Dodaj do ulubionych

Po zdrowie na Śląsk!

18.10.05, 21:06
Jeśli coś wam zaszwankuje,
Albo gdzieniegdzie zakłuje
To na Śląsk przyjeżdzajcie
i leczeniu się poddajcie:))))


Wyniki rankingu dowodzą, że na Śląsku warto się leczyć


Śląskie szpitale po raz kolejny udowodniły, że mimo mizerii finansowej w
ochronie zdrowia, w wielu dziedzinach wciąż nie mają sobie równych. W
ogólnopolskim rankingu, który na zlecenie „Rzeczpospolitej” przygotowało
krakowskie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, na najlepszych
miejscach znalazło się aż 14 placówek z naszego regionu, w tym 2 niepubliczne

W dziesiątce najlepszych w kraju publicznych szpitali monospecjalistycznych
(specjalizujących się w danej dziedzinie medycyny) prym wiedzie Śląskie
Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Drugie miejsce zajął Wojewódzki Szpital
Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich.
— Gratuluję prof. Marianowi Zembali tego sukcesu. Osiągnął go ciężką pracą.
Dzięki niej jego ośrodek zajął pierwsze miejsce, które w zeszłym roku
należało do nas — powiedział nam dr n. med. Bogdan Koczy, dyrektor
piekarskiej „urazówki”.

Pierwsze miejsce wśród placówek prywatnych, podobnie jak przed rokiem,
przyznano Lecznicy Dzieci i Dorosłych — Szpitalowi im. Ignacego Mościckiego w
Chorzowie. Tak samo oceniono go w tegorocznym rankingu tygodnika „Wprost”, w
którym znalazł się na czele listy najlepszych prywatnych ośrodków
laryngologicznych w Polsce.

— To dla nas wielka nobilitacja — ocenia dr Mariusz Moś, wicedyrektor
chorzowskiej placówki.
Wśród szpitali wielospecjalistycznych i onkologicznych tym razem najlepsze
było Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Ale tuż za nim uplasowało się gliwickie
Centrum Onkologii, do którego przyjeżdżają pacjenci z całego kraju. Wiedzą,
że tutaj warto się leczyć — to ośrodek cieszący się znakomitą opinią. Wiele
nowoczesnych metod terapii wprowadził jako pierwszy lub jeden z pierwszych w
Europie. W tym roku dyrekcji gliwickiego Centrum udało się zakupić nowoczesny
sprzęt — rezonans magnetyczny. Teraz największym marzeniem tutejszych lekarzy
jest aparat do pozytronowej tomografii emisyjnej (tzw. PET), służący do
bardzo precyzyjnej diagnostyki nowotworów. W Polsce takim urządzeniem może
się pochwalić jedynie zdobywca I miejsca w rankingu — Centrum Onkologii w
Bydgoszczy.

W tegorocznym rankingu, który na zlecenie „Rzeczpospolitej” przygotowało
krakowskie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, na liście stu
najlepszych publicznych szpitali wielospecjalistycznych i onkologicznych z
województwa śląskiego jest osiem placówek. W pierwszej dziesiątce znalazły
się dwie: Centrum Onkologii w Gliwicach, ubiegłoroczny zwycięzca plebiscytu
zdetronizowany przez Centrum Onkologii w Bydgoszczy oraz Szpital Wojewódzki w
Bielsku-Białej. Oba ośrodki nie mogą narzekać na brak pacjentów. Wręcz
odwrotnie, narzucone przez Narodowy Fundusz Zdrowia limity przyjęć sprawiają,
że wielu chorych muszą odprawiać z kwitkiem.

Podobnie jest w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, kierowanym przez sławę
polskiej kardiochirurgii i transplantologii – prof. Mariana Zembalę i
Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich,
popularnej „Urazówce”. Oba ośrodki zdominowały listę 10 najlepszych szpitali
monospecjalistycznych, na której jest też siemianowicka „Oparzeniówka” (VIII
miejsce) i Śląski Szpital Reumatologiczno-Rehabilitacyjny im. gen. Ziętka w
Ustroniu (kieruje nim były wieloletni dyrektor „Urazówki”).

Cieszę się, że znowu jesteśmy na „pudle” – powiedział ∑ tuż po wczorajszej
uroczystości wręczenia dyplomów najlepszym szpitalom dr n. med. Bogdan Koczy,
dyrektor „Urazówki”. – Wysokie miejsce w rankingu oznacza, że mimo mizerii
finansowej można uzyskiwać świetne wyniki leczenia. Mamy nadzieję, że
Narodowy Fundusz Zdrowia to doceni i zaproponuje nam lepsze kontrakty w
przyszłym roku. Operujemy najciężej chorych i powinniśmy dostać za to więcej
pieniędzy.

Okazuje się, że śląskie szpitale, do których lgną pacjenci z całego kraju,
już na starcie przegrywają z placówkami akademickimi z innych regionów, choć
w niczym im nie ustępują, a w wielu dziedzinach są nawet lepsze. W zeszłym
roku za tzw. punkt rozliczeniowy NFZ w Katowicach płacił im tylko 9,25 zł,
podczas gdy w innych województwach stawka wynosiła co najmniej 10 zł. W tym
roku różnica jest jeszcze większa – śląskie ośrodki wysokospecjalistyczne
dostają za punkt 10 zł, a np. mazowieckie o złotówkę więcej.



------------------------------------------------------------------------------
--


Tylko do WOK-u
WOK – magiczne słowo dla sercowców. Dawny Wojewódzki Ośrodek Kardiologiczny,
dziś Śląskie Centrum Chorób Serca. Zaufanie pacjentów budują nie tylko
informacje przekazywane z ust do ust. Wielu ludzi mówi wprost: tu mi
uratowali życie, tu uratowali mi kogoś bliskiego. Jak bumerang pojawia się i
inna informacja: tu spotkałem przemiły, uważający personel. Informacja o
wysokiej pozycji zabrzańskiej placówki to duża satysfakcja dla personelu. Dr
Gabriela Mercik, kierownik pracowni promocji zdrowia i zaburzeń lipidowych
nie ma wątpliwości, że to efekt pracy ludzi.

– Leczymy na światowym poziomie, jak w USA czy w Niemczech. Powodem wysokiej
oceny naszej placówki jest na pewno to, że lekarze są bardzo dobrze
wykształceni, maja szanse stale się dokształcać. Prof. Zembala wypuszcza
wszystkich w świat. Jeśli ktoś chce się uczyć i szkolić, zawsze znajdzie u
niego zrozumienie. Zawsze także, odkąd pamiętam, profesor powtarzał nam, że
pacjent jest najważniejszy. Sama byłam pacjentką w różnych szpitalach i wiem,
jak to jest. U nas, kiedy idę na wizytę, pacjenci ze szczegółami potrafią
opowiedzieć, jakiej terapii zostali poddani. Lekarze na bieżąco ich
informują. Dla przykładu, podczas koronarografii lekarz cały czas opowiada o
tym, co robi. Pielęgniarki podobnie – chory czuje, że jest w centrum naszego
zainteresowania – mówi dr Mercik.

Potwierdzają tę opinię pacjenci. I ci sławni, jak np. wokalista zespołu Łzy,
i ci zwyczajni.

– Nawet kiedy dostałem skierowanie do Śląskiego Centrum Chorób Serca w
Zabrzu, to się specjalnie nie zdenerwowałem – mówi pan Tadeusz z Gliwic. –
Wiedziałem, że szpital ma dobrą renomę, kojarzył mi się zawsze z prof.
Religą. Już na miejscu okazało się, że badano mnie starannie, nie czułem się
jak przedmiot. Dla mnie to bardzo ważne, kiedy lekarz jest gotowy odpowiadać
na pytania pacjenta, a nie zbywa go. Nawet teraz, kiedy już wiem, że jestem
zakwalifikowany do zabiegu, nie przeraża mnie to. Człowiek czuje, że jest w
dobrych rękach.


Nikomu nie życzę znależć się w tych renomowanych ośrodkach ,ale zawsze warto
wiedzieć!!!



Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Po zdrowie na Śląsk! 18.10.05, 21:13
      a co powiysz o tym cyntrum medycyny niykonwyncjonalynj we Laband (niywia eli
      dobrzecgh nazwa podou)?
      • annak12 Re: Po zdrowie na Śląsk! 18.10.05, 21:27
        Wiesz ,że nawet nie wiedziałam ,że tam w Łabędach coś takiego istnieje.Narazie
        mi nic nie dolega,toteż i nie korzystam z takich przybytków;),i żebym nie
        musiała.;)
        • ballest Re: Po zdrowie na Śląsk! 19.10.05, 13:20
          Kiedys uech czytou w Niymcach, ze Slonske szpitale som najlepsze w skuadaniu
          zuomanych kosci, bo przez duzo wypadkow na kopalniach sie w ty dziedzinie
          wyspecjalizowauy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka