kikut5
07.03.14, 21:07
Hitlerowskie sztuczki.
nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-pamieci-srebrnej-druzyny-polscy-kawalerzysci-na-berlinskich-,nId,1353470
Po obietnicy złożonej przez niemieckich organizatorów, że zawody zostaną przeprowadzone w myśl zasad olimpijskich, igrzyska rozpoczęły się. Niestety już od samego początku okazało się, że berlińska olimpiada miała pokazać wyższość białej nad innymi rasami, jak również wyższość Niemców nad reprezentantami innych krajów.
Do niezwykle dramatycznego występu polskich jeźdźców doszło 14 sierpnia 1936 roku. Polacy stanęli na przeciw wielu znakomicie przygotowanych rywali, ale najgroźniejszymi byli gospodarze - reprezentanci Niemiec. Tak samo jak w skład naszej drużyny wchodzili wyłącznie oficerowie kawalerii - u nas Wojska Polskiego, tak w drużynie zachodnich sąsiadów byli to oficerowie Wermachtu.
Już pierwszy dzień zawodów wywołał sensację. Niemcy sklasyfikowani zostali dopiero na siódmym miejscu! Polacy zajmowali trzecią lokatę.
O wynikach całych zmagań zdecydować miała niezwykle ciężka próba terenowa. Podczas jej rozgrywania wielu zawodników oraz wiele koni odniosło poważne kontuzje. Również Polaków nie ominęły przykre przygody. Dwukrotnie z konia spadł Kulesza, raz poszkodowanym w podobnym zdarzeniu był Roycewicz.
Do historii będącej przykładem manipulacji i niesportowego zachowania przeszedł fakt, że na jednej z przeszkód żołnierze niemieccy, obsługujący trasę gonitwy, zagrodzili drogę Roycewiczowi dosiadającego Arlekina III, tym samym zmuszając polskiego jeźdźca do zboczenia z trasy. Zaraz po tym zdarzeniu, niemiecki sędzia zagroził wykluczeniem naszego reprezentanta za ominięcie wyznaczonej przeszkody. Polski jeździec musiał zawrócić w celu jej zaliczenia. Niestety stracił wówczas wiele cennego czasu.
Dopiero na mecie Roycewicz został poinformowany, że sędzia i obsługa zawodów "pomylili się". Polską ekipę od razu przeproszono, ale dodatkowy dystans dał się mocno we znaki wyczerpanemu Arlekinowi III. Dzięki temu zabiegowi Niemcom udało się wygrać konkurencję i zdobyć złoty medal.
Polacy w wyniku trzydniowej nieustępliwej walki zdobyli srebrny medal. Historia ta nie miała jeszcze końca. Niebawem, na skutek protestu złożonego przez Czechosłowaków (zajmujących czwarte miejsce i mogących zdobyć brązowy medal) a dotyczącego feralnego zdarzenia, którego uczestnikiem był Roycewicz, Polakom chciano odebrać drugą lokatę. Co więcej, protest w pierwszej fazie został uznany! Decyzję zmieniono dopiero pięć dni po konkursie.
Cała przykra i krzywdząca naszych olimpijczyków afera została ostatecznie wyjaśniona dopiero 2 grudnia 1936 roku podczas kongresu Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej w Paryżu. Srebrny medal i niesmak berlińskich zawodów pozostały przy Polakach.