Dodaj do ulubionych

Czy kryminały wpływają na wasze życie?

25.07.06, 18:58
Bo u mnie się chyba jakieś niezdrowe zainteresowanie zbrodnią rozwinęło. Poza
tym nie mogę przebywać sama w odosobnionych miejscach typu: gospodarstwo
wiejskie na środku pola w zimie, schronisko młodzieżowe w głębokim lesie,
sanatorium w niewielkiej miejscowości. Od razu sobie wyobrażam, że ktoś nie
dożyje do rana (niekoniecznie ja). Też tak macie? Takie kryminalne przegięcie.
Obserwuj wątek
    • zettrzy Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 25.07.06, 20:30
      tak, coraz czesciej doswiadczam glebokiego pragnienia aby zamordowac jakiegos
      wrzeszczacego bachora
    • gocha1002 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 25.07.06, 21:18
      Rozumiem to, ale muszę powiedzieć, że ten etap mam już za sobą (jakoś tak samo
      mi przeszło).
      A może ty po prostu w myślach piszesz kryminały? Zamień to w czyn i naprawdę
      coś napisz, nie wykluczone, że pomoże. Myślę zupełnie serio: to byłby
      taki "wentyl" dla wyobraźni...
      • negev56 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 26.07.06, 07:41
        o tak, w pracy postrzegana jestem jako dziwadło / czyta książki, mało, wydaje na
        nie pieniądze/ czasami w myślach układam plan morderstwa doskonałego.
        • anmanika Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 27.07.06, 11:57
          W jeden sposób dramatycznie wpłynęło. Po przeczytaniu jakiegoś głupawego
          kryminału, gdzie morderca ukatrupia ofiarę za pomocą szklanki wody podanej
          dzień po operacji wyrostka, z całych sił opierałam się pielęgniarce która to
          przyszła z lekarstwami do połknięcia i szklanką wody, jeden dzień po operacji
          mojego wyrostka. Pielęgniarka się poddała, poszła sprawdzić i wróciłam z
          komentarzem" pomyliłam się a raczej pomyliły się jej pokoje".
          • fedorczyk4 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 27.07.06, 15:56
            A ja od lat myślę jak popełnić abrodnię doskonała w imieniu mojej przyjaciółki:-
            )
            • braineater Perfect crime 27.07.06, 23:16
              Zbrodnia doskonała w/g Iana Rankina (cytat nie dosłowny,bo ksiązka została w
              pracy)
              "Znajomy strażak podał mi przepis na zbrodnię doskonałą. Wystarczy spić klienta
              do nieprzytomności i zostawić na rozpalonym piecyku patelnię pełną oleju"

              Z Kaskad, albo z W głębi Mroku

              I przyznam, że nie bardzo pojmuję, na czym polega śmiertelnośc tego zestawusmile

              Psmile
              • negev56 Re: Perfect crime 28.07.06, 07:29
                no i on, ten olej rozgrzewa się, zaczyna pryskać, zapala się, za moment płonie
                wszystko włącznie z właścicielem tejże patelni.
                • zettrzy Re: Perfect crime 29.07.06, 04:59
                  olej zapalony zgasnie sam kiedy sie wypali
                  aby zaczelo plonac wszystko musialoby ono byc latwopalne, o co w dobie kodow
                  budowlanych nastawionych na zapobieganie roznym kleskom materialnym, takze
                  pozarom, nie jest latwo
                  powiem wiecej - zanim ten olej by sie zajal na dobre niuchacz dymu by sciagnal
                  do mieszkania menadzera budynku, policje i oczywiscie straz pozarna

                  czyli ten olej musialby dzialac w jakims szalasie z dobrze obsuszonych galazek,
                  albo jeszcze lepiej trzciny, w trzecim tygodniu zabojczych upalow i wywolanej
                  nimi suszy, z daleka od najblizszego sasiada (ludzie dosc blyskawicznie reaguja
                  na obecnosc ognia), gdzies na trudno dostepnym szczycie gory
                  • negev56 Re: Perfect crime 29.07.06, 11:22
                    drobiazgowa jesteś, zapalony olej płonie wysoko, może zająć się firanka,
                    zasłonka czy drewniana żaluzja, następnie lichej jakości blaty kuchenne itd.
                    Magicy od pożaru docierają późno i mamy corpus delicti co się zowie.
                    • noida Re: Perfect crime 29.07.06, 11:43
                      W jakimś opowiadaniu był też przepis na perfect crime w postaci wyciągu z
                      migdałka wstrzykniętego strzykawką do jajka. Trudno wykrywalna trucizna,
                      powodująca coś w rodzaju ataku serca. Zdaje się, że jakoś szybko się ulatniała z
                      organizmu człowieka. Ale nie jestem toksykologiem, więc nie wiem, na ile to
                      prawda wink
                    • zettrzy Re: Perfect crime 29.07.06, 16:54
                      negev56 napisała:

                      > drobiazgowa jesteś, zapalony olej płonie wysoko, może zająć się firanka,
                      > zasłonka czy drewniana żaluzja, następnie lichej jakości blaty kuchenne itd.
                      > Magicy od pożaru docierają późno i mamy corpus delicti co się zowie.

                      jaka firanka, zaslonka czy drewniana zaluzja? tego po prostu nie ma w okolicach
                      piecykow czy kominkow, bo jak napisalam:

                      " w dobie kodow budowlanych nastawionych na zapobieganie roznym kleskom
                      materialnym,"
                      zaden wydzial budowlany nie zatwierdzi projektu ktory pozwoli na jakikolwiek
                      przewidywalny wypadek
                      co do "lichych blatow kuchennych", to takowe sa zadziwiajaco czesto aluminiowe,
                      jak toto moze sie zapalic?
                      reakcja sluzb pozarnych jest zadziwiajaco szybka, dlatego palacze musza
                      wychodzic na dwor jak chca sie sztachnac - nawet dym z papierosa potrafi
                      uruchomic alarm i przyslac strazakow (ktorzy w takich wypadkach dodaja do uslugi
                      slony rachunek za falszywy alarm)
                      krotko mowiac, ten rodzaj zbrodni wymaga specjalnego otoczenia, w moim
                      mieszkaniu np. mozna byloby nie tyle zostawic olej na piecyku co rozpalic
                      ognisko w sypialni i jedyny wynik bylby taki ze podloga by sie osmalila, chociaz
                      nie wiem czy by zdazyla przed interwencja z zewnatrz
                      • braineater Re: Perfect crime 29.07.06, 18:12
                        Z3, jesli dobrze pamiętam to ty gdzieś z za Wielkiej Wody, gdzie faktycznie
                        może ten rodzaj perfect crime się nie udać z powodów, które wymieniłaś, Rankin
                        jednak pisze o biednych dzielnicach Edynburga, gdzie są i firanki i nikt nie
                        świruje z wychodzeniem z domów, żeby zapalić (jedna z ostatnich wyższości
                        Europy nad USAsmile a czujniki dymu są równie częste, jak kolesie uzywający tex-
                        mexowego slangu. Po mojemu Negev ma rację, że w takich lokalizacjach to może
                        się udać.

                        Psmile
                        • zettrzy Re: Perfect crime 30.07.06, 04:47
                          o jeju...
                          a mialam jechac na wakacje na stary kontynent i teraz mnie wystraszyliscie
                          i to jest dopiero wplyw kryminalow na nasze zycie codzienne!
                          • noida Re: Perfect crime 30.07.06, 22:34
                            Tak mi się właśnie wydawało, że chyba nie w Polsce te normy i strażacy...
                            • zettrzy Re: Perfect crime 31.07.06, 04:43
                              normy normami, ale aby podpalenie sie udalo trzeba naprawde duzo szczescia, oraz
                              musi sie to dziac na bezludziu, dlatego zdarza sie tak rzadko
                              a morderstwo przy pomocy spluwy to sprawa mozna powiedziec codzienna, dla
                              kontrastu
    • escott Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 27.07.06, 17:52
      Wpływają, ale nie elementy "zbrodnicze", tylko raczej szczegóły obyczajowe.
      Niektóre z tych książek (choćby klasycy, mój ulubiony ACD, Christie, Sayers,
      Chandler etc. ) to naprawdę literatura pierwszej klasy. Często dowiaduję się z
      nich więcej ciekawych rzeczy "o ludziach" (jak panna Marple wink) niż z książek
      uznawanych za "wielkie" etc. I uzyskaną wiedzę wykorzystuję w praktyce (w
      odróżnieniu od równie interesującej wiedzy na temat różnych egzotycznych
      trucizn...wink).
      • simply_z Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 28.07.06, 13:39
        hmm myślę ,że bardziej logicznie patrze na niektóre sprawywink,drażni mnie wiele
        absurdalnych motywów ,ktore pojawiaja się w filmach ale niestety jest też ta
        ciemna strona wink,czasami mi sie wydaje ,że ktos za mną idzie albo, zaraz
        wyskoczy z krzaków albo zastanawiam się w autobusie czy ktoś z pasazerow
        mógłby być psychopatą.
    • agridulce Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 21.09.06, 19:40
      Wpływają. Jestem jak student medycyny, który choruje na chorobę o której
      czyta. Uciekam więc powoli od mrocznych klimatów - czasami trudno żyć, jeżeli
      w ludziach z otoczenia zaczyna się doszukiwać różnych patologii, niekoniecznie
      morderczych skłonności, ale wszelkich nieucziwości, zboczeń, uzależnień
      wszelkiego typu - przecież większość śledztw polega na odkrywaniu wstydliwych
      tajemnic zwyczajnych z pozoru obywateli. W sumie lepiej czytać Agatkę - u niej
      zbrodnie miały miejsce w pogodnym i eleganckim otoczeniu, a skrywane tajemnice
      nie były aż tak przerażające. A czytając Koniec świata w Breslau zastanawiałam
      się... Strach się przyznać , co mi do głowy przychodziło -)
      • zettrzy Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 21.09.06, 20:12
        no, teraz to mnie zaciekawilas... co byly za kryminalne mysli?wink
        • agridulce Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 21.09.06, 20:15
          Naprowadzę Cię - one dotyczyły raczej sfery (szeroko rozumianej) obyczajowej -).
          • zettrzy Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 22.09.06, 02:12
            no nie, teraz to brzmi zupełnie naughty...
            jakas femme fatale w niedwuznacznej sytuacji? a gangster boyfriend ukrywa sie za
            firanką aby zastrzelic ofiare w z gory upatrzonym momencie? a potem podzielą sie
            łupem bo ofiara uprzystepnił femme fatale numer sejfu...
            a moze zle kombinuje?
            • agridulce Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 22.09.06, 12:38
              Kierunek z grubsza dobry -). W przypadku Końca świata w Breslau zafrapował
              mnie pomysł autora na rozładowanie konfliktu małżeńskiego poprzez udział w
              orgii. Ale nie otrzymałam nigdy takiej propozycji - widocznie nie mam tak
              kuszącego biustu jak Sophie -). Podobno w innych książkach Krajewskiego też
              występują femmes fatales - ciekawe, czy on w rzeczywistości spotkał kobietę
              choć trochę podobną do którejś z tych postaci. Chyba niekoniecznie -
              codzienność nasza mało jednak przystaje do tej stylistyki filmu noir i
              przedwojennej dekadencji.
              • ewa9717 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 23.03.07, 18:21
                Do agridulce: nie wiem, czy Marek Krajewski spotkał taką kobietę, ale w tzw.
                realu ma skłonnosci do biuściastych rudowłosych.
    • chiara76 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 22.09.06, 10:10
      w jakim sensie?smile
      Nie, nie mam po nuch ochoty na popełnienie zbrodni doskonałej.
      Ja chyba w ogóle od zawsze interesowałam sie tematyką kryminalną, bo już jako
      dość młoda osoba czytałam Christie, jakiś Alex wpadł mi w ręce...
      Ale w jakiś sposób wpływa, zauważyłam, że lubię analizować układy między ludźmi
      posługując się niektórymi stereotypami, jakie są często używane w kryminałach.
      No i nieustannie "łazi" za mną chęć napisania samej kiedyś jakiegoś...może
      kiedyś?smile
      • negev56 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 22.03.07, 19:52
        Odgrzebałam ten wątek, bo dzisiaj miałam lekcję poglądową, wpływu kryminałów na
        moje może nie życie, ale myślenie. Zaszczycona zostałam wizytą pana policjanta,
        w celu przesłuchania mnie w charakterze świadka / proszę, proszę, teraz do pracy
        przychodzą/, chodziło, ogólnie mówiąc o fałszowanie takich tam różnych rzeczy.
        Nafaszerowana wiadomościami z kryminałów, nie dałam gościowi dojść do słowa,
        wyłuszczając mu, jak to trzeba dokładnie przygotować, spisać, przesłuchać,
        zgromadzić, żeby wysoki sąd i adwokat nie mieli punktu zaczepienia do oddalenia
        wniosku. A pan policjant słuchał, słuchał, i kiedy na sekundę zamilkłam,
        zapytał: " czemu jest pani taka zdenerwowana".
        Wróciłam na ziemię.
        • chiara76 Negev;) 22.03.07, 20:35
          kobieto...zagadałaś faceta i poczuł się urażony (chybawink.
          A swoją drogą, to ciekawe, jak naprawdę trzeba by odpowiadać w takich
          sprawach...ja osobiście przeżywam przekroczenie każdej granicy, nogi mam jak z
          waty , mam wrażenie, że celnik przypatruje mi się podejrzliwie...jestem w
          stanie zrozumieć każdy język, w jakim się do mnie zwróci (z tego stresu). Chyba
          wyczuwają takie zające , jak ja, bo nigdy mnie się nikt nie czepnął ...a co do
          policji, to na razie na szczęście nie musiałam nigdy zeznawać, jakoś jestem
          dziwnie pewna, że również wyglądałabym na zdenerwowaną...
          • negev56 Re: Negev;) 22.03.07, 20:47
            Chyba masz rację, usiłowałam pewnie przejąć inicjatywę, co było zupełnie bez
            sensu, facet sprowadził mnie na ziemię i juz grzecznie odpowiadałam na pytaniasmile.
            Swoją drogą, to nie są przyjemne sprawy, takie przesłuchania, wyobrażasz sobie,
            że kiedyś w sądzie, też jako świadek odpowiadam na pytanie i tak się rozgadałam,
            że aż straciłam wątek, zamilkłam i niepewnie spytałam wysokiego sądu " o czym to
            ja mowiłam?"smile). Sąd był wyrozumiały.
            • zettrzy Re: Negev;) 24.03.07, 02:27
              przeciez wedlug wszelkich kryminalow, w obecnosci policji nalezy milczec, nie
              udzielac sensownych odpowiedzi, niczego nie wyjasniac i odpowiadac polgebkiem...
              albo klamac, dla ozywienia akcji wink
              • negev56 Re: Negev;) 24.03.07, 09:40
                świadek mający czyste sumienie nie mataczy, tylko mówi prawdę i tylko prawdę.
                Powinnam była zadzwonić po swojego adwokata, błąd smile.
                • chiara76 Re: Negev;) 24.03.07, 09:55
                  negev56 napisała:

                  > świadek mający czyste sumienie nie mataczy, tylko mówi prawdę i tylko prawdę.
                  > Powinnam była zadzwonić po swojego adwokata, błąd smile.

                  ciesz się, że nie wyprowadzili Cię ze starą śpiewką na ustach "cokolwiek od tej
                  pory pani powie..."smile Nawiasem mówiąc, u nas tak chyba nie mówią, prawda?
                  Hmm...zadumałam się.
    • siostra_pelagia Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 24.03.07, 19:01
      Zaniepokoiłam się. Jesteś Negev na wolności jeszcze czy robimy zrzutę na kaucję?
      • negev56 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 24.03.07, 19:15
        omatko, toć ja czysta i niewinna jestem jak to niemowlęsmile, tylko pecha mam, zbyt
        dociekliwa i pomocna chcę czasami być, drugi błądsmile.
        • siostra_pelagia Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 24.03.07, 20:06
          Ufff... To kamień spadł mi z serca. Na drugi raz w sądzie mów dużo, ale bardzo
          niewyraźnie.
          • foxie777 Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 25.03.07, 15:37
            Chyba tak, bo przeciez to samo zycie.Ciagle sie czyta o roznego
            typu morderstwach.
            Poniewaz takich sklonnosci nie posiadam, lubie obserwowac u innych.
            Tu sie musze przyznac, ze znam osobiscie czlowieka {bardzo slabo},
            ktory teraz spedza reszte swego zycia w wiezieniu, po morderstwie
            z premedytacja. Do tej pory, to bylo lat temu z 15 ,jak o tym
            mysle,dostaje "gesiej skorki".

            pozdr
            • siostra_pelagia Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 25.03.07, 19:31
              Jak o tym piszesz, to przypomniałam sobie, że syn naszej sąsiadki został
              skazany za udział w morderstwie. A ja go pamiętam jako małego miłego brzdąca.
              Brrr... kryminały to ja tylko książkowe i filmowe toleruję.
              • raggety Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 11.04.07, 20:49
                Zdecydowanie wpływają - lektura ich pochłania mi cały wolny czas. Przestałam
                gotować i sprzątać. Fajnie!!
    • siostra_pelagia Re: Czy kryminały wpływają na wasze życie? 12.04.07, 08:32
      Oj wpływają. Uszczuplają mi ostatnio poważnie budżet domowy, zabierają wolną
      przestrzeń w mieszkaniu i cały czas wolny, którego nie mam za dużo. No i
      oczywiście jestem bardzo rozgadana internetowo, bo co przeczytam stronę jakiejś
      powieści kryminalnej, to czuję się zmuszona do obwieszczenia tego faktu całemu
      światu za pośrednictwem mojego ulubionego forumsmile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka