Martwię się.
Moja ulica jest obsadzona drzewami. Są klony, jawory, jarzębiny, topole,
wierzby i platany.
Dotąd w Warszawie mówiło sie o nieszczęściu, jakie dotknęło masowo umierające
kasztanowce. A ja widzę, jak przy mojej ulicy umierają klony. Nie wiem
dlaczego - czy są to drzewa nieodporne na suszę, na zimową sól czy może to
jakiś szkodnik w stylu kasztanowcowiaczka zabija klony przy mojej ulicy.
Zreszta ie tylko przy mojej - w całej Warszawie klony maja rude liście.
Co się dzieje? Dlaczego??

(((