Zuzanna ochrzczona mimo gorączki (37,8 st)!!! Mąż odprawiony do englandu. To
było kilka dni bieganiny, załatwiania, nieoczekiwanych wypadków, zmian planów
i nerwów.
Do dzisiaj mam zakwasy w rękach, bo całą mszę Zuzia przespała na moich rękach
(to z tej goraczki normalnie tak by nie było) a waży już ponad 10kg.
Mam też spalony czajnik (elektryczny!!!!), zbity wazon i sporo kasy mniej w
portwelu. Załatwiliśmy też brak prądu przez kilka godzin sobie i sąsiadom w
całym pionie.