Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz o Bydgoszczy!

24.11.14, 14:31
To, ze Polacy jako pierwsza nacja w II Wojnie Swiatowej zaczeli mordowac ludnosc cywilna to w miedzyczasie napewno i Erka wie, ale pytaniem jest czy mieli powod, a wiec czekom na wyjasnienia Erki co bylo powodem zamordowanie ponad 300 dzieci, ich Matek. Omow i Opow ???
Obserwuj wątek
    • erka_46 volksdojcze w bydgoskich oknach ! 25.11.14, 11:58
      Ballest nie udawaj głupiego,chyba zrozumiałe jest,że jak ktoś spokojnie idzie sobie ulicą a z okna inny ktoś strzela z flinty do niego to odpowiadasz podobnie,strzelasz po oknach i nie myślisz kto jest tam za szybą,a przecież za szybą mogły być dzieci lub jakieś dziadki.
      Weż pod uwagę,że Bydgoszcz w owych dniach tragicznych była polskim miastem i polski żołnierz miał prawo iść spokojnie swą własną ulicą,natomiast ten strzelający z okna był zwykłym bandytą,który dodatkowo narażał własne dzieci i rodziców.
      • cirano Re: volksdojcze w bydgoskich oknach ! 25.11.14, 15:31
        Nie bądz lepszy od Andersena erka - kapucho. Ta sprawa kto zaczął w Bydgoszczy już dawno została wyjaśniona. Niemcy nie strzelali do uciekających Polaków, bo udowodniono że nie mieli czym, nie posiadali żadnej broni.
        Tłumaczenie o strzelających Niemcach podali do wiadomości najwięksi krętacze XX wieku, polscy powojenni komuniści. Spreparowali sobie tę bajkę dla ratowania szkaradnej twarzy, która, przez ich w czasie wojny popełnione obrzydliwe czyny czystą nie była, a więc łgano jak i gdzie się tylko dało.
        Czystej gęby mimo wysiłków i tak im nie przyznano
        • ballest IPN organizacja do wybielania zbrodni polskich 25.11.14, 17:32
          Cirano, jesli IPN nic nie znalaz to Prof.Jastrzebski ktory przed IPNem te zbrodnie badal, ma racje, ze nie bylo niemieckiej dywersji i tez byc nie moglo, bo nie mieli broni, a wszystkich Niemcow w wieku do 50 lat internowano i mordowano w marszach smierci.
          • erka_46 niemieccy faszyści wybielili ją dokładnie 26.11.14, 08:08
            Profesor nie stwierdził,że nie było dywersji niemieckich bandytów,on tylko taką tezę wysunął,a tezę należy udowodnić,tego już jednak nie uczynił:

            Z kolei w 2002 r. prof. dr hab. Włodzimierz Jastrzębski, dyrektor Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej postawił tezę, że żadnej dywersji nie było, a polscy mieszkańcy miasta pod wpływem antyniemieckiej propagandy urządzili volksdeutschom pogrom. Jakie by nie przyjąć stanowisko, z badań historyków wynika, że dywersji w Bydgoszczy nie organizowała Abwehra, lecz RSHA Himmlera poprzez oddział SD. Członkowie pozostałych wymienionych powyżej organizacji w dywersji mogli brać udział jedynie spontanicznie, a na pewno nie współdziałały w organizacji zbrojnego zamachu.

            Fałszując wydarzenia bydgoskie hitlerowskie władze i propaganda nadały im nazwę krwawej niedzieli i rozpętały, szczególnie w 1939-41, oszczerczą kampanię o rzekomych polskich okrucieństwach i mordach na mniejszości niem., urzędowo podając liczbę 60 000 ofiar. Ogólne bezpośrednie i pośrednie straty mniejszości niem., spowodowane działalnością dywersji niem. w Polsce, wynosiły ok. 2000 osób.
      • ballest IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie umie 25.11.14, 17:29
        Erka wpierw mam jeszcze pytanie, IPN bada zajscia w Bydgoszczy od 2006 roku i do dzis oprocz komunikatu,( chyba w 2010 roku) ze na razie nie znaleziono dowodow na niemiecka dywersje, ale sa w trakcie dalszego szukanie - do dzis nic nie opublikowal, moze mi powiesz dlaczego ?
        Ja, Tobie moge przedstawic niezbite dowody, ze dywersji nie bylo a to z ust czlowieka co wpiere byl za dywersja ale potem zaczal badac i to 6 lat ze swoimi studentami i jak myslisz do jakiego doszedl wniosku?
        • erka_46 ale są dowody,że ktoś strzelał z ukrycia... 26.11.14, 08:17
          ...no to może to były krasnoludki,mogli też to być Polacy przebrani za Niemców.
          Taka wersja najbardziej pasuje do tej sytuacji,skoro nie krasnoludki to Polacy strzelali.
          A zatem balleście kochany,umówmy się ,że byli to polscy przebierańcy.

        • cirano Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 08:21
          Ci czepiający się wersji o niemieckiej napaści na uciekające na wschód wojsko polskie myślą pewno, że bydgoscy Niemcy to byli idioci, którzy w ten to sposób postanowili popełnić zbiorowe samobójstwo?
          • ballest Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 09:45
            Cirano - Jastrzebski przez lata byl najwiekszym propagatorem TEZY, ze to to byla niemiecka Dywersja i bylby nim do dzis, ale ze zaczal badac przez 6 lat ze swoimi studentami, co sie wydarzylo w Bydgoszczy, to nie mogl dalej klamac, tylko musial oglosic prawde, bo jak by wygladal przed Studentami.Nie kazdy jest Erka, ktory z nienawisci nie uwzglednia zadnych faktow nawet tego, ze IPN, ktore zostalo stworzone tylko dla zatajania polskich zbrodni przez wskazywanie na Zbrodnie innych tez do dzis siedzi cicho i nie oglasza wynikow badan - podobno dalej bada :))))))))) - , mysle, ze IPN bedzie jeszcze 100 lat te zajscia badac ;) -
            • ballest Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 09:49
              "Unia dwóch historii
              Rozmowa z prof. dr. hab. WŁODZIMIERZEM JASTRZĘBSKIM, dyrektorem Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego
              - Panie profesorze, wiemy już, kiedy znajdziemy się w Unii Europejskiej. Trzeba będzie zatem dokonać pewnego przeglądu i ujednolicenia także podręczników historii. A tu, zwłaszcza w stosunkach polsko-niemieckich minionego XX wieku są wykluczające się wzajemnie oceny...
              - Główne elementy sporne w historiografii polskiej i niemieckiej to problem oceny dwóch wydarzeń z początku II wojny światowej: bydgoskiej Blutsonntag, czyli "krwawej niedzieli" i marszu do Łowicza. Nie tylko w podręcznikach są one inaczej przedstawione i oświetlone. Najkrócej ujmując, dla Niemców to, co zdarzyło się 3 i 4 września 1939 r. w Bydgoszczy było zwykłą napaścią Polaków skutkującą wymordowaniem sporej ilości Niemców. Twierdzą oni, że stało się tak na skutek dłuższego oddziaływania propagandy II Rzeczypospolitej. Mieliśmy być silni, zwarci i gotowi. Tymczasem dwa pierwsze dni wojny to nieustający odwrót pociągający za sobą rozgoryczenie, co wywołało próbę zemsty na niewinnych Niemcach.
              - Ale podobnych przypadków w Polsce nie było nigdzie, natomiast dywersyjnych akcji niemieckich znamy więcej.
              - Akcje antyniemieckie były, tyle że w dużo mniejszej skali. Choćby w Mogilnie, Nakle i Inowrocławiu w pierwszych dniach września doszło do zamieszek, masowych oskarżeń miejscowych Niemców o "strzelanie w plecy". Na pewno akty dywersji miały miejsce na Śląsku. Zachowała się dokumentacja takiej akcji przygotowywanej przez wrocławską Abwehrę. Grupy ochotników organizowano spośród uciekających z Polski Niemców, którzy nie chcieli być zmobilizowani do polskiego wojska.
              Nie mamy natomiast żadnych dowodów ze strony niemieckiej, że na terenie Pomorza taką akcję planowano. W aktach górnośląskich jest tylko malutka wzmianka, że w Bydgoszczy działa paruosobowa grupka, która ma zadanie wysadzenia elektrowni i utrudnienie komunikacji z naszego miasta do Inowrocławia. Jak wiadomo, elektrownia stoi do dziś.
              - Guenter Schubert, autor wydanej w Niemczech i wciąż czekającej na polską edycję książki pod znamiennym tytułem "Krwawa niedziela. Koniec legendy" jest przekonany, że 3 września zamieszki w Bydgoszczy wywołała specjalnie wyszkolona i przerzucona przez zieloną granicę supertajna kompania dywersyjna niemieckiej SD.
              - To czysta fantazja autora. Nie wierzę, by mogło do czegoś takiego dojść. W archiwach nie zachowało się absolutnie nic, co upoważniałoby do stawiania takiej tezy. Byłem w wielu archiwach polskich, niemieckich, nawet w Moskwie. Nie znalazłem niczego. A taka akcja nie mogła się odbyć bez choćby najmniejszego śladu. Nie ma zbrodni doskonałej. Hitlerowcy ukrywali swoje ludobójstwo, palili zwłoki ofiar, ale nie osiągnęli celu. Zawsze gdzieś musi coś pozostać, choćby pośrednio.
              - Mamy jednak setki zeznań polskich świadków, bardzo zbieżnych.
              - Mamy około tysiąca relacji polskich świadków o niemieckiej dywersji i około tysiąca spisanych wspomnień przedwojennych niemieckich bydgoszczan, że niczego takiego nie było
              . Fakty natomiast są takie, że po stronie niemieckiej mamy kilkaset ofiar, niestety, w sporej części są to kobiety i starcy. To już jest wskazówka, że to była akcja bardziej odwetowa niż walka ze specjalnie wyszkolonymi i przygotowanymi "poborowymi" dywersantami.
              - Jak powinniśmy się odnosić do tej liczby ofiar po "tamtej" stronie? Przecież początkowo Niemcy podali liczbę około 5 tysięcy, potem w propagandzie urosło to do ponad 58 tysięcy.
              - Jest kartoteka mieszkańców Bydgoszczy zachowana z okresu międzywojennego, jest księga adresowa i one stanowią podstawę do weryfikacji listy sporządzonej przez hitlerowców. Sądzę, że można zaufać szacunkom historyka-amatora, autora kilku książek, przedwojennego bydgoszczanina Hugo Rasmusa. To jest dokładnie 358 osób, mieszkańców Bydgoszczy pochodzenia niemieckiego, którzy zginęli w dniach 3 i 4 września 1939 r. Do tego Rasmus dolicza 7 Niemców, którzy zginęli w polskich mundurach i jeszcze 65 osób z marszu do Łowicza. To razem 430 osób wymienionych z imienia i nazwiska. Rozbieżności mogą być naprawdę niewielkie.

              Cdn :
              • ballest Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 09:55
                "- A liczba ofiar po stronie polskiej?
                - To jest poważny problem. Nikt tego rzetelnie nie opracował. Udało się jedynie policzyć żołnierzy polskich, którzy zginęli w Bydgoszczy w dniach 3 i 4 września. To liczba oscylująca między 20 a 30.
                - Co zatem, pańskim zdaniem, zdarzyło się w Bydgoszczy w tamtą pamiętną niedzielę naprawdę?
                - Coraz bardziej przekonuję się do tego, że Polacy nie wytrzymali utrzymującego się od wiosny napięcia i wojny propagandowej prowadzonej przez stronę niemiecką i oskarżającej Polaków o prześladowanie mniejszości niemieckiej. Polacy twierdzili, że mniejszość niemiecka to szpiedzy, dywersanci itd. Władze nie miały na to dowodów. Większość napływających meldunków to tzw. szeptanka. Natomiast faktycznych aktów dywersji, udowodnionego szpiegostwa praktycznie nie było. Oskarżał absurdalnie niekiedy sąsiad sąsiada, że np. lusterkiem daje znaki samolotom, że ktoś miał radiostację ukrytą w worku mąki etc. Polska prasa cały czas taki ton podtrzymywała. Wiele złego rodziło się też jak wszędzie z zawiści. Niemcy, którzy na Pomorzu zostali po I wojnie, byli na ogół ludźmi majętnymi. Polacy oburzali się, że oto nie mają pracy, głodują w swojej ojczyźnie, a Niemiaszkom powodzi się znakomicie. W Bydgoszczy i okolicach jeszcze przed rozpoczęciem wojny miejscowa endecja oraz hallerczycy zaczęli organizować grupki paramilitarne błękitnych legionów, by podjąć próbę obrony miasta. To musi rodzić podejrzenie, że jednym z założeń było dobranie się do skóry mniejszości niemieckiej. Na to są dowody. Do tego 31 sierpnia 1939 r. dokonano zmiany na stanowisku wojskowego komendanta placu w Bydgoszczy. Majora Sławińskiego zastąpił major rezerwy Wojciech Albrycht, działacz Związku Hallerczyków. Ci właśnie hallerczycy zabiegali o wydanie im broni. To znamienne, że jednym z szefów straży obywatelskiej był przywódca miejscowej endecji Konrad Fiedler, a oddziałami wojskowymi straży dowodził por. rez. Stanisław Pałaszewski, hallerczyk. Straż rzekomo powstała dopiero 4 września. To jest wersja oficjalna. Okazuje się tymczasem, że działała już 2 września. Anons wzywający ochotników do stawienia się w Domu Społecznym przy Gdańskiej tego dnia ukazał się w bydgoskiej prasie.
                - Niemniej ten tysiąc polskich świadków, no może część z nich mówi, że impulsem, który spowodował lawinę zdarzeń, były strzały - z dachów, wież kościołów, strychów. Do wycofującego się wojska, do zbiorowisk ludzkich.
                - A może to wszystko zaczęło się od innego incydentu, o którym wspominają liczni świadkowie także polscy? Otóż od 2 września przez Bydgoszcz przeciągała fala uciekinierów przemieszana z wycofującymi się wojskami, głównie Gdańską. Następnego dnia, w niedzielę rano w okolicy starych torów kolejowych na skrzyżowaniu Gdańskiej i Artyleryjskiej (dzisiejsza ulica Kamienna) zgromadził się tłum bydgoszczan pełen napięcia. W pewnym momencie jakieś ciężkie działo zjechało z nawierzchni szutrowej na brukową. Rozległ się hałas, ktoś wzniecił okrzyk, że oto jadą niemieckie czołgi, rozpoczęła się straszliwa panika. Kto żyw ruszył na oślep Gdańską, tratując wszystko po drodze. Chcąc opanować tę panikę, niektórzy oficerowie zaczęli strzelać w powietrze, żeby lawinę zatrzymać, wydobyć ludzi z amoku. Zostało to odebrane jako strzały "oczekiwanych" dywersantów niemieckich. Wieść poszła w miasto, a że trafiła na wyjątkowo podatny grunt, rozpoczęło się poszukiwanie miejscowych Niemców stopniowo przybierające charakter nagonki. Tworzą się samorzutnie grupki złożone z żołnierzy i cywilnych bydgoszczan pewne, że to Niemcy strzelają. Uruchamia się mechanizm nie do powstrzymania, przeszukiwanie domów. A w tym czasie w rękach bydgoszczan było już sporo broni, którą wydawano masowo hallerczykom i straży obywatelskiej. Brali też czynny udział w tym uczniowie liceum Kopernika, gdzie nauczycielem był Albrycht. Początkowo mogło to mieć rzeczywiście charakter spontaniczny.
                Hermann Dietz, znany lekarz-społecznik, miał wówczas 78 lat. Ukrywał się w piwnicy swojego domu przy Gdańskiej. Wtargnęła tam jakaś grupka i chciała go wyprowadzić, ale za Dietzem wstawił się Polak, jego woźnica i to go uratowało. Potem w swoje ręce wziął sprawę komendant placu razem z hallerczykami. Około godz. 17 mjr Albrycht zameldował gen Przyjałkowskiemu, dowodzącego stacjonującym w mieście i okolicach wojskiem, że w Bydgoszczy jest już spokój. Dlaczego tak twierdził? Tymczasem strzały w mieście słychać było przez całą noc, a rano 4 września rozpoczęła się już normalna pacyfikacja Szwederowa na chłodno, z wyraźnymi cechami odwetu i zemsty. Tu już patrole wchodziły do domów, wyciągały Niemców i ich rozstrzeliwały.
                - Czy znajduje potwierdzenie teza, że pierwsze egzekucje na Starym Rynku były odwetem za zbrojne akcje jeszcze przez kilka dni po wejściu do Bydgoszczy Wehrmachtu?
                - Straż obywatelska skapitulowała 5 września pod groźbą ostrzału miasta z ciężkich dział. Ale zachowały się liczne niemieckie meldunki, że jeszcze 6, 7 i 8 września w Bydgoszczy do hitlerowców strzelano, m.in. z kina Lido przy Mostowej, z budynków przy ul. Konarskiego. Te zdarzenia sprowokowały rozstrzelanie zakładników.
                - A co się "nie zgadza" w drugiej sprawie, marszu do Łowicza?
                - Już od początku lat dwudziestych mówiono w II Rzeczypospolitej o internowaniu czy tzw. unieruchomieniu pewnej grupy ludzi na wypadek wojny. Chodziło o przywódców mniejszości narodowych oraz komunistów. Listy te były systematycznie aktualizowane, od 1937 r. plan ten zyskał ramy prawne na podstawie ustawy sejmowej.
                Były dwie osobne listy na wypadek wojny z Niemcami i druga - z Rosją. Nie brano natomiast zupełnie pod uwagę możliwości wojny na dwa fronty. Przewidywano internowanie około 15 tysięcy osób. Niestety, moment ten odwlekano na życzenie zachodnich sojuszników, nie chcąc drażnić Niemców.
                Do działania przystąpiono dopiero 31 sierpnia i 1 września. Osoby z głębi kraju przewieziono do Berezy Kartuskiej. Aresztowanych wcześniej, jeśli były ku temu prawne podstawy, osadzono w więzieniach. I jednym, i drugim nic nie stało.
                Problem zrodził się natomiast w przypadku województw pomorskiego (z Bydgoszczy około 200 osób), wielkopolskiego i śląskiego: jak i dokąd konwojować? Wojewoda śląski zrezygnował z wykonania zadania, wszystkich zwolnił. Z Pomorza i Wielkopolski wyruszyły piesze kolumny, które połączyły się pod Włocławkiem i dążyły do Warszawy. W okolicach Kutna i Łowicza 9 bądź 10 września internowani doczekali się "wyzwolenia" przez Wehrmacht.
                Jak wynika z dokumentów niemieckich, z 4500 ludzi uczestniczących w marszu, zginęło 1700. Konwojenci zostali oskarżeni o masowe rozstrzeliwanie jeńców, dobijanie nie wytrzymujących trudów drogi. Zdaniem strony polskiej z kolei przypadki śmierci to przede wszystkim ofiary nalotów Luftwaffe, niemieckich ostrzałów i wyczerpania. Tą kwestią jednak nasza historiografia nie zajęła się dotąd należycie.
                - W dobie weryfikacji nie sposób nie zapytać o liczbę ofiar. Ilu polskich mieszkańców Bydgoszczy zginęło w czasie II wojny?
                - Zaraz po wojnie operowano liczbą 36 350. To czysta fantazja. Tuż po wojnie ekshumacje przeprowadzano bardzo niestarannie, bez identyfikacji zwłok. W Dolinie Śmierci odnaleziono ciała np. 306 osób, a jako oficjalną liczbę podano 3 tysiące. Były różne metody liczenia. Bez weryfikacji, bardzo szacunkowe, oparte na zeznaniach świadków. Wszystko mnożono i zaokrąglano w górę. Nic dziwnego, przecież ówczesnym polskim władzom zależało, by ofiar było jak najwięcej. Niemiecki historyk Dieter Schenk na podstawie materiałów z centrum ścigania zbrodni nazistowskich w Ludwigsburgu wyliczył 4942 osób. Z kolei za najbardziej prawdopodobną uważam liczbę podaną przez Tadeusza Jaszowskiego, sięgającą około 6600 ofiar.
                Wywiad ukazał się na łamach Expressu Bydgoskiego, autorem jest Krzysztof Błażejewski, któremu serdecznie dziekujemy za udostępnienie tektu."
                • socer-schlesier Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 10:25
                  Erka co Ty na to?
                  • cirano Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 11:40
                    Erka i kikut, jako "prawdziwi" Polacy nie czytają wypracowań zdrajców, sprzedawczyków, Judaszów... Oni mają swoich, "prawych znawcow".
                    Jak w tyj Polsce mo być normalnie?
                    • ballest Re: IPN bada od 2006 roku i dowodow znalezc nie u 26.11.14, 12:53
                      Tu godou Prof.Jastrzebski prowda:

                      " Mamy około tysiąca relacji polskich świadków o niemieckiej dywersji i około tysiąca spisanych wspomnień przedwojennych niemieckich bydgoszczan, że niczego takiego nie było. Fakty natomiast są takie, że po stronie niemieckiej mamy kilkaset ofiar, niestety, w sporej części są to kobiety i starcy. To już jest wskazówka, że to była akcja bardziej odwetowa niż walka ze specjalnie wyszkolonymi i przygotowanymi "poborowymi" dywersantami. "
                • erka_46 cytat stamtąd... 26.11.14, 13:08
                  Ale zachowały się liczne niemieckie meldunki, że jeszcze 6, 7 i 8 września w Bydgoszczy do hitlerowców strzelano,

                  Niemieckie meldunki o biednych hitlerowcach,a mogę spytać co to za naród ci hitlerowcy ?
                  • 1fatum Re: cytat stamtąd... 26.11.14, 14:15
                    erka_46 napisał:


                    a mogę spytać co to za naród ci hitlerowcy ?

                    Podobny jak banderowcy. NKWDziści, AKowcy, etc.
                    W tym rozumieniu nie ma mowy o narodowości, ale o wojskowych formacjach. Ujmując w kontekście narodowości łatwo o dopisanie cywilom czynów jakich się hitlerowcy dopuścili.

                    To tak, jakby napisać, że "Polacy dopuścili się aktów terroru rzucając granaty do Café Club, wskutek czego zginęli cywile". Nie można też powiedzieć, że "Polacy" ostrzelali Nangar Chel i z tej przyczyny zginęli cywile.

