I część to "Szybki cash".
Tu policja występuje w roli statystów i to naturszczyków. A my zaprzyjaźniamy
się siłą rzeczy z trzema facetami, Z Mrado - jugolskim mordercą i pakerem, JW
-studentem z prowincji, śniącym o wielkiej forsie, i Jorge - Chilijczykiem,
mistrzem ucieczek. Cała trójka marzy o wielkiej forsie, narkotyki leją się a
właściwie sypią strumieniami, burdele, haracze, wymuszenia. Sztokholm, jakiego
w przewodnikach nie znajdziemy, tu rządzi cash, nienawiść, zemsta.
Jeśli szuka się tu jakiegoś schematu kryminału, jakiś reguł, to nic z tego.
"Szybki cash" to książka o metropolii spływającej brudem i jeszcze większym
brudem, a my w tym uczestniczymy, kibicując tym złym i tym jeszcze gorszym.
I jeszcze jedno. W żadnym razie nie zamierzam poddawać krytyce tłumaczenia, bo
się zwyczajnie na tym nie znam. Ale z pozycji zwykłego czytelnika, książkę
chcę czytać płynnie, bez drapania się po głowie. Tutaj niestety wprowadzony
żargon, czy też jakaś gwara wywołuje u mnie wysypkę, ot choćby takie:
dżampra, dżezi, plereza, siki Weroniki, ręka-noga-mózg na ścianie, wyczes itp.
Słowo daję, że wolę swojskie wyrazy, służące jako znaki interpunkcyjne w mowie
potocznej niż te kwiatki.
Ale co by nie powiedzieć, książka fajna, i czekam na część drugą

.