ballest
10.06.09, 17:26
polskou gupota nie mou granic!
"Polki oskarżyły McDonald'sa o dyskryminację rasową. Przegrały
Iwona Kadłuczka, Londyn 2009-06-10, ostatnia aktualizacja 2009-06-10 13:05:52.0
Dwie pracujące w McDonald'sie w Wlk. Brytanii Polki złożyły pozew do
brytyjskiego sądu pracy. Twierdzą, że przełożona zabroniła im rozmawiać po
polsku podczas przerw. Obie uznały, że zakaz rozmów w ojczystym języku to
dyskryminacja rasowa. Sąd nie zgodził się z tą argumentacją.
Renata Szewczyk i Maria Cisowska, pracownice McDonald'sa w angielskim Exeter
zeznały w poniedziałek przed miejscowym sądem, że zastępczyni kierownika,
Claire Lashbrook, kazała im rozmawiać ze sobą tylko i wyłącznie po angielsku,
nawet na przerwach. Polki poczuły się tym zakazem dotknięte, dlatego
zdecydowały się wyjaśnić sprawę na drodze prawnej - poinformował dziennik
"Western Morning News".
Inni pracownicy czuli się "niepewnie"
Maria Cisowska nie umie porozumieć się tylko po angielsku, ponieważ bardzo
słabo zna ten język. Kobieta złożyła zeznania korzystając z pomocy tłumacza.
Jak się okazało, Polki zostały upomniane przez przełożoną, po tym jak inni
pracownicy zgłosili, że kobiety rozmawiają w swoim ojczystym języku nie na
przerwach, ale w czasie pracy. Reszta załogi nie mogła ich zrozumieć.
Tłumacząc zachowanie Lashbrook reprezentująca McDonald'sa Rohan Pirani mówiła,
że takie zachowanie powodowało, że inni pracownicy czuli się "niepewnie", a
Polki "izolowały" się od reszty grupy.
Sama Lashbrook przyznała zaś, że po zajściu zorganizowała spotkanie dla
pracowników, na którym poprosiła wszystkich o posługiwanie się na terenie
restauracji jedynie angielskim.
Polki przegrały z gigantem
Sąd orzekł, że kobiet "umyślnie przesadziły", a zachowanie przełożonej nie
było podyktowane uprzedzeniami rasowymi.
Występujący w imieniu żony i jej koleżanki mąż jednej z Polek skomentował
wyrok jako "rozczarowujący". Zapowiedział także, że Renata Szewczyk i Maria
Cisowska rozważają apelację.
Na łamach lokalnej prasy w imieniu McDonald'sa wystąpił rzecznik prasowy. -
Jedną z najsilniejszych stron naszej firmy jest różnorodność. Następną -
szansa bycia częścią zespołu. Efektywne porozumiewanie się z członkami grupy
jest wymagane, aby wszyscy czuli się zaangażowani. Każdego dnia w naszym
biznesie są momenty, kiedy jest potrzebny lokalny język, a w Wielkiej Brytanii
jest nim prawie zawsze angielski - tłumaczył w "Western Morning News".
Iwona Kadłuczka, Londyn"
Ja zrobcie apelacja, siostry Kubusia-Pantofelka!