                    • erka_46 Re: cytat stamtąd... 26.11.14, 16:51
                      No dobra,zgoda,zatem jedynie cię spytam.
                      Dlaczego Niemcy tak mocno pracują nad tym,aby obozy koncentracyjne w Polsce ( nie ważne czy hitlerowskie,NKWD-eckie czy UB-eckie) przerobić na polskie obozy koncentracyjne,możesz mi to jakoś logicznie wyjaśnić.
                      W czym im ta hitlerowska nazwa w nazwie tych obozów niemieckich przeszkadza,wszak dziś już mało kto hitlerowców z Niemcami kojarzy.
                      • 1fatum Re: cytat stamtąd... 26.11.14, 17:41
                        erka_46 napisał:

                        > No dobra,zgoda,zatem jedynie cię spytam.
                        > Dlaczego Niemcy tak mocno pracują nad tym,aby obozy koncentracyjne w Polsce ( n
                        > ie ważne czy hitlerowskie,NKWD-eckie czy UB-eckie) przerobić na polskie obozy k
                        > oncentracyjne,
                        możesz mi to jakoś logicznie wyjaśnić.

                        **************************************************

                        Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                        Dlaczego używasz określenia "Niemcy"? Niemcy to cały naród i nie znam oskarżeń niemieckiego narodu w tym zakresie.
                        Jeżeli w kontekście "polskich obozów" ktoś się wypowiadał, to nie był nim obywatel Niemiec.
                  • ballest Re: cytat stamtąd... 26.11.14, 15:05
                    No i co teraz Erka, moze wkoncu mi napiszesz, czemu IPN nie publikuje dowodow na Dywersje w Bydgoszczy ?
                    Ja wiem czemu, bo sie zapoznal z PRAWDA i wie, ze to Polacy z zawisci zabijali bezbronne dzieci , matki i starcow, to byl poczatek mordow i nienawisci w tej wojnie.
                    • ballest Erka poczytaj ten wywiad z Jastrzebskim. 26.11.14, 15:11
                      Bo go w sieci juz nie ma a jak jest to go trudno znalezsc ;)

                      ale ja go mam a wiec poczytaj dokladnie.
                      • cirano Re: Erka poczytaj ten wywiad z Jastrzebskim. 26.11.14, 15:52
                        Masakra bydgoska, tzw. "Blutsonntag" to było apogeum prawie 20 letnich prześladowań w okresie międzywojennym. Bydgoszcz znalazł się nagle wraz z mieszkańcami w polskim korytarzu a tam już Niemcy (u siebie) byli intruzami i geltowali jako Jagdwild!
                      • erka_46 ale z twego wątku nie zniknął 26.11.14, 17:37
                        Czytałem i stwierdzam,że nic konkretnego z niego nie wynika.
                        Konkretnie to mnię ciekawi,skoro ten wywiad był w sieci i nagle zniknął,to pewnie tenże profesor dokładniej wiedzę na temat bydgoski zgłębił i doszedł do wnosku,że wywiad nie miał sensu.
                        Nie wiem czego to przyczyna to znikniecie,należy spytać o powód profesora.
                        • ballest Re: ale z twego wątku nie zniknął 26.11.14, 18:26
                          erka_46 napisał:

                          > Czytałem i stwierdzam,że nic konkretnego z niego nie wynika.
                          > ]

                          > Konkretnie to mnię ciekawi,skoro ten wywiad był w sieci i nagle zniknął,to pewn
                          > ie tenże profesor dokładniej wiedzę na temat bydgoski zgłębił i doszedł do wnos
                          > ku,że wywiad nie miał sensu.
                          > Nie wiem czego to przyczyna to znikniecie,należy spytać o powód profesora.

                          Nie z tego watku ten wywiad nie zniknal, ale z gazet wywalila go polska CENZURA , bo przeciez Polacy nie popelnili ani 1 zbrodni, a twierdzenie , ze jako pierwsi zaczeli roztrzeliwac, czytaj morodwac ludnosc cywilna przekracza mozliwosci polskiej wyobrazni !!!
                          Choc Jastrzebski mial szczescie bo chcieli go Polacy zlinczowac, za to co powiedzial!°
                          • 1fatum Re: ale z twego wątku nie zniknął 26.11.14, 20:17
                            Poniższy link przedstawia w miarę wiarygodne opisy tamtych wydarzeń. Wydarzeń ukazujących okrucieństwa jakie przeżywali Niemcy, tylko za to, że byli Niemcami i mieszkali, bądź byli w Bydgoszczy.

                            Tekst linka
                            • ballest Re: ale z twego wątku nie zniknął 26.11.14, 21:52
                              Awiec Polacy sami pisza, ze internowali Niemcow;)
                              "Policja Państwowa przeprowadza akcję internowania wytypowanych wcześniej bydgoskich Niemców, w.g starosty Suskiego zatrzymano 212 osób , w.g danych niemieckich ok.800. 2 września wysłano ich pod eskortą do Torunia. W czasie marszu doszło do incydentów , min. eskorta zabiła kilka osób niezdolnych do marszu. Był to tzw. marsz na Łowicz i w.g ustaleń Jastrzębskiego w czasie jego trwania zginęło 5 bydgoskich Niemców byli to Schnee, Schreiber, dr. Staemler, Assman i Sturke. Nie od rzeczy będzie wspomnieć że kolumnę internowanych atakowały niemieckie samoloty"

                              I tez pisza, ze ekskorta zabila, czytaj ZAMORDOWALA!!!
                              • ballest Urzadzali Niemcom 2 Jedwabne ! 26.11.14, 22:46
                                "Taką wersję znałem z ksiązki Serwańskiego. Jak wyglądało to naprawdę?
                                Schmeide Erich nie był ogrodnikiem tylko kowalem ale ukrył się w domu ogrodnika stąd mylne określenie jego profesji, mieszkał pod numerem 11, a dom ogrodnika nosił numer 10. Budynek ogrodnika został podpalony i uległ całkowitemu zniszczeniu. Dzięki dokumentom z IPN dysponujemy relacją Charlotte E. Arndt, córki ofiary, IPN, str.759/761 :

                                " Nagle do drzwi domu zaczęli walić kolbami żołnierze Nasz ojciec poszedł otworzyć (...) ze strony żołnierzy spotkały go tylko lekceważenie i podejrzliwość (...) gruntownie przeszukali u kieszenie w poszukiwaniu broni i amunicji. Następnie dwaj żołnierze wzięli go pod ramion, ojciec się nie bronił, zaprowadzili za róg domu, i rozstrzelali z broni maszynowej (...)"

                                Żona Schmeidego chciała zginąć wraz z nim, ale mimo że trzykrotnie do niej strzelono żaden pocisk nie trafił. Następnie wszyscy Niemcy w liczbie 12 osób schronili się w piwnicy domu Żmudzka 10. Prowadzące do niej drzwi były stalowe. Dom został ostrzelany i splądrowany. Po upływie ok. pól godziny ktoś podpalił budynek. Ukrywający się w piwnicy ludzie mimo to nie wychodzili. Dalej Charlotte E. Arndt :

                                "(...)Ciągle strzelano a przez okna do piwnicy wdzierał się już dym. Uczeń ( ogrodnika ) stracił całkowicie nerwy ( ...) wyczołgał się przez okno z piwnicy ( ...) ale ledwo wyszedł na zewnątrz, padł strzał i trafił go w głowę "

                                Żar w piwnicy jest coraz większy, wśród Niemców jest czwórka małych dzieci, trudno im wszystkim wytrzymać. W końcu wychodzi również młody ogrodnik z żoną. Natychmiast ginie a kobieta zostaje odprowadzona na ul. Gdańską. Kolejna kobieta, Gerda wraz z dzieckiem też została zatrzymana i zaprowadzona na w.w ulicę. Przybyli na miejsce pożaru strażacy zostali powstrzymani przez tłum, nie udało się im podjąć akcji gaśnicze"
                                • ballest Re: Urzadzali Niemcom 2 Jedwabne ! 26.11.14, 22:51
                                  "Kathe Finger mieszkała na Grunwaldzkiej 44 :

                                  " Zaintrygowało nas to, że wielu volksdeutschów pod polską strażą odprowadzono do najbliższego rewiru policyjnego (na ul. Wrocławską) (...) aresztowania nie ograniczyły tylko do pozbawiania wolności, ale wiązały się także ze znęcaniem się i z bestialskim traktowaniem (...) następnie przyszli do nas ( okno Fingerów wskazano jako to z którego strzelano ) (...) mój mąz wziął mnie na stronę (...) i wyszeptał: Musimy teraz umrzeć, bądź dzielna (...), stał prosto, trzymał mnie za rękę (...) żołnierz, który wrzeszczał do nas coś czego zupełnie nie rozumieliśmy, wycelował broń i strzelił. Śmiertelnie raniony mój mąż upadł (...) zostaliśmy wszyscy aresztowani na zewnątrz czekał na nas wrzeszczący tłum (...) Co pewien czas aresztowanych ładowano na ciężarówki i odwożono do budynku rządowego w celu osądzenia ( z komisariatu na ul. Wrocławskiej na ul. Promenadę, ob. Jagiellońska) (...) wyroki zapadały szybko, wszystkich bez wyjątku skazywano na na karę śmierci (...) w poniedziałek 4 września (...) znów była obława na Niemców ""
                                • ballest Re: Urzadzali Niemcom 2 Jedwabne ! 27.11.14, 10:49
                                  ERKA CZYTEJ wpierw a POTEM PIERDOLY PISZ, jakie jest powiedzonko na Slonsku - GOROL SIE NIGDY NIE PRZYZNA - a ty jestes tego najlepszym przykladem:

                                  "- Mamy jednak setki zeznań polskich świadków, bardzo zbieżnych.
                                  - Mamy około tysiąca relacji polskich świadków o niemieckiej dywersji i około tysiąca spisanych wspomnień przedwojennych niemieckich bydgoszczan, że niczego takiego nie było. Fakty natomiast są takie, że po stronie niemieckiej mamy kilkaset ofiar, niestety, w sporej części są to kobiety i starcy. To już jest wskazówka, że to była akcja bardziej odwetowa niż walka ze specjalnie wyszkolonymi i przygotowanymi "poborowymi" dywersantami.


                                  Czyli jak by naprawde Dywersja byla, to by polskiej stronie byly te ofiary a nie po niemieckiej.

                                  a teraz prosze Cie ERKA czytej uwaznie, to pisze czlowiek co te zajscia 6 lat ze swoimi studnetami badal:

                                  Co zatem, pańskim zdaniem, zdarzyło się w Bydgoszczy w tamtą pamiętną niedzielę naprawdę?
                                  . Polacy twierdzili, że mniejszość niemiecka to szpiedzy, dywersanci itd. Władze nie miały na to dowodów. Większość napływających meldunków to tzw. szeptanka. Natomiast faktycznych aktów dywersji, udowodnionego szpiegostwa praktycznie nie było. Oskarżał absurdalnie niekiedy sąsiad sąsiada, że np. lusterkiem daje znaki samolotom, że ktoś miał radiostację ukrytą w worku mąki etc. Polska prasa cały czas taki ton podtrzymywała. Wiele złego rodziło się też jak wszędzie z zawiści. Niemcy, którzy na Pomorzu zostali po I wojnie, byli na ogół ludźmi majętnymi. Polacy oburzali się, że oto nie mają pracy, głodują w swojej ojczyźnie, a Niemiaszkom powodzi się znakomicie. W Bydgoszczy i okolicach jeszcze przed rozpoczęciem wojny miejscowa endecja oraz hallerczycy zaczęli organizować grupki paramilitarne błękitnych legionów, by podjąć próbę obrony miasta. To musi rodzić podejrzenie, że jednym z założeń było dobranie się do skóry mniejszości niemieckiej. Na to są dowody. Do tego 31 sierpnia 1939 r. dokonano zmiany na stanowisku wojskowego komendanta placu w Bydgoszczy. Majora Sławińskiego zastąpił major rezerwy Wojciech Albrycht, działacz Związku Hallerczyków. Ci właśnie hallerczycy zabiegali o wydanie im broni. To znamienne, że jednym z szefów straży obywatelskiej był przywódca miejscowej endecji Konrad Fiedler, a oddziałami wojskowymi straży dowodził por. rez. Stanisław Pałaszewski, hallerczyk. Straż rzekomo powstała dopiero 4 września. To jest wersja oficjalna. Okazuje się tymczasem, że działała już 2 września. Anons wzywający ochotników do stawienia się w Domu Społecznym przy Gdańskiej tego dnia ukazał się w bydgoskiej prasie.
                                  • erka_46 po wiedzę odsyłam cię do IPN-u 27.11.14, 11:31
                                    cytat:

                                    B.P.

                                    – Oceny takiej dokonuje prokurator Instytutu Pamięci Narodowej
                                    wej – Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu
                                    na gruncie nie tylko prawa polskiego, ale – jak myślę – także
                                    międzynarodowych konwencji, choćby tych dotyczących zasad prowadzenia
                                    wojen. wadzenia wojen.

                                    W.K.
                                    - Ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej jednoznacznie zawiera
                                    stwierdzenie, że jego pion śledczy uprawniony jest i zobowiązany do ścigania
                                    zbrodni nazistowskich, komunistycznych, zbrodni przeciwko pokojowi
                                    i przeciwko ludzkości, a także zbrodni wojennych. Nie wykraczając poza
                                    swoje kompetencje, mogę odpowiedzieć na pytania – czy w Bydgoszczy
                                    3 i 4 września 1939 r. dokonywano zbrodni wojennych, kto tych zbrodni
                                    dokonywał, czy to, co działo się wtedy, było zbrodnią przeciwko ludzkości
                                    w takim sensie, że ginące ofiary traciły życie tylko dlatego, że należały do
                                    narodowości niemieckiej, czy to, co później miało miejsce, czyli masowe
                                    egzekucje Polaków uzasadnione odwetem za zbrodnie popełnione na Niemcach,
                                    było zbrodnią nazistowską w rozumieniu ustawy o IPN. Punktem wyj-
                                    ścia refleksji prawnej musi być odwołanie się do konwencji haskiej z 1907 r.,
                                    która określiła zasady prowadzenia wojny lądowej. Według załącznika do
                                    tej konwencji, stroną walczącą, a więc tą, której przysługują prawa kombatanta,
                                    jest również ludność cywilna terenu nieokupowanego (należy podkreślić
                                    to sformułowanie – „terenu nieokupowanego”), która spontanicznie
                                    chwyta za broń, żeby przeciwstawić się zbrojnej napaści wroga, a nie ma
                                    jednocześnie wystarczająco dużo czasu, by zorganizować się w wojsko,
                                    tj. włożyć jednolite mundury i działać pod jednolitym dowództwem.


                                    Dalej sobie sam poczytaj:
                                    ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0004/45499/1-3922.pdf
                            • erka_46 Re: ale z twego wątku nie zniknął 27.11.14, 10:52
                              1fatum napisał:

                              > Poniższy link przedstawia w miarę wiarygodne opisy tamtych wydarzeń. Wydarzeń u
                              > kazujących okrucieństwa jakie przeżywali Niemcy, tylko za to, że byli Niemcami
                              > i mieszkali, bądź byli w Bydgoszczy.


                              Nie za to,że byli Niemcami,tylko za to,że ich pobratymcy byli podstępnymi i zbrodniczymi agresorami,a to jest różnica zasadnicza,i oni do nich się przyłączyli,także podstępnie i zdradziecko,wszak zbrojnie wystąpili przeciw własnemu Państwu,zdradzili swoje obywatelstwo,za zdradę kula w łeb się słusznie należy,zwłaszcza w okresie wyższej konieczności jakim był stan wojny.
                              Gdyby nie było niemieckiej agresji włos nie spadłby z głowy,żadnemu bydgoskiemu Niemcowi.
                              • 1fatum Re: ale z twego wątku nie zniknął 27.11.14, 12:18
                                erka_46 napisał:

                                >
                                > Nie za to,że byli Niemcami,tylko za to,że ich pobratymcy byli podstępnymi i
                                > zbrodniczymi agresorami,
                                a to jest różnica zasadnicza,i oni do nich się p
                                > rzyłączyli,także podstępnie i zdradziecko
                                ,wszak zbrojnie wystąpili przeciw
                                > własnemu Państwu,zdradzili swoje obywatelstwo,za zdradę kula w łeb się słusznie
                                > należy,zwłaszcza w okresie wyższej konieczności jakim był stan wojny.
                                > Gdyby nie było niemieckiej agresji włos nie spadłby z głowy,żadnemu bydgoskiemu
                                > Niemcowi.

                                *********************************************

                                W takim razie Czesi mają prawo podobnie uważać. Irakijczycy i Afgańczycy też. Kiedy Piłsudski ruszył na Rusów, to oni w podzięce za to mieli prawo urządzić Katyń.
                                • erka_46 Re: ale z twego wątku nie zniknął 27.11.14, 15:01
                                  1fatum napisał:

                                  > W takim razie Czesi mają prawo podobnie uważać.


                                  - no jeśli ci idzie o ten rok 38.to oczywiście była polska agresja,ale to sprawa miedzy Czechami i Polakami,zatem nie tobie ją oceniać,no chyba,że jesteś Czechem.

                                  Irakijczycy i Afgańczycy też.

                                  - cały czas trwa tam obcych agresja,no ale skoro oni pragną Świat zterroryzować,to pewnie nie ma innego wyjścia.

                                  > Kiedy Piłsudski ruszył na Rusów, to oni w podzięce za to mieli prawo urządzić Katyń.

                                  - to nie Piłsudski ruszył na Ruskich a Polacy pod jego przywódctwem ruszyli odzyskiwać to co im Ruski nieprawnie w rozbiorach zabrał.
                                  I ciesz się,że tak uczynili,bo całkiem realne było,że komuna już wtedy Europę opanuje,Niemcy też jej pragnęli,a zatem niebyło by Hitlera i nie byłoby dzisiejszej Europy,siedzielibyśmy w czerwonej doopie komunistycznej.
                              • 1fatum Re: ale z twego wątku nie zniknął 27.11.14, 14:36
                                Im dłużej trwa dyskusja i coraz bardziej zaczyna doskwierać brak argumentów do obrony, pojawia się stary wypróbowany sposób zwalania winy na innych, bądź szukania współwinnych. Kiedy i tego brak, to można użyć argumentu, że to "ONI" byli pierwsi, to "ONI" zaczęli, a my im odpłacamy.

                                Jeżeli owi "ONI" włożą rękę do ognia, to nasz rozmówca też powinien, bo "ONI" pierwsi tak uczynili.

                                Dlaczego nie stać go na merytoryczną dyskusję o historycznych faktach, za które nikt nie zostanie ukarany. Polemikę z przyznaniem się do popełnienia haniebnych czynów, ale bez tego naiwnego usprawiedliwiania się "ONYMI pierwszymi".
                                Nawet Rusy, z trudem i po latach, ale potrafili się przyznać, przeprosić i upamiętnić pomnikiem pomordowanych w Katyniu.

                                Takie infantylne tłumaczenie się i branie w obronę zbrodni daje dowód, że w ludziach do dziś jest czynny zbrodniczy element i są gotowi do kolejnych podłości, albowiem nie potępili tamtych zbrodni.

                                Bolesne i przykre jest przebywanie z istotami skłonnymi do powtórzenia rozlewu krwi, tylko dlatego, że ktoś ma inne obywatelstwo, bądź narodowość.
                                Tak bardzo chciałbym zbudzić sumienie i przeczytać, że w tamtym czasie miały miejsce zbrodnie, których się wstydzę i je potępiam. Nie oczekuję mówienia za innych, ale zwykłej, ludzkiej ekspiacji. Zapewne się tego nie doczekam. Może kolejne pokolenie, które dziś siusia w pieluchy, będzie tym innym, dobrym, ludzkim i dojrzałym do miana człowieka.
                                • ballest Polak SIE NIGDY NIE PRZYZNA 27.11.14, 14:49
                                  Nawet do dzis sie do Jedwabnego nie przyznali !!!

                                  a w Bydgoszczy to samo robili, tez nie pozwolili Strazy gasic.
                                  • ballest Re: Polak SIE NIGDY NIE PRZYZNA 27.11.14, 15:01
                                    "W kilku relacjach żydowskich wraca sprawa bestialskiego mordu dokonanego zaraz po wyjściu sowieckiej armii na młodej Żydówce. "Pragnę zaznaczyć, że Kosmaczewski Leon i Antoni - zeznawał na procesie Berek Wasersztajn - rżnęli piłą głowę dziewczyny 18-letniej nazwiskiem Dorogoj i to zrobili, kiedy jeszcze żyła".
                                    - Pamiętasz córkę szewca Dorogoja, co mieszkał naprzeciw remizy, czarna, krótko ostrzyżona? - pytała swego kuzyna Hanna Z. i powtarzała stary, antysemicki wymysł: - Kamieniem do krzyża rzucała i bluźniła. Że ją zabili w bagnach i głowę ucięli, to nie popieram, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że to była komsomołka.
                                    Gdy Skrodzki zacytował kuzynce fragment z żydowskich relacji o gwałceniu Żydówek, gwałtownie zaprotestowała: - To żydowskie krętactwa. Każdy by się brzydził. Owszem, Kosmaczewscy i Mordasiewicze zza ogródków, oni to robili gwałty. Esterę, żonę krawca Szymona, która przychodziła nam prać, Kaziuk Mordasiewicz wziął i robił z nią, co chciał. Wyprowadził ją w błota nad rzekę Matlak za groblą i kazał się jej turlać. Ona przyszła do nas prosić, byśmy się za nią wstawili. Ojciec nawet chciał, ale wtedy bandyci walili do drzwi i wołali: "Jak będziecie się upominać za Żydami, pójdziecie pierwsi na spalenie". No i spalili Esterę razem z wszystkimi."

                                    Erka to nie byli Polacy, to byli Niemcy- PRAWDA? napewno ta Estera strzelal Polakom w Plecy ?
                                    • ballest Re: Polak SIE NIGDY NIE PRZYZNA 27.11.14, 15:04
                                      Erka a to tez nie byli Polacy, bo Polacy tego nie robia:

                                      "Z zapadnięciem nocy rozlegały się dzikie krzyki morderców i przeraźliwe jęki torturowanych. Czasami wyprowadzali Żydów na rynek i tam ich bili. Krzyki były nie do zniesienia. Dookoła torturowanych stały tłumy polskich mężczyzn, kobiet, dzieci, które wyśmiewały się z nieszczęśliwych ofiar".

                                      Hm, nie wierze , ze to byli Polacy to byli napewno Niemcy :

                                      "- 6 lipca 1941 r. spotkałem kolegę, który powiedział, że z okolicznych wiosek, z Wąsosza, z Żebr, wybierają się do Radziłowa zrobić tą samą robotę co w Wąsoszu. Tam, dzień wcześniej, 5 lipca chłopi podjeżdżali furmankami pod żydowskie domy i zabijali siekierami mężczyzn, kobiety i dzieci. Zabitych i rannych załadowali na wozy i wywieźli za miasto, na ulicach było pełno krwi wyciekającej z ciał wrzuconych na furmanki"
                                      • ballest Re: Polak SIE NIGDY NIE PRZYZNA 27.11.14, 15:08
                                        Czytaj ERKA, czytaj:
                                        "Bolesław C.: - Widziałem, jak ich zapędzali, jak stodołę oblali. Jaki to był płacz! Żydów to najwięcej było malutkich dzieci i starców. Niemowlaki wrzucali górą do stodoły. Z ciekawości tam przyszła masa ludzi, najwięcej młodzieży, były też kobiety. Przez te torfy jeden Żydek uciekał. A stał taki, chyba z okolicznej wioski, pijany w drebiezgi, miał mauzera, złożył się do strzału i popatrz pani, choć pijany - trafił.
                                        Hanna Z.: - Gnali ich pod naszymi oknami, a sąsiadka Żydówka mówi: "Panie Z., pan taki przyzwoity, szanowany człowiek, pan nasze dobra weźmie i uratuje". Ale młodzież miała noże sprężynowe w rękach. Żydówka niosła na ręku synka, drugi się czepiał u nóg, to taki jeden, przyjezdny, wcześniej go nigdy nie widzieliśmy, pognał ją, smagnął pałą, mózg dzieciaka się wysypał. Tata tylko patrzył zza firanki i płakał. Ja tam byłam i widziałam. Rachela Wasersztajn była zaraz po porodzie, zabrali ją z łóżka z połogu, ona była najśliczniejsza w miasteczku obok mojej siostry Zosi, szła i płakała, przez szczyt wrzucili jej dziecko do stodoły na spalenie.
                                        To jej mąż, Berek Wasersztajn, podczas procesu Feliksa Godlewskiego zeznawał, co o śmierci żony opowiedziała mu Polka: "Żona moja była schowana. Kiedy ją wykryli, zaprowadzili do stodoły. Kosmaczewski kazał jej wchodzić wraz z dzieckiem i z powodu silnych płomieni przystawił jej drabinę. Żona zaczęła prosić, żeby chociaż zabrali dziecko, które miało dziesięć dni. Kosmaczewski, złapawszy dziecko za nóżki, wrzucił je przez dach do stodoły, a żonę przebił bagnetem i również wrzucił".
                                        • ballest Re: Polak SIE NIGDY NIE PRZYZNA 27.11.14, 15:11
                                          To nie Niemcy? Boże mój!
                                          W rozmowie z dziennikarzem społeczność zdaje się być podzielona na tych, którzy przenieśli tamtą nienawiść sprzed 60 lat w dzisiejszy świat, bez Żydów, i tych, którym w nocy śni się tamten krzyk. W Radziłowie występowałam jako kuzynka Jana Skrodzkiego towarzysząca mu w jego dochodzeniu prawdy. Jeśli tylko nie rozmawialiśmy z osobami bezpośrednio związanymi ze zbrodnią (zarówno tymi, które miały w rodzinie morderców, jak i tymi, których krewni ratowali), ich uczucia pozostawały letnie. Janek mówił: "Mordowali Polacy". A jego przyjaciółka z dzieciństwa, która od 70 lat nie opuściła miasteczka, zdziwiła się uprzejmie: "To nie Niemcy? Boże mój!". I zmieniła temat.
                                        • erka_46 Re: Polak SIE NIGDY NIE PRZYZNA 27.11.14, 15:47
                                          To byli Niemcy, potomkowie wandalów lub osadników niemieckich ze sredniowiecza.
                                          Zatem dlaczego ja Polak mam się do cudzych zbrodni przyznać ?
                                          Słowianin do tego nie jest zdolny,chyba,że jakiś krzyżak.
                                • erka_46 jakiś ty cwaniak... 27.11.14, 15:09
                                  ...obronę przed zbrodniczym agresorem i ewentualne ofiary ,które w wyniku obronnych walk niewinnie życie straciły zamierzasz zrównać z ofiarami w Katyniu,cynizm do potęgi entej z ciebie wypływa.
                                  Znam trochę Czechów,ty do nich nie jesteś podobny,zatem nim nie jesteś.
                                  • ballest Re: jakiś ty cwaniak... 27.11.14, 15:15
                                    erka_46 napisał:

                                    > ...obronę przed zbrodniczym agresorem i ewentualne ofiary ,które w wyniku obron
                                    > nych walk niewinnie życie straciły zamierzasz zrównać z ofiarami w Katyniu,cyni
                                    > zm do potęgi entej z ciebie wypływa.
                                    > Znam trochę Czechów,ty do nich nie jesteś podobny,zatem nim nie jesteś.

                                    Erka nie wywiniesz sie , niemieccy mieszkancy Bydgoszczy nie byli Agresorami tylko OFIARAMI POLSKICH MORDERCOW.

                                    Jeszcze raz - zapamietaj na zawsze- PIERWSI ZACZELI MORDOWAC LUDNOSC CYWILNA w II WOJNIE SWIATOWEJ POLACY, to byla RZEZ na bezbronnych.
                    • erka_46 no tak,masz słuszną słuszność... 26.11.14, 17:18
                      ...to rzeczywiście był dopiero początem mordów i nienawiści w tej wojnie.
                      Jak to możliwe,że ja muszę się z tobą zgadzić.
                      Faktycznie to bardzo dobrze,że Niemiec z Polakiem i Polak z Niemcem potrafią zgodne mieć mysli,wróży nam to spokojną przyszłość.
                      A spokój jest najważniejszy.
                      Nie daj Bóg,żeby zaś Niemcom coś się miało pomieszać w głowach.

                      Za IPN nie jestem w stanie ci odpowiedzieć,no ale jeśli nawet kogoś tam zastrzelili przy okazji to bym ich za bardzo nie obwiniał,wszak bronili niezawisłości Państwa Polskiego przed niespodziewaną bandycką agresją wroga zewnetrznego do,której się wróg wewnętrzny dołączył.
                      Chyba nie będziesz twierdził,że Niemcy w Bydgoszczy mieszkający miłością pałali do Polaków i wcale się nie dziwię,że strzelać zaczęli do nich w chwili,gdy w mieście ujrzeli swoich kamratów rodowitych,ja bym na ich miejscu też nie był inny.
                      Strzelałbym do Niemców,aż by z nich wióry leciały w podobnej sytuacji.

                      No ale nie bój się,do Polski możesz powrócić,ja przysięgam,że strzelał do ciebie pierwszy na pewno nie bedę.
                      Polakowi wierzyć możesz na słowo,bardziej obawiałbym się ciebie i nie bardzo wierzę,że stać cię złożyć podobną przysięgę.
                      • cirano Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 07:31

                        Polakowi wierzyć możesz na słowo,bardziej obawiałbym się ciebie i nie bardzo wierzę,że stać cię złożyć podobną przysięgę.
                        ---------------------------------------

                        Czy ty jeszcze panujesz nad swymi myślami erka? (bo wiedza Twa cieniutka i trzeba ją ciągle poprawiać),... Istnieją już lekarstwa poprawiające tok myślenia. Psychiatrzy wiedzą wyjście
                        ============
                        Mielimy roz Ślonsk bogaty, harowali rowno, dalimy go rozszabrować teraz momy g....
                        ----
                        Tekst nowyj ślonskij piosynki
                        • erka_46 Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 10:13
                          Jak można wierzyć Niemcom,skoro oni tak myślą do dzisiaj i myśli swych nie mają zamiaru zmienić:

                          „Ludność cywilna na terenie, na którym toczą się działania wojenne, jeśli chwyta za broń, jest traktowana jako uczestnicząca, używając niemieckiej terminologii – w przestępczej partyzantce – „Freischerlerei”. Znaczy to, że ludność cywilna jest chroniona tak długo, dopóki nie uczestniczy w działaniach wojennych przeciwko wojsku państwa, w którym ludność ta zamieszkuje. Od chwili, gdy chwyta za broń po to, żeby udzielić pomocy wrogowi państwa, na którego terytorium zamieszkuje, przestaje być chroniona przez konwencję haską o zasadach prowadzenia wojny lądowej. Niemieckie prokuratury w okresie powojennym odmawiały jednak uznania, że polskiej ludności cywilnej przysługiwała ochrona przed wkraczającymi niemieckimi oddziałami ustanowiona przez konwencję haską. Przytoczę tu przykład rozumowania niemieckich prokuratorów. Prowadziliśmy bardzo wiele śledztw w sprawach zbrodni Wehrmachtu popełnionych od pierwszych dni września na polskiej ludności cywilnej. Jedno z nich dotyczyło zdarzenia, które miało miejsce 4 września 1939 r. W małej miejscowości, w domu Polaka, przy otwartym oknie golił się niemiecki żołnierz. Do ablucji zdjął mundur. Kiedy przed domem przejeżdżała niemiecka kolumna pancerna, Niemiec zbliżył się do okna, roześmiał się do swoich kamratów i coś krzyknął w ich kierunku. Nie przewidział, jakie konsekwencje pociągnie to, że niemieccy żołnierze zobaczą śmiejącego się mężczyznę, którego wezmą za Polaka. Natychmiast został zastrzelony. Niemiec zastrzelony przez Niemców, którzy wzięli go za Polaka. Co robi dowódca jednostki, która stacjonuje w tej miejscowości? Wydaje rozkaz rozstrzelania dwudziestu Polaków – mieszkańców tejmiejscowości, mimo że to Niemcy zabili Niemca. Niemiecka prokuratura w latach osiemdziesiątych z całą powagą odpowiedziała ówczesnej Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, że brakuje podstaw do uznania, iż była to zbrodnia wojenna, gdyż Polaków zastrzelono w ramach odwetu za śmierć niemieckiego żołnierza. Dowódca, który wydał rozkaz rozstrzelania Polaków, działał w przekonaniu, że to Polacy uczestniczyli w tym zabójstwie. Wcześniej ogłosił, że za każdego zabitego niemieckiego żołnierza rozstrzelanych zostanie dziesięciu Polaków. Umarzając postępowanie, niemiecka prokuratura napisała w uzasadnieniu, że dla prawnej legitymacji rozstrzelania Polaków wystarczyło przypuszczenie dowódcy jednostki, że bezbronnego niemieckiego żołnierza zabili Polacy. Ta opinia kończy się przerażającym stwierdzeniem, że zabijanie partyzantów było powszechnie akceptowaną praktyką do końca II wojny światowej.”

                          Natomiast Polacy tak myślą:

                          B.P.
                          – Innymi słowy, polscy uzbrojeni cywile byli w świetle prawa
                          międzynarodowego żołnierzami, mogli też wymierzać ową szczególną
                          sprawiedliwość czasu wojny.

                          W.K.
                          Cywilna ludność polska w Bydgoszczy, dokonując egzekucji na
                          Niemcach czy w nich uczestnicząc, miała status strony walczącej, a to
                          znaczy, że członków strony walczącej strona zwycięska nie mogła sądzić
                          za zabójstwa dokonane w walce. Wszystkim cywilnym mieszkańcom Bydgoszczy,
                          którzy chwycili za broń 3 i 4 września, przysługiwał po wkroczeniu
                          niemieckich oddziałów do miasta status jeńców wojennych. Jeńców
                          wojennych nie sądzi się za to, że dokonywali zabójstw tych, których uznano
                          za przeciwników, za uczestników niemieckiej dywersji. Pozwala to na
                          stwierdzenie, że 3 i 4 września polska ludność cywilna działała zgodnie
                          z konwencją haską o zasadach prowadzenia wojny lądowej, miała status
                          strony walczącej i samorzutnie chwytając za broń w obliczu zagrożenia ze
                          strony zbliżającego się do miasta Wehrmachtu, działała zgodnie z konwencją,
                          a więc przysługiwała jej ochrona taka, jak jeńcom wojennym.


                          ipn.gov.pl/__data/assets
                          (powyższy adres wklej w przegladarkę google i poznasz polskie przepisy w sprawie prawa do obrony własnej wolności przed wrogim bandytą,które są zgodne z międzynarodowymi)
                          • 1fatum Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 12:15
                            erka_46 napisał:

                            > Jak można wierzyć Niemcom,skoro oni tak myślą do dzisiaj i myśli swych nie m
                            > ają zamiaru zmienić:


                            ****************************************************

                            Nie masz prawa mówić za Niemców ani za Polaków.
                            Mów za siebie.
                            • erka_46 Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 16:07
                              Przytoczyłem to co uważają niemieccy prokuratorzy reprezentujący dzisiejszych Niemców oraz co uważa polski IPN reprezentujacy dzisiejszych Polaków,tak dla porównania,zatem to nie moje słowa i za nikogo się nie wypowiadam.
                              • 1fatum Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 16:29
                                erka_46 napisał:

                                > Przytoczyłem to co uważają niemieccy prokuratorzy reprezentujący dzisiejszych N
                                > iemców oraz co uważa polski IPN reprezentujacy dzisiejszych Polaków,tak dla por
                                > ównania,zatem to nie moje słowa i za nikogo się nie wypowiadam.

                                ***********************************************************

                                W takim razie wypowiedz się za siebie, czy potępiasz sprawców opisanych tutaj zbrodni?
                                • socer-schlesier Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 17:02
                                  Natomiast Polacy tak myślą:

                                  erka_46 27.11.14, 10:13

                                  B.P.
                                  ? Innymi słowy, polscy uzbrojeni cywile byli w świetle prawa
                                  międzynarodowego żołnierzami, mogli też wymierzać ową szczególną
                                  sprawiedliwość czasu wojny.
                                  --------------

                                  erka a czymu polscy uzbrojyni cywile co " mogli też wymierzać ową szczególną
                                  sprawiedliwość czasu wojny" som bohaterami a w Iraku dzisiej takich samych ludzi nazywajom terorystami.Jako jest roznica?
                                  • erka_46 ja jestem Polak... 27.11.14, 18:45
                                    socer-schlesier napisał:

                                    > erka a czymu polscy uzbrojyni cywile co " mogli też wymierzać ową szczególną
                                    > sprawiedliwość czasu wojny" som bohaterami a w Iraku dzisiej takich samych ludz
                                    > i nazywajom terorystami.Jako jest roznica?
                                    >


                                    ... za Amerykanów nie mam zamiaru się tłumaczyć.
                                    Spytaj ich pewnie ci dokładnie wytłumaczą.
                                • erka_46 Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 18:41
                                  1fatum napisał:

                                  > W takim razie wypowiedz się za siebie, czy potępiasz sprawców opisanych tutaj z
                                  > brodni?


                                  - oczywiście,że potępiam,lecz zbrodnię dokonaną w obronie własnej usprawiedliwiam,agresor nie godzien jest łaski,jedynie na stryczek zasługuje.
                                  Takie jest moje,Polaka,prawo i mniemam,że większość Świata z moim prawem się zgadza,zresztą w Norymberdze ten Świat to potwierdził,więc jałowa ta dyskusja.
                                  • 1fatum Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 19:20
                                    erka_46 napisał:

                                    > 1fatum napisał:
                                    >
                                    > > W takim razie wypowiedz się za siebie, czy potępiasz sprawców opisanych t
                                    > utaj z
                                    > > brodni?

                                    >
                                    > - oczywiście,że potępiam,

                                    Wspaniale! Jesteś człowiekiem.


                                    lecz zbrodnię dokonaną w obronie własnej usprawiedliwi
                                    > am,agresor nie godzien jest łaski,jedynie na stryczek zasługuje.


                                    Powyższego nie rozumiem i dla merytorycznej dyskusji, prosze o rozwinięcie tematu. Co rozumiesz przez: "zbrodnię dokonaną w obronie własnej ".
                                    • ballest Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 19:41
                                      Jak ktos morduje bezbronnych jest morderca, obojetnie jakiej narodowsci i wyznania jest.
                                      • 1fatum Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 20:02
                                        Zbrodnia nie może mieć uzasadnienia. Ani ze względu na narodowość, czy inne uwarunkowania.

                                        Potępiam w całej rozciągłości nazistowskie zbrodnie. Tak samo potępiam zbrodnie sowietów i zbrodnie Polaków.

                                        Zabicie człowieka jest zabiciem i nic tego nie usprawiedliwia.
                                        • erka_46 ja też potępiam... 28.11.14, 08:45
                                          1fatum napisał:

                                          > Potępiam w całej rozciągłości nazistowskie zbrodnie. Tak samo potępiam zbrodnie
                                          > sowietów i zbrodnie Polaków.
                                          >
                                          > Zabicie człowieka jest zabiciem i nic tego nie usprawiedliwia.


                                          ...wszystkie zbrodnie,niemieckie i rosyjskie przede wszystkim,ale czy to coś zmieni,wszak Człowiek i tak Człowiekiem zostanie, a w nim jest i Kain i Abel,tyle pociechy,że jednak Abel przeważa.
                                          • 1fatum Re: ja też potępiam... 28.11.14, 09:00
                                            erka_46 napisał:

                                            > 1fatum napisał:
                                            >
                                            > > Potępiam w całej rozciągłości nazistowskie zbrodnie. Tak samo potępiam zb
                                            > rodnie
                                            > > sowietów i zbrodnie Polaków.
                                            > >
                                            > > Zabicie człowieka jest zabiciem i nic tego nie usprawiedliwia.

                                            >
                                            > ...wszystkie zbrodnie,niemieckie i rosyjskie przede wszystkim,ale czy to coś zm
                                            > ieni,wszak Człowiek i tak Człowiekiem zostanie, a w nim jest i Kain i Abel,tyle
                                            > pociechy,że jednak Abel przeważa.

                                            ****************************************************

                                            Trafnie ująłeś, że dzisiejsze słowa nie zmienią faktów, ale pokażą ludzką postawę i mogą wpłynąć na przyszłe pokolenia. Natomiast przemilczenia i kłamstwa stanowią zachętę do kolejnych zbrodni na zasadzie, że tamtym zbrodniarzom się udało, to mnie też. Istnieje również coś takiego jak społeczna ocena czynu, szczery żal za jego popełnienie i skrucha.
                                            • ballest Re: ja też potępiam... 28.11.14, 09:33
                                              Niemiecka polityka POKORY, ktora jest propagowana przez Niemcow pod allianckim naciskiem dala mozliwosc skutecznej zaslony dymnej innym nacjom, zeby zatajic ich zbrodnie, malo tego , takich zbrodni jak w Marlborku czy Aleksandrowie Kujawskim nawet sie nie sciga:

                                              www.tygodnik.com.pl/numer/2694/morawiecki.html
                                              • ballest Re: ja też potępiam... 28.11.14, 09:45
                                                Jak nazwiecie cos takiego i dlaczego cos takiego zrobiono ?

                                                ""Na bulwarze, w miejscu, gdzie rzucano Niemców do rzeki, stoi pomnik: „Twórcy niepodległego państwa polskiego Józefowi Piłsudskiemu mieszkańcy miasta Nieszawy, 1990 rok”.
                                                • ballest Re: ja też potępiam... 28.11.14, 09:57
                                                  jerzy-foto.blogspot.de/2014/06/myn-przy-wojska-polskiego-w.html
                                                  poczytajcie, ale jedno musze przyznac, tereny mordow Polacy fajnie zagospodarowali !!!!!!!!

                                                  "Ta sprawa na swój sposób jest podobna do tej z Jedwabnego. Tam też prawda została ujawniona po
                                                  latach. Jak pan trafił na tę historię?
                                                  Kolega, który mieszka w Ciechocinku usłyszał, że w starym młynie w Aleksandrowie Kujawskim zabijano Cyganów po
                                                  wojnie, w 46 roku. Jechałem tam szukać śladów zabitych Cyganów. Dopiero na miejscu się okazało, że to nie byli
                                                  Cyganie, tylko Niemcy, którzy tam mieszkali z dziada pradziada, po sąsiedzku z Polakami – właściwie spolszczeni Niemcy........"
                                                  • ballest Erka a to tysz byli Dýwersanci ? 28.11.14, 10:04
                                                    "W 1966 roku pojechałem do Polski na wycieczkę. Podjeżdżam do wsi, a tam druty. To jeszcze Niemców trzymają? Dostałem paniki
                                                    To był mały obóz koncentracyjny, ale cierpienia wielkie.
                                                    Katowanie na śmierć, głód. Przymusowe kąpiele w przeręblu. Strażnicy kazali więźniom gwałcić kobiety, lizać zwłoki, nosić na głowie czapki wypełnione własnym kałem. Był jeden, który zabijał ciosem młotka w głowę. Potrafił tak uderzyć w potylicę, że wypadało oko.
                                                    Krótko mówiąc: obozowa norma.
                                                    Tylko że tutaj strażnikami byli Polacy, a więźniami - Niemcy.
                                                    W każdym razie milicjanci i ubecy uważali ich za Niemców. Bo oni siebie nazywali różnie.Większość mówiła o sobie: tutejsi. Z Ciechocinka, Nieszawy, Aleksandrowa Kujawskiego i Wiktoryna - to był ich Heimat.
                                                    My żadne rasa pany
                                                    200-300 lat wcześniej ich pradziadowie przybyli z Prus, Pomorza, Szwabii. Osiedlili się między Płockiem a Toruniem. Budowali młyny i olejarnie. Między sobą rozmawiali po niemiecku. Polacy nazywali ich olędrami....."


                                                    "Zdaniem emerytowanego doktora ofiar było więcej.
                                                    - Mam tu całe archiwum - Niemiec wyjmuje spomiędzy stojących na regale albumów opasłą, szarą teczkę pełną listów. - Większość tych ludzi, które tam trafili, to zostali zabici. Były noce, że zastrzeliwali dziesięciu naraz. A trwało to rok! Wchodził milicjant na salę, gdzie oni spali na sianie, prosto na podłoga, czytał nazwiska i mówi: "do szpitalu!". A potem więźnie słyszeli strzały niedaleko i rano im kazali zwłoki wywozić. Całe wozy ciał zakopywali wokoło młyna. Bardzo niewiele osób przeżyło ten młyn. Ale trochę przeżyli i mam tu relacje pozbierane przez ostatnie lata.
                                                    Pochylamy się nad listami.
                                                    Eugenia Müller pisze, że była gwałcona w młynie. Kiedy się broniła, Polacy ją bili. Dawali tyle batów, ile jej rodzina miała hektarów. Po zgwałceniu kazali zwykle jeszcze "podziękować panom".
                                                  • erka_46 Re: ja też potępiam... 28.11.14, 11:36
                                                    ballest napisał:

                                                    > jerzy-foto.blogspot.de/2014/06/myn-przy-wojska-polskiego-w.html
                                                    > poczytajcie, ale jedno musze przyznac, tereny mordow Polacy fajnie zagospodarow
                                                    > ali !!!!!!!!
                                                    >
                                                    > "Ta sprawa na swój sposób jest podobna do tej z Jedwabnego. Tam też prawda zost
                                                    > ała ujawniona po
                                                    > latach. Jak pan trafił na tę historię?


                                                    Niemcy i Jedwabne
                                                    THOMAS URBAN


                                                    Autor kontrowersyjnej książki „Sąsiedzi”, Jan Tomasz Gross, w polemice z prof. Tomaszem Szarotą powiedział o mnie: „(Urban) przyswoił sobie, nazwijmy to umownie, »narodowy« kanon oceny »Sąsiadów« i meritum sprawy jedwabieńskiej” („TP” 18/2002).



                                                    Nie po raz pierwszy prof. Gross stara się zdyskredytować swoich krytyków, spychając ich do nacjonalistycznego narożnika, zamiast podjąć z nimi rzeczową dyskusję na argumenty. To absurd, aby ze mnie – korespondenta liberalnego dziennika niemieckiego – robić szermierza „narodowego kanonu” polskich nacjonalistów. Wystarczy zajrzeć nie tylko do moich artykułów, ale także moich książek, opublikowanych również po polsku, w których krytycznie odnoszę się do narodowych mitów polskiej prawicy: „Niemcy w Polsce. Historia mniejszości w XX wieku” (Opole 1994) albo „Od Krakowa po Gdańsk. Wędrówka przez dzieje polsko-niemieckie” (Warszawa 2002).
                                                    W sprawie „Sąsiadów” stanowisko moje mogę streścić następująco: książka ta opisuje straszną zbrodnię, w której niemiecki okupant miał odegrać rzekomo tylko marginalną rolę. Jako niemiecki publicysta uważałem za swój obowiązek, aby sprawdzić tę – wygodną dla niemieckich czytelników – wersję. Po przestudiowaniu akt polskich, niemieckich i izraelskich doszedłem do przekonania, że Jedwabne nie było zbrodnią polską, lecz niemiecko-polską.
                                                    Nieprawdziwe jest też twierdzenie Grossa: „Reakcja na moją książkę w Niemczech była raczej sceptyczna, zdominowana przez filtr dziennikarskich sprawozdań Thomasa Urbana, korespondenta »Süddeutsche Zeitung«”. Przeciwnie, na początku książka Grossa została w Niemczech – zarówno z lewa, jak i z prawa – przyjęta z zadowoleniem; to wyjątkowy przypadek, jeśli chodzi o książkę na temat II wojny światowej. Komentatorzy zorientowani liberalnie i lewicowo wyrażali zadowolenie z tego, że wyjaśniono kolejne sprawy dotyczące Holocaustu, a Polacy zostali zmuszeni, by zająć się w końcu swoim tradycyjnym antysemityzmem. Z kolei marginalna raczej, skrajnie prawicowa prasa w Republice Federalnej, tudzież publikacje środowisk wypędzonych, także podchwyciły temat, jednak z innego punktu widzenia: nie ukrywały zadowolenia, że teraz także Polacy zostali napiętnowani jako sprawcy.
                                                    Krytyka książki Grossa doprowadziła do niemiecko-niemieckich sporów, w których – również rzecz wyjątkowa – zderzyły się ze sobą dwie klasycznie lewicowe pozycje: jedni reprezentowali pogląd, że trzeba dokładnie zbadać, czy Niemcy faktycznie nie brali aktywnie udziału w mordzie w Jedwabnem (efekt: udział był dużo większy, ponieważ istniało Einsatzkomando SS); drudzy zaś zarzucali krytykom Grossa – w tym mnie – że chcą sabotować i tak spóźnioną debatę na temat antysemityzmu w Polsce. Cześć lewicowych dziennikarzy szukała wręcz argumentów odciążających Niemców – aby bronić Grossa... Tym, którzy krytykowali metody pracy autora „Sąsiadów” insynuowano, że są powodowani mrocznym duchem antysemityzmu, bo dostarczają wodę na młyn antysemickiej ekstremie prawicowej w Polsce. Innymi słowy: jest się antysemitą, gdy uważa się udział Niemców w masowym mordzie w Jedwabnem za większy niż przedstawia to Gross...
                                                    Wydając niemiecki przekład „Sąsiadów”, Jan Tomasz Gross zupełnie zignorował przeprowadzone w międzyczasie badania IPN. Niemiecki czytelnik nie dowiaduje się, że to nie rada miejska Jedwabnego, lecz komando SS zaplanowało i zorganizowało ten mord, a następnie kontrolowało jego realizację przez polskich ochotników. Dalej, że liczba polskich sprawców wynosiła 30-40 osób, i że nie była to „katolicka połowa” miasteczka. Wreszcie przemilcza on, że miała miejsce częściowa ekshumacja, na podstawie której ustalono, że liczba ofiar była prawdopodobnie wielokrotnie niższa niż 1600 (liczbę tę Gross powtarza w niemieckim wydaniu). Dla moralnej oceny wydarzeń liczba jest bez znaczenia, ważna jest jednak dla historycznej rekonstrukcji wydarzeń.
                                                    Fakt, że Gross nie zaprezentował niemieckim czytelnikom dotychczasowych wyników badań IPN oraz innych historyków – którzy wykazali mu wiele błędów przy analizie akt – spotkał się też z negatywnym echem u jego niemieckiego wydawcy, renomowanego wydawnictwa C.H.Beck z Monachium. Dlatego – w obliczu oczywistych braków książki – wydawnictwo zrezygnowało z zaplanowanej pierwotnie kampanii reklamowej.
                                                  • erka_46 Re: ja też potępiam... 28.11.14, 12:29
                                                    ballest napisał:


                                                    > "Ta sprawa na swój sposób jest podobna do tej z Jedwabnego. Tam też prawda zost
                                                    > ała ujawniona polatach. Jak pan trafił na tę historię?


                                                    - sprawa była znana od dawien dawna a nawet osądzana,trochę pobieżnie,ale osądzaliśmy tak jak umieliśmy lub na ile nam pozwolono.
                                                    Zatem balleście ,trzymaj się prawdy.

                                                    Śledztwo 1949–1950
                                                    Tuż po zakończeniu II wojny światowej, w latach 1949-1950, polskie sądy skazały jednego mieszkańca Jedwabnego na karę śmierci za bezpośredni udział w mordowaniu ludności żydowskiej (zamienioną w drodze łaski na pozbawienie wolności), 9 mieszkańców – na kary więzienia za pomoc w zabójstwie, a 12 innych oskarżonych uniewinniły.

                                                    Ówczesne postępowanie dowodowe było – zdaniem IPN, prowadzone pobieżnie, gdyż:
                                                    nie sprawdzono pojawiających się w materiale dowodowym informacji o zaangażowaniu kilkudziesięciu innych mieszkańców w pogromie i o rabowaniu mienia pomordowanych,
                                                    nie ustalono dokładnego przebiegu zdarzeń, liczby oraz narodowości ofiar ani liczby żołnierzy lub funkcjonariuszy niemieckich obecnych na miejscu, ani ich jednostek
                                              • erka_46 Re: ja też potępiam... 28.11.14, 11:29
                                                ballest napisał:

                                                > Niemiecka polityka POKORY, ktora jest propagowana przez Niemcow pod allianckim
                                                > naciskiem
                                                dala mozliwosc skutecznej zaslony dymnej innym nacjom, zeby zatajic i
                                                > ch zbrodnie, malo tego , takich zbrodni jak w Marlborku czy Aleksandrowie Kujaw
                                                > skim nawet sie nie sciga:


                                                - widzisz ballest zapewne różnicę,gdy ktoś do pokory naciskiem jest zmuszony od tego kto sam dobrowolnie pokorę przybiera.
                                                Niemcy zostali zmuszeni a Polaków zmuszać nikt do niczego nie zmuszał,sami w pokorze ręke podali w znaku pokoju biskupów polskich do biskupów niemieckich w imieniu całego narodu polskiego.
                                                W komunie trudno było ujawniać zbrodnie UB-eckie,choć była taka chwila w roku 1956,że sporo ich światło dzienne ujrzało,wiem coś o tym z własnego doświadczenia no ale to już przeszło do historii ,o której się dziś jasno i głośno mówi,bo tak pragnęli Polacy,którzy fundamenty komuny cały czas podkopywali z wiadomym skutkem w roku 89-tym i nikt nas do tego nie zmuszał,sami wybraliśmy prawdę.

                                                p.s.

                                                takich zbrodni jak w Marlborku czy Aleksandrowie Kujaw
                                                > skim nawet sie nie sciga:


                                                - a wskaż kogo byś chciał ścigać po upływie takiego okresu,wszak ta "tajemnica" niedawnio wyszła z grobu.
                                                Masz jakichś świadków ?
                                                Wszak w sądzie ktoś musi przeciw komuś poświadczyć.
                              • 1fatum Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 18:07
                                erka_46 napisał:

                                > Przytoczyłem to co uważają niemieccy prokuratorzy

                                **************************************************

                                Szkoda, że nie wyraził takiej samej opinii, kiedy jego rodacy nie byli wcale gorsi od gestapowskich oprawców. Zdjęcie pokazuje jak wiele energii musieli włożyć w swoje czynności.

                                Czy teraz też będzie tłumaczyć bandytów, a może się przełamie i wyrazi ludzką opinię.

                                Tekst linka
                                • erka_46 Re: no tak,masz słuszną słuszność... 27.11.14, 19:03
                                  cytat:

                                  "Te doniesienia zwiększą presję na ministrów, którzy powinni odzyskać kontrolę nad granicami i wdrożyć skuteczną kontrolę groźnych obywateli UE przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii" - czytamy w "Daily Mail".

                                  - gdyby to ode mnie zależało,to ja już dawno zamknąłbym granice europejskie przed Polakami,wreszcie Polacy pracowaliby dla Polski,a dla polskich zbrodniarzy postawiłbym szubienice.
                                  A tak mamy co mamy,bandyci uciekając za granicę zmykają spod szubienicy.

                                  Tylko co to ma wspólnego z niemiecką agresją i bydgoskimi walkami ?
                                  • cirano Re: Mit "dobrego Polaka" 28.11.14, 08:18
                                    Jest, był i pozostanie (poza drobnymi wyjątkami) nadal mitem a słowo Polak czymś w rodzaju przekleństwa ciągle i wciąż umacnianie przez różnej maści zwyrodnialcow
                                    • erka_46 Mity mitami pozostaną... 28.11.14, 09:28
                                      cirano napisał:

                                      > Jest, był i pozostanie (poza drobnymi wyjątkami) nadal mitem a słowo Polak czym
                                      > ś w rodzaju przekleństwa ciągle i wciąż umacnianie przez różnej maści zwyrodnia
                                      > lcow


                                      ...jednakże proponuję powrócić do watkowego tematu:

                                      Uważam,że na bydgoską sytuację duży wpływ miały inne wcześniejsze wydarzenia.
                                      Co prawda Bydgoszczanie nie mieli jeszcze telewizji,ale radia napewno,zatem zapewne wiedzieli co się do nich zbliża i z kim będą mieli do czynienia;

                                      Wiem że Bydgoszcz to nie Wieluń,
                                      ale ten przykład pokazuje dokładnie jak prowadzą wojnę
                                      tchórzliwi Niemcy.
                                      II wojna światowa nie zaczęła się bitwą żołnierzy na Westerplatte, ale 20
                                      minut wcześniej - masakrą cywilów w Wieluniu, niewielkim miasteczku na
                                      północ od Częstochowy. Niemieckie bombowce zaatakowały tam m.in. szpital.
                                      Samoloty kilkakrotnie wracały. 70 proc. zabudowań zostało zamienionych w
                                      ruiny. Zginęło ok. 1200 osób. Te barbarzyńskie naloty nie miały żadnego
                                      znaczenia militarnego. Hitlerowcom chodziło najprawdopodobniej o
                                      wywołanie
                                      grozy. I tak się też stało: wieść o tragedii mieszkańców Wielunia
                                      rozniosła
                                      się po całej Polsce. Podawano ją przez radio. Bomby spadły także na
                                      ludność
                                      cywilną w miejscowości Działoszyn, na trasie głównego natarcia
                                      niemieckiego w kierunku Łodzi. W walkach o most na Warcie zginął niemiecki gen.
                                      Dill i oficerowie jego sztabu. Z zemsty najeźdźcy zrównali miasteczko z ziemią
                                      ogniem artylerii. W gruzach legło, grzebiąc mieszkańców, 90 proc. domów.
                                      Skuteczny opór stawiany przez żołnierzy Armii "Łódź" rozwścieczył
                                      hitlerowców nie tylko w Działoszynie. 1 września w Wyszanowie koło
                                      Wieruszowa rozstrzelali 26 osób, w tym 11 dzieci, z których najmłodsze
                                      miało dwa lata. W samym Wieruszowie zabili 19 cywilów. W Zimnowodzie pow.
                                      Kłobuck -
                                      41 osób. Spłonęło ponad sto zabudowań. Tylko 1 września Wehrmacht do-
                                      konał
                                      15 egzekucji w woj. katowickim - zginęło przynajmniej 199 osób. Eskalacja
                                      zbrodni nastąpiła 2 września. Do wielkiej egzekucji doszło we wsi
                                      Parzymiechy, na zachód od Działoszyna. Niemieccy żołnierze najpierw
                                      rozstrzelali na polu 27 kobiet i dzieci, wśród nich Antoninę Kęsik z
                                      jednodniowym noworodkiem. Potem urządzili pacyfikację wsi. W sumie
                                      zamordowali 80 mieszkańców. Doszczętnie spalili wieś Torzec w powiecie
                                      kępińskim. Zamordowali tam ponad 30 osób. Drugi dzień trwał dramat w
                                      Wieruszowie, gdzie zginęło 58 Polaków i Żydów. Do mordów na cywilach
                                      dochodziło też w okolicach Bydgoszczy. 1 września w Wysokiej (pow.
                                      Wyrzysk)
                                      zastrzeleni zostali naczelnik poczty Kazimierz Jagodziński i piekarz
                                      Walerian Lewandowski. W Falmierowie zginął proboszcz Jan Mańkowski. W
                                      podbydgoskim Świekatowie 3 września po niedzielnej mszy żołnierze zabili
                                      26
                                      kobiet i mężczyzn. Pod Serockiem strażnicy otworzyli ogień z karabinów
                                      maszynowych do śpiących na ziemi jeńców polskich. Zamordowali 60
                                      bezbronnych
                                      ludzi. 2 września, podczas bombardowania bydgoskiego dworca, zginęło 25
                                      cywilów. Droga z Bydgoszczy do Inowrocławia od pierwszych dni wojny
                                      usłana
                                      była ciałami uchodźców mordoowanych z niemieckich myśliwców. Tę listę
                                      mozna
                                      by ciągnąć w nieskończonośc.


                                      z meldunku niemieckiego bohaterskiego pilota wynika:

                                      Przede mną na ukos grupa domów, jakieś zabudowania dworskie albo mała wieś. Dym unosi się stamtąd i powleka ciemną smugą żółte pola i połyskującą rzekę. Wieluń – nasz cel! W mieście kilka domów stoi w wielkim ogniu. Jednak wysoko ponad tym ciemne punkty na tle niebieskiego nieba, z błyskawiczną szybkością tu i ówdzie śmigające jak ważki nad lustrzaną taflą wody: to niemieckie myśliwce, które oczekują i mają osłaniać nasz atak. [...]. Mój pierwszy atak na żywy cel! Przez ułamek sekundy błysk świadomości: Tam w dole jest żywe miasto, miasto pełne ludzi [...]. Ulice w dole wyglądają jak obrazek z pocztówki, a ciemne punkty, które się na nich poruszają są celem. Niczym, tylko celem. Na wysokości 2500 metrów życie na ziemi traci swoją wagę [...]. Wysokość 1200 metrów [...] pierwsza bomba spada! [...] a teraz spojrzenie w dół bomba upadła dobrze, wprost na ulicę, a czarna masa, która sunęła wzdłuż ulicy, zatrzymuje się. Na miejscu w które trafiłem, powstało ciemne kłębowisko. I w to kłębowisko padają serie bomb z innych samolotów [...]. Kierujemy lot zgodnie z rozkazem ku północnemu wylotowi miasta. Znów bomby! Tuż za miastem jakaś zagroda zapchana wojskiem i zaprzęgami. Jesteśmy na wysokości zaledwie 1200 metrów, opadamy na 800. Bomby spadają, a zagroda tam w dole znika w ogniu i dymie razem ze wszystkim co się w niej znajduje. Odwrót! Ostatni ładunek, ten najcięższy, spada na rynek. Fontanna płomieni, dymu i odłamków wyższa niż wieża małego kościoła [...]. Ostatnie spojrzenie: z polskiej brygady kawalerii nie pozostało nic.
                                      • berncik Re: Mity mitami pozostaną... 28.11.14, 11:27
                                        erka_46 28.11.14, 09:28
                                        Odpowiedz cytując Odpowiedz
                                        cirano napisał:

                                        > Jest, był i pozostanie (poza drobnymi wyjątkami) nadal mitem a słowo Polak czym
                                        > ś w rodzaju przekleństwa ciągle i wciąż umacnianie przez różnej maści zwyrodnia
                                        > lcow

                                        ...jednakże proponuję powrócić do watkowego tematu:
                                        A temat jest Bydgoszcz a ty piszesz o Wieluniu i do tego jeszcze zeby odwrocic od tematu zaczynasz nowy o wypowiedzeniu wojny .Czy ty naprawde myslisz ze Polacy by sie inaczej zachowali w Bydgoszczy,czy gdzie indziej ? Co Niemcy zrobili wiemy i Niemcy tego nie zaprzeczaja .Tak jak tchorzliwi i bez odwagi cywilnej Polacy ,no takich naprzyklad jak Ty Erka
                                        Co probuje sie tlumaczyc tym ze Inni tez tacy byli.
                                        • erka_46 Re: Mity mitami pozostaną... 28.11.14, 12:14
                                          czy to zdanie zrozumiałeś ?

                                          Uważam,że na bydgoską sytuację duży wpływ miały inne wcześniejsze wydarzenia.
                                          Co prawda Bydgoszczanie nie mieli jeszcze telewizji,ale radia napewno,zatem zapewne wiedzieli co się do nich zbliża i z kim będą mieli do czynienia:


                                          - a tamta reszta to tylko wcześniejsze wydarzenia,które wpływ miały na te bydgoskie,wszak mieszkańcy Bydgoszczy radia posiadali.

                                          p.s.
                                          wskaż to czemu zaprzeczamy ?
                                          Przecież nie zaprzeczamy,że Polacy strzelali do tych co do nich z okien i dachów strzelać rozpoczęli,choć wojna oficjalnie nie została ogłoszona, lecz nie trudno było sie domyśleć o co w tym wszystkim chodzi,zwłaszcza kiedy nadchodziły radiowe wieści.
                                          • ballest Re: Mity mitami pozostaną... 28.11.14, 14:50
                                            Zapomnijmy Jedwabne i IPN, bo dla mnie IPN jest organizacja stworzona tylko do zatajania polskich zbrodni, bo publikuja tylko to co obciaza innych a to swoje zbrodnie zatajaja a jak to wydawaja tylko komunikaty.
                                            Najlepszym przykladem jak sie w Polsce ( zreszta w Niemczech tez pod tym wzgledem nie jest lepiej) z prawdami obchodzi widzimy na przykladzie sledztwa w sprawie Kapitana Wrony, ktory przez swoja nieznajomosc zniszczyl samolot, doprowadzil do ruiny LOT i narazil na smierc swoich pasazerow - co robia Polacy - zataili PRAWDE!!!
                                            • cirano Re: Mity mitami pozostaną... 28.11.14, 18:08
                                              Napaść Hitlerowcow na Polskę wywołał w Polakach bezsilną złość, a na domiar złego z wszystkich stron słyszało się, że dostają po dupsku, że ich armie, które przedtem już defiladę w Berlinie ćwiczyły okazały się (zaś poza drobnymi wyjątkami), zgrają zawsze gotową do ucieczki a ich przywódcy hapelmanami potrafiący jedynie defilady organizować, szabelką larmo robić...
                                              Wściekali Polaków mieszkający tam Niemcy i aż się prosiła zemsta za porażkę na wszystkich frontach. Wprawdzie Westerplatte ciągle się broniła ale to był już tylko "łabędzi śpiew" polskich, na cały świat (hehe), sławnych, "zwycięzców z pod Grunwaldu"
                                            • erka_46 widzisz ballest... 28.11.14, 18:50
                                              ...jak to w Polsce jest,lepiej siedź tam gdzie siedzisz,do Polski nie wracaj,bo jedynie tydzień przeżyjesz,a i to nie jest takie pewne,jeśli cię nie zamordują to cię zabiją.
                                              • ballest Bromberg 29.11.14, 15:40
                                                Dla Tych co niewiedza, czytaj nie maja rudymentarnego pojecia o historii - to przypominam , ze Miasto Bydgoszcz ( Bromberg) wytyczyli niemieccy kolonisci, a wiec niech Poloki nie mysla, ze to oni to miasto wytyczyli, czytaj zalozyli - oni tam byli tylko sluzacymi i parobkami a nie mieszczanami, wprawdzie z biegiem czasu sytuacja sie troche zmieniala, ale do I Wojny Swiatowej bylo to miasto do 3/4 niemieckie.
                                                • cirano Re: Bromberg 30.11.14, 12:46
                                                  A Polacy jacy do Bromberg przyciągli to też najczęściej zbiegłe od szlachciury parobki, albo takie które na wsi z powodu wielu dzieci wyjścia nie mieli jak się wynosić.
                                                  Tak jusz i jes, że w doma jedyn Ungeziefer styknie a jak sie rozmnoży to potym Wirt sie wyniyś musi. Tak to było i jes dzisioj na Ślonsku
                                                  • ballest Re: Bromberg 06.12.14, 09:40
                                                    odkrywca.pl/zabijali-niemcow-z-zemsty,646575.html
                                                    o tym tez nie wspominaja, a takich Swinoujsci bylo Tysiace !
                                                  • ballest Re: Bromberg 06.12.14, 09:41
                                                    www.politikforen.net/showthread.php?65560-Der-Tod-sprach-polnisch-Dokumente-polnischer-Grausamkeiten-1919-1949-A-Amt-1940
                                                  • cirano Re: Bromberg 06.12.14, 12:36
                                                    Naczytołech sie jusz doś o Polakach i jejich bandytach. Zawsze jak czuli przewaga potrafili zażarcie (brali zemstę), leżoncego kopać, nojchyntnij niywinnych cywili.
                                                    (Niy) polecom "Tod in Polen" autora - Edwin Erich Dwinger. Tam włos sie jeży na polsko dusza, honor, charakter...
                                                    Potym zapełniały sie groby Piasnicy, lagry jak Stutthof, Dachau, Auschwitz, Gusen...
                                                    "Zawsze niewinnymi ludźmi" - gadają Polacy.
                                                    Dziś kradnom i mordujom bo "bierom zymsta" - zaś dalij godajom, a pamiynć jich siyngo czasow Krziżakow
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka