04.07.07, 14:46
pewnie mnie zaraz zbannuja, ale musze sie wyzalic, a poniewaz nie prowadze
bloga i tutaj sie wszystko zaczelo...
Pokochalam Kube, poznalam tam wspanialych ludzi, zyskalam cudownych
przyjaciol. Od 2 miesiecy, codzienne kontakty przez messengera i maila i
nagle co?
koniec!. JEden zostal wyrzucowny z uniwerku za jakies ulotki czy cos tam,
wraca do pinar, zycie mu sie zalamalo, w habanie zostac nie moze, musi zaczac
prace i pewnie troche czasu minie zanim znowu uda nam sie "pogadac". Wiadomo
jak jest z dostepem do internetu.
A inny przypadek, eh, dzien po dniu: dtrugi nie nakablowal o ucieczce (po 11 -
12 probach i wsadzaniu "na dolek", trzynasta proba udana) kolegi z pracy i
co? cisza. strach w momencie rozmowy i wiadomosc, ze siedzi przy komputerze
bo musi, nie pozwolili mu sie nigdzie ruszac, nagle brak wiadomosci,
blackout! koniec. Od dwoch dni zadnej wiadomosci. czekam i czekam.... Wiem,
ze dla mnie to szokujace, mam nadzieje, ze oni sa "przyzwyczajeni". tak
przynajmniej mowia...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka