witam wszystkich bo sie mocno zatęskniłam za wami ale do rzeczy, net mi padł,
byłam w depresji z tego powodu czasem w pracy udawało mi sie coś skrobnąć ale
musiałam w locie kończyć jak wpadał szefuńcio
czekam na kicię, pewnie juz powędrowała gdzie indziej ale liczę że zaszczyci
mnie jakieś kocię obecnością u mnie w chałupce bo wpadnę w jeszcze większą
deprechę i chyba się schleje-czego generalnie nie mam w zwyczaju...
kocię musi spełniać jedynie dwa warunki-rudy jak wiewióra i z okolic Gdańska
bo widzę że te zagramaniczniaki cos mnie nie chcą, sama osobiście pojadę,
zabiorę i wychowam
sory za prywatę ale jak na złość komóra mi zdechła na amen i nawet nie mogłam
się skontaktować z Kasią
ogólnie kicha odkąd zaczęłam pracować jestem w ciągłym biegu i nawet zaczęłam
gawożyć przez telefon w czasie jazdy samochodem czego nigdy nie robiłam

(
pozdrawiam serdecznie i dzieki za możliwość wygadania się