03.02.03, 22:05
a prawde mowiac, to tylko pretekst do zalozenia watku, bo poprostu chcialam
miec wpis 49600:)

ale jesli ktos ma jakies refleksje na temat pretekstu to chetnie poczytam...
nadzieja na milosc, nadzieja na lepsze jutro, nadzieja na szczescie... czy
jest w waszym zyciu, czy jest wam potrzebna, czy odczuwacie jej brak?
Obserwuj wątek
    • zuzia35 Re: nadzieja 03.02.03, 22:38
      messja napisała:

      > a prawde mowiac, to tylko pretekst do zalozenia watku, bo poprostu chcialam
      > miec wpis 49600:)
      >
      > ale jesli ktos ma jakies refleksje na temat pretekstu to chetnie poczytam...
      > nadzieja na milosc, nadzieja na lepsze jutro, nadzieja na szczescie... czy
      > jest w waszym zyciu, czy jest wam potrzebna, czy odczuwacie jej brak?
      >
      >
      I udało Ci się, nieźle to wygląda 49600!
      A co do nadziei to nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła jej mieć, a szczególnie
      tej na lepsze jutro...
      A lepsze jutro to nic innego jak szczęście, miłość....
      Tylko różnica jest taka, że dla każdego z nas te słowa wyrażają zupełnie różne
      stany...
      Bo co dla Was znaczy być szczęśliwym?

      pozdrawiam
      zuzia

    • quickly nadzieja? 03.02.03, 23:29
      gdyby nie ona, byloby juz po mnie...
      Lubie sie do niej przytulac, zwlaszcza przed zasnieciem.

    • Gość: igła o nadzieji i nie.... IP: 62.233.130.* 03.02.03, 23:37
      doszłam do wniosku, dzisiaj nie po raz pierwszy, że jestem szczęśliwa
      szczęściem innych
      ciągle w moim życiu powtarza się schemat:
      poznaję faceta, zakochuję się platonicznie, narobię sobie, najczęściej
      mimowolnie, nadziei, później okazuje się że on zakochuje się w innej kobiecie,
      a ja jestem szczęśliwa jeśli on jest z nią szczęśliwy
      nie ukrywam trochę na początku boli, ale jak można się smucić, jak facet
      znalazł kobietę swojego życia
      mi brakuje pewności siebie, wiary w siebie,
      długo już i dużo marzyłam o tym żeby poznać kogoś, założyć rodzinkę, mieć
      dzieci,
      w końcu, zaczęło mi się to wydawać zbyt piękne żeby było prawdziwe, trudno mi
      uwierzyć w to, że ktoś mógłby mnie pokochać
      ale nadzieja jeszcze pozostaje
      z samotnością próbowałam się też pogodzić i myślę że życie w pojedynkę mnie
      aż tak bardzo nie przeraża, co życie bez przyjaciół i znajomych
      bez widoku ludzi na których mi zależy, ludzi którzy mają szczęśliwe rodzinki i
      urocze dzieci
      co jakiś czas kiedy pojawia się jakiś interesujący facet wraca tęsknota za
      posiadaniem własnej rodzinki
      ale ja może za bardzo przeżywam chwile niepewności i rozczarowań

      może jestem na prostej drodze do staropanieństwa..............
      ..............................................................
      /musiałam się wygadać/
      • quickly Re: o nadzieji i nie.... 04.02.03, 00:02
        Wiesz igla, ladnie piszesz. To nie jest zaden komplement - po prostu...
        napisalas o sobie zwiezle i szczerze. Bardzo to doceniam.
        Gdzie mieszkasz igla?
        • messja Re: o nadzieji i nie.... 04.02.03, 00:11
          quickly napisał:

          > Wiesz igla, ladnie piszesz. To nie jest zaden komplement - po prostu...
          > napisalas o sobie zwiezle i szczerze. Bardzo to doceniam.
          > Gdzie mieszkasz igla?

          do szybki-
          nie podrywaj to powazny watek:)

          a powaznie - do igly: nie badz tak swieta i troche zdrowgo egoizmu sobie
          zaszczep, zamaiast sie martic o szczescie, jakis panow.
          poza tym wierze, ze i do ciebie tez odwajemniona milosc przyjdzie, ale pewno,
          jak to zwykle bywa, w najmniej spodziewanym momencie. glowa do gory!
          • quickly Re: o nadzieji i nie.... 04.02.03, 00:39
            messja, nie "szybki", a "szybko" :)))

            To za to, jak kiedys niechcaco przekrecilem Twoj nik, a Ty mnie objechalas bogu
            ducha winnego :)

            Co do podrywania, czy zawsze to co napisze musi wygladac tak jakbym mial
            kogosc "uwiesc"? A moze mam to juz w mojej nature? Igla mimo wszystko napisz
            skad piszesz i co robisz.
        • ja_nek Re: o nadzieji i nie.... 04.02.03, 00:37
          To smutny, ale i wiele mówiący schemat. Trzeba mieć w sobie dużo dobra i
          miłości, by potrafić cieszyć się szczęściem osoby, która nie jest z nami...

          Pozdrawiam
          janek
          • Gość: igła dzięki za miłe słowa, nie spodziewałam się IP: 62.233.130.* 04.02.03, 09:47
            skąd jestem, hmm... to chyba nie tajemnica
            lubelszczyzna i właśnie kończę studia
    • meduza4 A ja tam ostatnio... 04.02.03, 09:47
      jestem dobrej mysli:) i nie wiem dlaczego...
      Podobno nadzieja matka glupich... ale z drugiej
      strony -kazda matka kocha swoje dzieci :))))))
      • irysek1 Re: A ja tam ostatnio... 04.02.03, 10:44
        Mówią : nadzieja umiera ostatnia i ...za to ją lubię. Lubię ją mieć. Lubię
        czuć ,że jest.Jest mi wtedy lepiej i raźniej, i chociaż czasem wątpię w nią, to
        ona nigdy mnie nie opuszcza; mam nadzieję :), że i teraz mnie nie opuści, bo
        szykują mi sie trudny tydzień do przeżycia, ten trudny tydzień zacznie sie
        08.lutego, w sobotę i potwornie boję sie tego dnia, ale muszę stawić mu czoła.
        Mam nadzieję, że sprostam.

        I.
        • zuzia35 Re: A ja tam ostatnio... 04.02.03, 11:37
          Będzie dobrze.
          Trzymam za Ciebie kciuki.


          pozdrawiam
          zuzia
    • chantal_ Re: nadzieja 04.02.03, 14:54
      Myślę, że człowiek aby życ potrzebuje celu. Dzieki temu chce mu się rano wstać
      z łóżka. Ale jednoczesnie musi miec nadzieje, że osiagniecie tego celu jest
      realne.
      Czasem cel jest wzniosły, czasem bardzo prozaiczny. Najwazniejsze zeby był.
      Bardzo czesto ludzie starzy gdy ich małżonek/ małżonka udadza sie do krainy
      wiecznej szczesliwości (jak zwał tak zwał)szybko za nim podążają - bo nie ma
      komu zrobic herbaty, dla kogo zyc. Dobrym rozwiazaniem jest wtedy kupno psa - i
      rozweseli i człowiek czuje że jest komus potrzebny a to mobilizuje nagle
      pojawia sie cel!!! Jest dla kogo życ.
      Wiem, wiem miało byc o nadziei ale jakos mi się tak napisało
      Pozdrawiam
      chantal
      • _messja Re: nadzieja 04.02.03, 15:14
        Jak miło poczytać wzajemne pocieszanie się "starych panien i kawalerów z
        odzysku". Oby tak dalej.
        Pozdrawiam
        --
        messja
        • Gość: igła z odzysku?!?!?! /ntxt IP: 62.233.130.* 04.02.03, 16:35
          • messja klon z odzysku:) 04.02.03, 17:22
            nie przejmuj sie malym ogonkiem:) (czyli klon mojego nicka z kreseczka z przodu)
            bardzo probuje obrazac piszacych na tym forum ludzi, co najwyrazniej swiadczy o
            tym, ze sam ma jakies powazne problemy, z ktorymi nie potrafi sie uporac.
            to biedny, nieszczesliwy czlowiek czlowiek.
            a jego uwaga najwyrazniej dotyczyla obserwacji, wyniesionych z jego zycia, bo
            na tym watku przeciez, do tej pory:) nie bylo zadnej "starej panny z odzysku".

            pozdrawiam i
            trzymaj sie dzielnie
            • _messja Re: klon z odzysku:) 05.02.03, 18:49
              oczywiście, ze nie było "starej panny z odzysku" bo ty jesteś najzwyklejszą
              starą panną, nawet nie z odzysku

              pozdrawiam
              --
              messja


              messja napisała:

              > to biedny, nieszczesliwy czlowiek czlowiek.
              > a jego uwaga najwyrazniej dotyczyla obserwacji, wyniesionych z jego zycia, bo
              > na tym watku przeciez, do tej pory:) nie bylo zadnej "starej panny z odzysku".
              • messja Re: klon z objawami:) 05.02.03, 19:27

                o staropanienstwie:


                obajwami staropanienstwa jest m.in. przynudzanie, dlatego jedynym pretendentem
                do tego tytulu na tym forum jest ogonek...(ktoremu mozna by przy okazji
                podziekowac, za podnoszenie moich watkow, gdyby nie to, ze tradycyjnie ma
                problemy z wypowiadaniem sie na temat...:)

                p.s.
                tak sobie mysl: jaki zalosny jest obraz czlowieka, ktory tak sie wstydzi, ze
                juz zaprzestal pisania pod swoim nickiem, a gorycz i zawisc nie pozwala mu
                poprostu odejsc z tego forum...

                • _messja Re: klon z objawami:) 05.02.03, 19:36
                  bla bla bla.....
                  gadaj zdrów
    • Gość: Zygfryd Re: nadzieja IP: prosiak:* / 192.168.1.* 04.02.03, 19:59
      "Nie ma nikt, takiej nadzieji jak JA!!!"
    • messja Re: nadzieja 05.02.03, 19:44
      czym dla mnie jest nadzieja? czyms, o co praktycznie musze walczyc kazdego
      dnia...
      ...ze bedzie lepiej, ze nietrzeba bedzie pokonywac tysiaca przeszkod by dzielic
      zycie z kochanymi osobami, ze bedzie mozna robic to co naprawde sprawia
      satysfakcje i jeszcze miec z tego pieniadze...
      trudna jest ta moja nadzieja, czasami bolesna, ale jest...


      wszystkim ludziom, ktorym czsami jej brakuje zycze wytrwalosci i cierpliwosci -
      napewno znowu sie pojawi...
    • cal-ineczka Re: nadzieja 06.02.03, 08:10
      Dla mnie juz nie ma nadziei. Wlasnie skopałam 2 najważniejsze przedmioty,
      za tydzień druga tura i to bedzie koniec. Potem? Niewiem co moze byc potem.

      Messja gratuluje wpisu 49600.
      Powiedz jak bedziesz obchodziła 50 000 :)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka