Dodaj do ulubionych

Czy jest tu ktoś

30.05.06, 09:45
kto czuje sie na tyle doświadczony i na siłach aby dać mi radę w kwestii
wychowania dziecięcia?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Czy jest tu ktoś 30.05.06, 09:46
      słucham
    • lena_zet Re: Czy jest tu ktoś 30.05.06, 09:46
      dawaj
    • kobieta_na_pasach pewnie ja najbardziej, ale moze sie myle btxt 30.05.06, 09:47
    • reniatoja Re: Czy jest tu ktoś 30.05.06, 09:49
      my tu wszystkie matki, tak ze wspolnie cos uradzimy, nie bój nic. W czem rzecz?
    • dzikoozka Dobra zapodaję 30.05.06, 09:54
      Problem polega na tym, ze moje dziecko generalnie przy mnie marudzi. Przy ojcu
      nie, a przy mnie i owszem robi sie taki "mamisynkowaty" - jak mu się nie
      podoba - w ryk! Upiera sie rano, że to mama musi go odprowadzic do przedszkola.
      Ja nie mogę - no to w ryk...Jeśli juz ja go odprowadzam, to w przedszkolu cyrk,
      bo nie chce mnie puscić. Przy tacie jest grzeczny, przy mnie - beksa i robi z
      siebie "małą dzidzie'... normalnie nie mam siły. Wczoraj dwa razy wpadł w
      histerię (do spazmów), raz ze mu nie dałam wielkiego lizaka, dwa ze go
      wykapałam w wannie a nie pod prysznicem (upiera sie żeby włązić ze mna pod
      prysznic)... nie mam siły, bo spokojne tłumaczenie nie trafia. Dziecko dostaje
      histeri. Co ciekawe, podobne objawy ma młodsza córka mojej siostry, jak jest
      udziedków, złote dziecko, jak mama wraca z pracy - rozpieszczona i płacząca
      dziewczynka... Obie poswiecamy maluchom każdą wolną chwilę po powrocie z pracy.
      Obie mamy z dziećmi b. silny kontakt emocjonalny. Ale wygląda na to, ze za
      silny...
      • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 09:59
        no właśnie-za silny kontakt emocjonalny.Najprościej byłoby oddalić od siebie
        dziecko, ale wiadomo, że łatwo powiedzieć a gorzej zrobić.Dzikoozka, ja
        proponuję więcej konsekwencji, nie ustępować jak się za bardzo upiera-
        oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.Nie można nie ustępować
        argumentując "bo nie"-wykluczone.Jak są spazmy, płacz i w ogóle to się
        obrażaj.Moja córka też próbowała tej metody, ale konsekwentnie odpowiadałam, że
        nie pasuje mi rozhisteryzowane dziecko, odchodziłam i się obrażałam.Może
        spróbujesz tej metody?
        • dzikoozka Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:08
          Lenka próbuję tej metody - mówie ze nie chcę słuchać wrzasku i wychodzę, leci
          za mną i kopie w zamkniete drzwi.... Wczoraj po kąpieli wyszłam z łazienki
          wściekła i skończył go myć małż.
          • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:11
            hmm, klapsa dać nie ma co, bo odpłaci tym samym, coś mi się widzi.Ale za to
            kopanie po drzwiach to wyszłabym, skrzyżowałabym mu ręce, przytrzymała nogi
            żeby go unieruchomić i czekała do uspokojenia chociażby miało trwać pół godziny-
            tak żeby opadł z sił.Po uspokojeniu zostawiłabym go w przedpokoju i poszła
            zamknęła się u siebie.Aha i nie dopuściła go do przytulania w ten dzień dopóki
            nie przeprosi i nie obieca poprawy.
            • alpepe Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:13
              taką metodę też stosuję smile
          • reniatoja Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:23
            Mam dwa pomysły - jeden karalny, ale mimo wszystko powiem: ja bym dała w dupe.
            W tym konkretnym momencie, gdy histeria siega zenitu i nic juz nie działa.


            Drugi (nie wykluczajacy pierwszego, wrecz przeciwnie): Kiedy sytuacja dujdzie
            do równowagi, wszyscy sie uspokoją, aczkolwiek nie w bardzo odległej
            przyszłości od incydentu, sprawa musi wciaż być swieza, trzeba porozmawiac. W
            przypadku porannej akcji z odprowadzaniem do przedszkola - moze to byc np droga
            powrotna lub wkrótce po rpsyjsciu do domu. W kazdym razie nie za dwa dni czy
            tyudzien, rozumiesz. Na spokojnie wytłumaczyc dziecku że w życiu obowiazauja
            pewne reguły, że muszą ich przestrzegać i dorosli i dzieci, że czasem dziecko
            ma racje i mama zrobi to co ono mówi, a czesm rodzic ma racje i dziecko musi
            ustąpić. Tłumaczyć tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Dialog, nawet z tak małym
            dieckiem (domyślam sie, ze ok 3 lat) jest mozliwy, trzeba mu dać szansę
            zaproponowania własnych rozwiązań tych trudnych sytuacji, które były w ciągu
            dnia i umówić się na jakieś zasady dotyczące przyszłosci. I w odpowiednim
            momencie, kiedy zaczyna się następna akcja - spróbować wrócić do tej rozmowy,
            przypomnieć dziecku co zostało ustalone i spróbowac to wyegzekwować. Warto tez
            wprowadzić moze jakiś system nagród i kar, jakąś np tablicę z czerwonymi i
            czarnymi serduszkami, to mobilizuje dzieci. I trzeba tez docenic i przede
            wszystkim dostrzec każde dobre, grzeczne zachowanie, chwalic i tłumaczyc
            dlaczego było to dobre i ucieszyło mamę. Przede wszystkim diecko musi wiedziec,
            rozumiec, dlaczego jego żądania nie mogą być zawsze spełnione, co w nich jest
            złego, - trzeba mu to tłumaczyć, nawet za każdym razem po każdej "akcji" - tak
            mi się wydaje. Mój mąż całe zycie wszystko cierpliwie Justynie zawsze
            tłumaczył, nieraz godzinę trwało, zanim wyszli z pokoju, ja nie miałam tyle
            cierpliwosci, on ją zawsze traktował jak partnera do rozmowy i to naprawde
            skutkowało, od najmłodszych lat.
          • sagis Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 10:37
            dzikoozka napisała:

            > Lenka próbuję tej metody - mówie ze nie chcę słuchać wrzasku i wychodzę, leci
            > za mną i kopie w zamkniete drzwi.... Wczoraj po kąpieli wyszłam z łazienki
            > wściekła i skończył go myć małż.

            -------------------
            W ten sposób robisz tak, jak Tobie robiono.
            Nie szanujesz uczuć i emocji swojego dziecka. Uczysz też, że ono samo nie będzie
            kiedyś ich szanować ich i będzie bać się je normalnie okazywać.
            Czyli będzie podjazdowa jazda, podobnie jak same robicie.
            Zacznij normalnie stawiać granice. Dziecko samo w ten sposób prosi, aby pokazać
            mu, co wolno, a co nie.
            Jeśli nie umiesz tego, to poproś o radę psychologa(czy pedagoga), a nie pytaj
            się kobiet, które te same błędy popełniają ze swoimi dziećmi.

            Nie można dziecku mówić nie, bo nie. Albo, że nas to wkurza.
            Dziecko w pewnym wieku trzeba wypuścić na pewną wolność. Mówi się o wieku ok.4 lat.
            Emocjonalne i zależne Raki pewnie mają z tym największy problem oprócz
            troskliwych i opiekuńczych kobiet-Rybek.
            Niektórzy ludzie potrzebują więcej bliskości, ale czy to jest dobre dla dzieci?
            To jest Wasza potrzeba bliskości i opiekowania się kimś.
            Dlaczego swojemu ojcu nie robi takich rzeczy?
            Mężczyźni nie są wylewni w okazywaniu uczuć i zachowują pewien emocjonalny
            dystans. Wyznaczają swoje granice. Nie reagują od razu na płacz dziecka i ono
            wiem, że nic tym nie zdziała. A, troskliwa matka od razu biegnie na pomoc.
            Można od niego nauczyć się większej asertywności.
            • lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:38
              kiedy miała stawiać granice?przecież dzikoozka ma małe dziecko i dopiero teraz
              stawia się te granice, stąd jej pytania.
              • alpepe Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:40
                nie przejmuj się sagis, ona nie ma dziecka, to się spokojnie może wymądrzać.
                • lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:41
                  święta racja smile
                  • alpepe Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:44
                    ale ta sagis jest durna, własnie doczytałam te jej brednie o emocjonalności
                    mężczyzn. Kurna, to mój mąż widocznie nie jest mężczyzną, skoro on małej w
                    prawie wszystkim ustępuje, a jak jest gorąco, to woła mnie na pomoc, bym ja
                    wyznaczyła grniacę.
                    Ale zaraz sagis podłoży sobie kliszę "córusia tatusia" i znów będzie happy,
                    aczkolwiek znów trafi jak kulą w płot, bo mój mąż po prostu zrobi wszystko, by
                    uniknąć ryku.
                    • lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:46
                      alpepe, ale wiesz-sagis tu wzięła pod uwagę kobietę pannę smile każdy znak zodiaku
                      należy rozpatrywać w innych kategoriach, ot co! smile))
                      • alpepe Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:49
                        Tak, co my byśmy zrobiły bez pomocnych kobiet-strzelców, takich jak sagis, która
                        wprawdzie strzela jak kulą w płot, ale za to podnosi ciśnienie takim
                        niskocieśnieniowcom, jak ja.
                        • lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:52
                          kurde, mnie to ona śmieszy smile podejrzewam, że moją córkę też by śmieszyła ta
                          pisanina hihi
              • sagis Chyba nie tak małe. 30.05.06, 10:41
                Skąd ta histeria?
                I nie w ten sposób rozmawia się z małym dzieckiem.
                • lena_zet Re: Chyba nie tak małe. 30.05.06, 10:43
                  > I nie w ten sposób rozmawia się z małym dzieckiem.

                  ciekawe jak ty będziesz rozmawiać z rozhisteryzowanym i kopiącym w drzwi
                  dzieckiem, ech.
                  • alpepe Re: Chyba nie tak małe. 30.05.06, 10:46
                    nie będzie, ona nie zostanie matką, tylko wścibską wszystkowiedzącą ciotką,
                    której nikt nie znosi.
                • sagis Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komuś 30.05.06, 10:45
                  kiedy nie jest się związanym emocjonalnie z kimś.
                  Dlatego trudno rodzicom zrozumieć pewne rzeczy.
                  Zawsze rodzice myśleli, że są mądrzejsi od psychologów i pedagogów, którzy
                  pracują z wieloma dziećmi i mają szeroką w tym wiedzę.
                  Nie powinna pytać się matek, tylko właśnie ludzi, którzy w tym specjalizują się
                  i mają dystans.
                  • alpepe Re: Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komu 30.05.06, 10:46
                    sagis, dystans, to ty masz, tyle, że rozumu za grosz.
                  • lena_zet Re: ble ble ble 30.05.06, 10:48
                    najgorsze, to słuchać psychologów i czytać brednie na temat wychowania
                    dziecka.Każde dziecko jest inne i nie jednej jedynej metody na wychowanie całej
                    populacji.Zresztą do kogo ja gadam
                  • sagis Re: Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komu 30.05.06, 10:55
                    Ja zawsze radzę się doświadczonych w danej kwestii ludzi i mających szeroką wiedzę.
                    Ale, to dla mnie jedynym autorytetem jest wiedza i doświadczenie, aby nie
                    popełniać czyiś błędów.
                    A, później jest płacz i szukanie winy nie w sobie.
                    Znam wiele takich mamuś.
                    I rozmawia się o innych przypadkach.
                    Same nie zdajecie sobie sprawy, jakie chodzą przypadki.
                    Jak wiele mam przelewa swoje emocje na dzieci szkodząc im.
                    Nawet jakieś swoje kompleksy i lęki mówiąc, że dziecko jest takie i ma taki
                    problem. Straszne.
                    Słuchając jakieś mamy nie wiadomo od razu, gdzie jest prawdziwy problem.

                    Może na dziecku odbija się napięta sytuacja w domu i dlatego tak ono szuka
                    bliskiego kontaktu z mamą?
                    Wiem, jak zrywał się z płaczem 2-3 letni syn mojej znajomej, kiedy ona wystawiła
                    walizki swojemu mężowi. Niby dziecko nie było świadkiem wszystkiego, ale
                    odbierało emocje matki i bało się, że ona je zostawi.

                    • lena_zet Re: alpepe, tniemy? :)))))))) nt 30.05.06, 11:00

                      • alpepe Re: alpepe, tniemy? :)))))))) nt 30.05.06, 11:03
                        Ja bym nie cięła,wiem, że dzikusce może być przykro, ale zawsze to inne spojrzenie.
                        Aczkolwiek flaki mi się przewracają od truizmów sagis.
                    • raduch Re: Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komu 30.05.06, 11:05
                      Wiesz, te stwierdzenia same w sobie to nawet słuszne. Tylko co z tego, jak
                      bezuzyteczne. Wybacz, ale w sposobie w jaki piszesz jest coś, co nawet mnie
                      drażni.
            • dzikoozka Re: Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 11:04
              Moje dziecko ma 3 lata i 5 mcy, wiec nie rozumiem za bardzo, kiedy wczesniej?
              To po poerwsze, po drugie nikt mi czegoś takiego nie robił, po trzecie w jaki
              sposób nie szanuję???
              • lena_zet Re: Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 11:04
                dzikoozka napisała:

                > Moje dziecko ma 3 lata i 5 mcy, wiec nie rozumiem za bardzo, kiedy wczesniej?
                > To po poerwsze, po drugie nikt mi czegoś takiego nie robił, po trzecie w jaki
                > sposób nie szanuję???

                kochana, teraz głęboki wdech, głeboki wydech i pamiętaj-to sagisowa pisała smile))
              • alpepe Re: Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 11:07
                dzikuska, nie nerwujsja. Sagis napisała tylko jeden mądry post, ten, który Lenka
                chciałaby wyciąć, chyba.
                Poczytaj na spokojnie cały wątek w wolnej chwili. Głowę będziesz miała wielką od
                tych wszystkich porad, ale może coś ci się wyklaruje.
            • marta.uparta raz to napiszę - jaka sagis jest durna... 30.05.06, 18:05
              ... ok, rozumiem te wynurzenia o emocjach, stawianiu granic itp, typowa gadka
              pedagoga. Ale jak ktoś mi w to miesza horoskopy i znaki zodiaku to po prostu
              ręce opadają. Ciemnogród i zabobon.
              I nie mów mi, że porad takich udzielasz zawodowo.
      • alpepe Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:01
        Mam dizecko w wieku twojego, to piszę. Jest tylko jedna rada, ustępowanie od
        czasu do czasu, tzn. chce tego lizaka, to trudno od jednego zęby nie ucierpią.
        Natomiast całe inne mazgajstwo typu, ryki w przedszkolu, bo wykąpałaś go inaczej
        niż chciał, pomijać milczeniem. Moja nie raz lubi być verwoehnt i ja jej to
        goenne,ale wychodzę z siebie, jak mi ryczy bez powodu, wtedy po prostu ignoruję
        jej gorzkie płacze lub odsyłam ją do jej pokoju, bo mówię, że nie muszę
        wysłuchiwać jej płaczy. Najważniejsze to konsekwencja, mówisz: dziś cię nie
        zaprowadzę do przedszkola i choćby dziecko miało się zesrać z ryku, to do
        przedszkola porowadzi je tata. I jeszcze jedno, daj mu robić z siebie mała
        dzidzię, jeszcze jest mały.
        • dzikoozka Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:07
          właśnie próbowałam tego. Spokojnie mówię mu, że nie chcę słuchać i wychodzę. To
          leci za mną i krzyczy ze właśnie... on chce płakać, będzie płąkać i lubi
          płakac, a ja mam go słuchać wink))
          Oczywiście z tym lizakiem to było tak: leży sobie w szafie 30 cm lizak, którego
          sobie zażyczył... wiadomo jakby był efekt - wszystkow chalupie w cukrze, więc
          ułamałam mu kawałek i oczywiście ryk, bo on chciał CAŁEGO!
          A do przedszkola i tak prowadzi go tata, bo zeranie sie to małe piwo, ja się po
          prostu czasowo bym nie wyrobiła do roboty.

          • alpepe Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:12
            No i trudno, jak będzie miał 10 lat, to mu przejdzie. Moja córka jest lepsza, ma
            pretensje, że nie wiem, co ona sobie myślała. Wkurzało mnie to, ale gdzieś
            przeczytałam, że małe dzieci myślą, że my znamy ich myśli, więc to stąd te
            nieporozumienia. Czasem mówię dziecku mocno i dobitnie: Pauli, nie powiedziałaś
            mi tego, a mama nie wie, co myślisz, dopóki nie otworzysz buzi i nie powiesz.
            Generalnie tylko ignorowanie ryku pomaga, no, jak jeszcze niepedagogicznie
            mówię, że dam jej w tyłek, jak będzie robić cyrki dalej, bo wtedy będę
            wiedziała, że płacze, bo ją boli pupa.
          • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:21
            dzikoozka napisała:

            > leci za mną i krzyczy ze właśnie... on chce płakać, będzie płąkać i lubi
            > płakac, a ja mam go słuchać wink))

            O, jakbym swojego słyszał. "Płaczę bo lubię płakać!" Wtedy mówimy mu, że jak
            płacze i mówi, to nic nie rozumiemy. Skutkuje. smile


            > ułamałam mu kawałek i oczywiście ryk, bo on chciał CAŁEGO!

            Znamy, znamy. smile))
            Dzieci w tym wieku ni w ząb nie łapią związku przyczynowo - skutkowego. Zanim
            mu ułamiesz, musisz spytać w jakiej postaci chce go dostać. Inaczej się może
            obrazić o cokolwiek, co Tobie by do głowy nie przyszło. To jest normalne. I
            awantura gotowa.

            I mama, nie gadaj że więź emocjonalna jest za silna. Nie może być za silna. smile
            • aguszak Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:24
              raduch napisał:

              > I mama, nie gadaj że więź emocjonalna jest za silna. Nie może być za silna. :-

              też się z tym zgadzam, bo niby jak dawkować miłość?
              może tylko pozwolić na więcej samodzielności i postarać się stwarzać takie
              sytuacje, kiedy sam maluch może dokonać wyboru, podjąć decyzję - może wtedy
              poczuje sie taki "dorosły" i skończą się zagrania "na niemowlaka"?
              • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:27
                aguszak napisała:

                > raduch napisał:
                >
                > > I mama, nie gadaj że więź emocjonalna jest za silna. Nie może być za siln
                > a. :-
                >
                > też się z tym zgadzam, bo niby jak dawkować miłość?

                No, pogubiło się biedactwo. smile

                > może tylko pozwolić na więcej samodzielności i postarać się stwarzać takie
                > sytuacje, kiedy sam maluch może dokonać wyboru, podjąć decyzję - może wtedy
                > poczuje sie taki "dorosły" i skończą się zagrania "na niemowlaka"?
                >
                O właśnie. Trzeba lekko zamanipulować, zeby niby sam wybrał, a zrobił o co
                prosisz. Autentyk sprzed paru dni, ja:
                -Podnieś samochód i odłóż na półkę.
                - Nie podniosę. tongue_out
                - Podnieś, bo ja podniosę.

                I w tym momencie młody odłożył elegancko autko na półkę, zadowolony z siebie. :-
                )
                • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:30
                  > O właśnie. Trzeba lekko zamanipulować, zeby niby sam wybrał, a zrobił o co
                  > prosisz. Autentyk sprzed paru dni, ja:
                  > -Podnieś samochód i odłóż na półkę.
                  > - Nie podniosę. tongue_out
                  > - Podnieś, bo ja podniosę.

                  odpowiedź mojego dziecka brzmiałaby:
                  -to podnieś..

                  za to wiem, że powiedziawszy "córcia, bardzo proszę-podnieś to auto z ziemi i
                  odstaw na miejsce, dobrze?" zaskutkowałoby.
                  • aguszak Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:34
                    dobry sposób na własne dziecko nie jest zły wink
                    grunt to znać nasze potomkowie na tyle dobrze, żeby sobie jakoś dawać radę wink
                    • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:36
                      no smile
                      ale czasem mam ochotę powiedzieć "kurwa, znowu burdel?podnieś te pieprzone
                      zabawki i podostawiaj w cholerę na swoje miejce, słyszysz???????"
                  • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:35
                    lena_zet napisała:

                    > odpowiedź mojego dziecka brzmiałaby:
                    > -to podnieś..

                    Reakcja moja by była
                    - ale położe tak wysoko że więcej nie sięgniesz.

                    > za to wiem, że powiedziawszy "córcia, bardzo proszę-podnieś to auto z ziemi i
                    > odstaw na miejsce, dobrze?" zaskutkowałoby.

                    O, jaka grzeczniutka. To po mamie? suspicious
                    • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:37
                      to by mi odpowiedziała:
                      - tak nie lubię tej zabawki...

                      > O, jaka grzeczniutka. To po mamie? suspicious
                      mimo wszystko dla niej jestem super grzeczną mamą smile)
                      • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:44
                        Jasne, że każde dziecię jest inne. W każdym razie idzie o to, że jeszcze sporo
                        czasu minie nim młode będą od nas bystrzejsze. No. smile
                        • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:49
                          no pewnie, że tak! chociaż moja andzia to już mnie czasami z nóg zwala
                          • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:55
                            lena_zet napisała:

                            > no pewnie, że tak! chociaż moja andzia to już mnie czasami z nóg zwala

                            Martwi Cię to? wink)))
                            • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:59
                              nie ukrywam, że troszkę mnie martwi to, że zawsze rozmawiałam z nią jak z
                              dorosłym człowiekiem, wszystko to co chciałam osiągnąć odpowiednio
                              argumentowałam.Teraz to ona potrafi tak coś zargumentować, że chociażby nie
                              wiem co to przegrywam.
                              • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:01
                                Nauczysz się. smile
                                • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:01
                                  czyli już jestem głupsza? tongue_outPPP
                                  • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:02
                                    Za leniwa. tongue_out
                                    • lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:06
                                      bóg zapłać dobry człowieku, trochę za dużo na głowie chyba mam i nie daję rady
                                      z własnym dzieckiem, które bądź co bądź nie ma już czterech latek smile muszę się
                                      wziąć w garść, bo pewnego dnia obudzę się z ręką w nocniku.
                                      • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:09
                                        A, to co innego, przepraszam. smile
                                        Póki Andzia jeszcze rozmawia, zamiast po prostu robić co zechce, to nie jest
                                        źle.
                    • aguszak Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:45
                      raduch napisał:

                      > lena_zet napisała:
                      >
                      > > odpowiedź mojego dziecka brzmiałaby:
                      > > -to podnieś..
                      >
                      > Reakcja moja by była
                      > - ale położe tak wysoko że więcej nie sięgniesz.

                      wiedziałam, że w tym jest jakiś haczyk wink
                      Twój urwipołeć napewno też o tym wie i dlatego sam woli podnieść wink
                      • raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:50
                        aguszak napisała:

                        > wiedziałam, że w tym jest jakiś haczyk wink
                        > Twój urwipołeć napewno też o tym wie i dlatego sam woli podnieść wink
                        >
                        Taka _by_była. Nigdy do takiej sytuacji nie doszło. smile
    • aguszak mogę sie postarać, ale o co chodzi? n/txt 30.05.06, 10:12

      • aguszak dobra, przeczytałam wyżej... 30.05.06, 10:20
        ... ale nie umiem Ci doradzić czegoś mądrego, bo ma dopiero świeże
        doświadczenia z półtoraroczniakiem, który też swoje różki już pokazuje (podobno
        zaczyna się bunt dwulatka). Na tym etapie pomaga ignorancja złych zachowań
        (brak zainteresowania dla fochów powoduje, że dla malca nie jest to już metoda
        do zwrócenia na siebie uwagi) oraz holding, czyli przytrzymywanie w chwilach
        histerii totalnej. Przyznaję, że jest to wyczerpujące psychicznie, ale mam
        nadzieję, że mu jakoś minie uncertain
    • mmagi ja,dawaj w czym dieło;-)??? 30.05.06, 10:15

    • six_a Re: match and mix 30.05.06, 10:53
      znam dwa sposoby:
      a) przeczekać ze stoickim spokojem + ew. reakcja (podniesienie głosu) na
      najbardziej drastyczne przypadki typu kopanie w drzwi)
      b) odwrócić uwagę: dokończymy szybciutko mycie i idziemy czytać ulubioną
      bajeczkę (czy coś w tym stylu) - dylemat prysznic czy wanna zniknie przyćmiony
      obietnicą.
      przebywasz z dzieckiem więcej, więc dzieciak na więcej sobie pozwala, ale też
      znasz dziecko lepiej, więc wiesz, jak je podejść, żeby zrezygnowało z
      chwilowego uporu - nie sugeruję przekupstwa wink)), tylko korzystanie z wiedzy o
      dziecku.

      moim zdaniem najgorszy sposób to obrazić się na dzieciaka i kazać mu
      przepraszać, robiąc cyrk z wywołaniem poczucia winy, koniecznością
      przepraszania itede (nie znaczy to oczywiście, że dzieciak ma mieć poczucie
      bezkarności - patrz niżej 'omówienie konfliktu'). gwarantuję Ci, że dziecko nie
      rozumie, jaki cel ma obrażenie się, nie będzie wiedziało, dlaczego jesteś
      obrażona, za co ma przepraszać i skutek będzie taki, że pewnie przeprosi, ale
      będzie miało do Ciebie żal. plus uczysz dziecko fatalnego odcinania się od
      sytuacji i kontaktu z innymi w sytuacjach konfliktu ---> z małego obrażalskiego
      wyrośnie dorosły strzelający focha o wszystko.

      renia ma rację: takie sytuacje wymagają przedyskutowania i to na gorąco (tzn.
      jak mały ochłonie smile
      • dzikoozka Re: match and mix 30.05.06, 11:12
        six_a napisała:

        > znam dwa sposoby:
        > a) przeczekać ze stoickim spokojem + ew. reakcja (podniesienie głosu) na
        > najbardziej drastyczne przypadki typu kopanie w drzwi)
        Było. Stoicki spokój, Efekt - ryk cały czas taki sam.
        > b) odwrócić uwagę: dokończymy szybciutko mycie i idziemy czytać ulubioną
        > bajeczkę (czy coś w tym stylu) - dylemat prysznic czy wanna zniknie
        przyćmiony - Było. Propopzycja poczytania nowego franklina. Efekt - jakby nie
        usłyszał.
        > obietnicą.
        > przebywasz z dzieckiem więcej, więc dzieciak na więcej sobie pozwala, ale też
        > znasz dziecko lepiej, więc wiesz, jak je podejść, żeby zrezygnowało z
        > chwilowego uporu - nie sugeruję przekupstwa wink)), tylko korzystanie z wiedzy
        o
        > dziecku.
        >
        > moim zdaniem najgorszy sposób to obrazić się na dzieciaka i kazać mu
        > przepraszać, robiąc cyrk z wywołaniem poczucia winy, koniecznością
        > przepraszania itede (nie znaczy to oczywiście, że dzieciak ma mieć poczucie
        > bezkarności - patrz niżej 'omówienie konfliktu'). gwarantuję Ci, że dziecko
        nie
        >
        > rozumie, jaki cel ma obrażenie się, nie będzie wiedziało, dlaczego jesteś
        > obrażona, za co ma przepraszać i skutek będzie taki, że pewnie przeprosi, ale
        > będzie miało do Ciebie żal. plus uczysz dziecko fatalnego odcinania się od
        > sytuacji i kontaktu z innymi w sytuacjach konfliktu ---> z małego obrażalsk
        > iego
        > wyrośnie dorosły strzelający focha o wszystko.
        Pewnie masz racje, niestety skończyło sie tak, ze ja żeby nie wybuchąć wyszłam
        z łązienki, małż dokończył mycia, ponosił go az się młody uspokoił, i kazał mu
        przyjść do mnie i przeprosić. Oczywiście usnęliśmy w zgodzie czytając Franklina.

        > renia ma rację: takie sytuacje wymagają przedyskutowania i to na gorąco (tzn.
        > jak mały ochłonie smile
        Dzisiaj jeszcze postaram sie porozmawiać. Tyle że mały (cfaniaczek) nie cierpi
        takich rozmów wychowawczych - zatyka mi buzię i mówi - nie mów mi tak brzydko (
        sensie z naganą)!
        Normalnie ciezki charakter....
        • raduch Re: match and mix 30.05.06, 11:16
          > Dzisiaj jeszcze postaram sie porozmawiać. Tyle że mały (cfaniaczek) nie
          cierpi
          > takich rozmów wychowawczych - zatyka mi buzię i mówi - nie mów mi tak brzydko
          (
          >
          > sensie z naganą)!
          > Normalnie ciezki charakter....

          To jeszcze raz ja, sorry. smile
          Kilkulatek po paru minutach nie będzie pamiętał o co poszło. Reaguj od razu,
          albo wcale.
          • alpepe Re: match and mix 30.05.06, 11:19
            właśnie, mówi się od razu, albo wcale.
            Jak to dobrze, że tylu rodziców prawie czterolatków na tym forum smile
    • sagis Z drugiej strony są ludzie,którzy dziecku nie dają 30.05.06, 15:53
      wystarczającej miłości i bliskości.
      Każde dziecko ma inne potrzeby i jeśli rodzice są emocjonalnie chłodni, to mogą
      również wyrządzić dziecku dużą krzywdę, które potrzebuje ich miłości i bliskości.
      Nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. A, trzeba zawsze najpierw
      zastanowić się dlaczego i czego potrzebuje dziecko?
      Tutaj, jeśli dziecko chce iść nawet pod prysznic z mamą, to faktycznie trzeba
      spokojnie i powoli dziecku odcinać "pępowinę".
      Ale, zawsze trzeba zastanowić się, czy to my przypadkiem nie mamy jakieś
      problemy i mamy za mało cierpliwości dla dziecka?
      Rodzice brutalnie dziecko odrzucają, a dziecko przeżywa traumę, która zostawi
      swoje piętno do końca jego życia.
      Bo, jeśli nam coś jest niewygodne, to nie znaczy, że to jest dobre dla dziecka.

      Chciałabym być taka mądra wobec własnych dzieci, jaka jestem wobec innych.
      Dzieci lubią mnie i ja je wszystkie kochamsmile
      Staram się zawsze myśleć najpierw o nich.
      Szczególnie, gdy przy moim pierwszym doświadczeniu z nimi raz straciłam
      cierpliwość do ciągle lepiącego się do mnie chłopca z patologicznej rodziny.
      Są to dzieci bardzo spragnione miłości.
      Byłam w ogóle zmęczona i powiedziałam mu, aby dał mi spokój, a on poczuł się
      odrzucony i obrażony chciał uciec.
      Kazałam mu podejść do siebie i przeprosiłam go. Ucieszył się i później było
      wszystko w porządku. Ale, to wspomnienie mam ciągle przed sobą.
      • sagis A,idiotyczne jest kiedy nadopiekuńcza matka 30.05.06, 16:22
        (też raksmile) nagle w wieku nastu lat swojego synka zaczyna odcinać pępowinę i
        wywraca cały poukładany mu, przecież przez nią, świat. Bo, ma ona teraz więcej
        zajęć i nie ma czasu, aby tak latać dookoła swojego synka i wszystko za niego
        robić. Nawet sprzątać mu jego własny pokój.
        Podobnie może być z mniejszym dzieckiem.

        Jeśli to nie jest jego reakcja na walkę rodziców, to im wcześniej, tym lepiej.
        Nadopiekuńczość jest też egoizmem.
        • reniatoja nie masz wrazenia 30.05.06, 16:35
          że sie wymądrzasz? Wszystko co piszesz to teoria teoria teoria, a Dzikoozka
          wyraźnie napisała, zę chodzi jej o rady doswiadczonych matek, wiec bądź łaskawa
          to uszanowac, bo życie ma sie do teorii różnie i Twoje sentencje są po prostu w
          duzej mierze bezużyteczne. A poza tym zaczynają sie robić kompletnie nie na
          temat.
          • mmagi nie gadaj tylko idz na @:-)) 30.05.06, 16:36

    • kobieta_na_pasach ja to jestem zwolenniczka teorii Cymanskiego 30.05.06, 17:35
      ze klaps sie nalezy. i to najwyzej do 6 roku zycia, bo potem bicie juz nie jest
      metoda wychowawcza.
      • reniatoja Re: ja to jestem zwolenniczka teorii Cymanskiego 30.05.06, 18:17
        akurat z tym sie zgadzam. Moja córka dostawała klapsy, jednak powyżej piątego
        roku życia naprawdę, nigdy nie były potrzebne. Na klapsy w dupke są odpowiednie
        lata, wtedy sa skuteczne i owocują na przyszłosc, potem nic już nie dają
        pozytywnego, to fakt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka