marta.uparta
04.11.08, 22:15
załóżcie sobie, że jesteście młodym małżeństwem dwa lata po ślubie,
ale mieszkaliscie ze sobą przed ślubem już kilka lat. No można
powiedziec że się poznaliście. Wasza sytuacja mateialna jest bardzo
przyzwoita, w sumie do szczęścia brakuje tylko dziecka.
Zdawaliście sobie sprawę już długo przed ślubem, że Wasz
partner/partnerka jest osobą o innym temperamencie, innych
zainteresowaniach i innym podejściu do życia, krotko mówiąc widziały
gały co brały.
Ale te dwa lata po ślubie macie tego nagle dość i każecie tej osobie
się zmienić. Osoba próbuje sie zmienić i nawet trochę się jej to
udaje i nawet Wy to widzicie, ale jednak ciagle coś jest nie tak i
macie już tak męza/żony dosc, że każecie jemu/jej iśc precz na
wynajętą kawalerkę.
Przed rodziną utrzymujecie, że nadal tę osobę kochacie i małżenstwo
jest do uratowania, ale wlasciwie nie wiadomo jak to miałoby się
stać.
Jak myślicie - o co w tym wszystkim chodzi?