coś o tym ze edukacja jest złą (amerykańska, niemieckaitd itp) ?
                                    pisałes o nierzetelnej informacji udzielonej Tobie, a ja dodałam inna przykłady :)
                                    Pzdr
                              • unsatisfied6 dyskusja nie miała na celu dowodzenia bzur 20.09.06, 12:23
                                daktylek napisał:

                                > Po pierwsze - niekompetentnie poinformowano Cię w Stanach. Po drugie - wcale
                                > nie jest to takie proste w Niemczech. No chyba, że są to szkoły amerykańskie
                                > lub tzw. szkoły międzynarodowe, ale z pewnością nie publiczna szkoła
                                niemiecka.
                                > Po trzecie - jak sam napisałeś - w szkolach amerykańskich też jest wymóg
                                > przygotowania pedagogicznego. To dlaczego uważasz, że w Polsce nie powinno go
                                > być i mamy przyjmować do pracy w szkole każdego, tylko dlatego, że zna obcy
                                > język?
                                > Ale nie tylko amerykańskiego nauczycielka dotyczą takie wymogi. Zawód
                                > nauczyciela w UE jest także zawodem regulowanym, a uznawanie kwalifikacji
                                > odbywa się w oparciu o przyjęte dyrektywy ogólne, wdrażające systemy
                                uznawania
                                > dyplomów wymaganych do wykonywania zawodów regulowanych na obszarze Unii
                                > Europejskiej. Szczegółowe regulacje polskie są zawarte w Rozporządzeniu
                                > Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 6 kwietnia 2004r. w sprawie stażu
                                > adaptacyjnego i testu umiejętności w toku postępowania o uznanie nabytych w
                                > państwach członkowskich Unii Europejskiej kwalifikacji do wykonywania zawodu
                                > nauczyciela.

                                owszem - są w każdym kraju regulaminy i dyrektywy ale nie sprzeczne ze zdrowym
                                rozsądkiem .

                                podajecie jakieś idiotyczne porównania zatwierdzania kwalifikacji faraceuty
                                z Togo na poparcie swoich idiotycznych tez i masę innych "argumentów"
                                na które nie chce mi się już odpowiadać . przykład z Togo to niby jest w
                                temacie potrzeb standaryzacji - uważam , że to nie tędy droga porównywnia
                                kwalifikacji zdobytych w Togo , no chyba że dążycie do uzyskania standardów
                                Togo .

                                szkoła ma uczyć skutecznie i regulacje odnośnie standaryzacji powinny
                                być tworzone względem zapotrzebowań uczniów /rodziców na kształt
                                tej edukacji - jakie sami wy wybralibyście nauczyciela uczącego
                                matematyki w języku angielskim ? wg regulaminu czy wg zdrowego
                                rozsądku albo wg regulaminu opartego na własnych . wg regulaminów
                                musi mieć wykształcenie pedagogiczne + matematykę nauczycielską i FCE -
                                zyczę sukcesu w nauce waszym dzieciakom .

                                ponadto w USA żadna szkoła nie pozbędzie się nauczyciela , który wykazał
                                się dobrymi wynikami w nauce , bo "wg przepisów" brak mu kwalifikacji -
                                takich przepisów nie ma w USA i podejrzewam w żadnym kraju w którym
                                edukacja odnosi jakis sukces który dostrzega się przez standardy zycia
                                tego kraju . nikt nie wymaga od dobrego nauczyciela poza grnicami kraju
                                dokształcania się - on się sam dokształca każdego dnia bez żadnych dyrektyw ze
                                strony rządu .
                                • playadelsol Re: dyskusja nie miała na celu dowodzenia bzur 20.09.06, 20:57
                                  czyli znów dobre usa złą reszta świata :)

                                  a tak swoją drogą niepoznane sa scieżki Towich połączen neuronalnych :)
                                • daktylek Re: dyskusja nie miała na celu dowodzenia bzur 20.09.06, 22:10
                                  unsatisfied6 napisał:

                                  podajecie jakieś idiotyczne porównania zatwierdzania kwalifikacji faraceuty
                                  > z Togo na poparcie swoich idiotycznych tez i masę innych "argumentów"
                                  > na które nie chce mi się już odpowiadać . przykład z Togo to niby jest w
                                  > temacie potrzeb standaryzacji - uważam , że to nie tędy droga porównywnia
                                  > kwalifikacji zdobytych w Togo , no chyba że dążycie do uzyskania standardów
                                  > Togo .

                                  A skąd takie przekonanie, że np. nauczyciel z Togo będzie gorszym nauczycielem
                                  niż Ty? On też może skończyć jedną z najlepszych uczelni amerykańskich,
                                  francuskich, niemieckich czy polskich :) Co nie będzie znaczyło, że nie musi
                                  potem w innym kraju spełnić odpowiednich wymagań, aby zostać nauczycielem. W
                                  tej że Francji nauczyciel jest funkcjonariuszem publicznym, a na wyższe
                                  stanowiska nauczycielskie są ogłaszane konkursy. Myślisz, ze każdy do niego
                                  może przystąpić? Otóż nie każdy. Ten kto nie spełnia wymogów formalnych nie ma
                                  szans, niezależnie od tego, czy jest Francuzem czy obcokrajowcem oraz
                                  niezależnie od tego, jaką uczelnię ukończył.
                                  >
                                  > szkoła ma uczyć skutecznie i regulacje odnośnie standaryzacji powinny
                                  > być tworzone względem zapotrzebowań uczniów /rodziców na kształt
                                  > tej edukacji - jakie sami wy wybralibyście nauczyciela uczącego
                                  > matematyki w języku angielskim ? wg regulaminu czy wg zdrowego
                                  > rozsądku albo wg regulaminu opartego na własnych . wg regulaminów
                                  > musi mieć wykształcenie pedagogiczne + matematykę nauczycielską i FCE -
                                  > zyczę sukcesu w nauce waszym dzieciakom .
                                  >
                                  Nieprawda. Jeśli ma specjalność matematyka " nauczycielska" nie musi już
                                  zdobywać dodatkowych kwalifikacji pedagogicznych. Na dodatek gdybyś uważnie
                                  przeczytał, w jakim typie szkoły można uczyć z FCE, to byś tak nie mówił.

                                  > ponadto w USA żadna szkoła nie pozbędzie się nauczyciela , który wykazał
                                  > się dobrymi wynikami w nauce , bo "wg przepisów" brak mu kwalifikacji -
                                  > takich przepisów nie ma w USA i podejrzewam w żadnym kraju w którym
                                  > edukacja odnosi jakis sukces który dostrzega się przez standardy zycia
                                  > tego kraju . nikt nie wymaga od dobrego nauczyciela poza grnicami kraju
                                  > dokształcania się - on się sam dokształca każdego dnia bez żadnych dyrektyw
                                  ze strony rządu .

                                  Problem w tym, że Ty o amerykanskiej edukacji jesteś lepszego zdania niż sam
                                  Departamentu Edukacji USA. Rekomenduję przejrzeć ich stronę i zapoznać się z
                                  problemami.
                                  Do tego jeszcze można sobie przeczytać State Reports On The Quality Of Teacher
                                  Preparation .....
                                  • unsatisfied6 ty robisz kabaret , czy prowadzisz merytoryczną dy 20.09.06, 22:15
                                    daktylek napisał:

                                    > unsatisfied6 napisał:
                                    >
                                    > podajecie jakieś idiotyczne porównania zatwierdzania kwalifikacji faraceuty
                                    > > z Togo na poparcie swoich idiotycznych tez i masę innych "argumentów"
                                    > > na które nie chce mi się już odpowiadać . przykład z Togo to niby jest w
                                    > > temacie potrzeb standaryzacji - uważam , że to nie tędy droga porównywnia
                                    >
                                    > > kwalifikacji zdobytych w Togo , no chyba że dążycie do uzyskania standard
                                    > ów
                                    > > Togo .
                                    >
                                    > A skąd takie przekonanie, że np. nauczyciel z Togo będzie gorszym
                                    nauczycielem
                                    > niż Ty? On też może skończyć jedną z najlepszych uczelni amerykańskich,
                                    > francuskich, niemieckich czy polskich :) Co nie będzie znaczyło, że nie musi
                                    > potem w innym kraju spełnić odpowiednich wymagań, aby zostać nauczycielem.

                                    ty robisz kabaret , czy prowadzisz merytoryczną dyskusję - poprzedni argument
                                    dotyczył farmaceuty wykształconego w Togo - nie rób jaj i dyskutuj poważnie albo
                                    zmień forum na forum-humorum
                                  • unsatisfied6 to może przedstaw kilka tematów prac mgr 20.09.06, 22:21
                                    daktylek napisał:

                                    > Nieprawda. Jeśli ma specjalność matematyka " nauczycielska" nie musi już
                                    > zdobywać dodatkowych kwalifikacji pedagogicznych. Na dodatek gdybyś uważnie
                                    > przeczytał, w jakim typie szkoły można uczyć z FCE, to byś tak nie mówił.
                                    >
                                    słyszałeś o tematach prac mgr matematyki nauczycielskiej ? niektóre
                                    to prawdziwy kabaret - np 60 stron na temat trójkątów na płaszczyźnie
                                    Euklidesa .

                                    skąd wogóle wziął się taki dziwny przedmiot jak "matematyka nauczycielska" ?
                                    zastanawiam się dlaczego w USA nie skorzystają z naszych wspaniałych pomysłów
                                    na edukację i nie wprowadzą na uczelaniach biologii nauczycielskiej , chemii
                                    nauczycielskiej i innych przedmiotów nauczycielskich ?
                                    • daktylek Re: to może przedstaw kilka tematów prac mgr 20.09.06, 22:30
                                      Uprzejmie Cię informuję, że w Polsce jest kierunek studiów matematyka ze
                                      specjalnością nauczycielską.
                                      • unsatisfied6 uprzejmnie cię informuję 20.09.06, 22:35
                                        daktylek napisał:

                                        > Uprzejmie Cię informuję, że w Polsce jest kierunek studiów matematyka ze
                                        > specjalnością nauczycielską.

                                        uprzejmnie cię informuję , że takiego nie ma w USA i podejrzewam że nie
                                        ma w żadnym kraju Europy z wyjątkiem może byłych krajów komuny -żadna
                                        przyzwoita uczelnia nie daje tytułu mgr za pracę "trójkąty na płaszczyźnie" (
                                        oczywiście Euklidesa ) od może dwóch tysięcy lat .
                                        • daktylek Re: uprzejmnie cię informuję 20.09.06, 22:38
                                          To widać nie masz żadnego pojęcia co oznacza specjalność nauczycielska.
                                          Widać w Stanach każda praca Master's musi być odkrywcza pod względem
                                          naukowym ...
                                          • unsatisfied6 Re: uprzejmnie cię informuję 20.09.06, 22:53
                                            daktylek napisał:

                                            > To widać nie masz żadnego pojęcia co oznacza specjalność nauczycielska.
                                            > Widać w Stanach każda praca Master's musi być odkrywcza pod względem
                                            > naukowym ...

                                            nie na temat trójkątów - o takiej nie słyszałem . ponadto nie musisz
                                            w USA pisać pracy mgr , co dotyczy również Oxford i zapewne wiele
                                            innych uniwerków świata - bo co możesz faktycznie odkrywczego napisać ?
                                            ale lać wody na 60 stron - tego ci nie wolno na dobrym uniwerku .

                                            widziałem w Polsce jak wygląda matematyka nauczycielska - jest inna
                                            niż teoretyczna lub stosowana , zdecydowanie prostsza i wymagająca
                                            znacznie mniejszego nakładu pracy - około może 20% tego co muszą robić
                                            studenci matematyki a czego wielu studentów matematyki nauczycielskiej
                                            po prostu nie jest w stanie wogóle wykonać i w żadnym czasie .
                                            • daktylek Re: uprzejmnie cię informuję 20.09.06, 23:08
                                              Bardzo przepraszam, ale na temat poziomu matematyki nie wypowiadam się, bo moja
                                              specjalność jest zupełnie inna.
                                  • unsatisfied6 ty chyba nie wiesz w czym jest prawdziwy problem 20.09.06, 22:25
                                    daktylek napisał:

                                    >
                                    > Problem w tym, że Ty o amerykanskiej edukacji jesteś lepszego zdania niż sam
                                    > Departamentu Edukacji USA. Rekomenduję przejrzeć ich stronę i zapoznać się z
                                    > problemami.
                                    > Do tego jeszcze można sobie przeczytać State Reports On The Quality Of
                                    Teacher
                                    > Preparation .....

                                    ty chyba nie wiesz w czym jest prawdziwy problem- wskaż mi taki dokument
                                    po polsku na temat jakości przgotowania polskich nauczycieli - jeżeli
                                    takiego dokumnetu nie ma , to nie znaczy , że nasi nauczyciele są doskonali ale
                                    znaczy ,że nie można wcale liczyć na poprawę jakości naszej oświaty .
                              • unsatisfied6 chyba nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz 20.09.06, 12:49
                                daktylek napisał:

                                > niekompetentnie poinformowano Cię w Stanach.

                                niekompetentne informacje możesz uzyskać w Polsce - w USA instytucja podająca
                                niekompetentne informacje musiałaby zwrócić wszystkie koszty które poniósł
                                klinet z powodu takich inforamcji .
                                • playadelsol Re: chyba nie masz zielonego pojęcia o czym mówis 20.09.06, 20:58
                                  więc ich skarz :)
                                • daktylek Re: chyba nie masz zielonego pojęcia o czym mówis 20.09.06, 22:12
                                  unsatisfied6 napisał:
                                  >
                                  > niekompetentne informacje możesz uzyskać w Polsce - w USA instytucja podająca
                                  > niekompetentne informacje musiałaby zwrócić wszystkie koszty które poniósł
                                  > klinet z powodu takich inforamcji .
                                  >
                                  Skoro poinformowano Cię, że możesz uczyć w Europie, a Ty nie możesz uczyć w
                                  Polsce (a Polska według mojej wiedzy jednak jest w Europie, to poinformowano
                                  Cię niekompetentnie. Możesz im wytoczyć proces i domagać się odszkodowania.
                                  • unsatisfied6 Re: chyba nie masz zielonego pojęcia o czym mówis 20.09.06, 22:27
                                    daktylek napisał:

                                    > unsatisfied6 napisał:
                                    > >
                                    > > niekompetentne informacje możesz uzyskać w Polsce - w USA instytucja poda
                                    > jąca
                                    > > niekompetentne informacje musiałaby zwrócić wszystkie koszty które poniós
                                    > ł
                                    > > klinet z powodu takich inforamcji .
                                    > >
                                    > Skoro poinformowano Cię, że możesz uczyć w Europie, a Ty nie możesz uczyć w
                                    > Polsce (a Polska według mojej wiedzy jednak jest w Europie, to poinformowano
                                    > Cię niekompetentnie. Możesz im wytoczyć proces i domagać się odszkodowania.

                                    Europa tego czasu nie dotyczyła krajów komuny .
                                    • daktylek Re: chyba nie masz zielonego pojęcia o czym mówis 20.09.06, 22:41
                                      Dla mnie Europa, niezależnie od ustroju w poszczególnych krajach, jest JEDNA. A
                                      to znaczy, ze poinformowano Cię niekompetentnie.
                                      • unsatisfied6 dla ciebie może to nie stanowi różnicy 20.09.06, 22:55
                                        daktylek napisał:

                                        > Dla mnie Europa, niezależnie od ustroju w poszczególnych krajach, jest JEDNA.
                                        A
                                        >
                                        > to znaczy, ze poinformowano Cię niekompetentnie.

                                        dla ciebie może - dla mnie poinformowano mnie prawidłowo i zrozumiałem
                                        że chodzi o Europę z wyłączeniem krajów komunistycznych .
                                        • daktylek Re: dla ciebie może to nie stanowi różnicy 20.09.06, 23:10
                                          To z geopolitycznego punktu widzenia też był błąd - nie powiedziano Ci: except
                                          Eastern Europe :)
                                          • unsatisfied6 to nie było konieczne 20.09.06, 23:13
                                            daktylek napisał:

                                            > To z geopolitycznego punktu widzenia też był błąd - nie powiedziano Ci:
                                            except
                                            > Eastern Europe :)

                                            to nie było konieczne dla normalnie myślącego człowieka . równie dobrze
                                            mogli by dodać , że nie mogę nauczać poza naszą planetą .
                              • unsatisfied6 chyba tego nie musiałem dodawać ? 20.09.06, 13:09
                                daktylek napisał:

                                > Po pierwsze - niekompetentnie poinformowano Cię w Stanach. Po drugie - wcale
                                > nie jest to takie proste w Niemczech. No chyba, że są to szkoły amerykańskie
                                > lub tzw. szkoły międzynarodowe, ale z pewnością nie publiczna szkoła
                                niemiecka.

                                oczywiście dotyczy to szkół anglojęzycznych , a nie nauczania matematyki w
                                niemieckim lub nauczania historii Niemiec - chyba tego nie musiałem dodawać


                                > Po trzecie - jak sam napisałeś - w szkolach amerykańskich też jest wymóg
                                > przygotowania pedagogicznego. To dlaczego uważasz, że w Polsce nie powinno go
                                > być i mamy przyjmować do pracy w szkole każdego, tylko dlatego, że zna obcy
                                > język?

                                przygotowanie pedagogiczne to głównie staż w trakcie studiów - można
                                trochę dorobić do studiów a nie dodatkowo tracić . przygotowanie pedagogiczne
                                dotyczy zwłaszcza osób bez wykształcenia uniwersyteckiego którzy chcą nauczać
                                pisania , czytania i liczenia dzieci szkół pdst .

                                absolwent uczelni nie musi mieć przygotowania pedagogicznego , by nauczać
                                w szkole amerykańskiej .

                                w historii oświaty Ameryki istnieją przykłady ludzi takich jak Escalante,
                                które świadczą i innych regulaminach odnoszących się do kryteriów zatrudniania
                                kompetncji - programista który stworzył z jednej z najgorszych szkół w USA jedną
                                z najlepszych . znam takie przykłady z Polski , ale ci nauczyciele zostali
                                odsunięci od oświaty - jeden z nich po wieloletniej pracy w szkole w której
                                uzyskał ogromny sukces został odsunięty od edukacji i zajął się sprzedażą
                                kartofli na rynku , bo "był tylko inżynierem "- to że z jego klas wykszałciło
                                się kilku profesorów matematyki nie miało żadnego znaczenia .

                                www.reason.com/0207/fe.jj.stand.shtml
                                • playadelsol Re: chyba tego nie musiałem dodawać ? 20.09.06, 21:01
                                  no to wróc do uza i tam nauczaj :)
                                  • unsatisfied6 nie twórz getta polskiej edukacji 20.09.06, 21:10
                                    playadelsol napisała:

                                    > no to wróc do uza i tam nauczaj :)

                                    nie twórz mitów wspaniałej oświaty w Polsce - nie twórz getta polskiej
                                    edukacji blokując jej dostęp do doświadczeń i metod stosowanych w innych
                                    krajach .

                                    jak masz coś konkretnego do powiedzenia , by zmienić ten stan na lepszy ,
                                    chętnie posłucham .
                                    • playadelsol Re: nie twórz getta polskiej edukacji 20.09.06, 21:20
                                      sam narzekasz, nie ja
                                      • unsatisfied6 nie ja tworzę getto oświaty 20.09.06, 21:24
                                        playadelsol napisała:

                                        > sam narzekasz, nie ja

                                        nie ja tworzę getto oświaty ale ty - zamykasz dyskuję nad kształtem szkoły w
                                        ramach tylko własnych doświadczeń podczas gdy ja uważam że należy czerpać
                                        z doświadczeń innych krajów a dobrze by było również czerpać z doświadczeń
                                        USA , gdyż ich edukację tworzą i tworzyli ludzie z róznych stron świata .
                                        • playadelsol Re: nie ja tworzę getto oświaty 20.09.06, 21:29
                                          ja nic nie zamykam, ale jak chcesz uczyc w polskiej szkole to jak dla mnie amerykański dyplom to troche za mało, bedziesz tylko przyplizał dzieci do kutlury szatana.prawde mówiąc nalezy zakazac uczenia w polskich szkołach ludziom wykształconym w usa
                                • daktylek Re: chyba tego nie musiałem dodawać ? 20.09.06, 22:28
                                  unsatisfied6 napisał:

                                  przygotowanie pedagogiczne to głównie staż w trakcie studiów - można
                                  > trochę dorobić do studiów a nie dodatkowo tracić . przygotowanie pedagogiczne
                                  > dotyczy zwłaszcza osób bez wykształcenia uniwersyteckiego którzy chcą nauczać
                                  > pisania , czytania i liczenia dzieci szkół pdst .

                                  W Polsce też można skończyć kierunek nauczycielski w wyższej szkole i inne
                                  kwalifikacje pedagogiczne nie są wtedy wymagane.
                                  Ale za to w Polsce na dzień dzisiajszy trzeba skończyć co najmniej kolegium
                                  nauczycielskie, żeby uczyć dzieci, pisania, czytania i liczenia ...

                                  P.S.
                                  W Polsce z formalnego punktu widzenia taki człowiek, jak Bill Gates, nie
                                  znalazłby zatrudnienia w szkole publicznej :)) On nie ma wyższego
                                  wykształcenia :)) W Stanach pewnie mógłby być zatrudniony na kontrakcie, co nie
                                  dawałoby mu możliwości awansu zawodowego :)
                                  • unsatisfied6 można i znacznie mniejszym kosztem 20.09.06, 22:31
                                    daktylek napisał:

                                    > unsatisfied6 napisał:
                                    >
                                    > przygotowanie pedagogiczne to głównie staż w trakcie studiów - można
                                    > > trochę dorobić do studiów a nie dodatkowo tracić . przygotowanie pedagogi
                                    > czne
                                    > > dotyczy zwłaszcza osób bez wykształcenia uniwersyteckiego którzy chcą nau
                                    > czać
                                    > > pisania , czytania i liczenia dzieci szkół pdst .
                                    >
                                    > W Polsce też można skończyć kierunek nauczycielski w wyższej szkole i inne
                                    > kwalifikacje pedagogiczne nie są wtedy wymagane.
                                    > Ale za to w Polsce na dzień dzisiajszy trzeba skończyć co najmniej kolegium
                                    > nauczycielskie, żeby uczyć dzieci, pisania, czytania i liczenia ...
                                    >
                                    > P.S.
                                    > W Polsce z formalnego punktu widzenia taki człowiek, jak Bill Gates, nie
                                    > znalazłby zatrudnienia w szkole publicznej :)) On nie ma wyższego
                                    > wykształcenia :)) W Stanach pewnie mógłby być zatrudniony na kontrakcie, co
                                    nie
                                    >
                                    > dawałoby mu możliwości awansu zawodowego :)

                                    można też skończyć zaoczne tzn około 5% tego co dzienni muszą zrobić i
                                    co nie ma odpowiednika w żadnym kraju świata i też nauczać z takimi samymi
                                    uprawnieniami jak po uczciwych studiach dziennych .
                                    • daktylek Re: można i znacznie mniejszym kosztem 20.09.06, 22:39
                                      Za to w Stanach można skończyć studia na odległość ... nie wiem, co lepsze :PPP
                                      • unsatisfied6 Kipeski vs Powolniak 20.09.06, 22:46
                                        daktylek napisał:

                                        > Za to w Stanach można skończyć studia na odległość ... nie wiem, co
                                        lepsze :PPP

                                        można , zgadza się - ale te nie dają żadnych praw wykonywania jakiegokolwiek
                                        zawodu - są traktowane jak wykształcenie obleśnego Powolniaka z serialu
                                        (odpowiednik naszego Kiepskiego) "co ludzie powiedzą" a nie żadne
                                        udokumentowane kwalifikacje , podczas gdy u nas dyplom ukończenia zaocznych
                                        jest trakotwany tak jak dyplom ukończenia dziennych studiów .

                                        często w kabaracie USA gdy chce się ironicznie odnieść do niezwykle
                                        miernej edukacji mówi się "korespondencyjna" - nikt poważnie tego nie
                                        traktuje , a na pewno nie szkoła .
                                        • playadelsol Re: Kipeski vs Powolniak 21.09.06, 10:50
                                          wymagania dla studentów zaocznych na wielu kierunkach są takie same jak dla dzienich a czasem nawet wyższe......
                                          • unsatisfied6 owszem , masz racje 21.09.06, 20:11
                                            playadelsol napisała:

                                            > wymagania dla studentów zaocznych na wielu kierunkach są takie same jak dla
                                            dzi
                                            > enich a czasem nawet wyższe......

                                            zaoczniaki są dla geniuszy ( sporo ich w naszych wsyokich kadrach ) -
                                            trzeba mieć "sprawny łeb" by zrobić to co przeciętny mgr studiów dziennych
                                            robi w 5 lat w około 10X czasie i wysiłku .
                                            • playadelsol Re: owszem , masz racje 21.09.06, 21:04
                                              ten post dowpdzi tylko tego jak wielkim naiwniakiem jestes - b omyli ci si eczas zajęc z wymaganiami na egzaminie..a te, szczególnie w wypadku uczelni państwowych, bywają nawet wyższe niz dla studentów dziennych, bo trzeba odsiać odpowiednią ilość studentów....dlatego student zaoczny w wielu wypadkach musi sie uczyc więcej, a napewno uczy sie skuteczniej/trwalej niz student dzienny, bo do większości wniosków dochodzic musi samodzielnie co jest potem weryfikowane egzaminem
                                              • unsatisfied6 jestem naiwniakiem - naiwniakami są też 21.09.06, 21:40
                                                playadelsol napisała:

                                                > ten post dowpdzi tylko tego jak wielkim naiwniakiem jestes - b omyli ci si
                                                ecza
                                                > s zajęc z wymaganiami na egzaminie..a te, szczególnie w wypadku uczelni
                                                państwo
                                                > wych, bywają nawet wyższe niz dla studentów dziennych, bo trzeba odsiać
                                                odpowie
                                                > dnią ilość studentów....dlatego student zaoczny w wielu wypadkach musi sie
                                                uczy
                                                > c więcej, a napewno uczy sie skuteczniej/trwalej niz student dzienny, bo do
                                                wię
                                                > kszości wniosków dochodzic musi samodzielnie co jest potem weryfikowane
                                                egzamin
                                                > em

                                                jestem naiwniakiem - naiwniakami są też wszyscy studenci studiów dziennych ,
                                                albo po prostu nie mają "sprawengo łba" . trzeba być naprawdę frajerem by
                                                przez pięć lat zakuwać wypociny ze skrypcików rypiąc dowodziki i twierdzenia
                                                i wkuwać definicje zamiast wybrać się na zaoczniak i zrobić
                                                papierek ( bo to faktycznie o nic innego nie chodzi ) 10 krotnie
                                                mniejszym wysiłkiem - zarabiać w tym czasie pieniążki , robić staż ( do
                                                emerytury więcej ) i po studiach dostać lepszą posadkę . trzeba mieć po
                                                prostu "sprawany łeb" a nie być frajerem .
                                    • playadelsol Re: można i znacznie mniejszym kosztem 21.09.06, 10:48
                                      nie pisz o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia
                                      • unsatisfied6 fakt - nie mam pojęcia 21.09.06, 20:13
                                        playadelsol napisała:

                                        > nie pisz o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia

                                        o zaoczniakach nie mam - szkoda :(( w USA mógłbym zrewolucjonizować
                                        ich system edukacyjny .
    • randybvain A co rozumiesz przez sukces w nauce? 17.09.06, 16:18
      a/Wysoki poziom inteligencji/IQ?
      b/Same piatki w szkole?
      c/Sukces zyciowy zwiazany z nauka?
      d/Umiejetnosci skutecznego uczenia sie?
      • unsatisfied6 Re: A co rozumiesz przez sukces w nauce? 17.09.06, 16:30
        randybvain napisał:

        > a/Wysoki poziom inteligencji/IQ?
        > b/Same piatki w szkole?
        > c/Sukces zyciowy zwiazany z nauka?
        > d/Umiejetnosci skutecznego uczenia sie?
        >

        umiejętność wykorzystania swojego potencjału w sposób optymalny - d :))
        • randybvain Re: A co rozumiesz przez sukces w nauce? 19.09.06, 18:44
          A.... to dac sobie spokoj ze szkola w polskim wydaniu.
          • unsatisfied6 dlaczego dać sobie spokój - polska znaczy moja 20.09.06, 12:30
            randybvain napisał:

            > A.... to dac sobie spokoj ze szkola w polskim wydaniu.

            a kim ja czy ty jesteśmy ? Francuzami ? dlaczego mam sobie dać
            spokój z wydajnością nauczania polskiej szkoły ? to szkoła moich
            dzieci i jak się nic nie zmieni , to na nich pewnie się skończy -
            nie chcę , że ich dzieci chodziły do takiej samej szkoły - wtedy
            moje dzieci może juz nie będą brały udziału w dyskusji na temat
            polskiej edukacji ale francuskiej , niemieckiej albo angielskiej .
            ale ja ciągle uważam to za swój obowiązek , tak długo jak moje
            dzieci będą chodziły do polskiej szkoły .
    • playadelsol chory jesteś ty niestety...i coraz bardziej to 20.09.06, 21:32
      widać, a jesli nie dostrzegsz całej hipokryji społeczeństwa amerykańskiego to ci szczerze współczuje....
      • unsatisfied6 Re: chory jesteś ty niestety...i coraz bardziej t 20.09.06, 21:53
        playadelsol napisała:

        > widać, a jesli nie dostrzegsz całej hipokryji społeczeństwa amerykańskiego to
        c
        > i szczerze współczuje....

        społeczeństwo amerykańskie to zlepek różnych narodowości . to między innymi
        Alfred Korzybski , który dał podwaliny dla współczesnego systemu edukacyjnego ,
        to prof Tadeusz Iwaniec o wybintych osiągnięciach w matematyce i przygotowujący
        młodzież amerykańską do olimpiad międzynarodowych - to między innymi wielu
        wybitnych Polaków , których polska oświata wyrzuciła na margines .

        mylisz hipokryzję polityki USA z poczciwymi mieszkańcami tego kraju wśród
        których znalazło się wielu Polaków i to nie koniecznie z własnego wyboru ale
        również dlatego ,że istnieją tacy jak ty "Polacy" , co twierdzą że Polakom z
        USA powinno zakazać się wykonywania w Polsce ich zawodu .
        • daktylek Re: chory jesteś ty niestety...i coraz bardziej t 20.09.06, 22:36
          Sorry, ale nie uważam, że Polaków z USA powinno się traktować w Polsce lepiej,
          niz Polaków mieszkających w Polsce. Bo niby dlaczego tak miałoby być?
          • unsatisfied6 w całej rozciągłości zgadzam się z Tobą 21.09.06, 20:05
            należy czerpać z różnych doświadczeń szukając optymalnych rozwiązań .
            jak sam zauważyłeś , czerpanie z własnych doświadczeń nie tylko
            ogranicza możliwości ale również z powodu naszej zaprzeszłości
            komunistycznej i autorytarnego sposobu nauczania należy szkołę reformować z
            większym zaangażowniem obserwacji doświadczeń krajów demokratycznych .

            polskie - owszem dobre ale ale komunistyczne niedobre nawet jak
            zdarzyło się na nasze nieszczęście w Polsce . dobra była szkoła
            lwowska i taką należy zbudować , a nie szkoła którą tworzyliśmy pod dyktando
            ZSRR .
        • playadelsol Re: chory jesteś ty niestety...i coraz bardziej t 21.09.06, 10:31
          unsatisfied6 napisał:

          > playadelsol napisała:
          >
          > > widać, a jesli nie dostrzegsz całej hipokryji społeczeństwa amerykańskieg
          > o to
          > c
          > > i szczerze współczuje....
          >
          > społeczeństwo amerykańskie to zlepek różnych narodowości . to między innymi
          > Alfred Korzybski , który dał podwaliny dla współczesnego systemu edukacyjnego ,
          >
          > to prof Tadeusz Iwaniec o wybintych osiągnięciach w matematyce i przygotowujący
          >
          > młodzież amerykańską do olimpiad międzynarodowych - to między innymi wielu
          > wybitnych Polaków , których polska oświata wyrzuciła na margines .
          >
          > mylisz hipokryzję polityki USA z poczciwymi mieszkańcami tego kraju wśród
          > których znalazło się wielu Polaków i to nie koniecznie z własnego wyboru ale
          > również dlatego ,że istnieją tacy jak ty "Polacy" , co twierdzą że Polakom z
          > USA powinno zakazać się wykonywania w Polsce ich zawodu .
          >
          >

          w ameryce mieszkają Polacy a w Polsce "Polacy"? interesujący punkt widzenia....

          kwalifikacje zdobyte w usa to dla mnie żadna rekomendacja

          zdobądź uprawnienia w Polsce i ucz
          • unsatisfied6 i słusznie i na temat zauważyłaś 21.09.06, 19:52
            i słusznie i na temat zauważyłaś , że najważniejszym w edukacji są motywacje .
            nie da się , jak twierdzisz , osiągnąć celu gdy uczeń czuje tylko
            przymus zewnętrzny . nie da się tego celu również osiągnąć , gdy brak
            uczniowi satysfakcji z wykonywanych czynności szkolnych .
    • unsatisfied6 dlaczego z tego wątku zrobił się śmieć ? 23.09.06, 09:53
      playadelsol żyje z mierniactwa polskiej szkoły , bo udziela tylko prywatnych
      lekcji . nie ma dzieci , więc tym bardziej jej interes jest ukształtowany
      doraźnymi korzyściami płynącymi ze złej kondycji polskiej oświaty . dla niej
      zła szkoła oznacza dobry klient . uwarunkowana korzyściami płynącymi z
      fatalnych wyników oświaty będzie zawsze argumentowała na niekorzyść szkoły .

      dlatego w naszym społeczeństwie tyle patologii , bo ci co z niej żyją
      najczęściej biorą prym w dyskusji nad kształtem naszego systemu .

      playadelsol zawsze będzie przeciwko sytemowi nauczania jaki występuje w USA .
      tam nawet korki udziala się w szkole i to szkoła zatrudnia korepetytytorów a
      uczeń za nich nie płaci nawet na prywatnych uczelniach . korpetytorów weyfikuje
      uczelnia lub szkoła - wybiera spośród najlepszych i najskuteczniejszych . korki
      pozaszkolne w USA to może około 0,1% nauczania i nie istnieje żadne ryzyko
      zatrudnienia złego . w Polsce można trafić na złego korepetytora który
      zasypie ucznia gramatyką - uczeń płaci , więc istnieje możliwość , że
      się wiecej nauczy niż gdyby tych korków nie brał , ale to nie musi zależeć
      od jakości tych korepetycji a od tzw "price factor" w procesie kształcenia -
      coś na zasadzie placebo w farmacji . nieprawdą jest , że korki w Polsce są
      skuteczną formą nauczania - może się tak zdarzyć , ale zdarza się , że
      po wielu latach korków okazuje się , że uczeń też nic nie potrafi , ewntualnie
      potrafi niewiele w stosunku do włożonego wysiłku i zainwestowanych pieniędzy .

      gorszym jest fakt udzielanie korków przez nauczycieli , którzy uczą w szkole
      tych samych uczniów , którzy biorą u nich korki - ten proceder spotyka się
      na wszystkich szczeblach edukacji i koszty takich korków są najwyższe .
      słyszałem nawet o cenie 100 $ za godzię lekcyjną od jednego z klientów , który
      zatrudnił profesora , by ten go douczał do jego pracy doktoranckiej - oczywiście
      wiedza zdobywana na tych "lekcjach" nie ma tak wielkiego znaczenia jak
      cena jaką się płaci . cena takich korków w przypadku szkół niższych szczebli
      wynosi od 50 zł / h . nierzadko nauczyciele dają sygnał swoim uczniom na
      lekcjach o "potrzebie" wsparcia korkami - walą jedynki , zadają prace domowe na
      wyrost , sieją terror i wprowadzają atmosferę zagrożenia . wtedy nawet dobry
      korepetytor nie stanowi żadnej konkurencji dla takiego belfra , który może
      sam dobrze nie znać np języka angielskiego i żądać od ucznia wysokiej kwoty
      za "swoją ekspertyzę" na lekcjach prywatnych .

      dyrekcja szkół często wie , kto dobrze uczy - zdarzyło mi się ponad
      10 lat temu udzielać prywatne lekcje dzieciom dyrektora szkoły , ale do
      szkoły zatrudnić mnie nie chciał . busness is business - ktoś chce "dobrej
      edukacji" niech płaci .
      • daktylek Re: dlaczego z tego wątku zrobił się śmieć ? 23.09.06, 12:35

        Z Twojej strony jest bezkrytyczna apoteoza amerykańskiego systemu edukacji i
        zmieszania z błotem polskiego. Ze strony playadelsol i mojej była przynajmniej
        częściowo próba powiedzenia Ci, że w Polsce nie jest aż tak źle, choć może
        daleko nam do ideału. Ale nie przyjmujesz żadnych argumentów, tylko się
        zacietrzewiasz, z uporem wartym lepszej sprawy.
        • unsatisfied6 ja nie mieszam polskiego systemu edukacji z błotem 23.09.06, 17:06
          daktylek napisał:

          >
          > Z Twojej strony jest bezkrytyczna apoteoza amerykańskiego systemu edukacji i
          > zmieszania z błotem polskiego.

          wskaż mie jeden post , w którym mieszam błoto z polską edukacją - to
          robicie ty i wielu innych forumowiczów .

          moim pragnieniem jest by tego błota w polskiej eduakcji nie było .






          > Ze strony playadelsol i mojej była przynajmniej
          > częściowo próba powiedzenia Ci, że w Polsce nie jest aż tak źle, choć może
          > daleko nam do ideału. Ale nie przyjmujesz żadnych argumentów, tylko się
          > zacietrzewiasz, z uporem wartym lepszej sprawy.

          coś może na temat wątku powiesz , bo zrobiłeś z wątku śmieć .

          jeżeli chodzi o polską edukację którą mieszasz z błotem , z roku na
          rok jest coraz gorzej - i nie widzę powodu by przynajmnije nie starać się
          by ten proces wstrzymać .
          • playadelsol ależ to własnie ty mieszasz 23.09.06, 19:02
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=49113281
          • daktylek Re: ja nie mieszam polskiego systemu edukacji z b 23.09.06, 23:12
            Mmieszasz, bo na okrągło porównujesz go z amerykańskim i nawet nie starasz się
            o odrobinę obiektywizmu. Z Twoich postów wynika,że wszystko w polskiej oświacie
            jest złe, nauczyciele byle jacy (na poziomie Togo, jak byłeś uprzejmy
            zauważyć), przepisy do bani (bo kwalifikacje pedagogiczne trzeba mieć).
            Przecież to nie moje słowa, a Twoje. Nawet przywołałeś na potwierdzenie swojej
            tezy fakt osiagnieć amerykańskich w międzynarodowych olimpiadach.
            Polacy w olimpiadach: fizycznej, czy łacinniczej, konkursach informatycznych
            wcale nie są gorsi, czasem nawet lepsi od Amerykanów. Więc może nie potępiaj w
            czambuł wszystkiego, bo widać nie wszystko o polskiej oświacie wiesz.


            • unsatisfied6 twój szczyt beszczelności nie ma granic 23.09.06, 23:59
              daktylek napisał:

              > Mmieszasz, bo na okrągło porównujesz go z amerykańskim i nawet nie starasz
              się
              > o odrobinę obiektywizmu. Z Twoich postów wynika,że wszystko w polskiej
              oświacie
              >
              > jest złe, nauczyciele byle jacy (na poziomie Togo, jak byłeś uprzejmy
              > zauważyć), przepisy do bani (bo kwalifikacje pedagogiczne trzeba mieć).
              > Przecież to nie moje słowa, a Twoje. Nawet przywołałeś na potwierdzenie
              swojej
              > tezy fakt osiagnieć amerykańskich w międzynarodowych olimpiadach.
              > Polacy w olimpiadach: fizycznej, czy łacinniczej, konkursach informatycznych
              > wcale nie są gorsi, czasem nawet lepsi od Amerykanów. Więc może nie potępiaj
              w
              > czambuł wszystkiego, bo widać nie wszystko o polskiej oświacie wiesz.
              >
              >
              odrobinę obiektywizmu ? najpierw zapoznaj się ze znaczniem tego słówka
              w słowniku .

              do Togo to ty porównałeś moje kwalifikacje - ja nie porównywałem kwalifikacji
              nauczycieli do Togo .

              aby coś powiedzieć o "polskiej" oświacie trzeba ją do czegoś porównać - nie
              istnieje coś takiego jak ocena i miara nierelatywna . jak już pisałem nie
              da się porównywać osiągnięć uczniów szkół średnich w Polsce z uczniami szkół
              średnich w USA z tego prostego względu , że oni nie tuptają w miejscu , ale
              najlepsi w wieku 16-18 lat są już na studiach i w tych olimpiadach nie mogą
              brać udziału . przyrównuję do USA , bo ich szkoły są coraz lepsze a nasze
              coraz gorsze - zaślepiony tylko na "polską" edukację nie chce dostrzegać coraz
              to większych patologii "polskiej" szkoły .

              nie jest ona polska , bo nie służy Polakom - ostatnio ktoś zauważył , że
              brak u nas patriotów , bo takich postaw ta szkoła nie uczy . to porosyjski
              twór naszego okupanta a żadna polska szkoła .
              • playadelsol Re: twój szczyt beszczelności nie ma granic 24.09.06, 01:40
                mylą ci sie troche osoby, bo o Togo to ja pierwsza wspomniałam, ale bynajmniej (a propos, znasz poprawne znaczenie tego słowa) nie przyrównałam twoich kwalifikacji do kwalifikacji osoby z Togo, tamten przyklad miał n a celu co innego, poszukaj kogoś kto zacznie cie uczyc rozumienia, bo masz z tym spore kłopoty
                • unsatisfied6 powiedz mi , o co ci chodzi 24.09.06, 09:10
                  playadelsol napisała:

                  > mylą ci sie troche osoby, bo o Togo to ja pierwsza wspomniałam, ale
                  bynajmniej
                  > (a propos, znasz poprawne znaczenie tego słowa) nie przyrównałam twoich
                  kwalifi
                  > kacji do kwalifikacji osoby z Togo, tamten przyklad miał n a celu co innego,
                  po
                  > szukaj kogoś kto zacznie cie uczyc rozumienia, bo masz z tym spore kłopoty

                  jaką rolę odgrywasz na tym forum ?

                  chcesz mnie zniechęcić do pisania ? nie chcesz podyskutować o skutecznych
                  formach nauczania ? pisałaś coś o swojej metodzie - mówisz , że
                  te informacje o twoich metodach zachowasz w tamjemnicy - to forum chyba nie
                  jest dla osób , które nie chcą dzielić się z innymi ich doświadczeniem i
                  usilnie przy tym przeszkadzają tym , co chcieliby dyskutować z innymi
                  na temat skuteczniejszego nauczania .
                  • playadelsol Re: powiedz mi , o co ci chodzi 24.09.06, 13:26
                    no ale to samo mozna chyba powiedzieć o tobie....ja z góry mówie ze swojej metody nie opisze, ale prosiłam cie zebyś opisał swoją, a tego nie zrobiłes, choc twierdzisz że uczyłeś skutecznie, więc moze by było warto..ja swoja metode chronie czyms w rodzaju praw autorskich i nie widze powodu by ja udostepniac, więc owszem mozesz mi zarzucać to co mi zarzucasz, ale skoro sam milczysz w tej samej kwestii, tobie zarzucić mozna to samo....
      • playadelsol Re: dlaczego z tego wątku zrobił się śmieć ? 23.09.06, 12:58
        znów wyciągasz pochopne wnioski, ja nie żyję z korepetycji, to tylko dodatkowe źródło dochodu, w dodatku gorzej płatne, no moze płatne porównywalnie z pozostałymi źródłami zarabiania przeze mnie pieniędzy, ale moge zyc bez korepetycji, i to naprawdę dobrze, jesli ich udzielam to tylko chcąc pomóc ludziom, którzy zamiast korzystac w darmowej edukacji w szkole, mysleli w tym czasie o przysłowiowych niebieskich migdałach.

        Powiem szczerze; amerykański system edukacyjny mnie nie interesuje, widze natomiast jak wygląda spoółeczeństwo amerykańskie, jacy sa ludzie stamtąd, i dlatego sprzeciwiam się przejmowaniu z ameryki jakichkolwiek wzorców...

        nie twierdze też że polski system edukacyjny jest dobry, bo jest tragioczny, i należy go zmienić, ale reforma musiałaby byc tak ogromna, a zmiany tak duze, ze wapię by komukolwiek z decydentów miesciło się to w głowie. Nie sądze zeby mieściło się to w głowie i tobie.


        a co do poziomu korków; uczą najczęsciej nauczyciele, stąd i poziom nie obiega od poziomu lekcji, bo uczą posługując się błędnymi metodami

        ja natomiast ucze metodami których nikt inny nie uzywa, i mam bardzo dobre rezultaty długofalowe
    • daktylek Re: po takim "merytorycznym" argumencie o szkole 24.09.06, 09:58
      "nie jest ona polska , bo nie służy Polakom - ostatnio ktoś zauważył , że
      brak u nas patriotów , bo takich postaw ta szkoła nie uczy . to porosyjski
      twór naszego okupanta a żadna polska szkoła ."

      - wszystko opada.

    • bambolina1 problem korepetycji 24.09.06, 14:43
      Postanowiłam poruszyć temat korepetycji po tym jak przeczytałam uwagi
      unsatisfied.

      Chciałabym Ci tylko drogi kolego przypomnieć, że na korepetycje nie chodzą
      tylko dzieci mające braki,ale też tkie, które chcą się nauczyć czegoś więcej.
      Dzieci z brakami chodzą na korki też z własnej winy, bo zamiast słuchać na
      lekcji gadają z kolegami, albo zajmują się spisywaniem innych przedmiotów.

      Twoje porównania amer. syst.ed. do polskiego zaczynają być trochę
      infntylne:szkoła w usa sama zatrudnia korepetytorów a uczeń nie musi za to
      płacić. Super!! Tylko problem w tym, że szkoły amer. MAJĄ NA TO PIENIĄDZE A
      POSLKIE NIEE!!

      Nie wiem czy to,aż tak trudno jest zrozumieć. Ciekawe jaką szkołę w Polsce stać
      na zatrudnienie korepetytora dla uczniów zakładając, że w każdej klasie połowa
      dzieci będzie takiej pomocy potrzebowała z różnych przedmiotów. Nawet jeżeli
      taki korepetytor brałby tylko 10 zł za 45min. ewentualnie 60min. W niektórych
      szkołach nie ma na nauczycieli/podstawowe rzeczy, jak sprzęt na w-f czy
      komputer do sali informatycznej (o internecie nie wspomnę).

      Ja się zastanawiam czy unsatisfied pisze te rzeczy na serio, bo nie sądzę, żeby
      dojrzały człowiek, będący kiedyś nauczycielem pisał takie rzeczy.
      W głowie się nie mieści.

      I jeszcze pytanie do unsatisfied: ja też bym chciała się dowiedzieć jakie
      metody stosowałeś w nauce, bo ja jestem jeszcze niedoświadczona i przyjmę każdą
      pomoc:)
      • playadelsol Re: problem korepetycji 24.09.06, 15:27
        nalezy jeszcze rozróżnić korepetycje od prywatnych lekcji, bo w moim rozumieniu korepetycje to zajęcia które maja na celu nadrobienie braków danego ucznia, tak by nie miał problemu z przejściem do następnej klasy, czyli innymi słowy dodatkowa pomoc by był w stanie opanować przewidziany programem materiał
        natomiast lekcje, to po prostu robienie czegoś więcej, wykraczanie poza materiał szkolny, czyli zwykłe uczenie kogoś
        przyznajmniej ja tak to rozumiem, choć w praktyce i tak na kazdą prywatną lekcje mówi się: korepetycje, korki
        moim zdaniem to błąd
      • unsatisfied6 chciałbym bamobolino 24.09.06, 19:47
        bambolina1 napisała:

        > Postanowiłam poruszyć temat korepetycji po tym jak przeczytałam uwagi
        > unsatisfied.
        >
        > Chciałabym Ci tylko drogi kolego przypomnieć, że na korepetycje nie chodzą
        > tylko dzieci mające braki,ale też tkie, które chcą się nauczyć czegoś więcej.
        > Dzieci z brakami chodzą na korki też z własnej winy, bo zamiast słuchać na
        > lekcji gadają z kolegami, albo zajmują się spisywaniem innych przedmiotów.
        >
        > Twoje porównania amer. syst.ed. do polskiego zaczynają być trochę
        > infntylne:szkoła w usa sama zatrudnia korepetytorów a uczeń nie musi za to
        > płacić. Super!! Tylko problem w tym, że szkoły amer. MAJĄ NA TO PIENIĄDZE A
        > POSLKIE NIEE!!
        >
        > Nie wiem czy to,aż tak trudno jest zrozumieć. Ciekawe jaką szkołę w Polsce
        stać
        >
        > na zatrudnienie korepetytora dla uczniów zakładając, że w każdej klasie
        połowa
        > dzieci będzie takiej pomocy potrzebowała z różnych przedmiotów. Nawet jeżeli
        > taki korepetytor brałby tylko 10 zł za 45min. ewentualnie 60min. W niektórych
        > szkołach nie ma na nauczycieli/podstawowe rzeczy, jak sprzęt na w-f czy
        > komputer do sali informatycznej (o internecie nie wspomnę).
        >
        > Ja się zastanawiam czy unsatisfied pisze te rzeczy na serio, bo nie sądzę,
        żeby
        >
        > dojrzały człowiek, będący kiedyś nauczycielem pisał takie rzeczy.
        > W głowie się nie mieści.
        >
        > I jeszcze pytanie do unsatisfied: ja też bym chciała się dowiedzieć jakie
        > metody stosowałeś w nauce, bo ja jestem jeszcze niedoświadczona i przyjmę
        każdą
        >
        > pomoc:)

        chciałbym bamobolino- ale nie w tym środkowisku i nie po takiej zachęcie do
        "dyskusji" .

        próbowałem zainicjować dyskusję - wydaje mi się , że to na razie
        powinno wystarczyć

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=48746790&a=48749407
        i przypomnę ci , że z pewnym podejściem się zgadzałaś

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=49085338&a=49100884
        • bambolina1 Re: chciałbym bamobolino 24.09.06, 20:00
          hmmm no tak zgodziłam się,ale nie mówiliśmy o metodzie/sposobie prowadzenia
          lekcji. Zgodziłam się co do naszego stosunku do przygotowań do zajęć.

          Widziałam, że próbowałeś zainicjować, przeczytałam kilka postów,ale nie mam
          czasu czytać wszystkich, bo zauważyłam, że nie ma tam nic na temat jak odnieść
          sukces w nauce.

          Rady typu 'sprawny łeb' czy 'higiena ...(zapomniałam już czego;/) są dla
          mnie ...nic nie mówiące. To tak jakby na zajęciach z metodyki wykładowca
          powiedział: kochani studenci, aby uczyć w szkole i osiągnąć sukces musicie mieć
          powołanie/sprawną głowę/wyobraźnię....itd do wyboru do koloru.

          Ja bym chciała znać konkrety,czy tak trudno je wymienić??

          Pisałeś, że uczyłeś mało gramatyki,że jesteś tego przeciwnikiem, więc jakie
          metody stosowałeś,co robiłeś zamiast tego?? Pisałeś też,że nie uczyłeś słówek,
          więc co robiłeś??? Na serio się pytam,bo sama mogłabym może dodać/zmodyfikować
          coś w swoich metodach!
          Czy tak trudno jest o tym napisać??

          Na koniec: ciągle powtarzasz,że 'polska szkoła' to dno,że czas ją zmienić
          itd.,czas zmienić podejście nauczycieli...ale jak ktoś się Ciebie pyta jak nie
          chcesz napisać;/ W Twoim rozumowaniu jest brak logiki;/
          • unsatisfied6 spróbuj ty podyskutować w nieprzyjaznej atmosferze 24.09.06, 20:11
            bambolina1 napisała:

            > Ja bym chciała znać konkrety,czy tak trudno je wymienić??
            >
            bardzo trudno w nieprzyjaznej atomosferze . tak trudno jak uczniowi
            odpowiadać na pytanie nauczyciela - wspieracie się wzajemnie , tworzycie
            jakąś niezrozumiałą dla mnie solidarność na niekorzyść ucznia .

            dlatego pewnie długo nie mogłem pracować w szkole - odwiedziny u dyrektora
            prawie co tydzień , wytyczne i co powinienem robić - żadnego dziękuję ,
            żadnego uznania za to że wyszystkie klasy mówiły po angielsku a ciągłe
            oczekiwanie , że "się zmienię i dostosuję" , bo to że uczniowie
            mówili po angielsku to wg dyrekcji żadna moja zasługa a przypadek ,
            że trafiłem na 120 uzdolnionych językowo uczniów ( prawdopodobieństwo
            rzędu coś około 0,0000000000000001 % - źle uczyłem , bo solidaryzowałem się z
            uczniem , nie z kolegami i koleżankami z pokoju nauczycielskiego - nie nauczono
            mnie tego na uczelni ( nie ważne jakiej , bo wam ona śmierdzi ) .
            • bambolina1 Re: spróbuj ty podyskutować w nieprzyjaznej atmos 24.09.06, 22:05
              No nie, z całym szacunkiem dla Ciebie,ale ja nie wiem jak Ty mogłeś uczyć
              innych jak nie umiesz ani czytać ze zrozumieniem,ani tym bardziej odpowiadać
              konkretnie na pytania. Ja nie brałam udziału w tej dyskusji ani nie
              powiedziałam,że uczelnia na której studiowałeś śmierdzi,nawet nie wiem jaka to
              uczelnia;/!!

              Poza tym, nie wiem skąd znowu bierzesz te brednie, że ktokolwiek (ja!)działam
              na niekorzyść ucznia. Sorry, pisałam to już wcześniej, gdybym podchodziła tak
              do tego jak ty widać byś sobie o tym marzył, to rzuciłabym tę pracę w cholerę.
              Masochistką nie jestem i nie sądzisz chyba, że ktoś o zdrowych zmysłach po 2
              kierunkach, teraz zaczynam podyplomówkę, mam doświadczenie, poszedłby do
              szkoły, żeby działać na niekorzyść ucznia za jakieś 800zl, które nawet nie
              pozwala mi zamieszkać samej. Pomyśl trochę zanim cokolwiek napiszesz.

              Super,że wszyscy Twoi uczniowie jak jeden mąż mowili po angielsku,a nikt tego
              nie doceniał. Niestety taka jest praca w Polsce i nie ważne czy uczysz w
              szkole, budujesz domy, czy jesteś kierownikiem-tu nikt nigdy nie będzie cię
              klepał po ramieniu i nie powie, że jest dobrze.

              Na mnie też krzywo patrzą jak uczniowie sami podchodzą na korytarzu,
              zaczepiają, śmiejemy się itd. Ale czy to powód żeby gniewać się na cały świat??
              Ja ciąglę powtarzam, że jestemw szkole dla UCZNIA a nie inych nauczycieli. Co
              mnie oni interesują. Pisałam już jakie wielkie poruszenie było gdy przyniosłam
              komputer własny!! do szkoły bo zrobiłam fajna prezentację.Myślisz,że nie
              obgadywali?? Ale kogo to obchodzi, ważne że uczniom się podobało.Może inni tak
              pozazdroszczą,że sami też takie zrobia:)

              Także, powtarzam,że nie brałam dyskusji w tej 'nieprzyjaznej' atmosferze i
              jednak dalej chciałabym żebyś powiedział coś o swoich sposobach, bo mnie one
              najzwyczajniej w świecie bardzo interesują. Też bym chciała zwiększyć stopień
              mówienie u swoich uczniów,ale mam często pełne klasy i nie da się. Dlatego
              proszę, abyś MI napisał coś o nich.Będę bardzo wdzięczna, bo możesz sobie
              wierzyć,ale lubię uczyć i chcę to robić jak najlepiej:)

              Także czekam na jakieś małe podpowiedzi;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka