Zgodnie z obietnicą zakładam wątek tego autora - należy mu się chociażby ze względu na wyjątkową odrębność od innych skandynawskich pisarzy

Głównym bohaterem w "Mężczyźnie o twarzy mordercy" jest Viktor, ni to drobny przestępca, ni to prywatny detektyw. Właściwie nie wiadomo do końca kim jest, ale ma przy tym cechy typowego bohatera kryminałów (raczej amerykańskich niż skandynawskich) - niepokorny, bardzo męski, łatwo zdobywa uznanie wśród płci przeciwnej, trochę na bakier z prawem, ale w gruncie rzeczy nie jest taki zły, na jakiego pozuje
Dla mnie najważniejszym elementem tej książki jest pogranicze fińsko-estońsko-rosyjskie. Miejsce kompletnie mi obce, obarczone skomplikowaną historią i dość burzliwą teraźniejszością.
Sama fabuła "Mężczyzny..." mnie nie porwała, choć przy końcu się zagęszcza a akcja nabiera tempa. Ogólnie sympatyczny kryminał, akurat na podróż (nie jest zbyt gruby i to jest plus!). Dam Ronce na pewno drugą szansę - jego kolejna książka zapowiadana jest jakoś na wakacje...