cos ciekawego

26.11.05, 13:10
Gliwicka diecezja odzyskała zabytkową rzeźbę




Anna Szadkowska z figurą Crystusa Zmartwychwstałego
Fot. Grzegorz Celejewski / AG




Przemysław Jedlecki 24-11-2005 , ostatnia aktualizacja 24-11-2005 21:03

Gliwicka kuria odzyskała piękną, barokową rzeźbę Chrystusa Zmartwychwstałego.
Wiele lat temu w tajemniczych okolicznościach zabytek zaginął. Kilka tygodni
temu oddał go kolekcjoner z Wrocławia

czytaj dalej »

r e k l a m a




Drewniana rzeźba przez wiele lat znajdowała się w parafii Narodzenia
Najświętszej Marii Panny w Gliwicach Bojkowie. Wierni podczas Wielkanocy
nosili ją w procesjach. Nie wiadomo, kiedy dokładnie rzeźba zniknęła z
kościoła, ale prawdopodobnie stało się to w latach 70. ub. wieku. Do niedawna
nikt nie wiedział, co się z nią dzieje.

Zabytkiem zainteresował się dr Jerzy Gorzelik, historyk sztuki z Uniwersytetu
Śląskiego. - Pisałem kiedyś o twórczości Johanna Melchiora Österreicha, który
w XVII wieku prowadził swój warsztat w Raciborzu. Chrystus Zmartwychwstały to
dobrej klasy rzeźba z warsztatu Österreicha, który był związany z cystersami
z Rud - opowiada Gorzelik.

Historyk słyszał, że rzeźba zniknęła. Z katalogu zabytków polskich wiedział,
jak wygląda.

Kilka miesięcy temu przypadkowo przeczytał w jednej z gazet regionalnych
artykuł o wystawie rzeźb prywatnego kolekcjonera z Wrocławia. W gazecie
zobaczył zdjęcie figury Chrystusa z Bojkowa. O swoim odkryciu Gorzelik
poinformował kurię w Gliwicach i ta rozpoczęła starania o odzyskania zabytku.
Dzięki pomocy prawników dotarła do kolekcjonera i poprosiła go o zwrot
zabytku.

- Trochę trwało przekonywanie tego pana, ale w październiku zwrócił nam
rzeźbę, i to za darmo. To człowiek, któremu zależy na tym, by dzieła sztuki
przetrwały, ale absolutnie nie życzy sobie rozgłosu - mówi Anna Szadkowska,
diecezjalny konserwator zabytków.

Właśnie rozpoczyna konserwację rzeźby, która - choć wielokrotnie była
przemalowywana - wciąż jest piękna. Przywracanie rzeźbie pierwotnego wyglądu
może kosztować nawet 30 tys. zł.

11 grudnia w Centrum Edukacyjnym im. Jana Pawła II odbędzie się aukcja kopii
obrazów Jana Vermeera, które namalowała Halina Swoboda. Dochód zostanie
przekazany na odnowienie odzyskanego właśnie zabytku. - Potem rzeźba trafi do
diecezjalnego muzeum - zapowiada Szadkowska.

    • ballest Re: cos ciekawego 26.11.05, 14:27
      Ten kolekcjoner to byc moze zlodziej, albo ktory zatrudniou zlodzieji.
      Czymu sie policja tym nie zainteresuje!
      Cieszam se ale ze juzas cos do naszego regionu wrocilo, no i muszymy
      podziekowac Gorzelikowi!
    • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 28.11.05, 11:10
      Tajemnice opolskiej Ceres


      Dorota Wodecka-Lasota 26-11-2005 , ostatnia aktualizacja 25-11-2005 21:12

      W tym tygodniu na jednej z internetowej aukcji znalazła się pocztówka z 1902
      r., która przedstawia opolską Ceres. Kolekcjoner i historyczka, którzy na nią
      trafili, zdębieli. Fontanna stoi w sąsiedztwie Poczty Głównej, a nie na pl.
      Daszyńskiego. - Nie ma mowy o fotomontażu. To dowód, że nie wiemy wszystkiego
      na temat historii miasta - mówią zgodnie Urszula Zajączkowska i Bogusław
      Szybkowski, który od piatku ma w swoich zbiorach tę wyjątkową fotografię

      Splot przypadków sprawił, że w ostatnich tygodniach wizerunek opolskiej Ceres
      spędzał sen z powiek dwóm osobom: Urszuli Zajączkowskiej, która historię Opola
      ma w jednym palcu, i Bogusławowi Szybkowskiemu, który może ją szczegółowo
      udokumentować z pomocą swojej kolekcji fotografii i widokówek. Oboje są
      pasjonatami, nic więc dziwnego, że kiedy Szybkowski natrafił na litografię
      przedstawiającą pomnik, natychmiast zadzwonił do Zajączkowskiej.

      - Osłupiałam - opowiada historyczka. - Rysunek przedstawiał zupełnie inny
      obiekt niż ten znany nam dzisiaj. Centralna postać stojąca pod masywnym
      baldachimem była z zupełnie innej bajki. Bardziej przypominała średniowieczne
      rzeźby niż rzymską boginię - dodaje Zajączkowska.

      Litografia została puszczona w obieg w 1904 r. i nie wiadomo, czy autorem
      przedstawionego projektu był Edmund Gomansky, który zapisał się w historii
      miasta jako autor opolskiej Ceres. Prawdopodobnie tak, gdyż przedstawienia
      rzymskich bogów na kartce są podobne do znanych nam wizerunków.

      Przez kilka dni zachodzili w głowę, dlaczego pomnik wygląda dziś inaczej.

      - Wiadomo z kronik, że w 1900 r. radni spierali się o kształt fontanny. Może
      kartka została puszczona w obieg, by przez upowszechnienie projektu dowiedzieć
      się, co na jego temat sądzą opolanie - zastanawiali się.

      Tymczasem na początku tygodnia na internetowej aukcji pojawiła się kolejna
      widokówka. Tyle że nie była to już kartka litograficzna, tylko fotograficzna, i
      przedstawiała pomnik stojący w sąsiedztwie urzędu poczty. Oznacza to ni mniej,
      ni więcej, że naprawdę musiał stać w tym miejscu, co uwiecznił fotograf,
      którego zdjęcie zostało wykorzystane na widokówce wysłanej z Oppeln 9 czerwca
      1902 r.

      - Znów osłupiałam, bo to przecież nie jest fotomontaż. Nie te czasy. Nie mam
      pojęcia, dlaczego rzeźba stoi przy poczcie, w miejscu gdzie dziś znajdują się
      budki telefoniczne, a w 1911 r. wzniesiono pomnik Bismarcka. Skoro wiadomo, że
      trwał publiczny dyskurs nad projektem, to może projektant przygotował makietę?
      Wszak miasto wyłożyło na Ceres 90 tysięcy marek, więc chciało postawić pomnik,
      który będzie się podobał? - zastanawia się pani Urszula, która zapowiada, że w
      najbliższych dniach postara się przejrzeć w Archiwum Państwowym lokalne gazety
      z początku wieku i kroniki magistratu.

      - Być może makieta została wystawiona przy okazji dożynek albo dorocznej
      wystawy ogrodniczej. Ta, którą znamy, została oddana w 1907 r., co było
      ukoronowaniem obchodów 100-lecia reformy agrarnej w Państwie Pruskim. Dlaczego
      wizerunek pierwowzoru został zastąpiony boginią, jeszcze nie wiemy. Dla
      historyka to dobra wiadomość, oznacza bowiem, że nie wiemy jeszcze wszystkiego
      na temat historii miasta. I zawsze jest coś do odkrycia - komentuje Urszula
      Zajączkowska.

      Bogusław Szybkowski tymczasem, nie namyślając się wiele, kupił unikatową
      widokówkę. Kosztowała 130 zł, czyli dwukrotnie więcej niż tego typu
      wydawnictwa.

      W piątek do niego dotarła.

      Co przedstawia fontanna?

      - Przede wszystkim trzeba oddać honor Fryderykowi Kremserowi, który określił,
      co to za dzieło, i rozpracował jego grupy alegoryczne. Do minionego tygodnia
      myśleliśmy, że wiemy na jej temat wszystko - zauważa Urszula Zajączkowska.

      Wiemy więc, że secesyjna fontanna jest dziełem berlińskiego rzeźbiarza i
      wykładowcy tamtejszej akademii sztuk pięknych Edmunda Gomanskyego, którego
      podpis widnieje u spodu jednej z bocznych postaci.

      - Główna postać Ceres symbolizuje ład i życie rodzinne, bogini ma być opiekunką
      społeczeństwa i rodziny. Przedstawione na okręgu fontanny postaci to Herkules
      (symbolizujący opolskich skalników związanych z przemysłem cementowym), Neptun
      i jego syn Glaukos (jako opiekun trudniących się żeglugą i flisactwem) oraz
      Ceres z córką Proserpiną (symbolizujące opolskie rolnictwo) - wyjaśnia
      Zajączkowska.

      Główna postać Ceres wznosi się wysoko na bogatym cokole z muszli, kształcie
      charakterystycznym dla stylów secesji. Aż do czasu ostatniej wojny była ona
      osłonięta ażurowym, kutym w miedzi, kunsztownej roboty baldachimem. - Ten
      jednak został prawdopodobnie przekuty na potrzeby wojenne - zastanawia się
      historyczka. Dziś również niewidoczna jest wykuta na cembrowinie basenu
      sentencja, która była apoteozą sukcesów pracy na roli i w przemyśle.

      Jak podawał na łamach "Gazety" architekt Andrzej Hamada, wyniosłość rzeźby
      podkreślało jeszcze posadowienie na klombie wyniesionym nieco ponad poziom
      placu. Zbudowane podczas ostatniej wojny pod placem schrony przeciwlotnicze
      zniekształciły jednak jego równą powierzchnię, tworząc nierówności i
      wybrzuszenia.

      W roku 1971 plac, wówczas Thaelmanna, został przebudowany według projektu
      architekta ogrodów Henryka Dąbrowskiego z opolskiego Miastoprojektu;
      podniesiono wtedy niweletę całego placu o około pół metra, dodając schody
      wyrównawcze, murki i gazony oraz nowy układ zieleni.
    • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 28.11.05, 20:40
      www.histmag.org/online/weduty/
      • ballest Re: cos ciekawego 01.12.05, 12:01
        Laband to se Anienka i Biotin cieszyc byndom
        www.histmag.org/online/weduty/ujazd.jpg
        • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 01.12.05, 15:14
          jo ino taki mauy typ - te obrozki som fjniyjsze jak se je powiynkszycie!

          :)
          • ballest Re: cos ciekawego 01.12.05, 15:37
            Ten link do Anienki, to juz je powiynkszony uobrozek.
            • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 01.12.05, 15:54
              niy - powiynkszynie mo wprowdzie tako samo adresa, ale jak na nia wuazisz to
              niy je to powinkszynie i cza dopiyro je kliknonc we dolnyj prawyj ece, jak sie
              tyn symbol pokoze :)
              • ballest Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:04
                Ja mosz recht, wtedy jest jeszcze wiynksze, ale Anienka przeca slepou nie je ?
                Podobou mi se tyn artikel uo Uopoulu!
              • annak12 Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:22
                Powiększyłam sobie ,i narazie czytam.Dzięki Laband .Ale ta góra bardziej na
                G.Św.Anny wygląda.
                • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:27
                  jak te gory we tle widza to mi sie tysz Tatry ino kojazom :))

                  to tak jak Italijoki z kuli plebiscytu do nos na Gorny slonsk przijechali ze
                  przekonaniym ize jadom w gory :))
                  • ballest Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:41
                    niy ;)
                    • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:54
                      fakty autyntyczny - posuali specjalne wyposazone oddziauy co normalnie to po
                      Alpach lotali :))
                    • annak12 Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:55
                      Studzionka już jest,a na prawo od niej przecież droga na Gliwice
                      (Widów).Kościoła obok zamku jeszcze nie było.A góry są z przeciwnej strony.Zamek
                      jes koło rynku.
                      • szwager_z_laband Re: cos ciekawego 01.12.05, 16:55
                        :)

Inne wątki na temat:
Pełna wersja