danny
10.05.06, 17:38
czesc wszystkim!
ten posting jest grzecznosciowy wiec prosze o grzecznosc;
po 20 latach w Quebecu juz nie moglem wytrzymac tego codziennego braku solidarnosci i egoizmu wszystkich nacji tam zyjacych,spedzilem w Montrealu wiecej jak polowe mojego zycia(jest to miasto ladne ale zaniedbane)i twierdze ze Montreal to jak w mikserze wieloetnicznym walczacym o godna racje z tubylcami(Quebecer)ktorzy wlacza z tubylcami(Indians)i takie tam maslo maslane;Burdel na kolkach,egoizm i rasowosc Quebecow widoczna na kazdym kroku;np w firmie ktorej (Crown Company)pracuje(pracowalem)na menagerow wybiera sie tylko Quebecer (bo taka racja)i nikt nie ma prawa sie temu oponowac(bo tutaj sie spi i pracuje-albo na odwrot)a jak sie zacznie czlowiek denerwowac to dolocza klauzule "TroubleMaker"i nici z pracy hehe.(praca i dolar tych ludzi tam omamila i zniewolila ze te lata nacionalizmu juz dawno minely i nie wroca a to polityczna zagrywka o tym separatyzmie)Francusko jezyczni Quebecer sa w wiekszosci ludzmi prostymi ale nauczeni jakiegos cynizmu ktorego pomimo wychowania sie tam nie bylem w stanie pojac;Emigracja jest dla ludzi prostych ktorzy nie wymagaja wiekszych potrzeb duchowych etc.Prosze nie wziasc tego postingu jako obraza albo frustracja,ale jako osobisty moj poglad na Montreal;Wreszcie mieszkam w Europie i jest tutaj superrrrrrrrrr,pa