Dodaj do ulubionych

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski

12.03.07, 10:18
wczoraj zaczęłam...zaczyna się całkiem, całkiem...jak będzie dalej?
Zobaczymy. Czy ktoś też to może czyta i będziemy mogli po lekturze podzielić
się wrażeniami?smile
Obserwuj wątek
    • kasiulek1976 Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 15.03.07, 01:26
      Ja kupiłam, ale jest to jedna z książek, którą "przeznaczyłam" do czytania
      podczas urlopu, tak że wrażeniami podzielę sie na początku kwietniasmile
      • chiara76 Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 15.03.07, 10:27
        mnie się podobało, właśnie piszę sobie o tym na moim blogu.
        Może ja mam jakieś łaskawe oko dla tych naszych polskich autorów? W każdym
        razie, podobało mi się, nie zawiodłam się na książce. Czekam na Twoje zdanie,
        chociaż dopiero w kwietniuwink
    • lirael Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 21.03.07, 07:44
      Wczoraj skończyłam czytać "Uwikłanie".
      Powieść wywarła na mnie dość pozytywne wrażenie, aczkolwiek pod koniec moim
      zdaniem poprzeczka się obniża. Drażniły mnie niektóre rubaszne żarciki,
      czasami "na siłę" (np. rozmowa w prosektorium). Kilka świetnych scen, gęsta
      atmosfera zagrożenia, akcent na psychologię postaci, "naukowe" wtręty
      (psychoterapia) uzasadnione i zgrabnie wplecione w tekst. Główny bohater
      przekonywający w swojej niedoskonałości i uwikłaniach, chociaż momentami mnie
      irytował. Sugestywny obraz stolicy jako posępnego miasta bezprawia. Drobne,
      lecz miłe memu sercu akcenty tatrzańskie (włącznie z Czerwonymi Wierchami,
      które uwielbiam smile Trochę niechlujna korekta tekstu: znalazłam dwie literówki.
      Kapitalne zdjęcie na okładce, idealnie współgrające z atmosferą powieści. W
      tekście autotematyczne odwołania do popularnycjh autorów kryminałów.
      Ogólnie rzecz biorąc warto.
      Moc serdeczności.
      • chiara76 Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 21.03.07, 10:20
        lirael napisała:

        > Wczoraj skończyłam czytać "Uwikłanie".
        > Powieść wywarła na mnie dość pozytywne wrażenie, aczkolwiek pod koniec moim
        > zdaniem poprzeczka się obniża. Drażniły mnie niektóre rubaszne żarciki,
        > czasami "na siłę" (np. rozmowa w prosektorium). Kilka świetnych scen, gęsta
        > atmosfera zagrożenia, akcent na psychologię postaci, "naukowe" wtręty
        > (psychoterapia) uzasadnione i zgrabnie wplecione w tekst. Główny bohater
        > przekonywający w swojej niedoskonałości i uwikłaniach, chociaż momentami mnie
        > irytował. Sugestywny obraz stolicy jako posępnego miasta bezprawia. Drobne,
        > lecz miłe memu sercu akcenty tatrzańskie (włącznie z Czerwonymi Wierchami,
        > które uwielbiam smile Trochę niechlujna korekta tekstu: znalazłam dwie
        literówki.
        > Kapitalne zdjęcie na okładce, idealnie współgrające z atmosferą powieści. W
        > tekście autotematyczne odwołania do popularnycjh autorów kryminałów.
        > Ogólnie rzecz biorąc warto.
        > Moc serdeczności.
        >
        >
        dziękuję za podzielenie się zdaniem na temat tej książki!
        A Wiesz, że ostatnio na zaprzyjaźnionym blogu wyczytałam u pewnej osoby, że
        brała udział w tejże terapii?? Nie jako uczestnik, a obserwator
        i...stwierdziła, że niewiarygodnie to działa, udzielają się te emocje
        itd...Jakoś czytając, nie byłam w stanie w to uwierzyć. Zgadzam się, że pod
        koniec trochę jakby obniżenie lotów, ale generalnie też na plus.
        Mniw też bohater nieco irytował, głównie jojkaniem na żonęwink jakoś wyobrażam
        sobie, że chłop to w takich sytuacjach leci na dobrą wódkę z kolegami i
        wypłakuje im się względnie wyżala w mankiet, ale być może za słabo znam się na
        męskiej psychicewink
        Również pozdrawiam!
        • lirael Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 21.03.07, 17:36
          Nigdy wcześniej nie spotkałam się z teorią terapii ustawień. Podobnie jak Ty
          dość sceptycznie prognozowałabym jej skuteczność, wątpliwy też wydaje mi się
          niemalże hipnotyczny trans uczestników, ale skoro są osoby, które to
          potwierdzają, znając z autopsji...
          Biorąc pod uwagę fakt, że sesja może się zakończyć umieszczeniem rożna w oku,
          raczej nie planuję się poddać tej terapii smile
          Życie rodzinno-miłosne prokuratora Szackiego mnie też często irytowało, a już
          zwłaszcza obsesyjnie powtarzana teoria o wpływie przepoconego, bezkształtnego
          T-shirta żony Teodora na rozkład pożycia smile
          Ciekawe, czy autor planuje opisać dalsze losy sfrustrowanego prokuratora. Wątek
          prywatny ma zakończenie dość otwarte, więc myślę, że to całkiem prawdopodobne.
          Również pozdrawiam.
          • noida Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 22.03.07, 12:31
            Przepraszam, że się wtrącam, bo książki nie czytałam, chociaż mam zamiar, ale
            moja przyjaciółka była kilka razy na terapii ustawień i to rzeczywiście działa
            jak hipnoza. Mówiła, że odczuwała nie swoje uczucia, była jakby inną osobą. Nie
            wiem, jaka jest skuteczność tej metody, ale ludzie rzeczywiście wczuwają się w
            zachowanie innych. A czy rożen w oko można podczas niej wbić, to pewnie sprawa
            dyskusyjna wink
            • chiara76 Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 22.03.07, 12:47
              a proszę się wytrącaćwink)
              no właśnie, ta znajoma też to potwierdziła...zaciekawiło mnie to teraz do tego
              stopnia, że chyba poszperam po necie i poczytam coś o tej metodzie, bo przyznam
              się, że podczas lektury miałam wrażenie, że to terapia stworzona na potrzeby
              książki...aż nie chciało mi się wierzyć, że coś takiego może działać. Jedno
              wiem. Brzmi tak niebezpiecznie, że przenigdy w czymś takim nie wzięłabym
              udziału. Można zapewne pomóc, ale i skrzywdzić kogoś przy złych intencjach. Ale
              ciekawie brzmi.
              Pozdrawiam.
              • lirael Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 22.03.07, 16:55
                W nocie "Od autora" Miłoszewski odsyła zainteresowanych terapią ustawień
                do "Porządków miłości" Berta Hellingera (Wydawnictwo Santorski & Co, Warszawa
                2006). W tekście powieści pojawia się też wzmianka, że któryś bohater czytał
                wywiad z Hellingerem w Wyborczej.
                Wygląda na to, że faktycznie terapeuta-hohsztapler stosując tę metodę amatorsko
                może wyrządzić komuś ogromną krzywdę.
                Pozdrawiam.
                • carollcat Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 12.07.07, 11:49
                  Książka niezła, jedyną wątpliwość miała przy realności terapi ustawień. Ale
                  skoro piszecie, ze to jest możliwe, to podobała mi się tym bardziej.

                  A "Domofon" wrto przeczytać? Bo musze przyznać, że autor mnie do siebie
                  zachęcił smile
                  • chiara76 Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 12.07.07, 12:51
                    carollcat napisała:

                    > Książka niezła, jedyną wątpliwość miała przy realności terapi ustawień. Ale
                    > skoro piszecie, ze to jest możliwe, to podobała mi się tym bardziej.
                    >
                    > A "Domofon" wrto przeczytać? Bo musze przyznać, że autor mnie do siebie
                    > zachęcił smile

                    mnie się baaardzo podobałsmile chociaż "Domofon" raczej idzie w kierunku horroru,
                    niż kryminału. Ale ja polecam!
                    • nchyb Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 12.07.07, 19:41
                      > > A "Domofon" wrto przeczytać? Bo musze przyznać, że autor mnie do siebie
                      > > zachęcił smile
                      ja tak jak Chiara, gorąco Domofon polecam.

                      > mnie się baaardzo podobałsmile chociaż "Domofon" raczej idzie w kierunku horroru,
                      > niż kryminału. Ale ja polecam!
                      Bo Domofon to czyty horror, bez kryminału. Jeden z bardzo nielicznych polkich
                      horrorow. Właśnie rodzimyc horrorów brakuje na nazym rynku. A Domofon doskonale
                      się w tę lukę wpasowuje. Zakończenie może wytrawnyc horroroczytaczy nieco
                      rozczarowywać pewną banalnością, ale ta tyówka - podaa w nazych polskich
                      realiach zdaje się oryginalnasmile

                      A Miloszewski taki uniweralny sie zdaje, dodatkowo jeszcze fantasy się para.
                      Dla ciut starszych dzieci Góry Żmijowe popenił, moje dziecę czytalo, chyba
                      siępodobało, ja jakoś ominęłam, ale chyba się skuszę...
                      • carollcat Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 13.07.07, 09:59
                        Dzięki za info o "Górach Żmijowych" bo widziałam w księgarniach, ale wcześniej
                        nie znając autora dzieci nie uszczęśliwiałam. A może warto smile
                        Miałam nawet spytać o opinie na właściwym forum, ale teraz juz nie muszę.
                      • agridulce Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 24.07.07, 20:00
                        Właśnie skończyłam "Domofon" - od połowy trudno było się oderwać. Podobał mi
                        się opis bloku i jego mieszkańców, a rozwiązanie - no cóż, trudno coś nowego
                        wymyślić, należy przynajmniej inaczej niż inni opisać. A "Uwikłanie" zamierzam
                        przeczytać. Z komentarzy wyżej i lektury "Domofonu" domniemywam, że autor nie
                        poważa psychologów -)
    • panikarola Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 16.11.07, 17:55
      u mnie tez w sumie na plussmile niesamowicie fajne dialogi, dowcipne i takie zgrabne, bonmotowe (w rozmowie z Jaromirem: "- Staram się unikać pańskiej poetyki - Szacki zaczynał być wściekły - ale mimo to spytam: czy to był seks, czy gwałt?"), ale miejscami ta nonszalancja sytuacji jest przegieta i przez to malo wiarygodna (w prosektorium scena z prezerwatywa, niektore momenty szorstkiej przyjazni z Kuzniecowem - np. finalowe ustawienie, Szacki go bierze za reke a on mu przesyla calusa; w tym momencie kompletnie niestosowne, a nawet jesli zamierzone przez autora jako poglebienie portretu nieco prostego Kuzniecowa to i tak przeszarzowane, chyba by zaden policjant czegos takiego nie zrobil jak sie sledztwo wlasnie rozwiazuje i jest pelna powaga i strach!).

      poza tym na koniec akcja faktycznie jakby sie rozlazi, te watki nie sa tak zgrabnie powiazane, troche to jest wszystko rwane. dochodzenie do prawdy przez Szackiego sie tak bierze z kapelusza i trwa jakies 30 stron - malo, a w ogole w koncu ten Wrobel mu podpowiedzial, jaka jest naprawde rola Rudzkiego czy sam do tego doszedl? i czemu sie zdecydowal na to, zeby wyciszyc watek Jadwigi? przeciez niczym nie grozilo, zeby ujawnila, ze wiedziala od Rudzkiego o roli Henryka w tej smierci sprzed kilkunastu lat, a wrecz prawdziwy motyw "uczuciowy" byl dla wszystkich bezpieczniejszy...

      rozumiem, ze ze strachu o dziecko ucina sprawe Kamila, ale czemu z ta Jadwiga tak po lebkach wybrnal to nie wiem, juz nie jest przez to rycerzem sprwiedliwosci, a raczej niesympatyczny, oportunistyczny i cyniczny sie stal...
      • negev56 Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 16.11.07, 20:37
        W miarę Uwikłanie podobało mi się, intryga jak intryga może być, ale raziły mnie
        wulgaryzmy, nie pasowały ani do Szackiego ani do Kuzniecowa, niby tak miało być
        fajniej? wyszło sztucznie. Wątek romansowy jakiś taki wymuszony, za wszelką cenę
        bo Teo życie przecieka przez palce, a zupełnie rozwaliły mnie dość częste wizyty
        szacownego prokuratora w kiblu, bo co panienka, to nie radzi sobie sam ze sobą,
        a właściwie radzi.
        Sympatią do Szackiego nie zapałałam.
        • braineater no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 21:11
          A to jest kuresz, chyba jakaś standardowa rekacja pciowa, bo Maj Lovli Łajf również uzywała w stosunku do Szackiego wyrazów uznawanych za wyrazy, a to przecież jest normalny facet, który normalnie reaguje na zastane sytuacje. W dodatku nie popełnia jakiś większych wykroczeń, nawet tej rozlazłej żony w końcu nie zdradza, co faktycznie po kilku opisach pani małżonki staje się ciężkim do wytłumaczenia...
          Tak zupełnie obiektywnie, to przeciez taki Szacki sympatyczniejszy jest od Rebusa.
          Wątku romansowego i wątku z Jadwigą bym się nie czepiał, bo węszę kontynuacjęsmile

          Psmile
          • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 21:26
            No nie zgodzę się, niech Szacki uprawia swoje, przepraszam rękodzieło, ale ta
            dosadna forma jest obrzydliwa, jakoś inaczej twórca mógł to opisać, wyjaśnić,
            czy co tam, jeśli już musiał tę kwestię poruszyć.
            Ale przecież Szacki zdradza żonę z ta młodą reporterką, czy ja już sobie
            dośpiewałam?
            Absolutnie Szacki nie umywa się Rebusa, tego ostatniego od pierwszej chwili się
            kocha, mimo jego wad, nałogówsmile
          • panikarola Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 21:30
            nawet tej rozlazłej żony w końcu nie zdr
            > adza, co faktycznie po kilku opisach pani małżonki staje się ciężkim do wytłuma
            > czenia...

            nie? ja myslalam, ze do tego lipca to juz jednak zdradzil.
            ja mu tej spornej zdrady zreszta i wystepow ze zdjeciem nie mam za zle, mam mu za zle styl, ze to tak bez przekonania. i to jest ta wielka zmiana w zyciu, ze w firmowym kiblu.....???? tak w kwestii romansowej, bolesnie banalne sa tez te smsy do Moniki, no cos strasznego z tym ubraniem, ale to mi sie akurat podobalo, bo okazuje sie, ze takie autentyczne romantyczno-flirtujace smsy rzeczywiscie sa nieznosnie zenujace dla postronnych. u mnie plus za to.

            no i po co sobie zasadami gebe wyciera w tej scenie z woznym, a z Jadwiga tak pogrywa... wstyd, teo!!! ja tam sie czepiam Jadwigi, mam mu za zle jak diabli. normalnie jak mi nie przejdzie to nie kupuje kontynuacji i juz. nawet mi nadziei nie dal na to, ze faktycznie gral! braieater, po czym wnosisz?

            a Rebus to Rankin? nie mialam przyjemnosci jeszcze.
            • braineater Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 21:39
              Dobre przyjęcie książki, wyrazisty bohater, spory popyt na kryminały - jakbym był pisorz, to pociągnąłbym to jeszcze w może dwa tomy albo i więcej. Ale to tylko kobieca intuicja mi podpowiada, tak, jak i podpowiadała, że Krajewski Mocka nie odpuści tak łatwo. Plus też trochę nadzieje, bo w sumie chętnie poczytałbym o nowych przygodach Szackiego.
              A co do romansu, zdrady etc, to Uwikłanie jest osadzone w 'rzeczywistej rzeczywistości', gdzie, jak doświadczenie uczy, w odróznieniu od rzeczywistości literackiej (choćby chandlerowskiej na przykład), romanse i związki sa po prostu banalne - nudne, biologiczne, smętne i rozlazłe, zwłaszcza obserwowane z zewnątrz. A że Szacki znalazł sobie taki sposób, żeby się odstresowywać - no cóż, chłopy juz tak mająsmileI jeszcze jedno - w/g mnie Szcki to nie miała byc postać spod znaku majhiroł - to miałbyć przeciętny koleś, który ma swoje zasady, ale ma tez rozum i wie kiedy odpuścić. Nie wiem - jak dla mnie jedna z bardziej rzeczywistych postaci w polskiej lit lat ostatnich, nie tylko kryminalnej.

              Rebus to Rankin.

              Psmile
              • panikarola Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 23:55
                I jeszcze jedno - w/g mnie Szcki to nie miała byc postać spod zna
                > ku majhiroł - to miałbyć przeciętny koleś, który ma swoje zasady, ale ma tez ro
                > zum i wie kiedy odpuścić. Nie wiem - jak dla mnie jedna z bardziej rzeczywistyc
                > h postaci w polskiej lit lat ostatnich, nie tylko kryminalnej.

                no ja wiem, ze nie majhirol, ale musi od razu wyjsc z tego taki mdly banal??
                mam tez wrazenie, ze on wlasnie nie chcial byc przecietny, stad wizerunek w garniturze i chodzenia z nosem ponad wszystkimi.
                tak sobie wyobrazam, ze gdyby rzeczywiscie mial te zasady i musial zrezygnowac z nich w jednym momencie z rozsadku, to chyba by byl jakis bardziej rozerwany w sobie? on przeciez ma ogromna ambicje i jest troche megalomanski, a do tego inteligentny, to powinien sie sie po tej sprawie zastanawiac nad swoja rola w prokuraturze, myslec o rezygnacji, nie wiem, zapisac sie na wyklady z filozofii, czytac Bulhakowa, a on co? w ramach buntu wylewa łiskacza i nawet nie idzie na pogrzeb kolesia, który nie żyje, bo on go wsadził do tego więzienia zamiast osobe która rzeczywiście zabiła, a potem sobie czyta Hellingera, ze trzeba dostrzec w mordercy człowieka i mu oddać kapkę dobra ze swego serca i ich tam umieścić. i w ramach czynienia rzeczy wielkich, żeby mu czas przez palce nie przelatywał, tak sie zajmuje swoim romansem, że w końcu nie wiadomo, czy go skonsumował.

                ja sie zgadzam, że niejednowymiarowa i wyrazista postać, ale jako facet to on jest niefajny, niesympatyczny, tchórzliwy, niemęski. pryecież takie osoby nie powinny przyciągać czytelnika, jako bohater serii. a już miałam nadzieje na pozytywny obraz prawnika w literaturze...
          • chiara76 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 21:40
            braineater napisał:

            > A to jest kuresz, chyba jakaś standardowa rekacja pciowa, bo Maj Lovli Łajf rów
            > nież uzywała w stosunku do Szackiego wyrazów uznawanych za wyrazy, a to przecie
            > ż jest normalny facet, który normalnie reaguje na zastane sytuacje. W dodatku n
            > ie popełnia jakiś większych wykroczeń, nawet tej rozlazłej żony w końcu nie zdr
            > adza,


            oj, jakiś czas temu czytałam,ale z tego, co pamiętam, to zdradził, jak
            najbardziej....
            I ten, ja miałam pretensje do niego, że się zachowuje mdło, jak na prawdziwego
            faceta, o!wink
            • braineater Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:09
              kurcze nie mam jak sprawdzić teraz, bo pozyczyłem egzemplarz mojej Mutti, czyli potrwa chwilę nim odzyskam, ale dąłbym sobie głowę uciąć, że fizycznie to on tej zony do samego końca nie zdradził. Maj Lovli łajf kończyła to niedawno - z dwa, trzy tygodnie temu i też twierdzi, że nie zdradził...
              Ktoś ma egzemplarz??? Help potrzebny!

              Psmile
              • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:11
                zaraz sprawdzęsmile
                • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:16
                  mam, na stronie 287 - 289, zaczyna się ich łóżkowy romans, on przyszedł do niej,
                  i tak bardzo chciał sie sprawdzić, że trochę nie wyszłosmile.
                  • braineater Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:17
                    okej,znaczy sklerotyczny ze mnie czytelnik smile Ale oceny Szackiego nie zmieniam, przy takiej żonie to i tak dobrze, że tylko z jednąsmile

                    Psmile
                    • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:20
                      oj, to Ty chyba masz rację, przeczytałam to dokładnie, i oni spali, ale obok
                      siebie, bo no był spięty, i zesztywniał nie w tych partiach co trzeba, kurcze,
                      to musi gdzieś być , jeszcze poszukamsmile
                      • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:26
                        poleciałam jeszcze na koniec książki, ale nie, jednak nie zdradził, miałeś
                        rację, widać ja w ferworze czytania wsadziłam ich do łóżka, czyżbym chciała
                        takiego zakończeniasmile
                        • braineater Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:36
                          hurejsmile
                          Że w jednym łózku, jak brat z siostgrą, to jeszce nic nie znaczy.
                          Czyli co - Szacki porządny chłop, nie? smile

                          Psmile
                          • chiara76 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:38
                            braineater napisał:

                            > hurejsmile
                            > Że w jednym łózku, jak brat z siostgrą, to jeszce nic nie znaczy.
                            > Czyli co - Szacki porządny chłop, nie? smile
                            >
                            > Psmile

                            oj, mnie się wydawało, że była zdrada...
                            a jak nie, to będzie soonwink
                            Żona, jak żona, ale Szacki też nie facet marzenie, nawiasem mówiącwink
                            • braineater Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:41
                              No może nie marzenie, ale skoro panienka była z Rzeczypospolitej, czyli gazety w której pracują takie okazy męskości jak Piotr Semka, to ja jej się nie dziwię - też bym szukał romansu gdzie indziejsmile

                              Psmile
                          • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:43
                            Ciekawe, co na ten temat powiedziałaby jego żona, zresztą nie bardzo miał czym
                            fizycznie zdradzić, ale psychicznie to zdrada stała sie faktem, więc jaki on
                            porządny chłop? smile
                            • braineater Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:46
                              nie no, pojęcie 'zdrady psychicznej' to jest jakiś wyższy arkan kobiecego odbioru świata - albo jest zdrada, czyli full serwis, albo nie ma i tylesmile Na tej zasadzie to musiałbym posądzic Maj Lovli Łajf, że zdradza mnie z Willemem Defoe, a ona powinna mnie wykląć za plakat z Audrey Hepburn...

                              Psmile
                              • negev56 Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 22:53
                                co tu dużo mówić, całowanie się, spanie nago w jednym łóżku, choć do konsumpcji
                                nie doszło, to są fakty. Jeśli chodzi o mnie, torba z ciuchami pana ląduje na
                                schodachsmilei nie ma żadnego ale.
                              • panikarola Re: no ja nie wiem (spojlerów trochę) 16.11.07, 23:14
                                e, zadne tam arkana, bylo o tym w Oczy seroko zamkniete bodajze dosc sugestywnie wylozone. ze i jedno i drugie zdrada.
                                • panikarola spojlerów duzo 16.11.07, 23:29
                                  to sie odnosilo do "zdrady psychicznej" braina.

                                  a co do tej zdrady, to on rzeczywiscie wtedy co w jednym lozku lezeli z Monika (zaraz po tym jak sie wystraszyl ze piorun Weronike zabil i po tym, jak mial sytuacje z panem w restauracji) nie stanal, nomen omen, na wysokosci zadnia. ale potem jest ostatnia scena co sie dzieje 18. lipca, miesiac po poprzednim wpisie, i wtedy idzie tak:
                                  "Tego samego dnia zadzwonił do Moniki. Choć przeklinał się w myślach za własną głupotę, ktoś pokierował jego ręką, która wykręciła numer, i ktoś inny wypowiedział za niego słowa, proponujące spotkanie. Od tamtej pory spotkali się z dziennikarką kilkakrotnie i choć za każdym razem Szacki jechał do niej w przeświadczeniu, że to ich ostatnie spotkanie i że tym razem trzeba zabić ten romans, bo to przecież nie ma żadnego sensu, to coraz bardziej tracił nad tym kontrolę. Bał się, co będzie dalej, i jednocześnie był tego ciekaw."

                                  potem kupuje ptysie i do niej jedzie, ale ostatecznie zamiast do niej idzie do Wencla. Jeszcze pada takie zdanie: "Podniósł słuchawkę telefonu. Chciał porozmawiać z Weroniką i Helcią, które od soboty opalały się w Olecku na Mazurach, a wolał to zrobić teraz, niż żeby żona miała zadzwonić akurat wtedy, kiedy on będzie u Moniki."

                                  jak sam Szacki o tym co go laczy z Monika mowi "romans" to moim zdaniem nalezy to traktowac w kategoriach zdrady zony. czy z nia spal? jakby to byl Mankell to bym powiedziala ze na pewno. a tak to nie wiem, ale w sumie bez roznicy.
                                  • chiara76 Re: spojlerów duzo 16.11.07, 23:41
                                    panikarola napisała:
                                    >
                                    > jak sam Szacki o tym co go laczy z Monika mowi "romans" to moim zdaniem nalezy
                                    > to traktowac w kategoriach zdrady zony. czy z nia spal? jakby to byl Mankell to
                                    > bym powiedziala ze na pewno. a tak to nie wiem, ale w sumie bez roznicy.



                                    nie, tak tylko ciasteczka woził i siedzieli i patrzyli sobie w oczywink)
                                    No, dobrze pamiętałam, że jednak się zdecydował...
                                    • panikarola Re: spojlerów duzo 17.11.07, 00:18
                                      no wlasnie, ja chyba zglupialam, tym bardziej przeciez ze juz sie wczesniej calowali i mieli konkretna przedlozkowa akcje.
        • panikarola Re: "Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski 16.11.07, 21:12
          no, ja z ta intryga to mam mu mocno za zle, bo lubie dopowiedzenia w temacie kryminalnym, jakby nie bylo istotnym w powiesci kryminalnej.

          mnie te wulgaryzmy nie przeszkadzaly specjalnie jako rysa na wizerunku, w sumie mi pasowaly, ale faktycznie, ta slabosc wzgledem wlasnego popedu bardzo. chyba zamierzenie bylo takie, zeby pokazac taka troche wallanderowska twarz prokuratora, nie ze sie upija jako komplet do slabosci wzgledem kobiet i po pijaku wydzwania albo walczy z poczuciem winy wzgledem ojca, ale ze lata do kibla ze zdjeciem. ale w moim odczuciu nie bardzo to wyszlo, ludzki to byl jak wymiotowal canelloni ze strachu, a w pozostalych odslonach, jeszcze przez kontrast z tym schludnym garniturkiem to raczej, to jest tylko obrzydliwy.

          nawiasem mowiac, ten bon mot ze schludnym garniturkiem byl naprawde super, hehe...

          no i mial byc taki inny niz wszyscy, moralnie bezkompromisowy, a wyszedl taki banalny do bolu, zaprzedany, chociaz zadnej lapowki nie wzial. taka mala gnida troche, biednym nie popusci, jak ten wozny, ale bogatych to sie boi... a najgorsze jest to, ze wcale nie wydaje sie przez to tragiczny, jakby bylo z Boschem, tylko taki jest... nijaki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka