Dodaj do ulubionych

Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo!

27.10.07, 18:21
Moja zona, polonistka, dziś miała drugi dzień kursu na egzaminatora,
który stanowi przecież najwazniejszy element nowego systemu
edukacyjnego, gdyż od jego "werdyktu" zależy "zdanie lub niezdanie"
egzaminu gimnazjalnego lub matury.

Od zawsze słyszało się o "przewałach" jakie odstawia się
w "koszarach", gdzie pod okiem Wielkiego Brata nauczyciele musza
naciągać uczniom liczbę punktów - znam takie opowieści z bardzo
wiarygodnych źródeł, ale nie myślałem, że hipokryzja pilnujących
sprawdzaczy jest az tak głęboka.

Otóż drugi dzień tego szkolenia był niczym innym jak wielogodzinnym
meczeniem się nad kilkoma arkuszami. Nauczyciele musieli oceniać
prace pisemne i podliczać punkty.

Jedna praca została ( w usrednieniu na całą sprawdzającą grupę)
oczeniona na 30 punktów. Prowadzxące z oburzeniem stwierdziły,
że "Państwo oceniają zbyt surowo, a praca ta POWINNA ZOSTAĆ OCENIONA
NA 50 PUNKTÓW"

Ręce mi opadły, bo mysłaem, że w szkolnictwie obowiązuje choć
minimum przyzwoitości, ale nie!

Im dłużej ktos się nie zgadzał i wskazywał kolejno błędy
stylistyczne, frazeologiczne, składniowe itd, tym bardziej agresywne
były panie prowadzace.

regilarne pranie mózgów, a raczej utwierdzenie nauczycieli w
przekonaniu, że i tak nie mają co protestować, bo i tak ich werdykt
nie jest ostateczny - decyduje ten, który odbiera prace.

Pomyslcioe, jaki poziom muszą reprezentować ci, którzy nie zdają
matury z polskiego a jacy ci, którzy zdają ja rzutem na tasmę!

Zgroza!!!!!!!!!!!

Proponuję matury rozdawać jako dodatek do TINY lub PORADNIKA
DOMOWEGO.
Obserwuj wątek
    • no-surprises Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 27.10.07, 22:27
      Nie zgodzę się z Twoją opinią.
      Moim zdaniem egzaminator powinien wyjść z roli polonisty - tropiciela błędów, co
      jest dla niektórych bardzo trudne. I mówię to jako egzaminator nowej matury od
      początku jej istnienia.
      • doom_patrol Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 28.10.07, 14:01
        Czy Ty czasem czytasz, co napiszesz?????

        Wyjść z roli polonisty????

        Dawno takiej obłudnej odpowiedzi nie słyszałem. To kto ma sprawdzać
        te matury? Woźna? Księgowy? A może sekretarka? hmmm?
        A egzaminatorowi z chemii lub matmy też można powiedzieć - "wyjdź z
        roli chemika"? Bez przesady, dobrze?

        A jeżeli już wychodzićz tej roli, to po co ja ( tez jestem polonistą
        w liceum) mam pilnie, niemal z lupą sprawdzać prace uczniów, tropić
        braki przecinków, dużych liter nie mówiąc o różnej maści błędach
        językowych?

        Powiedz mi, po co mam to robić, skoro i tak na takich kursach uczy
        się NIE ZAUWAŻAĆ takich błędów???

        Czy to nie pewien rozdźwięk ( cholernie łagodnie mówiąc), że w
        szkole uczymy jak przestrzegać pewnych norm, a w "koszarach" nagina
        się je jak wałeczki z plasteliny???
        • no-surprises Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 29.10.07, 19:02
          A o funkcji pauzy - myślnika coś wiesz?

          Trop więc błędy u swoich uczniów, może będą lepiej pisać.

          Pozdrawiam.
          • doom_patrol Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 29.10.07, 20:50
            Jasne, tak najprosciej "obejść" niewygodny i nie-do-obronienia motyw!
            Nie wymieniamy miedzy sobą listów dyplomatycznych, tylko spieramy
            się w jednej konkretnej sprawie.


            A może jeszcze mi zarzucisz, że gubię kreseczki nad "s" lub "c" ???

