Dodaj do ulubionych

o dwoch takich ...

27.10.07, 10:15
Interes ubity na wojskowej ziemi
Sławomir Sowula2007-10-27, ostatnia aktualizacja 58 minut temu

Jeden oferent, niska cena, duży zysk w krótkim czasie - prawnicy ze
znanej sopockiej kancelarii zrobili z Wojskową Agencją Mieszkaniową
doskonały interes.

Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Prezydent Lech Kaczyński

Fot. Wojciech Surdziel / AG
Marta KaczyńskaTereny przy obwodnicy Trójmiasta przypominają wielki
plac budowy - wśród malowniczych lasów i wzgórz rosną nowe osiedla.
Jednym z nich są Wiszące Ogrody. Wkrótce będą doskonale połączone z
centrum, w pobliżu przebiegać będzie wylotowa Trasa W-Z z Gdańska.
Na wolnym rynku ceny ziemi osiągają tam ponad tysiąc złotych za
metr. Zdarzają się jednak okazje.

Latem 2006 r. gdyński oddział Wojskowej Agencji Mieszkaniowej
wystawił na sprzedaż dziesięć działek przylegających do Wiszących
Ogrodów. Do przetargów tzw. kopertowych stanęło po kilku
konkurentów. Walka była ostra, dzięki temu nieruchomości wycenione
na blisko 7 mln zł poszły za ponad 15 mln zł.

Takiej przebitki nie uzyskano tylko na jednej dwuhektarowej parceli.
Tę działkę za 1,85 mln zł - tylko 40 tys. zł powyżej ceny
wywoławczej - kupiła spółka Quorum. Należy do prawników z sopockiej
Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Głuchowski, Rodziewicz,
Jedliński, Zwara i Partnerzy.

To w tej kancelarii dorabiał kiedyś Lech Kaczyński, a aplikację robi
w niej obecnie jego córka. Jedliński zna się z Lechem Kaczyńskim od
20 lat, razem wspierali powstawanie potężnej grupy finansowej SKOK.
W Trójmieście Jedliński uznawany jest za nieformalnego doradcę
gospodarczego prezydenta. Jest też w radzie nadzorczej Kasy Krajowej
SKOK i SKOK Stefczyka.

Spółka Quorum też ma związek ze SKOK-ami - wynajmuje im swoje lokale.

Marek Głuchowski to od kilkunastu miesięcy szef rady nadzorczej
państwowego PKO BP. Józef Rodziewicz zasiadał w radzie nadzorczej
Rafinerii Gdańskiej za czasów rządów AWS.

Dotarliśmy do dokumentu, który opisuje transakcję Quorum z WAM.
Według urzędników WAM, spółka była jedynym oferentem.

Na przetarg kopertowy zgodził się Jacek Kotas, wtedy prezes WAM, a
obecnie wiceminister MON.

Dlaczego zamiast zwykłego ustnego przetargu w Gdyni przeprowadzono
przetarg kopertowy?

- Poprosili o to moi podwładni z gdyńskiego oddziału WAM. Ich
zdaniem przetarg kopertowy miał służyć wyłonieniu jednego nabywcy na
wszystkie działki. Jeden inwestor szybciej zbudowałby
infrastrukturę, która podwyższyłaby wartość terenów należących do
WAM, a znajdujących się w najbliższym sąsiedztwie i które w
przyszłości zamierza sprzedać - powiedział "Gazecie" minister Kotas.

Jednak działaki sprzedano kilku oferentom.

Pod dokumentem sprzedaży działki dla Quorum podpisał się Krzysztof
Kuraczyk pełniący wtedy obowiązki szefa oddziału WAM.

- Dlaczego zdecydował się pan sprzedać działkę, skoro inne
uzyskiwały dużo wyższe ceny, a dodatkowo był tylko jeden oferent?

- Cena była dla nas satysfakcjonująca.

- Może trzeba było unieważnić przetarg i spróbować większą kwotę?

- Przepisy na to pozwalają, ale nie nakazują.

Urzędnicy z WAM nie pozwolili "Gazecie" przejrzeć protokołu komisji
przetargowej. Spółce Quorum trafiła się okazja nie tylko z powodu
braku konkurencji. Niska cena była możliwa również dzięki wycenie,
która była podstawą do określenia przez WAM ceny wywoławczej
(jedynie 40 tys. zł niższej od ceny sprzedaży).

Sporządzono ją jeszcze w 2005 r. Kilka miesięcy później gmina
uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zezwalający
na zabudowę działki. Urzędnicy WAM nie uwzględnili tego. Tymczasem
istnienie planu podnosi cenę nieruchomości. - Wycena jest ważna
przez rok - tłumaczy Kuraczyk. Ten termin minął trzy tygodnie po
sprzedaży działki Quorum.

Dlaczego na działkę, którą kupili prawnicy z Quorum, nie było innych
chętnych? Uformowana w kształcie prostokąta była najładniejszą
spośród tych, które sprzedawała AMW. Dodatkowo to na jej terenie
zaplanowano drogę, więc właściciel będzie miał duży wpływ na to, jak
zagospodarowane zostaną dojazdy do kilku innych działek.

To oznacza, że nie on, a pozostali będą musieli dostosować się do
jego projektów. Mimo tych zalet na walkę nie zdecydowała się nawet
Grupa Inwestycyjna "Hossa", która jest hegemonem deweloperskim w tej
okolicy.


- Ta działka trochę nie pasowała do naszej strategii. Jednak kiedy
po przetargu okazało się, że interesuje się nią jakiś deweloper,
postanowiliśmy ją odkupić od Quorum - mówi Mariusz Gawron, prezes
Hossy SA. - Woleliśmy ją kupić, niż mieć potem problemy z
uzgadnianiem jakichś historii.

Quorum sprzedało Hossie działkę za 3,1 mln zł. Zarobiło więc krótkim
czasie 1,25 mln zł.

Pod aktem notarialnym z WAM podpisał się mecenas Rodziewicz.

- Dlaczego kupiliście działkę?

- Quorum jest spółką, która zajmuje się nieruchomościami. Hossa była
zainteresowana dużym budownictwem, a takiego tam nie można
prowadzić. My mieliśmy gotową koncepcję architektoniczną na
budownictwo szeregowe. I razem z tą koncepcją sprzedaliśmy grunt -
mówi Rodziewicz.

- Za ile?

- W tej chwili już nie pamiętam.

- Jaka działka? - dziwi się z kolei mecenas Zwara.


Źródło: Gazeta Wyborcza
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka