mamba30
15.02.07, 13:21
przepracowałam juz sporo lat, co m-c było odprowadzane ubezpieczenie
zdrowotne, w sumie niezła sumka. Od 2 dni zaczął mnie boleć ząb trzonowy,
którego już jakiś czas temu skazałam na wyrwanie..... Dzwonię do swojego
stomatologa - nie rwą, tylko do 6 mogą. Dostałam 2 nr telefonów, gdzie moga
mi to zrobić. Dzwonię pod 1 - paniusia mnie informuje, że mnie może zapisać
na........ 8 marca. Mówie paniusi, że mnie boli, ona że nic na to nie
poradzi. Mówię że zapłacę, ona na to że takich usług nie świadczą.
Ok, dzwonię pod 2 nr, godz. 8 rano - nie ma numerków, ok, zapłacę, a to co
innego. Pojechaliśmy z Pytonem i zapłaciłam........ kurwa mać, za wyrwanie
zęba skubneli mnie na 225 zł. a jeszcze pewnie będę płaciła za tydzień za
zdjęcie szwów. Na kiego grzyba ja tym ujom płacę składki, skoro jak
potrzebuję skorzystać z ich pomocy to i tak robię to na własny koszt.
Jak można kurwa wziąć 225 zł. za 5 min. zabieg, gdzie jedyny materiał, który
zuzył lekarz to znieczulenie i kawałek nici.