Dodaj do ulubionych

normalność

29.01.07, 13:03
www.gazetawyborcza.pl/1,78162,3872550.html?as=2&ias=3&startsz=x

Czytam właśnie o depresji wśród dzieci i młodzieży, jakoś tak wyszło że
wczoraj akurat miałam niefajne przejścia z własną rodziną.

Zabawne, że miałam wszystkie objawy depresji zanim poszłam do przedszkola.

A moja rodzina, moja matka, nigdy nie przyjęli do wiadomości, że nie chcę żyć
w nienormalnych warunkach. Nawet małe dziecko czuje, że z rodziną cos jest nie
tak.

Wczoraj matka włamała mi się do mieszkania. Oczywiście uznała, że to jak żyję,
z kim sie spotykam (lub nie), czym sie interesuję, co robię i gdzie pracuję,
jas "niedopuszczalne". "Staczam się". Zostawiła list, w którym pisze, że
"przecież jestem jej jedynym dzieckiem".

Mam pytanie.

Czy matka, która nie interesuje się dzieckiem przez lata, bije je, nie podaje
leków, gdy jest chore, izoluje wbrew jego woli od ojca, mówi dziecku, że jest
przyczyną wszystkich nieszczęść, narzuca córce własny sposób życia, a
najchętniej by córkę ostrzygła na zapałkę i zmieniła jej orientację sksualną
(!), ma prawo ządać dla siebie szacunku?

Kurwa mać, nie robię nikomu krzywdy. Chcę mieć tylko spokój. Z daleka od
awantur i jadu nienawiści wobec mojego Taty.

Chcę normalności. Za duzo?
Obserwuj wątek
    • dzikoozka Re: normalność 29.01.07, 13:10
      Kramba, masz pełne prawo nie być nachodozna przez tę panią.
      Zmien zamek jak mozesz. Odpisz jej, żeby nie oglądać na żywo, jak to widzisz i
      dlaczego.
      Jednego nie rozumiem, dlaczeto teraz nagle tak się Tobą przejmuje?
      • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 13:18
        myslę, ze to efekt psychoterapii. Od kilku lat leczy sie psychiatrycznie, efekt
        jest taki, że od czasu do czasu sle mi dłuuuuuuuugie listy, w których pisze, że
        jestem JEJ dzieckiem. Czyli niewiele sie zmieniło - nadal jest skrajnie zaborczą
        osobą, nastawioną wyłącznie na siebie. Kiedyś interesowała ją JEJ osoba, a nie
        ja (wtedy, gdy dziecko teoretycznie potrzebuje matki). Teraz chce realizować się
        jako matka i nie przyjmuje do wiadomości, że jej uczucie jest dla niej, a nie
        dla mnie. Nie wiem, czy rozumiesz, co mam na mysli.

        Myślę, ze jej problemem jest to, że jestem podobna do taty. W każdym calu. Nawet
        w gestach i sposobie mówienia, choć widzieliśmy się 2 razy w zyciu. Ona chciała
        mieć córkę-kopię siebie.

        W efekcie nie mam rodziny w ogóle - poza sporadycznym kontaktem z ojcem. Z
        babcią rozmawiac się nie da - jest podobna charakterologicznie do mojej matki,
        choć jest w stanie panować nad sobą tongue_out
        • dzikoozka Re: normalność 29.01.07, 14:01
          Rozumiem, i współćzuje.
          Zmień zamki, z czasem moze jej przejdzie, jak zobaczy ze nic nie wskóra?
    • raduch Re: normalność 29.01.07, 13:15
      Włamanie to dalszy ciąg tego jak Cię traktowała wcześniej. Oczywiście, że masz
      prawo zerwać z nią kontakty.
      • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 13:20
        Z jednej strony mam poczucie, że źle robię, bo przecież rodzina i matka... no
        ale trudno ją nazwać matką. Jest matką biologiczną - nic więcej.

        Jeśli dziecko boi się własnej matki, to o rodzicielstwie mowy byc nie może.
        • niedzwiedzica_sousie Re: normalność 29.01.07, 13:22
          znam to, z jednej strony masz jej dość, ale z drugiej poczucie winy dyktuje ci:
          przecież to moja jedyna, rodzona matka. ja też to mam i dlatego utrzymuję
          kontakty z rodzicami, w miarę poprawne nawet, a moja siostra nie.
          • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 13:28
            Kłopot w tym, że ja się jej chyba nadal boję.
            To okropne, ale czuję też wstręt. To budzi poczucie winy (jak można czuć wstręt
            do matki?). Ale naprawdę - drażni mnie jej zapach, który do tej pory kojarzy mi
            się z przemocą i natarczywym domaganiem sie uczucia ("Czemu nie chcesz pocałować
            mamusi, gówniaro")... straszne, wiem, ale tak mam i koniec. Wchodząc wczoraj
            wieczorem do domu wyczułam jej zapach w powietrzu - nie musiałam nawet szukać
            listu, wiedziałam, że u mnie była.
        • mmagi Re: normalność 29.01.07, 14:10
          no to co z tego ze matka?to masz jej dac prawo to szrganie Ciebie i Twojego
          zycia,nie zgódz sie na to nigdy,masz dosc własnych spraw zeby sie przejmowac
          starasmile

          oj jak mi przykro,kochana przytulam Cie mocno i goraco.
          Pamietaj jestes wazna dla siebie,ona miała swój czas i go nie wykorzystałauncertain
    • aguszak Re: normalność 29.01.07, 13:19
      Przytulam ciepło...
      • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 13:22
        smile dzięki smile

        Właściwie czuję tylko irytację. Niech mi da spokój, do cholery.

        A poza tym mam prawo nie życzyć sobie, by oglądała MÓJ bałagan i pudełko po
        gumkach tongue_out
    • grubaska20 Re: normalność 29.01.07, 13:40
      to bardzo trudny temat kochana niestety.. to okropne, co piszesz o swoim
      dzieciństwieuncertain no ja tez nie miała idealnego, co poświadcza chociażby 6lat
      mojej anoreksji. piszesz o objawach depresji w wieku przedszkolnym.. nie wiem
      ile masz lat, ale zakładam, że jesteśmy w zbliżonym wieku. widzisz świadomość
      społeczna zaburzeń psychicznych jak depresja, czy anoreksja itp., niestety
      dopiero się kształtuje. 20lat temu, ludzie nie mieli o nich pojęciaz,
      ciemnogród..
      nie zamierzam usprawiedliwiać twojej matki, nie wiem też czym się kieruje,
      robiąc teraz to, co robi. potrafię uwierzyć jednak, ze faktycznie na swój
      napewno spaczony i chory być może sposób, ona cię kocha. absolutnie nie uważam
      za właściwy sposobu, w jaki próbuje ingerować teraz w twoje życie, ale potrafię
      zrozumieć mechanizm, jaki nią powoduje. w jej mniemaniu do takich zachowań
      uprawnia ją jej miłość do dziecka, o której przecież ci mówi, druga rzecz-być
      może tak bardzo się już zagalopował, ze byc może nie ma już nikogo, byc może
      ciągnie ją do ciebie jej samotność.
      naturalnie wobec takich doświadczeń masz prawo nie chcieć utrzymywać z nią
      kontaktów!! daj matce wyraźny komunikat, ze nie chcesz być nachodzona, potem
      zmień zamki drzwiach.
      pamietam tylko, ze któregoś dnia, ona tak naprawde zrozumie jaką krzywdę ci
      wyrządziła, poczuje się sama i nie spodoba jej się to uczcucie.. wtedy znów
      będzie szukała z tobą kontaktu, jednak już zupełnie inaczej, nie tak
      natarczywie, z zupełnie innej stopy. wtedy nie wolno ci zamknąć przed nią
      drzwi..
      • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 13:58

        > to bardzo trudny temat kochana niestety.. to okropne, co piszesz o swoim
        > dzieciństwieuncertain no ja tez nie miała idealnego, co poświadcza chociażby 6lat
        > mojej anoreksji. piszesz o objawach depresji w wieku przedszkolnym.. nie wiem
        > ile masz lat, ale zakładam, że jesteśmy w zbliżonym wieku. widzisz świadomość
        > społeczna zaburzeń psychicznych jak depresja, czy anoreksja itp., niestety
        > dopiero się kształtuje. 20lat temu, ludzie nie mieli o nich pojęciaz,
        > ciemnogród..

        Mieszkałyśmy na Zachodzie w latach '80, niedawno znalazłam w szpargałach
        diagnozy lekarskie z tamtego czasu - oprócz gigantycznej ilości infekcji jest
        jeszcze notatka o zachowaniach depresyjnych - data jest z lutego '89, miałam
        więc 5 lat. No ale moja rodzicielka nie dawała mi nawet przepisanych leków na
        zapalenie ucha tongue_out

        > nie zamierzam usprawiedliwiać twojej matki, nie wiem też czym się kieruje,
        > robiąc teraz to, co robi. potrafię uwierzyć jednak, ze faktycznie na swój
        > napewno spaczony i chory być może sposób, ona cię kocha. absolutnie nie uważam
        > za właściwy sposobu, w jaki próbuje ingerować teraz w twoje życie, ale potrafi
        > zrozumieć mechanizm, jaki nią powoduje. w jej mniemaniu do takich zachowań
        > uprawnia ją jej miłość do dziecka, o której przecież ci mówi, druga rzecz-być
        > może tak bardzo się już zagalopował, ze byc może nie ma już nikogo, byc może
        > ciągnie ją do ciebie jej samotnoś

        Dokładnie tak.
        Tylko że nie czuję się w obowiązku do wspierania jej i poddawania się jej woli.
        Mam 23 lata, rozmawiałam więcej z koleżanką z biura przez ostatnie pół roku niż
        z nią przez 20 lat. Ona nic o mnie nie wie, nigdy nie wykazała nawet cienia
        zainteresowania. miało być tak, jak ona wymysliła.
        Może dlatego tak szybko nauczyłam się budowac wokół siebie mur. Czułam się przy
        rodzinie się jak małż w skorupce. Ale nie miałam wyjścia.

        > naturalnie wobec takich doświadczeń masz prawo nie chcieć utrzymywać z nią
        > kontaktów!! daj matce wyraźny komunikat, ze nie chcesz być nachodzona, potem
        > zmień zamki drzwiach.

        Jutro zmieniam zamki, po prostu mam ich dosyć. Nie życzę sobie, by mi grzebano w
        szafie i komentowano rodzaj gumek, których używam. Po prostu nie.

        > pamietam tylko, ze któregoś dnia, ona tak naprawde zrozumie jaką krzywdę ci
        > wyrządziła, poczuje się sama i nie spodoba jej się to uczcucie.. wtedy znów
        > będzie szukała z tobą kontaktu, jednak już zupełnie inaczej, nie tak
        > natarczywie, z zupełnie innej stopy. wtedy nie wolno ci zamknąć przed nią
        > drzwi..

        Wątpię, by cokolwiek do niej dotarło. 5 lat psychoterapii i nic.
        A że ja musiałam latać po psychiatrach po tym, jak b.ch. mnie zostawił, to też
        efekt dzieciństwa. Nie dano mi umiejętności radzenia sobie z takimi sytuacjami.
      • mmagi Re: normalność 29.01.07, 14:14
        wtedy nie wolno ci zamknąć przed nią
        drzwi..
        taaa a to dlaczego nie????
        Kramba jest młodziutka a juz ma taki wielki bagaz doswiadczeń ze starczyło by
        dla 10ciu............i to własnie dzieki miejsuspicious
        • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 14:17
          Ja nawet nie jestem pewna, czy dzieci powinnam mieć... boje się.
          • niedzwiedzica_sousie Re: normalność 29.01.07, 14:20
            daj spokój! niekoniecznie musisz powielach schemat mamusi. a poza tym wiele
            zależy też od ojca dziecka.
            • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 14:23
              Ale wiesz - mam gdzieś w środku lęk, że zrobię dziecku krzywdę. Za dobrze znam
              dziecięce cierpienie, by sie na nie godzić.
              • niedzwiedzica_sousie Re: normalność 29.01.07, 14:32
                skoro znasz cenę dziecięcego cierpienia, to nie będziesz w stanie go zadać
                swojemu maleństwu
          • mmagi Re: normalność 29.01.07, 14:22
            teraz nie,ale jestes madra i poddasz sie kiedys pewnie jakiejś terapii i bedzie
            dobrzesmile))
            • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 14:23
              Trza będzie uncertain
              • mmagi Re: normalność 29.01.07, 14:31
                oj tak,dla własnego wewnetrznego spokoju trzebasmile
        • grubaska20 Re: normalność 29.01.07, 15:50
          wtedy nie wolno ci zamknąć przed nią
          drzwi..
          taaa a to dlaczego nie????
          Kramba jest młodziutka a juz ma taki wielki bagaz doswiadczeń ze starczyło by
          dla 10ciu............i to własnie dzieki miejsuspicious

          mmagi, wiesz dlaczego? dlatego, że inaczej nigdy nie zamknie tego rozdziału.
          jeśli stawi temu czoła, za rok, za pięc lat, za dziesięc czy dwadzieścia,
          wreszcie się od tego uwolni! będzie to dowodem tego, że jest ponadto, że
          uporała sie ze skrzywioną przeszłością. tylko do tego właśnie trzeba dojrzeć,
          nie w sensie "dojrzałości", ale właśnie poradzić sobie ze swoją skrzywdzoną
          psychiką. tak długo, jak długo czuje się żywy gniew, tak długo ciągle się w tym
          tkwi. wiem to, bo niestety sama przeszłam przez domowe piekło. nie będę się
          licytować na rany i upokorzenia, bo nie o to chodzi. poukładanie sobie tego
          kosztowało mnie morze łez, kupę czasu i pieniędzy na terapię, jak i masę błędów
          popełnionych pod egida spapranej przeszłości.
          • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 15:53
            Masz rację. Ale mi to zajmie duzo czasu. Nie wiem, czy kiedykolwiek sobie
            poradzę. Za dużo tych przeżyć było.
            • grubaska20 Re: normalność 29.01.07, 15:55
              poradzisz sobie. ja sobie poradziłam, niby w czym miałabym byc od ciebie
              lepsza..?wink
              nic cię nie goni, masz na to całe życie, ale im szybciej, tym dla ciebi tylko
              koteczku lepiej. pyszczysko do góry!wink
          • mmagi Re: normalność 29.01.07, 15:54
            noo stawic czoło a wpuscic ja do swojego zycia i udawac ze sie zbratały to sa
            różne sprawysmile
            • grubaska20 Re: normalność 29.01.07, 15:57
              a to, to oczywiście, w takim razie źle się zrozumiałyśmy. pozwolić na udział w
              swoim życiu, to inna rzecz. mi chodzi tylko o uporanie się z "demonami
              przeszłości" heh
            • krambambulia Re: normalność 29.01.07, 22:03
              Alez o to sie wszystko rozbija - w jej głowie kontakt z nią jest objawem tego,
              ze chcę sie z nią zbratać. Ona tego szuka na siłę, żąda, bym - nie wiem? - ją
              przytulała, chodziła z nią za rękę i chwaliła się, że to jest moja mamusia.
              A mi jest wstyd.
              3 lata temu, gdy była w Warszawie, siedziałam z nią i jej kobietą na Starówce.
              Akurat do kawiarni wszedł mój kumpel. Pomachał mi przez parę stolików, a ona na
              cąły głos: przedstaw mnie, przedstaw! Kumpel spojrzał na mnie, na nią, potem
              znowu na mnie... i chwilę potem dostałam smsa: Co to za baba?!

              To okrutne, co piszę, ale tak jest. To wielka, naprawdę gruba kobieta (jest
              nizsza ode mnie, a ja nie jestem koszykarką tongue_out). Ostrzyżona na krótko, z cerą
              zniszczoną przez papierosy i trądzik (nie chciało jej się go leczyć - jak
              kobieta może nie chcieć leczyć trądziku? "Ja nie muszę być ładna!"). Nienawidzi
              kobiet w sukienkach. Taki babochłop.
              może nie chce podobać się mężczyznom? Nie wiem. Wiem tylko, ze czuję wstręt,
              taki, jaki się czuje wobec martwego szczura.
              Jak usiłowała sie do mnie przytulać (brrrr) czułam tylko okropny zapach
              papierosów i męskich perfum. Jej własny zapach kojarzy mi sie fatalnie.

              Jestem okropna uncertain ale tak czuję i nic na to nie poradzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka