szwager_z_laband
09.06.09, 08:28
"Portrety bez ram – Krzysztof Konopka chrząszcze brzmią w...
Gliwicach
Co łączy Liverpool i Gliwice? Na pewno piłka nożna, wszak i FC
Liverpool i Piast grają w najwyższej klasie rozgrywkowej w swoich
krajach. Angielskie miasto to słynny europejski port, a gród nad
Kłodnicą także posiada swoją przystań. No i jest coś jeszcze
wspólnego – muzyka Beatlesów.
Matecznikiem najpopularniejszej grupy muzycznej w historii jest
oczywiście Liverpool. To z tego miasta wywodzi się Paul McCartney i
John Lennon oraz spółka. Natomiast w Gliwicach od 25 lat istnieje
grupa Chrząszcze, która w swoim repertuarze ma m.in niezapomniane
przeboje angielskiej grupy. Ale po kolei …
Biały Miś na kolonii
Głównym wokalistą i liderem zespołu jest Krzysztof Konopka. Z muzyką
żyje za pan brat od najmłodszych lat – Pamiętam, że kiedyś jak
byłem małym dzieckiem, śpiewałem sobie na klatce schodowej. Akurat
schodził sąsiad, który wystraszył się, że… płaczę. I chciał mnie
pocieszać… – śmieje się Konopka – Byłem wówczas bardzo zdegustowany,
że nie docenia moich zdolności wokalnych…
Na szczęście inni mieli więcej rozeznania w muzyce i doceniali
talent Konopki. – Nauczycielka śpiewu z mojej szkoły podstawowej,
pani Mazurek, szybko „wyłapała” mój głos. Wezwała nawet rodziców i
radziła im, aby kształcili mnie muzycznie. A na kolonii, wykonując
piosnkę „Biały miś”, zająłem bezapelacyjnie pierwsze miejsce w
konkursie śpiewu – wspomina z dumą wokalista Chrząszczy. Podkreśla
także, że wówczas z muzyką Beatlesów nie miał praktycznie żadnego
kontaktu. – Na topie była Abba, Anna Jantar, Czarno-Czarni. Przełom
nastąpił w wieku piętnastu lat. Gdzieś usłyszałem piosenkę „Yellow
Submarine”. I ktoś mi powiedział, że to są Beatlesi. Był to dla
mnie szok. Do tej pory kojarzyłem Beatlesów z pewną subkulturą, z
chłopakami z długimi włosami. Bo niby skąd miałem znać piosenki
chłopaków z Liverpoolu? W radiu ich nie puszczali…
Nim jednak Konopka spotkał na swojej drodze obecnych członków
zespołu i razem postanowili naśladować Beatlesów, próbował swoich
sił w innych zespołach. – Pochodzę z Łabęd. Tam kiedyś istniał
bardzo prężnie działający dom kultury. W nim to, na początku lat 80.
minionego stulecia działało kilka młodzieżowych zespołów. Mnie,
wówczas uczniowi pierwszej klasy liceum, zaproponowano występy w
grupie o wdzięcznej nazwie Hyde Park. Chętnie się zgodziłem i przez
jakiś czas darłem się tam w niebogłosy. Graliśmy rocka, często
ostrego i głośnego. Przeważnie prezentowaliśmy własne kompozycje.
Pan Tik Tak a to jego znak
Zespół Chrząszcze nigdy by nie powstał, gdyby nie osoba Zbigniewa
Białaty. – To prawda. Ze Zbyszkiem znałem się od dziecka, razem
chodziliśmy do jednej podstawówki, razem występowaliśmy także w
szkolnym kabarecie. On m.in. z Ryśkiem Wielbińskim, miał swój
zespół, który także – obok mojego Hyde Parku – otoczony był opieką
przez łabędzki dom kultury – wspomina Konopka – I kiedyś Zbyszek
zaprosił mnie na próbę, podał głosy i zagrał Beatlesów. I wszystko
od razu chwyciło tak jak powinno! W jednej chwili zrozumiałem, że
muzyka The Beatles to jest to, czego szukam. Że wolę to śpiewać, niż
drzeć się hardrocka…
I właśnie w ten sposób narodził się zespół Chrząszcze,
prawdopodobnie najdłużej grająca grupa muzyczna w Gliwicach. Ale
pierwsza nazwa zespołu brzmiała zupełnie inaczej. – Początkowo
nazywaliśmy się Tik Tak. Ale w tamtych czasach wielkie triumfy
święcił program telewizyjny o tej samej nazwie. No i kiedyś na nasz
koncert przyszły same dzieci, spodziewając się, że wystąpi ktoś z
telewizji. Szybko zatem zmieniliśmy nazwę… A czemu wybrano akurat
słowo „Chrząszcze”? – Jak to czemu? Bo Beatles po angielsku –
czytane fonetycznie – znaczy żuki, chrząszcze. Tyle, że
słowo „beatles” pisze się wówczas przez dwa „e” i bez literki „a”.
Proste.
Na dzień dzisiejszy zespół występuje w następującym składzie:
Krzysztof Konopka, Ryszard Wielbiński, Roman Kaczmarek, Tomasz
Salków i Zbigniew Białata. – Żelazna trójka, będąca od samego
początku to ja, Zbyszek i Rysiek. Później doszedł Romek, a
najmłodszym w zespole jest Tomek, rocznik 81. On też jako jedyny nie
mieszka w Łabędach. Wyemigrował do pobliskich Pyskowic – przedstawia
zespół Konopka. – Niewątpliwie karierę zrobił Romek. Wraz z zespołem
DNA występował na festiwalu w Jarocinie. Walter Chełstowski,
organizator imprezy, dostrzegł duże możliwości grupy. Stąd mieli oni
okazje nagrywać kilka utworów w legendarnej radiowej „Trójce”.
Niestety, zespół się rozpadł, gdyż jego członkowie porozjeżdżali się
po świecie. A Romek został i dzięki temu trafił do nas. Co ciekawe,
w ekipie DNA grał na gitarze, u nas jest perkusistą. Prawdziwa
muzyczna „złota rączka” …
Krzysztof Konopka nie idealizuje atmosfery w zespole. Mówi wprost,
że bywa rożnie. – Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Głównie w
weekendy, gdyż na co dzień każdy z nas pracuje zawodowo w różnych
branżach. A wiadomo, że gdzie pięciu Polaków, tam jest pięć zdań i
pięć opinii. Bywają więc i „ciche dni” … Ale tak jest w każdym
zespole…
Jednak nie przeszkadza to w odnoszeniu sukcesów. A tych na rynku
lokalnym było dużo. – W 1989 roku nagraliśmy piosenkę „Linda”. Był
to śmieszny utwór opowiadający o dziewczynie, która ma różne
kaprysy, a chłopak dla niej traci głowę. I ta piosenka przez kilka
tygodni utrzymywała się na liście przebojów Radia Katowice –
wspomina Konopka – Wielokrotnie występowaliśmy także w regionalnej
telewizji Katowice, a ja miałem okazję z solowym utworem „Serduszka
dwa” gościć na liście przebojów niegdyś popularnego polsatowskiego
programu „DiscoRelax”. A wykonując typowo śląską muzykę często
obecny byłem na antenie Radia Piekary.
Zespół Chrząszcze zagrał blisko 1000 koncertów w Polsce i za granicą
m.in. w Berlinie i w Wiedniu. – I nie mamy zamiaru kończyć. Muzyka
nadal sprawia nam wielką frajdę – jasno deklaruje Konopka.
Tylko co na to rodziny?
Błażej Kupski"