Dodaj do ulubionych

Polacy na Karaibach?

20.08.05, 20:20
Pytanie na dobry poczatek - czy ktos z was zna/spotkal kiedys rodakow
mieszkajacych w kroryms z karaibskich panstw? Ja jedynie poznalem kiedys
dziewczyne z Trynidad i Tobago, ktorej ojciec byl Polakiem i tam mieszkal...
Ktos wiecej?
nl
Obserwuj wątek
    • tomaszek1963 Re: Polacy na Karaibach? 20.08.05, 20:48
      znam tylko rodzine polsko-peruwiańska, prowadzą nawet biuro podróży,
      korzystalem z ich uslug w peru i boliwii. mam nawet gdzies ich maila. ani na
      kubie , dominikanie czy jamajce nigdy nie poznalem polaków. na antylach
      holenderskich tez nie ma.
      dzięki nocnylocie, ze zalozyles forum.
      po powrocie z kuby zdam relacje smile)))))
      tomek vel zenek
      • jszafranski Re: Polacy na Karaibach? 31.08.05, 10:44
        hej delfi. Wybieramy sie "do ciebie" smile gdzies w okolicy pazd/listopada smile
        przynajmniej sa takie ciche plany zeby odwiedzic Yukatan.
        Jeszcze sie do Ciebie jesli pozwolisz odezwe.
        Pozdrawiam ze Slonecznej dzis i Bardzo cieplej Polski smile
    • cosmita Re: Polacy na Karaibach? 06.12.05, 17:19
      Nocnylocie (tudziez inni ewentualnie zainteresowani), juz w czwartek
      zostane "rodakiem mieszkajacym w ktoryms z karaibskich panstw" - konkretnie
      bedzie to Antigua (plus Barbuda zreszta).
      Mam nadzieje (mimo niewielkiego oddzewu na Twoje pytanie), ze jacys rodacy w
      okolicy jednak sa.
      I moze nawet kiedys zajrza na to forum, czego sobie (i nie tylko) zycze.
      Piotrek
      • pbonarski Re: Polacy na Karaibach? 09.08.06, 20:21
        Twoje zyczenie wlasnie sie spelnilo smile

        Mieszkamy na Anguilli - ja, zona, dwojka dzieciakow - Julka i Jas. Jas urodzil
        sie juz na Karaibach, a konretnie na St. Maarten, gdzie wczesniej mieszkalismy
        przez 23 miesiace. Od listopada 2005 mieszkamy na Anguilli. Moj numer to
        264-581-0738 (Piotr) - komorka Digicella, ktory z tego co wiem jest tez na
        Antigui. Oprocz nas na Anguilli mieszkaja 2 inne polskie rodziny - Janusz i
        Elzbieta oraz Maria i Pawel.

        Serdecznie pozdrawiamy - Piotr i Agnieszka.
        • tropikey Re: Polacy na Karaibach? 09.08.06, 22:52
          tylko pozazdrościć! A jakież to zrządzenie losu was tam zagnało? Ciekaw jestem,
          jaki zawód mozna wykonywac, by tam pracować (no, chyba, że jesteście
          rentierami - wtedy zazdroszczę jeszcze bardziej!)
          Pozdrawiam, Bartek
          • pbonarski Re: Polacy na Karaibach? 17.08.06, 19:17
            Czesc Bartek,

            Bardzo przepraszam za spozniona odpowiedz. Zeby precyzyjnie odpowiedziec na
            Twoje pytania: Rentierami nie jestesmy (30-tak stuknal), a jakie zrzadzenie
            losu? Coz, raczej (uporczywy) zbieg niekorzystnych niz korzystnych okolicznosci wink

            Wrzesien 2003 - ja: bezrobotny 4 raz, po raz kolejny bez prawa do zasilku (wg
            onegdaj najnowszej zmiany w przepisach, niech pan przejdzie w styczniu
            przyszlego roku, uslyszalem we wroclawskim posredniaku we wrzesniu), zona:
            bezrobotna 3 raz bez prawa do zasilku (probowala prowadzic wlasna dzialalnosc
            przez 3 miesiace, bez skutku, do tego tracac wszystkie swiadczenia), corcia: na
            swiecie od 6 miesiecy.

            Pazdziernik 2003 - z rozpaczy i desperacji przychodzi nam do glowy mysl taka:
            skoro nasz byt lotem koszacym ku ziemi sie sklania, czemuz by nie spedzic
            ostatnich chwil zdrowia psychicznego w miejscu do ktorego przyjazd mozliwy byl
            dotychczas tylko w marzeniach? Jednym slowem - skoro polec to ze spiewem na
            ustach, podjelismy z zona wiekopomna decyzje o sprzedazy jedynej cennej rzeczy
            ktora wtedy mielismy (wylaczajac oczywiscie coreczke) - mieszkania i wyjezdzie
            na Karaiby.

            Moze to zabrzmi nieprawdopodobnie, ale pierwsze nasze podroze na Karaiby byly
            wylacznie palcem po mapie, naszym pierwszym celem mialy byc Brytyjskie Wyspy
            Dziewicze, traf chcial, ze lecielismy przez St. Maarten, gdzie od razu na drugi
            dzien udalo mi sie dostac prace w... sklepie z belgijska czekolada. To to sie
            zaczelo.

            Wiec tak: ktos (juz za granica) powiedzial mi kiedys, ze najtrudniejsze sa 2
            pierwsze lata za za granica, niewazne dokad sie przenosisz. Potwierdzam, a na
            dodatek my, niczym para malolatow na haju, pojechalismy do miejsca w ktorym
            kompletnie nikogo nie znalismy, nie mowiac juz o rodakach. Tak oto wszystkie bez
            wyjatku sciezki musielismy przecierac pioniersko sami, ale mysle, ze warto bylo,
            bedzie przynajmniej o czym wnukom opowiadac (mam nadzieje). Niemniej jednak,
            naszej metody nie polecilbym nikomu przy zdrowych zmyslach - gdyby nie wszyscy
            Ci wspaniali, pomocni ludzie ktorych spotkalismy wokol siebie przez ostatnie 3
            lata spotkalismy, nasz crash course zakonczyl by sie katastrofa. Spotkalismy tez
            kilku zlych ludzi, ale na szczescie sa tu w mniejszosci wink

            Teraz to nam sie troche smiac chce, jak sobie przypominamy: pierwsze wynajete
            mieszkanie, pierwszy samochod, zakupy w karaibskim supermarkecie, etc. Mysle, ze
            wszedzie gdzietylko bylo do zaplacenia 'frycowe nowicjusz', zaplacilismy je,
            niekiedy z nawiazka= wink

            A jak jest teraz: bedac jeszcze na St. Maarten zaczalem (na poczatku zdalnie -
            przez Internet) pracowac dla firmy prawniczej z pobliskiej Anguilli, w sumie od
            grudnia 2004. Praca nam sie ukladala i w lipcu 2005 roku moja terazniejsza
            szefowa zaprosila mnie (z rodzina) do stalej pracy na Anguilli. W ten oto sposob
            pierwszy raz po 23 miesiacach przestalismy byc nielegalnymi emigrantami.

            Czy jest recepta na zdobycie pracy na Karaibach? Hmm, mysle, ze bardzo dobrze
            jest znac kogos kto juz mieszka na Karaibach i wspomoze taka prozaiczna porada,
            gdzie sie o prace starac, gdzie wynajac lokum, kupic samochod, pojsc z dzieckiem
            do lekarza i inne takie. Taka rada oczywiscie chetnie sluzymy, w miare naszej
            skromnej wiedzy i mozliwosci.

            Aha - jaka prace mozna wykonywac? Powiem tak, ja mysle, ze mialem ogromne
            szczescie, ze trafilem na moich szefow, obecnie pracuje jako szef dzialu IT i
            Marketingu. Generalnie to zaryzykuje stwierdzenie ze na Karaibach praca jest
            dla: zeglarzy, nurkow, wyspecjalizowanych kucharzy i piekarzy, marketingowcow,
            sektora IT (to w jurysdykcjach offshore takich jak Kajman, czy Anguilla
            wlasnie), innych smialkow wink Wiele zalezy od profilu danej wyspy, co jest
            podstawa gospodarki (turystyka, hotelarstwo, gastronomia, uslugi finansowe,
            etc), niemniej jednak jezyki, a na pewno angielski to raczej mus w wiekszosci
            miejsc (chyba ze francuski albo hiszpanski). Generalnie tu nawet, wybaczcie
            okreslenie, 'prosci' ludzie potrafia porozumiewac sie w min. 3 jezykach,
            wiekszosci ludzi mowi po angielsku/francusku/hiszpansku + patois (kreolsku).

            Jesli macie wiecej pytan - z checia odpowiemy.
            Moja komorka to +1264-581-0738, Skype 'bonarscy'.

            Serdecznie pozdrawiamy Wasza Rodzine - Bonarscy.
            • tropikey Re: Polacy na Karaibach? 17.08.06, 22:31
              witajcie Bonarscy wink

              no, dla mnie historia jest po prostu bombowa! Nie czas i miejsce teraz bym się
              do niej głęboko ustosunkowywał, ale obiecuję (a może raczej, ostrzegam), że do
              tematu powrócę i to raczej na gruncie prywatnym...
              Serdecznie pozdrawiam, gratuluję i zazdroszczę!
              Bartek
            • l84tea Re: Polacy na Karaibach? 16.04.07, 21:16
              Czesc Piotr,
              Musze przyznac, ze wasza historia bardzo mnie zaintrygowala. Na poczatek,
              gratuluje odwaznych krokow i zycze Wam wszystkiego najlepszego.
              Ja z rodzina mieszkam od 1990 roku w Kanadzie, dokladniej w Aurora, 30 km na
              polnoc od Toronto. Polske opuscilismy w 1988 roku i po prawie 3 letnim pobycie
              w Niemczech wyemigrowalismy do Kanady. Czas leci bardzo szybko i ani czlowiek
              sie nie obejrzal a to juz 17 lat przelecialo w Kanadzie. Twoj opis wyjazdu na
              karaiby bardzo mi sie spodobal. Ja, po lektorze twoich postow, takze
              postanowilem znalesc sobie miejsce gdzie cieplo i przyjemnie przez caly rok.
              Szybko oblecialem internet i znalazlem bardzo tanie miejsce w Belize. Dzisiaj
              juz zarezerwowalem dzialke a za tydzien lece aby zakonczyc transakcje. Jest to
              tutaj /www.progressoheights.com Dzieki Tobie moje zycie sie zmieni dzieki.
              Darek
              PS Opisz jesli mozesz cos wiecej na Wasz temat. Milo sie czyta.
              Pozdrawiam
              Darek
        • cosmita Do Piotrka Bonarskiego 26.11.06, 05:59
          Piotrze, nie wiem, czy tu jeszcze zagladasz, ostatni Twoj wpis "popelniony"
          zostal dosc dawno temu.
          Przyjechalem, zobaczylem, wyjechalem - to w skrocie historia mojego pobytu na
          wyspie Antigua - bardzo krotkiego pobytu, zwazywszy na fakt, ze w koncu
          polecialem tam do pracy, a nie na wakacje.
          Zanim przypomnialem sobie, ze wpisalem sie kiedys w tym watku, pytajac o
          przyszlych rodakow-sasiadow w okolicach Antigua, juz mnie tam nie bylo - stad
          dopiero teraz Ci odpowiadam i moze nawet nie przeczytasz mej odpowiedzi.
          Dokladnie 8 grudnia zeszlego roku polecialem do St Johns bardzo podeksytowany
          faktem, ze rozpoczne nowe, zupelnie inne zycie w tak egzotycznej (przynajmniej
          dla mnie) czesci swiata jak Karaiby. Niestety moi towarzysze, kolezanki i
          koledzy z pracy nie przyjeli mnie zbyt fajnie. Nie byli mili, nie byli
          przyjazni, czesto nie odpowiadali nawet na zwykle "hello". Moj szef
          (Amerykanin) tlumaczyl mi, ze mieszkancy Antigua sa bardzo nieufni, a poza tym
          ja - bialy - zabieralem prace komus miejscowemu - czarnemu, co sie im nie
          podobalo.
          Tym bardziej draznilo mnie takie zachowanie, ze widzialem, iz dla turystow
          potrafia byc usmiechnieci, przyjazni, zwlaszcza po drugiej stronie wyspy - z
          dala od St John's. No ale w koncu na nich zarabiali, a ja "pozbawialem pracy
          jakiegos lokalsa".
          Poznany w pubie Jamajczyk twierdzil, ze dla niego tez miejscowi nie sa zbyt
          mili (choc w koncu kolor skory ten sam) - bo jest obcy, nie pochodzi z Antigua.
          Zeby nie bylo, ze spotykaly mnie tam same przykrosci dodam, ze odnalazlem na
          wyspie pare naprawde uroczych miejsc, bylem zauroczony faktem, ze w srodku zimy
          jest tak cieplo i slonecznie, a i udalo mi sie tam poznac paru milych ludzi.
          Ale ogolna ocena wyspy Antigua, jako miejsca do dluzszego zamieszkania, byla
          negatywna.
          Tak wiec od poczatku czulem sie niefajnie na wyspie, wiec gdy jednego wieczora
          uslyszalem na ulicy zdanie zaczynajace sie od "fu...ng snowman", odpuscilem.
          18 stycznia bylem w samolocie do Londynu, gdzie teraz pracuje.
          Ciagnie mnie co prawda w te strony swiata, gdzie klimat jest przyjazniejszy,
          ale to raczej, nie beda Karaibysmile
          Widzialem niedawno ogloszenie dla siebie na Seszelach. I choc mialem sie
          ustabilizowac, to zaczalem kombinowac..smile
          Powodzenia wam zycze, szkoda, ze nie mielismy okazji sie spotkac tam daleko, na
          drugim koncu swiata.
          Pozdrawiam, Piotrek

          • pbonarski Re: Do Piotrka Bonarskiego 21.12.06, 21:52
            Hej Kosmito!

            Tak wciaz jeszcze tu zagladam, z niezmienna ciekawoscia wink Coz, przykro mi
            slyszec, ze Twoja pobyt na Karaibach nie spelnil Twoich oczekiwan, ale
            zaskoczony (niestety) nie jestem - sam osobiscie najwiekszych upokorzen
            doznalem nie od lokalnej spolecznosci ale od... mieszkajacych tu Niemcow i
            Francozow (coz w koncu wpolna Europa i tak dalej, wybacz sarkazm).

            Ja niewiele w sumie wiem o Antigui za wyjatkiem tego ze ta wyspa byla niegdys
            bardzo popularnym celem pobytu amerykanskich gwiazd (zanim ta rola nie
            przypadla w udziale St. Barts) - wiele z nich kupilo na Antigui rozlegle
            posiadlosci, ale wraz ze wzrostem przestepczosci oraz (mowiac brutalnie)
            przeludnieniem, zaczelo je wysprzedawac. Wiem na przyklad o biurze
            nieruchomosci na francuskim St. Martin ktore specjalizuje sie m.in. w sprzedazy
            wielomilionowych willi po znanych gwiazdach. Generalnie Antigua jawi mi sie
            raczej jako miejsce z ktorego tzw. 'dobry' (czyt. zasobny) turysta raczej
            ucieka, slyszalem tez ze ze wzgledu na liczne afery wyspa gwaltownie traci
            reputacje osrodka uslug finansowych. Slyszalem rowniez ze Antigua byla kiedys
            stolica karaibskiego yachtingu, ale stracila sowja pozycje na rzecz Brytyjskich
            Wysp Dziewiczych.

            Osobiscie znalem kilku facetow z Antigui ale nie zrobili na mnie zbyt dobrego
            wrazenia - byli zle zorganizowani (nawet jak na karaibskie standardy wink,
            obcesowi i malo skuteczni - mowie tu o moich 'niedoszlych' klientach na strone
            WWW dla 'Family Radio' (teraz sie chyba przemianowali na Vibz FM o ile sie nie
            myle).

            Wiec generalnie - chyba miales troche pecha, ale potrafie Cie zrozumiec, zycie
            w spolecznosci w 95% czarnej niekiedy doskwiera, choc gwoli sprawiedliwosci
            rasizmu w wydaniu 'czrnych panter' tu jak dotad nie doznalem wink Mysle ze
            dobrze trafiles z ta praca w Londynie, generalnie zaden ze znanych mi
            Europejczykow czy Amerykanow nie zostaje na Karaibach 'na zycie' w sensie
            pracy - koszty utrzymania sa po prostu zbyt wysokie zeby na cokolwiek
            zaoszczedzic + czekanie 15 lat na status 'belongera' (pelnoprawnego rezydenta)
            to ciutke za dlugo wink

            Jamajczycy i w ogole rasta sa raczej wszedzie niepopularni, musze przyznac ze
            niestety w wiekszosci przypadkow, zasluzenie, choc znam tez wielu
            fantastycznych Jamajczykow. Jakbys mnie zapytal z ktora spolecznoscia na
            Karaibach zdecydowanie nie jestem kompatybilny powiedzialbym -
            Dominikanczykami, Puertorykanczykami, wiekszoscia Trynidadczykow - choc
            oczywiscie sa chlubne wyjatki wink Ale to moje osobiste odczucia i
            doswiadczenia, don't take it for granted wink

            Seszele, wow. No to naprawde cholernie daleko, ale Cie rozumiem - kto raz
            lyknal bakcyla zycia w krainie wiecznego lata wink ten do tego chce wrocic.
            Zaloze sie ze przy wszystkich negatywnych doswiadczeniach wciaz jestes pod
            wrazeniem jak piekne sa Karaiby (w sensie dziewiczej natury). jesli moge sluzyc
            Ci rada to myslac o ktorejs z wysepek na Oceanii kierowalbym sie w strone
            miejsc ktore dopiero uzyskuja renome osrodkow uslug finansowych
            typu 'offshore' - to rosnacy sektor gospodarki, stad tez szanse na prace
            wieksze a lokalny rzad przychylniej patrzy na zatrudnianie wykwalifikowanej
            sily roboczej jesli przyczyni sie to do ogolnego rozwoju wyspy.

            Nie wiem jak Seszele, z tego co slyszalem wiele ludzi przenosi swoje 'offshore
            assets' (ni cholery nie wiem jak to jest po polsku) z Seszeli np. do Singapuru.
            W ogole Singapur i Hong-Kong to najbardziej dynamicznie rozwijajace sie centra
            finansowe, sam mam ochote tam pojechac bo mam fantastycznych przyjaciol w
            Singapurze - moze kiedys sie uda. Wiem, ze w rejonie Oceanii waznym centrum
            finansowym sa Wyspy Cooka gdzie inwestuje wielu zamoznych Australijczykow tak
            jak Singapur i Hong-Kong 'obsluguja' Chiny. Niedaleko UK mozesz znalezc dwa
            wazne centra 'offshore' - tzw. Channel Islands - Guernsey i Jersey - mozesz
            rozwazyc wyslanie swojej aplikacji w pare miejsc w tym rejonie.

            Tak czy owak - zycze szczescia i trzymam kciuki!
            Wszystkiego Najlepszego z okazji Swiat i Nowego Roku wszystkim forumowiczom
            zycza Bonarscy.
            • cosmita Swiatecznie 24.12.06, 05:58
              Piotr, musze przyznac, ze jak juz odpisujesz na posta, to tresciwiesmile
              Masz racje, zlapalem "bakcyla zycia w krainie wiecznego lata". Ciepelka, a
              przede wszystkim slonca(!)najbardziej brakuje mi w Londynie, ktory jawi mi sie
              jako ponure i pogodowo depresyjne miejsce.
              Seszele i Karaiby (czy jakiekolwiek inne, cieple miejsce gdziekolwiek na
              swiecie - jestem dosc mobilnysmile bede mogl rozpatrywac jako kierunek przyszlego-
              ewentualnego wyjazdu zarobkowego tylko wowczas, jesli bedzie tam dla mnie
              praca. Napisales o osrodkach uslug finansowych typu 'offshore' - cokolwiek to
              znaczy - wybacz ma ignorancje w tym temaciesmile To, krotko mowiac, nie moja
              bajka. Jestem skromnym pracownikiem kasyna - to moje zrodlo utrzymania. Na
              Antigua "paralem sie" praca w kasynie, to samo robie w Londynie, to samo
              robilem wczesnej w Newcastle, Maroku i paru miejscach w Polsce... Jak widzisz,
              ugrzazlem i utonalem po uszy w hazardzie, choc nijak sie ma on do mojego
              (skromnego, bo skromnego, ale jednaksmile wyksztalcenia, o zainteresowaniach nie
              wspominajac. Krotko mowiac - nie to chcialem w zyciu robic, ale i tak ciesze
              sie, ze nie musze sprzedawac ryb w supermarkecie, by przezyc (nie obrazajac
              sprzedawcow rybsmile.
              (A propos ryb - jedne z fajniejszych wspomnien zwiazanych z Antigua mam wlasnie
              z wyprawy lodeczka na ryby - z zapalonym rybakiem...z Rumunii - jakiez tam
              dziwadla mozna zlowic, ho,ho!smile
              Wracajac do tematu, chetnie zamienilbym Londyn na jakas rajska wysepke, ale
              musza zostac spelnione trzy warunki:
              1)Musi byc na niej kasyno,
              2)Musza tam mowic po angielsku,
              3 And last but not least - ktos tam musi potrzebowac uslug kogos takiego jak
              jasmile
              Za duzo wymagam?smile
              A Seszele mi "wyskoczyly" nagle, bo po prostu pojawila sie oferta pracy w
              kasynie tamze - na moim stanowisku. Nie zdecydowalem sie ubiegac o te posade -
              moze next time...
              Doscy o mniesmile Sloneczka zazdroszcze, choc w swiatecznych okolicznosciach moze
              nie mialbys nic przeciwko temu, by w Twoim miejscu zamieszkania spadlo troszke
              sniegu?smile Tylko jakby to zniesli miejscowi?smile
              Ze sniegiem czy bez, wesolych swiat zycze - Tobie, Twojej Rodzinie i wszystkim
              forumowym towarzyszom doli i niedoliwink
              Piotrek vel cosmita
    • jagodaski Re: Polacy na Karaibach? 21.01.06, 01:28
      pozdrawiam z martyniki, na wyspie jestem od okolo miesiaca, prawdopodobnie na
      rok, aklimatyzajca przebiega pomyslnie poza drobnymi "konfliktami" z komarami,
      no ale to przeciez tropiki,
      mam nadzieje, ze za waszym posrednictwem nawiaze kontakt z rodakami na drugiej
      polkuli,
      jak na razie znalazlam jedynie (?!!!) polskie krowki w tutejszym sklepie
      Jagoda
    • islabonita Re: Polacy na Karaibach? 21.02.06, 15:50
      Moj maz pochodzi z Karaibowsmile Dokladnie z Puerto Rico.Tam sie urodzil i spedzil
      swoje dziecinstwo, reszte w USA. Co jest ciekawe to, to ,ze Portorkanie bardzo
      kultywuja swoje tradycje. Nawet jesli urodzili sie w USA, wciaz mowia o
      sobie "I'm Puerto Rican". Maz wciaz biegle mowi po hiszpansku, zna wiele faktow
      na temat karaibow, tradycji itd. (dzieki niemu np. pokochalam salse. Ta muzyka
      jest cudowna). Portorykanie sa pod wieloma wzgledami podobni do Polakow. Bardzo
      rodzinni, goscinni (ich goscinnosc jest podobna do naszej polskiej) i
      przyjazni.
      • dylan_exodus Re: Polacy na Karaibach? 23.03.07, 17:01
        Do Piotrka Bonarskiego
        Czesc Piotrze!
        Moze zajrzysz na to forum choc minelo sporo czasu od Twojego ostatniego posta.
        Planujac wakacje na Kubie i Jamajce trafilem na ten temat i w zwiazku z tym:

        Za wasza decyzje o wyjezdzie macie moj dozgonny szacunek, niewielu ludzi w
        takiej sytuacji jest w stanie wymyslic cos takiego i to zrobic...

        Od mojego pierwszego samodzielnego wyjazdu za granice Ciemnogrodu, wiedzialem,
        ze nie moge zostac w naszym wspanialym kraju, nie chodzi tylko o kwestie
        finansowe. Obecnie rezyduje w Irlandii i jest calkiem fajnie. Jednakze inne
        kraje, szczegolnie te dalsze, przyciagaja mnie jak magnes, takze w perspektywie
        paru lat mysle o zmianie miejsca pobytu. I tu nastepuje pytanie: Czy na
        Karaibach rozwaza sie/planuje rozwoj infrastruktury? Szczegolnie chodzi mi o
        transport miejski. Moze kiedy beda potrzebowac inzynierow-planistow...

        Albo czy zwykly inzynier na budowie mialby szanse znalexc prace?

        Jak sie zyje na Karaibach jesli chodzi o sprawy urzedowe, tzn. biurokracje.
        Jestem czlowiekem ktory ciezko znosi "system" (Babilon, ha ha) i chcialbym od
        czegos takiego uciec.

        Pogoda w Irlandii daje sie we znaki i odbija sie na mej psychice, potrzebuje
        slonca.

        Pozdrawiam
        Pawel
        • anaisse Mieszkam na Martynice 09.06.07, 22:35
          No wiec jestem tu od dwoch lat, nie polecam tu na wakacje , jest bardzo drogo i
          wzglednie ladnie w porownaniu Dominikana (ceny jak w polsce), jezyk oczywiscie
          francuski, slabo tu znaja jezyki. Za wszystko trzeba placic, strasznie sa
          pazerni na kase ( z powodu kapitalistycznej Francji), troche rasizmu przy
          okazji, no i jest niebezpiecznie, po 18 tej lepiej wogole nie wychodzic samemu.
          A bym zapomniala, transport jest tu kiepsko rozwiniety wiec trzeba od razu
          wynajac samochod inaczej sie nie da. Ludzie sa bardzo grubi (wynik
          amerykanskiego sposobu zycia), latwo przytyc, kuchnia porazka, w restauracji na
          ogol zywnosc ktora przychodzi z francji, wiec placisz za mrozonki, zero pracy
          tworczej -za goraco a oni przeciez sa leniwi...
          Pozdrawiam
          Aga
      • tofi.jo Re: Polacy na Karaibach? 02.06.18, 00:07
        Witam jenna2016, przymieszam sie do przeprowadzki na ktoras z wysp Karaibskich pod koniec 2018. Chcialabym wyjechac na rok lub dwa do pracy, zdobyc nowe umiejetnosci, doswiadczenie. Czy orientujesz sie moze jakie sa szanse znalezienia pracy na Karaibach z 5letnim doswiadczeniem w ngo w UK (prawa czlowieka/edukacja dzieci) oraz nowo zdobytym dyplomem magistra cyberbezpieczenstwa (brak doswiadczenia, narazie smile? Jezyk angielski (C1)- studia prawne oraz cyber security odbyte w UK.
        Dziekuje z gory za odpowiedz,
        Asia
    • paulinagra Re: Polacy na Karaibach? 05.02.17, 22:18
      Bardzo bardzo proszę osoby podróżujące/ wyjeżdżające na wakacje o wypełnienie ankiety na stronie goo.gl/61Xjuv . Prowadzę badanie na uczelni i będę bardzo wdzięczna za każdą opinię.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka