Dodaj do ulubionych

Zaaranżowane małżeństwa - inna historia

30.11.07, 08:55
Mojego ukochanego poznałam w parę miesięcy po jego własnym ślubie.Mimo,że
mieszka w Istanbule,a nie na peryferiach Turcji,jego rodzinka postanowiła go
ożenić.Dziwił mnie fakt,że młody żonkoś,notabene mający śliczną żonę w tak
krótkim czasie od własnego ślubu zwraca uwagę na inną kobietę.Cały czas
słyszałam od niego,jak bardzo żałuje,że nie poznał mnie tych parę miesięcy
wcześniej,a to co dalej usłyszałam wydawało mi się jakąś bajką,a
jednak...Przyszedł moment kiedy jego ojciec postanowił go ożenić.Wszystko za
niego zostało już załatwione.Swoją przyszłą żonę przed ślubem widział tylko
dwa razy,na tzw.okazaniu i zaręczynach,a potem był ich ślub.Powiedział mi,że
tak naprawdę do dzisiaj nie zna swojej żony,jaka ona jest.Powiedziałam mu,że
przecież jak nie chciał nie musiał się z nią żenić,mógł odmówić.To co dalej
mówił przeniosło mnie w świat średniowiecza,a nie XXI wieku.Powiedział,ze jego
ojcu nie wolno się przeciwstawiać,bo potem słono się za to płaci.Jego brat
kiedyś przeciwstawił się ojcu,a ten wyrzekł się go,ma zakaz wstępu do
rodzinnego domu.Dla Turków rodzina to podstawa wszystkiego,panicznie boją się
jej utraty.Z czasem zaczęliśmy snuć własne plany.Gdy przyjechał do mnie do
Polski nabrał sił do walki o własne,nasze wspólne szczęście.Mieliśmy być
wkrótce razem...Miał pozałatwiać wszystkie swoje osobiste sprawy,w tym także
rozwód i przyjechać do mnie już na stałe.Czekałam,czekałam aż w końcu
postawiłam sprawę na ostrzu noża i znowu stanęła nam na drodze jego
rodzina,która ma nad nim potwornie silną władzę.Tylko nie licznym udaje się
wyrwać z ich szponów.W między czasie jego żona przechwyciła mojego smsa do
niego i od razu poleciała na skargę do jego ojca,który odbył z nim poważną
rozmowę,sprowadzając go na ziemię.Nie zrozumiały jest dla mnie fakt panicznego
strachu przed własnym ojcem dorosłego,trzydziestoletniego mężczyzny,oraz tak
silnie wywierana presja rodziny na człowieka w dzisiejszych czasach.W imię
moich uczuć do tego człowieka postanowiłam wycofać się z tego związku dla jego
i mojego własnego dobra.Poprosiłam abyśmy więcej ze sobą już nie kontaktowali
się,nie pisali do siebie na msnie,powiedziałam że choć to bardzo boli chcę o
nim zapomnieć i niech on zrobi to samo,tak będzie dla nas najlepiej.Niestety
on potrafi w milczeniu wytrzymać tylko jeden dzień,aby już następnego odezwać
sie do mnie.Tyle razy mówię sobie nie będę reagować na jego pisanie do mnie na
msn,ale też nie potrafię...Oboje bardzo cierpimy,nieraz wpatrujemy sie w
siebie na kamerce nic nie pisząc,bo nasze smutne oczy mówią wszystko.Cały czas
powtarza mi,że jestem i zawsze będę dla niego jego aniołem nr 1,że jestem
bardzo ważna i nie chce mnie stracić,że bardzo mnie kocha,ale to są tylko
słowa.Nie wiem po co się jeszcze łudzę,mam nadzieję,co ja mogłam tylko zrobić
zrobiłam i nic to nie zmieniło.Nieraz nachodzi mnie już złość,że nie postawił
się rodzinie,że poddał się w walce o własne szczęście,nie miał w sobie tyle
siły i stchórzył,ale to nic nie zmienia dalej o nim myślę,kocham i cierpię...
Chcę do niego ostatni raz napisać,to ma być długi pożegnalny list,który
ostatecznie zakończy nasz związek,albo tchnie w niego nową siłę do
walki.Problem w tym,że w takich naszych rozmowach rozumieliśmy się,choć czasem
z powodu bariery językowej pojawiały się problemy.Ale ten list w każdym słowie
powinien być zrozumiały i czytelny dla niego,a ja niestety nie znam
tureckiego,a wszystkie osoby na których mogłam pomoc liczyć zawiodły,może jest
jeszcze ktoś kto mi w tym pomoże,proszę to dla mnie bardzo ważne...
Obserwuj wątek
    • alexa195 Re: Zaaranżowane małżeństwa - inna historia 30.11.07, 12:31
      Katee, napisz do mnie na priv, jesli potrzebna Ci pomoc.
    • abalko Re: Zaaranżowane małżeństwa - inna historia 30.11.07, 13:44
      wszystko zalezy od tego, czego ten facet chce
      musi rozmawiac z ojcem, jak bardzo jest nieszczesliwy w malzenstwie
      nikt nie jest w stanie zmusic czlowieka do zycia z inna osoba
      moze wszyscy potrzebuja czasu
      polskie rodziny tez nie przyjelyby spokojnie rozwodu zaraz po slubie
      kazdy powiedzialby 'sprobuj, poczekaj'
      • karcia.akuku Re: Zaaranżowane małżeństwa - inna historia 30.11.07, 18:04
        Skoro ten facet przystał na ślub to powinien być konsekwentny i spróbowac poznać
        swoja żonę, a nie obiecywać Tobie rzeczy, na które go niestać. Postaw się na
        miejscu tej biednej kobiety. Nie sądzę, że jest spelniona z facetem, który nie
        ma własnego zdania i nie walczy o szczęscie. Może jest mu tak dobrze.....cynik....
    • kiranna Re: Zaaranżowane małżeństwa - inna historia 30.11.07, 19:55
      Katee, naprawde rozumiem Twoj bol, ale to nie jest tak, ze kazdy
      Turek musi ulec naciskom rodziny, w duzej mierze zalezy to od
      charakteru czlowieka, gotowosci na radykalne zmiany i woli walki o
      swoje. Nie kazdy jest na tyle silny, by temu sprostac, niektorzy
      wybieraja to co znane, bezpieczne i tak widze twojego znajomego.

      Owszem, zdarzaja sie wciaz malzenstwa aranzowane, ale nie dlatego ze
      Turcja tkwi w sredniowieczu, a dlatego ze tutaj sa tak duze roznice
      kulturowe, ekonomiczne i rodzice boja sie o przyszlosc swoich
      dzieci. O to, ze moga zwiazac sie z kims, kto bedzie je traktowal
      zle albo nie zapewni bytu rodzinie. Tutaj masz tyle ile zarobisz,
      pomoc panstwa jest niewielka. Bez pieniedzy nie wyksztalcisz dobrze
      dzieci, ktore potem powiela zywot rodzicow. Z frustracji z powodu
      braku pracy i perspektyw na zycie tylko jeden krok do przemocy wobec
      najblizszych, zdarzaja sie tez samobojstwa i trauma drugiej polowki
      i dzieci do konca zycia. Z kolei w bardzo bogatych rodzinach zdarza
      sie laczenie fortun poprzez malzenstwo, ale to akurat domena nie
      tylko Turkow.
      ZAWSZE jednak (oprocz bardzo skrajnych przypadkow, co tez sie
      zdarza, niestety) mlodzi maja prawo odmowic slubu z osoba, ktora im
      sie nie podoba. Nikt nie jest katem dla swoich dzieci i raczej nie
      bedzie zmuszal do malzenstwa na sile, trzymajac o glodzie i
      chlodzie. Nie podoba sie jeden, szukaja innego i tak do skutku.
      Zanim dojdzie do takiego slubu rodziny i mlodzi zazwyczaj spotykaja
      sie wielokrotnie az para stwierdza, ze moga sie pobrac.
      Dlaczego twoj znajomy widzial przyszla zone tylko 2 razy, nie wiem,
      nie powinno tak byc, jednak nie oszukujmy sie, gdyby naprawde nie
      chcial, nie ozenilby sie z nia. Ulegl ojcu, bojac sie zycia na
      wlasny rachunek i prawdopodobnie teraz szuka wytlumaczenia zyciowej
      pomylki albo.... mowi ci to co chcialabys uslyszec, wiedzac ze i tak
      nie rozwiedzie sie z zona.
      Dziwne to wszystko, ze dorosly mezczyzna, a robi z siebie ofiare i
      zachowuje sie bardzo nieodpowiedzialnie - najpierw wiazac sie z
      kobieta, ktora widzi 2 razy w zyciu, a potem wchodzac w zwiazek z
      inna i na koniec rezygnujac z milosci swego zycia, ze strachu przed
      papa. Tak go widze, przepraszam, naprawde chcesz byc z takim
      czlowiekiem?

      Osobiscie nie widze nic zlego w przywiazaniu tego chlopaka do
      rodziny, w koncu to sa jego najblizsi i to akurat dobrze o nim
      swiadczy. Mowi sie, ze jak mezczyzna traktuje matke, tak kiedys
      bedzie traktowal swoja zone i pewnie cos w tym jest. Ale to, ze 30-
      latek nie chce lub boi sie przeciwstawic ojcu w tak waznej dla
      siebie sprawie, to juz co innego. Byc moze jest od niego zalezny
      finansowo, wiec najpierw nalezaloby sie usamodzielnic i zdobyc
      niezaleznosc materialna. A byc moze nie jest do konca pewien waszej
      znajomosci i boi sie zerwac z rodzina, by nie zostac kiedys sam. W
      koncu nie ma pewnosci czy wasz zwiazek przetrwalby probe czasu. Tu
      ma ladna i mila zone, akceptowana przez jego rodzine, wiec swiety
      spokoj i duzo do stracenia.
      O ile zrozumialam, wasz zwiazek zostal ujawniony dopiero gdy zona
      przeczytala smsa - przepraszam za szczerosc, ale nie mozna zjesc
      ciasteczko i miec ciasteczko. Skoro nie byl szczesliwy, dlaczego nie
      powiedzial o was wczesniej? Nie porozmawial najpierw z zona albo z
      matka o tym, co sie dzieje w jego zyciu?
      Nie chce cie ranic, ale mam wrazenie, ze to dla niego dosc wygodna
      sytuacja, mimo wszystko. Nie liczylabym na jego meska decyzje, w
      swietle tego co o nim piszesz. Ten krok nalezy do ciebie. Zamiast
      pisac rozpaczliwe listy, potrzasnij nim inaczej - odejdz, usun sie
      calkowicie z jego zycia, nie odpowiadaj na sms-y i nie czatuj -
      dopoki nie podejmie decyzji, co do waszego ewentualnego zwiazku. W
      kazdym przypadku bedziesz wygrana smile) Inaczej spalisz sie
      psychicznie domyslami i oskarzaniem tureckiej kultury czy rodziny
      tego mezczyzny, byc moze na prozno... a nie to jest przyczyna
      waszych problemow.

      • katee38 :) do kiranny i nie tylko :) 30.11.07, 20:50
        W dużej mierze zgadzam się z ostatnimi dwoma postami.Dla mnie samej
        niezrozumiały jest fakt strachu przed członkami własnej rodziny.Nie chcę
        usprawiedliwiać mojego ukochanego,ale poznałam jego wujka,w czasie w którym
        jeszcze nic mnie nie łączyło z ukochanym i wuj dużo opowiadał mi o jego
        rodzinie,szczególnie o jego ojcu.Na samą myśl o nim przechodzą mnie
        dreszcze.Opowiadał mi dużo o jego dzieciństwie,o tym,że nikt z jego kolegów nie
        mógł przychodzić do jego domu,a gdy w domu pojawili się goście rodziców wraz z
        rodzeństwem musieli przykładnie siedzieć na kanapie z rękami wyciągniętymi na
        kolanach,a gdy się wiercili jak to dzieci dostawali w twarz od ojca...To są
        tylko niewielkie epizody,ale musiały im utkwić bardzo w psychice i w
        pamięci.Brat mojego ukochanego będąc już dorosłym mężczyzną przeciwstawił się
        ojcu w drobnej sprawie,efektem czego jest zakaz wstępu do rodzinnego domu,ojciec
        nie chce go widzieć,ani słyszeć o nim.
        Ja nie chcę odejść z tego związku jak tchórz,dlatego chciałam mu wszystko
        wyjaśnić co mnie do tego zmusza.Napisałam do niego niedawno maila,zawarłam w nim
        wiele Twoich słów Kiranno,wierz mi nie były to wyznania miłosne,ale wiele
        gorzkiej dla niego prawdy,ale cóż z tego skoro w większości nic z tego nie
        zrozumiał,bo pisałam po polsku...
        Nie w mojej naturze jest prosić kogoś o miłość,tym bardziej że nie jestem jakąś
        rozkapryszoną małolatą,ale dorosłą kobietą.Chciałam wyjść z tego związku z
        podniesioną głową,a nie cichaczem uciec jak tchórz.Chciałam aby on miał też
        pełną świadomość dlaczego tak,a nie inaczej postąpiłam,co mnie do tego zmusza.
        Pozdrowienia
        • kiranna Re: :) do kiranny i nie tylko :) 30.11.07, 21:08
          to wstrzasajace, co piszesz o jego rodzinie, szkoda dzieciakow,
          ale...tym bardziej zastanawialabym sie nad wiazaniem sie z
          czlowiekiem, ktory ma za soba takie przezycia. to zostawia slady w
          psychice na cale zycie. jest teraz na gazeta.pl cykl listow
          dziennikarzy do swoich ojcow, przeczytaj, daja duzo do myslenia.

          przepraszam, jesli moj poprzedni post cie zabolal, ale w takim
          przypadku najczesciej trzeba kims potrzasnac, by zobaczyl w co tak
          naprawde probuje wejsc - na wlasne zyczenie w dodatku.

          powodzenia zycze i wiary, ze prawdziwa milosc gory przenosi smile)
          jesli wasza jest prawdziwa, ojciec to pestka - chlopak da sobie rade
          i bez niego, a moze zwlaszcza bez niego.
      • mrockata Re: Zaaranżowane małżeństwa - inna historia 04.12.07, 12:52
        podlacze sie pod slowa kiranny
        '''Dziwne to wszystko, ze dorosly mezczyzna, a robi z siebie ofiare
        i
        zachowuje sie bardzo nieodpowiedzialnie - najpierw wiazac sie z
        kobieta, ktora widzi 2 razy w zyciu, a potem wchodzac w zwiazek z
        inna i na koniec rezygnujac z milosci swego zycia, ze strachu przed
        papa. Tak go widze, przepraszam, naprawde chcesz byc z takim
        czlowiekiem?'''
        > Nie chce cie ranic, ale mam wrazenie, ze to dla niego dosc wygodna
        > sytuacja, mimo wszystko. Nie liczylabym na jego meska decyzje, w
        > swietle tego co o nim piszesz. Ten krok nalezy do ciebie. Zamiast
        > pisac rozpaczliwe listy, potrzasnij nim inaczej - odejdz, usun sie
        > calkowicie z jego zycia, nie odpowiadaj na sms-y i nie czatuj -
        > dopoki nie podejmie decyzji, co do waszego ewentualnego zwiazku. W
        > kazdym przypadku bedziesz wygrana smile) Inaczej spalisz sie
        > psychicznie domyslami i oskarzaniem tureckiej kultury czy rodziny
        > tego mezczyzny, byc moze na prozno... a nie to jest przyczyna
        > waszych problemow.

        a od siebie dodam...
        ty mu sie nie tlumacz i nie wyjasniaj bo nie masz z czego...nie
        odpowiadaj...byc moze bedzie zawziecie dalej pisac...

        Jezeli az tak jest podporzadkowany ojcu to i tak sie nie rozwiedzie
        a jego rodzina nie pozwoli zeby sie z Toba zwiazal...No chyba ze dla
        Ciebie sie poswieci i odejdzie od rodziny...

        Jezeli Cie tak bardzo kocha i wie ze jest sytuacji 'bez wyjscia' to
        powinien przynajmniej Tobie dac zyc dalej a nie wciagac Cie w
        swoje 'nieszczescie'...
    • sarlo51 Re: Zaaranżowane małżeństwa - inna historia 05.12.07, 02:21
      Moja droga wiedzialas ze jest zonaty.
      Co myslalas o nim?
      Ze lata jusz za druga?
      Co on ci mowi to nie znaczy ze jest prawda.Ty slyszysz tylko od
      jego.Pozadny mezczyzna zostawi zone dla siebie a nie dla jakiejs
      kobiety.Co piszesz to nie znaczy ze jest prawda cala.Nikt tutaj nie
      wie co jego ojciec robi i zona naprawde?Moga byc bardzo dobre ludzie
      tylko on bajki dla ciebie mowi.On chce ciebie i ja w tym samym
      czasie. Jak tak by sie sluchal ojca to by nie mial wcale zadnego
      kontaktu.Zapoznal cie i tylko wyzyskuje i wciaga cie w lata?
      Nie wspolczuje dla ciebie tez.
      Nie powinas sie zadawac z zonatym. Jak bys lubiala jak jakas kobieta
      by ci zrobila to.Jak bys byla mezatka.
      Nie buduj swojego szczescia na kims nie szczesciu.To bedzie ze ktos
      najdzie lepszy od ciebie i zrobi on tez tobie z druga kobieta.Co ty
      wtedy powiesz.Ja uwazam ze nie powinasc miec zadnego urazy lub
      pretensji do niego lub jego rodziny.Ty i tylko ty sie sama w to
      wciagnelas i to jest twoja wina.NIE JEGO.
      NIE BUDUJ SWOJEGO SZCZESCIA NA DRUGIEJ OSOBIE NIESZCZESCIU.
      Nie chce cie obrazyc ale nie mysle ze chcesz byc ta 2kobieta.Co
      rozbila malzenstwo.Jak ty myslisz ze jego rodzina cie przyjmnie do
      domu?Zastanow sie dobrze co robisz?Wedlug mnie to nie jestes jego
      dziewczyna bo on jest zonaty.To jestes kochanka.

      • katee38 odp: mrockata,sarlo51 05.12.07, 10:05
        Bardzo spokojnie przyjęłam ostatnie dwa posty,choć przepełnione są atakami w
        dużej mierze na moją osobę.Żeby w pełni być obiektywnym i wydawać swe osądy
        trzeba znać prawdę zarówno z jednej jak i z drugiej strony.Nie będę sie wgłębiać
        w swoje sprawy osobiste,tym bardziej tej drugiej bliskiej mi osoby.Jestem
        dorosłą kobietą,wiele w swoim życiu przeżyłam i nie chcę budować własnego
        szczęścia na czyimś nieszczęściu,bo kiedyś sama to przeżyłam.Szkoda,że mój post
        nie był uważnie czytany,a przede wszystkim zrozumiany,bo opowiada on historię
        jak wiele takich w Turcji,a co jest najważniejsze,mało kto zauważył,że to ja
        postanowiłam zrezygnować i wycofać się z tego związku,ale nie chciałam zrobić to
        jak tchórz,podkulić ogon i schować głowę w piasek.Świadczyć o tym mogą moje
        słowa zawarte w pierwszym i drugim poście - "W imię moich uczuć do tego
        człowieka postanowiłam wycofać się z tego związku dla jego i mojego własnego
        dobra.", "Ja nie chcę odejść z tego związku jak tchórz,dlatego chciałam mu
        wszystko wyjaśnić co mnie do tego zmusza.Napisałam do niego niedawno
        maila,zawarłam w nim wiele Twoich słów Kiranno,wierz mi nie były to wyznania
        miłosne,ale wiele gorzkiej dla niego prawdy,ale cóż z tego skoro w większości
        nic z tego nie zrozumiał,bo pisałam po polsku..."
        Tak jak już napisałam trzeba znać dwie strony medalu,by wydawać krytyczne osądy
        pod czyimś adresem,nie chcę tu usprawiedliwiać ani siebie,tym bardziej jego,ale
        poznałam wiele faktów z jego życia i to właśnie nie z jego ust,co jest mi
        zarzucane,ale z ust jego wuja,który mimo swojego wieku także nie rozumie takiego
        postępowania i traktowania własnego syna przez ojca.Zarzucono mnie wieloma
        atakującymi pytaniami,ale pominięto przytoczone fakty,że właśnie takie pytania
        jemu zadawałam,na które uzyskałam wyczerpujące odpowiedzi z jego strony.Ale w
        swoim poście przede wszystkim chciałam zwrócić uwagę na skutki takich
        zaaranżowanych małżeństw,jedni się dotrą i będą szczęśliwą parą,a drudzy będę
        unieszczęśliwiać się na wzajem i nigdy wspólnego szczęścia nie zaznają,przy czym
        może jeszcze ktoś trzeci ucierpieć.Każdy człowiek bez względu na
        wiek,kulturę,tradycje rodzinne czy religie powinien mieć prawo do decydowania o
        własnym życiu i losie,nikt nie powinien mu własnej woli narzucać i przymuszać do
        czegokolwiek.Poza tym chciałam,aby mój post był przesłaniem dla tych biednych
        dziewczyn które dowiadują się,że rodzina jej ukochanego właśnie postanowiła go
        ożenić i dla takiej osoby nie jest to wcale łatwy krok przeciwstawić się
        rodzinie i zawalczyć o własne szczęście.W większości przypadków niestety ulegają
        presji i są zbyt słabi aby przeciwstawić się rodzinie,tylko,że prawie żadna z
        nas nie ma tej świadomości i wiedzy dlaczego i jakie są tego powody,że nawet nie
        próbują powiedzieć głośno,że nie chcą dla siebie takiego szczęścia na
        siłę.Rzadko który z tych szczęśliwców ma odwagę powiedzieć własnemu ojcu,że żonę
        to on sam sobie wybierze,a jeszcze bardziej,że kocha inną, tylko w milczeniu i w
        pokorze przyjmują swój los,rezygnując z prawa do własnego wybranego przez siebie
        szczęścia.
        Ja wycofałam się z tego związku,ale mimo tak ogromnego ataku na mnie,nie
        zrezygnuję z chęci wytłumaczenia mu mojej decyzji,ja mam w sobie odwagę
        powiedzieć mu o tym,nie jestem tchórzem który bez słowa po prostu znika z
        czyjegoś życia,pewnie że było by to o wiele prostsze,ale chcę mu uświadomić,że
        właśnie własnym tchórzostwem unieszczęśliwił siebie,swoją żonę i na końcu mnie.I
        proszę nie mylić tej mojej chęci powiedzenia mu tego z jakimiś wyznaniami
        miłosnymi z mojej strony dla niego,z pewnością gorzkiej prawdy nie można takim
        mianem określić.Dorosła kobieta nie powinna zachowywać się jak rozkapryszona
        panienka,która zbiera zabawki i idzie obrażona na cały świat,ale przed odejściem
        powinna mieć wewnętrzna odwagę wytłumaczenia zainteresowanym powody swojej decyzji.
        Pozdrawiam
        • mrockata Re: odp: mrockata,sarlo51 08.12.07, 20:54
          hmmm..zatytulowalas watek moim nikiem wiec sadze ze do mnie
          pisalas...Opowiadam na podstawie Twoich opisow...przeczytalam moj
          post 2 razy i nie ma w nim ani slowa ataku odnosnie Twojej osoby.
          Powiedzialam Ci co chcialam Ci powiedziec...

          Krytyka jest pod adresem 'Twojego' pana ktory wg mnie sie po prostu
          bawi Twoimi uczuciami...İ nie ma to znaczenia czy Turkiem jest czy
          nie....Jest zonaty...pochwalam Twoja postawe ze chcesz sie uwolnic
          od tego zwiazku jednak nie rozumiem po co Ci wszystkiego
          dociekac...Po co Ci 'bohaterstwo' tego przypadku? W sumie kazdy ma
          swoja definicje 'tchorzostwa'...
          Poza tym nie sadzisz chyba ze cie osoby za forum przede wszystkim
          mezatki glaskac po glowie beda...
          Odpowiedz sobie sama na pytanie: Na ile jestes pewna tego co Ci
          opowiada? Skad wiesz na ile zyczliwy jest jego wujek wobec ciebie?A
          moze ich opowiesci inne podloze...moze obaj klamia...
          • magcom12 dlaczego rodzina swata? 09.12.07, 22:01
            witam WAS
            Lubie ogladac programy podroznicze a jednym z moich ulubionych
            ostatnio jest cylk reportazy wojtka Cejrowskiego.w ndz na tvp2 ok
            godz 9.dzis bylo wprawdzie o berberysach ale p.Cejrowski specyficzny
            typ ale ciekawie opowiada ma wiedze studowal chyba wlasnie
            antropoloogie i co na ten temat powiedzial?
            a wiec swatanie ma swoj logiczny i sensowny powod.w plemionach
            niezbyt licznych aby nie dochodzilo do kumulowania sie zmutowanych
            genow a co za tym idzie chorob genetycznych trzeba bylo uwazac zeby
            nie parowac sie w za bliskiej rodzinie. a kto pamietal kto z kim sie
            zwiazal i czy to nie za bliska rodzina- ano starszyzna.wiec
            starszyzna wybierala kandydatke, czy kandydata na meza czy zone,
            poza tym z tego samego powodu popularne byly(sa) porwania z innych
            plamion - wlasnie dla odswierzenia krwi.
            mysle ze stad sie to wzielo i nadal w niezbyt licznych wioskach z
            tego wlasnie powodu sie swata.niestety tradycja zostala sens sie
            zagubil i w ogromnym stambule gdzie prawdopodobienstwo znalezienia
            wybranki zbytnio spowinowaconej jest b znikome takie rzeczy sie
            zdarzaja.inna kwestia jest znalezienie kandydata bogatego ale to
            inna para kaloszy.
            ogladajac dzis pomyslalam o tym poscie wiec opisalam to.
            pozdrawaim magda
            • sarlo51 Re: dlaczego rodzina swata? 02.01.08, 03:09
              www.youtube.com/watch?v=EtsnGWi5q5g&feature=related
              Posluchaj tej piosenki.Wedlug mnie to jest ona bardzo dobra do
              niego.Ona byla popularna w Turcji po koniec 1960.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka