szwager_z_laband
28.10.06, 11:03
Metamorfoza pierwsza - na Cmentarzu Hutniczym przy ul. Robotniczej wyłania
się spod chaczczy i śmieci coraz więcej nagrobków osób tu pochowanych.
Metamorfoza druga - notorycznie rozkradana nekropolia doczekała się solidnego
ogrodzenia z piaskowca ufundowanego z miejskiego budżetu i jako pierwsza
gliwicka nekropolia została włączona w miejski system monitoringu. Cztery
kamery przekazują obraz dyspozytorom w Centrum Ratownictwa Gliwice.
- Montaż kamer był dla nas sporą niespodzianką. Być może w ten sposób
doceniono naszą ciężką pracę, którą własnymi rękoma wykonujemy ratując
cmentarz przed zniszczeniem - mówi Małgorzata Malanowicz, z wykształcenia
architekt, która rzuciwszy cztery lata temu w internecie hasło "ratujmy
zabytkową nekropolię" była jedną z inicjatorek powstania
stowarzyszenia "Gliwickie metamorfozy".
Małgorzata Malanowicz porusza się po sporym terenie cmentarza tak pewnie,
jakby chodziła po własnym mieszkaniu. Choć można powiedzieć, że zna tu niemal
każdy kąt, nekropolia, na której chowano pracowników dawnej Królewskiej Huty
(dziś to Gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych) odkrywa coraz to nowe
tajemnice. Grupa entuzjastów z "Metamorfoz" uporządkowała na razie fragment
cmentarza. Zapaleńcy chcą zinwentaryzować miejsca pochówków i dowiedzieć się,
którzy ze znamienitych gliwiczan zostali tu pochowani. Nie ostał się plan
cmentarza, więc część nagrobków można uznać za symboliczne.
- Tablicę z grobu Gustawa Scharfa, inspektora Królewskiej Huty, znaleźliśmy w
czterech różnych miejscach. Skleiliśmy ją, nawet nie widać gdzie biegło
pęknięcie - Małgorzata Malanowicz wodzi palcem po płycie. - Przy okazji
stawiania muru trafiliśmy na rozrzucone elementy tablicy z mogiły
trzymiesięcznej dziewczynki. Przenieśliśmy ją do alejki, gdzie jak sądzimy,
byli pochowani najmłodsi mieszkańcy dzielnicy. Obok wyróżnia się jeden z
ładniej utrzymanych nagrobków dziewczynki, która w dniu śmierci miała
miesiąc. W zeszłym roku miejsce jej pochówku odnalazła siostra zmarłej i
teraz dba o nie sama.
Ostatni pochówek na założonym w 1808 roku cmentarzu miał miejsce w 1949 roku.
Spoczął tu John Baildon, hutnik i przemysłowiec, który w gliwickiej hucie
jako pierwszy uruchomił piec zasilany koksem. Tu także jest pochowany
hutniczy inspektor Wilhelm Kiss. Brat, August, słynny rzeźbiarz był autorem
nagrobnego monumentu, który niestety zaginął. Grupa z "Metamorfoz",
sprzedając przewodnik po Gliwicach i znajdując sponsorów doprowadziła z kolei
do rekonstrukcji nagrobka wielkiego śląskiego rzeźbiarza, Teodora Kalide.
Nawet w dniu Wszystkich Świętych społecznicy pełnią na cmentarzu dyżury - tak
będzie i w tym roku. Liczą, że symboliczny znicz przyjdzie zapalić ktoś z
rodziny pochowanych tu osób. A oni złożą kolejny element mozaiki.