Dodaj do ulubionych

a Caleb Carr?

19.10.05, 21:06

Czytaliście? Ja znam Alenistę i Anioła ciemności, ale może coś jeszcze wyszło?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: a Caleb Carr? 20.10.05, 13:47
      po polsku tylko te dwie, ale tu masz spis:

      www.fantasticfiction.co.uk/authors/Caleb_Carr.htm
      • carollcat Re: a Caleb Carr? 20.10.05, 13:51
        Czytałam obydwie. Alienistę miałam z biblioteki, spodobał mi sie tak bardzo, że
        poleciałam sobie kupić...
      • pani.kien Re: a Caleb Carr? 21.10.05, 16:36
        Dzięki, może warto przeczytać te inne też. W tych pierwszych bardzo ciekawa była
        zmiana narratora. Bardzo dobry pomysł. Ciekawi mnie to, czy następne też są
        pisane z innej perspektywy... A nastroj jak z Siedem. dobre
        • staua Re: a Caleb Carr? 23.10.05, 06:12
          Alienista jest rewelacyjny, bylo to dla mnie objawienie, niekoniecznie ze
          wzgledu na watek kryminalny, ale dale tlo historyczne (Teddy Roosevelt!), opisy
          Nowego Jorku (chodzilam potem tropem bohaterow, oj, chodzilam) i przygotowanie
          autora. Doskonala ksiazka.
          • kazisi Re: a Caleb Carr? 23.10.05, 13:52
            Największym szokiem był dla mnie stopień "utelefonicznienia" Stanów pod koniec XIX wieku opisany przez Carra.
            • carollcat Re: a Caleb Carr? 25.10.05, 13:11
              kazisi napisał:

              > Największym szokiem był dla mnie stopień "utelefonicznienia" Stanów pod
              koniec
              > XIX wieku opisany przez Carra.
              >


              Podobnie jak mnie zawsze dziwił poziom kultury na kanadyjskiej
              dziewiętnastowiecznej wsi, ukazany w książkach L.M. Montgomery.
              • kazisi Re: a Caleb Carr? 25.10.05, 17:07
                carollcat napisała:
                >
                >
                > Podobnie jak mnie zawsze dziwił poziom kultury na kanadyjskiej
                > dziewiętnastowiecznej wsi, ukazany w książkach L.M. Montgomery.

                Z takich zdziwień, to dodałbym jeszcze picie piwa z puszek ("W drodze" Jacka Kerouaca) pod koniec lat '40 XX wieku!
                • braineater Re: a Caleb Carr? 29.10.05, 20:58
                  A ja mam tak pytanie troche obok - nie macie wrażenia, że Krajewski właśnie
                  Carra się za dużo naczytał?
                  Bo jakoś non-stop widzę zbieżności, tyle, że u Carra wygląda mi to dużo
                  naturalniej. Nie chodzi o to, że Breslauy mi sie niepodobają, acz długo sie do
                  nich przekonywałem, natomiast właśnie drazni mnie u niego to zbyt duże
                  uszczegółowienie lokalizacji, które u Carra było lekkie i przyjemne, u niego
                  jest jakies takie cokolwiek przynudzające i oderwane od treści.
                  Takie refleksje mnie naszłysmile

                  Psmile
                  • jottka Re: a Caleb Carr? 29.10.05, 21:51
                    u carra też nie było za przyjemne, bo od pewnego momentu miałam wrażenie, że
                    czytam pobieżny przewodnik po miescie, niekoniecznie napędzający akcję -
                    natomiast krajewski (ale czytałam tylko 'śmierć w breslau') w ogóle sprawia
                    cokolwiek wtóne wrażenie, mnie sie najbardziej wspomniany w sąsiednim wątku kerr
                    narzucałsmile
                    • braineater Re: a Caleb Carr? 29.10.05, 22:04
                      hmmm - sie troche nie zgodzę, bo u Carra ta lokalizacja, bardzo precyzyjna,
                      bardzo szcegółowo, ale nie nudno, opisana, ma związek z akcją, wpływa na nią,
                      czasami decyduje o posunięciach bohaterów, bardzo precyzyjnie jest także
                      wykorzystywana - to nie sa mapy z powieści fantasy, tylko miejsca mocno
                      uprawdopodabniające wydarzenia; natomiast cały czas mam wrazenie, że
                      Krajewskiego powieści mogły by się dziać wszędzie i że to Breslau, to trochę
                      tak na przyczepkę - równie dobrze mógłby to być Danzig, czy Wien, by zostać w
                      tym samym nazewnictwie. U Carra, że zacytuje, fabuła się toczy, akcja sie
                      toczy, ale pozostaje tez margines na odrobine wiedzy kryminologicznej
                      (doskonale się go zresztą czyta razem ze 'stuleciem dedektywów'), historycznej
                      i społeczno-obyczajowej (rola kobiet na początku wieku) natomiast u
                      Krajewskiego to wszystko się snuje, tonie w retardacjach i retrospekcjach,
                      czasami aż do kompletnego znieczytelnienia głownego watku, a czasem, nie mogac
                      sobie poradzić, stosuje chwyty nader prymitywne - jak w Widmach wysłanie Mocka
                      do Zoppot, które kompletnie niczego nie wnosi, prócz kolejnej kasy za kolejne
                      20 stronsmile Jakoś wreszcie się do tekstów pana Marka przekonałem, po Widmach
                      właśnie, ale nadal wygląda mi na próbę polskiej wersji Carra, tyle, że bez jego
                      lekkości.
                      Psmile
                      • pani.kien Re: Skrzynia na złoto 03.11.05, 20:24
                        No tak, zgadzam się. Ja co prawda bardzo sie ciesze, że takie ktyminały jak Krajewskiego powstały (i niech powstaja dalej), ale Carr duuużo lepszy, swobodniejszy...
                      • shonsu Re: a Caleb Carr? 17.11.05, 12:56
                        Alienistę przeczytałem jednym tchem, Anioła ciemności juz tylko z rozpędu,
                        natomiast Krajewski był dla mnie jak objawienie. Myślę że u Krajewskiego dużą
                        rolę odgrywa klimat przedwojennego niemieckiego Wrocławia. Jest dla mnie równie
                        egzotyczny jak np. hiszpański (Cień wiatru). Też przed wojną dzieje się Foresta
                        Umbra Jaszczuka, ale nie ma w niej tego klimatu. Lekturę zaczynałem od Śmierci
                        w Breslau, która uważam za najlepszą. (Widma dopiero zaczynam).
    • bella-donna Re: a Caleb Carr? 18.06.06, 13:09
      pani.kien napisała:
      > Czytaliście? Ja znam Alenistę i Anioła ciemności, ale może coś jeszcze wyszło?

      ja sie wlasnie przymierzam, od ktorej zaczac i czy warto ?
      • carollcat Re: a Caleb Carr? 22.06.06, 19:06
        "Alienista" to pierwsza część.
        Moim zdaniem warto i to bardzo.
        • siostra_pelagia Re: a Caleb Carr? 29.04.07, 19:19
          Wyciągnęli mnie znajomi na wieś, a że z prac polowych najbardziej lubię leżenie
          w trawie, tak i leżałam podczytując Anioła Ciemności. Walczę z nim już od
          dłuższego czasu, bo początek ciągnął mi się niemiłosiernie. Jak się nie zna
          Nowego Jorku, to szczegółowe opisy ulic czy budynków nie wzbudzają
          zainteresowania tylko nużą. Ponadto na wszelki wypadek dla tych co nie czytali
          części pierwszej, autor wtrąca nieustannie opisy retrospektywne mało przydatne
          dla rozwoju akcji. Ale recenzje tu Caleb Carr ma niezłe i wreszcie na 126
          stronie akcja zaczyna się rozkręcaćsmile.
    • siostra_pelagia Re: a Caleb Carr? 17.05.07, 08:19
      No i wreszcie skończyłam. Dostałam nawet karę z biblioteki za przetrzymanie
      książki, co mi się do tej pory nie zdarzyło. I dalej nie wiem, co o tym pisarzu
      sądzić. Nudny nie jest, bo jednak intryga wciągająca i czyta się dalej, by
      poznać rozwiązanie całej tej zagadki. Ale przy okazji tyle jest dywagacji
      natury społecznej i psychologicznej (książka ma ok. 870 stron), że przebrnięcie
      przez to wszystko staje się nie lada wyczynem. Może to ten styl pisania, rodem
      z XIX powieści?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka