Dodaj do ulubionych

Zimowe ogródki na Rynku

20.12.06, 10:12
Szklana pogoda na Rynku

Dobra wiadomość dla miłośników letnich ogródków. Już wkrótce na Rynku
powstanie ich zimowa wersja. Arkady pod Ratuszem i pod Domem Rzemiosła
schowają się za szkłem. Popularnemu „bąblowi” przybędzie więc konkurencja.

Wśród nas nie brak zarówno zwolenników, jak i przeciwników takiego pomysłu. Z
jednej strony niemal każda zmiana wzbudza w pierwszej chwili skrzywienie, z
drugiej... miło będzie obserwować zza szkła, ze szkłem w ręku śnieg prószący
na gliwicki Rynek - jak już wreszcie zima do nas zawita. Żeby uspokoić
miłośników zabytków, postanowiliśmy jednak sprawdzić, czy szklana zabudowa
jest zgodna z prawem i nie zagrozi pięknu naszego Rynku. Jak się okazało,
uzgadnianie wszelkich działań budowlanych, jakie mają miejsce w obrębie Rynku,
Dolnych i Górnych Wałów leży w gestii Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Restauratorom drogę do starań o zamknięcie podcieni otworzyła natomiast
zabudowa pewnej restauracji i powstanie na Starówce szklanej kopuły, która w
chłodne dni nie miała właściwie dla siebie konkurencji.
- Zabudowa miejsca, gdzie dawniej był antykwariat stała się faktem, który w
przyszłości mógł pociągnąć za sobą kolejne wnioski o zabudowę - wyjaśnia Ewa
Pokorska-Ożóg, Miejski Konserwator Zabytków - Dlatego właśnie w porozumieniu z
Prezydentem Januszem Moszyńskim zaproponowałam zorganizowanie spotkania z
udziałem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Jacka Owczarka i władz miasta w
celu ustalenia jednolitych wytycznych.
W ramach tych ustaleń przyjęto pewne zasady, które w efekcie miały
zabezpieczyć Rynek przed autorskimi pomysłami na zamykanie arkad.
- Zabudowa powinna być tak zaprojektowana, aby nadal były czytelne podcienia -
tłumaczy moja rozmówczyni - Możliwe jest jedynie wykorzystanie szklenia
bezramowego, którego montaż powinien nastąpić z zachowaniem wnęk o
głębokościach ok. 40 cm.
Kiedy zostaną otwarte zimowe ogródki? Prawdopodobnie jeszcze przed świętami.
Warto również podkreślić, że ku zadowoleniu przeciwników i zwolenników
zabudowy nie wszystkie arkady zostaną zamknięte. Wciąż będziemy mogli
przespacerować się w tunelu podcieni od strony widocznej z ul. Zwycięstwa.
Adriana Urgacz

Na zdjęciach sprzed 1945 na Rynku nie było podcieni. Pojawiły się one dopiero
w odbudowywanych po wojnie kamienicach. Ich projektantem był ówczesny miejski
architekt prof. Franciszek Maurer. Podczas nadzoru nad pracami wykopaliskowymi
pod płytą rynku odnalazł fundamenty dowodzące, że niegdyś były tu arkady.
(źródło: forum www.gliwiczanie.pl)

www.gliwicka.pl/index.php?pl=more&id=1&dz=wyd&wyd=a061213
Obserwuj wątek
    • meg_s Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 12:21
      na marginesie - profesor Maurer nigdy nie był miejskim architektem
      • schindler1 M&M 20.12.06, 12:35
        Ryszard Orzechowski

