Pomyłka natury

11.02.06, 17:25
Bez grzechu Ewy nie rozwinęłaby się ludzkość, bo istotą człowieczeństwa
jest zdolność rozeznania dobra i zła


Z prof. Marią Bogucką rozmawia Aneta Górnicka-Boratyńska

Pomyłka natury - tak Arystoteles pisze o kobiecie. W Księdze Rodzaju nie
dość, że Ewa to postać drugoplanowa, bo stworzona z żebra Adama, to jeszcze
grzeszna i mężczyznę na złą drogę sprowadza. Trudno o mniej sprzyjające
kobiecie początki cywilizacji.

Satyry greckie przedstawiają kobiety jako potomków odrażających świń i psów i
to grecka literatura wprowadza stereotyp wrednej Ksantypy, jędzowatej,
głupiej żony. Grecja preferuje miłość homoseksualną, mężczyzna łączy się z
kobietą tylko w celach prokreacyjnych. Kobieta ma zajmować się domem, pod
żadnym względem nie jest dla mężczyzny partnerką, z wyjątkiem heter -
wykształconych, luksusowych prostytutek. W prawie rzymskim kobieta była
traktowana przedmiotowo, najpierw poddana władzy ojca, potem męża,
wykluczona z życia publicznego.

Z Biblią sprawa jest bardziej skomplikowana. To wielka Księga, natchniona,
ale napisana tak, żeby prymitywny pasterz mógł ją zrozumieć. W Biblii są dwa
opisy stworzenia człowieka: ludowego charakteru, w którym Bóg najpierw lepi
Adama z gliny, a potem z jego żebra kształtuje Ewę - twór drugorzędny. I
drugi, w którym mowa jest o tym, że stworzył Bóg człowieka - zarówno
mężczyznę, jak i kobietę na swój wzór i podobieństwo. Niestety, ten drugi
opis nie trafił do wyobraźni i powszechnie znana jest opowieść o stworzeniu
z żebra.

Z żebra czy nie, ale to Ewa zerwała jabłko i nakarmiła nim Adama...

Adam mógł go nie wziąć, Ewa przecież go nie zmuszała. Poza tym zerwanie
jabłka bardzo dobrze świadczy o Ewie, jej ciekawości i chęci poznania. W
jednym ze swych esejów Harold Kushner zastanawiał się, co by było, gdyby
Ewa jabłka od węża nie przyjęła, a więc co by było, gdyby ludzie żyli w
całkowitej niewinności i niewiedzy i nie odkryli istnienia świata dobra i
zła. Nie rozwinęłaby się cywilizacja, 'wyrosłaby tak wielka trawa, że
zakryłaby drzewo poznania' - pisze ten badacz Biblii. Bez grzechu Ewy nie
rozwinęłaby się ludzkość, bo istotą człowieczeństwa jest zdolność
rozeznania dobra i zła.

Nowy Testament zmienia spojrzenie na kobietę. Jezus nie dyskryminuje kobiet,
ale też wśród jego uczniów nie ma ani jednej kobiety.

A Maria Magdalena?! Wielu badaczy nazywa ją Apostołką Apostołów. Kiedy
Chrystus umiera, pod krzyżem zostają kobiety. I to im ukazuje się po
zmartwychwstaniu. W rozmowie z Samarytanką przy studni - kobiecie, i to z
gorszego plemienia, powierza swoje zbawcze przesłanie.

Chrześcijaństwo rozwijało się jednak w otoczeniu dwóch niechętnych kobiecie
kultur: judaistycznej (ortodoksyjni Żydzi uważają, że nawet dotyk kobiety
bruka, i dziękują Bogu, że nie stworzył ich kobietą) i grecko-rzymskiej. To
spowodowało, że kobiety bardzo szybko zmarginalizowano, odsuwając je od
kapłaństwa, czyli od władzy. Tylko na samym początku istniały diakonisy. O
jednej z nich, imieniem Feba, wspomina św. Paweł.

I zaraz nadeszli Ojcowie Kościoła, wyjątkowo wrogo do kobiet usposobieni.

Jak cały nurt ascetyczno-monastyczny. Jego zwolennicy udają się na pustynię,
żywią się korzonkami i wyrzekają wszelkich kontaktów z kobietami. Asceci co
pewien czas przeżywają ataki pożądania, ale oskarżają o nie nie swoje ciało,
tylko kobietę, która staje się symbolem żądz torturujących mężczyznę. Tak
można zinterpretować kuszenie św. Hieronima. Orygenes własnoręcznie się
wykastrował, by nie doświadczać więcej pożądania.

Następuje degradacja życia seksualnego i małżeństwa. Św. Augustyn na
przełomie IV i V w. ostrzegał, że nic bardziej ducha męskiego nie strąca w
niziny niż zbliżenie cielesne. Niechętny stosunek do seksu wpłynął na
traktowanie kobiet. Św. Klemens Aleksandryjski (pocz. III w.) uważał, że
każdą niewiastę powinna napawać obrzydzeniem sama myśl, że jest kobietą. Św.
Tertulian (przełom II i III w.) nazwał kobietę 'komnatą diabła'. Św.
Augustyn był przekonany, że kobieta i mężczyzna są sobie równi na poziomie
duszy, ale nie ciała (za Arystotelesem uważał, że kobieta to poroniony twór
natury). Wedle niego mężczyzna jest człowiekiem aktywnym, przeznaczonym do
panowania. Kobieta miała być pasywna i podporządkowana. Te poglądy rozwinął
w XIII w. św. Tomasz z Akwinu, wedle którego obraz Boga miał być zawarty
wyłącznie w mężczyźnie. Bóg jest początkiem i celem mężczyzny, początkiem i
celem kobiety jest mężczyzna.

Ale już w średniowieczu wielu kobietom udało się przebić.

Na historię kobiet nie można patrzeć jedynie jako na dzieje bezradnych ofiar.
Kobiety mogły osiągnąć lepszy status albo dzięki wysokiemu urodzeniu, albo
dzięki wybraniu drogi życia zakonnego i ascezy. Obok dworów klasztory były w
wiekach średnich ośrodkami, w których kobiety mogły się rozwijać i tworzyć.
Ogromną sławę w XIV w. zyskały dwie wielkie mistyczki - św. Brygida
Szwedzka i św. Katarzyna ze Sieny, w XVI w. Teresa z Avila, która została
ogłoszona Doktorem Kościoła. W polityce wielką rolę odegrała Małgorzata,
córka króla Danii - twórczyni unii kalmarskiej jednoczącej w XIV w. całą
Skandynawię. W XV w. legendą Francji staje się wiejska dziewczyna Joanna
d'Arc.

Bez pracy kobiet w ogóle nie byłby możliwy rozwój życia gospodarczego.
Średniowiecze to epoka, w której podstawy egzystencji zapewniała ciężka
praca fizyczna. Udział kobiet był w niej ogromny. To one nosiły wodę,
mełły ziarno na żarnach, piekły chleb, konserwowały żywność, przędły i
tkały płótno, szyły odzież. Gdy brakło krowy lub wołu, zaprzęgano je do
pługa.

Setki tysięcy kobiet oskarżono o czary i spalono na stosach.

Polowania na czarownice to wielka psychoza społeczna o bardzo skomplikowanym
podłożu. Trzeba pamiętać, że ofiarami prześladowań padali również mężczyźni,
więc to nie tylko przejaw mizoginizmu. W niektórych krajach, np. w Finlandii
i Islandii, o czary oskarżano głównie mężczyzn. Według ostatnich badań w
całej Europie w wyniku procesów o czary w ciągu XVI--XVIII w. zginęło
znacznie mniej ludzi, niż sądzono dawniej - nie miliony, lecz około 100
tys., z czego jedną czwartą stanowili mężczyźni.

Ale trzy czwarte to kobiety.

Rozwój wczesnego kapitalizmu spowodował załamanie się systemu opieki
społecznej, który funkcjonował w średniowieczu, kiedy jałmużna była
codziennym obowiązkiem. Pod wpływem reformacji zmienia się pogląd na
żebractwo: ubogi jest sam sobie winien, widocznie źle pracował albo w wyniku
predestynacji został skazany na taki los. Kobiety na wsi angielskiej
pozbawione jałmużny zaczynają przeklinać i złorzeczyć, a jeśli później
komuś padnie krowa albo zachoruje dziecko, proces o czary gotowy. Kobiety
częściej padały ofiarą oskarżeń, bo po pierwsze - to one były znachorkami,
po drugie - częściej żyły z jałmużny, i wreszcie - były bardziej bezradne
niż mężczyźni.
    • betelka Re: Pomyłka natury (2) 11.02.06, 17:26
      Gdzie w Europie kobietom było najgorzej, a gdzie najlepiej?

      Różnice w traktowaniu kobiet stają się szczególnie widoczne od XVI-XVII w.,
      kiedy w Europie zaczyna się wielka dyskusja o miejscu kobiety w społeczeństwie.

      To czasy wielkich transformacji, rozwoju wczesnego kapitalizmu i monarchii
      absolutnych pragnących dyscyplinować społeczeństwo także w sferze życia
      rodzinnego i seksualnego. Mężczyzna zaczyna zarabiać poza domem, w manufakturze
      i fabryce, i to wyłącznie od jego zarobków zależy poziom życia rodziny.
      Kobiety wypychane są z zawodów dawniej przez nie uprawianych - lekarka,
      akuszerka, aptekarka - i z cechów rzemieślniczych. Zostają dla nich tylko
      najniższe, najgorzej płatne zajęcia - służba domowa, drobny handel,
      prostytucja.

      Społeczeństwo czuje się zagrożone przez wszelkie próby rozszerzenia aktywności
      kobiecej. Wtedy właśnie zaczynają się masowe prześladowania czarownic, pojawia
      się literatura antykobieca, karykatury przedstawiające kobiety żądne władzy,
      jędze, żony wiarołomne, które szkodzą mężom.

      Najsilniej te zjawiska występują w Niemczech. To tam wielu teologów i
      profesorów w XVII w. twierdziło, że kobieta nie jest człowiekiem i że nie ma
      duszy. Zastanawiali się nawet, czy kobiety zostaną zbawione. Niektórzy
      teologowie uważają, że kobiety zmartwychwstaną, ale pod warunkiem że zostaną
      przemienione w mężczyzn. Mamy bowiem zmartwychwstać w formie doskonałej -
      chorzy jako zdrowi, starzy jako młodzi.

      Ale nie tylko teologowie deprecjonowali kobietę. W Niemczech uważało się za
      rzecz naturalną, że mąż bije żonę. Niemieckie małżeństwo było ekstremalnie
      patriarchalne. W Europie Środkowej - w Polsce, Czechach czy na Węgrzech -
      relacje między płciami były znacznie bardziej partnerskie, kobiety były
      mniej dyskryminowane przez prawo, miały większy wpływ na wychowanie dzieci i
      zarządzanie majątkiem.

      Dlaczego w Niemczech kobiety miały tak fatalnie, a w sąsiedniej Polsce lepiej?

      Dużą rolę odegrała reformacja, nakazując wszystkim samodzielne czytanie
      Biblii. Także kobiety musiały więc nauczyć się czytania i pisania. Po
      wystąpieniu Lutra liczne kobiety włączały się do dyskusji teologicznych, ale
      to zaczęło budzić niepokój tradycjonalistów, a i sam Luter zaczął wycofywać
      początkowe poparcie dla wystąpień kobiet.

      Ostatecznie zarówno Luter, jak i Kalwin zaczęli głosić, że podporządkowanie
      kobiety mężczyźnie wynika z woli bożej. W rezultacie reformacja przynosi
      umocnienie władzy patriarchalnej ojca i męża nad rodziną i kobietą. Gdy nie ma
      już pośrednika między Bogiem a człowiekiem w postaci kleru, reprezentantem
      Boga w rodzinie jest mąż i ojciec. On ma całkowitą władzę nad żoną i dziećmi.

      A w Polsce reformacja była słaba.

      Słaba i szlachecka, w ogóle nie objęła chłopów, a mieszczaństwo tylko
      liznęła. Poza tym w społeczeństwie szlacheckim kobieta tradycyjnie miała
      bardzo wysoką pozycję. A jeden odłam polskiej reformacji - arianie -
      przyznawał kobietom wyjątkowo dobre miejsce w rodzinie i społeczności.

      Dlaczego akurat szlachta polska nie dyskryminowała kobiet?

      Najbardziej sprzyja kobietom sytuacja w społeczeństwie rolniczym, gdzie praca
      kobiety jest niezbędna. Gospodarstwo chłopskie nie może funkcjonować bez
      kobiety, a podział pracy jest racjonalny, nie hierarchiczny. Kobieta zajmuje
      się ogrodem, hoduje drób i krowy, jeździ co tydzień na targ, żeby sprzedać
      jajka, kury i sery, i to ona przywozi pieniądze - niesłychanie rzadkie i
      potrzebne w gospodarstwie chłopskim. Tak samo ważna jest kobieta w
      gospodarstwie szlacheckim, na folwarku.

      Życie toczyło się tam jak w trochę bogatszym gospodarstwie chłopskim?

      Szlachta polska była bardzo upolityczniona. Sejmy, sejmiki, trybunały, sądy,
      a do tego rozbudowane życie towarzyskie bez przerwy odciągały szlachcica od
      domu. Bardzo chętnie oddawał żonie zarząd majątku, kobiety rządziły
      folwarkiem, były świetnymi menedżerkami. Anzelm Gostomski pod koniec XVI w.
      napisał poradnik gospodarstwa, w którym radził na zarządcę folwarku wynająć
      kobietę, bo mniejszą będzie się kontentowała płacą i lepiej tym folwarkiem
      zarządzała.

      Szlachcianki miały wielki wpływ na wychowanie dzieci, na politykę
      matrymonialną. Interesowały się sprawami publicznymi, nie zasiadały w Sejmie,
      ale wpływały na swoich mężów. Świadczą o tym słowa Andrzeja Frycza-
      Modrzewskiego, który w dziele 'O poprawie Rzeczypospolitej' krytykował tych
      mężów, którzy słuchają porad żon w kwestiach politycznych.

      A kiedy w XVIII i XIX w. mężczyźni walczyli i ginęli w powstaniach, kobiety
      jeszcze silniej umocniły swoją pozycję?

      Wtedy przejęły nie tylko zarząd majątkiem i rodziną, ale i obowiązek
      przechowywania polskości. Zapłaciły zresztą za to wysoką cenę, bo emancypacja
      w Polsce w XIX w. rozwijała się słabiutko w porównaniu na przykład z Anglią.
      Walka o niepodległość wydawała się Polkom znacznie ważniejsza niż walka o ich
      własne prawa.

      Zresztą pod zaborami mężczyźni też nie mieli pełni praw, wspólnymi
      ciemiężycielami byli zaborcy i solidarność dominowała nad antagonizmem płci.

      Kobiety prowadziły tajne nauczanie polskiego i historii, brały udział w
      organizowaniu powstań. Gdy na zachodzie Europy i w USA kobiety walczą o
      dopuszczenie ich na uniwersytety, Polki haftują sztandary. Ale to właśnie
      dzięki zaangażowaniu w odzyskanie niepodległości Polki otrzymały prawa
      wyborcze już w 1918 r. Francja i Włochy przyznały kobietom prawa wyborcze po
      II wojnie światowej, Szwajcaria - uważana za wzór demokracji i liberalizmu - w
      1971 r., a jeden z kantonów dopiero w 1991.
    • betelka Re: Pomyłka natury (3) 11.02.06, 17:28
      Wojny przyspieszają emancypację kobiet.

      Zdecydowanie. I i II wojna światowa to kroki milowe w rozwoju praw kobiet.
      Kiedy mężczyźni poszli walczyć, kobiety musiały zająć ich miejsca na rynku
      pracy. A potem trudno je było zagnać z powrotem do domu, chociaż próbowano.

      Dlaczego właśnie w Anglii i USA ruch emancypacyjny był najsilniejszy?

      W USA i Anglii emancypantki połączyły się z ruchem przeciwko niewolnictwu,
      kobiety zaczęły sobie uświadamiać, że także są niewolnicami. Zaczęło się od
      tego, że w 1840 r. nie wpuszczono czterech delegatek z USA na kongres
      przeciwników niewolnictwa w Londynie. Oburzone wróciły do USA i zaczęły walkę
      o prawa kobiet. Wystąpienia angielskich sufrażystek były odpowiedzią na
      moralność wiktoriańską, podwójną i zakłamaną. W XIX-wiecznej Anglii ubogie
      kobiety były zmuszone do nieludzkiej pracy. Robotnice pracowały do samego
      porodu, oddawały dzieci na wychowanie i wracały do fabryki; śmiertelność
      niemowląt była zastraszająca. Z drugiej strony tysiące młodych kobiet
      utrzymywało się z prostytucji. Ojcowie z cnotliwych patriarchalnych rodzin
      masowo korzystali z domów publicznych. Kobiety z warstw zamożnych znalazły się
      w potrzasku życia rodzinnego. W domu wszystkim zajmowała się służba. Nuda,
      brak zajęcia, brak celu w życiu. Tak narodziła się histeria, którą zaczął
      badać ojciec psychoanalizy Zygmunt Freud, twórca licznych mizoginistycznych
      stereotypów.

      Histeria i sufrażystki - paradoksalne owoce długiego królowania Wiktorii. To
      nie pierwsza władczyni, która nie zrobiła nic, by poprawić życie kobiet.

      Kobiety nie stanowią zwartej grupy socjologicznej. Należą do różnych warstw
      społecznych i reprezentują różne grupy interesów, które najczęściej są
      ważniejsze od płci. Kobiety są niesolidarne, bo mają sprzeczne interesy.
      Dlatego walka o równouprawnienie jest taka trudna.

      Mówi Pani o sobie historyk czy historyczka? Profesor czy profesorka?

      Historyk i profesor. Formy żeńskie po polsku są sztuczne i brzmią śmiesznie. W
      Czechach już się przyjęły, w Polsce tylko niektóre, wcześniej sfeminizowanych
      zawodów jak np. nauczycielka. Poza tym nie widzę powodu, by w życiu zawodowym
      manifestować swoją płeć. Jestem profesorem i bez względu na to, czy jestem
      mężczyzną, czy kobietą, mam takie same kwalifikacje i taką samą funkcję
      pełnię.

      Mimo takich samych kwalifikacji kobiecie jest trudniej.

      Emancypacja to nie tylko zmiany prawne, równie niezbędne są przemiany
      psychologiczne, a to powolny proces.

      Pamiętajmy, że emancypacja kobiet to zaledwie ostatnie sto lat. Co to jest w
      porównaniu z kilkoma tysiącami lat kultury patriarchalnej! Dopiero po II wojnie
      światowej pod wpływem Eleonory Roosevelt Deklaracja Praw Człowieka ONZ
      zmieniła sformułowanie 'man's rights' na 'human rights'. Zaledwie
      kilkadziesiąt lat temu.

      Jesteśmy dopiero u progu równouprawnienia, nigdzie pełna równość nie została
      osiągnięta. Niższe wynagrodzenia, szklany sufit, to wszystko znamy również ze
      świata nauki. Sfeminizowane studia, asystentek jest mniej więcej tyle, ilu
      asystentów, ale im wyżej w hierarchii uniwersyteckiej, tym mniej kobiet. W
      wielu gremiach naukowych byłam jedyną kobietą. Dopiero w zeszłym roku
      powołano na UW pierwszego rektora kobietę. Ale z drugiej strony - jeszcze u
      progu XX w. nie wszystkie uczelnie przyjmowały kobiety na studia.

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3156131.html?as=1&ias=3
      • ballest Re: Pomyłka natury (3) 11.02.06, 20:03
        Betelka, a Ty Emancom jestes?
        • betelka Re: Pomyłka natury (3) 11.02.06, 20:25
          ballest napisał:

          > Betelka, a Ty Emancom jestes?

          Czamu, niy podobou ci sie cos???????????
    • szwager_z_laband Re: Pomyłka natury 12.02.06, 11:09
      to je temat jak ulou dlo Margotki:))

      ps

      ale ze wojny przispieszajom emancypacja kobiyt to je straszne:))
Pełna wersja