            Tylko że jakoś nie odpowiadasz na żaden z moich zarzutów dotyczących
            egzaminowania na nowej maturze...
            • no-surprises Nie do obronienia? 30.10.07, 15:10
              > Jasne, tak najprosciej "obejść" niewygodny i nie-do-obronienia motyw!

              To Twoje zdanie, postawa tropiciela błędów nie jest właściwa podczas pracy
              egzaminatora.
              Nie wiem, w jakiej szkole pracujesz (licea są w końcu różne)i jaki poziom mają
              Twoi uczniowie i wcale mnie to nie interesuje. Jako egzaminator mam obowiązek
              oceniać wszystkie prace jednakowo - wychwytywać wszelkie błędy i przyznawać
              odpowiednią liczbę punktów za określone kryteria. Nie wolno mi kierować się
              własnym gustem stylistycznym ani działać "na oko", dlatego każdy błąd muszę
              umieć konkretnie nazwać.

              > Nie wymieniamy miedzy sobą listów dyplomatycznych, tylko spieramy
              > się w jednej konkretnej sprawie.
              >
              >
              > A może jeszcze mi zarzucisz, że gubię kreseczki nad "s" lub "c" ???
              >

              Czepiłeś się jednego członu zestawienia i zbudowałeś na nim zarzut. Nie uważam
              takiego postępowania za uczciwe.

              > Tylko że jakoś nie odpowiadasz na żaden z moich zarzutów dotyczących
              > egzaminowania na nowej maturze...

              Z zarzutem oszustwa nie mogę się zgodzić, bo w moim przekonaniu jet
              nieprawdziwy. Nikt nikogo nie oszukuje - kryteria są dopracowywane na bieżąco,
              wszyscy egzaminatorzy uczestniczą w szkoleniu bezpośrednio przed poprawą.

              I na dodatek: nikt nikomu nie każe być egzaminatorem!

              Z Twoich wypowiedzi wynika, że cenisz sobie surowość w ocenianiu, do czego masz
              prawo. Niestety, innym nie pozwalasz mieć odrębnego zdania. Przypomnieć tu
              jednak wystarczy badania na temat oceniania i rozrzut od 2 do 5 za tę samą pracę
              (chyba Bortnowski o tym gdzieś pisał).

              Sam nie znasz pracy egzaminatora z praktyki i
              zarzucasz kilku tysiącom ludzi głupotę i udział w manipulacjach. Czynisz to na
              podstawie opinii bliskiej Ci osoby i zasłyszanych ocen innych.

              Bez żartów: pracuję przy poprawie nowej matury od początku jej istnienia, mam
              także praktykę w ocenianiu prać na niższym poziomie. Od wielu lat wymieniam się
              opiniami na temat pracy zespołów egzaminacyjnych i choć nie są one jakoś
              nadmiernie przychylne, z takimi zarzutami nie spotkałam się nigdy wcześniej.
              Fakt - indywidualistom niełatwo pracuje się w grupie, a i rozmowa z
              weryfikatorem - recenzentem naszej pracy może nie być przyjemna, ale powtórzę:
              nikt nie musi być egzaminatorem.
              • doom_patrol Re: Nie do obronienia? 30.10.07, 17:35
                oj, to dam pani przykład z innego kursu.

                Panie prowadzące wskazały na wybranym przykładzie pracy kilka
                wychwyconych przez siebie błędów. Na stronie znalazły 6 różnego
                rodzaju. Nauczyciele znaleźli średnio dwa razy więcej. Pytano
                się: "A czy taki a taki zwrot jest prawidłowy, czy to jest błąd?"
                Panie mówią: "To jest błąd"

                "To czemu go nie zaznaczamy?"

                I tu nastąpiła cisza......
                • no-surprises Re: Nie do obronienia? 31.10.07, 16:11
                  Oczywiście: im dłużej daną pracę czytam, tym więcej prawdopodobnie błędów
                  językowych znajdę. Tylko że część z nich będzie tak naprawdę usterkami (np.
                  kwestia stylu). To właśnie nazywam tropieniem błędów.
                  Dobrze wiem, o czym mówisz: nie ma ludzi bezbłędnych (także wśród prowadzących
                  kursy, tworzących modele odpowiedzi) i daję sobie głowę uciąć, iż w starej
                  maturze nikt nie czytał danej pracy po kilka razy, by znaleźć jeszcze kilka
                  błędów. Teraz - oceniając nową maturę - każdą pracę czytasz minimum dwa razy (o
                  ile jest napisana komunikatywnym językiem) i minimum dwa razy masz okazję
                  dostrzec i zaznaczyć błędy.
                  Muszę się przyznać, że już kilka razy nowy słownik poprawnej polszczyzny mocno
                  mnie zdumiał. Byłam pewna, że jakieś sformułowanie to błąd, a tu niespodzianka ;)

                  Być może prace Twoich uczniów czytasz kilkakrotnie, ja jednak mam świadomość,
                  iż naprawdę nie mają na ich "dopieszczenie" zbyt wiele czasu i czepianie się
                  każdej drobnostki )bo mi zgrabniej brzmi) uważam za nieporozumienie.

                  Zachęcam Cię do sprawdzenia sie w roli egzaminatora - to naprawdę bardzo
                  wartościowe doświadczenie, choć zarazem nieco frustrujące. Niestety, nie tylko
                  podczas kursu ;)

                  Pozdrawiam.
    • szkolny100 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 28.10.07, 01:17
      Skoro żona jest niezadowolona,niech przerwie kurs i nie przystepuje
      do egzaminu (czy co tam teraz jest na zakonczenie).
      W maju będzie marudzić i zajmowac cenny czas innym egzaminatorom.

      Maturą 30% z języka polskiego można sobie czyścić buty lub się w nią
      wysiąkać - czego żałujesz tym geniuszom.

      Ciekawe, czy Gowin zlikwiduje obowiązkową maturę z matematyki, bo
      wtedy, zobaczysz doom_patrol, wszyscy będa się modlić o te 30%.
      • doom_patrol Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 29.10.07, 20:52
        jasne, że się bedą modlić, bo już jest teraz tak, że nauczyciele
        przedmiotów scisłych są "podnajmowani" przez uczelnie w celu
        przyuczenia studentów, taki mamy poziom.

        Oto owoc reformy edukacji...
      • lineborder Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 12.11.07, 18:49
        > Maturą 30% z języka polskiego można sobie czyścić buty lub się w nią wysiąkać - czego żałujesz tym geniuszom

        Trochę mnie załamujesz takim podejściem, chociaż czasami słyszę rodziców mówiących: "co Pani/Panu zależy, niech mu Pani/Pan da ten dopuszczający". Dla mnie jest to prostytuowanie nauczyciela.
        • szkolny100 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 12.11.07, 19:44
          lineborder napisał:
          > Trochę mnie załamujesz takim podejściem, chociaż czasami słyszę


          Czym jestes załamany, że maturę z wynikiem równo 30% mozna sobie
          wsadzić w buty, bo na żadne studia dzienne nie wystarczy?
          System hojnie rozdaje te maturalne 30%, albo wspomniane przez
          Ciebie oceny dopuszczające.
          Bo zarówno dop. jak i 30% z matury służy wylącznie dobremu
          samopoczuciu ucznia. Że jest pozytywny. W rzeczywistości oznacza, ze
          nic nie umie i spuszczamy kurtynę miłosierdzia.
    • danuta49 Masz rację - to wielkie oszustwo i wina m.in.GW!!! 28.10.07, 07:32
      Gdyby go nie bylo trzeba by przyznać, że te cale wielkie "reformy"
      edukacji tylko ją zrujnowaly.A w to są umoczeni "wielcy" od oświaty
      z prawie wszystkich partii-Dzierzgowska, Legutko
      (Marek),Handke,Wittbrodt, Gowin(jego "Znak"aktywnie
      popieral),Sawicki, Lybacka, Wiatr.No i wtedy trzeba by ich bylo pod
      Trybunal Stanu.A i sama GW,szczególnie Pacewicz, tak intensywnie
      te "reformy"poierala, ich przeciwników czy wątpiacych opluwala!!!
    • dopamina2 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 30.10.07, 20:09
      Nie jestem polonistą, prawdą jest natomiast to, ze w sytuacji, kiedy
      uczniowi brakuje 1-2 pkt. do progu zdawalności " na siłę" wyszukuje
      sie owe punkty. I to w moim przedmiocie, który jest nieporównywalnie
      bardziej ścisły niż język polski. Sytuacja taka powtarza się odkąd
      jestem egzaminatorem ( a więc od poczatku Nowej Matury). Ostatnio
      przyjęła niepokojace rozmiary, kiedy weryfikatorzy "zaliczali"
      ewidentnie błędne odpowiedzi. Nikt nie każe nikomu być egzaminatorem
      i sprawdzac prace, ale jeżeli już nim zostaję, to chcę swoją prace
      wykonywać rzetelnie. I to jest niestety smutna prawda....
      • doom_patrol Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 30.10.07, 22:22
        Dziękuję za te słowa. W koncu ktoś trzeżwy...
        • sabina69 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 01.11.07, 19:20
          Można zauważyć, ze nie ma osób, które napiszą na 26 - 29%, a jeżeli
          już są, to niewielki odsetek.
          Na siłę szuka się punktów, aby było 30%:)
          Widać to na wszystkich zestawieniach.
      • no-surprises Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 31.10.07, 16:15
        Zaskoczyłaś mnie. Nie wyobrażam sobie, by można zaliczyć błędną odpowiedź - to
        nie jest w porządku.
        • iga5 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 03.11.07, 21:35
          Potwierdzam zaliczanie błędnych odpowiedzi. Prace na granicy
          zaliczenia są tak długo "sprawdzane", aż znajdą się brakujące punkty.
          • danuta49 Wystarczy popatrzeć na oficjalne wykresy punktacji 03.11.07, 22:11
            Jest wielki nienaturalny szczyt na poziomie 30%i nieco wiecej oraz
            równie nienaturalny wielki dól tuż przed granicą 30%.To ewidentny
            dowod naciągania 'obiektywnej"punktacji w wyniku nacisku.Tyle,że w
            róznych komisjach ten nacisk jest wywierany mocniej lub slabiej i
            mniej lub bardziej kulturalnie;-)
    • old_fashioned Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 08.11.07, 02:09
      Proszę uspokoić żonę - szkoda zdrowia.Obecny stan oświaty jest tak
      beznadziejny , że egzaminator i jego stosunek do wykonywanej pracy
      nie ma żadnego znaczenia.Może to co teraz napiszę pomoże żonie
      dostrzec jej miejsce w systemie ,jej całkowitą bezradność ,co miejmy
      nadzieję pozwoli pozbyć się stresu i cieszyć się życiem takim jakie
      ono jest.Jestem emerytowanym nauczycielem fizyki /12 lat / ale
      przeglądam tematy matur.Na egzaminie w 2007 na poziomie rozszerzonym
      autorzy zadań rozwiązali źle dwa zadania.Jedno z nich było możliwe
      do rozwiązanie tylko przy zastosowaniu rachunku całkowego /nie ma go
      w progamie nauczania/, a przy drugim wykazali się nieznajomością
      szczególnej teorii względności.Ponieważ powyższe błędy nie zostały
      skorygowane to należy wyciągnąć wniosek ,że egzaminatorzy osiągneli
      już stan ducha którego życzę pana żonie lub że dobór egzaminatorów
      doprowadzono do perfekcji.
      • iga5 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 11.11.07, 23:40
        Do Old_fashioned

        Ciekawi mnie, w których zadaniach na maturze z fizyki popełniono
        błędy?
        Ja nic nie zauważyłam, a powinnam. Będę wdzięczna za odpowiedź -
        może być na priva.
        • danuta49 No to popatrz-bez calek lub naciąganiania ani rusz 12.11.07, 18:37
          Skąd uczeń ma wiedzieć jak policzyć pole pod sinusoidą???
          Zadanie z tegorocznej matury z fizyki na poziomie rozszerzonym, 18
          maja 2007
          Zadanie 2. Prąd zmienny (12 pkt)
          Do źródła prądu przemiennego poprzez układ prostowniczy dołączono
          żarówkę, w której
          zastosowano włókno wolframowe. Opór żarówki podczas jej świecenia
          wynosił 100 Ω.
          Na wykresie poniżej przedstawiono zależność natężenia prądu
          elektrycznego płynącego przez
          żarówkę od czasu.
          (...)
          2.3 (2 pkt)
    • marzeka1 Re: Kurs na egzaminatora - jedno wielkie oszustwo 11.11.07, 18:07
      W swoich uwagach za absolutnie wiążące bierzesz zdanie bliskiej ci osoby i to, co słyszałeś.Od samego początku sprawdzam nową maturę, pracowałam i jako egzaminator, i jako weryfikator. Sporo nauczył mnie kurs na egzaminatora, bo -wbrew opiniom (obiegowym)- nie chodzi, by głąb dostał prezent, ale o w miarę racjonalną ocenę pracy ucznia, który jest dla nas kompletnie anonimowy. W grupie widzi się też RÓŻNICE między polonistami, od "dobrych cioć" po czepiających się każdego wyrazu, zdania, akapitu.Początkowa róznica w mojej grupie szkoleniowej za tę samą pracę wynosiła 17pkt!!!!- chodziło o to. by zrozumieć, na czym polega ocenianie kryterialne. Są plusy i minusy takiego oceniania (badania prof. Dolaty pokazały- pisał o tym Bortnowski, że idealne ocenianie, takie samo dla każdej pracy jest mitem).Jednak uważam, że ocenianie zewnętrzne jest i tak o niebo sprawiedliwsze niż tzw. stara matura (oceniałam i na takiej), gdzie często nauczyciel sprawdzał prace ucznia, którego uczył 4 lata i na ocenę wcale nie tylko sama praca miała wpływ.
      Nie zdarzyło mi się, że w grupie, w której sprawdzałam prace, ktoś kazał mi lub zaliczał prace z rażącymi błedami, szukało się, czy gdzieś jest ten 1-2 pkt, gdy brakowało, ale nic na siłę.
      I jak ktoś zauważył: nie ma obowiązku być egzaminatorem i spradzać matury.
    • lineborder obok meritum 12.11.07, 08:48
      Przeczytałem cały wątek i zauważyłem takie reakcje (kolejność dowolna):
      1. święte oburzenie - to niemożliwe!
      2. człowiek jest omylny
      3. nie można jednoznacznie stwierdzić
      4. jesteś niedouczony
      5. nie znasz się na tym
      6. nie podoba się? - nie musisz być egzaminatorem (sic!)

      Jak to w życiu,
      • marzeka1 Re: obok meritum 12.11.07, 15:13
        6. nie podoba się? - nie musisz być egzaminatorem (sic!)"- wybacz, ale JAK wyobrażasz sobie bycie egzaminatorem przez kogoś, kto całkowicie ontestuje taki sposób i system oceniania? Ma być maturalnym Wallenrodem?
        • dopamina2 Re: obok meritum 12.11.07, 17:14
          Nikt nie neguje CAŁKOWICIE systemu oceniania Matury , lecz
          wskazujemy na jej słabe punkty lub wypaczenia. Tak to niestety jest,
          że założenia są na ogół piękne ale praktyka juz nie za bardzo. To
          prawda, że nie kazdy musi być egzaminatorem, lecz ci co nimi zostali
          wcale nie mają obowiązku zgadzać się ze wszystkim. Każdy ma prawo do
          własnego zdania, wątpliwości i oceny tego co robi. Najgorsze , co
          może się przytrafić, to grupa egzaminatorów przytakujących,
          zgadzających się na wszystko i ślepo wierząca w swoją misję do
          wykonania. I to za 8 zł od arkusza :))
      • szkolny100 Re: obok meritum 12.11.07, 17:44
        lineborder napisał:

        > 6. nie podoba się? - nie musisz być egzaminatorem (sic!)

        Dopóki egzaminatorzy są dobrowolni, tzn. samemu trzeba się zgłosić
        do poprawiania matury, nie ma przymusu, dopóty mozna powiedzieć :
        Nie podoba się, paszła won, paszoł won. Dopóki OKE sie prosi o
        sprawdzanie.

        Jeżeli OKE zaczną kiedyś powoływać (zgodnie z rozporządzeniem),
        straszyć, szantazowac, grozić konsekwencjami - a mogą, bo przepisy
        wykonawcze są - wtedy można trzymac się jakiś własnych zasad i
        pojęć.



        • dopamina2 Re: obok meritum 12.11.07, 20:54
          Uważam, ze trzymanie się własnych zasad (np. etycznych) i posiadanie
          swojego zdania nie zależy od tego, czy ktoś mnie powoła ( zmusi) do
          czegoś , czy też sama sie zgłoszę. Akurat dla mnie jest to bez
          znaczenia.
          • szkolny100 Re: obok meritum 12.11.07, 23:45
            dopamino,
            tak z ręką na sercu.
            Ile razy weryfiokator kazał Ci odjąć przyznane punkty. Ile razy
            weryfikator kazał Ci dodać brakujące punkty.
            Bo moje osobiste doświadczenie jest takie: w moim przedmiocie
            egzaminatorzy zawyżają punktację, weryfikatorzy obniżają przyznane
            punkty.

            Więc dla mnie problemy żony (post 1) są wydumane.
            • dopamina2 Re: obok meritum 13.11.07, 19:34
              Hmmm... weryfikatorzy raz zawyżają, a raz zanizają punktację. Ale
              zawsze, zawsze, zawsze , jezeli brakuje 1-2 pkt, nakazują go
              poszukać (nawet jeśli go nie ma) i dodać. Wszysko po to , aby
              osiagnąć magiczne 30%. I nie bedę się wybielać, że tak nie robiłam,
              choć zawsze podpisywał sie pod punktacją weryfikator ( no ale pod
              cała pracą to już ja). I to tyle-stwierdzam fakt ( nie ja jedna) i
              chyba dyskusję mozna uznać za zakończoną :)
    • unsatisfied6 nie wiem czy się zgadzam czy nie 16.11.07, 13:25
      doom_patrol napisał:

      > regilarne pranie mózgów, a raczej utwierdzenie nauczycieli w
      > przekonaniu, że i tak nie mają co protestować, bo i tak ich
      werdykt
      > nie jest ostateczny - decyduje ten, który odbiera prace.
      >
      > Pomyslcioe, jaki poziom muszą reprezentować ci, którzy nie zdają
      > matury z polskiego a jacy ci, którzy zdają ja rzutem na tasmę!
      >
      > Zgroza!!!!!!!!!!!
      >
      > Proponuję matury rozdawać jako dodatek do TINY lub PORADNIKA
      > DOMOWEGO.

      masz rację , że należałoby oczekiwać jasnych i przejrzystych form
      oceniania prac . problem jednak polega na tym , że szkolnictwo
      polskie w kształcie jakim jest nie stać na tego typu zwyczajną
      przyzwoitą uczciwość oceny .

      jak sobie wyobrażasz wyniki matur z matematyki sprzed lat , gdyby
      pomoc studentów i nauczycieli kótrzy przemycali zrobione prace na
      sale egzaminacyjne ? gdyby nie przyzwolenie na niuczciwe zdawanie
      matematyki , to wielu polonistów dzisiaj ciągle by kształciło swoje
      umiejętyności z matematyki , zeby osiągnąć cel swojego zycia
      zapewne :)

      nie chodzi mi o to , żeby kogoś obrazić , ale żeby wskazać na
      ewentualną przyczynę tego absurdalnego stanu rzeczy .

      niestety , żaden z nauczycieli nie jest do kształtowania systemu
      szkolnictwa , a osoby za to odpowiedzialne na pewno wiedzą w czym
      tkiw problem , bo znaja inne systemy edukacyjne - dlaczego nie chcą
      tego rozwiązać ? dlaczego nie chcą reformować oświaty skoro podobno
      żyejmy w nowej zreformowanym społeczeństwie zmierzającym ku
      standardom europoejskim ? wydaje mi się , ze po prostu nie chcą tego
      zmieniać , bo tak wygodniej manipulować obywatelami tego kraju i
      łatwiej ich eksploatowć . nie byłoby problemu , o którym piszesz ,
      gdyby wprowadzono prostą ocenę stosowaną w innych systemach -
      średnią ważoną relatywną do wyników grupy .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka