Dodaj do ulubionych

sposob wychowania dzieci w tr

09.12.07, 21:41
witam babeczki
pisze do Was bo sama mam problem z wychowaniem wlasnych dzieci.po
weekendzie jestem tak umeczona ze ciesze sie ze jutro poniedzialek
i "odpoczne"troche w pracy.moj starszy syn 3,5 roku daje mi
konkretnie popalic.szukalam juz pomocy u psychologa jest b agresywny
nadpobudliwy skomplikowany problem(nawet sugestia psychologa o
wyciszenie farmakologiczne lekami psychiatrycznymi
przeciwdepresyjnymi) ale w trakcie rozmowy z psychologiem ja sama
nie potrafilam wytlumaczyc fenomenu ze w tr dzieci sa niesamowicie
ubustwiane przytulane calowane itd a z drugiej strony widac ogromny
respekt,szacunek posluszenstwo do rodzicow.jak to jest ze nie wlaza
im na glowe.oczywiscie generalizuje ale odnioslam ogolne takie
wrazenie.jak to jest?
pozdrawaim magda
Obserwuj wątek
    • mrockata Re: sposob wychowania dzieci w tr 10.12.07, 15:04
      nie znam Twojego programu dnia...dzieci lubia zarowno byc
      rozpieszczane jak miec ustalone reguly...moje Male chodza tutaj do
      zlobka i jak sie okazuje sa tam 'bezproblemowymi' blyskotliwymi
      maluchami...jednak kiedy przychodza do domu zaczyna
      sie 'zabawa'...ale ja twardo trzymam sie stalych regul i poplacza
      troche a potem przestaja...choc czasem nie daje tez rady..i daje
      mlodym danonki jak chce miec 2 minuty spokoju :o)))))

      Z tym uwielbianiem to zauwazylam ze tez jest na chwilke...jak sie
      jest w goscinie to dzieci sa rozrywane jednak zostaw jednej czy
      drugiej pani tak dziecko na tydzien to tez beda im na glowe
      wchodzic...dzieci sa malymi psychologami i testuja po ktorej probie
      mama ulegnie...uwazam ze nie ma to znaczenia czy sie wychowuje w Tr
      czy gdzie indziej...trzeba wiedziec jaki sie ma cel wychowawczy i na
      co mozna dziecku pozwolic a na co nie..

      z tym respektem do rodzicoe tez jest roznie...

      co do wychowania jednak dziwi mnie podejscie typu niewychodzenie z
      dziecmi jak jest zimno bo beda chore...jestem zdania ze dziecko sie
      wtedy hartuje...a swieze powietrze nie zaszkodzi..nawet z
      zarazkami..w koncu musi sie organizm uodpornic...
      kilka dni temu pani opowiadala ze wnuczatko chore...ma 3 miesiace i
      nie wychadza z nim na spacery bo podobno nie powinno sie wychodzic
      przez 40 dni...ale to dziecko ma juz 90 dni...i tak kilka osob mi ta
      teze potwierdzilo..ja z Malymi chodzilam na bazarki jak mialy 2
      tygodnie...i choruja jesienia i wiosna...w czasie przesilen...ale
      odpukac sie ma zadnych przewleklych zachorowan..

      albo dziwienie sie ze dziecko nie rosnie jak mama karmi piersia 1.5
      roczne dziecko nie je odpowiednio(glownym pozywieniem makarony
      ziemniaki i pieczywo) i sie dziwi dlczego Maly nie rosnie..mija sie
      to w ogole z celem..

      lub niepozwalanie dziecku zjesc czegos z podlogi...nie jestem zdania
      zeby wszystko jadly ale w Tr przesadnie matki biegaja za dziecmi
      zeby sie nie przewrocilo zeby sie nie poplamilo...mam wrazenie ze
      nie pozwalaja dziecku samodzielnie odkryc konsekwencji szybkiego
      biegania...Na placu zabaw niejednokrotnie ktos podbiegal do moich i
      chcail podnosic z reguly udawalo mi sie nie pozwoic i dziecko samo
      wstalo otrzepalo sie i dalej do zabawy...nie musze chyba pisac jakie
      bylo zdziwienie gdy dzieci po upadku nie plakaly :o)))

      Ja wychowyje moje dzieci na samodzielne osobniczki...zeby
      ciapciowate nie byly i potrafily sobie na miare wlasnych sil w zyciu
      poradzic...
      Takie programy jak 'Niania' przekazuja cenne rady...zamiast siegac
      po te psychotropu zweryfikuj swoje wychowanie...moze powinnas w
      swoim postepowaniu cos zmienic...
      • mrockata Re: sposob wychowania dzieci w tr 10.12.07, 15:10
        co sie jeszcze przykladowo nie miesci w mojej glowie to karmienie
        dzieci ktore potrafia same jesc...moje male maja 2 lata i 4 miesiace
        i od ponad roku jedza samodzielnie...w zlobku jedza na szczescie
        same...i znajduja sie tu takie 'ciocie' co je karmia...i nie
        rozumieja mojego sprzeciwu...kilka razy pozwolilam dla
        zadowolenia 'cioci' niestety ku mojej udrece bo potem male przez dwa
        dni siedialy z otwartymi buzkami i czekaly na dokarmianie...jednak
        po jakims czasie musialy zaczac same jesc bo ani mi na mysl nie
        przyszlo zeby je karmic...
        • izaerbas Re: sposob wychowania dzieci w tr 10.12.07, 17:52
          Mrockata, wlasnie jakis czas temu zastanawialam sie jak radzisz
          sobie w Turcji, bo pamietam, ze wybieralas sie do Ankary z dwojka
          dzieciaczkow. Gratulacje, widze, ze jestes super anne smile
          • mrockata Re: sposob wychowania dzieci w tr 10.12.07, 19:22
            iza troche ciezko..powiem nawet czasem bardzo ciezko...Jednak w
            Niemczech jestem bardziej 'rozpieszczana' ostatnio.... nawet w tym
            momencie mam ataki migreny :o(((...
            niestety nie ma nic bez skutkow ubocznych :o((
            • izaerbas Re: sposob wychowania dzieci w tr 10.12.07, 20:01
              Gecmis olsun...migreny sa bardzo przykra przypadloscia, na ktora ja
              rowniez cierpiesad

              Polecam Ci tabletki avmigran, do kupienia w tureckich aptekach, mi
              zazwyczaj pomagaja.

              Pozdrawiam
              Iza
              • kiranna Re: sposob wychowania dzieci w tr 10.12.07, 21:04
                witajcie w klubie... ja na migreny cierpie od porodu, wczesniej
                rzadko w ogole miewalam bole glowy, a migrene znalam z opowiesci.
                nie wiem od czego to zalezy, moze od zmian pogody albo stresu? jakis
                miesiac-dwa temu mialam bardzo silne ataki kilka razy w tygodniu, z
                nudnosciami wlacznie, szczegolnie po jezdzie samochodem w
                istambulskich korkach sad doszlo do tego, ze prawie nie ruszalam sie
                ze swojego osiedla-miasteczka, zeby nie utknac gdzies na
                autostradzie sad
                mnie najlepiej pomaga "ibuprom zatoki" przywieziony z kraju,
                avmigranu nie probowalam.
                • mrockata Re: sposob wychowania dzieci w tr 11.12.07, 15:31
                  ostatnie 2 tyg byly koszmarem nie wiedzialam co to 'migrena'
                  myslalam ze to wymysl...ale jak wydawalo mi sie ze to moj koniec to
                  pierwsze co mi przyszlo na mysl to wbic w google 'migrena' i
                  wyskoczyly mi wszystkie objawy...doslownie przez kilka dni to mialam
                  wszystkei objawy na raz...mam nawet z mala aura...straszna choroba..
                  mi o dziwo pomogl 'sinupret' to tez na zatoki...i mam jakies
                  tureckie flubrifen' czy jakos tak..nie pamietam nazwy..
                  a tu forum migrena
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12154
                  skontaktowalam sie z jedna z dziewczyn tego forum i troche mi
                  nawytlumaczala...
    • kiranna temat rzeka :))) 10.12.07, 22:05
      Magcom, tez sie kiedys nad tym zastanawialam... Moje dziecko od
      niemowlecia bylo zywe srebro, wszedzie wlazlo, trudno bylo go
      upilnowac, na dodatek caly czas wydawalo z siebie rozne dzwieki, nie
      zawsze przyjemne i mama musiala byc non stoo w zasiegu wzroku wink
      Taki maly dyktator nam rosl i myslalam, ze sie wykoncze...Wydawalo
      sie, ze synek kocha wrzask, nazywalismy go nawet Pershing-Pavarotti
      przez jakis czas. I tez z niedowierzaniem patrzylam na tureckie
      dzieci, siedzace cichutko jak trusia, bawiace sie grzecznie, z
      ktorymi w spokoju mozna zrobic zakupy bez demolki wink Pocieszalm sie
      w duchu, ze takie zywe i ciekawe swiata dzieci sa ponoc
      inteligentniejsze i nie nalezy tego tlumic, zeby nie zlamac mu
      charakteru. Z takiego zdecydowanego malenstwa najpewniej wyrosnie
      kiedys facet z jajami, co sobie rade da w zyciu wink

      Na pewno sa roznice w wychowaniu. Tureckim dzieciom pozwala sie na
      wiecej niz zazwyczaj polskim, bo i otoczenie przyzwyczajone jest do
      ciaglej obecnosci dzieci tutaj, wiec mniej jest stresu z tego
      powodu. Z tego co pamietam, to ok 2/3 spoleczenstwa to ludzie
      ponizej 18 roku zycia.
      W sklepie nikt nie patrzy podejrzliwie (takie bylo przynajmniej moje
      doswiadczenie) czy dzieciak cos zepsuje albo otworzy pudelko -
      dziecko to dziecko i kazdy to rozumie. Wrecz przeciwnie, nasz synek
      czesto przez sprzedawcow zachecany byl do zabawy towarem i
      najczesciej trzeba bylo to kupic, bo z reki juz sobie wyjac nie
      dal wink Oczywiscie, do Pasabahce z nim nie wchodzilam wink) Zdarzylo
      mi sie tez kilka razy, ze gdy maly zaplakal, sprzedawca prosil mnie
      na zaplecze, by w spokoju nakarmic czy przewinac. Wtedy pokoje dla
      matek byly jeszcze rzadkoscia w centrach handl., teraz sa w
      wiekszosci, ktore znam.

      Poza tym tureckie rodziny sa bardzo liczne, ludzie wiecznie sie
      odwiedzaja albo mieszkaja wielopokoleniowo w jednej kamienicy lub
      niedaleko siebie. To rowniez na pewno ma wplyw na zachowanie malych
      dzieci, ktore czuja sie bezpieczniej wsrod swoich, stale tez sa w
      otoczeniu innych dzieci. Pewnie dlatego przedszkola sa tutaj
      stosunkowo malo popularne i drogie.
      Zauwazcie tez, ze kazdy sie tutaj zajmuje maluchem chocby przez
      kilka minut, mezczyzni i kobiety w kazdym wieku i wlasciwie nie ma
      ono czasu na nude, a dzieki temu i rodzice nie sa zmeczeni ani
      zniecierpliwieni, bo zawsze ktos jest obok kto poda zabawke,
      nakarmi, uspokoi. Ja tego komfortu, niestety, nie mialam, wiec i
      moje dziecko bardziej nerwowe bylo zapewne sad Odkad poszedl do
      przedszkola, mam zupelnie innego synka smile) Mial wtedy wlasnie 3,5
      roku, wiec moze i twoj maluszek, Magdo, domaga sie juz bycia z
      rowiesnikami?

      Dla mnie szokiem byl tez fakt, ze na placykach zabaw moim synkiem
      opiekowaly sie nie tylko dziewczynki, ale i starsi chlopcy, pomagali
      wejsc na drabinki, hustali, zagadywali - w Polsce to dosc rzadkie i
      tam bylo mi przykro patrzec jak starsze dzieci spychaja mojego
      malucha, ktory nieporadnie probowal wdrapac sie na zjezdalnie i
      kompletnie nie rozumial dlaczego te dzieci tak sie zachowuja.
      Zdarzaly sie pokrzykiwania, szturchance, a nawet przeklenstwa sad
      W Turcji z kolei takie zachowanie to rzadkosc u dzieci, chyba ze z
      najnizszych dolow spolecznych, ale i to nie na pewno, bo
      zaobserwowalam, ze im mniej zamozna rodzina, tym bardziej pilnuja
      sie, by nie wyjsc na prostakow, bedac gdzies na spacerze w
      zamozniejszej okolicy. Kiedys bylam swiadkiem sytuacji, gdy ojciec z
      takiej bardziej tradycyjnej rodziny, nakrzyczal na ok 10 letniego
      syna za jakas bzdure i inny z rodziny badz znajomy, nie wiem, spytal
      go przy wszystkich czy ma zamiar wychowac dzieciaka na terroryste i
      kazal mu sie uspokoic. Facet mocno sie stropil i odszedl bez slowa.
      Dzieci tutaj,oprocz tego ze wczesnie zaczynaja prace i to jest
      przykre, bo powinny byc wtedy w szkole, to jednak sa bardzo
      szanowane i holubione. Nie sa rozpieszczane, to fakt, i np. mnie
      zawsze bolalo, ze dzieci tradycyjnie w prezencie dostaja tu ubrania
      zamiast ksiazek i zabawek, a nawet pieniadze. Oczywiscie, to tez sie
      zmienia, z roku na rok jest coraz wiecej sklepow z porzadnymi
      zabawkami, a ksiazki tez zdecydowanie stanialy w ostatnich latach,
      wiec coraz wiecej ludzi moze sobie na nie pozwolic.

      ksiazke moznaby napisac na ten temat wink)
      --
      wszystkiego dobrego smile
      kıranna
      • magcom12 migrena 13.12.07, 23:31
        www.fmdental.pl/index1.php?page=book
        to dziala nazaciskajiacych zeby
        dziekuje Ani i reszzcie
        • magcom12 Re: migrena 13.12.07, 23:44
          www.fmdental.pl/index1.php?page=oferta&run=more&id=9
          • sommak tureckie dzieci 19.12.07, 22:15
            Witajcie,
            wprawdzie ja dopiero oczekuje na dziecko,ale postanowilam dolaczyc
            sie do poruszonego tu tematu,tym bardziej,ze w zwiazku wlasnie z
            moim stanem zaczelam sie blizej przygladac co w trawie piszczysmile
            İ niestety moje obserwacje nie sa pozytywne,no chyba,ze mam
            wyjatkowego pecha i spotykam na swojej drodze niezbyt pochlebne
            przypadki.
            W moim odczuciu,dzieciom tureckim pozwala sie na bardzo duzo co
            zauwazyla juz Kıranna,o wiele za duzo.Wcale nie sa takie grzeczne i
            ulozone,a wrecz przeciwnie-rozwydrzone,rozkrzyczane,z ogromnym
            tupetem,bardzo roszczeniowo nastawione do doroslych i rzadko znaja
            zasady savoir vivru(moze to zbyt gornolotnie zabrzmialosmile).Jestesmy
            swiezo po wizycie naszych znajomych-ich corka bez zadnej zenady
            myszkowala po wszystkich pokojach,zagladajac dokladnie we wszystkie
            katy,wlacznie z szafa i lodowka,biorac do reki bez pytania rozne
            przedmioty,uciszala rodzicow,ktorzy poprostu konwersowali z nami;na
            porzadku dziennym bylo wybrzydzanie przy jedzeniu-skonczylo sie
            zepsutym telewizorem,stluczona dekoracja swiateczna-rodzice
            kompletnie nie zwracali uwagi na to,gdzie jest dziecko i co robi.Nie
            uslyszelismy rowniez dziekuje dajac jej w prezencie maskotke i
            czekolade,tak jakby jej sie to nalezalo.Pomijam juz beztroske z jaka
            rodzice podeszli do jej zaczepiania naszego psa-dla nich byla to çok
            güzel zabawka,a nadmienie tylko,ze pies nie jest malych rozmiarow i
            nawet niechcacy mogl zrobic krzywde-na szczescie to my mielismy oczy
            naokolo glowy,znajac mozliwosci i psa i dziecka,i staralismy sie
            kontrolowac sytuacje.Czulam sie troche jak intruz udzielajac
            wskazowek i zauwazywszy oznaki zdenerwowania psa proszac o danie mu
            spokoju,jak ja smiem nie dac sie dziecku pobawic zywa,kudlata
            maskotka.
            A propos prezentow,nie byl to pierwszy raz,kiedy obdarowane przez
            nas dziecko nie jest nauczone podziekowac za to.Malo tego w naszej
            obecnosci jedno z nich otrzymawszy prezent,skrzywilo sie i z
            niesmakiem dodalo,ze juz ma 3 takie same rzeczy.
            Mieszkamy w site,gdzie jest sporo dzieci,prawie zadne nie mowi nam(a
            pewnie i nie tylko nam)dzien dobry,nawet ocierajac sie o nas w
            windzie;malo tego kilkunastoletnie panienki glosno i w sposob dosc
            niegrzeczny komentuja zachowanie sasiadow w windzie,mimo,ze ci stoja
            tuz obok-widzac taka sytuacje sama bylam zaskoczona,ze tak
            potraktowany sasiad nie zwrocil im uwagi.
            To tak pokrotce i na goraco-pewnie jak przeczytam te moja wypowiedz
            za kilka dni,jeszcze niejedno mi sie przypomnismile
            Milosc rodzicow i sympatia okazywana przez otoczenie dzieciom,jest
            wg mnie tutaj bezkrytyczna,a przez co szkodliwa dla samych
            maluchow.Mam nadzieje,ze mnie uda sie chociaz paru takich bledow
            uniknac,w czym juz wiem bede miala ogromne wsparcie meza.Wizyte
            naszych znajomych wspolnie przedyskutowalismy i to na jego
            prosbe,wnioski mielismy te same-to sie nam poprostu nie podobalo,oby
            tak dalejsmile
            Pozdrawiam Was serdecznie!
            • magcom12 Re: tureckie dzieci 20.12.07, 03:57
              ojjjjjjjj dzieki za odpowiedzi
              co do ostatniej to daje duzo do myslnia...
              ale chyba jednak duzo zalezy od nas rodzicow
              ostatnio bylam w jasia przedszkolu i sobie troche z wychowawczynia
              porozmawialam
              wiec z jej relacji coraz mniej dzieci umie sie odpowiednio zachowac
              wliczajac oczywiscie wiek dziecka.ale to wina rodzicow.
              z jej relacji tylko niewielka grupka dzieci wchodzac do sali rano
              mowi pani dzien dobry,nie wspominajac o rodzicach ktorzy zazwyczaj
              wpychaja dziecko do sali czesto nawet nie pokazujac sie bo przeciez
              pedza do pracy,potem przy odbiorze dziecka malo ktory rodzic jak
              widzi ze dziecko bawi sie np klockami poczeka i karze posprzatac
              dziecku po sobie,itd
              troche sie podbudowalam ze nie jest z tym moim urwisem najgorzej,
              dalej agresja jest moja zmora ale skupiajac sie na pozytywach widze
              ze moja praca przynosi efekty.
              wiec pozdrwiajac wszystkie mamy i te przyszle tez zycze pogody ducha
              cierpliwosci dla swoich szkrabow w nauce bycia dobrym czlowiekiem.
              podobno procentuje jak w szwjcarskim banku co wlorzysz to wyjmiesz z
              nawiazka.pa mamuski i wszystkiego dobrego na swieta i nowy rok.
              magda
            • kateoz Re: tureckie dzieci 20.12.07, 04:03
              witajcie
              ja znam tylko dzieci siostry mojego chlopaka.jedno 5 lat drugie 8.
              dzieci przyzwyczajone sa do bycia w centrum uwagi i wydaje mi sie,
              ze najbardziej rozpiescila i rozpieszcza je babcia,ktora zadnych
              uwag pod swoim adresem nie przyjmuje.babcia rozdaje pokryjomu
              slodycze i pieniadze.podwaza na oczach dzieci zdanie matki(swojej
              corki).przeraza mnie to, bo to moja przyszla tesciowa ale to inny
              dluuuugi temat.
              w kazydm razie.mieszkam z chlopakiem za granica i przyjezdzamy do
              turcji 2 razy w roku. dzieci ciesza sie z przyjazdu wujka ,bo
              przywiezie prezenty, traktuja go jak swietego mikolaja. jednak nie
              oczekuja,pilki,gier planszowych,rakietek,ksiazki czy
              piornika.mlodszy kopiuje starszego a ten starszy to najbardziej
              interesowne dziecko jakie swiat widzial.lista prezentow z roku na
              rok jest coraz bardziej wymagajaca.w tamtym roku starszy zazyczyl
              sobie laptopa.strasznie byl rozczarowany gdy dostal starego po moim
              chlopaku laptopa.dziekuje bylo wymuszone.obecnie z niego nie krzysta
              bo grata nie bedzie uzywal(laptop byl 4 letni b dobrej firmy,sprawny
              i zadbany).a rodzina mojego chlopaka jak i on sam jego zachowanie
              obracaja w zart ,ze taki NOWOCZESNY...w tym roku chca ipot.
              zalamana jestem interesownoscia tych dzieci i ignorancja ze strony
              rodziny.w rezultacie dzieci zawsze dostaja tego czego chca.dodam
              jeszce ze sa to chlopcy i od dziecka sa uczeni,ze mama wszystko
              zrobi za nich.nic w domu nie pomagaja(gl mysle o starszym),nie
              sprzataja po sobie ani swoich pokojow.
              ja juz sama nie wiem czy to tureckie wychowanie czy w ogole ogolnie
              dzieci takie sa w dzisiejszych czasach,w polsce tez.czasem mam
              ochcote kupic im pizame,skarpetki jakis noczeny cyrkiel ale
              podejzewam,ze nie polubily skapej cioci.; )))
              pozadrawiam
              • sarlo51 Re: tureckie dzieci 20.12.07, 14:09
                Nie wiem jak to napisac ale postaram sie najlepiej aby kazdy
                zrozumial.Ja nie wychowywalam dzieci po turecku lub po polsku ale
                kazde z nas rodzicow cos nauczylo dziecko ze swojego kraju.Ja i maz
                bylismy calkiem inaczej wychowane.Umnie to trzeba bylo pracowac w
                domu zawsze pomagac rodzicom.Maz to bylo zrobione za niego
                wszystkobo byla sluzaca w domu mama i babcia.Byl tylko jako jedno
                wnucze w rodzinie w tedy.Chlopaka wychowaly jako z powazaniem dla
                ludzi ale co zrobic przysobie to bylo zero.Jak przyjechal tutaj i
                zobaczyl calkiem iny swiat to wiedzial odrazu ze bedzie musial
                wszystko robic sam.Ha,ha.Jak nasze dzieci byly male odrazu nie
                sprzatalismy zadnych zabawek po nich musialy same.Pokuj sprzatalam
                dla nich tylko jak nie mialy 12lat.Potem tylko okna mylam i jak
                bililismy to wtedy sprzatnelam.Jak byl balagan zamknelam dzwi i nie
                patrzylam.Oni sprzataly pokoje dokladnie jak babcia przychodzila
                odwiedzic wnuczki.Zawsze kazalam zeby oni po sobie sprzatnely ze
                stolu.Pozatym oni wcale nic w domu dla mnie nie pomagaly.Ja nie
                wymagalam z mezem tez.Jak cos zle zrobily to zawsze kazalam im
                siedzic na malym krzesle w kacie przez 30minut.To byla duza pokuta
                dla dziecka siedzic i nie rozmawiac.Plakaly ale musialy siedzic jak
                pokuta to trzeba bylo wykonac.Zawsze sie interesowalam kto jest
                kolega lub kolezanka ich.Byly zajete pozaszkola duzo w sporcie to
                jest duzo dobre dla dziecka.To tez duzo daje dla dziecka dystypliny.
                Jak mialy 16lat poszly do pracy po szkole (12-16godzin na
                tydzien).Niech zobacza ze pieniadze nie rosna na drzewie.Szkola byla
                zawsze pierwsza dla nich.Skonczyly studia i pracuja obecnie.Zawsze
                pracowaly od 16roku zycia.Zawsze kupily sobie co chcialy.My nie
                kupowalismy zadnych wygod dla nich niech zapracuja i zobacza jak to
                latwo przychodzi.Obecnie dzieci nie pala,nie pija,nie uzywaja
                zadnych narkotykow pracuja ciezko na wszystko zeby co miec w zyciu.
                Same same sprzataja w domu i maja bardzo czysto ale jak byly w domu
                z rodzicami to pokoje wygladaly.Jak churagan byl w ich pokoju.
                Wedlug mnie to sie wydaje ze duzo zalezy od rodzicow jak wychowaja
                dzieci.Choc tez wiemy ze trzeba przygotowac dzieci ze jak wyjada na
                ulice to otoczone przeroznymi ludzmi.Co mozna zrobic czego nie.Jak
                szlismy z mezem w goscie z dziecmi to zawsze im dalismy mala
                przemowe co wolno robic a czego nie wolno.
                Wedlug nas to nam sie wydaje ze wychowalismy dzieci dobrze.Nie mamy
                zadnych klopotow.Duzo ludzi chwali nas ze wychowalismy dzieci bardzo
                dobrze.Ani jedno z dziadkow nie moglo robic dla wnuczkow czego my
                bysmy nie lubialy.
                Wychowac dzieci to jest bardzo ciezka praca i kazdy ma swoje sposoby
                lub kulture.
                Rodzice wychowuja i ucza dzieci.Szkola tylko uczy dzieci przy pomocy
                rodzicow.
                Pozdrawiam
                Ella
              • bela01 Re: tureckie dzieci 21.12.07, 00:09
                kateoz
                jak patrze na polskie i tureckie dzieci to nie widze naprawde duzych roznicsmile
                nie wiem czemu tak jest. sama jeszcze nie jestem mama, ale czasami ogarnia mnie
                przerazenie. w glownej mierze chyba nalezalo by winic rodzicow. wielu z nich po
                prostu rozpieszcza swoje dzieci, uczy je niesamodzielnosci, postawy
                roszczeniowej i stawia je na piedestale. mam wrazenie, ze dzieci po prostu
                "rzadza" w niektorych rodzinach. szczegolnie w rodzinach zamoznych dzieci maja
                co chca i na "juz".
                teraz nasunela mi sie taka anegdota zaczerpnieta z innego forum...smilena lotnisku
                czeka biznesmen a obok matka z rozwrzeszczanym dzieckiem. dziecko biega wokol,
                krzyczy, przeszkadza innym. matka nie reaguje. w koncu dzieciak wylewa sok na
                eleganckiego biznesmena. ten zwraca sie do matki o jakas reakcje, a matka mowi,
                ze nie zgani dziecka, poniewaz jest wychowywane bezstresowo. facet wiec poszedl
                do automatu z kawa, kupil kawe, przyszedl, chlusnal ja na matke i powiedzial, ze
                on tez byl wychowywany bezstresowosmile)historia ponoc autentyczna...
                Moj chlopak ma dwoje siostrzencow. zawsze jak wraca do domu, przywozi prezenty.
                dziekuje sie nie doczekal. sama widzialam niezadowolona mine jednego z nich. nie
                staral sie ukryc rozczarowania-zabawka byla edukacyjna zamiast zdalnie
                sterowanego samochodzika...jego mlodsza siostra jest jeszcze gorsza, terroryzuje
                cala rodzine. jedynym glosem rozsadku jest babcia, ale nikt jej nie slucha. mala
                jest straszliwie rozpieszczona, halasliwa, wszyscy musza sie koncentrowac na
                niej...itd.
                dla otuchy dodam drugi przyklad: moja przyjaciolka ma dwojke, 7 i 3 lata. dzieci
                kiedy do mnie przychodza siadaja grzecznie i sluchaja rozmowy. zapytane
                grzecznie odpowiadaja. dasz im kartke-rysuja. dasz jesc-zjedza. oczywiscie robia
                troche halasu jak to dzieci, ale generalnie sluchaja mamy. jak dostana
                prezent-podziekuja i jeszcze przy trafionym powiedza, ze wlasnie "taki prezent
                chcialam mamusiu"smilejesli czegos chca, to najpierw pytaja. przesadzone wymagania
                sa lagodnie acz stanowczo ucinane przez mame.odstawiaja po sobie brudne
                naczynia...itd.
                jestem naprawde zadziwiona jak moja psiapsiolka to robi. na moje oko wyglada to
                tak: nie sa zbyt zamozni, ona nie pracuje, ale dzieci nie sa jej calym swiatem.
                jest serdeczna ale stanowcza.zyczenia dzieci nie sa natychmiast spelniane. nie
                maja juz "1-szej komorki". mama selekcjonuje co moga dostac a czego nie.
                interesuje sie raczej tematem wychowania dzieci, ich rozwoju, zainteresowaniami,
                a nie dostarczaniem im dobr materialnych. dzieci sa czyste i zadbane, ale nie
                maja firmowych ciuszkow (czasem nawet uzywane..). maja prawo glosu, ale raczej
                tylko gdy pytane. nie sa jakies stlamszone, sa zywe, ale grzeczne...
                jak na nie patrze to naprawde serce rosnie i sa jedynymi dziecmi naprawde mile
                widzianymi u mnie w domu smile
                • sarlo51 Re: tureckie dzieci 21.12.07, 05:08
                  Nie jest tak latwo wychowac dzieci. Duzo tak sie zachowuja jak
                  rodzice pomiedzy soba.Od tego sie zaczyna.Oni sa male i wszystko
                  podlapuja od ludzi w jakimi sa otoczeniu.My jako rodzice widzimy
                  nasze dzieci ale same siebie nie.Dzieci widza nasz tez bardzo
                  dobrze.Dziecko rosnie i klopoty z nimi.Sa rodzice co daja dzieciom
                  wszystko ale nie mysla co oni przez to ucza.Znam w Turcji,Polsce i w
                  USA co rodzice po przez duze dawanie dla dzieci zrobily im duza
                  krzywde na starsze lata.Jeden tato z mama pracuja bardzo ciezko dla
                  coreczki bylo dane co chciala.Obecnie 24lata ma, jak kolezanka
                  zapoznala ja z chlopcem.Porozmawialy ze soba w jeden dzien.Na drugi
                  dzien powiedziala jemu przez telefon"JA JESTEM ZA DROGA DO
                  UTRZYMANIA DLA CIEBIE'.Rodzice wszystko jej dawaly bo oni nie mialy
                  jak byle mlode.Ktos powiedzial to jej tacie.Tato nie daje nawet
                  jednego grosza dla niej.Rodzice sa nie dobre obecnie.Kto srzywdzil
                  ta dziewczyne?W Turcji 25lat chlopic obecnie.Nie pracuje,nie poszedl
                  do wojska tylko mysli rozmawiac z dziewczynaki na kompiterze z
                  calego swiata.Mama jego niezyje 2lata.Tato tez nie pracuje ale ma
                  sluzaca w domu dla syna.Ojciec sie ozenil i ma 2sluzaca do swojego
                  domu z obecna zona.Tato daje na wszystko dla syna.Jablko nie odleci
                  daleko od drzewa.Zapasy sie skoncza i bedzie bieda.Ja chce powiedzic
                  ze to sie nie zaczelo od teraz tylko to bylo od samego mala jak
                  dzieci zaczely rosnac.Tez znam duzo bogatych rodzicow i dzieci ich
                  pracuja ciezko.Na wszystko musza zapracowac.Jeden tato ma 2synow w
                  Istanbul to zaczely pracowac od malego od zamiatania fabryki powoli
                  pracowaly na kazdej maszynie i na kazdym stanowisku.Obecnie maja
                  biurka swoje przy ojcu.Bardzo szanuja pieniadze bo wiedza ze latwo
                  nie przychodza.Oni nie musialy pracowac bo rodzicow stac bylo na
                  duzo rzeczy.Ich tato tez tak byl nauczony przez dziadka zanim objal
                  fabryke.Cala rodzinka byla unas na weselu corki.Kazdy chlopic
                  sprzatnal posobie i lozka tez.Pierwszy raz w zyciu spaly ukogos w
                  domu.Dla nich to bylo bardzo lubiane.Cala rodzina znala tyko
                  hotele.Rodzice wychowali synow na bardzo dobrych ludzi.
                  Jakie sa te dzieci dobre czy zle ale kochamy ich tak samo.
                  Matka wychowa wszystkie dzieci ale kto dochowa mame.
                  Kazde dziecko jest zajete bardzo swojmy pracami.
                  • elif_atalar Re: tureckie dzieci 24.12.07, 07:21
                    Wrocilam wlasnie z Trabzonu gdzie bylismy ze szwagrem, jego zona i
                    synem. Jestem psychologiem i nie powinnam tego pisac, ale to dziecko
                    to prawdziwa TRAGEDİA. Ma 10 lat, rodzice sa bardzo zamozni i ma
                    praktycznie wszystko czego sobie zazyczy. Spedzilam z tym bachorem
                    po 10 godzin w aucie jadac w kazda strone i pare dni na miejscu i
                    mowiac szczerze myslalam ze sie pochoruje od jego obecnosci. Nie mam
                    wlasnych dzieci wiec moze w ogole nie jestem z nimi obyta, ale ja
                    bylam wychowana w calkowicie inny sposob. Znalam go oczywiscie
                    wczesniej, ale dotychczas bylam tylko obcym gosciem, wiec traktowal
                    mnie z pewna rezerwa, teraz jednak mysli ze wejdzie mi na glowe tak
                    jak reszcie rodziny. Nigdy dotad nie spotkalam tak chamskiego, zle
                    wychowanego i nadaktywnego dziecka. Uwazam ze calkowita wine za ten
                    stan rzeczy ponosza rodzice. On robi co chce, kopie i bije matke,
                    skacze po czlonkach rodziny, uderzyl mnie w twarz to zlapalam go
                    mocno za reke i powiedzialam aby nigdy wiecej nie probowal tego
                    robic, jest niegrzeczny, bylam swiadkiem jak powiedzial np. jednej
                    ciotce wprost ze jest brzydka i gruba, jednoczesnie wszystkie te
                    zachowania nie sa w ogole komentowane, negowane etc przez jego
                    rodzicow, co najwyzej poblazliwie sie usmiechna etc.... Nie miesci
                    mi sie to w glowie. Wszyscy go rozpieszczaja i mowia ze taki juz
                    jest z niego urwis (raczej potwor!!!!!!!!!!), caluja i przytulaja,
                    wzmacniajac tym samym jego bezkarnosc i krnabnosc. İm chyba nie
                    miesci sie w glowie zeby np. dac mu klapsa albo w jakikolwiek inny
                    sposob ukarac. Rece opadaja....
                    • bela01 Re: tureckie dzieci 24.12.07, 12:40
                      straszne elif sad siotrzenica mojego chlopaka zachowuje sie podobnie, tyle, ze
                      nikogo nie bije (jeszcze...smile. najbardziej dziwi mnie wlasnie ten brak reakcji
                      ze strony rodziców???..
                      • alexa195 Re: tureckie dzieci 24.12.07, 13:37
                        bela01 napisała:

                        > (...) najbardziej dziwi mnie wlasnie ten brak reakcji
                        > ze strony rodziców???..

                        Synek wujka mojego meza ma 7 lat. Nie potrafi normalnie mowic, tylko
                        sie drze (obojetnie czego dotyczy temat) i to takim glosem, ze
                        czasem mam wrazenie, ze wchodzi na ultradzwieki. Na ojca mowi po
                        imieniu lub per maymun (malpa). Zapytalam jego tate dlaczego pozwala
                        malemu tak do siebie mowic, a on mi na to bezradnie (przy
                        dziecku): "A co ja mu moge powiedziec?"
                        Dzieciak ze zlosci na matke zepsul kilka zabawek, a nastepnie kazal
                        kupic sobie nowe, bo w koncu z winy mamy je popsul.
                        Ja sie nie odzywam, ale raz zaczal mnie zaczepiac "po swojemu".
                        Wtedy nie wytrzymalam i powiedzialam kilka slow ostrym tonem (przy
                        rodzicach). Dzieciak bardzo sie przestraszyl (chyba po raz 1.
                        ktokolwiek zwrocil mu uwage) i natychmiast usiadl obok matki.
                        Mamusia oczywiscie zaczela synka uspakajac, ze ciocia tak nie
                        chciala itd. A synek w placz, bo taki biedny. W kazdym razie od
                        tamtej pory staram sie go ignorowac, gdy jest w poblizu, bo go
                        najzwyczajniej w swiecie nie znosze, zauwazylam natomiast, ze on
                        stara sie nawiazac ze mna kontakt... I robi to w calkiem normalny
                        sposob.
                        Kolejna rzecz, ktora mnie irytuje, to matki, ktore nie potrafia
                        wytlumaczyc dziecku (albo im sie nie chce), dlaczego tak czy tak sie
                        nie robi, tylko strasza, ze np. zaraz przyjdzie pielegniarka i zrobi
                        niegrzecznemu dziecku zastrzyk i bedzie bolalo. Gdy bylam
                        jeszcze "nowa twarza" czesto mamy wykorzystywaly mnie do roli
                        wlasnie takiej pielegniarki. Ostro protestujac zapytalam mamusie, co
                        zrobia gdy dziecko faktycznie bedzie musialo isc na zastrzyk by
                        wyzdrowiec, a pielegniarka bedzie mu sie kojarzyc ze zla pania, kara
                        i bolem, i czy nie lepiej wytlumaczyc dziecku dlaczego nie powinno
                        czegos robic. One mi na to najczesciej: "A mojemu tlumaczenie nic
                        nie pomoze", na pytanie: "Probowalas?", dostalawalam najczesciej
                        odp. w stylu: "Nie musze, wiem, ze nie zrozumie".
                        Sama dzieci nie mam, ale w porownaniu do niektorych matek zapowiadam
                        sie na tyranke + dyktatorke.
    • lena_i_memo Re: sposob wychowania dzieci w tr 26.12.07, 10:02
      ja miałam kontakt tylko z jednym dzieckiem w turcji, bratanicą
      mojego chłopaka, dziewczynka jest mała, niecałe 2 latka, ale jak się
      poznawaliśmy rodzice kazali powiedzieć jej ładnie "dzień dobry",
      dziecko jak dziecko, na początku powściągliwe przy obcej pani, a do
      tego nie mówiącej po turecku smile ale po pewnym czasie oczywiście
      zaczęła mi pakować się na kolana smile), wszelkie jej zachowania były
      kontolowane przez mamę i spoglądała tylko na moją rekację gotowa do
      ewentualnego zwrócenia uwagi dziecku gdyby tylko zuważyła grymas
      niezadowolenia na mojej twarzy... na szczęście dzieciątko nie było
      ani męczące ani hałaśliwe, zresztą świetnie sama się bawiła,
      oczywiście pod czujnym okiem mamy, jak sie przewróciła to wstała i
      się otrzepała, ale zerkała na reakcję rodziców z gotowością do
      ewentualnego rozpłakania się gdyby zaszła taka potrzeba smile)).
      Oczywiście cała rodzina na dzień dobry wyściskała i wycałowała
      malutką, szczególnie dzidkowie, ale to chyba normalne, jak na razie
      to jedyna ich wnusia, oczko w głowie, ale bez przesady smile
      też uważam, że wychowanie dziecka zależy od rodziców, niestety
      zuważyłam, że w turcji chłopcy uczeni są tego, że oni nic nie muszą
      robić bo od wszystkiego jest matka sad(( zauważyłam to w domu
      rodzinnym mojego faceta, ojciec i bracia siedzą, a matka skacze...
      ja się na pewno będę buntować smile))
      • yasemin1 Re: sposob wychowania dzieci w tr 26.12.07, 14:22
        Witajcie
        Na początku składam wszystkim życzenia świąteczne Wesołych i
        Pogodnych Świąt.

        Tak się rozczytałam w tych wypowiedziach i sama zastanawiam się jak
        to będzie z moim dzieckiem. Obecnie jestem w 3 m-cu ciąży i to
        pierwszej, a więc doświadczenia zero, ale....
        zawsze jak widzę rozwydrzone dzieci to mnie krew zalewa i myślę, że
        to wszystko zależy od podejścia rozdziców jak je wychowują np.
        bezstresowo i na wszystko pozwalają - to później mają ten bigos.

        Kwestia nadpobudliwości czy też według mnie nieco rozbuchanego w
        mediach pojęcia ADHD to nic innego jak złe wychowanie - nie urażając
        matek, może zabrakło czasu i cierpliwości.
        No ale przecież my nie miałyśmy ani nie sprawiałyśmy swoim rodzicom
        takich problemów jakoś one potrafiły nas normalnie wychować.
        Nie wyobrażam sobie będąc dzieckiem żebym reagowała histerią jak
        czegos nie otrzymałam - dostałabym lanie i koniec, w ogóle mi to
        przez głowę nie przechodziło.
        A na przykład mój mąż opowiadał mi jak tylko coś nie grało u niego
        to matka wystarczyła, że spojrzy i juz chodził jak w zegarku. Tak
        kiedyś było i nikt nie miał problemów z dziećmi a teraz co raz się
        słyszy, że dzieci "terroryzują" rodziców. No nie do pomyślenia.

        Nie jestem zwolennikiem bicia ale jak trzeba to klapa należy
        przyłożyć i już spokój jest.
        Tak mi się przynajmniej na razie wydaje, a życie to zweryfikuje za
        jakiś rok no może dwa.
        Pozdrowienia dla wszystkich.
        • magcom12 Re: sposob wychowania dzieci w tr 26.12.07, 16:44
          witajcie
          swieta swieta i juz po
          i to prawda ze dzis za czesto podejrzewa sie adhd u dzieci kt go nie
          maja.
          bezstresowe wychowanie to nie pozwalanie wlazic sobie na glowe i na
          wszystko pozwalac ale ciezka praca przez tlumaczenie czego nie
          wolno i stawianie wyraznych granic.bez bicia i zastraszania.łatwiej
          dac klapa i po klopocie ale czesto jest to przejaw naszej
          bezradnosci,staram sie tego nie robic ale nie raz mi sie zdarzylo i
          czasami wlasnie w nerwach kt mi puscily to zrobilam i zalowalam ale
          czasem dalam klapa przemyslanie bo zadne argumenty i tlumaczenia nie
          dzalaly.
          zauwazmy ze nie mozna porownywac do dawnych czasow
          teraz dzieci sa bombardowane ze wszystkich stron relkamy w tv
          bilbordy na ulicy itd oraz inne dzieci w przedszkolach kt rodzice
          zapracowani nie majac czasu dla dzieci zadoscuczyniaja im brak
          swojej obecnosci obkupujac ich prezentami.tego kiedys ne bylo.
          wiec trudo sie dziwic ze teraz dziecku nie wystarczy jedna lelka czy
          mis.skoro w reklamie mowi ktos im ze ty tez to musisz miec.w
          podtekscie jesli nie to bedziesz gorszy.jak moja przyjacolka ma
          dziecko w 2gej podstawowce tam wszystkie dzieci maja komorke a jej
          corka jako jedyna nie.rodzice maja dzs coraz ciezej pojsc na zakupy
          i przejsc kolo nastroszone slodyczmi kasy nie kupiac dziecku lizaka
          czy czekoladki.ale coz takie czasy i nie mozna temu nic zaradzic.
          ja czasami dla zasady uprzedzam ze nie mam pieniedzy na nic wiecej
          poza np mlekiem chlebem i tylko to kupimy,a czasami kupuje bo jak
          kazdy nawet dorosly sam sie lamie i kupuje sobie czasami jakis
          slodycz mimo ze wie ze niezdrowe ze zeby ze tuczace,itd
          sztuka jest sprawic zebby dzieci umialy sie cieszyc z malych rzeczy
          kt dostana,ze nie zawsze jak mama wraca z pracy cos przynosi,ze
          najfajnejsze jest w prezenatach czekanie na nie,marzenie o
          nich.dawniej polki w sklepach swiecily pustkami i jak rodzice cos
          zdobyli to bylo dopiero.......a teraz sztuka jest odmowic.
          w tych czasach zlata zasada jak dla mnie im mniej tym lepiej.
          czasami jak wejde do pokoju dziecka mojej kolezanki mozna dostac
          oczoplasu od ilosci zabawek.4 latek juz wie jaka marka ubran jes6t
          czas spaiderman to wszystkie gadzety z tym ma itd
          i tak dziewczyny juz jest
          • rose1979 Re: sposob wychowania dzieci w tr 26.12.07, 17:06
            Nie znam zbyt wiele tureckich dzieci - zaledwie troje, z czego
            dwojka to jeszcze niemowlaki, wiec poki co trudno stwierdzic, czy sa
            rozwydrzone, czy tez nie smile Natomiast dziecko, o ktorym chce
            wspomniec to czteroletnia corka kuzynki mojego narzeczonego i musze
            przyznac, ze dziewczynka jest wychowana naprawde super. Pomaga mamie
            we wszystkich obowiazkach - pierwsza sie rwie do zmywania, jak mama
            sprzata to ona tez, jest bardzo grzeczna, slucha sie i jest naprawde
            przeuroczym i pogodnym dzieckiem - takim, z ktorym naprawde
            przyjemnie sie siedzi. Generalnie rodzina zyje bardzo skromnie,
            dziewczynka ma niewiele zabawek i raczej takich tanszych, ale nigdy
            nie wymusza zakupow w sklepie (a towarzyszylam im w zakupach
            niejednokrotnie). Takze wydaje mi sie, ze wszystko naprawde zalezy
            tylko i wylacznie od rodzicow...Jezeli matka nie zwroci dziecku
            uwagi, ze postepuje zle to skad ono ma wiedziec, co jest dobre a co
            nie? Przeciez to od rodzicow dzieci ucza sie zasad wspolzycia
            spolecznego i obowiazujacych norm. W jaki sposob taki maly czlowiek
            ma to wiedziec, jezeli nie dowie sie tego od doroslych? Kiedys
            uslyszalam takie stwierdzenie, ze dziecko jest jak walizka - co do
            niego zapakujesz, to pozniej wyciagniesz. Zgadzam sie z ta stara
            prawda w 100 %. Mysle, ze nie ma zbytniej roznicy pomiedzy dziecmi
            tureckimi, a polskimi - wszystko zalezy od rodzicow.
            A tak przy okazji - czy w Turcji tez jest program
            typu "Superniania"? Tam to dopiero sa przypadki....smile
            • sarlo51 Re: sposob wychowania dzieci w tr 27.12.07, 17:09
              pl.wikipedia.org/wiki/Metody_wychowania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka