Dodaj do ulubionych

Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode...

19.06.04, 09:23
Jestem w "terenie" - bardzo daleko stad...

Wczoraj w czasie lunchu udalo mi sie zlapac na ostryge "long tom'a" (ostryg
tutaj jest pelno, przyczepionych do kamieni). Sam "long tom", to taka dluga
srebrna rybka z dlugim dziobem pelnym ostrych zabkow.

Po poludniu dolozyli nam "sport", wiec dopiero poznym wieczorem wybralem sie
z moim "long tom'em" na prawdziwe ryby. Nad woda wycielem z niego dwa
piekne, bardzo dlugie filety i podzielilem je na cztery rowne czesci.

Kiedys zarzucilem pierwszy raz, bylo juz ciemno. Przyplyw, a okolice slyna z
olbrzymich slonowodnych krokodyli - poczulem sie troche nie swojo...
(Ale drakulina chyba by sie ucieszyla, gdyby tak quicklego zjadl
krokodyl... :)) No ale nic...)

Po pierwszych pieciu minutach branie. Najpierw delikatne "tykanie" jak
malutkiej ploteczki, ale zaraz po tym zylka wysuwa sie coraz szybciej.
Zacinam. Zlowrogi pisk kolowrotka. Wedka niebezpiecznie wygina sie w palak.
Popuszczam hamulec kolowrotka. Zylka znika ze szpulki - wiem ze juz musialo
zejsc jakies 100 metrow, zostalo mi jeszcze 100. Probuje to "cos"
zatrzymac. Zadnego efektu. Czuje pod palcami, ze mam jeszcze jakies 20-
30m. Albo, albo. Decyduje sie to cos zatrzymac. Zapieram sie nogami. Zyla
plecionka "FireGelypsum" wytrzymuje 60 funtow (30kg). Wedka trzeszczy.
Czuje bol reki. Ryba nie reaguje, prze w kierunku otwartego oceanu. Jeszcze
sekunda... Plecionka strzela.

Zwijam plecionke. Pekla zaraz przy haczyku. Zakladam trzy haczyki polaczone
za kolanka. Do wody wedruje kolejna porcja "long tom'a".
Nie czekam dlugo, minute moze dwie. Trzesa mi sie rece. To samo! Chryste
panie... Sen na jawie. Zacinam. Dokladnie to samo. Czuje olbrzymi opor.
Posuwa sie majestatycznie do przodu, nabiera rozpedu. Wysuwa zylke coraz
szybciej. Nie mam nad tym czyms, nad tym potworem zadnej kontroli! Trzask
plecionki...

Tego za wiele. Wracam do obozu. Biore od kolegi stu funtowke (wytrzymalosc
50kg). Dobra do wieszania na niej bielizny. Zakladam potrojny hak. Trzecia
czesc long tom'a" w wodzie. Czekam nie dluzej jak piec minut. Zykla wysuwa
sie z kolowrotka. Zacinam. Cos zatrzeslo pod woda lbem... Doskonale to
czuje. Majestatycznie ale ostro to w jedna, to w druga strone. Po chwili
luz. Plecionka (zylka) wisi... Przynajmniej wiem, ze tym razem to byl
rekin. Musial byc spory. Jakies 20-30kg. Ale co najwazniejsze mialem nad
nim kontrole. Nie mam stalowego drutu, zeby zalozyc na koniec plecionki, zeby
mi nie przecial zebami plecionki drugi raz...

Zakladam czwarta i ostania czesc "lon tom'a". Znow nie czekam dlugo. Tym
razem branie jest "z pedu", tak jak bym doczepij haczyk do przejezdzajacego
pociagu. Wszystko razem trwa moze jakies 15 sekund. Zapieram sie nogami z
calej sily. Slysze trzask stu funtowki...
*****************************************************************************

Dzisiaj jest sobota.
Popoludnie. Wyjatkowo dzisiaj skonczylismy "prace" o 1500. Poszedlem zlapac
kolejnego "long tom'a", ale przywialo algi, woda zrobila sie zielona...
Chyba nie bedzie dzisiaj lapania.

Postanowilem wiec podzielic sie z wami moimi wrazeniami.

Jest 17:19. Pojde jeszcze i zarzuce. Moze zlowie jakas przynete.
A jak cos zlowie to napisze.

P.S. Solennie zapewniam, ze to co napisalem jest prawda. Tymi rybami nie
byly krokodyle, bo zachowuja sie na haku zupelnie inaczej, ani czesto tu
wystepujace gigantyczne plaszczki (sa silne, ale powolne...)

Calineczko napisalem do Ciebie krotki e-mail. Nie wiem czy doszedl. Mam
zablokowane dojscie na poczte forum, akomputer na Lotus Notes pisze z
wielkimi problemami.
Obserwuj wątek
    • bart68 Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 19.06.04, 09:35
      Na co łapiesz, chyba nie tylko na ostrygi?:)
    • friendly_animal Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 25.06.04, 22:14
      kawał dobrej lekturki Quickly:)gratuluję, powieściom typu stary człowiek i
      morze mówiłam nie ale widzę,żę można zdziałać coś w tym gatunku.Podziałało na
      wyobraźnię:)pozdrawiam cieplej albo chłodniej, wzależności od zapotrzebowania:)
      • quickly Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 01:17
        Wczoraj wieczorem mialem grac w szachy.
        W koncu znalazlem kogos, z kim moge rozegrac jakas ciekawa partie...

        Juz szedlem szzcesliwy z szachami pod pacha do namiotu, w ktorym miesci sie
        nasza kuchnia i stolowka, kiedy zagadal do mnie moj szef.
        "Lecimy do Seisa?"
        "Czemu nie..." - opowiedzialem nieco z rozterka.
        (Troche szkoda, bo zapowiadala sie dobra partia szachow...)

        Po drodze dolaczylo do nas jeszcze dwoch z naszego "biura".
        Podpisalismy liste i po polgodzine, tlukac sie po bezdrozach tojota landcruiser
        dotarlismy szczesliwie we czworke na pomost w Sesia.
        Wlasnie byl przyplyw. Ciepla tropikalna noc. Ksiezyc romantycznie odbijal sie
        od fal oceanu.

        Lapiemy pierwsze male rybki na przynete. Tym razem, bart68, robimy to za pomoca
        jigow (szesc haczykow z ozdobami jak na choince - bardzo skuteczne). Moja
        wedka na "wielka" rybe jest juz w wodzie.

        Po polgodzinie jeden z grupy ma branie. Jakiejs metrowej dlugosci barakuda
        schodzi mu z haka juz przy samym pomoscie.

        U mnie spokoj.

        Ten sam gosciu po polgodzinie wyciaga "wolve herring" (sledzia-wilka). Ma
        jakies ponad dwa kilo. Do jedzenia za bardzo sie nie nadaje, ale jest
        znakomity na przynete.

        Tniemy sledzia na filety...

        Magia oceanu!

        Pierwsze branie na filety juz po sekundach.
        Zacinam!

        Wedka jeczy i wygina sie w palak. Ciagnie jak traktor... Znow wiem, ze to cos
        nie zatrzymam. Kobinuje z hamulcem kolowrotka. I tak, i siak...
        Trzask!
        Po zawodach.

        Zakladam kolejny hak.
        Kolejne branie.
        Zacinam i... kolejny luz zylki.

        Po kolejnym razie zaczynam czuc zniechecenie. Nie mam co tu robic z moja 30kg
        zylka. Albo to "cos" obcina mi haki, albo sie zrywa.

        Koledzy na trzech, maja tylko jedno branie.

        Filety sie kocza.

        Czas wracac, bo na zegarku 22:35. A wpisalismy do "dziennika", ze wracamy o
        22:00. (Po godzinie czasu, od wpisanej godziny powrotu, automatycznie zaczyna
        sie procedura poszukiwania "zaginionych").

        Bezsilnosc. O niej mysalem wracajac spowrotem...


        • kasia-s Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:03
          mężczyźni lubią zawsze wygrywać ???
          • quickly Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:16
            Droga kasiu-s.
            Czy musze zawsze wygrac...?
            Z kim!?
            Z bogu ducha winna ryba?

            Ja bardzo chcialbym tylko zobaczyc jak to "cos" wyglada!
            Pozniej, co najwyzej, pocalowac to cos w jego zebaty pyszczek i wypuscic
            spowrotem do wody, zeby to "cos" dalej sobie plywalo w lazurowych toniach
            oceanu na chwale boza i quickly'ego, ktory kocha zwierzeta (i ludzi chyba
            tez... :)))
            • kasia-s Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:19
              to skąd bezsilność? powinieneś być zadowolony, ze ryba wygrała w tych
              zawodach...
              • quickly Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:41
                Cieszyc sie ze ryba wgrala...?

                Przez moja bezsilnosc biedne stworzonka plywaja teraz ze stalowymi hakami w
                swoich sympatycznych mordkach. (Za kazdym razem schodzily mi z wedki razem z
                hakami.)

                A tak z wody bym wyjal. Zgrabnie haczyk odczepil. W lekko okaleczona morke
                pocalowal...

                Jestem bardzo ciekaw co teraz te ryby o mnie sobie mysla...
                • jmx Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:49

                  Miałyśmy szczęście, że zwiałyśmy takiemu frajerowi ;-D


                  Witaj Quickly i Kasiu, dawno was tu nie było widać :-)
                  • kasia-s Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:56
                    witaj jmx, jakoś mi coraz częściej tu nie po drodze ;))
                    • jmx Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 02:58

                      Jakoś sie utarło, że często "po drodze" z tym forum mają raczej mało zadowoleni
                      z życia, to chyba należy pogratulować? :-)
                      • kasia-s Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 03:07
                        hmm, aż gratulować chyba nie ma czego, ale niewątpliwie nie jest tak szaro jak
                        było wtedy, kiedy tu często bywałam. Dzięki :))
                      • quickly Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 03:12
                        Ciagle zachodze w glowe, dlaczego jeszcze nie spicie.
                        meduza4, to co innego...
                        W watku obok napisala, ze jej koleznka-hetera wymyslila na weekend cos
                        makabryczniego. I stad ta jej bezsennosc... (a udusic poduszka to smacznie
                        chrapiaca, zadowolona z siebie i swoich planow, kolezanke!)

                        A wy moje panie, za jakie grzchy musicie tutaj pokutowac?

                        Ja nie spie, bo meczy mnie sumienie (sprawa hakow w rybich pyszczkach) i po za
                        tym jest 11:10 rano i za 50min. bedzie lunch.
                        • jmx Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 03:28

                          No widzisz, strasznie nagrzeszyłyśmy w poprzednim wcieleniu i teraz
                          pokuktujemy. To znaczy ja, bo Kasia to za niewinność tu się tuła po nocy ;-)))))

                          Smacznego i dobranoc wszystkim :-)
                          • kasia-s Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 11:39
                            najgorzej to z tymi co za niewinność ;))
                            a tak w ogóle, to ja się już wyspałam, więc dlatego tu jestem ;))
        • friendly_animal Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 26.06.04, 11:56
          Heheheh:)ja mam tylko nadzieje Quickly,ze te powiedzmy profesjonalne terminy i
          rybie imionka sa prawdziwe i ze moja wiedza z tego zakresu ulegla w zwiazku z
          tym powiekszeniu i nie oszukujmy sie jestem teraz madrzejsza:)niestety wszelkie
          doswiadczenia jakie posiadam z obszaru lowienia rybek ograniczaja sie do
          biegania z plastykowa siatka w wodzie po kolanaka i bezskutecznych probkach
          wyciagniecia co ponetniejszych malunich okazow,napisalam bezskutecznych no bo
          sprobuj kuchenka podniesc taka wypelniona woda siate heheh ramionka niby mam
          ale...coz...:]lekturka przyjemna tylko ja to bym te romantyczne odbicia
          ksiezyca sobie darowala no chyba,ze ten tekst ma drugie dno i nie chodzilo tu o
          TE RYBY, choc nie sadze zebys pisal o czyms innym pod plaszczykiem rybich
          lusek...tak sie zastanawiam czego sie zyczy wedkarzom, moze tlustej ryby pod
          wedka?w kazdym razie pozdrawiam i kiwam glowka z aprobata;]
          • quickly dla friendly_animal... 26.06.04, 13:18
            Nie mam zwyczaju klamac.

            Wszystkie terminy podane przeze mnie sa jak najbardziej poprawne. Dla czesci z
            nich, szczerze piszac, nie znam odpowiednika w j. polskim (np. dla "long tom").

            Nie lekcewazylbym Twojego biegania z siateczka i lowienia malunkich okazow.
            Moge Ci tylko pozazdroscic. Wbrew pozorom roznorodnosc i bogactwo flory i fauny
            polskich stawow i rzeczek jest przeogromna. Sam bedac jeszcze chlopcem
            wyciagalem za pomoca podrywki (tej duzej siatki, o ktorej piszesz) bardzo
            ciekawe okazy. Jest taka rybka, ktora nazywa sie rozanka. Sklada ikre... no
            wlasnie gdzie? W malzach. I tam sie rozwija sie jej ikra. Samica uzywa do tego
            celu specjalnego narzadu (pokladelko). A sama rozanka (ktora czesto wystepuje w
            Polskich wodach) niczym kolorami nie odbiega od ryb egzotycznych. Na temat tego
            gatunku i innych, moglbym napisac wiecej, ale nie chce Cie zameczac...

            Co mojego "romatycznego odbicia ksiezyca w tafli oceanu"... hmmm, no coz, bylo
            ono zamierzonym dodatkiem literackim (moze nieco topornym w moim wydaniu) w
            celu "zmiekczenia tematu". Ale ksiezyc swiecil na prawde i nawet majestatycznie
            elegancko sie odbijajl od tafli oceanu...

            Nie lubie pisac dwuznacznie. Nie lubie sciemniania...
            • quickly dla kasia-s... 26.06.04, 13:23
              Dziendobry... jak sie spalo?
              Widze, ze wstalismy dzisiaj wczesnie rano o jedensatej.
              Ty to masz dobrze kasiu-s!

              Zaraz ja ide do lozka, a kiedy juz bede spal to napisz cos do mnie. :)))
              • quickly dla kochanej cal-ineczki... 26.06.04, 13:27
                aniolku, gdzie jestes?
                security odlaczylo nam wejscie poczte (GW), na szczescie moge jeszcze pisac na
                forum...
                samo zycie :))))
                • dobrutka Re: dla kochanej cal-ineczki... 26.06.04, 14:53
                  quickly napisał:

                  > aniolku, gdzie jestes?
                  > security odlaczylo nam wejscie poczte (GW), na szczescie moge jeszcze pisac
                  na
                  > forum...
                  > samo zycie :))))

                  Quickly, Jak na Forum mozesz wejsc, to mozecie otworzyc prywatne Forum.Wtedy
                  jak poczta nie dziala to tam mozna pisac.
                • cal-ineczka Re: dla kochanego quickly... 02.07.04, 16:04
                  U mnie wszystko gra.
                  Wstaje rano, biegne na uczelnie, pije kawe,
                  ucze sie suszarek, itpodobnych urzadzen,
                  potem zmieniam miejsce nauki, pije druga kawe,
                  ucze sie albo powtarzam,
                  potem jestem w jeszcze innym budynku,
                  a jak mi sie znudzi to jade do domu,
                  jem dobre ciacho, slodycze, ogladam "samo życie"
                  i tak jakos.
                  W poniedzialeh ide do kina z moja byla scholka,
                  a potem z mama i tata bo mam zaleglosci
                  (jeszcze z dnia mamy) (!...)
                  ale pojdziemy.
                  A potem trzebaby rozkrecic scholke albo przekwalifikowac,
                  tak, zeby oprocz wypadow do kina jeszcze czasami pospiewac teroche.
                  Zreszta czas pokaze jak to bedzie.

                  Nie czytalam Twojego watku,
                  tak wiec nic na ten temat nie napisze,
                  ale mysle ze dobrze sie bawisz, to dobrze.

                  A.... nie pisze tutaj,
                  i niewiem czemu tacy madrzy ludzie jeszcze tu pisza,
                  niewazne. Nie chce robic klotni,
                  poprostu mnie nie ma,
                  i narazie spadam.

                  Calka
                  • grazynka18 Re: dla kochanego quickly... 04.07.04, 00:13
                    cal-ineczka napisała:

                    >> A.... nie pisze tutaj,

                    Hurraaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :-)))
              • kasia-s Re: dla kasia-s... 26.06.04, 14:45
                quickly napisał:

                > Zaraz ja ide do lozka, a kiedy juz bede spal to napisz cos do mnie. :)))

                Dobrej nocy quickly!
            • friendly_animal Re: dla friendly_animal... 26.06.04, 13:31
              Quickly...to nie byla podrywka...tylko autentyczna reklamowka hm:)tylko z tych
              cienszych...(potem powedrowala do kosza,nie zostawilam jej w jeziorku gdybys
              mial jakies watpliwosci;)a co do rozanki,ciekawe stworzonko,ciekawe,niemal moja
              imienniczka do tego heheheh udalo ci sie trafic:)ze tak spytam naiwnie...a taki
              malz badz malza cholerka ja wie to nie zezre tej ikry?:)aha, i nie badz taki
              skromny i samokrytyczny...dobrze wiesz,ze nie jestes topornym pisaczem,nie
              potrzebjesz tez zmiekczac tematu bo utworek jest mysle z tych lightowych badz
              co badz:)pzdr
              • quickly Re: dla friendly_animal... 26.06.04, 14:18
                "...a taki malz badz malza cholerka ja wie to nie zezre tej ikry?..."

                Dlaczego malza miala by zjadac ikre rozanki? Korzysci z tej symbiozy sa, wbrew
                pozorom, rownie korzystne dla obu stron. I tu musial bym Ci zaczac wyjasniac
                na czym cala rzecz polega.

                Ale odlozmy to na pozniej...

                U mnie juz bardzo pozno, czas umyc zeby... i do lozka.

                • friendly_animal Rybnych snow;] 26.06.04, 14:51

    • fruvru Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 27.06.04, 00:26
      qickly wybrałeś niewłaściwe miejsce na pisanie pamietników.
      Tego rodzaju osobiste monologi nadają sie raczej na blogi.
      A tam wchodzą ludzie,których interesują tego rodzaju osobiste wynurzenia..
      • friendly_animal Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 27.06.04, 00:31
        Quickly przynosi tu powiew oceaniku,bardzo potrzebny w tej duchocie uczuc!
    • white.falcon Re: Tylko dla tych, ktorzy czuja przygode... 27.06.04, 23:06
      Z ogromną przyjemnością przeczytałam opis rybkowej przygody. Nie wiem, jak
      inni, ale lubię barwne opisy przygód, które są udziałem Quickly'ego w realu.
      Dziekuję za nie Autorowi. :-) I, Quickly, dziękuję za coś, co mnie bardzo
      ucieszyło po powrocie z podróży, a czekało na stoliku w postaci ładnej
      paczuszki z dalekiego kraju. Czasem zajrzyj do swojej bardzo realnej skrzynki
      pocztowej - nie tej - w necie. :-)

      Pozdrawiam,
      Falconetta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka