Gość: matka
IP: *.chello.pl
26.09.03, 10:23
Może ktoś z nauczycieli zechce mi poradzić jak postepować z nauczycielką
robiącą błędy merytoryczne. Dodam, że nie są to drobne pomyłki, ale błędy
świadczące o cakowitej ignorancji.
Przeglądając zeszyt mojego dziecka zobaczyłam szereg nieprawdziwych
informacji. Pierwszą moją reakcją, była próba wyjaśnienia, czy owe błędy
pochodzą oby napewno od nauczyciela ( przyjęłam, że moje dziecko mogło się
zagapić, nieuważać lub żle przepisać z tablicy). Sprawdziłam u 2 koleżanek -
błędy były identyczne, dzieci nie siedzą blisko siebie. Przepytane przez
rodziców dziewczynki zgodnie zeznały ( tak, że jedna nie mogła wiedzieć co
mówi druga), że parzepisały z tablicy. Tydzień później w zeszycie pojawiły
się kolejne absurdy - dowody, że osoba ucząca nie ma wiadomości z zakresu
dawnej szkoły podstawowej! Śledztwo, wśród uczniów ( tym razem prowadzone
przez większą ilość rodziców i na szerszą skalę) wykazało to samo. Pani , ze
swoich notatek, pisze na tablicy, informacje zawierające liczne błędy.
Boimy sie rozmawiać z nauczycielką ( dzieci próbowały coś wyjaśniać, ale
zostały "usadzone"), boimy się iść do wychowawcy i dyrektora znając
solidarność zawodową nauczycieli. Nie chcemy zaszkodzić dzieciom, ale także
nie chcemy, aby uczone były rzeczy nieistniejących!
Proszę nauczycieli o radę. Co robić? Jedna z matek zaproponowała
rozwiązanie , moim zdaniem złe, ale bezpieczne - niech dzieci uczą się tego
co podaje pani w szkole ( dla szkoły), a dom niech koryguje błędy!
P.S. Jesteśmy w 100% przekonani, że mamy rację. Potwierdza to nasza wiedza
akademicka, a także podręczniki dwóch różnych wydawców. W podręczniku z tego
roku wybranym przez ową nauczycielkę są pominięte te treści!