        RATUSZ LWOWSKI ZDOBYTY

        23 LIPCA 1944




        Plany polityczne i wojskowe akcji zbrojnej Armii Krajowej kryptonim ???Burza"
        miały na celu opanowanie Lwowa własnymi siłami zbrojnymi przed wkroczeniem
        wojsk sowieckich, aby w ten sposób wystąpić w roli gospodarza terenu i zająć
        stanowisko liczącego się partnera w rozmowach dotyczących organizowania
        administracji na terenach opuszczonych przez hitlerowskiego okupanta. W dniach
        1 i 2 maja 1944 roku spadły na Lwów sowieckie bomby. Tajne pismo ???Na straży
        Grodów Czerwieńskich" numer 10 redagowane przez Stanisława Ropuszyńskiego,
        Franciszka Maurera i księdza z kościoła św. Elżbiety - Michała Banacha w dniu
        13 maja 1944 roku zamieściło artykuł pod tytułem ???Quo vadis?", mający
        uspokoić mieszkańców przestraszonych zbliżającym się sowieckim frontem i
        powstrzymać masową falę opuszczania Lwowa przez polską ludność, szukającą
        schronienia na Ziemi Krakowskiej. Nie można dzisiaj z całą pewnością podać
        autora tego artykułu. Prawdopodobnie był nim ksiądz Michał Banach. Artykuł
        został napisany z dużym talentem literackim i wielkim poczuciem
        odpowiedzialności za losy miasta. W artykule tym czytamy:

        ???Każdy lwowianin jest dumny z tego, że Lwów to miasto nieustraszonych Orląt,
        że Leopolis Semper Fidelis. Semper? Zawsze? A cóż znaczą wyładowane toboły,
        wystraszone twarze od początku maja 1944r.? Czy to Orlęta? Czy spłoszone stado
        gęsi?...
        Bombardowania Lwowa w dniach 1 i 2 maja, choć dokuczliwe, choć wyrządziły nieco
        szkody, nie wyrządziły jednak zbyt wielkich ofiar w ludziach. Wystarczył dobrze
        zaopatrzony schron i nieco ostrożności. Wylazły jednak urojone zmory, które do
        niedawna nie były straszne... Myślicie, że gdy we Lwowie pękły na kilka dni
        szykany administracyjne to wszędzie jest tak samo? Spotka was rozczarowanie, bo
        już od Przemyśla zaczynają się druty kolczaste obozów koncentracyjnych... Skoro
        już chcecie koniecznie opuścić miasto i osłabić we Lwowie żywioł polski to
        przynajmniej nie zapomnijcie przed odjazdem pójść na Cmentarz Obrońców, aby
        stamtąd zabrać choćby grudkę ziemi na pamiątkę".

        Ileż pobożności i miłości do Lwowa w słowach autora artykułu, który pisze
        dalej: ???Wstąpcie do Katedry Lwowskiej i pomódlcie się przed cudownym obrazem
        Matki Boskiej Łaskawej, stańcie przed prastarą kaplicą Boimów, zaglądnijcie do
        katedry ormiańskiej, popatrzcie na Ratusz lwowski, na Plac Wystawowy,
        wspomnijcie na Targi Wschodnie, na Panoramę Racławicką, spójrzcie na Kopiec
        Unii Lubelskiej, zatrzymajcie wzrok na kopułach kościoła oo. Dominikanów,
        uczcie się od wież kościoła św. Elżbiety, co znaczy trwać..."

        Wyjazdy Polaków ze Lwowa nie osłabiły żywiołu polskiego, a Armia Krajowa
        zwiększała swoje szeregi nieustannie. W dniu 18 lipca niemieckie władze
        administracyjne opuściły miasto. Około południa ulicą Gródecką ruszyła na
        zachód furmankami, rowerami i pieszo policja ukraińska. W dniu 19 lipca miasto
        opuściły formacje Wehrmachtu, co stworzyło korzystny, na sytuację opanowania
        Lwowa przez Armię Krajową. Jednak dowódca Okręgu Lwowskiego Armii Krajowej ppłk
        dypl. Stefan Czerwiński takiego rozkazu nie wydał, prawdopodobnie z powodu
        pojawienia się w rejonie Lwowa cofających się pod naporem wojsk sowieckich
        kilku dywizji niemieckich. W tym czasie najsilniejsze oddziały Armii Krajowej
        znajdowały się na terenie miasta, które zostało podzielone na dzielnice.
        Dzielnica Śródmieście wystawiła kompanię i dwa plutony 19. pułku piechoty w
        sile około 200 ludzi. Ponadto umieszczono tam odwody 5 dywizji piechoty,
        kompanię saperów, około 150 żołnierzy Okręgu Kedywu, kompanię specjalną,
        sformowaną z żołnierzy służby wywiadu i kontrwywiadu Okręgu oraz oddział por.
        pilota Mieczysława Borysewicza w sile około 200 żołnierzy. Razem Dzielnica
        Śródmieście liczyła łącznie około 600 ludzi. Dowódcą Dzielnicy Śródmieście był
        kpt. Edward Sidorowicz ps. ???Burak".

        Dowódcą pierwszego rejonu był ppor. Stanisław Datka ps. ???Rybak", który
        otrzymał rozkaz opanowania Rynku i zawieszenia flag na wieży lwowskiego
        Ratusza. Dokonał tego pluton pchor. Stanisława Ropuszyńskiego, redaktora
        tajnego pisma ???Na straży Grodów Czerwieńskich". O tym piśmie już wspomniałem
        na wstępie artykułu. Żołnierzami tego plutonu byli między innymi współredaktor
        i autor szaty graficznej tego pisma Franciszek Maurer ps. ???Zyndram",
        kolporterzy tego pisma Franciszek Orzechowski ps. ???Oksza", ???Grzesio" oraz
        Ryszard Orzechowski ps. ???Jan"; autor niniejszego artykułu. Wydarzenie
        związane z przygotowaniem flag i zawieszeniem ich na wieży Ratusza oraz na
        kamienicy Schprechera przy ul. Akademickiej, gdzie mieściła się Komenda
        Dzielnicy Śródmieście jest jeszcze mało znane historykom Lwowskiej Armii
        Krajowej, o czym świadczą pomyłki występujące w ich książkach dotyczących tego
        tematu.

        Z tego powodu w oparciu o materiały dostarczone przez mojego przyjaciela
        docenta dr. inż. Franciszka Stefana Maurera wieloletniego pracownika naukowego
        Politechniki Śląskiej w Gliwicach, a w czasie okupacji Lwowa żołnierza Armii
        Krajowej, z którym służyłem w plutonie pchor. Stanisława Ropuszyńskiego i
        wspólnie zawieszaliśmy flagi na wieży lwowskiego Ratusza, wyjaśniam i
        przedstawiam całą historię tej akcji.

        Miejscem kontaktów organizacyjnych Armii Krajowej Lwów-Śródmieście stało się
        mieszkanie Państwa Maurerów, znajdujące się przy ulicy 3 Maja nr. 17, gdzie
        dowódca rejonu ppor. Stanisław Datka ps. ???Rybak" (obecnie profesor dr hab.
        inżynier wyższej uczelni) organizował odprawy, odbierał przysięgę wojskową od
        żołnierzy nowoorganizowanych plutonów i prowadził osobiście szkolenie żołnierzy
        na kursach dywersji. Dowódca rejonu ppor. inż. Stanisław Datka zaproponował
        również zaangażowanym w pracach konspiracyjnych członkom rodziny Maurerów
        wykonanie flag. Flagi zostały zrobione z wielkim zaangażowaniem i artystyczną
        umiejętnością przez Panią Stefanię, matkę mojego przyjaciela Franciszka Maurera
        i Jego siostrę Panią Zofię, które z wielką odwagą przyczyniły się do zdobycia
        potrzebnych materiałów, a później z narażeniem życia uszyły i przechowywały te
        flagi do czasu walk ulicznych na terenie Lwowa w czasie akcji zbrojnej Armii
        Krajowej, ???Burza". Flagi te o gigantycznych rozmiarach: około 6 metrów
        długości każda, zostały w dniu 22 lipca przeniesione przez dowódcę plutonu
        Stanisława Ropuszyńskiego i towarzyszących mu żołnierzy plutonu -Franciszka
        Maurera ps. ???Zyndram" oraz Franciszka Orzechowskiego ps. ???Oksza", ???
        Grzesio" z mieszkania przy ulicy 3 Maja 17, do domu nr 24 w Rynku, gdzie
        znajdował się lokal konspiracyjny, mieszczący się w mieszkaniu znanych
        lwowskich cukierników, Michotków, wywiezionych w roku 1940 na Sybir.

        Na drugi dzień, 23 lipca 1944 roku (data historyczna dla historii Lwowa) po
        przenocowaniu w mieszkaniu Państwa Michotków dowódca plutonu podciągnął swój
        pluton z rejonu ulicy Akademickiej - do Rynku i w czasie walk ulicznych na tym
        terenie wydał rozkaz Franciszkowi Maurerowi i mnie. autorowi tych wspomnień,
        wejście na szczyt wieży Ratusza i zawieszenia tam flag.

        Po latach Franciszek Maurer tak opisał to historyczne wydarzenie: ???My,
        żołnierze AK, byliśmy pierwsi, którzy po opuszczeniu Ratusza przez Niemców,
        dostaliśmy się do wnętrza przez wybity dolny kwadratowy filunek bramy
        wejściowej. Rozwiesiliśmy na szczycie Ratusza z czterech stron wieży flagi
        czterech aliantów: Polski, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Anglii i Związku
        Radzieckiego. Od strony Wysokiego Zamku umieściłem flagę ZSRR, co rozwścieczyło
        snajperów ukraińskich, będących na służbie niemieckiej, którzy coraz silniej
        nas ostrzeliwali. Po przeciwnej stronie wieży zawisła flaga polska, na
        pozostałych ścianach wieży - od wschodu - flaga Stanów Zjednoczonych Ameryki, a
        od zachodu - flaga Anglii. Flagi zostały zamocowane do żelaznej bariery i luźno
        zwisały, ku dołowi powiewając na wietrze
        • schindler1 Re: M&M 20.12.06, 12:36
          Po latach Franciszek Maurer tak opisał to historyczne wydarzenie: ???My,
          żołnierze AK, byliśmy pierwsi, którzy po opuszczeniu Ratusza przez Niemców,
          dostaliśmy się do wnętrza przez wybity dolny kwadratowy filunek bramy
          wejściowej. Rozwiesiliśmy na szczycie Ratusza z czterech stron wieży flagi
          czterech aliantów: Polski, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Anglii i Związku
          Radzieckiego. Od strony Wysokiego Zamku umieściłem flagę ZSRR, co rozwścieczyło
          snajperów ukraińskich, będących na służbie niemieckiej, którzy coraz silniej
          nas ostrzeliwali. Po przeciwnej stronie wieży zawisła flaga polska, na
          pozostałych ścianach wieży - od wschodu - flaga Stanów Zjednoczonych Ameryki, a
          od zachodu - flaga Anglii. Flagi zostały zamocowane do żelaznej bariery i luźno
          zwisały, ku dołowi powiewając na wietrze."

          Pamiętam dokładnie, że w pewnym momencie silny podmuch wiatru podniósł flagę i
          zawinął ją na barierze. Musieliśmy ponownie przy nasilających się wybuchach
          pocisków wspinać się na wieżę i obciążać końce flagi ???ciężarkami", aby
          uczynić je mniej podatnymi na podmuchy wiatru. Tymczasem pod Ratuszem obok
          żołnierzy Armii Krajowej gromadzili się mieszkańcy okolicznych domów, którzy
          mimo strzałów snajperów ukraińskich i niemieckich cieszyli się i witali
          żołnierzy Armii Podziemnej, dając świadectwo, że Lwów jest w polskich rękach,
          wyzwalany przez Polskie Wojsko. Do Rynku wjechał sowiecki czołg. Wysiadł z
          niego radziecki czołgista i zwrócił się do nas po rosyjsku: - Witajcie polscy
          partyzanci! Wyciągnął z czołgu małą, prowizorycznie sporządzoną, w kolorze
          bordowym flagę i witając się z dowódcą, pchor. Stanisławom Ropuszyńskim,
          powiedział: - Ja również chcę zawiesić flagę, dostałem taki rozkaz od dowódcy.
          Dowódca powiedział do mnie:
          - Idź z nim i zawieś flagę. Pierwszy wszedłem do Ratusza. Zaproponowałem
          wejście na dach budynku, ale on zatrzymał się na pierwszym piętrze przy oknie i
          powiedział:
          - Wystarczy tutaj. Wetknęliśmy drążek flagi we framugę okna na pierwszym
          piętrze. Czołgista uścisnął mi rękę i zszedłem z nim na Rynek, gdzie stał jego
          czołg.
          Wkrótce czołg ruszył i odjechał. Historycy ukraińscy wymieniają czołgistę
          Marczenkę jako pierwszego i jedynego żołnierza armii Czerwonej, który zawiesił
          na lwowskim Ratuszu flagę radziecką. Przemilczają udział Armii Krajowej w akcji
          wieszania flag, które pojawiły się nie tylko na wieży ratuszowej, ale i na
          budynku Schprechera, na gmachu Politechniki, zdobytej po ciężkich walkach przez
          Kedyw AK Okręgu Lwów i na wielu innych domach w całym Lwowie. Stanisław Pempel
          tak opisuje ostatnie dni Akcji ???Burza": ???Władze sowieckie nakazały zdjąć
          wszystkie flagi z budynków pod pretekstem wskazywania celów artylerii
          niemieckiej, a także zakazały używać do walki żołnierzy AK, tłumacząc to
          brakiem wyszkolenia". Wkrótce nastąpiły masowe aresztowania żołnierzy Armii
          Krajowej.

          Pluton Stanisława Ropuszyńskiego otrzymał rozkaz zakwaterowania się w dawnym
          Gmachu Gestapo przy pl. Smolki, a po następnych kilku dniach przyszedł rozkaz
          złożenia broni przy ulicy Lelewela. Ale większość żołnierzy nie wykonała tego
          rozkazu i powróciła do domu z krótką bronią. Później broń ta została
          niejednokrotnie użyta do walki z nowym sowieckim okupantem. Ale to już inna
          historia polskiego podziemia pod okupacją sowiecką. Dla mnie i dla moich
          kolegów, którzy jeszcze żyją pozostaje obowiązek utrwalenia historii Lwowskiej
          Armii Krajowej oraz zachowanie pamięci o tych kolegach, którzy polegli w walce
          z hitlerowskim i sowieckim okupantem.

          • schindler1 Re: M&M 20.12.06, 13:10
            www.ordynariat.opoka.org.pl/artykul_wiecej.php?idartykul=80
            Doc. dr inż. arch. Franciszek Stefan Maurer urodził się w Łącku 7 listopada
            1918 r. Studia ukończył w 1943 r. we Lwowie, gdzie rozpoczął pracę jako
            asystent u profesora Bagieńskiego. Przez cały okres wojenny aktywnie działał w
            konspiracji (SZP, ZWZ i AK). Do Gliwic przybył w 1946 r. i jako inżynier
            architekt włączył się w pracę przy odbudowie kraju. Spośród wielu jego budowli
            na Górnym i Dolnym Śląsku wyróżnić można rewaloryzację Starówek Wodzisławia i
            Gliwic. Od 1949 do 1995 r. prowadził wykłady i ćwiczenia na Wydziale
            Architektury Politechniki Śląskiej z zakresu: rysunków i malarstwa,
            projektowania wstępnego i przemysłowego, historii architektury i sztuki oraz
            konserwacji zabytków.
            Ważny element wielopłaszczyznowej działalności doc. Maurera stanowi także praca
            twórcza. Jego prace malarskie znajdują się w zbiorach kolekcjonerów w kraju i
            za granicą. Jeden z obrazów otrzymał Jan Paweł II, a portret generała „Grota”
            Stefana Roweckiego został umieszczony w Skarbcu Sztuki Wotywnej na Jasnej Górze.
            Prócz licznych wystaw na terenie kraju doc. Maurer eksponował swoje malarstwo w
            Wiedniu, Rzymie, Turynie, Weronie, dwukrotnie w Toronto, a na Consorso
            Nazionale di Segnalazione otrzymał dyplom wyróżnienia i medal.
            W zróżnicowanej tematyce twórczości doc. Maurera dominują pastelowe kwiaty i
            portrety.
            • ballest Re: M&M 20.12.06, 14:05
              Meg napewno osobiscie tego Maurera znou!
    • annak12 Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 18:31
      Letnie ogródki były czasowe,te... niestety.Już są zaszklone,Rynek wiele traci,a
      tylko dlatego,żeby przy piwku można podziwiać,tylko co?
      tylko czekać aż pozostałe zostaną zabudowane!konkurencja,abo?
      oj robią szopki,robią!
      • ballest Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 19:55
        Mosz recht, nie lubiam tych uogrodkow, bo szpecom rynek!
      • sloneczko1 Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 20:15
        szłoby takie ogrodki pozwiedzać wieczorową porą;)
        • ballest Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 20:18
          czymu, mozna wieczorem do restauracji wlysc!
          • sloneczko1 Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 20:26
            ale w dziyń niy mom czasu na to
            • ballest Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 20:29
              ale te ogrodki mie szterujom, szczegolnie te zaszklone.
              • sloneczko1 Re: Zimowe ogródki na Rynku 20.12.06, 20:35
                widziałach takie domy ze jednom ścianom ze szkła,szło sie siednyć na trownik
                abo ławka i widziało sie co te ludzie tam robiom;)jak w akwarium:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka