Dodaj do ulubionych

Wierzycie w prawdziwą miłość???

IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 18.05.03, 16:10
Obawiam się, że wiara w prawdziwą miłość powoli umiera wśród ludzi.Pełno
takich schematów mozna zaobserwować:pobierają się (albo i nie, tylko zyją na
kocią łapę), mija kilka latek ( czasem nawet nie latek) i on ... szuka
wzrokiem młodszych , ładniejszych , sprawniejszych.Często ignoruje
emocjonalnie kobietę, albo, co gorsze posuwa się do zdrady tej faktycznej,
którą uważam za największą podłość. Zastanawiam się, jak to będzie z nami,
ufam mu, chyba nie powinnam mieć watpliwości, ale często nieświadomie dopada
mnie to dziwne myslenie.Czy wytrwamy, czy uda nam się dobrze przezyć całe
życie??Tyle teraz rozwódów, związków dla sexu itd.Szukam osób które zyją dla
miłości- tej prawdziwej, bezinteresownej, tej dla drugiego człowieka-
oczywiście w takim układzie uważam sex za coś pięknego. Czy taka prawdziwa ,
piękna miłość istnieje : do mężczyzny i do innych ludzi np znajomych ( bez
zazdrości, bez obgadywania za plecami)???
Obserwuj wątek
    • Gość: nie Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.03, 16:11
      nie wierze!!
      • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 18.05.03, 16:25
        Dlaczego?
        • olimpkazla Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 16:28
          To cholernie trudne. Bycie z kimś wymaga poświeceń, a do tego brak nam
          talentu.Ale nie przestawaj wierzyć.Trzymam kciuki. Może Tobie sie uda...
          • mock Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 16:45
            ja wierzę. i myślę, że bardzo, bardzo dużo ludzi wierzy. gdyby tak nie było, to
            ludzie szli by do łóżka wtedy kiedy akurat mają na to ochotę i z tym kto by się
            akurat nawinie pod rękę. oczywiście - wielu ludzi po prostu ustaje w
            poszukiwaniach tej prawdziwej miłości i idzie na kompromis. wychodzi za
            mąż/żeni się z kimś, kto jest blisko i komu można zaufać, a miłość sama
            przyjdzie z czasem. powodem bywają też pieniądze, niechciana ciąża, wygoda lub
            złamane serce sklejane przez przyjaciela. no, ale gdyby tak nie było, to ludzie
            wymarliby jak mamuty.
            a z miłością jest jak ze wszystkim w życiu - jeśli się jej naprawdę chce, to
            można to na pewno osiągnąć. choć bywają też pewne czynniki obiektywne, które
            czynią wyjątek od tej uniwersalnej zasady - bo np prawdziwa miłość już była
            albo ktoś żyje w takim odosobnieniu, że jej nie ma szans spotkać. tak samo
            obiektywnie rzecz biorąc ja nie zostanę już sławnym tenisistą, choćbym nie wiem
            jak chciał. ale w prawdziwą miłość wierzyć mogę nadal.
            • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 18.05.03, 17:23
              Jak miło wiedzieć, że ktoś jednak wierzy.To już jestesmy dwie!:-)
              • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 18.05.03, 17:32
                Tak się rozmarzyłam na temat tej miłości, że pomyliłam Twą płeć Mock- I'm very
                sorry:-)
                • Gość: nie Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: *.cyberia.com.pl 18.05.03, 19:19
                  nie wazna plac liczy sie uczucie!!!! z kazdej strony
              • s.jozefina Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 19:40
                Gość portalu: massy napisał(a):
                > Jak miło wiedzieć, że ktoś jednak wierzy.To już jestesmy dwie!:-)
                Ja też wierzę. ;)))
                • ja_nek Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 22:00
                  W pewnym momencie większość ludzi przestaje wierzyć, albo wierzy z
                  powątpiewaniem, że prawdziwa miłość może ich spotkać. Dlatego dokonują
                  najlepszego wyboru, biorą to co mogą wziąć....
                  Ci co są w związkach zagonieni za przyszłością czasem zapominają o tym, co
                  dzieje się w ich własnej relacji.... chcą jeszcze skorzystać z życia,
                  sprawdzić, czy może spotkają cos więcej niż zyskali i otrzymali od losu.

                  Prawdziwa, piękna miłość istnieje, ale nieraz choruje, nieraz umiera......
                  Ale to nie znaczy, że jej nie było.

                  Pozdrawiam
                  janek
                  • kwasna_cytryna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 22:04
                    No coż, to podobno nazywa się rozsądek, ale pozostawia uczucie niespełnienia.
                    Jeśli nie układa się zbyt dobrze, to i tak szuka się czegoś innego.
                    • nie_tykalna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 22:07
                      Zgadzam się. Niektórzy myślą ze i tak miłości sie nie dogodzi, bo i tak ciagle
                      bedzie malo. Ktos sie spelnia a ktos nie i zaczynają się schody....
                      ....do piekła....
                      • kwasna_cytryna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 22:11
                        Schody do piekła nie zaczynają się, bo ono jest w nas, że czasami uśpione.
                        Wystarczy iskra, żeby je obudzić.
                        • nie_tykalna -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:21
                          Ale bez iskry żadna znajomość nie ma sensu.
                          Żadnej relacji nie da sie zbudować bez iskry
                          co dopiero mowic o przyjazni czy miłości.
                          • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:27
                            W teorii masz racje, ale praktyka bywa inna. Ludzie kierują się różnymi
                            powodami, aby być ze sobą, nie tylko miłością. Ile małżeństw jest zawieranych w
                            fazie zauroczenia, które przyjmuje się za miłość. Potem klapki opadają i
                            okazuje się, że ona nie jest taka, jak on myślał, a on wcale nie spełnia jej
                            oczekiwań.
                            • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:36
                              Ale co to jest zauroczenie - fakt - tam bardzo iskrzy, i może wybuchnąć
                              (ślubem np)
                              Iskra to też pewna fascynacja ale nie koniecznie człowiekiem plci przeciwnej.
                              Mnie np kreci gra w pokera albo brydza. I to wcale nie znaczy ze odrazu kocham
                              tego z kim gram!
                              • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:42
                                To już inna iskra - hazardu. A to nałóg ;PPP
                                • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:46
                                  a jesli milosc to hazard?
                                  • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:48
                                    Jeśli lokuje się niewłaściwie uczucia to z pewnością.
                                    • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:53
                                      Lokaty sa czasami zbyt atrakcyjne ;))))))
                                      A jeśli się po pewnym czasie przestanie lokować
                                      to można ze sobą być dalej?
                                      Czy ta druga osoba bedzie jeszcze pamietac?
                                      • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:56
                                        ta druga kupony będzie odcinać :PPP
                                        • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 22:58
                                          nie chce jej kuponów, chcę tylko iskry....
                                          • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:01
                                            nie Ty jedna .....
                                            • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:06
                                              a kto jeszcze?
                                              Wszystkie kobiety umieja palic a ja nie zapalilam w zyciu ani jednego
                                              papierosa, ani jednego.....
                                              • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:08
                                                tzn ja tylko zapalic zawsze chcialam. Zapalniczka. (Nie wdychać)
                                                i nic.......
                                                • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:13
                                                  Niepalenie się chwali ... uniknęłaś nałogu :PPP
                                                  • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:19
                                                    Nieprawda!!!!!!!!
                                                    W życiu nie wpadłabym w nałóg!
                                                    (Jestem alergiczką)

                                                    Jak rzucam iskry po lasach to sie palą.
                                                    A jak rzucam w taki niesamowity las gdzie wszystko jeszcze żyje
                                                    to nie chce sie zapalić.
                                                    Słaba piromanka ze mnie........
                                                  • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:22
                                                    ja naprawde tylko ognisko zapalam, wcale nie zapaliłabym całego lasu!
                                                  • kwasna_cytryna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:23
                                                    To dlatego może nie iskrzy, że nie masz w sobie .. ognia :-)
                                                  • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:27
                                                    widzisz. Jakbym dawala ognia to by wyszlo ze nie gram uczciwie.
                                                    Moje iskry muszą byc prawdziwe! Z siarki! - inaczej szybko by zgasły...
                                                  • nie_tykalna Re: -Wystarczy iskra- 18.05.03, 23:33
                                                    >To dlatego może nie iskrzy, że nie masz w sobie .. ognia :-)
                                                    Nikt mnie nie nauczył jak się go potem gasi ;)))
                                                    Dobranoc
                    • mephistof Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 12:38
                      Pytanie - czy odwazycie sie panie tymi schodami (pomimo tego ze sa bardzo krete
                      i nie wiadomo co na ktorym stopniu czeka) zejsc do piekla?
                      Kiedys wydawalo mi sie ze jest to bardzo latwe - wystarczy zamknac oczy i isc
                      stopien po stopniu. Jednak rozczarowanie bylo wieksze niz zapal, ktory mnie na
                      nie pchal. Czy zeszla juz ktoras na sam dol? Czy mozecie mi powiedziec co tam
                      jest?
                      • kwasna_cytryna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 21.05.03, 15:55
                        mephistof napisał:

                        > Pytanie - czy odwazycie sie panie tymi schodami (pomimo tego ze sa bardzo
                        krete
                        >
                        > i nie wiadomo co na ktorym stopniu czeka) zejsc do piekla?
                        > Kiedys wydawalo mi sie ze jest to bardzo latwe - wystarczy zamknac oczy i isc
                        > stopien po stopniu. Jednak rozczarowanie bylo wieksze niz zapal, ktory mnie
                        na
                        > nie pchal. Czy zeszla juz ktoras na sam dol? Czy mozecie mi powiedziec co tam
                        > jest?

                        Co tam jest nie powie nikt, bo to piekło jest czymś indywidualnym i nosi się
                        je w sobie. Dla każdego będzie to coś zupełnie innego; dla jednego to może być
                        zerwanie związku, dla innego trwanie w nim i znoszenie psychicznego albo
                        fizycznego maltretowania, jeszcze dla kogoś trzeciego patrzenie, jak człowiek,
                        którego się kocha, stacza się a Ty nie jesteś w stanie mu pomóc.
                        Czasem bywa tak, ze ludzie znajduja siły, żeby trwać w tym piekle, nawet
                        nienawidząc, ale nie stać juz ich na to, żeby się z niego wyrwać.
                        • cal-ineczka Wystarczy dobry przykład 22.05.03, 15:33
                          Dobrze mówisz, cytryna,
                          > Co tam jest nie powie nikt, bo to piekło jest czymś indywidualnym i nosi
                          się > je w sobie. Dla każdego będzie to coś zupełnie innego; dla jednego to
                          może być> zerwanie związku, dla innego trwanie w nim i znoszenie psychicznego
                          albo > fizycznego maltretowania, jeszcze dla kogoś trzeciego patrzenie, jak
                          człowiek,> którego się kocha, stacza się a Ty nie jesteś w stanie mu pomóc.

                          Do tego dochodzą wszelkie nałogi, albo trwanie przy nalogowcach- tez moze byc
                          pieklem, taka tolerancja, a jednak boli. Jezdzilam kiedys na takie wypady
                          dwudniowe z alkoholikami (ja nie mialam z tym nic wspolnego ale ze moja rodzina
                          to organizowala to zawsze korzystalam z wolnego miejsca w autobusie)
                          - mitingi na ktorych alkoholicy opowiadaja o tym jak wyszli.
                          Nie tylko alkoholicy, opowiadali o roznych nalogach, od 1 do 10 przykazania.
                          (Potem jak wracalam do domu to az strach mnie ogarnial - ze za mna siedzi jakis
                          morderca).
                          I na takie wypady jezdzili szczegolnie Ci ludzie, ktorzy juz sobie nie mogli
                          poradzić. Cierpieli, cierpieli, ...
                          i slyszac tyle swiadectw innych ludzi naprawde byli w stanie podpisac
                          deklaracje - ze juz z tym konczy.
                          Czy to byl tylko podpis czy potem do tego wracal - to juz nastepna sprawa - ale
                          chodzi o sam fakt spojrzenia na problem z innej strony - z tej - ze jednak on
                          wcale NIE MUSI, i to nie dlatego bo......(10 000 powodow)
                          tylko nie musi - tak po prostu, bo nie.

                          Takie swiadectwa innych ludzi naprawde daja bardzo dużo.
    • messja Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 22:15
      wierze, chociaz teraz rozumiem ja inaczej niz jeszcze kilka lat temu: o milosc
      trzeba dbac, trzeba ja pielegnowac, trzeba byc w niej i trzeba kochac
      konkretnego czlowieka z jego szczegonymi cechami, a nie wyobrazenie o idealnym
      partnerze.
      wtedy milosc jest.
      • kwasna_cytryna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 18.05.03, 22:18
        Pielęgnować miłość trzeba, ale to potem; najpierw trzeba trafić na właściwego
        człowieka.
    • kobietka1983 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 02:29
      Tak sie wydaje, ze mozna zaplanowac, pielegnowac ale zycie jest
      nieprzewidzialne. Czasem pary sa ze soba dlugo,dobrze im ze soba, ktos z pary
      nagle wpadnie w milosc od pierwszego wejrzenia i co wtedy?
      • nie_tykalna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 03:01
        Wtedy okazuje sie ze osoba czcigodna nie jest godna zaufania.

        Jeśli brak zaufania to zaczyna sie niepokoj, ciagla niepewnosc,
        dla mnie to juz oznacza przegraną.
        • kobietka1983 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 03:23
          nie_tykalna napisała:

          > Wtedy okazuje sie ze osoba czcigodna nie jest godna zaufania.
          >
          > Jeśli brak zaufania to zaczyna sie niepokoj, ciagla niepewnosc,
          > dla mnie to juz oznacza przegraną.


          Ja rozumiem o czym mowisz, ale czesto sie slyszy ze prawdziwa milosc/pasja to
          jest cos tak rzadkiego i pieknego, ze warto za tym isc.
          • nie_tykalna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 03:31
            Ja mysle ze to nie ze slyszenia sie bierze - iscie za glosem serca - to w
            naturze niedojrzalych facetow do prawdziwej milosci.
            I to calkiem normalne!
            Najpierw byl Adam, i dla niego byl caly swiat ze wszystkimi przedmiotowymi (ze
            tak powiem) zabawkami. A potem była Ewa - jako powolana do czegos wiecej.
            Nie do rzadzenia swiatem lecz ludzmi - do wychowywania dzieci.
            • kobietka1983 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 04:08
              nie_tykalna napisała:

              > Ja mysle ze to nie ze slyszenia sie bierze - iscie za glosem serca - to w
              > naturze niedojrzalych facetow do prawdziwej milosci.
              > I to calkiem normalne!
              > Najpierw byl Adam, i dla niego byl caly swiat ze wszystkimi przedmiotowymi
              (ze
              > tak powiem) zabawkami. A potem była Ewa - jako powolana do czegos wiecej.
              > Nie do rzadzenia swiatem lecz ludzmi - do wychowywania dzieci.

              A jaka jest roznica miedzy rzadzeniem swiatem a ludzmi?
              • nie_tykalna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 04:17
                > A jaka jest roznica miedzy rzadzeniem swiatem a ludzmi?

                No bo faceci lubią sie wyzyc i odstresowac - na przedmiotach - ogladajac mecz,
                jezdzac samochodem, wiercac dziure w scianie - niesamowita podnieta (ja tez
                uwielbiam wiertarki) i oni lubia wszystkie urzadzenia,
                a kobieta "gra na nerwach" ludzkich - nie potrzebna jej wiertarka do szczescia
                tylko czlowiek.
                • kobietka1983 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 04:25
                  nie_tykalna napisała:

                  > > A jaka jest roznica miedzy rzadzeniem swiatem a ludzmi?
                  >
                  > No bo faceci lubią sie wyzyc i odstresowac - na przedmiotach - ogladajac
                  mecz,
                  > jezdzac samochodem, wiercac dziure w scianie - niesamowita podnieta (ja tez
                  > uwielbiam wiertarki) i oni lubia wszystkie urzadzenia,
                  > a kobieta "gra na nerwach" ludzkich - nie potrzebna jej wiertarka do
                  szczescia
                  > tylko czlowiek.

                  Acha:) A to rzeczywiscie prymitywne stworzonka Ci mezczyzni. A nie slyszalas o
                  mezczyznach ktorzy sie odstresowuja sluchajac muzyki? poezji? spedzajach czas
                  na lonie natury? Ale wedlug Twojej teorii to oni chyba maja kobiece elelemty w
                  sobie?
                  • nie_tykalna Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 04:32
                    Pewnie, że słyszałam!
                    1) to mogą być wyjątki ;))))
                    2) to wlasnie Ci dojrzali faceci do prawdziwej milosci. Już nie do bycia
                    chłopcem lecz mężczyzną i odpowiedzialnym ojcem
    • Gość: x999 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: 130.94.106.* 19.05.03, 05:40
      Gość portalu: massy napisał(a):

      > Obawiam się, że wiara w prawdziwą miłość powoli umiera
      wśród ludzi.

      Nie sadze aby tak bylo naprawde,to tylko Twoje
      zludzenie!

      >Pełno
      > takich schematów mozna zaobserwować:pobierają się
      (albo i nie, tylko zyją na
      > kocią łapę), mija kilka latek ( czasem nawet nie
      latek) i on ... szuka

      a ona nie?

      > wzrokiem młodszych , ładniejszych ,
      >sprawniejszych.Często ignoruje
      > emocjonalnie kobietę, albo, co gorsze posuwa się do
      >zdrady tej faktycznej,
      > którą uważam za największą podłość.

      Co to znaczy do "zdrady faktycznej"?
      czy to znaczy ze sexem?
      bo jezeli tak to to nie jest zdrada!!!!!!

      > Zastanawiam się, >jak to będzie z nami,

      pewnie bedzie zle,skoro tak rozumiesz zycie?!


      > ufam mu, chyba nie powinnam mieć watpliwości, ale
      >często nieświadomie dopada
      > mnie to dziwne myslenie.Czy wytrwamy, czy uda nam się >
      >dobrze przezyć całe

      czyli bez sexu z innymi?
      jezeli tak to zapomnij o tym,bo to nie na tym
      polega milosc!

      > życie??Tyle teraz rozwódów, związków dla sexu
      itd.Szukam osób które zyją dla
      > miłości- tej prawdziwej, bezinteresownej, tej dla
      drugiego człowieka-


      przepraszam ale mowisz od rzeczy.
      milosc i sex nie maja ze soba nic wspolnego!
      i dopoki tego nie zrozumiesz przegrasz!

      > oczywiście w takim układzie uważam sex za coś
      pięknego. Czy taka prawdziwa ,
      > piękna miłość istnieje : do mężczyzny i do innych
      ludzi np znajomych ( bez
      > zazdrości, bez obgadywania za plecami)???

      Widze zatem,ze bardziej chyba zalezy Ci na sexie,
      niz milosci?
      Niestety,ale takie zwiazki nie moga byc trwale!

      zycze powodzenia w zyciu,

      :))


      • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 19.05.03, 07:59
        No akurat tak się składa, że mimo tego iż miłość i sex może i są czymś odrębnym
        chciałabym aby moje ciało należało tylko do niego , a jego do mnie!
        Nie potrafiłabym zyć wiedząc, że był z inną.Nie wiem jak on, ale ja nie.
        • ja_nek Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 11:41
          Gość portalu: massy napisał(a):

          > Nie potrafiłabym zyć wiedząc, że był z inną.Nie wiem jak on, ale ja nie.
          To dotyczy zdrady czy również tego, że wcześneij (przed Tobą) miał inne?
          • ja_nek Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 11:50
            Gość portalu: x999 napisał(a):

            > > ufam mu, chyba nie powinnam mieć watpliwości, ale
            > >często nieświadomie dopada
            > > mnie to dziwne myslenie.Czy wytrwamy, czy uda nam się >
            > >dobrze przezyć całe
            >
            > czyli bez sexu z innymi?
            > jezeli tak to zapomnij o tym,bo to nie na tym
            > polega milosc!
            Nie wiem jak można dojść do tak karkołomnego wniosku. Z drugiej strony wiesz,
            że to wygląda jak napaść?

            > > oczywiście w takim układzie uważam sex za coś
            > pięknego. Czy taka prawdziwa ,
            > > piękna miłość istnieje : do mężczyzny i do innych
            > ludzi np znajomych ( bez
            > > zazdrości, bez obgadywania za plecami)???

            > Widze zatem,ze bardziej chyba zalezy Ci na sexie,
            > niz milosci?
            > Niestety,ale takie zwiazki nie moga byc trwale!
            X999, Ty chyba nieuważnie czytasz....
            • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 19.05.03, 14:16
              Wiesz, chyba nie bardzo wiem o co Ci chodzi. Mógłbyś( mogłabyś) sprecyzować swe
              poglądy.Dla Ciebie miłosc to miłość a sex to sex- to co- nie ma już sexu z
              miłości, gdzie obie te kwestię łączą się ze sobą???
        • Gość: x999 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: 168.143.123.* 20.05.03, 05:08
          Gość portalu: massy napisał(a):

          > No akurat tak się składa, że mimo tego iż miłość i sex
          może i są czymś odrębnym
          >
          > chciałabym aby moje ciało należało tylko do niego , a
          jego do mnie!
          > Nie potrafiłabym zyć wiedząc, że był z inną.Nie wiem
          jak on, ale ja nie.


          Jestes zwykla kurwa!!!!!

          Dziewczyny,ktore spotykalem w agencjach byly o niebo
          lepsze od ciebie pod wzgledem rozroznienia dobra i zla.

          • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 20.05.03, 08:38
            No to sobie idż, kurwa, do agencji. Po co wchodzisz na to forum skoro coś Ci
            się w główie poplatało. Jeżeli liczba takich jak Ty będzie wzrastać to się nie
            ma co dziwić, że ludzie przestaną mieć nadzieję na spotkanie kogoś przywoitego
            i kogoś kto stara się być fair.
            Nie-pozdrawiam!
            • Gość: massy Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 20.05.03, 15:21
              www.czysteserce.pclink.pl/milosc_malzenska

              Zamiast walić bez uczucia panny- tzn kurwy w agencjach zastanowiłbyś się nad
              sobą.
              I wypraszam sobie- ja kurwą nie jestem, kurwy to spotykasz w agencjach.
              wszystko Ci sie poplątało- ja kurwa, w agencjach panie. One dają dupy i
              tyle.Niedobrze mi sie robi na samą mysl o tym, ilu i jakich je dosiadało-
              starych, nienasyconych gnojków lub młodych niewiernych męzów, no i Ty
              oczywiście. Życzę szczęścia, ale chyba nie wiesz co to prawdziwe szczęście,
              albo Cię Twoja nie zadowala skoro biegasz po agencjach!
    • didi111 Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 19.05.03, 14:16
      Zaznaczam z gory, ze nie czytalam tego watku, tylko pierwszy post.
      Moze odwroce kota ogonem albo i zrobie powtorke z rozrywki, nie wiem.
      Wiem natomiast, ze ja wierze w milosc. A dla mnie milosc jest prawdziwa albo
      jej nie ma. Zwiezle i krotko.
    • jmx Wiara? 19.05.03, 15:38
      A co ma do tego wiara? Można wierzyć w różne rzeczy tylko co z tego tak
      naprawdę wynika dla nas samych i ludzi, z którymi się stykamy?
      Ważne żeby UMIEĆ kochać a nie "wierzyć" w to. Z samej wiary nic nie wynika.
      Bo można "wierzyć w prawdziwą milość" i traktować ludzi jak śmiecie, jak
      przedmioty do zaspokajania własnych cełów i pragnień. A można nie wierzyć i do
      każdego człowieka podchodzić z szacunkiem, wrażliwością, akceptując go takim
      jakim jest.
      • taka_tam Re: Wiara? 19.05.03, 16:27
        bardzo celnie, jmx!
        • Gość: massy Re: Wiara? IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 19.05.03, 17:09
          Rzeczywiście- mądre słowa. Sama wiara "bez uczynków martwa jest"
      • messja Re: Wiara? 19.05.03, 22:03
        jmx napisała:

        > A co ma do tego wiara? Można wierzyć w różne rzeczy tylko co z tego tak
        > naprawdę wynika dla nas samych i ludzi, z którymi się stykamy?
        > Ważne żeby UMIEĆ kochać a nie "wierzyć" w to. Z samej wiary nic nie wynika.

        oczywiscie, ze wynika. wiara czyni cuda, chociaz oczywiscie musi byc poparta
        czynami.

        > Bo można "wierzyć w prawdziwą milość" i traktować ludzi jak śmiecie, jak
        > przedmioty do zaspokajania własnych cełów i pragnień.


        w takim wypadku taka "wiara" jest bardzo powierzchowna i niczego nie wnosi.
        podobnie jak kazda inna wiara, jesli nie jest poparta etyka, jest martwa.

        A można nie wierzyć i do
        > każdego człowieka podchodzić z szacunkiem, wrażliwością, akceptując go takim
        > jakim jest.

        teoretycznie mozna. a w praktyce ludzie, ktorzy nie wierza w milosc, zostali
        bardzo zranieni i powoli dochodza do emocjonalnego siebie, badz to ludzie,
        ktorzy sa zimni, cyniczni i nigdy sie nie zmienia.

        ktos kto nie umie uwierzyc w milosc do jednego czlowieka, bedzie mial duzo
        trudnosci w pokochaniu wszystkich ludzi...

        reasumuja wiara jest w zyciu bardzo wazna, bardzo potrzebna i bez niej sukcesu
        w jakiekolwiek dziedzinie zycia jest prawie niemozliwy... a, ze sama wiara nie
        wystarcza, to juz druga sprawa...
        • Gość: Cygnus X-1 Do messji IP: *.localdomain / 192.168.21.* 20.05.03, 07:30
          Przepraszam Cię za moją wczorajszą wypowiedź - mogłaś poczuć się dotknięta.

          Cmok.
          (To przeprosinowy buziak:)
          • messja Re: Do messji 20.05.03, 11:04
            Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

            > Przepraszam Cię za moją wczorajszą wypowiedź - mogłaś poczuć się dotknięta.
            >
            > Cmok.
            > (To przeprosinowy buziak:)

            a o ktora wypowiedz konkretnie chodzi?
            • Gość: Cygnus X-1 Re: Do messji IP: *.localdomain / 192.168.21.* 20.05.03, 12:00
              Messjo, lepiej nie przypominać. Wczoraj nie byłem sobą, podobnie jak kiedyś
              poseł G. Janowski - pamiętasz?
              • messja Re: Do messji 20.05.03, 12:11
                Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

                > Messjo, lepiej nie przypominać. Wczoraj nie byłem sobą, podobnie jak kiedyś
                > poseł G. Janowski - pamiętasz?

                chyba sie domyslam o ktora wypowiedz chodzi (przeczytalam juz po moim ostatnim
                tutaj wpisie) i zapewniam, ze ani przez moment nie poczulam sie urazona.
                rozumiem, ze to byl tylko zart.

                a posla Janowskiego niestety nie pamietam - bardzo wyrywkowo sledze polska
                scene polityczna. przykro mi, ze nie jestem na bierzaco...
                • Gość: samowolny Re: Do messji IP: *.*.*.* 21.05.03, 15:21
                  .."i wciąż sobie takie zadaje pytanie , czy to jest miłość czy to jest
                  kochanie?"...:)))))
                  • lok4 Re: Do messji 22.05.03, 19:51
                    Gość portalu: samowolny napisał(a):

                    > .."i wciąż sobie takie zadaje pytanie , czy to jest miłość czy to jest
                    > kochanie?"...:)))))
                    • lok4 Re: Do messji 22.05.03, 20:01

                      • ja_nek Do lok4 23.05.03, 11:58
                        Druga osoba może zabić każde uczucie.
                        Nawet najbardziej mocną roślinę można zniszczyć, nawet jeśli potrafi żyć na
                        zboczu wulkanu, przy gorącym gejzerze, czy na pustyni.
                        Wystarczy człowiek.


                        Sorry za malowniczość
                        • Gość: Edyta Re:Do ja_nek-lok4 IP: 9.67.96.* 23.05.03, 20:23
                          Masz całkowitą rację.Właśnie czuję się jak zniszczona,zdeptana roślinka tyle-
                          lat oczekiwań,starań ,okazywania miłości i po cóż to wszystko?Pragnęłam go
                          nauczyć miłości duszy ,miałam nadzieję ,że wszystko jest możliwe ale kiedy w
                          człowieku nie ma małej iskiereczki romantyzmu to próżny trud daremne
                          wyrzeczenia i nasze marzenia zostają bez spełnienia.
                      • Gość: samowolny Re: Do messji IP: *.*.*.* 23.05.03, 12:04
                        nie liczy sie miłośc tylko nieruchomość..miłośc przemija a nieruchomość
                        zostaje ..:))))
                        • ja_nek Re: Do Edyty 23.05.03, 23:27
                          Nie można zmienić pewnych ludzi, nic do nich nie dotrze, są inni.
                          Zakładanie, że on się zmieni, jest błędne w samym założeniu, a kobiety
                          uwielbiają wierzyć, że mają moc ich zmieniać...

                          Pozdrawiam
                          janek
    • mala-gapka Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 25.05.03, 15:02
      Gość portalu: massy napisał(a):


      > Czy taka prawdziwa ,
      > piękna miłość istnieje : do mężczyzny i do innych ludzi np znajomych ( bez
      > zazdrości, bez obgadywania za plecami)???


      ISTNIEJE.....
      • cal-ineczka Re: Wierzycie w prawdziwą miłość??? 25.05.03, 18:10
        celna odpowiedź.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka