Dodaj do ulubionych

Jestem wstrząśnięta

26.07.06, 12:07
serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3505466.html
Zwyrodnienie? Głupota?
Obserwuj wątek
    • onlyju Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:08
      czytałam rano, tragedia rzeczywiście.
      • krambambulia Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:10
        Jak można własne małe oddać na przechowanie? Nie dzwonić? Obiecać że się wróci za rok, dwa? Małe
        dziecko tego nie rozumie, a nawet nastolatek pojmuje 2 lata jak wieczność.
        Potworne... straszne czasy.
        • onlyju Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:11
          ludzie straszni... chyba nie ma takiego "trzeba", które by to
          usprawiedliwiało... rysa w psychice dziecka do końca życia.
          • krambambulia Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:15
            To naprawdę rozwala życie do końca. Potem nie można budować normalnych związków, nie wierzy się w
            siebie, potem depresja... Boże, jeśli matki tego nie pojmują - to może rzeczywiście zabrać i jak
            najszybciej do adopcji?!
          • kryzysowa_narzeczona75 Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:44
            chyba jest takie "trzeba", gdy nie ma chleba
    • sagis Ostatnio w tv dużo o tym mówią. 26.07.06, 12:14
      Dzieci czekają, a matki już nie wracają.
      Znieczulica coraz bardziej szerzy się.
      "Gdzie są pieniądze, tam nie ma miłości". Ten pęd za pieniądzem i karierą.

      Zawsze jest jakieś inne wyjście. Tylko trzeba chcieć je znaleźć.
      • krambambulia Re: Ostatnio w tv dużo o tym mówią. 26.07.06, 12:16
        To nie znieczulica... to przytępienie podstawowego instynktu!!!
        Zatłukłabym matkę za znaiszczenie życia dziecku!!
        • sagis Re: Ostatnio w tv dużo o tym mówią. 26.07.06, 12:33
          Podstawowy instynkt?
          Gdzieś słyszałam, że kiedyś w poprzednich wiekach matki oddawały dzieci na
          wychowanie mamkom i ok. 70% dzieci wtedy umierało.
          Instynkt macierzyński budzi się, kiedy kobieta urodzi dziecko i musi ona to
          dziecko wziąć na ręce. Inaczej właśnie może nie rozbudzić się instynkt
          macierzyński, który jest potrzebny, aby zapewnić małemu dziecku opiekę.
          Wiadomo, że są w społeczeństwie ludzie pozbawieni uczuć wyższych.
          Wielu mężczyzn też nie interesowałoby się swoimi dziećmi, gdyby nie opinia
          społeczna. To natura kobietę do tego uposażyła.
          Homo Sapiens najdłużej od innych zwierząt wychowuje swoje potomstwo.
          A, ten czas też ciągle wydłuża się.
          Kiedyś przychodziło dużo dzieci na świat, bo rodzice potrzebowali ręce do
          roboty np. w polu.
          Teraz inaczej podchodzimy do tego. Definicja miłości powstała dopiero w epoce
          romantyzmu.

          Oczywiście nie usprawiedliwiam tego, bo to co one robią jest nieludzkie.
          Jak jaskółki podrzucają innym swoje dzieci.
          Dla tych dzieci to jest trauma do końca życia;-((((
          • krambambulia Re: Ostatnio w tv dużo o tym mówią. 26.07.06, 12:59
            Ja to wiem!

            Ale ja sobie tego nie wyobrażam... moje małe na dwa lata w domu dziecka... nie
            z powodu rodzinnej choroby czy innej tragedii, ale dlatego, bo... jadę zarobić.
            Potworne..
    • niedzwiedzica_sousie Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:22
      to jest efekt prorodzinnej polityki opiekuńczego rządu pis
      • reniatoja Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 13:00
        Niedźwiedzico, wybacz, ale to bezsensowny komunał, co napisałaś. Co ma do tego
        PiS, PO, czy jakakolwiek polityka. Tu chodzi o brak uczuć, o chorą hierarchie
        ważnosci w życiu niektórych ludzi, takie rzeczy zdarzały się zawszerównież
        wtedy, gdy o ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało. I w drugą stronę -
        żadna partia, żadne ustrój, żadna polityka nie byłaby w stanie zmusić
        większosci matek na świecie do porzucenia swojego dziecka.
        • krambambulia Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 13:04
          Równie dobrze mozna by powiedzieć: polityka SLD doprowadziła do tego, że w 2004
          roku ileś matek wyrzuciło dzieci na śmietnik.
          • reniatoja Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 13:07
            dokładnie - i będzie to kolejny bezsensowny komunał.
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:43
      bo to Polska wlasnie.
      I chyba za mocno oceniacie niektore matki, ktore tak robia. Jest desperacja-jest
      decyzja-jest wstyd-jest wielkie nic. Podziekujmy Panstwu za troske, pomoc i
      zaangazowanie. A wyrodne matki zostawmy sobie na deser
    • maretina Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:49
      powoli szykujemy sie z chlopem do opuszczenia naszej "kochanej" ojczyzny.
      dostalisnmy propozycje intensywnej nauki jezyka przez pol roku. kilka godzin
      dziennie. moja tesciowa wpadla na pomysl, zeby na te pol roku zostawic jej
      kajtka a ona bedzie przylatywac z nim do nas raz w miesiacu na kilka dni.
      PO MOIM TRUPIE.
      jesli nie dadza nam zobka lub nianki to pieprze, dziecka nie dam nikomu nawet
      na jeden dzien.
      • niedzwiedzica_sousie Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:56
        razem? do jakiego kraju?
        • maretina Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 12:59
          dania lub hiszpania. na razie maz forsuje danie, bo tam wiecej chca placic.....
          uwazam, ze latwiej przystosowalbym sie do hiszpani;/
          zobaczymy.
          • niedzwiedzica_sousie Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 13:06
            o jezu, duński jest fatalny i pogoda do dupy sad
            hiszpania o niebo lepsza
            • maretina Re: Jestem wstrząśnięta 26.07.06, 13:08
              niedzwiedzica_sousie napisała:

              > o jezu, duński jest fatalny i pogoda do dupy sad
              > hiszpania o niebo lepsza
              no wlasnie...ale niestety dunczycy lepiej placa lekarzom i daja mase innych
              cennych rzeczy poza kasowych. hiszpanie juz nie sa tak skorzy.
      • kryzysowa_narzeczona75 no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 12:58
        ok, nie wyobrazam zostawic wlasnego dziecka czy to komus bliskiemu, obcemu, czy
        w domu dziecka na dlugi czas, po to, zeby jechac i zarabiac, nie popieram takich
        matek, ale nie do konca je rowniez potepiam. Moze ich nie rozumiem, ale staram
        sie je zrozumiec. Bo ja nigdy nie mialam sytuacji, ze nie mam za co zyc, baaa
        jesc. Nigdy nie zastanawialam sie czym nakarmie dzieci. Nigdy nie plakalam, ze
        moje dziecko jest glodne. I pewnie nigdy (oby) tego nie doswiadcze. Ale
        dziewczyny, przeciez sa kobiety z dziecmi (bez wsparcia kogokolwiek), ktore
        musza dzien w dzien walczyc o siebie i swoje dziecko. Na jak dlugo starczy wam
        sil, nadziei i wiary, ze jutro bedzie lepiej?? Tak sie zastanawiam na ile nam w
        takiej sytuacji starczyloby sily??
        • krambambulia Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 13:01
          Wiesz, ja na to patrzę z perspektywy dziecka bez rodziny. I wiem jak to jest
          moczyć się w nocy ze strachu, że się jest smaym.
          • kryzysowa_narzeczona75 Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 13:04
            zawsze sa dwie strony medalu, a w niektorych sytuacjach nie ma rozwiazan
            idealnych. To jest zycie, kramba. Poswiecic cos dla czegos, kogos za cos. Nie
            popieram, nie linczuje. Oskarzam panstwo!
            • krambambulia Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 13:07
              Był już taki, co chiał dać wszystkim, a skończyło sie łagrami.
              • kryzysowa_narzeczona75 Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 13:10
                noooo, to teraz trzeba odbierac tym najbardziej potrzebujacym i bezbronnym. Z
                ato lagrow nie bedzie
            • reniatoja Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 13:15
              Narzeczona, ile znasz takich rodziców, ktorzy porzucili dziecko bo nie mieli
              naprawdę za co przeżyć miesiąca i wyjechali za granice z tej nędzy by zarobić
              na podstawowy byt? Ja nie znam żadnej, wszyscy których znam porzucili swoje
              dzieci, bo tak było im wygodniej i mogli zarobic WIĘCEJ, a nie na podstawowy
              byt. I naprawdę wydaje mi się, że człowiek o zdrowym systemie wartości nie
              porzuci swojego dziecka w najcieższych warunkach (czym innym jest zostrawienie
              dziadkom na rok czy dwa, to nie jest porzucenie, a czym innym zostawienie na
              rok czy dwa, a w efekcie nigdy juz nie wrócenie do tego dziecka, ani nie
              zabranie go do siebie), a człowiek emocjonalnie niedorozwiniety moze to zrobić
              i wcale nie musi znaleźć się w tym celu na krawędzi.
              • kryzysowa_narzeczona75 Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 15:31
                nie znam ani takich ani takich jakich ty znasz. A moze znam, ale nie dopytuje...
                nie wiem... Jedno co wiem, to to, ze nie kazdy musi byc silny psychicznie, nie
                kazdy musi podejmowac madre i trafne decyzje, ale jestem pewna, ze kazdy chociaz
                raz w zyciu zaluje pewnych swoich dzialan. Nie sadze, zeby normalne, zdrowe
                emocjonalnie kobiety podejmowaly swiadomie decyzje o opuszczeniu dziecka, bo
                chce miec wiecej kasy. Wierze natomiast, ze desperacja niekiedy zmusza nas do
                dzialan zbyt drastycznych. A pozniej... pozniej to juz ciezko nawet sobie samemu
                wybaczyc, a co dopiero prosic o wybaczenie innych. Wlasnie w takich przypadkach
                nic nie jest czarno-biale, ale szare, szare, szare
                • reniatoja Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 17:22
                  kryzysowa_narzeczona75 napisała:

                  > nie znam ani takich ani takich jakich ty znasz.


                  mysle, ze to specyfika srodowiska, w ktorym ja zyje i sadze, ze inni Polacy za
                  granicami Polski znaja wiecej takich historii.
        • maretina Re: no to mnie zlinczujecie 26.07.06, 13:06
          na szczescie nie musze byc w takiej sytuacji. poza tym uwazam, ze saksy nie
          rozwiaza problemu takiej rodziny. to cos na krotka chwile kasa z saksow sie
          skonczy i co wtedy? znowu dziecko do placowki wychowawczej? bez sensu.
          wiem jedno: jak nie mam kajtka kilka godzin to odczuwam bol fizyczny, bje sie
          co z nim jest.... chociazby byl w najlepszych rekach. nie chce robic z siebie
          bog wie kogo, ale jako matka jestem dla syna najwazniejsza istopta na ziemi.
          tylko u mnie sie szybko uspokaja, patrze na niego i wiem co mu jest, znam go
          jak siebie. kajtus ufa mi nieskonczenie. przenigdy nie moge go zawiesc!
      • sagis Tylko mnie nie bij;-)Oj,dobrze,że chcecie wyjechać 26.07.06, 13:12
        bo możesz mieć problem z teściową, jak za bardzo zwiąże się z wnukiem.
        Są takie, które kiedy ich syn wyfrunie spod ich skrzydeł i uniezależni się od
        niej, to przerzucają się na wnuczka.
        Czasami przez takie dochodzi normalnie do wojny o wnuka. Tak zawrócą w głowie
        synkowi, aby tylko przejąć wnuka-jako swojego kolejnego syna.
        Dziecko powinno być ze swoją matką.

        A, wracając do tematu to uważam, że kobieta powinna mieć możliwość decydowania,
        czy chce urodzić dziecko. Dojrzałe społeczeństwo powinno same o tym decydować.
        Nie byłoby tyle porzucanych, maltretowanych dzieci.
        Może to już przesada, ale są też kobiety, które ciągle mają innych konkubentów
        i z nimi dzieci. Mają po kilkoro dzieci, które bez skrupułów porzucają.
        Są takie patologie, które rodzą dzieci, aby ciągnąć zasiłki i zapomogi od
        państwa. To jest ich sposób na zapewnienie sobie środków finansowych.

        Tak jak kiedyś w Szwecji było straszne, że niepełnosprawnych poddawano
        przymusowej sterylizacji, tak ja uważam, że powinno coś zrobić z wielokrotnymi
        wyrodnymi matkami. One same nie przestaną, a nie mają odpowiedzialności,
        świadomości i pieniędzy na antykoncepcję.
        Inaczej ich dzieci będą cierpieć.
        A, dla innych może trafi, że zasiłki są wypłacane z naszych podatków.
        Kiedyś nie było z tym takiego dużego problemu.

        Sama na 100% nie wiem, co jest lepsze. Dokonać wczesnej aborcji, kiedy jeszcze
        zarodek nic nie czuje, czy pozwolić i patrzeć jak dziecko cierpi na tym
        świecie, a większość nie ma szansy na godziwe życie.
        Kościół nie bierze za to odpowiedzialności.
        Tylko nawołują do miłowania życia i nic więcej.

        Dużo złego dzieje się naokoło i trudno nie brać tego do serca;-(


        • maretina Re: Tylko mnie nie bij;-)Oj,dobrze,że chcecie wyj 26.07.06, 13:13
          nie znasz mojej tesciowej. jest wygodna. na pewno nie wizelaby sobie kajtusia
          na glowe na dlugosmile
        • reniatoja Re: Tylko mnie nie bij;-)Oj,dobrze,że chcecie wyj 26.07.06, 13:20
          sagis napisała:

          >
          > A, wracając do tematu to uważam, że kobieta powinna mieć możliwość
          decydowania,
          >
          > czy chce urodzić dziecko. Dojrzałe społeczeństwo powinno same o tym
          decydować.



          Dokładnie tak i włąśnie tak jest - kobieta w dojrzałym społeczeństwie (a i sama
          dojrzała) gdy decyduje, ze chce urodzic dziecko, to zachodzi w ciążę, zaś jeśli
          decyduje, zę nie chce, to w nią nie zachodzi - to jest właśnie dojrzałość)


          > Nie byłoby tyle porzucanych, maltretowanych dzieci.

          jw
          Aborcja (bo myuślę, ze o to ci chodzi) to nie jest żadna dojrzałość tylko
          prymitywne eliminowanie ze społeczeństwa jednostek niewygodnych. To nie na tym
          polega dojrzałosć.
    • lena_zet mnie też zostawili.... 26.07.06, 12:59
      fakt, że nie w domu dziecka tylko u dziadków, ale mama wyjechała w moje 13
      urodziny i juz po mnie nie wróciła.Niestety, mam 26 lat i w sumie tak do końca
      się z tym nie pogodziłam....
      • krambambulia Re: mnie też zostawili.... 26.07.06, 13:02
        Ja miałam podobnie, tylko byłam mniejsza. No i matka była okropna. Bałam się
        jej. Ale tak czy owak - to jest odrzucenie.
      • reniatoja Re: mnie też zostawili.... 26.07.06, 13:06
        Jest to straszne, nie wypbrażam sobie, choc znam takie rodziny - znam takie,
        które oddały melutkie dziecko dziadkom i do dzis widują się tylko w wakacje (a
        i to nie zawsze) - już 15 lat. Nie było tak, ze umierali z głodu - po prostu
        wygoda i wiecej się zarobi. Znam babkę, której córka po ukończeniu podstawówki
        wyjechała do Polski i mieszkała sama w polskim mieszkaniu tej rodziny. Po roku
        rodzice odwieźli do Polski również młodszego brata tej dziewczynki - wówczas
        półtorarocznego i zostawili pod opieką siostry i tak to trwa do dziś już osiem
        lat. W miedzyczasie rodzice się rozwiedli, mamusia wyszła za mąż za Greka i
        urodziła mu dziecko, a dziewczyna w Polsce już jest dorosła i nadal wychowuje
        swojego brata. Ludzie są uposledzeni emocjonalnie, inaczej tego nie potrafię
        nazwać.
        • reniatoja Re: mnie też zostawili.... 26.07.06, 13:11
          a. Znam jeszcze jedna babkę, która w Polsce zostawiła u swojej matki dwie
          córki - wowczas 7 i 9 - letnie. Tutaj siedzi juz 15 lat, wyszla za maz,
          urodzila synka, który ma dzic 9 czy 10 lat, rozwiodla sie, ale synka ma przy
          sobie. W tym czasie corki pokończyły szkoły, jedna studiuje, powychodzily za
          maz w Polsce, nawet jej nie zaprosily na slub, zapraszala je wielokrotnie,
          zadna nie chce tu przyjechac nawet na wakacje, olały matkę, wychowała je
          babcia, a teraz są dorosłe i czasem dzwonią do... brata
        • dzikoozka Re: mnie też zostawili.... 26.07.06, 13:19
          Straszne historie. Nie wyobrażam sobie jak można pozostawic dziecko pod opieką
          dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka