Dodaj do ulubionych

CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma?

IP: *.idea.pl 16.06.05, 22:32
Witam,
krotkie pytanie...czemu mam tego nie kupowac?:) Bardzo prosze, jesli ktos ma,
dajcie znac czym to sie je,
dzieki, Nan
Obserwuj wątek
    • m.gregor Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 16.06.05, 22:36
      1.) Bo jest skladane w Suwałkach
      2.) Bo jest awaryjne (wg. serwisu 80% wraca w przeciagu pierwszego miesiaca bo
      cos pada)
      3.) Bo jest tandetnie wykonane
      Czy mam cos jeszcze dodawac?
    • Gość: dildo Bo g.ó.w.n.a się nie kupuje IP: *.chello.pl 16.06.05, 23:17
      no chyba że masz w zwyczaju. A CA to jest właśnie gó.. pierwszej wody.
    • dekar Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 17.06.05, 11:50
      Nie słuchaj "ekspertów" co to gdzieś coś słyszeli, a zazwyczaj to wyczytali na
      googlu. Ja używałem Aristo, również w opinii sieciowej chłam. Chodzi już blisko
      4 lata i żadnej awarii, podobnie drugi egzemplarz w firmie (chociaż tego
      obserwowałem "tylko" przez 2 lata). Natomiast kupiłem rok temu "markowego"
      Fujitsu Siemens i jestem nim bardzo rozczarowany (głośne wiatraczki, źle odlana
      obudowa, na dodatek wpadająca w rezonans). Prawda jest taka, że wszystkie
      notebooki chodzą na tych samych "bebechach", różnią się tylko jakością
      materiałów użytych do obudowy i ewentualnie pewnymi rozwiązaniami technicznymi
      (system chłodzenia, głośniczki itp.). Oczywiście warto posłuchać opinii na
      necie, ale nie w stylu "to chłam, shit itp". Najlepiej takich z konkretami, bo
      obsmarować firmę to każdy może, w końcu na grupach dyskusyjnych wypisać można
      wszystko.

      Modelu który podajesz nie znam, ale możesz pokusić się o małe śledztwo, jeżeli
      w Polsce jest niewielu jego użytkowników i przez to mało opinii. Metoda jest
      niestety trochę czasochłonna. Ten model jest zapewne wydawany w innych krajach
      pod inną nazwą (CA tylko składa i nalepia swoją nazwę na komputer tak naprawdę
      wyprodukowany na Tajwanie) np. w Stanach można często spotkać modele notebooków
      CA pod marką Sager, kiedy zna się już model wystarczy przejrzeć ich fora i ma
      się o wiele więcej informacji o sprzęcie.
      • Gość: xxx Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? IP: *.chello.pl 17.06.05, 13:03
        Bzdury. Wyciąganie opinii na podstawie posiadania jednego egzemplarza notebooka
        danej firmy niewiele się różni od wyrażania opinii przez osobę która go wogóle
        nie ma. Gdybyś miał doświadczenie tak z 20 laptopami danej firmy no to już
        można mówić o czymś. A tak- jak to w życiu- zdarzały się nieawaryjne maluchy,
        zdarzają się awaryjne mercedesy. Tylko że jak jednemu się nie psuł maluch, a
        drugiemu psuł mercedes to oznacza że ten pierwszy jest lepszy?
        Niestety jedyne co pozostaje to kierowanie się opinią większej ilości ludzi. Te
        wszystkie jednostkowe przypadki składają się właśnie na opinie o marce. A
        opinie są takie, że do czołówki należą IBM, Toshiba czy Asus, a CA to badziew.
        To nie jest chyba przypadek, czy jakiś ogólnoświatowy spisek. Jedynym miejscem,
        gdzie nachalnie wpychane i wychwalane (iście w prl-owskim stylu) są notebooki
        CA jest forum strony www.karen.com.pl czyli składacza tego sprzętu. Już ta
        nachalna propaganda powinna wywołać jakieś refleksje.
        Owszem, nie przecze ze moze sie okazac ze kupisz CA i bedzie niezawodny, a
        wybierzesz IBM i Toshibę i będzie awaryjna. Tylko że prawdopodobieństwo tego
        pierwszego jest duużo mniejsze niż drugiego.
        • dekar Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 17.06.05, 13:58
          Kolego zaprzeczasz sam sobie, piszesz, że opinia jednego usera jest nic nie
          warta, a za chwilę, cytuję "Niestety jedyne co pozostaje to kierowanie się
          opinią większej ilości ludzi. Te wszystkie jednostkowe przypadki składają się
          właśnie na opinie o marce". No to jak w końcu jest? Zdecydowałeś się? Rozumiem,
          że moja opinia jest nic nie warta, ale np. z googla tak?

          Większość opinii w necie to nie poparte żadnymi argumentami same inwektywy,
          opisanych rzeczywistych awarii okazuje się być mniej więcej tyle samo co
          u "markowych", wiem bo wnikliwie czytałem fora przed zakupem nowego notebooka.
          Po tej całej lekturze, zauważyłem jeden charakterystyczny efekt, jak ktoś
          naczytał się wiele negatywnych opinii, to nawet nie używając nigdy notebooka
          danej marki rozsiewa o niej negatywną opinię i tak to się toczy. Więc nie
          ogólnoświatowy spisek ale zwykła ludzka natura.

          Twoje porównanie z samochodami miałoby sens, gdybyś dodał, maluch ale z
          silnikiem z mercedesa. Bo "bebechy" w każdym notebooku są takie same.

          Ponadto radzę zwrócić uwagę, na jeden fakt, skoro markowe notebooki są takie
          wspaniałe, to dlaczego coraz częściej dają tylko 12 miesięczną gwarancję? Mi to
          osobiście dało do myślenia, ale pewnie niektórzy wejdą sobie na jakieś forum
          podładują się paroma wypowiedziami 'ekspertów" i uspokojeni pójdą spać.

          Tak jak napisałem wczesniej, słabą stroną low endowych notebooków nie jest
          elektronika, ale materiały wykończeniowe. Niestety coś za coś, za niską cenę ma
          się coś gorzej wykonanego, tylko czy jest to aż tak ważne? Tu już każdy musi
          zdecydować sam. U mnie np. po 2 latach odkształcił się klawisz touchpada, mi to
          nie przeszkadza, grunt, że działa, ale pewnie zaraz znalazłby się ktoś dla kogo
          byłaby to tragedia. Tak to już jest.
          • Gość: xxx Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? IP: *.chello.pl 17.06.05, 14:21
            dekar napisał:

            > Kolego zaprzeczasz sam sobie, piszesz, że opinia jednego usera jest nic nie
            > warta, a za chwilę, cytuję "Niestety jedyne co pozostaje to kierowanie się
            > opinią większej ilości ludzi. Te wszystkie jednostkowe przypadki składają się
            > właśnie na opinie o marce". No to jak w końcu jest? Zdecydowałeś się?
            Rozumiem,
            >
            > że moja opinia jest nic nie warta, ale np. z googla tak?

            Nie widzę sprzeczności. Nie kupiłbym notebooka który poleciłaby mi jedna osoba.
            Co innego już przy np dwudziestu (mimo że nadal są to jednostkowe opinie to już
            składają się na jakiś obraz marki). Im więcej tych opinii tym ocena jest
            bardziej wiarygodna i nie wydaje mi się przypadkiem, że pewne firmy uważane są
            za dobre, a pewne za słabe. Mało kto ma do czynienia z jakąś większą ilością
            laptopów (może prócz serwisantów i samych firm handlujących- a i tu często
            trudno o wiarygodną opinie- każdy chce sprzedać to co ma).

            > Większość opinii w necie to nie poparte żadnymi argumentami same inwektywy,
            > opisanych rzeczywistych awarii okazuje się być mniej więcej tyle samo co
            > u "markowych", wiem bo wnikliwie czytałem fora przed zakupem nowego notebooka.
            > Po tej całej lekturze, zauważyłem jeden charakterystyczny efekt, jak ktoś
            > naczytał się wiele negatywnych opinii, to nawet nie używając nigdy notebooka
            > danej marki rozsiewa o niej negatywną opinię i tak to się toczy. Więc nie
            > ogólnoświatowy spisek ale zwykła ludzka natura.

            Nie rozumiem po co ktośby miał wypisywać inwektywy na pewne firmy tak po
            prostu. Znowu jakiś spisek? Natura ludzka? Te negatywy skądś się jednak biorą,
            oczywiście pewna częsć opinii jest tylko powtarzaniem zasłyszanych, ale jakiś
            początek, jakieś "źródło" też musi być. Skoro liczba awarii okazuje się
            być "mniej więcej" taka sama, to czemu jedne produkty mają dobrą opinię, a inne
            złą? Po co w takim razie ludzie chcą płacić więcej za IBM-a czy Toshibę? Tak po
            prostu, dla znaczka?

            Ponadto radzę zwrócić uwagę, na jeden fakt, skoro markowe notebooki są takie
            > wspaniałe, to dlaczego coraz częściej dają tylko 12 miesięczną gwarancję? Mi
            to
            >
            > osobiście dało do myślenia, ale pewnie niektórzy wejdą sobie na jakieś forum
            > podładują się paroma wypowiedziami 'ekspertów" i uspokojeni pójdą spać.

            Nie zauważyłem takiego zjawiska. Dziwną politykę w Polsce prowadzi tylko IBM-
            dając niewiadomo czemu 12 miesięcy gwarancji, mimo że ich notebooki uważane są
            za ścisłą czołówkę i w innych krajach gwarancja jest dłuższa. Pozostali z
            górnej półki dają przeważnie lub zawsze 24 miesiące- Asus, Toshiba, w dodatku
            możliwe jest przedłużenie gwarancji za wcale nie tak duże pieniądze nawet do 4
            lat. Nie zauważyłem tego u innych kiepskich firm, więc jest właśnie dokładnie
            odwrotnie niż piszesz.
            • zsa-zsa Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 17.06.05, 14:48
              > za ścisłą czołówkę i w innych krajach gwarancja jest dłuższa. Pozostali z
              > górnej półki dają przeważnie lub zawsze 24 miesiące- Asus, Toshiba, w dodatku
              > możliwe jest przedłużenie gwarancji za wcale nie tak duże pieniądze nawet do 4
              > lat.

              za wcale nieduze pieniadze?? bys sie zdziwil. mam roczna Toshibe kupiona w UK, gwarancja
              podstawowa - tylko 12 mies. rozszerzenie na 5 lat z ubezpieczeniem, tzw. "cover plan" - ?300. to wg
              ciebie malo?

              Niestety, to co napisal dekar (... jak ktoś naczytał się wiele negatywnych opinii, to nawet nie używając
              nigdy notebooka danej marki rozsiewa o niej negatywną opinię i tak to się toczy. Więc nie
              oólnoświatowy spisek ale zwykła ludzka natura), to prawda dotyczaca nie tylko notebookow. Wiele osob
              wypowiadajacych sie na forach, powtarza zaslyszane/przeczytane gdzies opinie o produkcie nie majac
              czesto zadnych osobistych doswiadczen z jego uzytkowania. Im firma mniej znana, tym mniej moze
              liczyc na zyczliwosc forumowych "ekspertow".
              Natomiast co do samych firm, warto pamietac, ze placi sie tu takze za marke (reklama, to zawsze spore
              wydatki ). ale tez prawda jest, ze wydaja one sporo kasy na badania i rozwoj, bo ich na to stac,
              przykladaja wage do jakosci. dlatego ryzyko kupna zlego markowego sprzetu jest zawsze mniejsze.
              jednak kazdy kiedys zaczynal. stad nie wszystkie produkty mniejszych i mniej znanych firm nalezy z
              gory uznac za beznadziejne. jesli producent jest ambitny i powaznie traktuje klienta, to za pare-
              parenascie lat tez moze znalezc sie w czolowce ;)
              • zsa-zsa Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 17.06.05, 14:51
                nie wiem dlaczego przy kwocie pojawil sie znak zapytania. chodzilo oczywiscie o funty ;)
            • dekar Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 17.06.05, 22:14
              > Nie widzę sprzeczności. Nie kupiłbym notebooka który poleciłaby mi jedna
              osoba.
              > Co innego już przy np dwudziestu (mimo że nadal są to jednostkowe opinie to
              już
              >
              > składają się na jakiś obraz marki).

              Ja widzę sprzeczność, najpierw piszesz "Bzdury. Wyciąganie opinii na podstawie
              posiadania jednego egzemplarza notebooka
              danej firmy niewiele się różni od wyrażania opinii przez osobę która go wogóle
              nie ma. " a za chwilę przytaczane już wcześniej "Niestety jedyne co pozostaje
              to kierowanie się opinią większej ilości ludzi. Te
              wszystkie jednostkowe przypadki składają się właśnie na opinie o marce. " Dalej
              nie widzę konsekwencji, czyli bzdury to są do której wypowiedzi, drugiej,
              trzeciej, dziesiątej? Jeżeli chciałeś zabłysnąć to kiepsko Ci wyszło, najpierw
              zastanów się co piszesz, bo kręcisz i to w kiepskim stylu.
              Zresztą pomijając już wszystko pisałem, że miałem styczność z dwoma
              egzemplarzami tanich notebooków, więc z gruntu chybiłeś w swoim komentarzu.
              Na dodatek kumpel ma firmę w której działa kilkadziesiąc notebooków więc znam
              też i jego opinię. Żeby nie być uważanym za stronniczego nie miał najlepszego
              zdania o tanich markach, bo pękały obudowy przy zawiasach, ale od razu
              zaznaczał, że były naprawdę intensywnie eksploatowane. No cóż notebooki dla
              segmentu corporate to zupełnie inna bajka, inna technologia wykonania (np.
              wymienne napędy) i inne materiały. Oczywiście marki low endowe takich nie
              sprzedają, miałyby za wysoką cenę, a w końcu na tym one bazują.

              > Nie rozumiem po co ktośby miał wypisywać inwektywy na pewne firmy tak po
              > prostu. Znowu jakiś spisek? Natura ludzka? Te negatywy skądś się jednak
              biorą,
              > oczywiście pewna częsć opinii jest tylko powtarzaniem zasłyszanych, ale jakiś
              > początek, jakieś "źródło" też musi być.

              Źródło jest takie same jak u innych, grzechem głównym polskich low endowych
              marek były ich początki, kiedy sprowadzały naprawdę kiepski sprzęt. Opinia się
              wyrobiła i teraz nawet ktoś kto miał styczność z taką marką parę lat temu
              powtarza wciąż w kółko swoją złą opinię mimo, że np. komentowanego modelu na
              oczy nie widział. Ostatnio przeglądałem opinie na jednym z forów amerkańskich o
              modelu, który sprzedaje CA, a w Stanach przedawana jest pod marką Sager,
              okazało się, że ma naprawdę dobrą "prasę", ale tam najwyraźniej nie mają takich
              uprzedzeń jak u nas, może Sager nie miał takich wpadek jak nasze rodzime firmy?

              > Skoro liczba awarii okazuje się
              > być "mniej więcej" taka sama, to czemu jedne produkty mają dobrą opinię, a
              inne
              > złą? Po co w takim razie ludzie chcą płacić więcej za IBM-a czy Toshibę? Tak
              po
              > prostu, dla znaczka?

              Ano dla znaczka i spokoju sumienia, przyziemne, ale prawdziwe. Dlaczego np. tak
              dużo osób kupuje sprzęt audio/video Sony znany ze swojej awaryjności? Wydane
              miliony na reklamę marki mają swoją moc.

              > Nie zauważyłem takiego zjawiska. Dziwną politykę w Polsce prowadzi tylko IBM-
              > dając niewiadomo czemu 12 miesięcy gwarancji, mimo że ich notebooki uważane

              > za ścisłą czołówkę i w innych krajach gwarancja jest dłuższa. Pozostali z
              > górnej półki dają przeważnie lub zawsze 24 miesiące- Asus, Toshiba, w dodatku
              > możliwe jest przedłużenie gwarancji za wcale nie tak duże pieniądze nawet do
              4
              > lat. Nie zauważyłem tego u innych kiepskich firm, więc jest właśnie dokładnie
              > odwrotnie niż piszesz.

              Nie zauważyłeś? To dziwne, bo zjawisko strasznie spowszechniało, IBM, HP, Acer
              to mało?
              Z tym przedłużeniem za małe pieniądze to trochę przegiąłeś, bo jednak trochę to
              kosztuje.
              Dla mnie 2 lata gwarancji to dobry okres, jak ma coś paść to w tym czasie
              padnie, a w 3 roku to już trzeba rozglądać się za czymś nowym, niestety
              tempo "starzenia" się sprzętu jest nieubłagane.
              • Gość: xxx Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? IP: *.chello.pl 17.06.05, 23:44
                dekar napisał:
                > Ja widzę sprzeczność, najpierw piszesz "Bzdury. Wyciąganie opinii na
                podstawie
                > posiadania jednego egzemplarza notebooka
                > danej firmy niewiele się różni od wyrażania opinii przez osobę która go
                wogóle
                > nie ma. " a za chwilę przytaczane już wcześniej "Niestety jedyne co pozostaje
                > to kierowanie się opinią większej ilości ludzi. Te
                > wszystkie jednostkowe przypadki składają się właśnie na opinie o marce. "
                Dalej
                >
                > nie widzę konsekwencji, czyli bzdury to są do której wypowiedzi, drugiej,
                > trzeciej, dziesiątej? Jeżeli chciałeś zabłysnąć to kiepsko Ci wyszło,
                najpierw
                > zastanów się co piszesz, bo kręcisz i to w kiepskim stylu.

                Nie wiem ile razy można tłumaczyć najprostszą rzecz. Im większa "próba
                statystyczna" tym bardziej obiektywny wynik, chyba proste, nie??? Im więcej
                uzytkownikow tym bardziej wiarygodna opinia. Nie wiem co tu jest do
                tłumaczenia/rozumienia. Zawsze jednostkowo można trafić na psujący się laptop
                dobrej firmy i na niepsujący kiepskiej. Ale im większa ilość tych jednostkowych
                opinii tym zdanie jest bardziej wiarygodne. Przykro mi, ale prościej nie umiem
                wytłumaczyć, jak nie rozumiesz to twój problem. Opinia "jednostkowa" może być
                myląca, ocena "większej ilości jednostek" staje się coraz bardziej wiarygodna.

                > Zresztą pomijając już wszystko pisałem, że miałem styczność z dwoma
                > egzemplarzami tanich notebooków, więc z gruntu chybiłeś w swoim komentarzu.

                No tak, aż dwa egzemplarze, po prostu super. Wybacz, ale bardziej jakoś ufaj
                tej "zgooglowanej" opinii ogółu niż twoim doświadczeniom z az dwoma
                egzemplarzami.

                > Na dodatek kumpel ma firmę w której działa kilkadziesiąc notebooków więc znam
                > też i jego opinię. Żeby nie być uważanym za stronniczego nie miał najlepszego
                > zdania o tanich markach, bo pękały obudowy przy zawiasach, ale od razu
                > zaznaczał, że były naprawdę intensywnie eksploatowane. No cóż notebooki dla
                > segmentu corporate to zupełnie inna bajka, inna technologia wykonania (np.
                > wymienne napędy) i inne materiały. Oczywiście marki low endowe takich nie
                > sprzedają, miałyby za wysoką cenę, a w końcu na tym one bazują.

                No to trzeba chyba błogosławić producenta! Pękały przy zawiasach, no ale
                były "intensywnie eksploatowane". Po prostu cud! Trzeba dać na mszę za
                producenta, że tylko takie usterki wystąpiły! Nikt nie pisze o
                notebokkach 'corporate'- wiadomo że te są lepiej wykonane, ale spokojnie można
                dostać laptopa dla zwykłego 'customera' nie będącego zwykłym rozlatującym się
                badziewiem.

                > Źródło jest takie same jak u innych, grzechem głównym polskich low endowych
                > marek były ich początki, kiedy sprowadzały naprawdę kiepski sprzęt. Opinia
                się
                > wyrobiła i teraz nawet ktoś kto miał styczność z taką marką parę lat temu
                > powtarza wciąż w kółko swoją złą opinię mimo, że np. komentowanego modelu na
                > oczy nie widział. Ostatnio przeglądałem opinie na jednym z forów amerkańskich
                o
                >
                > modelu, który sprzedaje CA, a w Stanach przedawana jest pod marką Sager,
                > okazało się, że ma naprawdę dobrą "prasę", ale tam najwyraźniej nie mają
                takich
                >
                > uprzedzeń jak u nas, może Sager nie miał takich wpadek jak nasze rodzime
                firmy?

                Taaak. Zapewne Sager to wiodąca marka na rynku amerykańskim. A nwet jeśli nie,
                to tylko dlatego że podli oszuści i dyletanci starają się zupełnie bez powodu
                zdyskredytować tak wielce szanowną firmę. Bo kiedyś byli kiepscy, a teraz się
                poprawili.

                > Ano dla znaczka i spokoju sumienia, przyziemne, ale prawdziwe. Dlaczego np.
                tak
                >
                > dużo osób kupuje sprzęt audio/video Sony znany ze swojej awaryjności? Wydane
                > miliony na reklamę marki mają swoją moc.

                A mi się wydaje, że ludzie kupują firmowy sprzęt bo liczą na jego niezawodność
                i tyle. Nikt nie płaci kilkaset złotych więcej tylko po to żeby się pokazać.
                Przytaczanie Sony to kiepski przykład. Bo żadna marka nie jest dobra "na
                zawsze". Nawet w uznanych markach zdarzają się znaczne pogorszenia jakości. Tak
                jest m.in. z Sony, o czym wielu dobrze wie- telewizory kupowane w pewexie 15
                czy 20 lat temu często działają do dzisiaj, podczas gdy te kupione 2-3 lata
                temu sypią się koszmarnie. Tylko o czym to świadczy??? Wg mnie tylko o tym, że
                raz zdobyta marka nie jest zdobytą na zawsze, a jakość trzeba potwierdzać
                ciągle, a nie od czasu do czasu.

                > Nie zauważyłeś? To dziwne, bo zjawisko strasznie spowszechniało, IBM, HP,
                Acer
                > to mało?
                > Z tym przedłużeniem za małe pieniądze to trochę przegiąłeś, bo jednak trochę
                to
                >
                > kosztuje.
                > Dla mnie 2 lata gwarancji to dobry okres, jak ma coś paść to w tym czasie
                > padnie, a w 3 roku to już trzeba rozglądać się za czymś nowym, niestety
                > tempo "starzenia" się sprzętu jest nieubłagane.

                O dziwnej polityce IBM już pisałem. Toshiba czy Asus dają 2 lata gwarancji.
                Acer oraz HP9mocny spadek jakości) nalezą raczej do low-endu. O takich markach
                nie wspominałem.

                Podsumowując- mamy wolność i każdy niech kupuje co chce. Nie mam zamiaru nikogo
                przekonywać że zakup CA będzie gorszy niż Toshiby czy IBM-a. Każdy sam decyduje
                na co wydaje własne pieniądze. Ja wolę postawić na jakość uznanych firm, niż
                liczyć na to, że tańszy shit może się jednak nie zepsuje. Ale są też tacy co
                kupują trampki na stadionie.

                • Gość: xxx Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? IP: *.chello.pl 18.06.05, 00:01
                  > No tak, aż dwa egzemplarze, po prostu super. Wybacz, ale bardziej jakoś ufaM
                  > tej "zgooglowanej" opinii ogółu niż twoim doświadczeniom z az dwoma
                  > egzemplarzami
                • dekar Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 20.06.05, 11:12
                  Ostatni raz wypowiadam się, bo widzę, że dyskusja zupełnie zeszła z tematu.

                  Po pierwsze nie neguję, zasady im więcej opinii tym bardziej obiektywna ocena,
                  bo jest to rzecz oczywista (pod warunkiem, że są to rzetelne opinie). Neguję
                  Twoją wewnętrznie sprzeczną postawę i na to staram się Tobie zwrócić uwagę.
                  Jednym z objawów dojrzałości dyskusyjnej jest umiejętność przyjmowania opinii z
                  zewnątrz. Na razie to prezentujesz postawę, że ważne jest dla mnie zdanie, ale
                  tylko kumpla czy członka grupy w której zazwyczaj dyskutujesz, pozostali to
                  piszą "bzdury". Ale tak jak napisałeś, kilka takich "bzdur" zebranych w sieci
                  to już nie jest "bzdura", ale opinia. Więc może więcej szacunku i zastanowienia
                  się zanim wyjedziesz ze swoim "zdaniem".

                  Reszta Twojej wypowiedzi ma tak niski poziom, że wypunktuję tylko co bardziej
                  mizerne wypowiedzi, bo na całość to bym musiał zmarnować za dużo czasu.

                  > No tak, aż dwa egzemplarze, po prostu super.
                  Rozumiem, że Ty miałeś styczność z większą ilością, ile? Jakich marek? Jak
                  długo?

                  > ale spokojnie można
                  > dostać laptopa dla zwykłego 'customera' nie będącego zwykłym rozlatującym się
                  > badziewiem.

                  Któryś się Tobie rozleciał? Jaki model? Kiedy? w jakich warunkach był
                  eksploatowany? Konkrety, konkrety, konkrety...





                • dekar Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 20.06.05, 11:34
                  Dopisuję, bo przycisnął mi się enter.

                  Tekst o firmie Sager, to jakiś bełkot, Ty wiesz wogóle o czym pisałeś?

                  > A mi się wydaje, że ludzie kupują firmowy sprzęt bo liczą na jego
                  niezawodność
                  > i tyle.

                  Wszyscy liczą na niezawodność...

                  > Nikt nie płaci kilkaset złotych więcej tylko po to żeby się pokazać

                  No to Ty jeszcze życia nie znasz...

                  > Tylko o czym to świadczy??? Wg mnie tylko o tym, że
                  > raz zdobyta marka nie jest zdobytą na zawsze, a jakość trzeba potwierdzać
                  > ciągle, a nie od czasu do czasu.

                  Znowu sobie zaprzeczasz. W poprzednich postach, przyjmujesz postawę, że shit to
                  shit, a dobra marka to dobra marka, gdzie w tym wszystkim jest głoszona w tym
                  zdaniu otwartość na sygnały, że coś się dzieje dobrego/złego z danej firmie? Ja
                  przyjmuję postawę, że nie tylko w dobrej firmie może się coś zepsuć, ale, że w
                  do tej pory złej może się coś poprawić. Wiem, że jest to niepopularne, w końcu
                  jak wszyscy by tak się poprawiali, to nie byłoby na kogo narzekać (a to nasza
                  specjalność narodowa), ale z definicji staram się otwarcie podchodzić do tematu.

                  > Acer oraz HP9mocny spadek jakości) nalezą raczej do low-endu. O takich
                  markach
                  > nie wspominałem.
                  HP do low endu? Chłopie Ty chyba z byka spadłeś. Acer to marka ze średniej
                  półki, absolutnie nie zaliczyłbym jej do low endowych. A to, że Ty ich nie
                  wymieniałeś, to wybacz, ale to o niczym nie świadczy. Luki w wiedzy są od tego,
                  żeby je zapełniać, a do tej pory nie sprawiłeś na mnie wrażenia osoby mocno
                  zorientowanej w temacie.

                  > Nie mam zamiaru nikogo
                  > przekonywać że zakup CA będzie gorszy niż Toshiby czy IBM-a. Każdy sam
                  decyduje
                  >
                  > na co wydaje własne pieniądze.

                  Jedyne rozsądne zdanie (niestety musiałem je trochę na siłę wyrwać z kontekstu).
                  Myślę, że dobrze nadaje się na zakończenie tej wymiany zdań.
    • slayer4 Re: CALIFORNIA ACCESS S260 czy ktos ma? 17.06.05, 15:19
      Niestety, ja mam CA ale inny model - CA G533. Kupiony w połowie marca 2005.
      Zdecydowanie nie polecam tej marki. Po kilku dniach pekł plastik przy
      maskownicy głośników. Nie majstrowałem przy tym, jakby co. Wg mnie, powodem
      peknięcia było rozszerzanie się metalowej maskownicy, pod wpływem temperatury
      powstającej podczas pracy procesora. Serwis nie uznał tego za naprawę
      gwarancyjną i koszty naprawy musiałem pokryć sam. Ale to co wróciło z serwisu
      to są dopiero jaja. Maskownica jest pogieta, i wgniecenia pogłębiają się
      podczas jej nagrzewania. Podczas odbioru sprzętu ze sklepu, zgłosiłem to, ale
      sprzedawca/serwisant wstydliwie to przemilczał, komputer był mi potrzebny więc
      wolałem go zabrać i nie awanturować się. Przedstawiciel producenta po
      przesłaniu zdjeć komputera po naprawie, obiecał, że się tym zajmie. Do tej pory
      nie zareagował.

      Poza tym to sprzęt działa, w końcu bebechy wszędzie są takie same. Niedawno
      lakier na maskownicy zaczął odpryskiwać, i to w miejscu pęknięcia. Czyżby pod
      wpływem temperatury? Nie mam porównania z innymi laptopami i nie wiem czy mój
      nagrzewa się bardziej czy nie.

      Jakby co to zdjęcia mogę podesłać na maila, ale po niedzieli.
      slayer4@op.pl
    • galtom Jak nie CA S260 to co? 17.06.05, 18:07
      A jaki model, jakiego producenta proponujecie w zamian?
      ponizej zestawienie sprzetowe CA S260 (potrzebujemy czegos w podobnej specyfikacji).

      Procesor Intel(R) Celeron(R) M 360 1.4 GHz(1MB C L2)

      Pamięć RAM 256 MB (max. 2 GB) DDRAM

      Napęd DVD R/RW Dual (+ - )
      Czytnik kart flash 3 w 1

      Dysk twardy 60 GB (5400 RPM)

      Matryca ColorActive 12,1" WXGA (1280x800)

      Karta video Intel Graphics Media Accelerator 900 do 128MB DDR

      Karta dźwiękowa AC 97 2.2, SoundBlaster compatible

      Bateria Litowo-Jonowa

      Typ wskaźnika TouchPad

      Wymiary i waga 303(L) X 225(D) X 26-28(H)mm / 1.8 kg

      Oprogramowanie
      Norton Internet Security, Cyberlink Power DVD 5, DVD Solution, Power Director

      Gwarancja 24

      # Komunikacja LAN 10/100
      # Modem 55,6kbps
      # WiFi

      # Porty we./wy. Secured Digital
      # Multimedia Memory Card
      # IEEE 1394
      # VGA
      # Line In
      # Line Out
      # PCMCIA 1x typ II
      # USB 2.0 x3


      MMC/SD/MS 3-in-1 Card Reader
      • darwit967 Re: Jak nie CA S260 to co? 19.06.05, 11:06
        od wczoraj też chcę kupić ten model, ale ciekawe, że skończyli się krytykanci
        po pytniu o alternatywę.
        • Gość: akodo Re: Jak nie CA S260 to co? IP: *.crowley.pl 19.06.05, 11:24
          Napisz jeszcze ile chcesz za ten komputer zapłacić geniuszu. O co Co chodzi? Że
          ktoś uczciwie chce ostrzec Cię przed kupieniem chłamu? Że anonimowa osoba mimo
          że mogła olać sprawę i śmiać się z Ciebie że kupujesz coś takiego próbuje
          szczerze coś doradzić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka