Gość: Mariusz Nap
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.02.10, 20:56
Odpaliłem Linux Live CD SuSe 11, no i po chwili użytkowania, jak każdy system
może użytkownika szlag trafić... Na pierwszy rzut oka widać, że to coś nie
dopracowane, ikona startu jest nie wyrenderowana, jest wyświetlana z ząbkami
na pasku zadań. Wszystko wyrenderowane, ta ikona nie. Na początku już się
zaczęło źle dziać. Po powiększeniu ikon i czcionek, wyświetlanie zegara nie
zmieściło się w polu systemowym. Prosta operacja i już błąd... Jak to wygląda
tekst godziny ucięty.
Linux SuSe odpaliłem żeby operować na dyskach i boot sektorze Windowsa w razie
awarii Windowsa, taka dyskietka startowa, no i po otworzeniu eksploratora od
razu błąd. Linux nie widzi partycji Windowsa XP. Wrzuciłem płytę na laptopa z
Windowsem Vista to samo. Jezus Maria. Badziewie. 600 MG danych i nie może
zrobić prostej rzeczy, odczytać dysku.
Jeszcze próba mp3 z pendriva, nie odczytuje z dysku to może coś przeczyta z
pendrive, no i syf, nie linuxowy player nie odtwarza mp3.
No to na koniec przejrzałem sobie wygaszacze, no bo co tu robić, i przy
którymś przy naciśnięciu Zobacz nic się nie dzieje, brak odpowiedzi, nie
wyświetla podglądu wygaszacza.
Windows to badziewie, ale po pięciu minutach użytkowania Linuxa SuSe
doświadczyłem wzorcowego badziewia. Boże ...
Jedyną zaletę jaką można by przypisać, choć nie da się wypowiedzieć o
szybkości, bo to system odpalony z płyty, to to że system jest jakoś
wyczuwalnie spójny w działaniu. To znaczy te programy wykonują konsekwentnie,
stabilnie, jest w tym wyczuwalny jakiś porządek.